"rodzina"

24.09.09, 04:20
Mam do Was pytanie.
Generalnie sprawa wygląda tak, że pochodzę z patologicznej rodziny w
której ojciec pił i rozbił całą rodzinę. Teraz nie żyje ale ja całe
dzieciństwo dosyć cięzko odchorowałam psychicznie. I tu sporawa
wygląda nastepująco mam teraz 30 lat, skończone dwa kierunki no i
szukam pracy, mieszkam niestety z mama i starszym bratem. I sprawa
ma sie tak, że jakis czas temu mój brat mnie zwyczajnie pobił, tak,
że wylądowałam w szpitalu. Nie podałam go na policję
usprawiedliwiając to tym, że miałm cięzkie dzieciństwo. Możecie
sobie tylko wyobrażac jak wyglądaja stosunki miedzy nami teraz.
Zreszta kiedy wczesniej zachorowałam i leżałam u siebie w pokoju z
cięzkimi objawami on nawet nie wszedł nie zapytał, co z Tobą, może
Ci pomóc, to matka odwiozła mnie do szpitala.
Po prostu zwyczajnie czuję i mam poczucie, że nie mam na niego co
liczyć. Zawsze szlismy w dwie różne strony. On kierował się
przemocą,
Zwyczajnie ciężko sie żyje z takim człowiekiem, ale na razie
perspektywy są nikłe, biorąc jeszcze pod uwagę fakt, że teraz szukam
pracy, a też wynajem wydaje mi się ciężka sprawą, juz kiedyś
wynajmowałam.
W sumie chwilami czuję się jakbym ugrzęzła, stoja w miejscu, a za
ścianą człowiek, który sprawił mi tyle bólu.
Poradźcie
    • funstein Re: "rodzina" 24.09.09, 08:20
      tam, gdzie rodzeństwo jest skłócone - tam matka jest koorwą.

      sprawa wygląda tak, że matka z całych sił nienawidzi syna
      z mniej lub bardziej wyimaginowane winy ojca.

      Ta nienawiść wywołuje w nim agresję skierowaną do niej i do Ciebie.

      Źródłem problemu nie jest brat, tylko matka. Najpierw zrobiła z życia piekło
      ojcu a teraz kontunuuje swoje koorewstwo na synu.

      I tak się głupota w babilonie kumuluje, bo kobiety same nie potrafią
      dostrzec, że wraca do nich agresja i nienawiść, które zafundowały swoim mężom i
      synom.

      Naucz się szanować brata a zobaczysz w nim kogoś wartościowego.
      Otwórz oczy i zrozum skąd się w nim wzięła agresja - a zobaczysz w nim swojego
      brata.
      • jasminowo Re: "rodzina" 24.09.09, 08:33
        Nie ma to jak z ofiary zrobić oprawcę. Z kilku zdań wział sie
        wniosek, że mąż pije przez żonę a brat bije przez matkę. Jest
        dorosły, jeżeli ktoś pije albo bije to dlatego, że tak chce a nie
        dlatego, że musi. Nie mówię, że na jego zachowanie nie miało wpływu
        wychowanie w uzależnionym domu. Ale tak do końca życia ma się
        usprawiedliwiać, że w dzieciństwie było nie tak? Jak było to na
        terapię. Dla dzieci alkoholików. I pracować nad sobą.
        Przemoc jest przemocą niezależnie czy bije brat czy facet na ulicy.

        Dziewczyno, powoli zacznij budować swój swiat. Z szacunkiem dla
        siebie. Pracą, która umożliwi Ci usamodzielnienie się. Nie mówię, że
        nie masz wyciągać ręki do brata, ale nie pozwól się niszczyć.
        Pomyśl nad terapią DDA. Poszukaj wsparcia u terapeuty. Bo wychowanie
        w domu "alkoholowym" zmienia.
        Powodzenia.
    • by_witch Moj Boze! 24.09.09, 10:15
      Na wstepie wiedz,ze bardzo ci wspolczuje, ale mieszkam dalko wiec
      nie moge zajac sie sprawa, aby ci bardziej pomoc.
      To co opisalas to straszna tragedia.
      Moim zdaniem masz te wszystkie objawy jakie ma ofiara przemocy.
      Sam fakt,ze po pobiciu nie zaalarmowalas i nie podalsa brata na
      policje, juc duzo o tym mowi.
      Trzeba takie sprawy meldowac zanim zaczna dziac sie wieksze tragedie.
      Dlatego juz na tym etapie nalezy zatrzymac rozbojnika.
      Jeszcze nadal mozesz podac go na policje, powiadamiajac,ze najlepsza
      bedzie pewnie pomoc psychiatryczna, w co jednak watpie.

      Zbierz sily i walcz o prace. To jest jedyna ucieczka z takiej
      rodziny. A jeszcze najlepiej szukaj pracy w innym miescie.
      • aga10024 Re: Moj Boze! 24.09.09, 13:16
        Wiesz Funstein, to nie ja ubliżałam mamie, nie ja uderzyłam się
        sama, potem juz tylko się broniłam krzycząc i tyle, pobyt w szpitalu
        i powrót do domu, w którym on cały czas mieszka, tylko ja coraz
        bardziej tracę energię do życia


        Dzięki za te wszystkie rady, tylko potrzebuję czasu, żeby stąd wyjść
        • funstein Re: Moj Boze! 24.09.09, 15:24
          zastanów się na poważnie skąd się bierze agresja w Twoim bracie.
          Jak pogłówkujesz dobrze to wpadniesz na to, że on odreagowuje
          agresję, którą dostaje od matki.

          Zrozum to i za pomocą szacunku i mądrej rozmowy pokaż mu prostą
          prawdę - że rodzeństwo powinno się kochać, wspierać i szanować,
          będąc świadome tego, że matka realizuje swoje zwierzęce instynkty
          jedno zagryzając a drugie promując.

          Gdyby matka zagryzała Ciebie a nie brata, to Ty byś biła, gryzła,
          piła i ubliżała. To nieświadoma, instynktowna wola matki
          sprawia, że brat jest agresywny.

          Zrozum to sama i wytłumacz bratu, że warto być człowiekiem
          wbrew woli nieświadomego zwierzęcia jakim jest matka.
          • marzeka1 Re: Moj Boze! 24.09.09, 16:39
            "Nie podałam go na policję
            usprawiedliwiając to tym, że miałm cięzkie dzieciństwo. "- błąd, duży błąd,
            tylko go twoja pobłażliwość rozzuchwali, następny raz mocniej pobije.
          • jasminowo Re: Moj Boze! 25.09.09, 08:56
            Zlituj się czlowieku i przestań zrzucać na dziewczynę
            odpowiedzialność za przemoc jakiej doświadcza!!!
            A jak po próbie rozmowy z bratem dostanie w zęby i oko też jej
            powiesz, że źle rozmawiała? Może słów złych użyła??
            Tylko zyskując siłę sama dla siebie będzie w stanie stanąć na nogi,
            wtedy może porozmawiać z bratem. A najlepiej namówić go na terapię
            dla sprawców przemocy.
            Do psychologa marsz. I tyle.
            • funstein Re: Moj Boze! 25.09.09, 09:05
              trudno jest czytać ze zrozumieniem.

              odpowiedzialna za przemoc jest matka a nie dziewczyna.

              trudno to zrozumieć samicom, że agresja jaką fundują swoim
              dzieciom wraca do nich szybko.
              Sama widzisz jak bardzo alergicznie reagujesz na prawdę -
              to jest podstawa problemu w każdej rodzinie - kobieta instynktownie
              broni swojego prawa do zagryzania niechcianych dzieci i
              nie potrafi zastąpić nieświadomego instynktu świadomym
              i rozumnym działania.

              Jedyne rozwiązanie tego węzła gordyjskiego to zrozumienie sytuacji
              przez córkę a następnie wyjaśnienie jej bratu.

              Wtedy domowa koorwa zostanie złapana we sidła człowieczeństwa własnych dzieci i
              - daj Borze - stopniowo wychowana na człowieka.

              rodzina to podstawa życia - nie wolno przyjąć prostego i fałszywego
              założenia, że facet jest zły, bo agresywny i uciec od prawdy, bo
              kolejna założona przez bezmyślną kobietę rodzina skończy tak samo
              żałośnie jak ta.

              Rozumem można pokonać zwierzęce instynkty samic, tylko trzeba chcieć
              pokonać instynkt koorwy człowieczeństwem.
            • funstein Re: Moj Boze! 25.09.09, 09:06
              nie brat wymaga terapii, tylko jego matka.
              Siostra powinna to zrozumieć i dokładnie wytłumaczyć sytuację bratu.

              a forumowe samice powinny więcej myśleć mózgami zamiast bezmyślnie
              słuchać się swoich jajników.
              • zuzann-a Re: Moj Boze! 01.10.09, 10:07
                funstein napisał:

                > nie brat wymaga terapii, tylko jego matka.
                > Siostra powinna to zrozumieć i dokładnie wytłumaczyć sytuację
                bratu.
                >
                > a forumowe samice powinny więcej myśleć mózgami zamiast bezmyślnie
                > słuchać się swoich jajników.
                >

                Spadaj na schizofrenie psycholu, tam twoje miejsce.
                • funstein Re: Moj Boze! 01.10.09, 13:46
                  bolesny skurcz macicy w obronie innej, równie bezmyślnej jak
                  Ty samicy ?

                  Agresja to najwyższa forma bezsilności i bezmyślności ;)

                  poszczekaj jeszcze trochę w obronie podłej kobiety, która
                  niszczy swoją rodzinę nie mając o tym zupełnie pojęcia
                  a na pewno pomożesz sobie i tej nieszczęśliwej dziewczynie
                  ustalić drogę do wyjścia z jej piekła.

                  głupota nie boli więc samice nie mają powodu zacząć myśleć :(
    • tracja4 Nie usprawiedliwiać mi tu brata gnoja!!! 27.09.09, 11:08
      Nie mam litości dla takich ludzi. Miał ciężkie dzieciństwo, ale jest teraz
      dorosłym człowiekiem, który odpowiada za siebie i innych. Jak nie umie sobie
      radzić z agresją, to niech idzie na terapię. Skoro nie chce, to jego sprawa.

      Wyrzucić gnoja z domu. Czemu matka go nie wyrzuciła, kiedy Cię pobił?

      Za kilka lat pobije swoje kilkuletnie dziecko, w Faktach pokażą siniaki na
      malutkich rączkach. Albo rzuci o podłogę i zabije.

      Gnój, zero, wysłać na bezludną wyspę, skoro się nie chce leczyć.
      • funstein Re: Nie usprawiedliwiać mi tu brata gnoja!!! 27.09.09, 11:21
        brat nie jest gnojem tylko ciężko doświadczonym przez
        pokoorwioną matkę człowiekiem.
        Trzeba go szanować i z nim rozmawiać, wytłumaczyć mu mechanizm
        działania pokoorwionej samicy i pozwolić być znów szanującym
        siebie i innych człowiekiem.

        Takie bezmyślne reakcje jak tracji4 pokazują jak wiele jest
        bezmyślnych koorew, które potrafią tylko nienawidzić a nie
        potrafią zauważyć skąd się bierze u człowieka potrzeba odreagowania
        agresji.

        Pokoorwione matki znęcają się nad dziećmi, dzieci znęcają się
        nad sobą, a kretynki bronią koorew widząc winę tam gdzie jej nie ma.
    • i.pisz.co.chcesz Re: "rodzina" 27.09.09, 12:03
      Większości z nas wydaje się, że rodzina, szczególnie ta najbliższa,
      to nasza ostoja. Czasami rzeczywiście tak jest, a czasami nie
      bardzo. Bardzo boli, kiedy zauważamy, że tak wcale nie jest. W
      relacjach np. z rodzeństwem trzeba umieć wyznaczać granice, dawać
      siebie tyle, żeby w końcu w tych relacjach "nie zniknąć". Dopuścić
      do siebie myśl, że czasami z bliskimi trzeba "układać się" w sposób
      niekiedy bardziej jasny i zdecydowany niż z osobą tzw. obcą. Do tego
      potrzebna jest jednak na pewno siła wewnętrzna, tak jak napisała
      jasminowo. Ma również rację twierdząc, że trzeba wymagać zmian
      również od tej drugiej strony - jeżeli zaczyna zmieniać się tylko
      jedna ze stron, a ta druga nie, to oznacza to nastanie obojętności w
      relacjach. A to jest przykre.

      Wiem, że łatwo się mówi: "Zrób coś", "Znajdź pracę", Stań na nogi".
      Ale to wcale nie jest takie proste. I z czasem staje się coraz
      trudniejsze, bo coraz bardziej się grzęźnie. Dlatego zastanów się,
      co nawet bardzo małego możesz zrobić dla siebie, żeby choć na
      milimetr wyjść z położenia, w którym się znalazłaś. Może potem uda
      się zrobić kolejny milimetr:), a potem kolejny i może jakoś pójdzie.

      Powodzenia:)
    • clarissa3 Re: "rodzina" 28.09.09, 20:59
      facet wychowany bez solidnego wzoru ojca jest zbojem dla ktorego nie
      ma granic - jak zwierze. Idz na policje, radze, i porozmawiaj.
      Powiedz im co sie zdarzylo i zapytaj jak Ci moga pomoc. A bratu
      bardzo wyraznie zapowiedz ze jesli kiedykolwiek reke na Ciebie
      odwazy sie podnisc to go za to ukarzesz. I nie licz na to ze sie w
      nim jakies uczucia milosci i troski obudza - to samiec nie nauczony
      takich! Popapraniec. Przykre to bardezo jest i boli, wiem, ale im
      szybciej zdasz sobie z tego sprawe tym mniej takich przykrosci Cie
      jeszcze spotka. Powodzenia.
      • funstein Re: "rodzina" 29.09.09, 11:19
        stek bzdur.

        jeśli siostra chce czuć się bezpieczna - wystarczy, że będzie
        okazywała bratu szacunek.

        brat jest agresywny bo odreagowuje agresję matki, która go nienawidzi,
        tak jak nienawidziła jego ojca.

        Źródłem zła i agresji w tej rodzinie jest pokoorwiona matka,
        która zamiast kochać i szanować swoje dzieci realizuje na nich
        (na synu) swoją nienawiść do ich ojca.
        • aga10024 Re: "rodzina" 01.10.09, 09:33
          Dzięki Wam wsystkim za odpowiedzi.

          Jako pierwsza sprawa, to chyba to, że nigdy nie nazwałam brata źle,
          teraz trochę rozumiem swój błąd. Próbowałam z nim porzomawiać, ale
          to nie na wiele się zdało. Tak się składa, że najbardziej "leczącą
          się osobą w tym domu byłam ja" zawsze zależało mi na tym aby w domu
          było trochę "cieplej". Po drugie, nie wiem co robiła moja mama w
          przeszłości, ale na pewno nie było "koorwą", to kobieta dzielna,
          która pomimo, że "trafiła-wybrała" męża alkoholika, jednak całe
          życie walczyła o to żebyśmy przynajmniej mieli gdzie mieszkać, co
          jeść, za co opłacić rachunki, wykształcić się. Serio wiele jej
          zawdzięczam. Mam do niej żal o to, że mnie nie broniła kiedy na
          poczatku szalał ojciec, potem brat, kiedy nja sama się zapadałam i
          miałam ze sobą problemy "byłam tkzw. cichyba bezproblemowym
          dizeckiem, zamkniętym w sobie, bez jakiejkolwiek umiejętności obrony
          własnych garnic". Myślę teraz ntylko o tym co wyniosę ze swojego
          domu, co chciałabym zmienić, aby dom który w przyszłości założę był
          choć troche lepszy, czego uniknąć, na co postawić. Zresztą jak się z
          tego domu wydobyć, jak spotakć odpowiedniego człowieka.
          pozdrawiam
          Agnieszka
          • funstein Re: "rodzina" 01.10.09, 09:41
            patrzysz na sprawy przez fałszywe okulary zniekształcające
            Twoją świadomość i odbieranie rzeczywistości.

            mylisz potrzebę posiadania dobrej matki z jej posiadaniem.

            to najczęstsza fantazja sierot.

            Gdyby matka była dobra, to mąż by nie szalał tylko spędzał
            szczęśliwe życie z dobrą kobietą. Alkohol zupełnie nie smakuje
            facetom, którzy mają dobre żony. Życie jest wtedy dużo smaczniejsze.

            Syn nie szalałby, gdyby matka notorycznie nie znęcała się nad nim
            psychicznie. Po prostu nie miałby żadnego powodu. Są tysiące ciekawszych spraw
            niż szaleństwo i agresja.

            Jak nie możesz dopuścić do siebie myśli, że matka jest źródłem
            tego obłędu to obejrzyj sobie Alicję w Krainie Czarów.
            Tam jest taka czerwona królowa, której się wydaje, że władza
            polega na rozstawianiu ludzi po kątach i wydawaniu wyroków.

            Władza to umiejętność słuchania. Twoja matka nie ma żadnych kompetencji do bycia
            głową domu a za wszelką cenę walczy w nim
            o władzę.

            Jak zabraknie brata to zacznie walczyć o władzę z Tobą.

            Jak w domu jest czerwona królowa to ludzie w nim umierają.

            Jeśli chcesz odnaleźć drogę do normalności, to uwierz, że
            najbardziej agresywny facet jest mniej agresywny od przeciętnej kobiety.
            • zuzann-a Re: "rodzina" 01.10.09, 10:12
              Zacznij w koncu brac te leki chlopie!
              • funstein Re: "rodzina" 01.10.09, 11:10
                prawda powoduje bolesny skurcz macicy.

                weź no-spę i zacznij myśleć mózgiem.
                wtedy macica przestanie Cię boleć jak słyszysz prawdę.
            • kalllka Re: "rodzina" 01.10.09, 13:05
              funstein dalej podpuszczasz?
              • funstein Re: "rodzina" 01.10.09, 13:47
                a Ty jeszcze kalllka dalej nie straciłaś dziewictwa ? ;)
Pełna wersja