norma_derm
09.11.09, 22:12
Poproszę Was o ocenę - nie wiem czy psychologiczną, moralną czy jakąkowiek inną. Sama jestem w jakiś sposób zaangażowana w sprawę i nie potrafię sytuacji ocenić obiektywnie.
Było sobie małżeństwo które miało syna, wiodło im się całkiem dobrze aż nastąpił boom, nastał kapitalizm i przestało być dobrze, ojciec popadał w coraz większe długi - żeby je spłacić ich syn sprzedał swoje mieszkanie (które dostał od babci) a żeby ratować co jeszcze zostało zapisali wszystko na syna (który miał z tego powodu mnóstwo spraw w sądach), w tym duże ponad 100-metrowe mieszkanie. Po wielu latach syn się ożenił i założył rodzinę. W prezencie (jako, że syn miał przecież mieszkanie które sprzedał na długi ojca) mieli dostać mieszkanie - ale tak naprawdę mieszkanie wybrała i kupiła na siebie jego mama bo młodzi nie mieli pieniędzy, tłumacząc, że musi się jej podobać, bo ojciec w tym czasie zachorował na raka i wiedzieli, że jego dni są policzone.
Ojciec-senior zmarł a seniorka nadal zamieszkuje wielkie mieszkanie. Młodzi ledwo wiążą koniec z końcem, mają 2 dzieci i nie stać ich na czynsz w tym mieszkaniu, które kupiła jego matka. Jego matce powodzi się finansowo bardzo dobrze. Młoda żona ma pretensje do męża, że cisną się z dziećmi w małym dla ich 4-o osobowej rodziny mieszkaniu (jednak 50 metrów), które mogłaby (zgodnie z własnym wyborem) zamieszkiwać jego mama i poza tym nie stać ich na czynsz w tym mieszkaniu, który razem z opłatami pożera ich jedną pensję. Młody mąż twierdzi, że przecież "nie wypędzi" matki (do ich mieszkania) a poza tym oskarża żonę, że jest "niewdzięczna" bo przecież matka pomaga im finansowo (dając czasami pieniądze na czynsz w mieszkaniu, w którym mieszkają), przy czym w tym jego mieszkaniu zajmowanym przez jego matkę - nie płaci się czynszu. Młoda żona uważa, że to jego rodzice mają dług wdzięczności wobec niego a nie on wobec nich, uważa że jest maminsynkiem i nie potrafi wyegzekwować od matki lepszego bytu dla swojej rodziny.
Ja jestem nieobiektywna bo trzymam stronę dziewczyny i już sama nie wiem - oni strasznie się o to kłócą, ja uważam, że jego rodzice normalnie go finansowo zrobili w konia a jego matka jest samolubna - on twierdzi, że wszystko jest w porządku i powinni być wdzięczni jego mamie za pomoc jaką im daje - no ale... co o tym myślicie?