Dodaj do ulubionych

Psychiatra

30.11.09, 13:40

Mam problemy ze soba.

Mam toksyczna matke teraz zostalam sama z dzieckiem za duzo wymagam
od ludzi.
Od niedawna mieszkam w malym miasteczku gdzie jest tylko psychiatra
myslicie ze warto isc? psycholog tu nie przyjmuje- szukalam.
Obserwuj wątek
    • maya_w zalezy jaki psychiatra... 30.11.09, 16:36
      Mozna pojsc na pierwsza rozmowe. Moze poradnictwo online mogloby w
      jakis sposob pomoc w sytuacji, moze nawet tego typu forma okazac sie
      skuteczna. Choc ja bym tego typu kontaktu z psychologiem nie nazwala
      terapia, bardziej poradnictwo.
      napewno warto pojsc i szukac pomocy chocby dlatego, aby twoje dzieci
      kiedys nie biegaly do psychologa.

      Mi sie wydaje,ze mimo toksycznej matki, to ty sobie dosc dobrze
      radzisz.

      A toksyczni rodzice moga zepsuc zycie dziecku na dosc dlugo.
      Sama mam toksyczna matke, raczej mialam, bo mieszkam daleko, kontakt
      jest rzadki, bardzo rzadki. Widzialam ja ostatnio 8 lat temu i
      przyznam,ze nigdy nie tesknie, choc ona lubi o sobie przypominac.
      Przysylajac czasopisma katolickie...z wizjami piekla jakie ponoc
      mnie czeka po tym zyciu.
      • elzbieta007 Re: zalezy jaki psychiatra... 30.11.09, 17:50
        > Przysylajac czasopisma katolickie...z wizjami piekla jakie ponoc
        > mnie czeka po tym zyciu.
        Brawo rodzice!!!
        To jest najlepszy przykład na to, jak rodzice usiłują poprzez dzieci realizować
        swoje ideały. I jak sami czują, że są do dupy, bo im się nie udało (bo dzieci
        mają swoje, najczęściej zupełnie inne, ideały i dążenia). Tyle że teraz za
        źródło ich klęski życiowej mogą postrzegać (i obarczać) dzieci.
        • maya_w Re: zalezy jaki psychiatra... 30.11.09, 18:12
          Dla mnie to jest forma kontroli nad otoczeniem, wchodzenie innym z
          butami w zycie.
          Matczyne czasopisma typu "Milujcie sie" odeslalam z powrotem, z rada
          aby wiecej o sobie nie przypominala, bo podam o nekanie na policje.
          Mam nadzieje,ze otrzezwiala.
          • elzbieta007 Re: zalezy jaki psychiatra... 30.11.09, 19:09
            Dobrze. Widzę, że nie jesteś skłonna ugiąć się pod presją oczekiwań rodziców.

            Ale jest w Tobie mnóstwo złości, która nie tyle szkodzi rodzicom, co zatruwa
            Ciebie. I z tym warto byłoby coś zrobić.

            Psychiatra chyba nie za wiele pomoże. Przydałby się psychoterapeuta.
            • maya_w Re: zalezy jaki psychiatra... 30.11.09, 19:42
              Jest we mnie zlosc.Ale w koncu rodzicow sie nie wybiera.Przypadl mi
              w zyciu, rodzic malo inteligentny, bezgranicznie glupi, ograniczony
              umyslowo i emocjonalnie i moze to jest dobre, bo gdyby pojela siebie
              tym kim jest nie dalaby rady zyc dalej. Matka jest corka alkoholika.
              Jest bardzo agresywna, wybuchowa, ma jakies paranoje i przede
              wszystkim sklonnosci do magicznego toku myslenia. Poza tym
              manipulje ludzmi.
              Moj ostatni problem, to problemy spadkowe, gdzie wszystko przypisala
              bratu i usilowala mnie naklonic do zrzeczenia sie mojej czesci do
              spadku.Sama bedac podczas procesu sadowego, o spadek po bliskim
              krewnym, gdzie rodzina spadkobiercy, synowie wrecz ja prosili o
              zrzeczenie sie czesci spadku na ich rzecz, no ale tego jak sie
              domyslasz nie zrobila.

              Do psychologa juz chodzilam, troche mi tam pomogl, ale nadal w
              relacjach miedzy nami jest zle.
              • elzbieta007 Re: zalezy jaki psychiatra... 30.11.09, 20:30
                Podoba mi się to, że jesteś świadoma, jak matka usiłuje Tobą manipulować. Ale
                skoro napisałaś, że masz problemy ze sobą, to warto byłoby to przepracować. Bo
                "problemy ze sobą" oznaczają albo złość, albo poczucie winy, a obie te emocje
                potrafią być bardzo destrukcyjne. Psychoterapia. Nie da się chyba inaczej.
                • maya_w Re: zalezy jaki psychiatra... 30.11.09, 20:59
                  Mialam zlosc i wszelkiego typu inne problemy,jak brak wiary w siebie
                  i poczucie wlasnej wartosci, godnosci, itp. ale zlosci takiej jaka
                  czulam juz dzis nie czuje.Wtedy, bylo to, biedne male dziecko,
                  skrzywdzone i stlamszone przez dominujacego rodzica. Mysle, ze nie
                  da sie walkowac tego problemu latami, trzeba w koncu uswiadomic
                  sobie,ze w zyciu sa sytuacje, na ktore mamy wplyw i takie, na ktore
                  nie mamy i musimy je jakos po swojemu, zwyczajnie, zaakceptowac i
                  isc dalej.
                  Sukcesem moim jest, ze moje problemy nie udrzyly w moje dzieci. Choc
                  przyznam sie nie bylam dobra matka.Za co przeprosilam moje dzieci.
                  Popelnilama mase bledow. Jednak w momencie podjecia terapii, zaczelo
                  sie zmieniac wiele spraw w moim zyciu. Terapia funkcjonuje,
                  oczywiscie nie zmienia i nie czyni jakiegos wielkiego cudu, jednak
                  powoli zmienia sie perspektywa i ocena sytuacji i ludzi. Czlowiek
                  staje sie dojrzalszy.
                  Dzieki za rozmowe, czasami milo sie rozmawia na tym forum.
                • leda16 Re: zalezy jaki psychiatra... 01.12.09, 07:37
                  elzbieta007 napisała:

                  Psychoterapia. Nie da się chyba inaczej.


                  Oczywiście, psychoterapia - hokus-pokus, czary-mary, wnet się zrobi heros z ofiary. Z psychopacicy anioł się zrobi a psychoterapeuta na tym zarobi :))).
                    • leda16 A co w zamian? 03.12.09, 07:24
                      Pewnie nie jeden krytycznie myślacy człowiek zada sobie takie pytanie po przeczytaniu mojego postu. A ja się pytam, jakimż to DOBREM jest psychoterapia, żeby jej brak wytworzył w rzeczywistości społecznej pustkę równoznaczną ze ZŁEM ? Uważam, że psychoterapia przynosi efekty negatywne i jest pod wieloma względami szkodliwa. Oczywiście nie jest to tylko moje oryginalne odkrycie. Wśród przyczyn dla których powinna być wyeliminowana z naszego życia wymienia sie kilka najważniejszych: w badaniach stwierdzono, iż w wyniku psychoterapii aż u 10% pacjentów pogarszasię samopoczucie a nawet występują reakcje psychotyczne. Częste są sytuacje, gdy małzonkowie, którzy poddali się psychoterapii tak dalece podporządkowali się sugestiom psychoterapeutów, że doprowadzili do rozbicia małżeństwa. Inne udokumentowane przypadki negatywnych skutków to załamanie mechanizmów adaptacyjnych, depresja, próby samobójcze, obniżenie samooceny,osłabienie samokontroli skutkujące aktami agresji i zerqaniem więzi z rodzicami a także ostarzanie ich o zaimpregnowane przez psychoterapeutów "krzywdy"(np. pacjenci B. Wągiel), utrata poczucia odpowiedzialności za własne zycie, zachowania impulsywne. Pacjenci udajacy sie na terapię mają aż do 15% szans (dane polskie), że będą molestowani seksualnie (np. znany psychoterapeuta niejaki Ebelhalter, Samson) W USA towarzystwa ubezpieczeniowe od jakiegoś czasu odmawiają ubezpieczania psychoterapeutów od zarzutów o wykorzystywanie seksualne. Czyżby chodziło tutaj o przesądy i stereotypy? Nie przypuszczam ;). Radosne mielenie ozorem czyli psychoterapia, nie jest przez nikogo w Polsce kontrolowana! Psychoterapeuci najczęściej nie mają przygotowania medycznego tak więc mogą doskonale przeoczyć np. takie podłoże obniżenia koncentracji uwagi, nastroju, konfliktów z otoczeniem jak...góz mózgu! Analizy osobowości terapeutów wykazały, że pragną oni poprzez wykonywanie tego zawodu zaspokoić własne bardzo specyficzne potrzeby charakterystyczne dla ludzi niepewnych swojej tozsamosci,wyobcowanych lub mających zahamowania społeczne, niesamodzielnych,lubiacych dominować i manipulować, o skłonnościach sadystycznych, nie umiejących wyrażać swoich uczuć. Zainteresowanym służę danymi w jęz. angielskim. Również psychoterapia powoduje nadmierną koncentrację na czubku własnego nosa i wzmaga egocentryzm. Czyni człowieka niezdolnym do samodzielnego rozwiązywania problemów życiowych, uzależnia od psychoterapeutów, eskaluje objawy u zdrowych ludzi, np. słynne DDA, dozżywotnio "trzeźwiejący" alkoholicy, "współuzależnieni". Są to terminy stworzone przez psychoterapeutów wyłącznie w ich finansowym interesie! Psychoterapia w istocie jest PROSTYTUCJĄ PRZYJAŹNI - jak to jeden z naukowców trafnie określił. Ja nie muszę Mayu-w korzystać z usług prostytutek. Skoro Ty musisz, to goń tam i szkodź sama sobie.
                      • to.niemozliwe Re: A co w zamian? 03.12.09, 09:26
                        Nie odpowiedziałaś na moje pytanie, tylko wymieniłaś szereg
                        argumentów (wg. mnie niezbyt prawdopodobnych) przeciwko
                        psychoterapii. Ten sposób myślenia, który reprezentujesz przypomina
                        mi konkluzję o zaniku zmysłu węchu u muchy, której oderwano
                        skrzydełka - nie leci do gówna :).
                        Ponawiam pytanie co w zamian? Wyobraźmy sobie, że wszyscy terapeuci
                        świata siedzą w kiciu za ZŁO (tak, to ZŁO wielkimi literami, które
                        wyrządzili...). Jest na świecie sprawiedliwości i siedzą ! A może
                        nie siedzą, bo się skumali z sędziami i dostali w zawiasach? :D
                        To możliwe! Leda, czy jest ktoś, komu ufasz? Oprócz siebie, bo tu
                        nie mam watpliwości :).
                        • leda16 Re: A co w zamian? 04.12.09, 07:53
                          to.niemozliwe napisał:

                          Leda, czy jest ktoś, komu ufasz? Oprócz siebie, bo tu
                          > nie mam watpliwości :).


                          Ufam Bogu, a ludziom bacznie patrzę na ręce, te ręce które wyciagają po moje pieniądze ;).
                      • maya_w Re: A co w zamian? 03.12.09, 10:24
                        I ty w to wszystko wierzysz co napisalas?:=)
                        Prostytuacja przyjazni, ciekawe okreslenie, to jak okreslic
                        ginekologa? Ze posune tok skojarzen, o jedna oktawe wyzej.

                        Nikt normalny szukajacy odpowiedzi na swoje problemy nie
                        zaprzyjaznia sie z terapeuta. Nawet sa reguly postepowania, gdzie
                        jasno sie mowi,ze terapeuta nie jest od zaprzyjazniania sie.Jego
                        funkcja jest zupelnie inna.
                        Piszesz na temat ludzi wykorzystanych seksualnie i podalas przyklady
                        dwoch psychologow, dosc slynnych. Zjawisko to znane jest takze, od
                        drugiej strony, gdzie kobiety bardzo czesto przekraczaja granice
                        profesjonalizmu i zaczynaja romanse z pacjentami, jednak w srodkowej
                        Europie, jest to ciagle temat tabu.
                        Nikt nie jest w stanie zniszczyc wiezi rodzinnych, rodziny, relacji
                        przyjazni, gdzie te relacje sa silne i zdrowe, gdzie jest prawdziwa
                        milosc. Tylko relacje slabe, pozbawione gruntow, szczerosci uczuc,
                        padaja pod naporem tego typu terapii, gdzie czesto sam klient
                        uswiadamia sobie, jak niszczace wplywy ma destrukcyjna zla relacja z
                        osoba toksyczna.
                        I sam dla wlasnego dobra postanawia sie z takiej relacji uwolnic,
                        co w koncu jest juz sukcesem, bo relacje toksyczne, sa trudne do
                        przeciecia i zakonczenie ze wzgledu na swoj silny ladunek
                        emocjonalny.

                        Piszesz na temat osobowosci terapeutow, owszem jak w kazdym zawodzie
                        mozna trafic na kogos mniej lub bardziej kompetentnego, zawsze w
                        kontaktach miedzyludzkich oprocz wiedzy i kompetencji, wazny jest
                        czucie tzw. chemii,osobowosc, cos prywatnego, osobisty urok i
                        cieplo, ktorej nie zastapia zadne intelektualne wyczyny terapeuty,
                        jezeli tego brak w kontakcie z klientem.
                        Sama formula okreslenia dzis kto jest prostytutka w swoim zawodzie,
                        a kto nie jest tez ulegla zmianie, ale nie bede wchodzic w ten temat
                        i go rozszerzac.
                        Jest bardzo wiele osob, ktorym terapia pomogla i sa z niej
                        zadowolone, bo wyciagnely sie z dolkow psychicznych, traum i
                        prawdziwych tragedii rodzinnych.Dla wielu osob terapia ma sens.I nie
                        ma w tym zadnego klamstwa.

                        O zyciu wiem dosc, dosc...i jeden szczegol, ze nie ma ludzi silnych,
                        ktorzy zdania nigdy nie zmieniaja. Kiedys i ty mozesz zmienic
                        zdanie, wtedy nie wachaj sie i pomimo tych infantylnych przkonan,
                        rodem z ciemnogrodu, szukaj pomocy dla
                        siebie i swoich najblizszych, bo zawsze gdzies ona tam jest.

                        Pozdrawiam,
                        Maya

                        • leda16 Re: A co w zamian? 04.12.09, 07:47
                          maya_w napisała:

                          > I ty w to wszystko wierzysz co napisalas?:=)


                          A Ty w co wierzysz, w zabobony? Wiara w psychoterapię jest przecież wiarą w magię, zabobon, manipulację i oszustwo.



                          Nikt normalny szukajacy odpowiedzi na swoje problemy nie
                          > zaprzyjaznia sie z terapeuta...terapeuta nie jest od zaprzyjazniania sie.Jego
                          > funkcja jest zupelnie inna.


                          A jakaż to? Bo przecież psychoterapeutyczna klientela oczekuje od niego zrozumienia, wsparcia i empatii, czyli cech integralnie związanych z przyjaźnią. Wskutek określonych cech charakteru i osobowości ludzie niezdolni do nawiązania i podtrzymywania przyjaznych stosunków z kimś, komu mogliby się zwierzać, płacą psychoterapeucie aby spełniał tę funkcję podobnie, jak mężczyźni kupują usługi seksualne u prostytutek, nie mogąc lub nie chcąc podejmować wysiłków związanych z okazywaniem przywiązania, miłości i czułości koniecznych do osiągnięcia kontaktów seksualnych pozbawionych aspektu komercyjnego. Większośc zawodowych prostytutek dość dobrze i bez żadnych szkoleń wie, co powinny udawać. Im lepiej to robią, tym więcej mają klientów. Dobre udawanie przyjaźni - jak wykazują badania i relacje pacjentów - jest podstawowym czynnikiem decydującym o ich zadowoleniu. Płatni przyjaciele czyli psychoterapeuci radzą sobie z udawaniem życzliwości, chęci pomocy, wsparcia, akceptacji klientów różnie, co bezpośrednio przedkłada się na wysokość ich zarobków.
                          W literaturze naukowej znane jest też przecież zjawisko uzależnienia od psychoterapeuty, zjawisko przeniesienia, fascynacji erotycznej jego osobą itp. Uzależniając od siebie pacjentów i udając autorytet można bezkarnie latami doić od nich forsę. Czyżbyś nic nie czytała na ten temat?


                          Piszesz na temat ludzi wykorzystanych seksualnie i podalas przyklady
                          > dwoch psychologow, dosc slynnych. Zjawisko to znane jest takze, od
                          > drugiej strony, gdzie kobiety bardzo czesto przekraczaja granice
                          > profesjonalizmu.


                          A gdzież ja pisałam, że żeńscy psychoterapeuci nie molestują swoich klientów? Natomiast na pewno nigdy nie twierdziłam, że psychoterapeuta to profesjonalista.


                          Nikt nie jest w stanie zniszczyc wiezi rodzinnych, rodziny, relacji
                          > przyjazni, gdzie te relacje sa silne i zdrowe, gdzie jest prawdziwa
                          > milosc.


                          Mogłabym złośliwie zapytać co to znaczy "zdrowe" "miłość prawdziwa", "grunt", "szczerosc uczuć", "osoba toksyczna" żebyś sie zaplątała w irracjonalnych, poetyckich definicjach, równie irracjonalnych jak korzyści z psychoterapii w której rutynowa psychomanipulacja ludźmi sugestywnymi i osobowościowo zaburzonymi jest stwierdzonym naukowo faktem. Zamiast tego polecam archiwalny wątek o Barbarze Wagiel, warszawskiej psychoterapeutce.


                          zawsze w
                          > kontaktach miedzyludzkich oprocz wiedzy i kompetencji, wazny jest
                          > czucie tzw. chemii,osobowosc, cos prywatnego, osobisty urok i
                          > cieplo, ktorej nie zastapia zadne intelektualne wyczyny terapeuty,


                          Ha, czyli idąc tokiem Twojego wnioskowania, psychoterapeutę mogłby jednak z powodzeniem zastapić bezpłatny przyjaciel - matka na przykład, mąż, kochanek, przyjaciółka :). Twierdzisz przecież że ta enigmatyczna "chemia, osobisty urok i ciepło" decydują o skuteczności psychoterapeuty. Oczywiście, te postawy można markować, można je sprzedawać i kupować w procesie psychoterapii. A gdzie w tym wszystkim miejsce na autentyczność i uczciwość, chyba nie w relacji handlowej?


                          Kiedys i ty mozesz zmienic
                          > zdanie, wtedy nie wachaj sie i pomimo tych infantylnych przkonan,
                          > rodem z ciemnogrodu, szukaj pomocy dla
                          > siebie i swoich najblizszych, bo zawsze gdzies ona tam jest.


                          Ach, więc wreszcie zeszłaś na poziom w którym czyjesz się najpewniej - deprecjacji osoby dyskutanta ;). Może wiesz o zyciu "dość, dość" czyli akurat tyle, ile jesteś zdolna przeżuć i strawić w irracjonalną, egzaltowaną papkę. O psychologii i psychoterapii nie wiesz niestety nic. Na pewno też nie potrafisz podać logicznych, naukowych, opartych na rzetelnej wiedzy psychologicznej argumentów, uzasadniających "infantylizm i ciemnogrodność" prezentowanych przeze mnie poglądów. Ani przesłanek dla których mnie i mojej rodzinie byłaby potrzebna "pomoc psychoterapeuty" :). Owszem, potrzebna nam pomoc przy budowie domu, chętnie Cię zatrudnimy za godziwą opłatą. Ty z kolei zarobione uczciwą pracą pieniadze będziesz mogła odjąć od ust własnemu dziecku i rzucić w psychoterapeutyczne błoto.
                          • maya_w Re: A co w zamian? 04.12.09, 11:47
                            A Ty w co wierzysz, w zabobony? Wiara w psychoterapię jest przecież
                            wiarą w mag
                            > ię, zabobon, manipulację i oszustwo.
                            ________
                            Ależ ty bzdury piszesz kobieto, które skreślają cię z rangi
                            rozumnego dyskutanta na forum o psychologii.
                            Aby w ogóle dyskutować z jakimś względnym sensem na temat, trzeba
                            mieć choć podstawy w psychologii,czy jak funkcjonuje terapia i czym
                            tak naprawdę jest.

                            Natomiast w twojej wypowiedzi dużo jest szumu, szczególnie wokół
                            tematu prostytucji. Który tez pojmujesz dość szczątkowo bez
                            większego i głębszego spojrzenia w problematykę.

                            Może rzeczywiście zajmij się problemem budowania domu, a nie
                            dyskusjami na tematy, gdzie reprezentujesz bardzo niski poziom w
                            dyskusji, bo tak naprawdę temat nie jest ci znanym. I jeżeli jak
                            piszesz stać cię na dobre wynagrodzenie, to i specjalistę od budowy
                            też możesz sobie wynająć, a nie zawracać ludziom głowę "twoimi
                            trzema groszami".

                            • leda16 Re: A co w zamian? 04.12.09, 20:41
                              maya_w napisała:
                              Ależ ty bzdury piszesz kobieto, które skreślają cię z rangi
                              > rozumnego dyskutanta na forum o psychologii.


                              Zamiast wypisywać insynuacje, najpierw UDOWODNIJ, że są prawdą .


                              Może rzeczywiście zajmij się problemem budowania domu, a nie
                              > dyskusjami na tematy, gdzie reprezentujesz bardzo niski poziom w
                              > dyskusji, bo tak naprawdę temat nie jest ci znanym.


                              A z czego to wnioskujesz? Bo poza inwektywami, niestety nie stać Cię na jakiekolwiek rzeczowe argumenty, uzasadniające Twoje racje, Twoją wiedzę psychologiczną tak rzekomo przepastną i ogromną i Twoją intelektualną głębię. A może za wysoki poziom naukowy uważasz te swoje bałamutne, egzaltowane frazesy o "miłości prawdziwej" ( tak jakby - he he, istniała miłość fałszywa), "zdrowych relacjach", "toksycznych osobach", "szczerości uczuć" (tak jakby mogły istnieć jakiekolwiek uczucia fałszywe). A wszystko to tylko po to, żeby nawet przed samą sobą nie przyznać się, że jakiś certyfikowany świrolog skasował Cię jak pierwszą naiwną na parę setek i "pomógł" Twoją portmonetkę uczynić lżejszą... ;).
                              • maya_w Inwektywy... 06.12.09, 19:05
                                Jak dotad te inwektywy to ty jdynie stosujesz nazywajac ludzi
                                niewybrednymi epitetami np. glupolku, dziwka itp. Wszystko co
                                wskazuje ze masz zaburzenia psychiczne, albo projektujesz siebie na
                                innych, czyli rzeczywiscie jestes prosto ciosany: koltun obuty w
                                drewniaczki, z ktorych tylko sloma wychodzi.:=)
                                Takie wyrobilam sobie zdanie na twoj temat, podczytujac
                                twoje 'produkty literackie' watpliwej jakosci....
                                • leda16 Re: Inwektywy... 06.12.09, 21:09
                                  maya_w napisała:

                                  > Wszystko co
                                  > wskazuje ze masz zaburzenia psychiczne, albo projektujesz siebie na
                                  > innych,


                                  Ach, rzeczywiście, sądząc z maestrii diagnostycznej, Twoja znajomość psychologii jest powalająca :))).


                                  > Takie wyrobilam sobie zdanie na twoj temat,


                                  Pewnie nie lepsze niż na temat własnej matki. Ale czemu jakoś mnie to nie dziwi, że wyrabiasz sobie zdanie na temat osób, zamiast podawanych tutaj poglądów?
                • maya_w Re: zalezy jaki psychiatra... 30.11.09, 21:04
                  raczej jak przestac siebie identyfikowac z rodzicem, ktory na miano
                  rodzica nie zasluguje. I stworzyc swoje wlasne Ja, niezalezne, od w
                  moim wypadku, wybitnie toksycznej matki.

                  To co ta kobieta wyprawiala z nami, w domu zsluguje jedynie na
                  dozywotnie leczenie w zamknietym zakladzie psychiatrycznym.
                  Celem mojej terapii bylo uswiadominie mi roznic w osobowsci mojej i
                  matki. Czyli jednak odciecie pepowiny.
                  • sweetsusana Re: zalezy jaki psychiatra... 01.12.09, 01:54

                    Matka jest corka alkoholika.
                    Jest bardzo agresywna, wybuchowa, ma jakies paranoje i przede
                    wszystkim sklonnosci do magicznego toku mysle


                    u mnie jest taka sama sytuacja, to jest straszne bo kochasz ta osobe
                    a ona cie niszczy.
                    Co tacy ludzie majaw glowach? Na jakich zasadach opiera sie ich
                    myslenie...
                    • maya_w Re: zalezy jaki psychiatra... 01.12.09, 10:56
                      Moja sytaucja jest inna. Ja nie kocham matki. Jest mi obca osoba.
                      Oczywiscie akceptuje ja.
                      Zreszta powiedzialam jej o tym, ze uczucia wybila swoja tyrania i
                      beznadziejna glupota. Po prostu jestesmy tak rozne i albo nauczy sie
                      te roznice akceptowac i stworzy sie jakas funkcjonujaca relacja,
                      albo nigdy relacji nie bedzie. Zal mi jedynie ojca, ale to jego
                      wybor zyciowy, zycie z hetera.

                      Magiczne myslenie jest typowe dla rozwoju kazdego dziecka. W taki
                      sposob formuje sie kreatywnosc, m.in. Problem zaczyna sie wtedy, gdy
                      pod wplywem silnych stresow, traum przezytych w dziecinstwie,
                      zostaje zatrzymany proces krytycznego spojrzenia na rzeczywistosc,
                      odroznienia, prawdy od falszu.
                      Magiczne myslenie staje sie wtedy dominujaca cecha osobowosci i
                      swiatem, w ktory dziecko ucieka przed swiatem "zlym" z zewnatrz.

                      Nalezy uwazac na stres serwowany dziecku w dziecnstwie, aby nie
                      bylo go zbyt duzo i nie byl zbyt silny, bo hamuje rozwoj i postep u
                      dzieci. Takie dzieci maja obnizony poziom inteligencji,ucza sie
                      gorzej, a rowniez obnizony prog tolerancji na stres, ktory moze
                      doprowadzic do fobii i czy innych groznych nerwic.
                      • leda16 Re: zalezy jaki psychiatra... 04.12.09, 21:12
                        maya_w napisała:

                        > Ja nie kocham matki. Jest mi obca osoba.


                        Pewnie w ogóle nie jesteś zdolna do kochania kogokolwiek. Kochasz tylko czubek swojego nosa.


                        > Oczywiscie akceptuje ja.


                        Och, co za zaszczyt dla niej :))).


                        > Zreszta powiedzialam jej o tym, ze uczucia wybila swoja tyrania i
                        > beznadziejna glupota.


                        A po kim żeś Ty taka mądra, po sąsiedzie?


                        Po prostu jestesmy tak rozne i albo nauczy sie


                        A czegoś Ty się nauczyła po za egoizmem i koncentracją na wyłącznie własnych potrzebach?


                        >
                        > Magiczne myslenie jest typowe dla rozwoju kazdego dziecka. W taki
                        > sposob formuje sie kreatywnosc,


                        Widać, żeś z tej fazy rozwojowej nigdy nie wyrosła a jedyną osobą, która ten fakt w pełni zaakceptowała, jest psychoterapeuta. Zgadnij dlaczego ;). I wyjaśnij nam co ma wiara w magię czyli zabobon, do kreatywności?



                        m.in. Problem zaczyna sie wtedy, gdy
                        > pod wplywem silnych stresow, traum przezytych w dziecinstwie,
                        > zostaje zatrzymany proces krytycznego spojrzenia na rzeczywistosc,


                        Rzeczywiście. Wobec SIEBIE jesteś całkowicie bezkrytyczna. Gdzież to się u Ciebie zatrzymało, w siniakach na dupie?


                        >
                        > Nalezy uwazac na stres serwowany dziecku w dziecnstwie, aby nie
                        > bylo go zbyt duzo i nie byl zbyt silny, bo hamuje rozwoj i postep u
                        > dzieci. Takie dzieci maja obnizony poziom inteligencji,ucza sie
                        > gorzej, a rowniez obnizony prog tolerancji na stres, ktory moze
                        > doprowadzic do fobii i czy innych groznych nerwic.


                        Oj infantylna głuptulo - bo tak już muszę napisać - Poczytaj sobie "Zeszyty Oświęcimskie" gdzie wybitny polski psychiatra Antoni Kępiński zawarł wyniki wieloletnich badań dzieci, które przez kilka lat były więzione w obozach koncentracyjnych - gwałcone, głodzone, kaleczone, zabijane. Nie stwierdził u nich ani zaburzeń socjalizacji, ani nerwic, ani obniżonego poziomu inteligencji. Nie stwiedził też - uważaj głuptulo - atrofii uczuć wyższych, z jaką Ty się urodziłaś.
                        • maya_w Ale co cie zmusza do pisania? 06.12.09, 19:16
                          Co cie zmusza do czytania historii cudzego zycia? Skoro jestes
                          tym 'szczesliwym dzieckiem milosci' rodzicielkskiej to skad u ciebie
                          kobieto, tyle wredoty i agresji? Chcesz mi udowodnic, ze to twoj
                          pseudo_intelektualizm wychodzi? W taki agresywny sposob.
                          Co mozesz wiedziec na temat ludzkich losow i zycia? Przeszkadza ci
                          fakt,ze ludzie samodzielnie mysla i potrafia sie odciac od
                          toksycznej rodziny, cos czego widac ty nie umiesz zrobic? W koncu to
                          cudze zycie, a nie twoje.Wiec dlaczego tak mocno reagujesz?
                          Tak sie sklada, ze pomimo 30 lat pobytu daleko od kraju, czytywalam
                          A.K i nigdzie takiej bzdury nie pisal! Pewnie go bardzo zle
                          zrozumialas. W ogole uwazam,ze jestes malo oczytana i brak ci
                          podstawowej wiedzy o psychologii, dlatego wprowadzasz swoj
                          ciemnogrod. Jezeli on ci pasuje to zyj w takiej rzeczywistosci
                          zacofanej myslowo, ale zdobadz sie na odrobine cywilizacji i zrozum,
                          ze inni to nie ty!
                          • leda16 Re: Ale co cie zmusza do pisania? 06.12.09, 20:56
                            maya_w napisała:

                            > Co cie zmusza do czytania historii cudzego zycia?


                            Nic, po prostu czytam to, co chcę czytać.


                            Skoro jestes
                            > tym 'szczesliwym dzieckiem milosci'


                            Od dawna już dzieckiem nie jestem - ani mentalnym, ani metrykalnym.


                            > Co mozesz wiedziec na temat ludzkich losow i zycia?


                            Powiedzmy, że niejako zawodowo się tym zajmuję, więc wiem raczej sporo.


                            Przeszkadza ci
                            > fakt,ze ludzie samodzielnie mysla


                            Może ludzie myślą, Ty nie. Za Ciebie myślą psychoterapeuci, myślą jak Cię oskubać, a Ty bezkrytycznie przyjmujesz sugerowane Ci treści. I he, he - jeszcze im za to płacisz ciesząc się, jak to zgrabnie "pomogli Ci" zerwać więzi z najbliższymi.


                            i potrafia sie odciac od
                            > toksycznej rodziny, cos czego widac ty nie umiesz zrobic?


                            A po co miałabym się odcinać od rodziców, skoro ich kocham? Kocham nawet swoją teściową za to, że urodziła i wychowała takiego wspaniałego mężczyznę jak mój mąż. Rozumiem, że to, niedorozwinięta uczuciowo bidulko, przekracza granice Twojej wyobraźni ;).


                            > Tak sie sklada, ze pomimo 30 lat pobytu daleko od kraju, czytywalam
                            > A.K

                            Kto to jest A.K ???

                            W ogole uwazam,ze jestes malo oczytana i brak ci
                            > podstawowej wiedzy o psychologii,


                            A znasz takie przysłowie: "Nie ucz ojca dzieci robić" :))).

                            • maya_w Wiesz kobieto zabawna jesteś! Rozbrajające.... 06.12.09, 21:59
                              Naprawdę chciałabyś wypaść w oczach swoich i innych tak najwspanialej potrafi to poddać twoja wyobrażnia, jednak czytanie ciebie kończy sie salwą smiechu, po drugiej stronie.-) Nikt tak mnie dawno nie ubawił.:) Dobre i to na mżawkę w niedzielny wieczór.:))))

                              I do tego Zawodowo zajmujesz się ludzkimi losami...Mój boże, a kto za to płaci. Państwo, prywatna firma? Kto by to nie był, ale poziomem mentalnym i intelektualnym, pewnie pracodawca jest w jakimś ubogim kraju trzeciego świata.Bo tylko tam takich ubogich duchem można spotkać. Czyli, pchaj do przodu czytaj i rozwijaj się abyś wstydu nam Polakom sobą nie przyniosła.-)))
                              • leda16 Re: Wiesz kobieto zabawna jesteś! Rozbrajające... 07.12.09, 07:49
                                maya_w napisała:




                                > I do tego Zawodowo zajmujesz się ludzkimi losami...Mój boże, a kto za to płaci. Państwo, prywatna firma?


                                Wszyscy po trochu, ale najwięcej tacy jak Ty naiwna amatorko psychoterapeutycznej manipulacji :))).


                                Kto by to nie był, ale poziomem mentalnym i intelek
                                > tualnym, pewnie pracodawca jest w jakimś ubogim kraju trzeciego świata.


                                To nie wiesz, że nawet w ubogich krajach trzeciego świata najlepiej stoją szamani i to dzięki takim jak Ty, bezmyślnie goniącym za modą? Wobec tego jednak malutko wiesz o życiu.
                • leda16 Re: zalezy jaki psychiatra... 01.12.09, 07:31
                  to.niemozliwe napisał:

                  > Czy jest to zagadnienie z gatunku "Jak odciąć
                  > pępowinę...Rodzicowi?" :)


                  Pępowinę 9 miesięcy pasożytującemu na ciele matki płodowi odcina się zaraz PO PORODZIE jakbyś nie wiedział. I przez resztę życia stanowi byt odrębny ale bynajmniej nie samodzielny, lecz początkowo zależny i podległy a potem współżyjący w rodzinie. Autorce nadal aż się łapy trzęsą do pieniędzy rodziców a ponieważ matka nie dała się wyrodnej córce wyssać z resztek tego, co ma, ta obrzuca ją niewybrednymi wyzwiskami i odkopuje jak pusty, wysuszony kokon w którym sie przypadkowo zalęgła. Niech leci do psychologa, na pewno da jej więcej :))).
              • leda16 Re: zalezy jaki psychiatra... 01.12.09, 07:22
                maya_w napisała:

                > Jest we mnie zlosc.

                He, he, pewnie dlatego, że nie udało się wyszarpĆ matce JEJ DOROBKU ZYCIOWEGO. Znając Twój płen pogardy, nienawistny, skrajnie psychopatyczny stosunek do niej "wszystko przypisala
                > bratu". W majestacie prawa mogła by Cię nawet z tego powodu wydziedziczyć i sąd by to zaakceptował, gdyż rzadko można spotkać dziwkę z taka atrofią uczuciowości wyższej.


                Do psychologa juz chodzilam, troche mi tam pomogl,


                Niewątpliwie "pomógł Ci" w tym jakiś równie spsychopatyziały psycholog utwierdzając w nienawistnej postawie do osoby najbliższej.


                usilowala mnie naklonic do zrzeczenia sie mojej cześci do
                > spadku.


                Twojej ordynarna gó...aro?! Twoje będzie to, czego SAMA się dorobisz.



                Przypadl mi
                > w zyciu, rodzic malo inteligentny, bezgranicznie glupi, ograniczony
                > umyslowo i emocjonalnie



                Tiaaa, a Twoje geny to pewnie po sąsiedzie :)))>


                >Sama bedac podczas procesu sadowego, o spadek po bliskim
                > krewnym, gdzie rodzina spadkobiercy, synowie wrecz ja prosili o
                > zrzeczenie sie czesci spadku na ich rzecz, no ale tego jak sie
                > domyslasz nie zrobila.


                A niby czemu miała to robić na rzecz młodych, zdolnych do roboty byczków, którzy dotąd mieli ją w czterech literach, dopóki jak w tym przysłowiu - w końcu przyszła koza do woza a raczej kozły ;).
                >
                > ale nadal w
                > relacjach miedzy nami jest zle.
                • maya_w Kilka postow od ciebie. 01.12.09, 11:07
                  Mogloby lekkoducha rozbawic, dajac solidna rozrywke na tzw. poczatek
                  dnia, gdyby nie jeden fakt rzucajacy sie w oczy, to uporczywe
                  dobijanie sie do ludzkich uczuc.
                  Bawiac sie w zgadywanke, i puszczajac wodze fantazji, masz zapewne
                  blokady emocjonalne. I uderzajac na oslep, szukasz pewnie kogos,
                  czyje uczucia choc na chwile dadza ci kontakt z wlasnymi
                  zablokowanymi emocjami. Stad ta specyficzna agresja wynikajaca z
                  wlasnych "strachow" i rzeczy, ktore ciebie sama jak najbardziej
                  rania i dotycza. "Ranisz tym, czym sama zostalas zraniona"

                  Sprawa osobna, jest twoja wlasna decyzja o szukaniu pomocy dla
                  siebie samej.
                  Pozdrawiam zyczliwie:=)

                  Maya
                  • to.niemozliwe Re: Kilka postow od ciebie. 01.12.09, 15:19
                    Ciekawa koncepcja, ale wpisana w ogólną prawidłowość, że agresja to
                    forma ekspresji zablokowanych uczuć. Nie myslałem, że jej ukryty
                    sens to nawiązanie kontaktu na poziomie emocji? :) Ale jaka jest
                    nagroda? Utwierdzenie się w odrzuceniu? :)
                    ---
                    academicearth.org/
                    • maya_w Re: Kilka postow od ciebie. 01.12.09, 19:24
                      To znany i przyjety fakt. Jest to forma podswiadomego szukania
                      balansu i oczyszczenia z balastu (nieprzerobionych traum), ktory to
                      balans psychiczny tamuje.
                      Forma tego typu werbalnej agresji, jest checia zwrocenia na siebie
                      uwagi, typu:"Halo tu ja jestem." A takze podswiadomym wolaniem o
                      pomoc. I oby ta pomoc w koncu przyszla na czas.
                      • to.niemozliwe Re: Kilka postow od ciebie. 01.12.09, 20:06
                        A może ona naprawdę tak myśli? Może to są jej wnioski po klarownym
                        procesie myślowym? Nie bierz innych swoją miarą...:). "Świat jest z
                        gruntu zły, a obserwowane zjawiska tylko to potwierdzają." Może to
                        nie wołanie o pomoc, a przemyślenia? A co jeśli tam, gdzie
                        dopatrujemy się skłębionych emocji jest w istocie przeciętna
                        inteligencja? Mnie np. nadmiernie wyszukane myśli nie dziwią,
                        najwyżej nie ogarniam, ale prostota, żeby nie rzec dosadniej
                        prymitywizm - cudzego kojarzenia wciąż mnie potrafi zaskoczyć. :)
                        • maya_w Re: Kilka postow od ciebie. 01.12.09, 21:02
                          Mozliwe, ze leda 16 tak tylko myslami rzuca. Jednak mysli te maja
                          jakas forme podton wyrazaja tez i uczucia. Sam zauwaz,ze dla
                          roznicy, osoba spokojna i pelna radosci zycia, zupelne inne miewa
                          przemyslenia i inaczej sie artykuluje.
                          • leda16 Re: Kilka postow od ciebie. 02.12.09, 07:38
                            maya_w napisała:

                            > osoba spokojna i pelna radosci zycia, zupelne inne miewa
                            > przemyslenia i inaczej sie artykuluje.

                            Oczywiście, psychoterapeuta, dojący od Ciebie bądź NFZ ciężką forsę kosztem np. braku refundacji na leki dla chorych na białaczkę dzieci, miewa "zupełnie inne
                            > przemyslenia i inaczej sie artykułuje." Za takie jak moje nikt nie zapłaciłby mu ani złotówki i musiałby zbierać po śmietnikach albo wywijać łopatą, co jest pracą daleko bardziej uciążliwą niż radosne, beztroskie mielenie ozorem :))).
                        • leda16 Re: Kilka postow od ciebie. 02.12.09, 07:30
                          Ha, prymitywizm, ale w pseudo-naukowej otoczce, czyli banialuki bezkrytycznie wciśnięte Jej przez jakiegoś żałosnego psychologa, który nie potrafi inaczej zarabiać na życie niż: niszcząc więzi rodzinne, pozbawiać swoich klientów brania odpowiedzialności za swoje klęski w myśl porzekadła, że sukces ma wielu ojców a do własnego nieudacznictwa nikt przyznawać się nie lubi. Co za ulga dla "mayi-w" - przychodzi roztrzęsiona, nabuzowana frustracjami i agresją do psychologa, a ten oferuje wyjaśnienie większości Jej problemów. Wyjaśnienie to uwalnia Ją od jakiejkolwiek odpowiedzialnosci sugerując, na przykład, że przyczyną Jej problemów jest zachowanie Jej rodziców w stosunku do Niej w dzieciństwie lub fakt, że została przez kogoś skrzywdzona albo chociażby oddziaływanie faz Księżyca czy inne bardziej lub mniej prawdopodobne wyjaśnienie, ale ZAWSZE leżące poza Jej kontrolą. Jednocześnie w systemie każdej psychoterapii jest zawarta obietnica, że na przykład "przepracowanie problemu rodziców" lub ujawnienie "wypartych treści" albo "dokonanie wglądu w podświadomość" czy jak wolisz - "zrozumienie" i zneutralizowanie wpływu Księżyca, pomoże Jej pozbyć się problemów. Oczywiście, pozbywać się ich będzie miesiącami czy nawet latami, pierdząc w stołek w gabinecie psychoterapeutycznym i uzależniając się od niego, a problemy jak były, tak będą :). Uważasz Kolego, że takie teksty pacjenci psychologów łykają mniej chętnie niż teksty ledy 16,która wskazuje na brak u zaburzonych osobowościowo dziewuszek wystarczającej siły woli, motywacji, dystansu, wytrwałości, inteligencji, pracowitości, uczuć wyższych, egoizm, pazerność, itp.? Pytanie chyba retoryczne. A co "w zamian"? Ano - nic. Każdy wierzy w to, w co chce wierzyć. Maya wierzy w winę matki za to, iz sama spieprzyła sobie życie. Wiele takich Mayj dostało kozła ofiarnego dla swojego rozmamłania, którego pielegnuje jak skarb największy i na cholerę nie da sobie go odebrać, bo prawda jest naga - żałosna, podlutka dziewucha, którą nie stać nawet na odrobinę wdzięczności choćby za to, że matka dała Jej życie, którą bez skrupułów wycycka (bo to przecież gó..., toksyna, to się "skrzywdzonemu" dziecku od niej należy) i odrzuci jak pustą łupinę w głębokim przeświadczeniu, że na takie podejście matka zasłużyła...
                          • maya_w Oj ledo, ledo... 02.12.09, 11:24
                            Naprawde strzelasz na oslep do tego slepymi nabojami.:=) W pisaniu
                            jestes dobra, choc troche jak czarna, mocna kawa, widac nie kazdemu
                            smakuje, ja bym dodala do tej kawy troche ...rumu.:=) Rozpedzasz sie
                            w swoich osadach i ktos kto moze rzeczywiscie szuka pomocy, gdy
                            ciebie przeczyta, nie majac wlasnego wyrobionego zdania w temacie,
                            moze dokonac dosc blednej decyzji np. o nie skorzystaniu z pomocy
                            psychologa.Co w rezultacie koncowym moze kiedys tam poglebic np.
                            depresje czy PTSS. Zwlaszcza w PTSS potrzebna jest natychmiastowa
                            pomoc specjalisty.

                            Sama praca psychologa jest ciezka, wymaga wiedzy, myslenia
                            kreatywnego, patrzenia z wielu plaszczyzn. Czasami kopanie w
                            ogrodku, czy kopanie rowow, moze byc dla nie jednego, o wiele
                            bardziej lekkie, latwe i przyjemne, niz wsluchiwanie sie w problemy
                            setek ludzi.

                            Jak juz pisalam walisz na oslep, a przy tym bez wlasnej oslony,
                            ukazaujac swoja nagosc psychiczna, a co za tym idzie - duzy problem.

                            Ja bym cie nie okrelila przymiotnikiem "prymitywna" bo wszystkim nam
                            pisany i potrzebny prymitywizm, dla chocby przezycia w kryzysowych
                            sytuacjach, ja bym cie okreslila jako kobieta w kryzysie,
                            gdzies po 40+ tak kolo 50, ktora boryka sie sama ze soba i jak
                            najbardziej potrzebuje kogos do rozmow. Kto chocby czesciwo wslucha
                            sie w jej wewnetrzny zakurzony swiat.
                            Napewno sa tacy, ktorzy moga to robic i dac cos wartosciowego dla
                            ciebie l.16 i dlatego warto sie nad tym zastanowic i skorzystac, co
                            masz do starcenia?
                            No, ale to tylko takie moje sugestie, swiat nie musi byc perfekt i
                            zarowno ty taka doskonala, jak i ja ta niedoskonala, mozemy w nim
                            znlezc swoje miejsce i czuc sie calkiem okej.:=)

                            Pozdrawiam, ciagle zyczliwie:=)
                            Maya,
                            • pomoc-dorazna Re: Oj ledo, ledo... 02.12.09, 14:11
                              maya_w napisała:

                              Napewno sa tacy, ktorzy moga to robic i dac cos wartosciowego dla
                              > ciebie l.16 i dlatego warto sie nad tym zastanowic i skorzystac,
                              co
                              > masz do starcenia?
                              > No, ale to tylko takie moje sugestie, swiat nie musi byc perfekt
                              i
                              > zarowno ty taka doskonala, jak i ja ta niedoskonala



                              xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

                              hahahaha....dogorywasz bzdziagwo we wlasnym sosie
                              • konto.na.chwile Re: Oj ledo, ledo... 03.12.09, 13:00
                                pomoc-dorazna napisał:

                                > maya_w napisała:
                                >
                                > Napewno sa tacy, ktorzy moga to robic i dac cos wartosciowego dla
                                > > ciebie l.16 i dlatego warto sie nad tym zastanowic i skorzystac,
                                > co
                                > > masz do starcenia?
                                > > No, ale to tylko takie moje sugestie, swiat nie musi byc perfekt
                                > i
                                > > zarowno ty taka doskonala, jak i ja ta niedoskonala
                                >
                                >
                                >
                                > xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
                                >
                                > hahahaha....dogorywasz bzdziagwo we wlasnym sosie


                                No ale ty masz chyba powod do radosci z tego powodu...?

                                pa komek czy jak ci tam:)

                          • s.p.7 Re: Kilka postow od ciebie. 03.12.09, 10:59
                            NIc nie usprawiedliwia zła ktróe człowiek ma w sobie.

                            JEdnak zrozumienei jego zródłą pozwala sie go pozbyć.

                            Poniewaz najczesciej jest tak ze człowiek przez długi czas wmaiwa sobie ze zło
                            jest dobrem, lub zakłamuje rzeczywistosc by go trzymac, czesto dzialajac przeciw
                            sobie lub przeiw najblizszym

                            CZasami trzeba zrozmiec ze trzeba dac innym ludziom znacznie wiecej niz sie
                            otrzymalo samemu.
                            Tak jest w przypadku toksycznych rodzicow
                            • tralalala.3 Re: Kilka postow od ciebie. 03.12.09, 12:16
                              s.p.7 napisał:

                              > NIc nie usprawiedliwia zła ktróe człowiek ma w sobie.

                              Tfoja matka to krulowa autostrat.Hfycila cie z fiatrem w trasie,i z
                              tond jestes taki debil.Tfuj tatko byla ale tfoja matke zapladnial
                              tfoj sonsiad. Jetes nieslopnym dziedzkiem baby jagi i mialez
                              upozledzone dziedzinstfo.Tfuj nieslobny tatko gfoscie prostofal na
                              tfoim czole


                              • s.p.7 Re: Kilka postow od ciebie. 03.12.09, 13:58
                                problem jest w tym zeby potrafic i miec odwage przynac sie czami ze kogos rodzić
                                był toksycznym rodzicem
                                Tak jak rodzice dyn-ex'a aka Kommandosa.
                                Gdzies rodzice koduja dodatkowo mechaznim antywyzwalajacy ktory tkwi w calym
                                spoleczenstwie.
                                To strach przed przyznaniem sie przede wszystkim przed samym soba do tego ze
                                rodzice byli pokoorwieni, zli, odrazający,

                                Bez unzania zla rodzica, dziecko samo bedzie powtarzało zło uznane jako dobro

                                załozmy ze ktos jest dzieckiem pustej koorwy
                                bardziej został wysra>ny niz urodzony

                                sam musiał by "urodzic" dziecko i je w plni kochac, tozczyc sie, dbac o rozwoj i
                                godne warunki materialne samemu dawajac przyklady i pokazujac wartoci w ktore
                                powinno sie wiezyc a ktore sa wartosciami wzszymi.

                                zwazywszy na fakt ze ok 30% spoleczenstwa to lduzie z patologia mniejsza lub
                                wiekrzą niezdolnych do wyhowania potomstwa na poziomie ktory by sprawil ze
                                dziecko moglo by sie czuc dobrze, rozwijac sie prawdilowo spolecznie, emcojonalnie.
                                TO jest to problem ogolno spoleczny.

                                patologia rodzi patologie poniewaz dziecko ktore mialo rodzicow nizdolnych do
                                opieki nad nim - albo czuje zlosc i rozgocyzenie, albo uznaje ze tak w sumie
                                bylo ok i sam stosuje to wobec wlasnych rodzicow.

                                Sztuka jest uznac ze rodzice sami nie pozbyli sie zla ktore odziedziczyli po ich
                                rodzicach a wiec są gó...anymi ludzmi
                                ale jednoczesnie samemu nie byc "gownianym" tzn juz prezenwoac wyzsza moralnosc
                                i nie powielac patologii

                                taki Dynex aka komandos byl np jako dziecko kopcony w zad, to bardzo przykre,
                                ale samemu trzeba sie nauczyc by nei próbować zapinac w zad wszystkiego co sie
                                rusza. bo to nie jest dobro, to pusty onanizm seksualny czy jakakolwie kzłosliwa
                                reakcja inan by sie pojawiła
    • lukmic Re: Psychiatra 09.12.09, 16:09
      sweetsusana napisała:

      >
      > Mam problemy ze soba.
      >
      > Mam toksyczna matke teraz zostalam sama z dzieckiem za duzo
      wymagam
      > od ludzi.
      > Od niedawna mieszkam w malym miasteczku gdzie jest tylko
      psychiatra
      > myslicie ze warto isc? psycholog tu nie przyjmuje- szukalam.
      Możesz iść, jeśli chcesz. Zapraszam na post: Bezpłatna porada
      psychoanalityka, a może uda się jakoś pomóc Ci przez net na forum.
      Tylko podaj więcej faktów.
    • weronikajaka Re: Psychiatra 28.11.20, 14:08
      W takiej sytuacji może dobrym rozwiązaniem będą wideokonsultacje? Ja nie mieszkam w mieście i też mam utrudniony dojazd do specjalisty. Mogę polecić Ci tą klinikę psychomedic.online/ , ja udałam się do nich z nerwicą, czuję, że z każdą wizytą jest coraz lepiej, mają bardzo dobrych specjalistów, także warto spróbować :)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka