Dodaj do ulubionych

Dyplomacja b.stronnicze

IP: *.sympatico.ca 13.02.02, 14:48
Troche pod wplywem niedawnego watku o mowieniu prawdy, troche pod wplywem
wypowiedzi dzieci, troche ciezka noc.....

jak doszlo do rozwiniecia dyplomacji, czy kiedys posel odezwal sie
nieprzychylnym slowem i zostal sciety?
To na pewno i to wielu, ale kiedy wpadnieto na ten pomysl, aby slowa owijac w
lukrowana otoczke?

Ostatnio zachwycily mnie osiagniecia mojego synka w tym temacie (kto wie o co
chodzi - doceni)
Mamusia: i co, smakuje ci ciastko
synek: a wiesz mamusiu, nie jestem glodny.

synek: mamusiu!
m: tak?
s: a nic
s: mamusiu!
m: tak?
s: bo wiesz, te pierozki smakuja jakos inaczej niz powinny, moge zjesc kanapke?

I dlaczego w j.angielskim nie nalezy powiedziec "to jest ochydne"
ogolnie przyjeta forma to "interesujace, pobudza do myslenia itd"


z niewyspanym pozdrowieniem
R
Obserwuj wątek
    • kwieto Re: Dyplomacja b.stronnicze 13.02.02, 15:23
      To mozna polaczyc z tymi "wrazliwymi" (czy tez przewrazliwionymi). Po prostu
      nie chcesz zrobic komus przykrosci, gdy chcesz powiedziec cos co urazi druga
      osobe (choc niekoniecznie jest obrazliwe, np. jak powiedziec grafomanowi, ze
      nim jest, tak aby sie nie poczul dotkniety?)

      Albo zalezy Ci na kontakcie, ale chcesz powiedziec cos przykrego dla drugiej
      strony - wiec owijasz gorzka pigulke w sterte slodkich ciasteczek.

      Przyklad: na poczatku unii walutowej w UE byla taka waluta co sie nazywala
      ECCU. Skrot anglojezyczny (European Costam Currency Unit), ale ze akurat wtedy
      najwiecej do powiedzenia w UE miala Francja, to Brytyjczycy powiedzieli
      Francuzom, ze to na ich czesc ta nazwa (bo Francja miala w przeszlosci walute o
      nazwie Eccu wlasnie) - no i wszyscy byli szczesliwi. A przeciez mozna bylo po
      prostu przeforsowac nazwe bez takiego uklonu do Francuzow, tyle ze potem by sie
      wszyscy na siebie obrazili... To samo zreszta z Euro - zmiana nazwy nastapila
      wtedy kiedy znaczenia nabraly inne kraje, ktorym nie podobalo sie ze nazwa
      wspolnej waluty jest tak mocno Brytyjsko-Francuska. Wiec wymyslili nazwe ktora
      w kazdym (albo prawie kazdym) jezyku znaczy to samo, i kazdy moze wymawiac po
      swojemu :")))
    • Gość: Renka Re: wychowanie IP: *.home.cgocable.net 17.02.02, 08:30
      Dyplomacja to nauka dla inteligentnych i dojrzalych, tych, ktorzy umieja
      rozroznic falsz od prawdy. Dzieci nie umieja. Przyjmuja slowa doroslych za
      prawde.Twoj synek w ten sposob, jaki opisalas, mija sie z prawda.Bo prawda
      jest, ze pierogi sa takie, jak zwykle, a on nie ma na nie, po prostu, ochoty.I
      powinien to, po prostu, powiedziec.
      Chyba , ze dalas mu swiadomie nieswieze pierogi, a on nie chcac cie urazic
      wolal je wymienic na kanapke ? Chcialas swiadomie zatruc jedzeniem wlasne
      dziecko ?
      • Gość: (o)I(o) Re: wychowanie IP: *.icpnet.pl 17.02.02, 09:59
        Nie bede komentowac, bo cisna mi sie ...slowa "niearystokratyczne".
    • Gość: Kajet Re: Dyplomacja b.stronnicze IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 17.02.02, 11:38
      na pewno dużo radości przysparza rodzicom obserwacja rozwijającej się
      inteligencji dziecka, ale czy nazywanie rzeczy po imieniu nie jest czymś
      bardziej naturalnym w tym wieku;
      dziecku wszak ma prawo coś nie smakować; nie powinno w tym wieku swych potrzeb
      ukrywać za parawanem "dyplomacji", gdyż może wyrosnąć na człowieka, któremu
      trudno będzie wyartykułować w dorosłym życiu jego potrzeby; nie zawsze da się
      to uczynić w sposób zaowalowany; nie znam dokładnie sytuacji, ale warto
      zachęcać dzieci do mówienia wprost tego co czują, aby wyrosły na asertywnego
      człowieka i nie wpadły w pułapkę konformizmu

      • mak05 Re: Dyplomacja b.stronnicze 17.02.02, 11:57
        Hej!

        Dyplomacja to trochę co innego niż takt albo uwaga na
        uczucia drugiego człowieka.

        Wyobrażcie sobie, że od dzisiaj wszyscy mówia wprost
        każdy każdemu to co myślą i czują bez uwagi na to czy
        to kogos dotknie czy nie. I co wtedy .....?

    • roseanne buuuuu 17.02.02, 18:13
      Ale ja chcialam sie pochwalic postepami Kuby, to dla mnie takie wazne.
      Kto pamieta, to wie o co mi chodzi
      a kto sie chce wymadrzac, to daj mu Boze zdrowko
      • Gość: Kulka Re: buuuuu IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 17.02.02, 19:53
        ależ masz calkowitą rację, ze to postep i trzeba własnie tego uczyc, bo
        dyplomacja to cos co pozwala unikać chamstwa.Przecuiez to co opisałaś,to była
        dyplomacja w każdym calu: efekt osiągnięty bez agresji i urazy i obrażania
        drugiego.Pzdr i powodzenia:)
      • szary_ptak Intencje 17.02.02, 20:52
        roseanne napisał(a):

        > Ale ja chcialam sie pochwalic postepami Kuby, to dla mnie takie wazne.
        > Kto pamieta, to wie o co mi chodzi
        > a kto sie chce wymadrzac, to daj mu Boze zdrowko

        Chcialam napisac juz rano, ale zbraklo czasu...Masz wspanialego Syna, Roseanne!
        Pamietam, jak sama cieszylam sie z podobnej "dyplomacji" mojego...:-)))

        W "doroslej" dyplomacji chodzi o te przyslowiowa swieczke i ogarek.
        U dziecka - zeby mamusi nie bylo przykro...

        Ci co sie wymadrzaja - albo jeszcze nie sa rodzicami, albo ich dzieci byly
        wychowywane przez nianki (czy moze raczej: bony)...

        Pozdrawiam serdecznie

        B.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka