Dodaj do ulubionych

*** skrzat, czyli wierszyk absurdalny ***

25.02.04, 19:10

wychodząc poza schemat poety posępnego i nieprzystęnego napisałem dziś
wierszyk, który ma się nijak do mojej dotychczasowej twórczości. Przede
wszystkim jest długi, ponadto jest wierszowany, a po trzecie tertio jest
zupełnie niepoważny. Miłej (khem) lektury.

ps,
YH

----

Skrzat, czyli wierszyk absurdalny

pewnego razu jedna dama
stwierdziwszy, że jest w domu sama
(gdyż obok smacznie chrapał mąż
lecz gdy nie chrapał i tak wciąż
mąż nieobecnym duchem był
choć istnieć starał się co sił)
pobiegła boso w kuchni progi,
chłód klepki srodze ziębił nogi,
głód jednak gorszy jest niż chłód
a wytrzymały ludzki ród
tę słabość jedną zawsze żywił
więc jęk lodówki nas nie dziwi.

z lodówki zaś, i w tym zdziwienie,
drąc mordę, siejąc przerażenie
na damę skacze mały skrzat
i się odzywa wielce rad
(rad z zamieszania, jasna sprawa
boć dam strach dlań to jest zabawa)

wielmożna pani sobie życzy
coś na przekąskę, czy słodyczy
a może jednak - tu rzut okiem -
marchwiowym nie pogardzi sokiem?
lub – łajdak krzywi się i miota
widać, że bawi to huncwota –
też powideł bądź dżemiku?
talerzyk pysznych naleśników?
kaczka na dziko w sosie słodkim?
frutti di mare? Eskalopki?

i tak zachwalał, przekonywał
iż dama, w strachu ledwie żywa,
próbować jęła wszystkich dań
(przestrogą będzie to dla pań)

gdy próbowała potraw wciąż
w drzwiach nieobecny stanął mąż
(mężowie brzydką cechę mają
że w drzwiach znienacka czasem stają)
i gdy zobaczył co się święci
szybko obrócił się na pięcie,
zaś dama pół zajmując kuchni
już, (a cielsko dalej puchnie)
do skrzata rzecze ciepłym głosem
by z łaski swojej, winnym sosem
roladę podlać jeszcze raczył
skoro małżonek ją zobaczył...

małżonek czasu nie marnował
nocy nie zeszła mu połowa
na sporządzeniu dokumentu
w którym opisał nie bez wstrętu
postępowanie swojej żony
dodając "szczerze zasmucony
zmuszony jestem z tych powodów
zażądać z panią tą rozwodu.
lecz nie z powodu żarłoczności
lecz zdrady oraz lubieżności.
ta, co po kuchni się wyciera
w złym towarzystwie (kawalera
nie dość, że nikczemnego wzrostu
i szkaradnego, prosto z mostu
rzecz opisując), niegodna być
małżonką mą, na bruku gnić
winna w porubstwie oraz chuci
i tam też pragnę ją porzucić".

sąd rację przyznał mu niezwłocznie
i rozwiódł państwa tych – zaocznie
zaś damą przez kuchenne okno,
dźwig fatygując, o bruk grzmotnął
mąż i teraz sam nocami
gorzałę żłopie ze skrzatami.

© Yukka Hakkinen 25’II’2004
Obserwuj wątek
    • olt Piękoności, 25.02.04, 20:09
      i proszę o jeszcze, jak się zdarzy :)
      • olt o, 25.02.04, 20:15
        w tytule poprzedniego posta był skrzat, całkiem a propos, z gatunku chochlików.
        A może chochlik z gatunku skrzatów..?
        Jak właściwie wygląda systematyka chochliczoskrzacia? Hę? ;)
    • summa Re: *** skrzat, czyli wierszyk absurdalny *** 25.02.04, 22:04
      no tak.

      można powiedzieć, że wyjście zakończone powodzeniem :)
      • yukka Re: *** skrzat, czyli wierszyk absurdalny *** 25.02.04, 23:19

        Na dzień dzisiejszy, akcja naszych koma... służb specjalnych zakończyła się
        powodzeniem. Można to stwierdzić obserwując horyzont, za którym juz zaszło
        słońce, co skłania mnie do chwalenia dnia :-)

        ps,
        YH
    • Gość: jożyk Re: *** skrzat, czyli wierszyk absurdalny *** IP: 62.141.247.* 25.02.04, 22:23
      No,takie potrawy można zjeść wszyskie na jednym posiedzeniu.Nie dziwię się
      łakomstwa owej damy.
      • m.malone Oj, Yukka, Yukka... 25.02.04, 22:34
        Akurat w Środę Popilcową...
        Jejku, aż zgłodniałem:((
        • m.malone sorry! Miało być Popielcową:) nt 25.02.04, 22:36

        • yukka Re: Oj, Yukka, Yukka... 25.02.04, 23:14

          Już zaraz się skończy ta środa, nie bój :-))
          Tylko nie daj się złośliwym skrzatom :-P

          ps,
          YH
    • empeka Re: *** skrzat, czyli wierszyk absurdalny *** 25.02.04, 22:39
      Bardzo mi się humor poprawił. Proszę jeszcze :-)))

      Pa
      Marta
      • yukka Re: *** skrzat, czyli wierszyk absurdalny *** 25.02.04, 22:59

        - jeszcze, jeszcze - burknął, skrywając jak mile połechtany nieoczekiwanym
        komplementem - a bo to ja manufaktura jestem? Ledwie czowiekowi jeden dzień
        lepszego humoru do głowy przyjdzie, a tu zaraz wołają "jeszcze i jeszcze". - To
        rzekłszy schował się za swoim przepierzeniem, zaś Zofia Aleksandrowna Empecka
        zdumiona tym nagłym wybuchem starczego gniewu wycofała się do wiatrołapu.
        - Czemuż to gospodarz taki nieprzystępny? - zapytała gosposi, Marii Nikołajewny.
        - A dyć, nieprzystępny - sapnęła Maria Nikołajewna - wielkąć panienka mu
        przyjemność sprawiła, a nienawykłym jest do wyrażania szczęścia.
        - Ach, więc to tak - pomyślała Zofija Aleksandrowna, nagłym okrywając się
        rumieńcem...

        (nie, jednak nie rzucę tego Czechowa na razie. Dobrze mi robi na humor :-P)

        ps,
        YH
        • kvinna Re: *** skrzat, czyli wierszyk absurdalny *** 26.02.04, 14:26
          Uwielbiam Cię :)
          • yukka Re: *** skrzat, czyli wierszyk absurdalny *** 26.02.04, 14:31

            jak byłem mały, a mój brat jeszcze mniejszy, to co noc wymyślałem dla Niego
            bajki. A potem, po jakimś czasie - czytałem do snu. A potem nawzajem
            puszczaliśmy swoje wyobrażenie o muzyce, co doprowadzało do starć (choć, dzięki
            temu, ja bezbłędnie rozpoznaję Borknagar, a on Czajkowskiego). Myślę, że te
            dziecięce wprawki dużo mi dały :-)))

            Tak napisałem, bo nie wiem, co można napisać na takie wyznanie :-))))

            ps,
            YH
            • kvinna Re: *** skrzat, czyli wierszyk absurdalny *** 26.02.04, 14:48
              Jeszcze nie tak dawno mieszkałyśmy z siostrą w jednym pokoju. Cholernie brakuje
              mi nocnych rozmów, może raczej monologów. Moich. Zwykle dość szybko zasypiała,
              a ja mówiłam, mówiłam... :) Nie jesteśmy tak zdolne muzycznie jak Ty i Twój
              brat, słoń nadepnął nam na uszy ;), ale brak pozostał :(

              Czytałeś "Cząstki elementarne"? Podobała mi się okładka i wzięłam z empiku ;)
              Sposób pisania podobny do Twojego; tak mi się pomyślało po kilku zdaniach.
              Facet ponadto zabawnie nadużywa średników, ale to już nie jak Ty.

              A starszą siostrę miałeś?
              Chodziłeś z nią czasem do kina?

              (akat aktruf ald einm :)

              • yukka Re: *** skrzat, czyli wierszyk absurdalny *** 26.02.04, 15:08

                Nie, mam tylko młodszego brata. Więc żadnej starszej siostry, by z nią chodzić
                do kina. A z moim bratem też tak czasem było, że misternie skonstruowana puenta
                uz tylko mnie cieszyła :-)))

                Nie, nie czytałem, choć czytałem rochę o tej książce. Myślę, że w końcu trafi w
                moje łapy :-))

                ps,
                YH

                P.S. Nie wierze w słoniowe uszy :-)
                • kvinna Re: *** skrzat, czyli wierszyk absurdalny *** 26.02.04, 15:33
                  Nie są duże, ale nie śpiewają.
                  Nic a nic.

                  (a ciąg dalszy posta wcięło i ... lepiej, bo się przestraszyłam, że poszło,
                  uff..)

                  :)
                  • yukka Re: *** skrzat, czyli wierszyk absurdalny *** 26.02.04, 15:40

                    co świadczy tylko o tym, że są nierozśpiewane :-)
                    jak misy tybetańskie. też dziczeją nieużywane :-)

                    ps,
                    YH
                    • kvinna i jak Cię nie lubić? 26.02.04, 15:47
                      Słyszałam o kursach rozśpiewywania uszu, ale nie wyobrażam sobie siebie w tej
                      sytuacji. Nie. Coś pewnie tracę, ale stanowczo upieram się, że nie. Nie :)
                      • empeka Kurs dla uszu 26.02.04, 16:36
                        Gdzie, co, jak?
                        Potrzebuję namiaru, nie powiem o czyje uszy chodzi. Ale może to się da jeszcze ukryć...

                        Marta
                        • yukka Re: Kurs dla uszu 27.02.04, 10:41

                          -
                          • empeka Pytanie do firmy 27.02.04, 18:26
                            Czy to urządzenie samoobsługowe, czy można zaaplikować osobie trzeciej?

                            Marta

                            PS. Dlaczego mówi się "osoby trzecie", a pomija drugie? Bo pierwsze to my, prawda Mistrzu?
                      • yukka Re: i jak Cię nie lubić? 27.02.04, 10:34

                        A szkoda.
                        Kurs jest prosty i łatwy. Człowiek szybko się po nim decyduje sprawdzić, czy
                        cała muzyka jest w tak tragicznym stanie, czy też może część nie przypomina
                        ryczenia rannego bawołu :-))

                        ps,
                        YH
                        • blue_a Re: i jak Cię nie lubić? 27.02.04, 10:43
                          A jaśniej?
                          Chyba czuję, co jest dobrą muzyką, a co nie...
                          Wiem na pewno, że śpiewać nie potrafię.
                          • yukka Re: i jak Cię nie lubić? 27.02.04, 11:08

                            No właśnie w tym sęk. W śpiewaniu. :-)
                            Puszczamy na przykład Kelly Osbourne. Albo coś jeszcze gorszego.

                            A co to jest dobra muzyka?

                            ps,
                            YH
                            • kvinna z nocnych audycji Niedźwiedzkiego, których 27.02.04, 11:13
                              słuchałam jako mały chłopiec:

                              Muzyka to cisza, w której słyszymy muzykę.

                              Od Soni Raduńskiej (reklama: już jest nowe "Zwierciadło", podczytuję w
                              spokojnej dziś pracy; S.R., s.14 :) -

                              Dobra muzyka to ta, która płynie z duszy.
                              Ładne nutki, nawet dobrze poskładane, szybko się znudzą.

                              ___

                              Nie wiem :)
                              • yukka Re: z nocnych audycji Niedźwiedzkiego, których 27.02.04, 11:24

                                Dla mnie muzyka jest wspinaczką przepiękny górski krajobraz. Czasem się
                                zatrzymuję, zmęczony, ale szczęśliwy. I przepływa w obie strony: od duszy i do.

                                ps,
                                YH
                                • kvinna a ja się zgubi duszę? 27.02.04, 11:28
                                  "wczoraj zgubiłam duszę"

                                  :)
                                  • devilsrodeo Re: a ja się zgubi duszę? 27.02.04, 11:37
                                    Duszy sie nie gubi, dusze mozna sprzedac.
                                    Mi, na przyklad.

                                    ;-)

                                    devilsrodeo
                                    • kvinna tę zgubioną chcesz kupić? 27.02.04, 11:42
                                      Ja będę mieć pieniążki, Ty nic :)
                                      Wyjdziesz na tym jak Zabłocki na żelu pod prysznic :)
                                      • devilsrodeo Re: tę zgubioną chcesz kupić? 27.02.04, 11:46
                                        Powtarzam: duszy sie nie gubi, mozna co najwyzej o niej zapomniec
                                        A Ty o pieniadzach, a fe...mozesz miec wszystko, a chcesz tylko pieniedzy?

                                        ;-)
                                  • yukka Re: a ja się zgubi duszę? 27.02.04, 11:42

                                    Można poczytać Gogola, lub też dac ogłoszenie do prasy:
                                    "zgubiono duszę. Była bardzo używana i w trakcie leczenia. Na duszę czekają
                                    zrozpaczone dzieci obu płci. Uczciwego znalazcę prosze o zwrot, choć nie czeka
                                    żadna nagroda"

                                    Ale bardziej prawdopodobne jest, że znajdziesz ją na jakimś targu duszami,
                                    gdzie diabły wyrywaja sobie każdy ogarek, "bo okazja".

                                    :-)

                                    ps,
                                    YH
            • empeka Re: *** skrzat, czyli wierszyk absurdalny *** 26.02.04, 14:50
              Świetnie sobie radzisz z pochwałami i wyznaniami. Czuję, że warto było Cię chwalić, sama
              nieoczekiwanie skorzystałam... Jakie masz wady?
              :-)))

              Marta
              • yukka Re: *** skrzat, czyli wierszyk absurdalny *** 26.02.04, 15:12

                Wady...
                Jestem strasznym bałaganiarzem i nie przywiązuje wagi do rzeczy, do których
                podobno powinienem przywiązywac wagę. Czasem nie wiem kiedy skończyć (główie
                opowiadać), ale czynię postępy. Bywa, że nie da się ze mna zamienić ni słowa,
                bo cośtam. Zapominam, gubię i zawieruszam nagminnie wszystko to co da się
                zapomnieć, zagubić bądź zawieruszyć. Bywam uparty. I jeszzce bywam bardzo
                uparty. :-))

                Jak sobie jeszzce coś przypomne, to napiszę :-)

                ps,
                YH
                • Gość: dzwoneczek Re: *** skrzat, czyli wierszyk absurdalny *** IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 26.02.04, 23:06
                  Hej Yukka a może JUKI?)))) jak to milo Cie było zobaczyc na Poemie i coś niecoś
                  poczytać o Tobie, to odbrązawia)) Twoją poezje.Pozdrawiam ciepło!!
                  • yukka Re: *** skrzat, czyli wierszyk absurdalny *** 27.02.04, 10:32

                    raczej zabrązawia, bo strona w takich kolorach :-)

                    Juki? To takie na grzbiety końskie tak? Nie, to ja może jednak przy Yukce
                    pozostanę :-))

                    ps,
                    YH

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka