Dodaj do ulubionych

Próby samobójcze

07.10.10, 10:57
Co jest powodem, że niektórzy ludzie decydują się na samobójstwo - rozpacz, utrata woli życia?

Obserwuj wątek
    • yagnik Re: Próby samobójcze 07.10.10, 11:03
      bezradność, frustracja, depresja, brak woli życia, obojętność, otępienie, pustka?
      • adriana_ada Re: Próby samobójcze 07.10.10, 11:07
        yagnik napisała:

        > bezradność, frustracja, depresja, brak woli życia, obojętność, otępienie, pustk
        > a?

        Wszystko to, co napisalyscie jest prawda, czesto dochodzi tez jeszcze jeden motyw- chec zamieszkania w szpitalu psychiatrycznym.
        • krytykantka07 Re: Próby samobójcze 07.10.10, 11:15
          adriana_ada napisała:

          > Wszystko to, co napisalyscie jest prawda, czesto dochodzi tez jeszcze jeden mot> yw- chec zamieszkania w szpitalu psychiatrycznym.

          Co takiego?
          Ktoś przy zdrowych zmysłach chce zamieszkać w szpitalu psychiatrycznym?
          Nie wierzę...
          • adriana_ada Re: Próby samobójcze 07.10.10, 11:25
            krytykantka07 napisała:

            > adriana_ada napisała:
            >
            > > Wszystko to, co napisalyscie jest prawda, czesto dochodzi tez jeszcze jed
            > en mot> yw- chec zamieszkania w szpitalu psychiatrycznym.
            >
            > Co takiego?
            > Ktoś przy zdrowych zmysłach chce zamieszkać w szpitalu psychiatrycznym?
            > Nie wierzę...
            >
            Ty nawet nie wiesz, ilu jest chetnych, zeby tam zamieszkac. Jest wiele osob, ktorym zwyczajnie nie uklada sie w domu, maja wszystkiego dosc, maja prace, do ktorej za bardzo nie chce im sie chodzic. A tak, automatycznie dostaja z tego co mi wiadomo 80% pensji bedac na zwolnieniu. Dla wielu jest to dostateczna motywacja, uwierz.
            • krytykantka07 Re: Próby samobójcze 07.10.10, 11:32
              adriana_ada napisała:

              > Ty nawet nie wiesz, ilu jest chetnych, zeby tam zamieszkac. Jest wiele osob, kt> orym zwyczajnie nie uklada sie w domu, maja wszystkiego dosc, maja prace, do kt> orej za bardzo nie chce im sie chodzic. A tak, automatycznie dostaja z tego co > mi wiadomo 80% pensji bedac na zwolnieniu. Dla wielu jest to dostateczna motywa> cja, uwierz.

              Nie przekonasz mnie ;).
              Za żadne skarby nie zamieszkałabym w psychiatryku, bo boję się szaleńców.
              Jakiegoś tam wycia czy innych ekscesów.
              Nawet książki gdzie to jest opisane boję się czytać i te fragmenty pomijam , bo czuję, że włosy stają mi na głowie.
              Tak było gdy czytałam " Dziwne losy Jane Eyre ".
              Ale w takim razie ci ludzie wcale normalni nie są, skoro piszesz, że wszystkiego mają dość.
              • adriana_ada Re: Próby samobójcze 07.10.10, 11:41
                krytykantka07 napisała:

                >
                > Nie przekonasz mnie ;).
                > Za żadne skarby nie zamieszkałabym w psychiatryku, bo boję się szaleńców.
                > Jakiegoś tam wycia czy innych ekscesów.

                Szalency i takie osoby, ktore wyja, umieszczone sa na specjalnych oddzialach zamknietych, to nie jest tak, ze kolektywnie wszyscy razem.

                > Nawet książki gdzie to jest opisane boję się czytać i te fragmenty pomijam , bo
                > czuję, że włosy stają mi na głowie.

                Na to co jest napisane w ksiazkach nalezy patrzec z duzym dystansem.

                > Tak było gdy czytałam " Dziwne losy Jane Eyre ".
                > Ale w takim razie ci ludzie wcale normalni nie są, skoro piszesz, że wszystkieg
                > o mają dość.
                >
                Czesto sa to zupelnie normalni ludzie, z tym, ze dotknieci nerwica, depresja, lub sa najzwyczajniej zmeczeni, czuja sie nierozumieni przez swiat itd.
                • yagnik Re: Próby samobójcze 07.10.10, 16:38
                  Tak czy siak nikt przy zdrowych zmysłach by tam nie chciał być.
                  Ja byłam kiedyś w odwiedzinach u kolegi na zwykłym oddziale
                  dosyć spokojnym zresztą, kradli i zarażali się wszami... no nic tylko
                  załatwiać sobie wypoczynek! :-)
              • sabinac-0 Re: Próby samobójcze 07.10.10, 20:46
                krytykantka07 napisała:

                > Za żadne skarby nie zamieszkałabym w psychiatryku, bo boję się szaleńców.
                > Jakiegoś tam wycia czy innych ekscesów.

                Chyba sie za duzo naczytalas i naogladalas. :)
                W przecietnym psychiatryku potepiencze wycie raczej ci spokoju nie zakloci (chyba ze trafisz na letni sezon "delirek", wtedy moze sie zdarzyc), za to niektorzy pacjenci ciesza sie z mozliwosci palenia fajek przez caly dzien w towarzystwie "grypsery", czyli stalych bywalcow zajmujacych sie glownie robieniem personelu w konia (i zywiacych glebokie przekonanie, ze personel daje sie w konia robic :D).

                A na powaznie - rozne depresje, nerwice i zaburzenia osobowosci sa czestym elementem "rentitis chronica" (dla niewtajemniczonych - zespol objawow typowy dla osob starajacych sie o rente).
          • to.niemozliwe Re: Próby samobójcze 07.10.10, 11:27
            A kto mówi, że mowa o zdrowych zmysłach? :)
            • krytykantka07 Re: Próby samobójcze 07.10.10, 11:33
              to.niemozliwe napisał:

              > A kto mówi, że mowa o zdrowych zmysłach? :)

              No jakże...Adriana ;).
            • adriana_ada Re: Próby samobójcze 07.10.10, 11:35
              to.niemozliwe napisał:

              > A kto mówi, że mowa o zdrowych zmysłach? :)

              A co powiesz na taka sytuacje. Bezrobocie w Polsce dosc wysokie, wielu ludzi nie ma prawa do pobierania zasilku. Ktos taki na przyklad jest zarejestrowany w Urzedzie Pracy, wiec ubezpieczenie ma z urzedu. Zamieszkanie w szpitalu psychiatrycznym gwarantuje posilki, dach nad glowa, za ktory nie musi placic, opieke lekarska i wiele innych udogodnien.
              • to.niemozliwe Re: Próby samobójcze 07.10.10, 11:39
                Masz rację, tacy też są. :)
                • adriana_ada Re: Próby samobójcze 07.10.10, 11:43
                  to.niemozliwe napisał:

                  > Masz rację, tacy też są. :)

                  I bynajmniej nie mozna o nich powiedziec, ze sa glupi i nie mysla:)
                  • to.niemozliwe Re: Próby samobójcze 07.10.10, 11:48
                    Oczywiście, przyjmując pewne cele i punkt widzenia zachowują się racjonalnie. :)
                    • adriana_ada Re: Próby samobójcze 07.10.10, 12:01
                      to.niemozliwe napisał:

                      > Oczywiście, przyjmując pewne cele i punkt widzenia zachowują się racjonalnie. :
                      > )

                      Jak najbardziej racjonalnie, a na takie dobra, jak papierosy, czy jakies tam slodycze zawsze sobie na czarno dorobia przy okazji. Niektorzy to tam juz maja odpowiednia pozycje w hierarchii;)))
                    • montyple Re: Próby samobójcze 07.10.10, 12:01
                      Szkoda, że taka zaradność się marnuje :P
                      Ludzie wkładają tyle energii, żeby pójść na skróty, które okazują się potem wielokilometrowym objazdem.
                      • zorz_ponimirski Re: Próby samobójcze 07.10.10, 12:50
                        cheć pojscia do psychiatryka jest tak przesiaknieta logiką, że chętny nie kwalifikuje sie na wariata
                        pamiętacie Yossariana? pozostaje być miesem armatnim albo sie zabić
                        • montyple Re: Próby samobójcze 07.10.10, 13:31

                          zorz_ponimirski napisała:

                          > cheć pojscia do psychiatryka jest tak przesiaknieta logiką, że chętny nie kwal
                          > ifikuje sie na wariata
                          > pamiętacie Yossariana? pozostaje być miesem armatnim albo sie zabić

                          Pamiętacie :))
                          Ja odniosłam się do podejścia "na cwaniaka". Zakładam, że rzeczywiście istnieją osoby, które tak naprawdę nie uważają, że mają problem i nie korzystają z terapii, choć na niej są. Ale może jest im właśnie taka "przerwa" od życia potrzebna. W końcu lepsze to, niż zdechnąć na tym kołowrotku, jak jakiś chomik, który nie potrafi się zatrzymać.
                          Przypadki samobójstw czy prób samobójczych, o których słyszałam, dotyczyły osób, które raczej w ogóle nie miały kontaktu ze swoimi emocjami i nie pomyślałyby o szukaniu schronienia w szpitalu psychiatrycznym.
                          Oglądałam kiedyś dość ciekawy film, który kojarzy mi się z tematem: "Wristcutters. The Love Story", po naszemu "Tamten świat samobójców" chyba.
                        • adriana_ada Re: Próby samobójcze 07.10.10, 13:34
                          zorz_ponimirski napisała:

                          > cheć pojscia do psychiatryka jest tak przesiaknieta logiką, że chętny nie kwal
                          > ifikuje sie na wariata
                          > pamiętacie Yossariana? pozostaje być miesem armatnim albo sie zabić

                          Kazdy, kto probuje uchylic sie od sluzby wojskowej jest zdrowy psychicznie. Co w takim razie powiesz w kwestii wojskowego psychiatry?:)
                          • zorz_ponimirski Re: Próby samobójcze 07.10.10, 13:41
                            każdy, kto próbuje uchylić się od jakiejkolwiek służby, jest zdrowy.
                            w kwestii pana J. nic.
              • wifch Ech trudno to zrozumiec... 07.10.10, 17:35
                szpital psychiatryczny toc to ponure miejsce...No chyba ze jest inaczej. W takim szpitalu, o ile dotanisz wlasny osobny pokoj z lazienka, z widokiem na morze albo piekne gory. Tak to rozumiem, moga sie zdarzyc chetni:=))
                • mona.blue Re: Ech trudno to zrozumiec... 07.10.10, 18:22
                  wifch napisała:

                  > szpital psychiatryczny toc to ponure miejsce...No chyba ze jest inaczej. W taki
                  > m szpitalu, o ile dotanisz wlasny osobny pokoj z lazienka, z widokiem na morze
                  > albo piekne gory. Tak to rozumiem, moga sie zdarzyc chetni:=))
                  >
                  >
                  słyszałam, że nie taki ponury, jak ktoś już wyjdzie z szoku

                  odwiedzałam tam moje koleżanki, no wesoło to tam nie jest, chociaż paradoksalnie zdarzają się chwile radości, wzajemnego zrozumienia, często w takich warunkach bardziej szczerego, wytwarzają sie silne więzy pomiędzy ludźmi, wzajemne wsparcie
    • knokkelmann1 Re: Próby samobójcze 07.10.10, 16:27
      gdzies czytalem ze do popelnienia samobijstwa potrzeba wiecej niz 2 skladnikow, przyczyn, - bo z jednym czlowiek sobie moze psychicznie poradzic. tzn musi dojsc do podzialu jego wysilku, tak to podobno dziala. niektorym podobno brakuje nawet woli odebrania sobie zycia - cos musi im dodac sil aby umrzec
    • wifch najczestym powodem 07.10.10, 16:38
      jest impuls. Zly moment, chwila. Gleboka depresja + wypalenie. Samobojstwa popelniaja czasami ludzie, o ktorych nigdy bys nie pomyslal, ze sa do tego zdolni.

      Co powesz o zywych bombach, ktore terrorysci chca zafundowac Europie. Tam nie ma zadnej depresji, ani impulsu, jest za to gleboka wiara.
      • yagnik Re: najczestym powodem 07.10.10, 16:46
        > Co powesz o zywych bombach, ktore terrorysci chca zafundowac Europie. Tam nie m
        > a zadnej depresji, ani impulsu, jest za to gleboka wiara.

        Powiedziałabym raczej ślepa wiara + determinacja.
        • wifch Re: najczestym powodem 07.10.10, 16:51
          Fanatyzm. Ludzi o mentalnosci sredniowiecznej w polaczeniu z nowoczesna technika.
          Po prostu ktos praniem mozgu zaprogramowal ich na takie dzialania.
          • kunegunda.live Re: najczestym powodem 07.10.10, 17:01
            Za fanatyzmem religinym się kryje bardzo niskie poczucie własnej wartości.Człowiek czuje sie niegodny miłości, w tym wypadku Bożej Miłości i postanawia na nią zasłużyć, składając swoje życie w ofierze.
          • yagnik Re: najczestym powodem 07.10.10, 17:05
            Tak, choć to mogą być tylko pozory. Oglądałam jakiś czas temu dokument o więzieniu dla kobiet, siedziały tam kobiety które współorganizowały wybuchy w Izraelu.
            Kobiety które miały po 5 dzieci (i więcej) dodam że małych, dostają po 30 lat więzienia, dożywocia i mówią przed kamerami że "Allah tak chciał, zrobiłabym to jeszcze raz".
            Jak się później okazało to są wszystko bzdury. Zwykle uwikłanie w jakieś nierozwiązane i "ropiejące" sytuacje rodzinne popychają je do takich działań.
            Więc ja też tak do końca nie wierzę...
            • kunegunda.live Re: najczestym powodem 07.10.10, 17:26
              Jedno drugiego nie wyklucza,a raczej stymuluje !
            • wifch Re: najczestym powodem 07.10.10, 17:30
              Napewno za tym stoja jakies trudne sytuacje rodzinne. Po drugiej stronie barykady stoi problem naduzyc, narkotyzowania sie itp.

              zawsze z czegos to wynika...
              • knokkelmann1 Re: najczestym powodem 07.10.10, 17:38
                ale zauważcie moi mili, że np w obozach koncentracyjnych czy łagrach ludzie bardzo rzadko jak na tak straszliwe warunki popełniali samobójstwa. podobno odestek był mniejszy niż na wolności, tak więc to chyba coś ijnneg musi odgrywać rolę
                • kunegunda.live Re: najczestym powodem 07.10.10, 17:50
                  W obozach koncentracyjnych ludzie leczyli się z chorób psychicznych i nerwic,bo budził się u nich instykt przetrwania i inne problemy schodziły na drugi plan.
                  Samobójstwo jest skutkiem agresji skierowanej na siebie zamiast na zewnątrz.Człowiek będący w depresji, uczucia agresywne kieruje w dużej mierze do wewnątrz- na siebie,zamiast na zewnątrz.
                  Kunegunda
                  ---------------------------------------------------------------
                  "Bądźcie pozdrowieni,Nadwrażliwi za Waszą czułość w nieczułości świata,za niepewność-wśród jego pewności
                  za to,że odczuwacie innych tak jak siebie samych zarażając się każdym bólem..."(Prof.K.Dąbrowski-"Posłanie do nadwrażliwych
                  "
                  • krytykantka07 Re: najczestym powodem 07.10.10, 18:35
                    kunegunda.live napisała:

                    > W obozach koncentracyjnych ludzie leczyli się z chorób psychicznych i nerwic,bo
                    > budził się u nich instykt przetrwania i inne problemy schodziły na drugi plan.

                    Chcesz powiedzieć, że obozy koncentracyjne, więzienia i inne miejsca, w których budzi się instynkt przetrwania powinny być zapisywane na receptę tym samobójcom?

                    > Samobójstwo jest skutkiem agresji skierowanej na siebie zamiast na zewnątrz.Czł> owiek będący w depresji, uczucia agresywne kieruje w dużej mierze do wewnątrz- > na siebie,zamiast na zewnątrz.

                    Niedobra wiadomość.
                    Człowiek zawsze musi mieć wroga, aby nie kierował agresji na siebie?
                    A co z ludźmi, którzy ani wrogów nie szukają ani do siebie nienawiści nie czują?
                    Coś mi się wydaje, że to, co uważasz za przyczynę to już skutek...
                    • kunegunda.live Re: najczestym powodem 07.10.10, 18:54
                      krytykantka07 napisała:

                      > kunegunda.live napisała:
                      >
                      > > W obozach koncentracyjnych ludzie leczyli się z chorób psychicznych i ner
                      > wic,bo
                      > > budził się u nich instykt przetrwania i inne problemy schodziły na drugi
                      > plan.
                      >
                      > Chcesz powiedzieć, że obozy koncentracyjne, więzienia i inne miejsca, w których
                      > budzi się instynkt przetrwania powinny być zapisywane na receptę tym samobójco
                      > m?
                      >
                      > > Samobójstwo jest skutkiem agresji skierowanej na siebie zamiast na zewnąt
                      > rz.Czł> owiek będący w depresji, uczucia agresywne kieruje w dużej mierze d
                      > o wewnątrz- > na siebie,zamiast na zewnątrz.
                      >
                      i]]> Niedobra wiadomość.
                      > Człowiek zawsze musi mieć wroga, aby nie kierował agresji na siebie?
                      > A co z ludźmi, którzy ani wrogów nie szukają ani do siebie nienawiści nie czują
                      > ?
                      > Coś mi się wydaje, że to, co uważasz za przyczynę to już skutek...
                      > [/i]

                      Odpowiedź na pytanie pierwsze:
                      Nie, absolutnie nie chcę nic takiego powiedzieć,ale takie były fakty,z którymi ja nie mam w zwyczaju dyskutować.
                      Odpowiedź na drugie pytanie-Człowiek nie zawsze musi mieć ,czy szukać wrogów i nie musi też nienawidzieć siebie.Taki człowiek nie jest wtedy w depresji i nie popełnia samobójstwa.
                      Myślę ,że nie mylę przyczyny ze skutkiem.To raczej Tobie coś się pomyliło.
                      Pozdrawiam,


                      Kunegunda
                      ---------------------------------------------------------------
                      "Bądźcie pozdrowieni,Nadwrażliwi za Waszą czułość w nieczułości świata,za niepewność-wśród jego pewności
                      za to,że odczuwacie innych tak jak siebie samych zarażając się każdym bólem..."(Prof.K.Dąbrowski-"Posłanie do nadwrażliwych
                      "
                      • krytykantka07 Re: najczestym powodem 07.10.10, 19:40
                        kunegunda.live napisała:

                        > Odpowiedź na pytanie pierwsze:
                        > Nie, absolutnie nie chcę nic takiego powiedzieć,ale takie były fakty,z którymi
                        > ja nie mam w zwyczaju dyskutować.

                        Fakty, że ludzie będący w depresji, którzy chcieli popełnić samobójstwo po dotarciu do obozu zagłady - chcieli za wszelką cenę żyć i nagle myśli samobójcze im mijały?
                        Powiedz coś bliżej o tych faktach.

                        > Odpowiedź na drugie pytanie-Człowiek nie zawsze musi mieć ,czy szukać wrogów i
                        > nie musi też nienawidzieć siebie.Taki człowiek nie jest wtedy w depresji i nie
                        > popełnia samobójstwa.

                        Ale mówimy o samobójcach, którzy mają wybór: albo są zabójcami, albo samobójcami.
                        Czyż nie?
                        Jeśli kieruje agresję na zewnątrz to kim jest?
                        Bo jeśli do wewnątrz to samobójcą...
                        Nie mówimy o normalnych ludziach, którzy zadatków na samobójcę nie mają.

                        > Myślę ,że nie mylę przyczyny ze skutkiem.To raczej Tobie coś się pomyliło.

                        Chciałabym, aby to mnie się coś pomyliło, ale tak zrozumiałam Twój post.
                        Samobójca nie ma wyboru, no chyba, że dostanie się do obozu zagłady.
                        To mu zaraz depresja przechodzi, ale wtedy w obronie własnego życia szybciej mordercą się stanie...

                        pozdrawiam.
                        • hatepinu Re: najczestym powodem 07.10.10, 19:57
                          Wiesz ,miałam zamiar głupio Ci odpowiedzieć,ale temat jest zbyt poważny i nie wypada żartów sobie stroić z niego,dlatego nic Ci nie odpowiem,bo mi się nie chce odpowiadać na Twoje zaczepki.
                          • krytykantka07 Re: najczestym powodem 07.10.10, 22:53
                            hatepinu napisała:

                            > Wiesz ,miałam zamiar głupio Ci odpowiedzieć,

                            Popełniłabyś wtedy błąd, bo ja pytam poważnie i żartów z poważnego tematu sobie nie robię.

                            > ale temat jest zbyt poważny i nie w> ypada żartów sobie stroić z niego,dlatego nic Ci nie odpowiem,bo mi się nie chc> e odpowiadać na Twoje zaczepki.

                            Nie wiem gdzie widzisz moje zaczepki.
                            Upewniam się tylko czy dobrze zrozumiałam.
                            Skoro myśli samobójcze wg. niektórych znikają wtedy gdy trzeba walczyć o przetrwanie to z tego wynika, że myśli samobójcze to choroby cywilizacji, o których dawniej zapracowani i wegetujący ludzie nie słyszeli...
                            Tak jak nasze prababki nie wiedziały czym jest migrena, o ile szlachciankami nie były.
                            Musiały walczyć o przetrwanie.
                            I ta wola życia za wszelką cenę mnie dziwi...
                            Życia, które niosło tylko cierpienie i wegetację.
                            Powinny targnąć się na swoje życie, bo miały o wiele gorzej niż dzisiejsi samobójcy, a jednak tego nie robiły...
                        • kunegunda.live Re: najczestym powodem 07.10.10, 20:18
                          krytykantka07 napisała:

                          > kunegunda.live napisała
                          >
                          > Fakty, że ludzie będący w depresji, którzy chcieli popełnić samobójstwo po dota
                          > rciu do obozu zagłady - chcieli za wszelką cenę żyć i nagle myśli samobójcze im
                          > mijały?
                          > Powiedz coś bliżej o tych faktach
                          .A skąd wiesz ,że chcieli ? Nie wszyscy którzy mają depresję mają mysli samobójcze.
                          >
                          > > Odpowiedź na drugie pytanie-Człowiek nie zawsze musi mieć ,czy szukać wr
                          >
                          > Ale mówimy o samobójcach, którzy mają wybór: albo są zabójcami, albo samobójcam
                          > i.
                          > Czyż nie?
                          Nie,nie mówimy o wyborze>Temat wątku jest dlaczego ludzie popełniają samobójstwa.Ktoś napisał ,że równiez formą samobójstwa jest zamach terrorystyczny fanatyka.I to jest prawda.

                          > Jeśli kieruje agresję na zewnątrz to kim jest?
                          > Bo jeśli do wewnątrz to samobójcą...
                          > A jeśli na zewnątrz, to np.agresywną osobą na forum psychologia.Niekoniecznie zaraz trzeba mordować innych.Można teraz robić to wirtualnie.
                          >
                          > > Myślę ,że nie mylę przyczyny ze skutkiem.To raczej Tobie coś się pomyliło
                          > .
                          >
                          > Chciałabym, aby to mnie się coś pomyliło, ale tak zrozumiałam Twój post.
                          > Samobójca nie ma wyboru, no chyba, że dostanie się do obozu zagłady.
                          > To mu zaraz depresja przechodzi, ale wtedy w obronie własnego życia szybciej mo
                          > rdercą się stanie...
                          >
                          > pozdrawiam.
                          >
                          • krytykantka07 Re: najczestym powodem 07.10.10, 23:08
                            kunegunda.live napisała:

                            > A skąd wiesz ,że chcieli ? Nie wszy> scy którzy mają depresję mają mysli samobójcze.

                            A co mają?
                            Weźmy temat obozu zagłady.
                            Po przyjeździe do obozu zagłady mieli depresję czy myśli samobójcze, czy też zaczynali walczyć o przetrwanie?
                            A ci, co mieli myśli samobójcze lub depresję zanim do obozu się dostali?
                            Wykluczasz takich?
                            A może w czasie wojny depresji nikt nie miał i myśli samobójczych?
                            Pytam o takich ludzi, którzy mieli wszystkiego dość i już mieli popełnić samobójstwo, a tu łapanka i obóz...

                            > Nie,nie mówimy o wyborze>Temat wątku jest dlaczego ludzie popełniają samobó>jstwa.

                            Owszem, a przy okazji dowiedzieliśmy się, że w obozie zagłady samobójstw nie popełniano.
                            Nie ja to napisałam i dlatego pytam o szczegóły...

                            > Ktoś napisał ,że równiez formą samobójstwa jest zamach terrorystyczny fan> atyka.I to jest prawda.

                            Nie jest.
                            Samobójca to ktoś kto ma dość życia i nic go nie interesuje.
                            Zamach fanatyka wypływa z jego poczucia misji.
                            Trudno mówić o jakiejkolwiek misji w przypadku chorego na depresję...

                            > > A jeśli na zewnątrz, to np.agresywną osobą na forum psychologia.Niekoniec> znie zaraz trzeba mordować innych.Można teraz robić to wirtualnie.

                            Ale w jakim celu?
                            Na forum i tak nie ma sensu okazywać emocji.
                            A tym bardziej na forum Psychologia.
                            Gdyby nawet ktoś chciał to i tak sam się odkrywa.
                            Ale nie o to niedoszłym samobójcom chodzi, bo ich nawet przepychanki na forum nie interesują i żadne formy agresji...
                • krytykantka07 Re: najczestym powodem 07.10.10, 18:30
                  knokkelmann1 napisał:

                  > ale zauważcie moi mili, że np w obozach koncentracyjnych czy łagrach ludzie bar> dzo rzadko jak na tak straszliwe warunki popełniali samobójstwa. podobno odeste> k był mniejszy niż na wolności, tak więc to chyba coś ijnneg musi odgrywać rolę

                  Słuszna uwaga.
                  Prababki też nie miały migren z wyjątkiem szlachcianek.
                  Te to dopiero były nieszczęśliwe...
                  • wifch Re: najczestym powodem 07.10.10, 20:03
                    Ja tez czytalam o tym,ze nagle ludziom w obozach zaglady przechodzily depresje...
                    Mysle ze byl to bardzo silny szok dla kazdej psychiki znalezc sie w takim koszmarnym miejscu.
                    Szok ma wielorakie dzialanie. Napewno nie jest to cos co tych ludzi budowalo w jakis tam sposob od srodka. Napewno sprawialo ze nagle nabrali dystansu do swoich spraw i zmartwien widzac,ze mozna popasc jeszcze gorzej.

                    'Szokowe' wstrzasy dla mozgu uzywa sie po dzis dzien m.in w stanach depresji, sa to elektrowstrzasy, ktore przeprowadza sie w stanie znieczulenia...

                    Prawdopodbnie takie dzialanie dla mozgu mial ow nieszczesny zbieg okolicznosci.
                    Inna sprawa to nagle skonczyla sie emocjonalna izolacja. Ludzie, wielu ludzi w podobnej sytuacji, podobne przezycia, los, mowienie, wspolna dola itp.

                    Jednak jak tam bylo z ta depresja to do konca nie wiadomo. Ja znam kilka osob, ktore przezyly obozy, gdzie wieziono dzieci. One nigdy sie nie smieja, sa zawsze powazne. Po prostu nie wiedza co to radosc.
                    Spotkalam tez kobiety, ktore przezyly oboz, dzis juz ich nie ma pomiedzy nami. Jedna z nich opowiadala ze po zakonczeniu wojny zabralo jej 20 lat aby sie wyzwolic z koszmaru i byc na nowo soba....Ale tu chyba zjechalamz tematu, sorry...
                    • krytykantka07 Re: najczestym powodem 07.10.10, 23:19
                      wifch napisała:

                      > Ja tez czytalam o tym,ze nagle ludziom w obozach zaglady przechodzily depresje.

                      Przechodziły?
                      Chcesz powiedzieć, że zanim trafili do obozu to mogli sobie pozwolić na luksus użalania się nad swoim życiem?
                      A czy ktoś nabył depresji w obozie, którą mógł okazywać i miał myśli samobójcze, które zrealizował, jako, że psychologów tam nie było?
                      Przyznam, że interesuje mnie to...

                      > Mysle ze byl to bardzo silny szok dla kazdej psychiki znalezc sie w takim koszm> arnym miejscu.> Szok ma wielorakie dzialanie. Napewno nie jest to cos co tych ludzi budowalo w
                      > jakis tam sposob od srodka. Napewno sprawialo ze nagle nabrali dystansu do swoi> ch spraw i zmartwien widzac,ze mozna popasc jeszcze gorzej.

                      No właśnie i tego nie mogę pojąć.
                      Nagle uświadamiali sobie, że może być jeszcze gorzej i o depresji oraz myślach samobójczych zapominali.
                      A na logikę rzecz biorąc od razu powinni się zabić, bo już nic nie czuli oprócz otępienia...

                      > 'Szokowe' wstrzasy dla mozgu uzywa sie po dzis dzien m.in w stanach depresji, s> a to elektrowstrzasy, ktore przeprowadza sie w stanie znieczulenia...

                      Czyli mózg trzeba wprowadzić w stan wstrząsu, aby zaczął reagować, a nie opiekować się chorym?

                      > Prawdopodbnie takie dzialanie dla mozgu mial ow nieszczesny zbieg okolicznosci.

                      Ogromna wola życia...

                      > Inna sprawa to nagle skonczyla sie emocjonalna izolacja. Ludzie, wielu ludzi w
                      > podobnej sytuacji, podobne przezycia, los, mowienie, wspolna dola itp.

                      No nie, tylko mi nie mów, że gadulstwo tym ludziom pomogło, bo bez obozu też mogli sobie ględzić.
                      A jednak izolowali się z własnej woli...

                      > Jednak jak tam bylo z ta depresja to do konca nie wiadomo. Ja znam kilka osob,
                      > ktore przezyly obozy, gdzie wieziono dzieci. One nigdy sie nie smieja, sa zaws
                      > ze powazne. Po prostu nie wiedza co to radosc.

                      Ale na życie się nie targnęły.

                      > Spotkalam tez kobiety, ktore przezyly oboz, dzis juz ich nie ma pomiedzy nami.
                      > Jedna z nich opowiadala ze po zakonczeniu wojny zabralo jej 20 lat aby sie wyzw> olic z koszmaru i byc na nowo soba....Ale tu chyba zjechalamz tematu, sorry...

                      Nie zjechałaś.
                      Bardzo mnie to interesuje...
                      Co robiła ta kobieta przez owych 20 lat, że te 20 lat przeżyła bez pomocy psychologów, bo nie uwierzę, że psycholodzy i psychiatrzy tak się wtedy ludźmi zajmowali jak teraz...
                      • wifch Re: najczestym powodem 07.10.10, 23:41
                        Sama nie wiem, czy to co wyczytalam jest prawda, czy tylko takim reklamowym gadaniem.
                        Przede wszystkim w niektorych obozach byla juz na samym poczatku selekcja.
                        Tych ktorzy im pasowali do robot, a tych innych do gazu. Prawie natychmiast po takim przywitaniu dostajesz takiego kopa adrenaliny, ze radoscia moze sie stac kazda forma przetrwania.

                        Aby taka dokladna analize przeprowadzic trzeba dokladnie wiedziec czym jest depresja czym nie jest. Nie kazdy stan depresyjny wiedzie do samobojstw. I dosc trudno powiedziec co wiedzie do samobojstw.

                        Na temat elektrowstrzasow to wiem ze podaje sie je nadal. Niektorzy biora regularnie i sobie je cenia. Ponoc szybciej wracaja do normy.
                        Sorry, ze pisze chaotycznie ale sen mnie zwla z nog, ide wiec sie wyspac i dopisze tutaj innym razem... Musze dac mozgowi potrzebny mu stymulans/elektrowstrzas:=))))
                        Dobrej nocy zycze...
                      • kunegunda.live Re: najczestym powodem 08.10.10, 08:55
                        [i]krytykantka07 napisała:

                        > wifch napisała:
                        >
                        > > Ja tez czytalam o tym,ze nagle ludziom w obozach zaglady przechodzily dep
                        > resje.
                        >
                        > Przechodziły?
                        > Chcesz powiedzieć, że zanim trafili do obozu to mogli sobie pozwolić na luksus
                        > użalania się nad swoim życiem?
                        > A czy ktoś nabył depresji w obozie, którą mógł okazywać i miał myśli samobójcze
                        >

                        Jeśli ktoś okazywał depresję w obozie, to natychmiast się zajmowano nim i szedł albo do gazu,albo kula w łeb i dlatego nie musiał popełniać samobójstwa.

                        To zdrowienie dotyczy nie tylko depresji,lecz i schizofrenii.
                        Człowiek jak się okazuje to dość złożona istota.Prawdopodobnie gdy się znalazł w rzeczywistości obozowej,straszniejszej niż świat jego wewnętrznych przeżyć,odzywał się w nim pierwotny instyknt przetrwania,który budził w nim wolę życia.
                        Przeżycia obozowe zostawiły na wszystkich swoje piętno na całe życie.Masz rację,że wtedy psychologowie i psychiatrzy aż tak się nikim nie zajmowali i ludzie przez całe lata nosili w sobie ten koszmar,który wypływał w ich snach.Jedni potrafili sobie jakoś z tym poradzić,a inni nie i przedwcześnie umierali na różne choroby.
                        • wifch Re: najczestym powodem 08.10.10, 16:02
                          Podpisuje sie pod twoja trescia Kunegunda.
                          Warunki obozow byly tak koszmarne ze pomimo swojej tragedii u coponiektorych nagle mobilizowaly chceci do zýcia. Paradox...
                  • sabinac-0 Re: najczestym powodem 09.10.10, 15:00
                    krytykantka07 napisała:

                    > Prababki też nie miały migren z wyjątkiem szlachcianek.

                    Plebeliuszki tylko leb napie...l.
    • kioto28 Re: Próby samobójcze 07.10.10, 19:03
      Myśli samobójcze mogą pojawić się w najmniej spodziewanym momencie i dotyczy to wszystkich, nawet ludzi którzy sami by się tego po sobie nie spodziewali nie mówiąc już o otoczeniu. Sam byłem kiedyś zupełnie normalnym człowiekiem. Gdyby mi ktoś powiedział wtedy coś o samobójstwie wyśmiałbym go. Wszystko układało się pięknie aż do momentu kiedy moja narzeczona powiedziała mi że odchodzi. Że jej uczucie się wypaliło a właściwie to dziś nie wie czy w ogóle mnie kochała, że to chyba nie była miłość. Byłem totalnie wstrząśnięty i rozbity. Kochałem ją, ale nie tylko kochałem. Jestem jedynakiem, a ona była całym moim życiem, nie tylko ukochaną ale również bratnią duszą, taką pokrewną. Rok czasu musiał minąć abym z tego wyszedł, choć było baaaardzo ciężko. I wtedy kiedy już zacząłem wychodzić na prostą i wydawało mi się, że wszystko co najgorsze już poza mną wpadłem w jakąś ogromną nicość. Nie wiem jak to określić słowami, ale to są stany emocjonalne których nigdy w życiu nie doświadczyłem i nawet nie sądziłem że jestem do tego zdolny. Ten stan to stan permanentnej pustki i nicości. Totalna emocjonalna pustynia, na której nie ma nic. Nie ma nic po horyzont mej duszy, nie ma nic we mnie. Nie ma żadnych emocji i uczuć, odczuć. Nic. Cały świat który mnie co dzień otacza wydaje mi się odległy, inny. Jestem jakiś otępiały, wszystkie dźwięki i zdarzenia docierają do mnie z opóźnieniem. Gdy idę ulicą czuję się jakbym miał na głowie przeźroczystą szklaną kapsułę albo zatkane uszy, a dzwięk przejeżdżającego obok samochodu dociera do mnie ładnych parę sekund po jego przejechaniu, gdy się już oddala. Nie budzi we mnie litości schorowana staruszka próbująca o lasce przejść przez przejście dla pieszych, nie współczuję żebrającym na mieście dzieciom. Chciałbym współczuć, ale nie potrafię. Nic mnie nie cieszy i nic mnie nie smuci. Ostatnio dostałem w pracy nagrodę od samego dyrektora za szczególne osiągnięcia i zupełnie mnie to nie ucieszyło. Wszyscy w firmie „jarali” się tym, bo sami o tym marzą, gratulowali a ja musiałem udawać że się cieszę, żeby tylko ukryć to że mi to zwisa.Chciałbym się cieszyć i normalnie bym się cieszył. Ale nie potrafię. Czuję się jak zupełny wrak człowieka i pomimo że mam 28 lat czuję się jakbym miał ze 40 więcej. Żeby było jasne nie czuję smutku (tylko czasami). Ale chyba go nie czuję tylko dlatego, bo generalnie niczego nie czuję. W obecnym stanie mógłbym być SS-manem w obozie zagłady i nie zrobiło by to na mnie żadnego wrażenia. Ot, strzał w czyjąś głowę... Zupełnie nie wiem co się ze mną dzieje, a jeszcze kilka lat temu nawet nie rozumiałem filmów które traktowały o takiej tematyce i wydawały mi się one totalnie abstrakcyjne i głupie. Zupełnie znikneło mi libido. Mój popęd seksualny nie istnieje. Jestem zupełnie wyciszony i pogrążony w jakiejś niezrozumiałej pustce. Czuję się jak bym był pod wpływem narkotyków, chociaż nigdy ich nie brałem i nawet nie wiem jak smakują. Wydaje mi się jakbym był elementem innego świata niż ten który mnie na co dzień otacza. Nic nie czuję. Jedyne co emocjonalnie czuję to towarzyszący mi niekiedy niczym nie uzasadniony niepokój. Dziwny stan. Nigdy nie przepadałem za alkoholem, nawet stan rozpaczy po Monice przeszedłem bez alkoholu ale ostatnio zauważyłem że sięgam częściej. Wcześniej wypijałem 2-3 piwa w miesiącu. Dziś wypijam tyle co 3-4 dni. Wiem, że dla innych to śmieszna ilość, ale ja generalnie za alkoholem nigdy nie przepadałem. Zapominam o sprawach oczywistych. Włączam czajnik z wodę na herbatę a po 30-40 minutach z przerażeniem uświadamiam sobie że się gotuje i lecę do kuchni. Choć może wydawać się to głupie, ale zapomniałem natankować samochód. I na stacje szedłem z karnistrem. Nigdy nie sądziłem, że kiedykolwiek znajdę się w takim stanie i że w ogóle takie stany emocjonalne istnieją. Tymbardziej, że dopadł mnie gdy byłem przekonany że wszystko co najgorsze już za mną. Niestety kiedy skończyła się rozpacz zaczęło się „to” i trwa już prawie 2 lata. Czy pragnę umrzeć ? Nie. Odwrotnie: nie chce mi się żyć. Po prostu nie chce mi się, tak jak komuś nie chce się pościelić łóżka rano czy iść do sklepu. Dokładnie tak samo mi się nie chce żyć. Czy myślę o samobójstwie ? Nie bo dla mnie jednak to głupota, choć kilkakrotnie złapałem się na myślach „co by było gdyby...”. I zawsze kontynuowałem zastanawiając się co by się zmieniło gdybym nie żył ? I zawsze jak o tym myślę dochodzę do takiego samego wniosku: nic by się nie zmieniło. Bo pomimo, że oddycham to tak naprawdę nie żyję. Ot oddychający trup. I w sumie nie wiem czy nie zazdroszczę tym, którzy już są na tamtym świecie. Przeraża mnie, że będę musiał jeszcze 40 lat się tu męczyć.
      • kunegunda.live Re: Kioto 28 07.10.10, 20:12

        Witaj Kioto !

        Fajny masz nick.Byłam w Kioto .Jest przepiękne!

        Naiwązując do tego co napisałeś.Masz typowe objawy depresji>Charakterystyczne jest właśnie dla depresji,że samobójstwa nie są popełniane w jej najcięższej fazie,lecz w okresie zelżenia jej objawów.W tej najcięższej fazie ludzie nie mają nawet siły myśleć o samobójstwie.
        Ty musisz odbyć terapię.Inaczej trudno będzie Ci uporać się ze stratą,którą przeżyłeś.Taki stan może trwać latami.Będziesz jak w letargu, ani do życia ani do umarcia.Napiszę Ci więcej na nicka.
      • knokkelmann1 Re: Próby samobójcze 07.10.10, 20:35
        to, że masz takie "jazdy" to normalne, bardzo źle że minęło tyle czasu a stan ten nie mija. To bardzo źle, bo znam to uczucie doskonale. Jeżeli mogę cos koledze doradzić, to proponował bym, o ile to możliwe wyjazd - jak najdalej dla tzw. resetu bani. W moim przypadku to poskutkowało w dwojaki sposób - po pierwsze wszystkie głupie myśli poszły, rzekłbyś precz, po drugie to koleżanka, która nic już nie czuła, jednak z powodu mojego jej olewania, znowu coś poczuła i czuje do tej pory. Sprawa jest prosta jak lot tu154 ku lotnisku, musisz się odciąć od przeszłości i zmienić otoczenie, i ani się obejrzysz a Moniczka będzie tylko baldym wspomieniem. Wiem co mówię, bo przechjodziłem to samo. Szkoda życia na wegetację a jest tyle pięknych miejsc i kobiet do...
        trzymaj się i pozd
      • wifch Re: Próby samobójcze 07.10.10, 21:36
        Forum Psychologia nie pomoze tobie, bo jest to bardzo powazny stan, o ktorym piszesz. Ja ci tez radze wygadac sie przed dobrym psychologiem. Jest tez terapia grupowa, gestalt, taka dynamiczna.

        Napewno po jej odejsciu 'odeszla' tez i czesc ciebie, bo bedac tak blisko z osoba 'zapusciles ' w nia swoje korzonki, ze tak sie wyraze. A moze scislej bedzie czesc twojego centrum osobowosci zachwiala sie w sobie. To tak jakdyby fundamenty twojej psychiki okazaly sie zbyt slabe.Pomysl co by sie stalo gdybys z nia zyl 20 -40 lat i nagle wtedy odchodzi, na zawsze np. umiera. W koncu ludzie razem nie umieraja. A tak gdzies jest choc zyje dla kogos innego, ale jest. Czyz to nie napawa cie radoscia....

        Na teraz mozesz sobie pomoc poprzez bardzo zimny lodowaty prysznic, stymuluje neuroprzekazniki wydzielania serotoniny co bywa dobre, oraz uprawianie sportu.
        No ale na to juz musisz wydobyc z siebie wysilek....
        • knokkelmann1 Re: Próby samobójcze 07.10.10, 21:56
          po drugie założę się, że kolega cały czas docieka co też u niej się dzieje a to raczej nie pomaga żeby mieć ją w d.....bo to jedyne lekarstwo na smutek i niemiłe chwile. Odetnij się!!!!! Nie rozdrapuj ran, szkoda życia. Jak się to mówi w Jukonie, cunt ain`t worth it!!!!!
          • kioto28 Re: Próby samobójcze 10.10.10, 13:30
            Ran nie rozdrapuję, choć mieszkamy w małym mieście i trudno nie wiedzieć co u niej. Wiem, że ma faceta i że planują ślub. Ale to jest dla mnie już bez znaczenia. Dziś nie chciałbym być z nią i nawet jakby przyszła i błagała byśby znów byli razem ja bym już nie chciał. Natomiast nie sądziłem, że jej odejście zostawi mi taki "spadek". Najgorsze jest to, że gdy skończył się etap - nazwijmy to "rozpaczy" - to już wychodziłem na prostą i było naprawdę dobrze. Wydawało mi się że będe mógł już normalnie patrzeć do przodu. I wtedy przez kilka tygodni żyłem normalnie i w miarę optymistycznie. Wtedy przyszła ta pustka. Ja jestem jedynakiem, nie nawiązuje jakoś łatwo kontaktów, nie znam wielu ludzi i jakość tak ta pustka mnie przygniotła, sam nie zauważyłem nawet kiedy. Właściwie to się już do tego tak przyzwyczaiłem że nawet nie jest mi w tym źle. Mam to wszystko co inni będąc na lekkim haju. Już przyzwyczaiłem się, że wszystko jest "odległe". Gdyby tylko zniknął ten niepokój, zupełnie go nierozumiem. Mam takie napady niepokoju, najczęściej mają one miejsce rano, zaraz po przebudzeniu. Mam wtedy natłok myśli, milion myśli na sekunde, jakieś filmy w formie "teledysku" przelatują mi przed oczyma a zanim skupię się na jednym już pojawia się następny. Myśli o wszystkim, o tym co jest, co bylo, co będzie, co się dzieje na końcu świata... Już nauczyłem się zarządać własną świadomością i przez 30-40 minut po przebudzeniu po prostu muszę bezmyślnie i mechanicznie robić codzienne czynności jak jedzenie, mycie czy słanie łóżka. Wiem, że istnieją inne fajne kobiety. Tyle tylko że żadne mnie nie intersują. Monika też. Po prostu straciłem zainteresowanie kobietami i nawet widząc superkobietę za którą jeszcze kiedyś bym zwariował teraz nie budzi we mnie żadnego zainteresowania. Nawet gdy przyszła do mnie sama Naomi Campbell i powiedziała: "bierz mnie" nie wzioł bym. I pewnie spojrzał jeszcze na nią jak na głupią.
        • robroy_2 Re: Próby samobójcze 09.10.10, 14:54
          Kiedyś moja znajoma opowiadała mi o swoich dziadkach. To była prawdziwa wielka miłość, pomimo że byli już dobrze po 60-stce to wszystko robili razem, wszędzie razem chodzili, normalnie papużki nierozłączki. I w pewnym momencie okazało się, że jej babcia ma raka. Sprawy potoczyły się szybko i po kilku miesiącach zmarła. Wtedy moja koleżanka powiedziała, że zapewne niedługo umrze dziadek. Spytałem dlaczego, czy jest też chory ? Ona odpowiedziała, że nie ale on nie będzie potrafił żyć bez niej. I faktycznie marniał w oczach, praktycznie usechł człowiek. I zmarł 7 tygodni po jej śmierci. Z przyczyn naturalnych. Choć właściwie to z tęsknoty...
        • kioto28 Re: Próby samobójcze 10.10.10, 13:32
          Jej śmierć obecnie nie zrobiła by na mnie wrażenia. Gdybym się dziś dowiedział że ona nie żyje była by to dla mnie "informacja neutralna". W sumie to nawet nie wiem czy moje samopoczucie nie było by lepsze. Nie wiem. Pomimo, że ją kochałem to dziś nie zależy mi na jej szcześciu. Nie życzę jej źle, ale też jej los jest mi obojętny.
      • mona.blue Re: Kioto 07.10.10, 23:34
        Kioto, to o czym piszesz jest nazywane przez psychiatrię depresją, a przez mistyków chrześcijańskich ciemną nocą ducha.
        Też miewam takie okresy, nawracają co roku, cyklicznie.
        Bardzo pomagają leki, rozważ branie antydepresantów, mi osobiście pomaga prozac, a w zasadzie jego odpowiednik bioxetin.
        Poczytaj św. Jana od Krzyża "Noc ciemną" - jest dostępna nawet w internecie, na stronie karmelitów lub w księgarniach katolickich. Godni polecenia są też "Szaleńcy Boży" brata Efraima i francuskiej psychiatry - ta książka łączy w sobie dwa podejścia - epizody depresji czy choroby afektywnej lączy z przeżyciami Nocy ducha.
        • mona.blue Re: Kioto 07.10.10, 23:50
          cd.
          W "Nocy ciemnej" św. Jana od Krzyża opisane są wszelkie udręki, jakie przechodzi dusza w tym oczyszczeniu, aby doskonalić się i jednoczyć z Bogiem. Gdzieś przeczytałam, że jest to doskonały opis depresji - mi przynajmniej w najgorszych chwilach dawał paradoksalnie pocieszenie.
          Tam też jest o tym, że nasze "codzienne" funkcjonowanie pogarsza się, że cierpienie jest ogromne, ale nie idzie na marne, dzięki temu cierpieniu dusza (psychika) oczyszcza się i staje się coraz doskonalsza. Ta noc daje mądrość, ale jest nazywana czyśćcem na ziemi, jest tak bolesna. Ale kiedyś się kończy (może też nawracać) i prowadzi do doskonałej miłości Boga i jedności z innymi ludźmi.
          Ale bardzo pomocne jest też branie leków, żeby wyrównać poziom serotoniny w mózgu, jedno podejście nie wyklucza drugiego.
          • mona.blue Re: Kioto 08.10.10, 00:07
            I jeszcze jedno, nie zapijaj smutku alkoholem, to najprostsza droga do wpadnięcia w nałóg.
            Nic nie piszesz, czy bierzesz leki, naprawdę rozsądniej jest pójść do lekarza, wziąć antydepresanty.

            Moja depresja też spowodowana była odejściem ukochanego człowieka, E., który chciał i jednocześnie nie chciał być ze mną. Nie potrafiłam żyć bez Niego, a jednocześnie nie potrafiłam odejść od męża ze względu na permanentny szantaż mojego byłego męża, który groził mi, ze w razie rozwodu odbierze mi dzieci i mnie bezwłasnowolni, jeżeli będę o nie walczyła. I jeszcze nieporozumienie co do tego, że jak się jest katoliczką, to nie można się rozwieść - teraz to widzę jaka to była paranoja bać się tego wszystkiego (chociaż faktycznie przy rozwodzie sąd określił miejsce zamieszkania dzieci przy R.).
            Dziś jestem po rozwodzie i odetchnęłam, co nie znaczy, że mój stan psychiczny jest dobry.
            Właśnie skończyło mi się 2 tyg. zwolnienie, jutro muszę iść do pracy, i tak naprawde nie wiem, czy nie będę zmuszona się zwolnić, albo nie zostanę zwolniona.
            Ale jedynym rozsądnym wyjściem wydaje mi się ułożenie sobie życia na nowo, uratowanie tego, co jeszcze da sie uratować z dawnych marzeń i tęsknot.
            Tobie też tego życzę.
            • mona.blue Re: Kioto 16.10.10, 08:09
              ps. ślubu nie planuję, po pierwsze nie mam z kim, po drugie nie mam stwierdzenia nieważności poprzedniego związku, a nie wiem, czy zdecydowałabym się tylko na ślub cywilny, po trzecie mam dość instytucji małżeństwa
    • jeriomina Re: Próby samobójcze 07.10.10, 23:06
      Myśli samobójcze można mieć z powodu wyrzutów sumienia, które są nie do zniesienia.
      Doświadczyłam tego.
      • knokkelmann1 Re: Próby samobójcze 07.10.10, 23:07
        o kurde! a cos więcej?
        • jeriomina Re: Próby samobójcze 07.10.10, 23:11
          Kiedy ma się super ustabilizowane życie rodzinne, a myśli się - chwilami nawet obsesyjnie - o kimś innym. Pojęcie zdrady emocjonalnej? Coś w tym stylu przerabiałam już dwa razy. Nikomu nie życzę:)
          • knokkelmann1 Re: Próby samobójcze 08.10.10, 08:28
            ale, na Boga, czy to Twoja wina, że myślałaś "obsesyjnie"? Skąd wyrzuty sumienia?
            • jeriomina Re: Próby samobójcze 08.10.10, 09:56
              Widocznie tak, skoro się uruchomił taki mechanizm:)
              • mona.blue Re: Próby samobójcze 08.10.10, 10:39
                Same uczucia nie są grzechem, tylko ewentualne działanie, które z nich wynika moze byc grzeszne

                Ale tak do końca tez nie wiem, gdzie lezy granica w 9 przykazaniu - nie pożądaj żony (męża) biżniego swego
                • jeriomina Re: Próby samobójcze 08.10.10, 10:46
                  A nie pożądaj żono singla kolegi swego?;-)
                  Ok, napiszę tylko, że u mnie działał zawsze jakiś dziwny mechanizm - faceci żonaci i zajęci byli i są dla mnie aseksualni. A single nie. To nie jest instynkt samozachowawczy, że ja się bardziej boję rozwalić życie komuś niż sobie?
                  Ja sobie często powtarzałam, że dopóki nie realizuję swoich tendencji wszystko jest ok. Ale jakoś nie zawsze pomagało:) Bo gdzieś z tyłu głowy istniało pojęcie "zdrady emocjonalnej". I to straszne słowo: zdrada. Brrr.
                  • knokkelmann1 Re: Próby samobójcze 08.10.10, 11:19
                    że ja się bardziej boję rozwalić życie komuś niż sobie?

                    ale przecież to brutalne ale jakże prawdziwe:
                    jak suka nie da to pies nie weźmie

                    innymi słowy jak nie ty rozwalisz to rozwali ktoś inny.....gdzie tu miejsce na wyrzuty sumienia? chyba że wobec siebie bo za innego?
                    nie rozumiem ni w ząb
                    • sabinac-0 Re: Próby samobójcze 09.10.10, 15:29
                      knokkelmann1 napisał:

                      > ale przecież to brutalne ale jakże prawdziwe:
                      > jak suka nie da to pies nie weźmie
                      >
                      Jak pies nie chce wziac, suka nic nie wskora.
                      • jeriomina Re: Próby samobójcze 09.10.10, 21:37
                        Exactly;-)
                  • kunegunda.live Re: Jeromina 08.10.10, 11:22
                    Nie masz powodu sie tak surowo osądzać i obwiniac za to,że pożądasz innych facetów.Większość ludzi to robi i wcale sie z tego powodu nie chcą zabijać.
                    Chyba sobie postawiłaś zbyt wygórowane standardy moralne?.Prawdopodobnie przyczyną Twoich zainteresowań jest to,że nie dostajesz w swoim związku wszystkiego tego,co potrzebujesz, i dlatego jest dla Ciebie niewystarczający.
                    Zastanów sie czego Ci brakuje u męża ?
                    • jeriomina Re: Jeromina 08.10.10, 11:26
                      Dzięki za dobre słowo:)
                      Ja już zastosowałam na swój prywatny użytek filozofię - "chcesz coś zmienić w swoim życiu, zacznij od siebie" tzn. zmiana swojego własnego stosunku do pewnych spraw, pozytywne myślenie, zmiana wymagań w stosunku do innych osób itd. Udaje się na razie.
                  • mona.blue Re: Próby samobójcze 16.10.10, 08:16
                    jeriomina napisała:

                    > A nie pożądaj żono singla kolegi swego?;-)
                    >
                    Bo gdzieś z tyłu głowy istniało pojęci
                    > e "zdrady emocjonalnej". I to straszne słowo: zdrada. Brrr.

                    Znam to uczucie, też nie wiem, co robić w takim przypadku. Jedyne, co mi się udaje, to odcięcie się od takiej osoby (jeżeli jest mozliwe i o ile nie jesteśmy przyjaciółmi) lub, jak ktoś tu kiedys pisał sublimacja takiego uczucia, tylko tak naprawdę nie wiem, co to by miało oznaczać.
                    • jeriomina Re: Próby samobójcze 16.10.10, 19:34
                      Ja wiem, o co chodzi z tą sublimacją:)
                      • mona.blue Re: Próby samobójcze 16.10.10, 23:19
                        jeriomina napisała:

                        > Ja wiem, o co chodzi z tą sublimacją:)

                        To napisz ;)
                        • jeriomina Re: Próby samobójcze 17.10.10, 21:33
                          Przeniesienie uczucia na kogoś innego, mówiąc bardzo w skrócie.
                          pl.wikipedia.org/wiki/Sublimacja_%28psychologia%29
                          Ja to rozumiem na użytek własny trochę inaczej niż w podanym przykładzie...
                          Rhett Butler w książce "Przeminęło z wiatrem" chyba miał coś takiego, kiedy przeniósł uczucie do Scarlett na córkę Bonnie, bo Scarlett go nie kochała. Wyobrażał sobie, że córka jest małą Scarlett. To chyba było to.
                • adriana_ada Re: Próby samobójcze 08.10.10, 10:48
                  mona.blue napisała:

                  > Same uczucia nie są grzechem, tylko ewentualne działanie, które z nich wynika m
                  > oze byc grzeszne
                  >
                  > Ale tak do końca tez nie wiem, gdzie lezy granica w 9 przykazaniu - nie pożądaj
                  > żony (męża) biżniego swego

                  W tym przypadku kobiety maja w takim razie lepiej. Nie ma przykazania, nie pozadaj meza blizniego swego;)
                  • mona.blue Re: Próby samobójcze 08.10.10, 12:15
                    adriana_ada napisała:

                    > W tym przypadku kobiety maja w takim razie lepiej. Nie ma przykazania, nie poza
                    > daj meza blizniego swego;)

                    to dotyczy niestety obu płci :)

                    tak mnie dzisiaj zastanowiło słowo z Ewangelii, na które rano wpadłam - że małżeństwo jest nierozerwalne, za wyjątkiem, gdy jedna czy obie strony dopuszczą sie zdrady

                    kościoły protestancki i prawosławny na tej podstawie dopuszczaja "rozwody kościelne"

                    dlaczego KK tego nie uznaje?
                    • sabinac-0 Re: Próby samobójcze 09.10.10, 15:27
                      mona.blue napisała:

                      > kościoły protestancki i prawosławny na tej podstawie dopuszczaja "rozwody kości
                      > elne"
                      >
                      > dlaczego KK tego nie uznaje?

                      Przez wieki slub koscielny byl odpowiednikiem aktu notarialnego - przy dzwieku dzwonow i frazesow o milosci, w obecnosci symbolu i urzednika waznej miedzynarodowej instytucji, laczono rody, krolestwa, wlosci, majatki, trzody, morgi...

                      Poniewaz dobra materialne, w przeciwienstwie do uczuc, sa trwale, malzenstwo bylo nierozerwalne.

                      Przeciez nie mozna bylo narazac chlopow na nowy podzial wiosek tylko dlatego, ze np. dziedziczka przestala kochac dziedzica.
                      Dziedziczka mogla sobie wzdychac do kogo chciala a dziedzic robic za defloratora gminnego, ale robota w polu musiala isc bez zaklocen. Kochasz, nie kochasz, jesc musisz.
                      • mona.blue Re: Próby samobójcze 10.10.10, 22:34
                        Jezeli chodzi o majatek, to teraz by juz nie bylo problemu

                • sabinac-0 Re: Próby samobójcze 09.10.10, 15:06
                  mona.blue napisała:

                  > Ale tak do końca tez nie wiem, gdzie lezy granica w 9 przykazaniu - nie pożądaj
                  > żony (męża) biżniego swego

                  Oryginal brzmial: "Nie pozadaj zony blizniego swego, ani wolu, ani owcy, ani zadnej innej rzeczy, ktora do niego nalezy".

                  O mezu nic tam nie bylo, bo kobiety pozadajace kogokolwiek innego niz swego wlasciciela od razu kamieniowano.
                  • mona.blue Re: Próby samobójcze 10.10.10, 22:36
                    sabinac-0 napisała:

                    >> Oryginal brzmial: "Nie pozadaj zony blizniego swego, ani wolu, ani owcy, ani za
                    > dnej innej rzeczy, ktora do niego nalezy".
                    >
                    > O mezu nic tam nie bylo, bo kobiety pozadajace kogokolwiek innego niz swego wla
                    > sciciela od razu kamieniowano.

                    :)))

                    Do dzisiaj cos z tej mentalnosci zostalo - facet moze sobie zmieniac kobiety jak rekawiczki, a o kobiecie mowi sie w takim przydaku, ze jest puszczalska.
                    • sabinac-0 Re: Próby samobójcze 11.10.10, 13:52
                      mona.blue napisała:

                      > Do dzisiaj cos z tej mentalnosci zostalo - facet moze sobie zmieniac kobiety ja
                      > k rekawiczki, a o kobiecie mowi sie w takim przydaku, ze jest puszczalska.

                      W powszechnej mentalnosci mezczyzna wciaz jest wlascicielem a kobieta jest traktowana jak... nie zzymaj sie, ale jak pies.
                      Nawet ceremonie slubne w wielu krajach przypominaja przekazanie smyczy - ojciec (lub inny mezczyzna z rodziny) prowadzi panne mloda do oltarza, gdzie oddaje ja oczekujacemu tam narzeczonemu.

                      Jesli zdradza, traktowana jest niczym krnabrny pies-wloczega - gdy wlasciciel psa znajdzie zagubionego ulubienca u sasiada, przede wszystkim wkurzy sie na sasiada ze wyciagnal lapy po cudza wlasnosc, psa zas po prostu wezmie do domu, czasem ukarze a przede wszystkim zamknie by wiecej nie uciekal.
                      Kobiete trudno zamknac na klucz, ale mozna wykorzystac jej mozg - i naklasc jej tam kitu o milosci, poslannictwie, powinnosci, moralnosci... Dziala lepiej niz najmocniejsza smycz.

                      Problem kobiet lezy czesto w tym, ze dopiero "nalezac" do kogos czuja sie wartosciowe - tak jak pies jest w stanie zniesc wszystkie kaprysy swego pana, byle tylko zachowac status psa domowego z obrozka i numerkiem i uniknac upokarzajacego losu bezpanskiego psa.

                      Najwiekszym szczesciem psa jest dobry i czuly pan, najwiekszym szczesciem kobiety - dobry i czuly maz...

                      Warto poobserwowac koty: kochany kot cieszy sie z whiskasow i poduszek, chetnie umila zycie swego pana pieszczotami, mruczeniem i obrona jego domostwa przed gryzoniami, cierpliwie oczekuje go w oknie.
                      Jednak jesli pan zrobi mu krzywde lub po prostu kot ma go dosc i chce zmienic swoje zycie - odchodzi i bez zalu zamienia poduszki na smietnik a whiskasy na myszy.
                      Mezczyzni zwykle nie lubia kotow, uwazaja je za falszywe, niewierne, "puszczalskie" - bo nie moga nimi rzadzic.
                      Nie bez kozery czarownice zawsze przedstawiano w towarzystwie kotow.
                      • mon_sty Re: Sabina 11.10.10, 14:08
                        Fajne i prawdziwe :)))
    • mskaiq Re: Próby samobójcze 08.10.10, 14:28
      Mona_blue napisala
      >Dziś jestem po rozwodzie i odetchnęłam, co nie znaczy, że mój stan psychiczny jest dobry.
      >Właśnie skończyło mi się 2 tyg. zwolnienie, jutro muszę iść do pracy, i tak naprawde nie >wiem, czy nie będę zmuszona się zwolnić, albo nie zostanę zwolniona.
      >Ale jedynym rozsądnym wyjściem wydaje mi się ułożenie sobie życia na nowo, uratowanie >tego, co jeszcze da sie uratować z dawnych marzeń i tęsknot.
      Mysle ze nie nalezy zakladac ze bedziesz zmuszona do zwolnienia sie albo
      zostaniesz zwolniona.
      To co robisz to projektujesz swoje uczucia i oceny na tych do ktorych nalezy
      decyzja. Lepiej poczekac do powrotu i przekonac sie co wyniknie po Twoim
      powrocie.
      Kiedy projektuje sie wlasne mysli czy odczucia na inna osobe wtedy bardzo latwo
      o epizody depresyjne.
      Jesli chodzi o samobojstwo to zwykle jest wynikiem niepoczytalnosci czlowieka
      w momencie jego popelniania.
      Kiedy ktos ten stan wtedy ta osoba nie poelni samobojstwa. Bardzo negatywne
      stany emocjonalne prowadza do utraty poczytalnosci przez czlowieka.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • mona.blue Re: mskaiq 16.10.10, 08:24
        Dzięki mskaiq, jak zwykle jesteś pomocny w kłopotach - dobrze, że czasem powracasz :)
    • manka_swojska Re: Próby samobójcze 15.10.10, 14:12
      Zacytuje fragment mojej rozmowy z Guru z innego watku

      lifeisaparadox napisał:

      > manka_swojska napisała:
      >
      > > Z tymi wartosciami i frustracja masz absolutna racje.
      >
      > To jest przyczyną wszystkich dolegliwości natury psyche. Zmuszamy się do bycia
      > kimś, kim czujemy że być nie potrafimy i nie chcemy.

      Frustracja jest etapem pierwszym, na jej skutek nastepuje wyrzucenie z siebie negatywnych emocji. Kolejnym etapem jest przeddepresyjne zobojetnienie, po czym przychodzi depresja wlasciwa, gdy juz czlowiek nie wie kim rzeczywiscie jest, co potrafi i czego chce. W takim momencie biernie poddaje sie temu, co przynosi kolejny dzien i zaczyna uwazac, ze tak juz ma byc, poniewaz i tak niczego nie da sie zmienic.
      ------------------------------------------------------------------------------------------------------------

      Wydaje mi sie, ze sa to ludzie, ktorzy sa w skrajnej depresji, ktorzy nie widza juz dla siebie zadnych perspektyw, zadnej przyszlosci, zadnych pozytywnych, jasnych stron zycia. Czesto sa to osoby, ktore czuja sie odrzucone przez najblizszych, ktore nie maja w nikim oparcia, nierozumiane, ktorych gleboki bol psychiczny postrzegany jest przez otoczenie jako humory i widzimisie. W pewnym momencie dochodza do wniosku, ze kontynuowanie czegos, co jest dla nich jedynie zrodlem cierpien nie ma sensu, a szans na wyjscie z impasu nie widza.
      • mona.blue Re: Próby samobójcze 15.10.10, 14:39
        teraz chyba w końcu rozumiem
    • mskaiq Re: Próby samobójcze 16.10.10, 11:31
      Tutaj jest troche wiecej o wzorcach zachowan ktore prowadza do samobojstwa.
      www.psychika.eu/samobojstwo-i-syndrom-presuicydalny/
      Serdeczne pozdrowienia.
    • figrut Re: Próby samobójcze 16.10.10, 23:12
      Tęsknota która przysłania sens życia.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka