Gość: Kasia
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
05.04.04, 11:11
Czy macie jakies doswiadczenia i mozecie sie nimi podzielic?Doszlam do moze
dziwnego wniosku ze facetom nie warto okazywac swoich uczuc.Dla mnie brzmi to
paradoksalnie ale chyba tak jest,a co Wy o tym myslicie?przynajmniej sadze
tak na podstawie swoich znajomosci z chlopakami.Nie wiem jednak dlaczego tak
jest/zastanawiam sie czy ja postepuje niewlasciwie ale niestety nie moge sie
nic zlego dopatrzec w swoim zachowaniu.Jestem jak mowia atrakcyjna,podobno
ladna dziewczyna.Mam 18 lat i przyznam mam powodzenie u chlopakow ale wcale
sie z tego nie ciesze.Gdy poznam jakigos chlopaka/przewaznie 2 lata
starszy/wszystko jest ok.On mnie ciagle podrywa,adoruje,chce sie
spotykac,mowi ze mu sie podobam,ze mu na mnie bardzo zalezy,ze jestem
ladna,inteligentna,madra,wysyla sms,wiele sygnalow,telefonow-no coz ja jednak
nie jestem zbyt latwowierna ani natretna wiec trwa to jakis czas.Dalej dobrze
sie dogadujemy,on ciagle zabiega o moje wzgledy gdy w koncu nadejdzie moment
ze mnie w sobie rozkocha ja tez nie jestem taka szybka zeby to okazac
nauczona przykrymi doswiadczeniami wczesniejszymi.I wlasnie wtedy gdy to ja
okaze swoje odwzajemnienie tylko na zasadzie ze zalezy mi na nim,ze sie
stesknilam,mysle o nim,chociaz tak naprawde czuje do niego cos to obawiam sie
to okazac/to w koncu jeszcze nic takiego prawda?/to on odwraca swoje
zachowanie o 180 stopni.Nagle wszystko sie doslownie urywa i staje sie nagle
obcym czlowiekiem.Przestaje otrzymywac sms,sygnaly,telefony,a kwiaty,ktore
wczesniej otrzymywalam kazdorazowo okazuje sie ze nic nie znaczyly.Takie
znajomosci trwaly nieraz nawet kilka miesiecy a nieraz tygodni i gdy ja sie
zaangazuje wtedy wszystko pryska jak banka mydlana.Dlaczego tak jest?Czy
naprawde facetom nie mozna okazywac swoich uczuc,bo sie jest dziewczyna,czy
tylko im wolno to robic,najpierw sie uganiac a potem rzucic?ale jak mozna z
kims byc i ukrywac swoje uczucia czy to jest normalne?powiedzcie?Chociaz
jestem jeszcze mloda i nie naleze do osob,ktore podrywaja a raczej to ja
jestem podrywana tylko jakos nieszczesliwie dla mnie.Jest to dla mnie o tyle
dziwne i przykre ze tak jest w kazdym przypadku/a bylo ich chyba z 7 i
wszyscy jakby sie umowili zrobili tak samo/Stracilam w ten sposob zaufanie do
facetow i teraz wydaje mi sie ze wszyscy sa tacy sami,nie zasluguja na
uczciwosc,szacunek,zaufanie.Jak ja moge teraz komukolwiek uwierzyc w jego
piekne slowa,skoro oni tak postepuja i to bez zadnej przyczyny,bez klotni ani
sprzeczki doslownie tylko wtedy gdy sie orientuje ze mi na nim zalezy to
urywa kontakt nawet po dluzszej znajomosci i spotykaniu sie.Czy to jest
normalne,czy wszyscy tak postepujecie?Mam wielka rane w sercu i pewnie predko
sie nie zakocham bo zycie mnie tego nauczylo.Pozdrawiam