Dodaj do ulubionych

trudna miłość....

30.01.11, 19:30
Witam szkoda że tak późno trafiłem na ten watek.Pokrótce opowiem wam moją historie.Mam 36 lat jestem po rozwodzie mam dwie córki 12 i 13 lat,z żona rozstalismy sie bo nie byliśmy szcześliwym małżeństwem ale nasze stosunki są poprawne moje córki też na tym nie ucierpiały zbyt mocno bo nadal czują sie kochane przez mnie. 10 miesięcy temu poznałem
Age pokochaliśmy sie na prawde było nam ze sobą dobrze i byliśmy ze soba szcześliwi ja nigdy jeszcze nigdy nie byłem tak szcześliwy jak z nia a jej nigdy nie było z nikim tak dobrze jak ze mną.Wszystko układało sie dobrze ale ona miała czasami dziwne stany bała sie przedstawic mnie rodzicom, niechciała żęby wiedzieli o nas w jej pracy i niechaciała żadnych niespodzianek, bała sie ze rodzice mnie nie zaakceptuja bała sie gdy kiedys czekałem na nia po pracy wieczorem koło jej domu i no i w koncu zaczało sie wszystko psuć pewnego dnia odeszła mówiac żę bardzo mnie kocha ale nie widzi ze mna przyszłóści bo jest zazdrosna o moje córki troche sie zdziwiłem bo myśląłem ze je zakceptowała one tęz ja bardzo polubiły pierwszy raz życiu widziały jak byłem uśmiechniety i szczęśliwy... minoł tydzień starałem sie jej unikac dać czas na przemyslenia pojechała do warszawy zadzwoniłem do niej powiedziała że bardzo teskni i z emnie kocha... Poźniej znowu cisza w spotkaliśmy sie w piatek znowu byliśmy razem powiedziała że mnie bardzo kocha i postanowiliśmy nastepny wieczór spędzić u niej w domu pierwszy raz po pół roku rodziców nigdy nie poznałem tylko chwile widziałem ojca,było fajnie ale
nastepnego dnia znowu cisza i znowu zaczęła mnie unikać, nie wytrzymałem i w czwartek pojechałem do niej powiedziała że nie widzi ze mna przyszłości nie rozumie dlaczego jestem dumny ze swoich córek i ze mam sobie szukać szcześcia gdzie indziej.Nie wytrzymałem wtedy wszystkie moje emocje które nagromadziły się w mnie musiały znaleść ujście byłem na nia taki zły że tak bardzo mnie zawiodła,żę tak bardzo ja pokochałem a ona mnie odzuciła... czułem jak zero zaatakowała moje córki które sa najlepszymi uczennicami w całej szkole... w złości spościłem jej powietrze z kół i sie zaczeło....
Nastepnego dnia że chce ją zabić paranoja nigdy bym jej nie skrzywdził, bardzo sie z tym źle czułem miałem takie wielkie poczucie winy bardzo cierpialem wpadłem w taki stan że wiedziałem gdzie jestem... i popelniłem następny bład wyladowałem w szpitalu zeby pokazac jak bardzo cierpie i wzbudzic litość ....
Teraz wiem ze to był szantaz emocjonalny i mój największy bład.Ona bardzo to przeżyła ja też
Po wyjsciu ze szpitala zrozumialem co było powodem mojego zachowania poczucie niskiej wartosci samego siebie duzo nad soba pracowałem i to zmieniłem.I duzo innych jeszce rzeczy w sobie zmieniłem jak dobrze jest mieć swiadomośc samego siebie zmienić wzorce zachowania.Spotkalismy sie po jakiś 2 tygodniach powiedziala że nigdy mi nie wybaczy i nigdy nie bedziemy razem po jakimś czasie spotkaliśmy sie na imprezie i zaczelismy sie ze sobą bawić było fajnie pozwoliła sie nawet odwiesć do domu i przytulić powiedziała że nie jestem jej obojetny... Nastepnego wieczoru znowu spotkalismy sie na imprezie i zaczelismy sie ze soba bawić i było znowu miło dopóki niechciała zmienić klubu chcciałem iść z nią a ona że nie i żebym spie...
dalem spokój.. nastepny miesiąc znowu walka na sms na spokój że ona sie mnie boi itd... Po świetach spotakliśmy jakoś ja ubłagałem żeby porozmawiać przyjechała powiedziała że mnie juz nie kocha i żę jak ja naprawde kocham to żebym pozwolił jej odejść no to pozwoliłem dałem spokój zero kontaktu przez 3 tygodnie w była u mnie w tamtym tygodniu było naprawdę fajnie tak jak kiedyś jak byliśmy ze sobą nawet zaczęliśmy sie ze sobą droczyć przekomarzać siłować prawie wylądowaliśmy w łóżku i nagle znowu to przyszło że co ja robie żebym siebie za duzo nie wyobrażał i że żle sie to dla niej skończy... próbowałem z nia znowu nawiazac kontakt zeby o tym wszystkim co dzieje sie wiedzy nami porozmawiac ona na to że daje mi palec a ja chce cała rękę chce żeby mi znowu zaufała a ona że raz miałem szanse...... Dużo czytałem teraz wiem że jest neurotykiem ma wiekszość tych cech....Boi sie mi zaufać.Wszystkie przejawy miłóści traktuje jako atak na siebie... Teraz znowu jesteśmy na etapie że ja bardzo chce miec z nią kontakt a ona bardzo niechce znowu wojna...
Co myślicie o tym wszystkim czy nasz związek można reanimować?Ma jakieś szanse na przyszłość.
Obserwuj wątek
    • yag-nik Re: trudna miłość.... 30.01.11, 21:22
      Im bardziej ciśniesz tym bardziej ona się oddali i ja się nie dziwię, gdyby mi facet po kłótni spuścił powietrze z kół to najpewniej pomyślałabym że postradał zmysły i należy wysłać mu liścik z krótkim słowem "żegnam". Ale nie, Ty węsząc jak to się dalej potoczy postanowiłeś wylądować w szpitalu.
      Dobra, pomijając już wszystkie sytuacje które się między Wami wydarzyły, miałeś jej dać wolność "jeśli mnie kochasz pozwól mi odejść", rozumiem że dałeś 3 tyg. Kto pierwszy doprowadził do spotkania?
    • by_dafne Po zachowaniu tej kobiety... 30.01.11, 23:01
      Widac, ze taki zwiazek nie tyle nie ma szans, lecz nawet nie powinien ich miec.
      Tak sobie mysle...A zycie i tak plata ludziom figle.
      Jednak biorac* sprawe z mojego punktu widzenia, to powinienes ja juz dawno skreslic z listy.
      Nie martw sie samotnoscia, trudno jest byc samemu, bo zawsze jest pelno ludzi, ktorzy ci w tym przeszkodza:=) ale to wlasnie samotnosc najbardziej stabilizuje i balansuje psychike.
      Po dlugim nieudanym malzenstwie nalezaloby odpoczac od kobiet, zajac sie troche soba...Co ci tez radze. A o pannie zapomnij. Naprawde nie wyglada dosc ciekawie...
    • knokkelmann1 Re: trudna miłość.... 31.01.11, 10:01
      robisz z siebie frajera
    • mona.blue Re: trudna miłość.... 31.01.11, 10:44
      Jakby mi ktoś spuścił powietrze z opon to wzięłabym go za psychola i uciekała gdzie pierprz rośnie.
      Masz zadatki na przmocowca, pomyśl o tym zanim będzie za późno.
      • knokkelmann1 Re: trudna miłość.... 31.01.11, 11:08
        psychola? ale panna sie do niego jednak klei, ale on słabo to rozgrywa, porzecież nie odcieła się całkowicie. no chyba że sie nim bawi. nie oceniajcie wszystkiego 0/1
        • mona.blue Re: trudna miłość.... 31.01.11, 11:21
          potem szantaż emocjonalny z tym szpitalem, to mi wygląda na borderline
          • adriana_ada Re: trudna miłość.... 31.01.11, 11:30
            mona.blue napisała:

            > potem szantaż emocjonalny z tym szpitalem, to mi wygląda na borderline

            Kolejny idiota, ktory przyszedl swoje zale wywalac na forum
            • grzeg27 Re: trudna miłość.... 31.01.11, 17:00
              Dlaczego idiota jak można tak kogoś oceniać... Spuściłem powietrze z kół bo chciałem żeby do mnie zadzwoniła żeby pomóc jej uruchomić samochód. To wszystko nigdy nie chciałem jej skrzywdzić ani zrobić jej coś złego Moją najwiekszą wadą jest wybitna empatia od dziecka to mam bardzo wyczuwam że ktos cierpi itd..
    • adriana_ada Re: trudna miłość.... 31.01.11, 10:55
      Nie mozna reanimowac, zwiazku, ktory nie istnieje, a przede wszystkim nie mozna reanimowac Ciebie, bo szkoda zachodu.
    • hannaeva Re: trudna miłość.... 31.01.11, 12:40
      jak to już ktoś wyżej napisał powinieneś dac sobie spokój z tą i z każdą inną póki co kobietą. Nie żyjesz w zgodzie z samym sobą( ten szpital:/) a co dopiero zyc w zgodzie z kim innym. Nie wnikam dlaczego CI z żona nie wyszło ale może jescze mimo wieku nie jest Twój czas na bycie w związku.Twoja wybranka też z tego co piszesz nie umie sie jeszcze określić czego chce w życiu, Ty masz córki, chyba nie chcesz żeby były naocznymi świadkami kolejnej porażki ojca w relacjach damsko-męskich. ten skrzywiony wzorzec moga potem powielać w swoim życiu. Nic na siłę. JUż teraz jest napięta sytuacja między wami, później będzie już tylko gorzej.

      • grzeg27 Re: trudna miłość.... 31.01.11, 16:55
        ze mną jest już naprawde oki. Tylko martwie sie o nią. I chciałbym pomóc wyjść jej z tego. Znam nawet przyczynę jej dziwactw Ona pochodzi z bardzo konserwatywnej rodziny wszystkie brudy były zamiatane pod dywan. Ojciec bardzo ja skrzywdził podejrzewam że ją molestował.... Matka nie chciała pomimo tego sie z nim rozwieść udawali że wszystko jest oki a ona wyrastała ciągle w poczuciu zagrożenia bo pod tym samym dachem.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka