Dodaj do ulubionych

dlaczego okłamujemy tych których kochamy

IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 25.02.02, 08:18
Czy okłamywanie osoby którą kochamy można w jakiś sposób usprawiedliwić
Obserwuj wątek
    • ekika Re: dlaczego okłamujemy tych których kochamy 25.02.02, 08:45
      to chyba jest bardzo indywidualna sprawa - piszę ze strony osoby okłamanej np.
      z autopsji wiem że w pewnych sytuacjach wolałam znać prawdę i zostałam jej
      pozbawiona.Natomiast w dużym kalibrze / wierność w związku -
      sama "wyśledziłam" parę rzeczy / i nie zrobiło mi to dobrze.Popadłam w
      depresje na cztery miesiace i dopiero środki farmakologiczne spowodowały ze mój
      stan /sufitowanie,myśli samobójcze /się poprawił.Do prawdy w związku trzeba
      być przygotowanym lub być silna osobowością gdyż jak się okazuje samo
      wyznawanie pewnych zasad etycznych -czyli prawda was wyzwoli - czasami nie
      wystarcza.Myślę że generalnie okłamuje się ze strachu przed reakcja drugiej
      osoby.
      • hiacynta Re: dlaczego okłamujemy tych których kochamy 25.02.02, 09:21
        Niestety kłamstwo ma krótkie nóżki i prędzej czy później może wyjść na jaw.
        Jeśli naprawdę kochamy, to po co kłamać? A jeśli zrobimy coś co sprawi
        przykrość drugiej osobie i uważamy, iż nie powinna tego wiedzieć, to lepiej nie
        mówić. Chyba milczenie w takiej sytuacji jest lepsze od kłamstwa, choć i tak
        nieuczciwe.
    • vicca Re: dlaczego okłamujemy tych których kochamy 25.02.02, 09:30
      Jak kochamy to nie kłamiemy.

      Pzdr Vicca
    • aka11 Re: dlaczego okłamujemy tych których kochamy 25.02.02, 10:08
      Pewnie ze strachu, choć może czasami z lenistwa. Nie wiem, bo nie stosuję. Nie
      uznaję kłamstwa. Nawet sprawiania fałszywego wrażenia, podtrzymywania
      nieprawdziwych wyobrażeń na swój tamat, chociaż wiem, że dla niektórych to nie
      jest oszustwo. Dla mnie to bez sensu - zgrywać kogoś innego przed najbliższą
      osobą. Bo nie wiem, jakim cudem potem mogłabym oczekiwać traktowania biorącego
      pod uwagę to kim naprawdę jestem, jakie są moje prawdziwe uczucia.
      Z wszystkimi swoimi błędami, chybionymi decyzjami i innymi głupotami w tym
      stylu. Trudno, były i tego nie zmienię. Ale żadna z tych, które mogłyby okazać
      się ważne dla mojego związku, nie została "sprzedana" w innej wersji, niż
      prawdziwa.
      Wiem, że czasem prawda boli, kiedy wychodzi na jaw. Czasem bardzo długo trzeba
      się uczyć z nią żyć, albo związek się kończy. Ale jestem zdania, że trzeba ją
      znać i to raczej szybko. Żeby wiedzieć, na czym się stoi, z kim się żyje, a
      potem dopiero decydować czy to nie przekracza granic wzajemnej akceptacji.
      Nie odwrotnie, bo potem do zranienia z powodu jakiegoś nietrafionego wyskoku
      partnera dochodzi jeszcze ból z powodu oszukania. Czyli orzechy do zgryzienia
      już są dwa, nie jeden. Coś i zawiedzione zaufanie.
      Piszę, oczywiście tylko z pozycji swojego związku. Nie oceniałabym ludzi,
      którzy żyją inaczej. To jest prywatna sprawa każdego, czy chce się wiedzieć i
      czy ma się siłę samemu mówić prawdę. A kłamstwo, swoją drogą, rzeczywiście ma
      krótkie nogi. Prędzej czy później i tak wyjdzie przynajmiej większość z nich.

      Pozdrawiam :-)
      Aka
    • janusz_b Czy mozna tak jednoznacznie ? 25.02.02, 11:08
      halo moje drogie Panie (wiekszosc wypowiedzi jak sadze)
      nie chce zostac tu ukamieniowany, ale ja rozrozniam miedzy klamstwem a mowieniem
      nieprawdy. Klamstwo wystepuje wg. mojej definicji gdy klamiemy w celu
      osiagniecia wlasnych korzysci (materialnych lub niematerialnych jak np. chec
      skrzywdzenie kogos, lub chec unikniecia odpowiedzialnosci itp. itd.) - staram
      sie tego nie robic. Mowienie nieprawdy to "klamstwo" dla ochrony innego
      czlowieka - robie to gdy musze bez mrugniecia okiem. Sam wole najgorsza prawde
      niz oklamywanie, ale przekonalem sie ze nie mamy prawa czasami ludziom brutalnie
      mowic prawdy w oczy. Przeciez najwazniejsza zasada w postepowaniu z innymi
      powinno byc : nie szkodzic !
      pozdrawiam
      Janusz
      • ekika Re: Czy mozna tak jednoznacznie ? 25.02.02, 11:30
        Janusz to racja co piszesz ale chyba zależy od tego do jakiego "kręgu
        bliskości "w stosunku do nas ludzie ci sie zaliczają .kłamstwa czy mówienie
        nieprawdy dopuszczamy tak naprawde ze strachu o siebie np. jak ta osoba
        zareaguje na prawde i co ja potem z tą reakcja zrobie Jeżeli zależy mi na kimś
        w sposób szczególny to nie dopuszczam do sytuacji które go moga zranić.A jeżeli
        już tak sie stało to rozmawiamy,przepraszam i wiecej to sie nie
        powtarza.Inaczej w przypadku gdy kłamstwo wyjdzie na jaw są już dwa problemy z
        których jeden to utrata zaufania a to juz jest poważny kaliber bo osoba
        oklamana która sama sie kapnie nie potrafi juz uac.Mówie o bliskich
        zwięzkach.Natomiast w trzecim ,czwartym krągu bliskości czasem rzeczywiście
        sobie można darować rozwlekanie sprawy.pozdr.
      • hiacynta Re: Czy mozna tak jednoznacznie ? 25.02.02, 11:31
        janusz_b napisał(a):

        > halo moje drogie Panie (wiekszosc wypowiedzi jak sadze)
        > nie chce zostac tu ukamieniowany, ale ja rozrozniam miedzy klamstwem a mowienie
        > m
        > nieprawdy. Klamstwo wystepuje wg. mojej definicji gdy klamiemy w celu
        > osiagniecia wlasnych korzysci (materialnych lub niematerialnych jak np. chec
        > skrzywdzenie kogos, lub chec unikniecia odpowiedzialnosci itp. itd.) - staram
        > sie tego nie robic. Mowienie nieprawdy to "klamstwo" dla ochrony innego
        > czlowieka - robie to gdy musze bez mrugniecia okiem.
        Ale skąd możesz wiedzieć, czy naprawdę chronisz tego człowieka. Czasem jest tak,
        iż wydaje nam się, że gdy coś zataimy lub oszukamy kogoś to zrobimy to dla jego
        dobra, ale co będzie jak się dowie od osób trzecich. Czyż to nie boli bardziej no
        i co wtedy z naszą ochroną. Chcięliśmy go uchronić, a sprawa się pogorszyła. A
        przypadkiem czy to nie jest tak, że raczej chronimy siebie bardziej aniżeli kogoś
        ukrywając prawdę?

        Sam wole najgorsza prawde
        > niz oklamywanie, ale przekonalem sie ze nie mamy prawa czasami ludziom brutalni
        > e
        > mowic prawdy w oczy. Przeciez najwazniejsza zasada w postepowaniu z innymi
        > powinno byc : nie szkodzic !
        > pozdrawiam
        > Janusz

      • mathildae Re: nie szkodzic.... 25.02.02, 13:16
        troche z innej beczki;) Janusz wspomnial o nieszkodzeniu/nie wyrzadzaniu krzywdy
        drugiej osobie. wielu z Was pisze, ze najokrutniejsza prawda, lepsza od klamstwa
        czy polprawdy.
        oto historia zaslyszana lecz prawdziwa:
        standard czyli ona i on, kochaja sie, sa juz razem jakis czas, jest im ze soba
        dobrze. on chce isc na impreze do wspolnych znajomych, ona nie chce, mowi ze nie
        chce, ale jak on chce to niech idzie. on idzie, ona tez, tyle ze spac. on na tej
        imprezie spotyka dziewczyne, ktora - jak pozniej stwierdzi - podobala mu sie. ta
        dziewczyna wychodzi wczesniej z imprezy, on ofiarowuje sie, ze ja odprowadzi na
        przystanek. na przystanku stoja, rozmawiaja i nagle on caluje te dziewczyne.
        podobno chcial sprawdzic, czy on robi na niej wrazenie, cos w tym guscie. ale
        jednak szybko opamietuje sie, przeprasza i ucieka. gnebiony wyrzutami sumienia(?)
        nim dociera do swojego domu (bo ona i on nie mieszkaja razem tylko czasem jedno u
        drugiego) dzwoni w nocy do niej (=swojej dziewczyny) i wyznaje cala wine. ona
        wybaczyla mu. podobno to sie juz nie powtorzylo i podobno jeszcze sa razem.
        pytanie: uwazacie, ze dobrze postapil? niby tak, ale jesli ten nie pocalunek byl
        taki wazny, to czy informowanie zaraz o nim swojej partnerki nie jest proba
        zrzucenia ciezaru? moze powinien nic nie mowic i sam uporac sie ze swoimi
        uczynnkiem i wyrzutami z tego powodu?
        pozdrawiam - m.

    • kasia28 Re: dlaczego okłamujemy tych których kochamy 25.02.02, 12:12
      Ja kiedyś, gdy zaczęłam spotykać się z moim mężem nie powiedziałam Mu prawdy o
      moim ojcu.Powiedziałam, ze był wspaniałym człowiekiem i nie żyje. A prawda
      była taka, ze był pijakiem, bił nas, okradał, wtedy rodzice byli już dawno po
      rozwodzie, nawet nie poznawał mnie na ulicy. Wstyd mi było i tyle. Gdy po
      jakimś czasie zufałam bardziej mojemu mężowi postanowiłam, ze powiem mu prawdę
      (nikt przedtem i potem nigdy nie wiedział o moim ojcu). Powiedziałam i miałam
      straszną awanturę, ze okłamałam, oszukałam itd. czułam się jakbym po twarzy
      dostała, bo było to dla mnie trudne wyznanie, był to wyraz mojego zaufania do
      Niego a On tak mnie potraktował. Wiele razy o tym rozmawialiśmy, chyba
      rozumiem jego zachowanie(?) , ale wciaż jest jakaś zadra w sercu. I czasem
      żałuję, że wogóle powiedziałam. I zastanawiam się, czy rzeczywiscie popełniłam
      taka "zbrodnię"? Nie chciałam Go okłamywać, ale trudno mówić o takich sprawch
      komuś kogo się nie zna lub zna słabo.
      • Gość: dolin Re: dlaczego okłamujemy tych których kochamy IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 04.03.02, 19:27
        Przepraszam...ale to nieuczciwe w stosunku do Ciebie...To tak,jak gdybys miała
        nauczkę,aby nie mówic prawdy...Ze strachu przed jego reakcją.To po prostu
        nieuczciwe z jego strony.
        A przecież nie chodzi chyba o to,ze mamy mówic prawdę,bo sie boimy reakcji
        kogos bliskiego,lecz o to by mówić tej osobie prawdę,bo jej ufamy...
        Ale co ja tam mogę wiedzieć...
    • szary_ptak Re: dlaczego okłamujemy tych których kochamy 25.02.02, 12:26
      Gość portalu: ag napisał(a):

      > Czy okłamywanie osoby którą kochamy można w jakiś sposób usprawiedliwić

      Kwestia wyobrazni: Postaw sie w sytuacji tej osoby, i odpowiedz, co chcialabys
      uslyszec: klamstwo, czy prawde.

      Pozdrowienia.
      B.
      • Gość: Pastwa Re: dlaczego okłamujemy tych których kochamy IP: 172.17.15.* 25.02.02, 23:13
        szary_ptak napisała:


        > Kwestia wyobrazni: Postaw sie w sytuacji tej osoby, i odpowiedz, co chcialabys
        > uslyszec: klamstwo, czy prawde.

        Problem w tym, że co innego mogę chcieć usłyszeć ja a co innego ta druga osoba, z
        tego powodu mogę postawić się tylko w swojej sytuacji uwzględniając jedynie,
        jaka ta osoba jest.

        • szary_ptak Re: dlaczego okłamujemy tych których kochamy 26.02.02, 08:43
          Gość portalu: Pastwa napisał(a):

          > Problem w tym, że co innego mogę chcieć usłyszeć ja a co innego ta druga osoba,
          > z
          > tego powodu mogę postawić się tylko w swojej sytuacji uwzględniając jedynie,
          > jaka ta osoba jest.

          Stawiając się w wyobrazni w sytuacji drugiej osoby - caly czas jestes sobą, a nie
          tą drugą osobą...
          Wydaje mi się, że najwiekszym blędem jest wymyślanie, co ta DRUGA osoba chciałaby
          usłyszeć, czyli wchodzenie "w jej skórę"...

          Pozdrawiam
          B.
          • Gość: Pastwa Re: dlaczego okłamujemy tych których kochamy IP: 172.17.15.* 26.02.02, 11:15
            Myślę, że często nie trzeba zbytnio wysilać wyobraźni, aby wiedzieć, co bliska
            nam osoba chce usłyszeć, wystarczy pewien bagaż doświadczeń jak ta osoba
            dotychczas reagowała na różne prawdy. Wnioski takie czasami skłaniają do tego,
            aby jednak pohamować się z tą prawdą.
            • szary_ptak Re: dlaczego okłamujemy tych których kochamy 26.02.02, 13:54
              Gość portalu: Pastwa napisał(a):

              > Myślę, że często nie trzeba zbytnio wysilać wyobraźni, aby wiedzieć, co bliska
              > nam osoba chce usłyszeć, wystarczy pewien bagaż doświadczeń jak ta osoba
              > dotychczas reagowała na różne prawdy. Wnioski takie czasami skłaniają do tego,
              > aby jednak pohamować się z tą prawdą.

              Jedyny wniosek, jaki mi przychodzi do głowy - to taki, ze kłamiąc zawsze mamy na
              celu własne zyski, a nie osoby okłamywanej...Chyba, że o to chodzi. Ale jak to
              się ma do miłości - to nie wiem.

              Może mam za słabą wyobraźnię...Mógłbyś jakiś konkretny przykład podać?

              Pozdrawiam

              B.
              • Gość: Pastwa Re: Przykład dla Sz. Ptaka IP: 172.17.15.* 26.02.02, 15:25
                Ot co tu dużo szukać wezmę pierwszy lepszy przypadek z życia.
                Udaję się z kolegą na urodziny nam bardzo bliskiej osoby.Dziewczyna kolegi nie
                chce iść ponieważ ma następnego dnia egzamin.
                Na ową imprezę przychodzą rózni ludzie min. znane i nie znane nam dziewczyny.
                Niespokojna o chłopaka dziewczyna dzwoni do niego i pyta kto jest na imprezie?
                Ma on więc dwa warianty :powiedzieć czystą prawdę lub skłamać, powiedzmy że
                wybiera to pierwsze:
                Kolega:jest ten i ten i jakieś obce mi dziewczyny...
                Ona:nie mówiłeś że będą jakieś dziewczyny...
                K:skąd miałem wiedzieć nie zapraszałem ich..
                O:ale nie rozmawiasz chyba z nimi?
                K: rozmawiam, przeciez to normalne...
                O:pewnie je podrywasz co?
                K: no coś ty, ty mi się podobasz bardziej..
                O:tak tylko gadasz, albo to one ciebie podrywaja...
                K:oj przestań to są tylko urodziny...
                O:właśnie i pije sie alkohol..słyszę krzyki wy już jesteście pijani....
                K:moja droga ja nie jestem pijany przeciez słyszysz...
                O:ale będziesz i ja nie wiem co będziesz wtedy robił...
                K:obiecuje sie trzymać od tych dziewczyn z daleka:)
                O:ale ja znam dziewczyny wiem że jak są pijane.....
                I Tak w nieskończoność w wersji oryginalnej jest to o wiele bardziej absurdalne
                (stąd jej nie powtórzę)
                Kłamiąc mówi natomiast:
                Jestem ja, kilku kolegów i ich dziewczyny(choć to nie ich).
                Co zyskuje ów kolega i jego dziewczyna na tym kłamstwie?
                On świety spokój, brak wyrzutów sumienia że on się bawi podczas gdy ona siedzi
                i się martwi co on robi, ona natomiast spokojniejsza o niego może się skupić na
                nauce zamiast karmieniu swej nieograniczonej wyobraźni głupotami.
                • szary_ptak Re: Przykład dla Sz. Ptaka 26.02.02, 15:46
                  Gość portalu: Pastwa napisał(a):
                  > Kłamiąc mówi natomiast:
                  > Jestem ja, kilku kolegów i ich dziewczyny(choć to nie ich).
                  > Co zyskuje ów kolega i jego dziewczyna na tym kłamstwie?
                  > On świety spokój, brak wyrzutów sumienia że on się bawi podczas gdy ona siedzi
                  > i się martwi co on robi, ona natomiast spokojniejsza o niego może się skupić na
                  > nauce zamiast karmieniu swej nieograniczonej wyobraźni głupotami.

                  Hmmm...a wiesz, ze nie bylabym taka pewna?
                  Bo posłuchaj:
                  Kolega: Jestem ja , kilku kolegów i ich dziewczyny...
                  Ona: A ci koledzy - pewnie sie popili? I ich dziewczyny teraz ciebie podrywają?
                  I pewnie jakaś podoba ci sie szczególnie?

                  Kolega: No coś ty! Tylko ty mi sie podobasz!
                  Ona: Aha, ja wiem, jak to na takich imprezach...Ty jestes taki przystojny, a
                  one...
                  ;-) Można tak sie bawic w nieskonczoność!
                  Ten przykład jest do kitu - nie można na nim udowodnić, ze Ty masz rację. Bo jak
                  "Ona" w końcu wsiądzie w taksówkę i się przekona...to dopiero będzie strata!..;-)


                  Pozdrawiam,

                  B.
                  • Gość: Pastwa Re: Przykład dla Sz. Ptaka IP: 172.17.15.* 26.02.02, 15:58
                    Ale właśnie o to chodzi żeby nie wsiadała do tej taksówki, a znając ją ta osba
                    wie co zrobi dziewczyna w zależności od tego co je powie.
                    Ps.Przykład jest rzeczywiście do kitu ale to nie moja wina, prawdą jednak jest
                    że kolega zachowywał się w porządku i przyjazd jego dziewczyny byłby całkowicie
                    pozbawiony sensu.( i tego właśnie uniknął)

                    Pozdrawiam
                  • Gość: Pastwa Re: Przykład dla Sz. Ptaka IP: 172.17.15.* 26.02.02, 16:04
                    ach zapomniałem jeszcze o czymś i Ty również Szary Ptaku.
                    Pamiętaj że takimi słowami kolega zwracał sie do swojej dziewczyny(nie do
                    Ciebie),którą zna.Wobec powyższego znajac Twoją domyślność musiałby powiedzieć
                    chyba co innego:).Nie zapominajmy żę ludzie się od nas różnią:)

                    Ps. ale ty byś przecież tego nie potrzebowała jestes bardziej wyrozumiała:)

                    Obyś miała Szary Ptaku wiecznie czyste i pogodne niebo, Pastwa
                    • szary_ptak Pastwa... 26.02.02, 16:28

                      :-)))

                      Jedynym "odnośnikiem" ludzkiego postępowania jest własne sumienie -
                      życzę Ci, żeby Cię jak najmniej musiało "gryźć"..;-)))

                      B.

                      PS Miałam kiedyś koleżankę o nazwisku, jak Twój nick...
                      • Gość: Pastwa Re: Szary Ptak IP: 172.17.15.* 26.02.02, 16:50
                        Mój nick pochodzi od nazwiska, ciekawe czy Twojej koleżanki też?
                        • szary_ptak Re: Szary Ptak 26.02.02, 16:53
                          Gość portalu: Pastwa napisał(a):

                          > Mój nick pochodzi od nazwiska, ciekawe czy Twojej koleżanki też?

                          Napisz, proszę, na priva...:-)))
                          • Gość: Pastwa Re: Szary Ptak IP: 172.17.15.* 27.02.02, 01:56
                            zdaje się że właśnie to uczyniłem:)
                            • Gość: Pastwa Re: Szary Ptak IP: 172.17.15.* 27.02.02, 14:43
                              Na wszelki wypadek podaję Ci mój adres :napisz1@poczta.gazeta.pl
    • janusz_b moj przyklad 25.02.02, 18:06
      juz to wpisalem na tym drugim watku (przez pomylke), ale powtorze to jeszcze
      tu aby wyjasnic co mysle na ten temat.
      Otoz jako mlody chlopak mialem dziewczyne, ktora w jakiejs rozmowie opowiadajac
      o jej ojcu (nie znalem go - byla z innego miasta) wspomniala mimochodem, ze
      w czasie wojny byl wcielony przymusowo do wehrmachtu i do dzisiaj ma pod pacha
      wytatuowana grupe krwi. Takie tatuaze mieli tylko czlonkowie specjalnych
      jednostek SS skladajacych sie ze specjalnie wyselekcjonowanych OCHOTNIKOW.
      Mialem jej to powiedziec? Zmienilem temat, po kilku tygodniach i tak sie
      rozstalismy.
      pozdrawiam
      Janusz
    • Gość: fnoll Re: dlaczego okłamujemy tych których kochamy IP: *.bydgoska.krakow.pl 25.02.02, 23:17
      no mozna to usprawiedliwic w ten sposob, ze inni tez tak robia, i ze choc to
      takie straszne, to przeciez takie jest kurde zycie...

      proponuje isc do spowiedzi po rozgrzeszenie - tak codziennie z rana, na pewno
      pomoze

      pzdr

      fnoll
    • Gość: ag Re: dlaczego okłamujemy tych których kochamy IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.02.02, 08:48
      Dziękuję wszystkim za podzielenie się własnymi spostrzeżeniami,szczególnie
      osobie o niku ekika, Twoja wypowiedź jest mi najbliższa.
      Pozdrawiam wszystkich.
      • ekika Re: dlaczego okłamujemy tych których kochamy 26.02.02, 12:10
        Ag dziękuję.To miłe.
        do kasi 28.Kasia myślę, że czasami niepotrzebnie boimy się otworzyć przed
        ludżmi których kochamy.Jeżeli naprawdę przez nich jesteśmy kochani to nic nie
        powinno ich do nas zrazić. Prawdziwa miłosc w takich bolesnych sytuacjach
        rodzi tkliwość ,współczucie i chęć pomocy.
        Czasami po prostu partner nie umie nam tego okazać- ale to jest już problem z
        innej beczki .Dlatego powinniśmy dużo rozmawiać ze sobą o uczuciach / ale z
        tego co wiem mężczyżni mają z tym raczej problem zwłaszcza w stałych
        związkach/.a także otwierać się dopiero na pewnym stopniu zaangażowania.Jeżeli
        jast inaczej to nie jest "to".Pozdrawiam.
        • ekika Re: dlaczego okłamujemy tych których kochamy 26.02.02, 12:12
          kasia 28.Po wysłaniu lisyu przeczytalam go i wyszło ze pomiędzy toba i twoim
          mązem to nie jest "to".Nie o to mi chodzilo.wybacz.pa.
    • Gość: charlie Re: dlaczego okłamujemy tych których kochamy IP: 217.11.133.* 26.02.02, 11:21
      Jeżeli kochamy drugą osobę a ta osoba nas to po co kłamać ?? Kłamstewko ma
      króciutkie nóżki, a konsekwencje są nie do przewidzenia

      pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka