wasistwas
25.06.11, 13:58
Hej,
mój 'problem' jest dosc banalny. Wczoraj po raz kolejny zostawił mnie mężczyzna, z którym czułam się bardzo związana i z którym czułam się wspaniale. Nasz relacja byla dosc trudna z jego strony, ponieważ chyba jeszcze nie pogodzil sie z rozpadem swojego starego dlugoletniego związku. Wczoraj powiedzial,ze odezwala sie do niego jego byla partnerka i on nie chce mnie wciągac w taką sytuację, gdzie jestem ja, on i gdzies w tle ona. Nie wiadomo, czego chce ta jego byla ale pewnie pogodzenia się. Czuję się strasznie, od wczoraj placze jakby mi sie stala nie wiem jaka tragedia. Nie jestem w stanie nic zrobic ani sie opanowac. Najgorsze, ze jestem z tym sama, akurat wszystkie przyjaciolki są dzis zajęte i nikt nie znalazl dla mnie czasu. Chyba zwariuje. Nie jestem w stanie wyjsc z domu. Czuję, ze juz nie mam sily na kolejną porazke. Praca magisterska czeka do napisania aja czuje sie jak jakis smiec,którego nikt nie chce:(. Wiem, ze to chwilowy kryzys ale naprawde nie mam sily zeby sie wziac w garsc. Co mam zrobic? Mam ochote do niego zadzwonic, powiedzial ze zawsze moge to zrobic. Ale to chyba bedzie zalosne, prawda?