05.07.11, 21:11
Jestem samotną kobietą i mam od 3 lat kochanego psa. Wiem, że wszelkie moje uczucia przelewam na niego. Ogarnia mnie przerażenie, że kiedyś mogę go stracić. A jeszcze większy lęk jest, gdy pomyślę, że on może mnie stracić.
Wiem, że może to głupie, ale to naprawdę mój problem
Obserwuj wątek
    • 7zahir Re: Pies 05.07.11, 21:43
      To pomyśl, że tak myślac kreujesz przyszłość :-)
    • 7zahir I zmień sposób myślenia ... 05.07.11, 21:50
      na pozytywny, ciesz się tym co masz, tu i teraz.
      Pies wyczuwa Twoje zmartwienie i boi się - więc jemu też
      " zatruwasz zycie".
      Polecam Ci książkę pt " Okiem psa" - dowiesz się z niej,
      że nasi 4-ro łapni przyjaciele wyczuwaja huśtawke nastrojów opiekuna,
      nosem - to jest dla nich świat komunikacji - nasze ciało
      wydziela wtedy charakterystyczny dla alarmu zapach.
      • king.james Re: I zmień sposób myślenia ... 06.07.11, 09:53
        7zahir napisała:

        > na pozytywny, ciesz się tym co masz, tu i teraz.
        > Pies wyczuwa Twoje zmartwienie i boi się - więc jemu też
        > " zatruwasz zycie".

        O to, to. Tworzy się w ten sposób przeklęte, zamknięte koło.

        Wiem, że łatwo to powiedzieć, ale chyba jedyne zdroworozsądkowe wyjście to zaakceptować to, że kiedyś się umiera, że różne zdarzenia w życiu wypadają i że może być tak, że kiedyś stracisz ukochanego pupila, jak i on może stracić Ciebie. Pogodzenie się z tym faktem pozwoli Ci odetchnąć i przestać się zamartwiać. A faktu, że się kiedyś z tego świata schodzi, nie zmienisz.
        • decort Re: I zmień sposób myślenia ... 06.07.11, 23:11
          hmmm.... ja mam obecnie kota. Od 17-tu lat. Był okres kiedy martwiłam się co z nim będzie gdy mnie straci (jest bardzo do mnie przywiązany i nie ufny wobec innych, a ponadto rozpieszczony do granic). Potem związałam się z kimś kto po latach pokochał mojego kota i już wiedziałam, że martwić się o los pupila nie muszę (więc różnie bywa :-D; może i Ty spotkasz kogoś kto Cię zastapi gdyby coś). Postaraj sie o to, to nie musi być mąż czy partner, ale ktoś kto lubi Twojego psa a Twój pies tego kogoś. A teraz mój kot ma rozsiany nowotwór, no i cóż ... umiera; powoli; dbam by mógł cieszyć się życiem dopóki będzie to możliwe. I nie jestem już zmartwiona. Kolej życia. Jedyne co mogę, to umilić mu te ostatnie miesiące, a może tygodnie życia. Zapewnić mu poczucie bezpieczeństwa i troskę. Będzie pewnie potem pustka, nie wiem czy zaopiekuję się innym zwierzakiem. Ale tak już jest. Weterynarz mojego kota mówi ... nie wiadomo komu z brzega.
    • easyblue Re: Pies 07.07.11, 18:40
      Będzie bolało.
      Ale minie. Porozpaczasz, pozałamujesz się a potem wstaniesz i dalej będziesz żyć.
    • jubale Zpersonalizowals zwierze... 07.07.11, 23:49
      Moze umow sie z kims kto zajmie sie psem na wypadek gdyby..odpukac...

      Ja tez chyba kocham mojego kota...Trudno go nie kochac choc, to rozbojnik, ale dobry w masowaniu nog swoim futerkiem...
    • adriana_ada Re: Pies 08.07.11, 15:56
      Moze wiecej pogody ducha, moze usmiech dla psa. Pies doskonale odczytuje nasze emocje, intencje, humory.

      vetulani.wordpress.com/2011/03/29/czy-warto-usmiechac-sie-do-psa/
    • p.a.d.a.l.c.o.w.a Re: Pies 10.07.11, 15:11
      karolina_41 napisała:

      > Jestem samotną kobietą i mam od 3 lat kochanego psa. Wiem, że wszelkie moje ucz
      > ucia przelewam na niego. Ogarnia mnie przerażenie, że kiedyś mogę go stracić. A
      > jeszcze większy lęk jest, gdy pomyślę, że on może mnie stracić.
      > Wiem, że może to głupie, ale to naprawdę mój problem
      Ja mam identycznie :(
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka