jubale
10.09.11, 14:26
Jak postrzegacie obecnie swoją decyzję o osiedleniu się z dala od kraju?
Czy z perspektywy czasu czujecie, ze wasza decyzja w pełni spełniła oczekiwania?
Czy, aby móc się zakorzenić i rozpocząć nowy rozdział życia, coś w Was musiało ulec definitywnej i ostatecznej zmianie? W ogóle jak dziś postrzegacie mentalność rodaków, w tym szczególnie własnej rodziny? Czy życie zagranicą zbliżyło Was do nich, czy też na odwrót, oddaliło...?
Ja przyznam się, że bardzo się zmieniłam. Kompletnie musiałam przejść tzw. metamorfozę poglądów z drobnomieszczańskiego toku myślenia, do bardziej globalnego, było to o tyle trudne,że w kraju miałam, bardzo dobrą pracę i początek kariery, do której zupełnie nie mogłam powrócić tutaj, ze względu na fakt, że w tym zawodzie nie ma stałych prac, poza tym jest duża konkurencja. Musiałam zmienić zawód, na inny, choć podobny.
Ludzie tutaj inaczej myślą, mają inną mentalność, inny temperament, trochę inną kulturę. Spojrzenie na świat, itepe.
Generalnie nie żałuję, że wyjechałam. Bo nauczyłam się więcej niż było mi potrzeba.
Co jest trudne zagranicą?... to znależć jakąś bratnią duszę, która mówi w tym samym języku...Tak globalnie.