Dodaj do ulubionych

" Zabawa za 1000$ "

IP: 172.17.15.* 13.03.02, 00:26
Osoba, której nienawidzimy chce od nas pożyczyć książkę, ale my jej odmawiamy a
wynika to z postanowionych wcześniej pewnych zachowań wobec tejże osoby.
Proponuje nam ona, zatem np.1000 dolarów za pożyczenie tej książki(pomijam
głupotę tego czynu), powiedzcie czy zmieniacie wówczas swoją decyzję.
Przykładowa książka to tylko pretekst, interesuje mnie, bowiem czy mamy prawo z
powyższego wyciągnąć wniosek, że ta osoba sprzedaje swoje przekonania i
uczucia.
Czy zatem osoby uczciwe do pewnego pułapu finansowego są mniej uczciwe od osób,
u których ten pułap jest wyżej czy tez nie ma to już znaczenia?

Potraktujcie powyższe pytania tak jak je rozumiecie
Obserwuj wątek
    • maly.ksiaze Nie ma zmiany, bo to juz jest inna decyzja 13.03.02, 02:35
      Bo przeciez pozyczenie ksiazki to przyjacielska (badz kolezenska) przysluga,
      ktora wyswiadcza sie (niejako z definicji) przyjacielowi lub kolezance.
      Uzycznie przedmiotu za oplata slona to platna usluga. Gosc, ktoremu swiadczymy
      usluge to klient. Nie trzeba lubic klientow, zwlaszca jesli placa z gory...

      To jaka ksiazke chcialbys pozyczyc?

      Pozdrawiam,

      mk.

      PS. Oczywiscie, pamietamy o odprowadzeniu podatku... ;-)
      • Gość: Renka Re: ludzie zapominaja IP: *.home.cgocable.net 13.03.02, 03:35
        Znam osoby, ktore pozyczaja swoje ksiazki stosujac maly zastaw do 100 $, zalezy
        od ksiazki. Uwazam to za sluszne, bo ludzie zapominaja oddac.A suma 1000 $ za
        pozyczenie czegos ekstra musialaby pokryc koszt zdobycia nowej ksiazki w
        przypadku zniszczenia lub zwyczajnego "zapomnienia" oddac, inaczej mowiac
        kupienia jej od nas.Jezeli bylby to nieprzyjaciel, to traktujemy go
        emocjonalnie i podwyzszamy stawke do 1100$. To za zwiekszone ryzyko utraty lub
        zniszczenia ksiazki :))
        Uczciwy, nieuczciwy..ksiazki pozyczone sie oddaje, zastaw sie oddaje i jest
        kwita. Nie wierze (po wielu doswiadczeniach) w dobre checi. Za intencje trzeba
        placic. Lepiej sie je pamieta :)
    • sabe-na Uczciwość 13.03.02, 08:26
      Gość portalu: Pastwa napisał(a):

      > Czy zatem osoby uczciwe do pewnego pułapu finansowego są mniej uczciwe od osób,

      > u których ten pułap jest wyżej czy tez nie ma to już znaczenia?

      Pieniadze same w sobie nie maja wartosci - wartością jest to, co za nie mozna
      dostać. Wydaje mi sie, ze człowiek uczciwy to taki człowiek, u którego na samym
      szczycie "drabiny wartości" jest wartość, której nie da sie kupić za żadne
      pieniądze, za to łatwo mozna ją stracic, właśnie za pieniadze.

      Pozdrawiam
      • Gość: soso Re: Uczciwość IP: 195.41.66.* 13.03.02, 08:41
        To chyba dosc prosta sprawa. Jezeli w gre wchodza pieniadze to jest to
        tranzakcja i jako taka jest oderwana w pewnym sensie od uczuc. Jezeli zas
        dokonujemy czegos w rodzaju tranzakcji ale pieniadze nawet nam do glowy nie
        przyjda to jest oznaka, ze wplatane sa uczucia takie czy inne (np. milosci czy
        zobowiazania :-)).

        soso
      • Gość: Pastwa Uczciwość(sabe-na) IP: 172.17.15.* 13.03.02, 12:48
        sabe-na napisał(a):

        > Pieniadze same w sobie nie maja wartosci - wartością jest to, co za nie mozna
        > dostać. Wydaje mi sie, ze człowiek uczciwy to taki człowiek, u którego na samym
        >
        > szczycie "drabiny wartości" jest wartość, której nie da sie kupić za żadne
        > pieniądze, za to łatwo mozna ją stracic, właśnie za pieniadze.

        Nawet najgorszy przestępca świata nie sprzedałby za żadne pieniądze własnego życia
        (wartość na szczycie "drabiny wartości")natomiast łatwo może je stracić, gdy
        płatny zabójca mu je odbierze właśnie za pieniądze.
        • Gość: sabe-na Re: Uczciwość(sabe-na) IP: 195.216.121.* 13.03.02, 13:13
          Gość portalu: Pastwa napisał(a):

          > Nawet najgorszy przestępca świata nie sprzedałby za żadne pieniądze własnego ży
          > cia
          > (wartość na szczycie "drabiny wartości")natomiast łatwo może je stracić, gdy
          > płatny zabójca mu je odbierze właśnie za pieniądze.

          Zdaje sie, ze nastąpiło małe nieporozumienie.
          Nie dla wszystkich życie jest wartościa "na szczycie drabiny wartości".
          (Jeszcze tam wyżej jest jakiś szczebelek...;-)
          Nie dla wszystkich "przeżyć" znaczy to samo co "ocaleć". Powiedziałabym nawet, ze
          wielu jest takich, którzy zycie swoje gotowi sa poswięcić (albo już poświecili)
          dla owych najwyzszych wartości.

          A przykład z przestępca - cóż on ma wspólnego z rozwazaniem o uczciwosci?

          Pozdrawiam

          • Gość: Pastwa Re: Uczciwość(sabe-na) IP: 172.17.15.* 13.03.02, 13:26
            >A przykład z przestępca - cóż on ma wspólnego z rozwazaniem o uczciwosci?

            Posłużyłem się owym przestępcą, aby pokazać, iż niechęć sprzedaży
            najcenniejszej dla siebie wartości nie musi charakteryzować zaraz człowieka
            uczciwego.
            Co do życia jako wartości najwyższej to owszem nie musi ono nią być dla każdego
            gdyż ta "najwyższa wartość " jest sprawa subiektywną.
            Natomiast życie przypuszczalnie zdobyłoby najwyższą cenę biorąc ogółem ludzkość
            zadowoloną jako tako ze swego żywota.

            Serdecznie pozdrawiam, Pastwa
        • sabe-na Re: Uczciwość(Pastwa) 13.03.02, 13:15
          Gość portalu: Pastwa napisał(a):

          > Nawet najgorszy przestępca świata nie sprzedałby za żadne pieniądze własnego ży
          > cia
          > (wartość na szczycie "drabiny wartości")natomiast łatwo może je stracić, gdy
          > płatny zabójca mu je odbierze właśnie za pieniądze.

          Zdaje sie, ze nastąpiło małe nieporozumienie.
          Nie dla wszystkich życie jest wartościa "na szczycie drabiny wartości".
          (Jeszcze tam wyżej jest jakiś szczebelek...;-)
          Nie dla wszystkich "przeżyć" znaczy to samo co "ocaleć". Powiedziałabym nawet, ze
          wielu jest takich, którzy zycie swoje gotowi sa poswięcić (albo już poświecili)
          dla owych najwyzszych wartości.

          A przykład z przestępca - cóż on ma wspólnego z rozwazaniem o uczciwosci?

          Pozdrawiam

    • vicca zależy... 13.03.02, 08:47
      Gdyby ten ktoś chciał pozyczyć moją ulubioną książkę - to nie ma mowy
      (absolutnie, nieodwołalnie, za żadne pieniądze), natomiast gdyby była to
      książka której nie cenię zbyt wysoko to kto wie?

      A podatku bym nie odprowadziła, bo usługa w zakresie kultury, sztuki i
      dokształcanie się, powinna być wolna od podatku.

      Pzdr Vicca
    • yess Re: 13.03.02, 08:53
      ja bym pozyczyla pod zastaw. to ze ta osoba sprzesaje swoje przekonania i
      uczucia to jej sprawa i jej wybor. szkoda ze nic wiecej nie napisaliscie.
      • malwinamalwina Re: 13.03.02, 09:07
        a kogo wy tak strasznie nienawidzicie zeby pozyczenia glupiej ksiazki mu odmowic ???
        No, i jak to sie dzieje ze obcujecie z nienawistnymi osobami ??????????
        dziwne pytanie, dziwna sytuacja....
        • Gość: soso ............................. IP: 195.41.66.* 13.03.02, 12:46
          O tak, Malwinko, 100% racji!

          ucalowania

          soso
        • vicca konieczność 13.03.02, 13:30
          Czasami jest to po prostu konieczność. A czasami jest Ci po prostu głupio
          odmówić (przynajmniej ja tak mam)

          Pzdr Vicca
    • Gość: Pastwa Wyjaśnienie IP: 172.17.15.* 13.03.02, 13:14
      Nie sądziłem, że ten temat zostanie potraktowany tak dosłownie. Na dobrą sprawę
      nie ma znaczenia czy wprowadzimy tutaj pojecie handlu i klienta, nie zmieniają
      one, bowiem istoty zagadnienia. Wielu z nas zapewne kogoś darzy antypatią
      większą lub mniejszą, ale skoro ciężko sobie taka osobę wyobrazić podam wam w
      zastępstwie kogoś wszystkim znanego.
      Załóżmy, że spotyka was Hitler i prosi o wspólną kolację część zapewne przyjmie
      propozycje z przyjemnością a część pokaże to i owo.
      Tym, co odmówili Hitler proponuje już milion dolarów za tą kolację ktoś chyba
      by się zgodził po dłuższym namyśle(to tylko 30 minut).
      ( Nie ma tu znaczenia czy realnym jest spotkanie w waszym życiu takiej osoby,
      wystarczy przyjąć taką sytuację za realną i odpowiedzieć sobie, co byśmy
      zrobili a to już wystarczy).
      Zatem wniosek, są takie sytuacje, do których byśmy mogli dopuścić, ale
      zwyczajnie nie chcemy ze zwykłych przekonań czy tez emocji, natomiast pewna
      kwota czy to finansowa czy materialna pozwala zmienić nam nasze decyzje, (mimo
      że nasze wewnętrzne uczucia i przekonania pozostają niezmienne). Jest to, więc
      naturalny handel(nie ma chyba mniej brzydkiego słowa pasującego do sytuacji)
      naszymi uczuciami i przekonaniami, od którego żadna ludzka osoba w stopniu
      większym lub mniejszym nie jest wolna.
      Nawet sprzedawca bywa w takich sytuacjach, bo może się trafić klient, który mu
      naubliża mimo to sprzedawca jest zobligowany finansowo do bardzo grzecznego
      potraktowania klienta(gdyby nie pensja najprawdopodobniej nie zachowywałby się
      tak samo wobec tejże osoby).

      Na koniec muszę powiedzieć, że nie mam zamiaru nikogo łącznie z sobą oskarżać
      za takie zachowanie, zwyczajnie chciałbym się dowiedzieć jak wy to nazywacie.

      Ps. Może i rozważania te wydają się wam kretyńskie OK! potraktujcie, więc
      powyższe jako lekko rzucony temat dla małej odmiany:))

      • vicca Re: Wyjaśnienie 13.03.02, 15:48
        Są po prostu rzeczy, których nie zrobiłbyś bez względu na ilość proponowanych
        Ci pieniędzy. Kwestia systemu wartości - i tak np.: bez wzgledu na forsę nikogo
        bym nie zabiła i nie sprzedała, nie ukradłabym pieniędzy czy innej rzeczy, nie
        poszłabym z mężczyzną do łóżka (strasznie to brzmi - "iść do łóżka", trzeba
        wymyslić jakiś eufemizm).
        A co zrobiłabym za pieniadze - sprzedała książki, udzielała korepetycji,
        sprzątała ulice itp. Czyli robiłabym rzeczy, które nie skrzywdzą nikogo.

        Jeżeli nie robisz czegoś, bo nie masz okazji (np. nie zdradzasz, bo nikt się
        Tobą nie zainteresował) to nie jesteś osobą uczciwą (zgodnie z obowiązującymi
        standardami). Gdzieś w Biblii jest napisane "Wasze chęci uznane będą za czyn"
        (stąd grzeszenie myślą, mową i uczynkiem).

        Pzdr Vicca
    • Gość: Otryt Kto jest uczciwy w małych sprawach ten... IP: 195.117.141.* 13.03.02, 13:44
      Gość portalu: Pastwa napisał(a):

      >
      > Czy zatem osoby uczciwe do pewnego pułapu finansowego są mniej uczciwe od osób,
      >
      > u których ten pułap jest wyżej czy tez nie ma to już znaczenia?

      Myślę, Pastwa, że to co powyżej napisałeś stanowi sedno problemu, który chcesz
      poruszyć, czy tak?

      Uważam, że prawdziwe jest zdanie, że kto jest nieuczciwy w małych sprawach będzie
      nieuczciwy w dużych.

      Odwrotne twierdzenie jest również prawdziwe, choć nie jest to takie dla
      wszystkich oczywiste.

      Jeśli więc te dwa zdania są prawdziwe nie można się zastanawiać , kto jest
      bardziej uczciwy: albo się jest uczciwym albo nie.

      Wszelkie porównywanie, kto bardziej uczciwszy jest bez sensu i zawsze doprowadzi
      do fałszywych wniosków.

      Myślę że pożyczanie ksiązek osobom, których się nie lubi oraz spotykanie się z
      tymi osobami nie ma nic wspólnego z uczciwością lub nie. Źle zilustrowałeś to
      zagadnienie, stąd odpowiedzi jakby nie na temat.

      Pozdrawiam
      Otryt
      >


      • Gość: Otryt Dopisek: który jest bardziej uczciwy?... IP: 195.117.141.* 13.03.02, 13:59
        Czy ten który pomyśli: co mi po zegarku, który mógłbym mu zabrać. Straci do
        mnie zaufanie i wszystko się skończy.Mam zresztą tych zegarków i tak dużo.
        Poczekam, może zrobi mnie ministrem, wtedy sobię odbiję.

        A może ten , który od razu ukradnie ten zegarek?

        Pzdr
        Otryt
      • Gość: Pastwa Re: Kto jest uczciwy ...(Otryt) IP: 172.17.15.* 13.03.02, 14:36
        1.
        Rzeczywiście moje zdanie:
        Czy zatem osoby uczciwe do pewnego pułapu finansowego są mniej uczciwe od osób,
        u których ten pułap jest wyżej czy tez nie ma to już znaczenia?
        Było jednym z dwóch postawionych przeze mnie problemów z tą różnicą, iż zadałem
        je niezależnie od mojego przykładu, choć w tym samym poście, co mogło być
        mylące.

        2.
        Natomiast pierwszy problem czy handlujemy własnymi emocjami, przekonaniami
        (każdemu pewnie cos innego pojawi się w umyśle w związku z tymi słowami, ale z
        grubsza to właśnie mam na myśli)odnosił się do podanego na początku przykładu.

        Ponieważ wypowiedziałeś się Otrycie na temat, który powyżej umieściłem pod 1.
        Postaram się ustosunkować do Twojej wypowiedzi, której osią jak przypuszczam są
        poniższe dwa zdania:
        a)
        Uważam, że prawdziwe jest zdanie, że kto jest nieuczciwy w małych sprawach
        będzie nieuczciwy w dużych.
        b)
        Odwrotne twierdzenie jest również prawdziwe, choć nie jest to takie dla
        wszystkich oczywiste.

        Co do a) zgadzam się natomiast, co do b) to mnie nie przekonałeś.

        Postaram się to jakoś umotywować.
        Mamy oto, bowiem jedynego świadka śmiertelnego wypadku, osobnik, który go
        spowodował obiecuje niebagatelną kwotę(proszę sobie ją wyobrazić, bo to rzecz
        względna)za milczenie. Jestem przekonany, że znajdzie się taki świadek, który
        zaryzykuje i wykorzysta tą okazję do wzbogacenia się i nie doniesie nikomu o
        przebiegu wypadku, chociaż w pierwszej chwili miał taki zamiar.
        Mamy taka samą sytuację, ale winowajca jest tak biedny, że nie jest w stanie
        wysupłać żadnej poważnej kwoty a tym samym świadek wykonuje już to, co
        zamierzał we wcześniejszym przypadku( dla czystości sumienia oraz pewności, że
        nikt go potem nie oskarży o przemilczanie prawdy).
        Jest to zwykły przykład przekupstwa, jakich pełno na świecie. Dla jasności, nie
        uważam tego świadka jako osobę w pełni nieuczciwą jak też i w pełni uczciwą,
        pokazuję jedynie, iż zachowanie tej osoby może być diametralnie inne w wyniku
        zadziałania na nią odpowiednią wartością finansową.

        Pastwa



        • Gość: sabe-na definicje... IP: 195.216.121.* 13.03.02, 14:58
          Gość portalu: Pastwa napisał(a):

          > Postaram się to jakoś umotywować.
          > Mamy oto, bowiem jedynego świadka śmiertelnego wypadku, osobnik, który go
          > spowodował obiecuje niebagatelną kwotę(proszę sobie ją wyobrazić, bo to rzecz
          > względna)za milczenie. Jestem przekonany, że znajdzie się taki świadek, który
          > zaryzykuje i wykorzysta tą okazję do wzbogacenia się i nie doniesie nikomu o
          > przebiegu wypadku, chociaż w pierwszej chwili miał taki zamiar.
          > Mamy taka samą sytuację, ale winowajca jest tak biedny, że nie jest w stanie
          > wysupłać żadnej poważnej kwoty a tym samym świadek wykonuje już to, co
          > zamierzał we wcześniejszym przypadku( dla czystości sumienia oraz pewności, że
          > nikt go potem nie oskarży o przemilczanie prawdy).
          > Jest to zwykły przykład przekupstwa, jakich pełno na świecie. Dla jasności, nie
          >
          > uważam tego świadka jako osobę w pełni nieuczciwą jak też i w pełni uczciwą,
          > pokazuję jedynie, iż zachowanie tej osoby może być diametralnie inne w wyniku
          > zadziałania na nią odpowiednią wartością finansową.

          Myślę, ze zaistniała tu jakas niescisłośc, jeżeli chodzi o samo pojęcie
          uczciwosci.
          Jezeli uczciwość to postępowanie zgodne ze swoimi przekonaniami (a przekonania
          mogą polegać na stwierdzeniu: tylko krowa nie zmienia poglądów)to faktycznie
          wszystko jest kwestią kwoty.
          Jeżeli zaś uczciwosć to postepowanie zgodnie z obowiazującymi/i uznawanymi przez
          danego człowieka normami moralnymi - to tutaj już nie ma relatywizmu.

          Pozdrawiam
          • Gość: Otryt Stałość norm , zmienność przekonań IP: 195.117.141.* 13.03.02, 15:44
            Gość portalu: sabe-na napisał(a):
            >

            > Jeżeli zaś uczciwosć to postepowanie zgodnie z obowiazującymi/i uznawanymi prze
            > z
            > danego człowieka normami moralnymi - to tutaj już nie ma relatywizmu.

            Tu się zgadzam z sabe-ną
            Jest pewna stałość norm moralnych, nie podlegająca relatywizmowi. Ale jest także
            czynnik zmienny. Każdy człowiek rozwijając się zmienia poglądy na różne sprawy.
            Tylko ludzie skostniali wewnętrznie tego nie robią.

            Pozdrawiam
            Otryt

            >

            • szary_ptak Re: Stałość norm , zmienność przekonań 13.03.02, 15:50
              Gość portalu: Otryt napisał(a):
              Ale jest takż
              > e
              > czynnik zmienny. Każdy człowiek rozwijając się zmienia poglądy na różne sprawy.
              > Tylko ludzie skostniali wewnętrznie tego nie robią.

              Tyle tylko, że nie chodzi na pewno o "rozwój i zmianę poglądów w przeciągu jednej
              godziny"?
              A do takiego sprowadzałaby się owa zmienność przekonań z przykładu Pastwy
              (wypadek)

              Pozdrawiam
              • vicca o normach i wartościach 13.03.02, 16:00
                Moim zdaniem system norm i wartości wygląda nastepująco:
                żyjemy w kulturze europejskiej, która za sprawy niedopuszczalne uznaje min.
                morderstwo, kradzież, pogwałcenie nietykalności osobistej itd.
                Żyjąc w kulturze arabskiej do listy tej należałoby dorzucić cudzołóstwo. A
                biorąc pod uwagę kulturę buddyjską - nie wyrzadzanie krzywdy zadnemu żywemu
                stworzeniu.
                Natomist według wartości wyznawanych przez Indian Północnoamerykaskich coś
                takiego jak kradzież nie istnieje.

                Rozpisuję się tu strasznie, ale sens tego jest taki - skoro zyjemy w takiej a
                nie innej kulturze, i takie a nie inne wartości nam wpajano od dziecka, to
                postępując wbrew nim nie jesteśmy uczciwi - ani w stosunku do siebie, ani w
                stosunku do szeroko pojmowanego spoleczeństwa (pomijając dyskusję na temat
                tego, które normy moralne są lepsze, a które gorsze).

                Pzdr Vicca

          • Gość: Pastwa Re: definicje...sabe-na IP: 172.17.15.* 13.03.02, 15:49
            sabe-na:
            >Jeżeli zaś uczciwosć to postepowanie zgodnie z obowiazującymi/i uznawanymi
            >przez danego człowieka normami moralnymi - to tutaj już nie ma relatywizmu.

            Jak wiec nazwać jego uczciwość jeśli postępuje on zgodnie z obowiazującymi/i
            uznawanymi przez danego człowieka normami moralnymi tylko do pewnej "kwoty".

            Pastwa
            • Gość: sabe-na Re: definicje...sabe-na IP: 195.216.121.* 13.03.02, 16:01
              Gość portalu: Pastwa napisał(a):

              > sabe-na:
              > >Jeżeli zaś uczciwosć to postepowanie zgodnie z obowiazującymi/i uznawanymi
              > >przez danego człowieka normami moralnymi - to tutaj już nie ma relatywizmu.
              >
              > Jak wiec nazwać jego uczciwość jeśli postępuje on zgodnie z obowiazującymi/i
              > uznawanymi przez danego człowieka normami moralnymi tylko do pewnej "kwoty".

              Nieuczciwoscią.
              • vicca Sabe-na ma racje 13.03.02, 16:02
              • Gość: Pastwa Re: definicje...sabe-na IP: 172.17.15.* 13.03.02, 16:33
                Ogólnie tak, ale interesuje mnie czy poniżej tej kwoty też( jesli spelnia
                wszystkie postulowane przez Ciebie warunki)?
                • Gość: sabe-na Re: definicje...sabe-na IP: 195.216.121.* 13.03.02, 16:50
                  Gość portalu: Pastwa napisał(a):

                  > Ogólnie tak, ale interesuje mnie czy poniżej tej kwoty też( jesli spelnia
                  > wszystkie postulowane przez Ciebie warunki)?

                  Jakby tu ugryźć.;-) Uczciwość jako taką mozna rozpatrywac dwojako. Raz z pozycji
                  samego siebie a drugi raz z pozycji osoby Cię oceniającej pod względem tejże.
                  A więc: Jeżeli ten ktoś spełnia wszystkie warunki - to osoba patrząca "z boku"
                  postrzega go/ocenia jako uczciwego. A on sam? Wie tylko on sam. Jego sumienie mu
                  to mówi. Jeżeli, oczywiscie, on sam zastanawia sie w ogóle nad ta kwestią..;-)
        • Gość: Otryt "uczciwy" bo nie miał możliwości, ale gdyby ... IP: 195.117.141.* 13.03.02, 15:32
          Pastwa,domyślałem się, że będziesz miał wątpliwości tego rodzaju, dlatego
          napisałem dopisek do pierwszego mojego postu. Otóż uważam, że w każdym
          przypadku mamy do czynienia z nieuczczwością..

          Jeżeli ktoś jest "uczciwy" tylko dlatego bo nie ma możliwości zakombinowania,
          ale gdyby ją miał to na pewno by zakombinował, tak naprawdę nie jest
          człowiekiem uczciwym. Nawet wtedy gdyby nie zrobił nic takiego przez całe
          życie , bo po prostu nie miał okazji.

          Przez analogię można powiedzieć, że nie jest wiernym ten, kto nie zdradził
          tylko dlatego, bo nie miał takiej możliwości, ale gdyby trafiła się odpowiednia
          kobieta to zostawiłby swoją żonę. Inaczej mówiąc, jeżeli ktoś dopuszcza się
          zdrady w myśli już zdradza.

          Iluż to ludzi zazdrości politykom tego, że mogą coś dla siebie załatwić. Ludzie
          ci mówią: wszyscy kradną. Ja najczęściej wtedy ich poprawiam mówiąc: prawie
          wszyscy, bo znam takich co tego nie robią.

          Gdy ktoś mówi: wszyscy kradną pytam go : czyli ty będąc na tym stanowisku też
          byś to robił? Odpowiedź, jaka pada na to pytanie świadczy o stopniu zakłamania
          lub cynizmu człowieka. I jedno i drugie jest be...

          Osobiście uważam, że należy być bardzo ostrożnym w ocenie własnej uczciwości.
          Uczciwość jest nierozerwalnie związana z odwagą cywilną lub odwagą wogóle i
          często trudno ją ocenić, jeśli nie przeszło się próby...

          Pozdrawiam
          Otryt
          • szary_ptak Re: 13.03.02, 15:45
            Gość portalu: Otryt napisał(a):
            > Osobiście uważam, że należy być bardzo ostrożnym w ocenie własnej uczciwości.
            > Uczciwość jest nierozerwalnie związana z odwagą cywilną lub odwagą wogóle i
            > często trudno ją ocenić, jeśli nie przeszło się próby...

            Szymborska napisała: Tyle wiemy o sobie na ile nas sprawdzono...

            Pozdrawiam
            B.

            PS
            Czy Wam tez cos się dzieje z forum, czy tylko ja mam trudnosci z zalogowaniem?
            • maly.ksiaze Serwera problemy z osobowoscia 13.03.02, 15:49
              szary_ptak napisał(a):

              > Czy Wam tez cos się dzieje z forum, czy tylko ja mam trudnosci z zalogowaniem?
              Przykro mi to powiedziec, ale to chyba Ty. Moze serwer ma problemy z akceptacja
              Twojej osobowosci? Chociaz raczej nie, do tej pory juz by napisal na nasze
              forum...

              Pozdrawiam,

              mk. (figlarny)

              • szary_ptak Re: Serwera problemy z osobowoscia 13.03.02, 16:11
                maly.ksiaze napisał(a):

                Moze serwer ma problemy z akceptacja
                >
                > Twojej osobowosci?

                On też?!?!

                Buuuu...

                • vicca Szary Ptaku! 13.03.02, 16:25
                  Wiesz że ja zawsze! ;))))

                  Ciepło - Vicca
            • Gość: Otryt Tyle wiemy o sobie na ile nas sprawdzono IP: 195.117.141.* 13.03.02, 17:00
              szary_ptak napisał(a):

              >
              > Szymborska napisała: Tyle wiemy o sobie na ile nas sprawdzono...
              >
              >
              Dziękuję Tobie Szary Ptaku za piękny cytat.

              Pozdrawiam ciepło
              :-)))
              Otryt

          • Gość: Pastwa Re: "uczciwy" bo nie miał możliwości, ale gdyby .. IP: 172.17.15.* 13.03.02, 16:27
            Drogi Otrycie należy odróżnić przypadek, w którym istnieje możliwość
            zakombinowania od przypadku, w którym do zakombinowania nie wystarczy sama
            możliwość, ale wartość z niej wynikająca.

            Ponieważ podchodzisz do tematu dosyć przenikliwie uważam, zatem że jak się
            bawić to na całego. Stąd muszę Ci powiedzieć, iż nie zgadzam się w pełni
            również z pierwszym Twoim zdaniem:

            „ Uważam, że prawdziwe jest zdanie, że kto jest nieuczciwy w małych sprawach
            będzie nieuczciwy w dużych „

            Nie chciałem wcześniej mącić, ale myślę, że jednak warto.
            Są, bowiem tacy ludzie, których nieuczciwe postępowanie ogranicza strach przed
            konsekwencjami, jakie mogą ich spotkać za ową nieuczciwość, dlatego osoby takie
            pozwolą sobie na nieuczciwość w „małych „ sprawach natomiast w „dużych „
            postąpią uczciwie.

            Czy zatem ludzie ci, mimo że postępują w danej sytuacji obiektywnie uczciwie są
            jednak w tej sytuacji i tak nieuczciwi jako osoba, której myśli skłaniają by
            tak ją właśnie potraktować?

            Piszesz, że kto dopuści się zdrady w myśli już zdradza jednak taka myśl może
            pojawić się dopiero w bardzo intratnych okolicznościach, podczas gdy normalnie
            nie będzie dla niej miejsca w naszej głowie.
            • Gość: Otryt Rzeczywiście zamąciłeś... IP: 195.117.141.* 13.03.02, 16:51
              Gość portalu: Pastwa napisał(a):

              Drogi Pastwo
              pisałeś we wcześniejszym poście:

              a)
              Uważam, że prawdziwe jest zdanie, że kto jest nieuczciwy w małych sprawach
              będzie nieuczciwy w dużych.
              b)
              Odwrotne twierdzenie jest również prawdziwe, choć nie jest to takie dla
              wszystkich oczywiste.

              Co do a) zgadzam się natomiast, co do b) to mnie nie przekonałeś.

              natomiast w późniejszym:


              >
              Stąd muszę Ci powiedzieć, iż nie zgadzam się w pełni
              > również z pierwszym Twoim zdaniem:
              >
              > „ Uważam, że prawdziwe jest zdanie, że kto jest nieuczciwy w małych spra
              > wach
              > będzie nieuczciwy w dużych „

              Poczytaj (gdzieś w internecie na pewno jest, gdy do wyszukiwarki wrzucisz słowo :
              erystyka) o nieuczciwych sposobach prowadzenia dyskusji.
              Schopenhauer przedstawił chyba 38 takich sposób, aby przestrzec lub nauczyć
              potencjalnych dyskutantów.

              Otóz, gdy dyskutanci po krótszej lub dłuższej dyskusji dojdą do pewnych wspólnych
              ustaleń i dla obydwu stron jest to już sprawa pewna jedna ze stron odchodzi od
              tych ustaleń powodując rozmydlenie dyskusji i często wyprowadzając z równowagi
              przeciwnika. Chyba nie taki był Twój cel Pastwo? Jak narazie trzymam się dobrze.
              >
              > Nie chciałem wcześniej mącić, ale myślę, że jednak warto.

              Sprawa jest oczywista od 2 tysięcy lat, kiedy to właśnie zdanie wypowiedział w
              jednej ze swoich przypowieści Jezus.
              >
              >
              Pozdrawiam
              Otryt
              • Gość: Pastwa Re: Rzeczywiście zamąciłem ? OTRYT !!!!!!!!!!!!!!! IP: 172.17.15.* 14.03.02, 20:46
                Co do Twojego zarzutu wobec mojego „mącenia?.
                Chodzi o owe dwa zdania, które pierwszy podałeś jako punkt wyjściowy do dalszej
                rozmowy, dla przypomnienia jeszcze raz je podam:

                a)
                Uważam, że prawdziwe jest zdanie, że kto jest nieuczciwy w małych sprawach
                będzie nieuczciwy w dużych.
                b)
                Odwrotne twierdzenie jest również prawdziwe, choć nie jest to takie dla
                wszystkich oczywiste

                Początkowo zgodziłem się z pierwszym z nich tylko, dlatego gdyż wolałem
                wyjaśnić do końca jeden problem.
                Zmieniłem później mój porządek polemiki, gdy spostrzegłem Twoje dogłębne
                podejście do postawionego problemu i pomyślałem, że jednak poradzimy sobie
                jednocześnie z kilkoma wątkami na raz.
                Mimo wszystko źle odczytujesz moje intencje gdyż do tej pory nie zgodziliśmy
                się jeszcze w żadnym z punktów. Nie miałem, więc podstaw do korzystania z
                podanych przez Ciebie metod, których swoją drogą wcale nie potrzebuję.

                Dla uzasadnienia powyższego powtórzę Twoje wcześniejsze myśli, które są istotą
                obrony Twojego podejścia do zdania b)

                Napisałeś, że:

                >Jeżeli ktoś jest "uczciwy" tylko dlatego bo nie ma możliwości zakombinowania,
                ale gdyby ją miał to na pewno by zakombinował, tak naprawdę nie jest
                człowiekiem uczciwym. Nawet wtedy gdyby nie zrobił nic takiego przez całe
                życie , bo po prostu nie miał okazji.

                Przez analogię można powiedzieć, że nie jest wiernym ten, kto nie zdradził
                tylko dlatego, bo nie miał takiej możliwości, ale gdyby trafiła się odpowiednia
                kobieta to zostawiłby swoją żonę.

                >Inaczej mówiąc, jeżeli ktoś dopuszcza się zdrady w myśli już zdradza.

                Nie zgadzam się z ostatnim zdaniem, bo czy możemy powiedzieć analogicznie
                również, że:

                Myślący o seksie z kobietą wbrew jej woli jest, zatem gwałcicielem, ponieważ
                powstrzymuje go przed tym czynem tylko strach przed karą i własne opory?
                Podobnie,
                Myślący o kradzieży, ale bojący się konsekwencji jest, zatem złodziejem?
                Myślący o zabiciu swego szefa pracownik, lecz powstrzymujący się od tego z
                podobnych względów jak powyżej jest mordercą?


                Ps. Internet raz mi chodzi a raz nie, ale na pewno odpowiem :)

                Z szacunkiem Pastwa
                • Gość: Pastwa cd.Rzeczywiście zamąciłem ? OTRYT !!!!!!!!!!!!!!!! IP: 172.17.15.* 15.03.02, 02:00
                  Nie rozumiem szczerze mówiąc Twojego zarzutu nieuczciwości mojej w rozmowie z
                  Tobą. Napisałem Ci przecież wyraźnie, dlaczego zmieniłem swoje podejście do
                  owego zdania. Do tego momentu problem w nim zawarty jakby nie istniał w naszej
                  dyskusji, zatem nie mógł rzutować też na nią. Poszerzenie natomiast zakresu
                  naszej polemiki uznałem za pozytywne wierząc, że nie pogubimy się w natłoku
                  wątków(, choć faktycznie mogłem w inny sposób „zamrozić” owo zdanie niż to
                  uczyniłem).
                  Dla zabawy mógłbym również postawić Ci zarzut o zarzucanie mi zmiany poglądów
                  powołując się na Twoją wcześniejszą wypowiedź:

                  „Każdy człowiek rozwijając się zmienia poglądy na różne sprawy.
                  Tylko ludzie skostniali wewnętrznie tego nie robią.”

                  Robiąc mi wyrzuty o nieuczciwą polemikę podważasz tym samym to, co wcześniej
                  sam napisałeś.


                  Ps., Jeśli o mnie chodzi możesz zmieniać zdanie ilekroć uznasz to szczerze za
                  zasadne i ja obiecuję nie czuć się jakkolwiek potraktowany nieuczciwie.
      • maly.ksiaze A kto rano wstaje, ten... 13.03.02, 15:45
        Gość portalu: Otryt napisał(a):

        > Uważam, że prawdziwe jest zdanie, że kto jest nieuczciwy w małych sprawach będz
        > ie
        > nieuczciwy w dużych.
        >
        > Odwrotne twierdzenie jest również prawdziwe, choć nie jest to takie dla
        > wszystkich oczywiste.
        Co to znaczy 'odwrotne twierdzenie' w tym przypadku?

        Przypomnial mi sie taki szmonces, w ktorym ojciec udziela synowi nauk moralnych i
        mowi, ze jak ktos znajdzie portfel, w ktorym jest 100 zlotych i odda go
        wlascicielowi, to to jest uczciwosc. Jesli zas ta sama osoba znajdzie milion i
        odda go wlascicielowi, to to jest straszna glupota.
        I cos w tym jest.

        > Myślę że pożyczanie ksiązek osobom, których się nie lubi oraz spotykanie się z
        > tymi osobami nie ma nic wspólnego z uczciwością lub nie. Źle zilustrowałeś to
        > zagadnienie, stąd odpowiedzi jakby nie na temat.
        Odpowiedzi sa jak najbardziej na temat. Trudno tylko ustalic, co jest tym
        tematem.

        Pozdrawiam. W szczegolnosci Otryt, w ogolnosci cale Gory Sanocko-Turczanskie.

        mk. (turystyczno-krajoznawczy)
        • Gość: Otryt Przesuwanie progu prowadzi do absurdu IP: 195.117.141.* 13.03.02, 16:26
          maly.ksiaze napisał(a):

          > Gość portalu: Otryt napisał(a):

          > >
          > > Odwrotne twierdzenie jest również prawdziwe, choć nie jest to takie dla
          > > wszystkich oczywiste.

          > Co to znaczy 'odwrotne twierdzenie' w tym przypadku?
          >
          Oczywiście , jeżeli ktoś jest nieuczciwy w dużych sprawach jest także nieuczciwy
          w małych sprawach.
          Samo dopuszczenie myśli, że weźmie się ten portfel z milionem już rzutuje na
          całą osobowość i duże i małe uczynki.

          Po prostu stawianie przez Pastwę progu od którego jest się uczciwym lub nie
          zakłada pewien relatywizm, gdyż progi można łatwo przesuwać .Spróbujmy się
          zastanowić , jakie tezy dałoby się udowodnić metodą stopniowego przesuwania
          progu. Myślę , że przy dość sprawnym argumentowaniu i niewyrobieniu oponenta
          możnaby udowodnić, że coś takiego jak uczciwość nie istnieje. Jest to oczywiście
          absurd.

          Dziękuję Tobie, MK za piękny dowcip , który świetnie ilustruje poglądy przeciwne
          niż moje w tej sprawie:

          > Ojciec udziela synowi nauk moralnych i mowi, ze jak ktos znajdzie portfel, w
          ktorym jest 100 zlotych i odda go
          > wlascicielowi, to to jest uczciwosc. Jesli zas ta sama osoba znajdzie milion i
          > odda go wlascicielowi, to to jest straszna glupota.
          > I cos w tym jest.
          >
          >
          > Pozdrawiam. W szczegolnosci Otryt, w ogolnosci cale Gory Sanocko-Turczanskie.

          Czyżbyś też tam, mały książe, bywał?:-))) Może się tam kiedyś spotkamy na
          wędrówce lub w Chatce Socjologa.

          Pozdrawiam
          Otryt
          >

    • Gość: Anka Re: Skorzystac z biblioteki nie IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 13.03.02, 18:05
      Daj mi adres tej osoby ja mam duzo ksiazek, no i chetnie obnize nawet cene
      wyjsciowa za pozyczenie jednej ksiazki. To teraz towarzystwo tak sie bawi?
      Powaznie jednak polecam biblioteki zamiast pseudo przyjaciol za $1000.
    • jasmina_tdi Re: z doskoku:) 13.03.02, 18:26
      nie czytalam innych postow wiec tak z doskoku:

      1. gdyby moj wrog chcial pozyczyc to,co czytam, zapewne zastanowiloby mnie,czy
      aby nie warto przewartosciowac opinii na jego temat :)))) jesli lubi to co ja,
      nie moge go uwazac za skonczonego potwora - byloby to bez sensu
      2. gdyby moj wrog chcial ode mnie cos pozyczyc, to jestem na tyle glupia, ze
      pomyslalabym, ze chce pozyczyc, bo szuka pretekstu do przestania bycia moim
      wrogiem
      3.gdyby moj wrog chcial ode mnie pozyczyc cos, co ma dla mnie kolosalne znaczenie
      osobiste,nie pozyczylabym nawet za milion dolcow (i jestem tego PEWNA)
      4.gdyby moj wrog chcial ode mnie pozyczyc ksiazke za tysiac dolcow, osobiscie
      dostarczylabym mu ja pod drzwi i jeszcze grzecznie powiedziala dziekuje

      Bo widzicie wszystko zalezy od tego jaki "wrog" i jaka "ksiazka" :))))))))

      Gość portalu: Pastwa napisał(a):

      > Osoba, której nienawidzimy chce od nas pożyczyć książkę, ale my jej odmawiamy a
      >
      > wynika to z postanowionych wcześniej pewnych zachowań wobec tejże osoby.
      > Proponuje nam ona, zatem np.1000 dolarów za pożyczenie tej książki(pomijam
      > głupotę tego czynu), powiedzcie czy zmieniacie wówczas swoją decyzję.
      > Przykładowa książka to tylko pretekst, interesuje mnie, bowiem czy mamy prawo z
      >
      > powyższego wyciągnąć wniosek, że ta osoba sprzedaje swoje przekonania i
      > uczucia.
      > Czy zatem osoby uczciwe do pewnego pułapu finansowego są mniej uczciwe od osób,
      >
      > u których ten pułap jest wyżej czy tez nie ma to już znaczenia?
      >
      > Potraktujcie powyższe pytania tak jak je rozumiecie

      • Gość: Anka Re: DO JASMINY IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 13.03.02, 23:05

        > 3.gdyby moj wrog chcial ode mnie pozyczyc cos, co ma dla mnie kolosalne znaczen
        > ie
        > osobiste,nie pozyczylabym nawet za milion dolcow (i jestem tego PEWNA)
        > 4.gdyby moj wrog chcial ode mnie pozyczyc ksiazke za tysiac dolcow, osobiscie
        > dostarczylabym mu ja pod drzwi i jeszcze grzecznie powiedziala dziekuje

        No to jak to wlasciwie jest z toba za milion bys nigdy nie pozyczyla, za tysiac
        pod drzwi bys grzecznie przyniosla? ( no powiedzmy jest to ksiazka po twoim
        zmarlym przyjacielu)?
        • jasmina_tdi Re: DO JASMINY 14.03.02, 21:12
          ze mna jest tak, jak w punkcie nr 1 i 2 ktore skrzetnie pominelas :))))))
          pozdr
          jasmine

          Gość portalu: Anka napisał(a):

          >
          > > 3.gdyby moj wrog chcial ode mnie pozyczyc cos, co ma dla mnie kolosalne zn
          > aczen
          > > ie
          > > osobiste,nie pozyczylabym nawet za milion dolcow (i jestem tego PEWNA)
          > > 4.gdyby moj wrog chcial ode mnie pozyczyc ksiazke za tysiac dolcow, osobis
          > cie
          > > dostarczylabym mu ja pod drzwi i jeszcze grzecznie powiedziala dziekuje
          >
          > No to jak to wlasciwie jest z toba za milion bys nigdy nie pozyczyla, za tysiac
          >
          > pod drzwi bys grzecznie przyniosla? ( no powiedzmy jest to ksiazka po twoim
          > zmarlym przyjacielu)?

    • Gość: roseanne pozyczanie ksiazek IP: *.sympatico.ca 13.03.02, 18:48
      Mialam kiedys kolezanke, ktora "pozyczala sobie" moje ksiazki, bez
      jakiegokolwiek pytania. Potem, gdy bylam u niej znajdowalam wiele pozycji z
      mojego ksiegozbioru.
      Dlatego tez mam taki zwyczaj - pozyczam ksiazki tylko bardzo zaufanym osobom.
      Jezeli "obcy" jest w stanie zaplacic slono za "dorwanie sie " do okreslonej
      pozycji - to niech szuka w innym miejscu.
      Moze to i wredne z mojej strony, ale nobody is perfect


      wlasnie sie przegryzam przez mitologie chinska - zasnelam po 5 stronie.
      szeleszczac stroniczkami pozdrawiam
      roseanne
    • Gość: Mart@ Pastwa IP: *.astercity.net / 10.136.128.* 13.03.02, 21:51
      Gość portalu: Pastwa napisał(a):

      > Osoba, której nienawidzimy chce od nas pożyczyć książkę, ale my jej odmawiamy a
      [...]
      > Przykładowa książka to tylko pretekst, interesuje mnie, bowiem czy mamy prawo z
      >
      > powyższego wyciągnąć wniosek, że ta osoba sprzedaje swoje przekonania i
      > uczucia.

      Nia mamy takiego prawa.
      Nic o takim prawie nie piszą w żadnym zbiorze praw ani podręczniku logiki.
      Czy Ty, drogi Pastwo, przeżywasz jakiś głębszy regres emocjonalny? Powiedz
      szczerze, pocieszę ;-)
      Marta

      > Czy zatem osoby uczciwe do pewnego pułapu finansowego są mniej uczciwe od osób,
      >
      > u których ten pułap jest wyżej czy tez nie ma to już znaczenia?
      >
      > Potraktujcie powyższe pytania tak jak je rozumiecie

      • Gość: Pastwa Mart@ !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: 172.17.15.* 14.03.02, 21:07
        Droga Marto widok Twojego miłego nika w rozmowie ze mną zawsze pozwala mi
        zapomnieć o moich licznych regresach emocjonalnych i umysłowych .

        Założyłem ten wątek w wyniku jeszcze szczenięcych rozmyślań, ale wciąż żywych.
        Przechodzę, więc do rzeczy:
        Zastanawiam się jak potraktować zachowanie człowieka, który postępuje zgodnie
        ze swoimi przekonaniami i adekwatnie do swoich szczerych uczuć, zawsze z
        wyjątkiem momentów, kiedy „opłaca” mu się przymknąć na nie oko. Zaznaczam
        również, że w momencie takim wciąż czuje to samo i jego zachowania się nie
        zmieniły jednakże postępuje wbrew nim.

        Dziękuję za zainteresowanie z Twej strony i czekam na Twe myśli.

        Ps. muszę dodać, że internet mi różnie działa jednak wcześniej czy później
        sprawdzę, co napisałaś,chociaż całą dyskusja już nie do odratowania
        :-(
        • Gość: Pastwa Re: Pomyłka ,Mart@ !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: 172.17.15.* 14.03.02, 21:18
          Oczywiście nie:
          ......i jego zachowania się nie zmieniły, jednakże postępuje wbrew nim.

          ale ....i jego przekonania się nie zmieniły......


          • Gość: Renka Re: ile kosztuje uczciwy polityk ? a nieuczciwy ? IP: *.home.cgocable.net 15.03.02, 05:39
            Jezeli uczciwosc ma cene, to kazdy z nas ma cene, bo kazdy z nas jest do
            pewnego stopnia uczciwy, czyli przestrzegajacy ogolnie przyjete normy prawne i
            moralne.Jezeli obowiazujace przepisy umozliwiaja bycie nieuczciwym, ludzie
            wykorzystuja je, rozgrzeszajac sie tym, ze wszyscy to robia.. Ja pobieram
            depozyt za ksiazke, ktoras komus pozyczam i uwazam to za uczciwe.Ksiazka wraca
            do mnie, depozyt do wlasciciela.To jest jasna regula.Jezeli jej nie ma,
            powstaje sytuacja sprzyjajaca NIEUCZCIWOSCI, czyli moja ksiazka moze do mnie
            nie wrocic.I jezeli godze sie nie pobrac zadnego depozytu, automatycznie godze
            sie na NIEUCZCIWOSC, ba, zakladam, ze ta ksiazka moze do mnie nie wrocic, czyli
            zakladam wariant NIEUCZCIWOSCI wzgledem mnie, wlascicielki tej ksiazki.I nic tu
            nie pomoga retoryczne wyznania w rodzaju, ze sie ufa ludziom. Nadmierne
            zaufanie jest NIEUCZCIWOSCIA.Oczywiscie wynika ono
            z naiwnosci i braku doswiadczenia, ale rowniez moze wynikac z WYRACHOWANIA.
            Skutek jest taki sam. NEGATYWNY.Bo co powiesz o osobie, ktora obcuje ze
            zlodziejami ? Ona ma do nich zaufanie, bo z nimi obcuje. Pewnie maja wspolne
            interesy, a to oznacza, ze razem kradna. Nadmierne zaufanie, czyli pozwolenie
            na karygodne zachowania to NIEUCZCIWOSC.Kto sie bedzie czul lepiej, zlodziej,
            czy znany polityk w jego obecnosci? I o czym bedzie ten uklad swiadczyl? I
            jezeli polityk, ktorego wybralismy do sprawowania wladzy, czyli ZAUFALISMY mu,
            zadaje sie ze zlodziejami, czyli UFA im, to znaczy ze MY rowniez ufamy
            ZLODZIEJOM, bo mandat, ktory dostal polityk, reprezentuje nas.I tak cena naszej
            uczciwosci staje sie jakosc naszego zycia, wlozona w rece polityka, ktory
            rozgrywa losy panstwa, a wiec rowniez i nasze.I jest to cena najwyzsza, bo cena
            zycia, ktore moze byc zmarnowane.
            Poruszaja mnie szczerze wiadomosci z kraju o rosnacym bezrobociu i istniejacych
            fortunach.I jakos tak mi pasuja do tego watku o cenie uczciwosci. Te opinie
            wyzej, to efekt.
            • Gość: Pastwa Re: ile kosztuje uczciwy polityk ? ( Renka ) IP: 172.17.15.* 15.03.02, 11:25
              Renka:
              I jezeli polityk, ktorego wybralismy do sprawowania wladzy, czyli ZAUFALISMY
              mu, zadaje sie ze zlodziejami, czyli UFA im, to znaczy ze MY rowniez ufamy
              ZLODZIEJOM, bo mandat, ktory dostal polityk, reprezentuje nas.

              Z tym zdaniem nie zgodzę się. Sama piszesz, iż pobierasz zastaw za pożyczoną
              książkę, co wynika z Twojego braku zaufania do pożyczającego a jest on przecież
              osoba, z którą utrzymujesz kontakty.
              • Gość: Renka Re: ile kosztuje uczciwy polityk ? ( Renka ) IP: *.home.cgocable.net 16.03.02, 08:26
              • Gość: REnka Re: ile kosztuje uczciwy polityk ? ( Renka ) IP: *.home.cgocable.net 16.03.02, 08:44
                Z wieloma osobami utrzymuje kontakty i wielu nie ufam. Ale nie pokazuje sie
                publicznie z przestepcami i nie bywam na imprezach, gdzie bywaja zlodzieje.I
                nie jestem politykiem, chociaz popularnosc mam i owszem,w pewnych kregach. A
                cena mojej uczciwosci jest jakosc zycia jakie mam oraz spokoj mojego sumienia.
                Nie probuj Pastwa usprawiedliwiac politykow, ktorzy sa niewarci zaufania.
                Powinni byc ukarani smiercia polityczna.To dlatego jest w Polsce kryzys moralny
                i nielektualny, bo zlodziej stoi ramie w ramie z politykiem (wszak teoretycznie
                powinien nim byc intelektualista?) A Pastwa patrzy i cieszy sie, ze robia to
                otwarcie , a nie gdzies pokatnie..hehheehhe, niesmak mnie ogarnia na taka
                sprzedajnosc sumienia.
        • Gość: Mart@ Re: Pastwo!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.astercity.net / 10.136.128.* 15.03.02, 11:55
          Gość portalu: Pastwa napisał(a):

          > Droga Marto widok Twojego miłego nika w rozmowie ze mną zawsze pozwala mi
          > zapomnieć o moich licznych regresach emocjonalnych i umysłowych .
          Daruj, mam nieco prawdziwych kłopotów i pewnie dlatego zazdroszczę dziecinno-
          akademickich dylematów moralnych.
          Jedna salowa (na reanimacji) nie przyjęła 10 zł i rzekła tonem uniesionym, że tak
          się nie załatwia spraw - ha, cóż - zawsze tak właśnie się załatwiało.
          Pytanie - to było za mało, czy ona ma droższe poczucie godności osobistej?
          Na zwykłym oddziale biorą stałą stawkę po 5 od akcji i jeszcze całe w skowronkach.
          Czy widzisz tu miejsce dla honoru i uczciwości?
          Teoria jest piękną rzeczą...
          Pozdrawiam
          Marta
          PS. Zawsze życzliwie zaglądam na forum i do Twoich postów.
    • Gość: Otryt Pastwo, zamiast Hitlera weźmy inny przykład IP: 195.117.141.* 15.03.02, 08:46

      Pisaleś Pastwo:

      Załóżmy, że spotyka was Hitler i prosi o wspólną kolację część zapewne przyjmie
      propozycje z przyjemnością a część pokaże to i owo.
      Tym, co odmówili Hitler proponuje już milion dolarów za tą kolację
      ktoś chyba
      by się zgodził po dłuższym namyśle(to tylko 30 minut).

      Weźmy może bliższy nam przykład.
      Cezary Pazura bawił się razem z Nikosiem, szefem trójmiejskiej mafii w jednym z
      trójmiejskich lolali. Zjedli razem niejedną kolację. Obnosił się z tą przjaźnią
      wywołując oburzenie nielicznych.( Nie wiem czy sprawa była znana w kraju).

      Potem Nikosia zastrzelono.

      Dziś Pazura zaprasza na film "Kariera Nikosia Dyzmy" , który przynajmniej w
      tytule nawiązuje do tej postaci. Myślę, że w treści filmu również będzie wiele
      odniesień.

      Można powiedzieć, że doskonalił swój warsztat aktorski, a może miała tu miejsce
      sprzedaż przekonań. Co o tym sądzicie drodzy forumowicze?

      Pozdrawiam
      Otryt
      • Gość: Pastwa Nikoś IP: 172.17.15.* 15.03.02, 09:37
        Tu akurat trudno powiedzieć czy miała miejsce sprzedaż przekonań a to, dlatego
        iż nie znamy przekonań pana Pazury. Nawet gdyby miał przeciwne(zapewne tak)
        podejście do życia niż Nikoś nie oznacza to, że musi postępować wbrew własnym
        przekonaniom spotykając się z Nikosiem każdy, bowiem odpowiada tylko za własne
        czyny. Stąd przebywanie z przestępcą nie oznacza, że i my jesteśmy przestępcami
        (choć przeważnie tak jest) no chyba, że jest to w czasie jakiejś bandyckiej
        akcji:)). Należy bowiem rozróżnić działania przestępcze gangstera od spotkań
        czysto towarzyskich nie związanych z „pracą”.

        Ps. Różnica w naszych przykładach jest taka, że ja z góry założyłem
        postępowanie wbrew własnym przekonaniom i uczuciom w zamian za zyski finansowe.

        Pozdrawiam
        • Gość: Otryt Re: Nikoś IP: 195.117.141.* 15.03.02, 09:57
          Napisałeś Pastwo

          Należy bowiem rozróżnić działania przestępcze gangstera od spotkań
          czysto towarzyskich nie związanych z „pracą”.

          A co byś powiedział o spotkaniach przestępców na gruncie towarzyskim z
          politykami, prokuratorami, policjantami , urzęnikami skarbowymi.
          Uważam , że aktorzy są osobami publicznymi i mają duży wpływ na "duszę narodu",
          stąd takie spotkania są przynajmniej dwuznaczne.



          • Gość: Pastwa Re: Nikoś IP: 172.17.15.* 15.03.02, 10:12
            Naturalnie, gdyż wymuszają u nas takie spotkania zaufanie (albo brak)do
            polityków,..... Aktor ma rzeczywiście jak piszesz jakiś tam wpływ na „duszę
            narodu”, natomiast "Cezary Pazura" ma niewielki a jego życie towarzyskie to już
            najmniejszy( chyba, że ktoś czyta z zapałem właściwe tematycznie czasopisma).
            Tak od siebie dodam, iż bardziej ufam politykowi, który otwarcie spotyka się z
            przestępcami niż temu, co robi to po kryjomu.
            • Gość: Otryt Re: Gazeta Morska to nie szmatławiec IP: 195.117.141.* 15.03.02, 10:22
              Gość portalu: Pastwa napisał(a

              ( chyba, że ktoś czyta z zapałem właściwe tematycznie czasopisma).

              Czyśbyś sugerował , Pastwo, że czytam takie czasopisma?

              Nie czytam i nie będę czytał. Pisała o tym Gazeta Morska . Jest to dodatek
              lokalny do Gazety Wyborczej.

              Pozdrawiam
              Otryt



              • Gość: Pastwa Bez nadinterpretacji (Otryt) IP: 172.17.15.* 15.03.02, 10:31
                Nic nie sugerowałem, sam piszesz przecież, że czytujesz takie rzeczy(a gdzie o
                tym piszą to bez znaczenia),natomiast jestem ciekaw czy poprzez tą wiadomość
                pan Cezary rzeczywiście miał szczególny wpływ na Twoją „duszę” ?( bo na moją
                nie ma).
                • Gość: Otryt Re: Bez nadinterpretacji (Otryt) IP: 195.117.141.* 15.03.02, 10:44
                  Jest wielu aktorów , których bardziej cenię i ceniłem. To wydarzenie nie
                  zmieniło zasadniczo moich przekonań o Cezarym Pazurze, a jedynie potwierdziło
                  wcześniejsze odczucia.
    • Gość: barabasz nienawisc i przekonania IP: *.access.de.clara.net 15.03.02, 09:53
      1. nie nalezy sprzedawac przekonan za z a d n a cene. nie znaczy to jednak,
      ze nie mozna ich modyfikowac.
      2. nie nalezy nienawidziec, jesli juz nie ze wzgledow etyczno-moralnych, to
      przynajmniej zdroworozsadkowych: z reguly nienawisc szkodzi wiecej nienawi-
      dzacemu, niz nienawidzonemu.

      b.
    • Gość: Otryt Ty , Pastwa jesteś pierwszy ( odp na 2-gie pyt) IP: 195.117.141.* 15.03.02, 10:08
      Witaj, Pastwo.
      Kwestionujesz prawdę, że kto w małej sprawie jest nieuczciwy, nieuczciwym
      będzie i w dużej.

      Jezus uczy jak robić dobry użytek z pieniądza:

      Cytat z Pisma Św (Łk 16,10-11)

      Kto w drobnej rzeczy jest wierny, ten i w wielkiej będzie wierny; a kto w
      drobnej rzeczy jest nieuczciwy, ten i w wielkiej nieuczciwy będzie. Jeśli więc
      w zarządzie niegodziwą mamoną nie okazaliście się wierni, prawdziwe dobro kto
      wam powierzy?

      W ciągu 2000 lat żaden z wielkich filozofów nie zakwestionował tej prawdy. Ty,
      Pastwa , jesteś pierwszy.

      Pozdrawiam
      Otryt

      • Gość: Pastwa Re: Pierwszy ?! ( odp na 2-gie pyt) IP: 172.17.15.* 15.03.02, 10:25
        Być może, ale chyba tylko na forum. To nie moja wina,że ten cytat się
        zdezaktualizował(, choć na prawdę nie wierzę, aby kiedykolwiek był trafny) a
        jeśli już kogoś czy też czegoś ma to byc wina to raczej życia, bo tak to w nim
        jednak bywa,(co nie trudno dostrzec).

        Pozdr.
        • Gość: Otryt Re: Pytanie o źródło wartości IP: 195.117.141.* 15.03.02, 10:41
          Piszesz o zabezpieczeniach prawnych i instytucjonalnych( np przed korupcją). Są
          one konieczne. Jednak nie załatwiają sprawy w 100%(ani w 90%). Pomysłowość
          ludzka jest w tym względzie "imponujaca" i przypomina zabawę w kotka i myszkę .

          Potrzebne są wartości przez duże W, tzn nie wynikające z obawy przed
          konsekwencjami, lecz mające głębsze źródło i odnoszące się do korzeni, jakimi
          są Prawda, Piękno, Dobro i Bóg , od którego biorą one początek.

          Pozdrawiam
          Otryt
          • Gość: Pastwa Re: Pytanie o źródło wartości IP: 172.17.15.* 15.03.02, 10:53
            Piszesz:
            Potrzebne są wartości przez duże W, tzn nie wynikające z obawy przed
            konsekwencjami, lecz mające głębsze źródło i odnoszące się do korzeni, jakimi
            są Prawda, Piękno, Dobro i Bóg , od którego biorą one początek.

            Nie bardzo wiem, co rozumiałeś pisząc, że wartości powyższe są potrzebne.
            Ogólnie to wiadomo, że potrzebne są wartości ludziom. Tylko, co te same
            wartości mają zrobić, przecież same w sobie nic nie znaczą, dopiero człowiek
            nadaje im wartość(jako ich źródło). Zatem wszystko ostatecznie zależy właśnie
            od człowieka( od tego jaki jest „zły” czy „dobry”).

            Ps. Piękno jest rzeczą drugorzędną i raczej estetyczną niż moralną.

            • Gość: Otryt Re: Piękno, Prawda i Dobro IP: 195.117.141.* 15.03.02, 11:02
              Gość portalu: Pastwa napisał(a):

              >
              > Ps. Piękno jest rzeczą drugorzędną i raczej estetyczną niż moralną.
              >

              Piękno,Prawda i Dobro są ze sobą nierozerwalne jak siostry syjamskie. Giną
              wszystkie, gdy któreś z nich umiera.

              Pzdr
              Otryt
              • Gość: Pastwa Re: Piękno, Prawda i Dobro IP: 172.17.15.* 15.03.02, 11:18
                Gość portalu: Otryt napisał(a):

                > Gość portalu: Pastwa napisał(a):
                >
                > >
                > > Ps. Piękno jest rzeczą drugorzędną i raczej estetyczną niż moralną.
                > >
                >
                > Piękno,Prawda i Dobro są ze sobą nierozerwalne jak siostry syjamskie. Giną
                > wszystkie, gdy któreś z nich umiera.

                Mam, zatem rozumieć, iż człowiek uważany za „niepięknego” jest z definicji
                niedobry i nie prawdomówny?Ciśnie sie też wniosek jakoby człowiek piękny był ...
                Dla mnie jest to okrutne i nie ludzkie, odrzucam taką siostrę syjamską.

                Pozdr.


                • Gość: Otryt Re: Piękno, Prawda i Dobro IP: 195.117.141.* 15.03.02, 11:34
                  A czy uważasz Pastwo :-) , że człowiek kłamiący i czyniący zło może być piękny?

                  Świetnie ilustruje ten problem "Portret Doriana Graya" Orcara Wilde`a.

                  Pzdr
                  Otryt
                  • Gość: Pastwa Re: Piękno, Prawda i Dobro IP: 172.17.15.* 15.03.02, 11:39
                    Gość portalu: Otryt napisał(a):

                    > A czy uważasz Pastwo :-) , że człowiek kłamiący i czyniący zło może być piękny?


                    Nawet nie tyle uważam, co wiem, bo znam takie osoby( samo życie:)))))

                    Ps. Uroda nas lepszymi nie czyni:))
                    • Gość: Otryt Re: Piękno, Prawda i Dobro IP: 195.117.141.* 15.03.02, 11:46
                      Gość portalu: Pastwa napisał(a):

                      > Gość portalu: Otryt napisał(a):
                      >
                      >
                      > Ps. Uroda nas lepszymi nie czyni:))

                      Ale złość urodzie szkodzi...
                      Tego jestem pewien.

                      A ja tak myślę, że tajemnicą tej niepozornej uwodzicielki z sąsiedniego wątku
                      jest to , że te 3 wielkie wartości, o których mówimy są u niej w niezwykłej
                      harmonii, stąd ta niezwykła siła.

                      Pzdr
                      Otryt

                      • Gość: Pastwa Re: Do przyjecia :-) IP: 172.17.15.* 15.03.02, 11:53
                        W zasadzie to tu mógłbym z dość czystym sumieniem zamilknąć:)

                        Pozdrawiam
                        • Gość: Otryt Re: Do przyjecia :-) IP: 195.117.141.* 15.03.02, 11:55
                          Pozdrawiam ciepło
                          :-)))
                          Otryt
            • Gość: barabasz prawda IP: *.access.de.clara.net 15.03.02, 11:02
              jest taka, ze nie ma roznicy miedzy pieknem, dobrem i madroscia...

              b.
              • Gość: Martyna Re: prawda IP: *.proxy.aol.com 16.03.02, 20:41


                Piekno, Dobro , Prawda - nikt nie potrafi udzielic jednoznzcznej odpowiedzi
                co te pojecia oznaczaja a szczegolnie prawda. Przez setki lat filozofowie
                probuja odpowiedziec na pytanie co to jest prawda? co to jest dobro i piekno?

                Co do pytania to uwazam, ze nie zawsze nieuczciwosc w malych sprawach oznacza
                nieuczciwosc w tych wiekszych. Ktos czyniacy zle bierze pod uwage skutki czynu
                na przyklad moze zrobic cos zlego i na tym zyskac bo ucierpi tylko jedna osoba ,
                ale juz gdy ma zrobic cos na czym potencjalnie ucierpi 100 - zrezygnyje.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka