kkk
31.07.12, 07:57
Mam problem, nie wiem jak sobie z tym poradzić bo mnie wykańcza psychicznie a wczoraj osiągneło apogeum...
Moja mama, jak każda chce dla swojego dziecka jak najlepiej, wiem ze zrobiłaby dla nas wszystko itd. Niestety im jestem starsza tym bardziej rozumiem, że jest to miłośc nieco toksyczna. Często rodzice realizuja przez dzieci własne niespełnione może ambicje, sami najlepiej wiedza co dla nich najlepsze ale z ich punktu widzenia, takie własnie uszczęśliwianie na siłę...
Czuję że mama nigdy nie była ze mnie do końca zadowolona, zawsze do kogoś porównywała, chciała więcej, nie zadawalało jej to co jest... Nie pamiętam żadnych pochwał, słów uznania, nie czułam że jest ze mnie dumna, nie chwaliła się nami jak inni rodzice swoimi dziećmi... :( chociaz pewnych rzeczy wprost nie powiedziała - tak to odbieram. A nie odbiegałam od innych - po liceum poszłam na studia, od razu znalałzłam pracę, szybko przeniosłam się na swoje, chciałam stać się niezależna, ogólnie - radziłam sobie nawet lepiej niż moi rówieśnicy którym różnie się powiodło.
Dzisiaj jestem dorosła kobietą a moje konflikty z matką się zaostrzają. O co jej chodzi? - GŁÓWNIE - że jestem 'samotna' - czyli nie jestem meżatką, w jej oczach - nie jestem szczęśliwa! a jestem w związku, mamy wspólne plany, jestem kochana i kocham, - 2 Gł. powód - nie mam dzieci - czyli jestem nieodpowiedzialna, bezmyślna (dosłownie) :/
Nie każdy musi spełniać się jako matka i ja akurat nie odczuwam tego klimatu posiadania dzieci, cóz! mój wybór
Pogadajcie ze mną, co o tym myślicie, jestem wykończona psychicznie, chce mi się wyć ze złości, chciałabym urwac z nią kontakt żeby mnie nie niszczyła! ale to w końcu moja matka... :(