Dodaj do ulubionych

Toksyczna 'miłość' matki

31.07.12, 07:57
Mam problem, nie wiem jak sobie z tym poradzić bo mnie wykańcza psychicznie a wczoraj osiągneło apogeum...
Moja mama, jak każda chce dla swojego dziecka jak najlepiej, wiem ze zrobiłaby dla nas wszystko itd. Niestety im jestem starsza tym bardziej rozumiem, że jest to miłośc nieco toksyczna. Często rodzice realizuja przez dzieci własne niespełnione może ambicje, sami najlepiej wiedza co dla nich najlepsze ale z ich punktu widzenia, takie własnie uszczęśliwianie na siłę...
Czuję że mama nigdy nie była ze mnie do końca zadowolona, zawsze do kogoś porównywała, chciała więcej, nie zadawalało jej to co jest... Nie pamiętam żadnych pochwał, słów uznania, nie czułam że jest ze mnie dumna, nie chwaliła się nami jak inni rodzice swoimi dziećmi... :( chociaz pewnych rzeczy wprost nie powiedziała - tak to odbieram. A nie odbiegałam od innych - po liceum poszłam na studia, od razu znalałzłam pracę, szybko przeniosłam się na swoje, chciałam stać się niezależna, ogólnie - radziłam sobie nawet lepiej niż moi rówieśnicy którym różnie się powiodło.
Dzisiaj jestem dorosła kobietą a moje konflikty z matką się zaostrzają. O co jej chodzi? - GŁÓWNIE - że jestem 'samotna' - czyli nie jestem meżatką, w jej oczach - nie jestem szczęśliwa! a jestem w związku, mamy wspólne plany, jestem kochana i kocham, - 2 Gł. powód - nie mam dzieci - czyli jestem nieodpowiedzialna, bezmyślna (dosłownie) :/
Nie każdy musi spełniać się jako matka i ja akurat nie odczuwam tego klimatu posiadania dzieci, cóz! mój wybór
Pogadajcie ze mną, co o tym myślicie, jestem wykończona psychicznie, chce mi się wyć ze złości, chciałabym urwac z nią kontakt żeby mnie nie niszczyła! ale to w końcu moja matka... :(
Obserwuj wątek
    • noniewierze Re: Toksyczna 'miłość' matki 31.07.12, 10:23
      poczytaj sobie moj wątek:
      forum.gazeta.pl/forum/w,210,137090940,137090940,mamuncia.html
      a także inne o rodzicach na tym forum z ostatnich powiedzmy 3 tygodni. Moze zrobi Ci sie lepiej, ze nie jestes sama? Mi oczy otworzyla psycholog, ktora zauwazyla, ze ogniskiem zla w mojej rodzinie nie jest tylko ojciec. Na temat pochwal...uderzylo mnie kiedys na studiach, gdy przyjechali do nas (bylismy na stypendium) rodzice kolezanki. Jej matka, moze w sposob przesadny, ale ciagle chwalila swoja corke, dziewczyne przecietna, ale dala jej tym taki potencjal, ze ona pchala jak maszyna. Wierzyla w siebie jak nikt wokol, to zaprocentowalo. Boze jak jej zazdroscilam! A u mnie nigdy iewypowiedziane slowa "kocham" brak slow "prosze" na codzien, tylko rozkazy i porownywanie. Z wiekiem jest coraz gorzej, a gdy odkrylam jej prawdziwe zamiary, zamienila sie w kamien. Jej rady by nie miec dzieci odczytywalam jako radosc z moej niezaleznosci, teraz widze ze bylo to jej odbicie niecheci do dzieci i poczucia zawodu z zycia.
      Masz te przewage nade mna, ze odkrylas to wczesniej. Co mozesz zrobic dla siebie? Ogranicz stosunki, traktuj jak ...sasiadke, nie zwierzaj sie bo to nie jest przyjaciel. Moze nie wrog, diabli wiedza co sie z tymi matkami porobilo, gdzie je zakkwalifikowac, ale nie pozwol by jej niszczycielska sila Ci zaszkodzila. Moj brat matke od lat traktowal jak niepelnosprawna intelektualnie i chyba mial racje. Potakiwal, odwiedzal na 5 minut, sluchal 1 uchem. Nie analizuj jej slow, to jak bys analizowala modliszke albo bluszcz.
    • kropidlo5 Re: Toksyczna 'miłość' matki 31.07.12, 11:01
      Zgadzam sie z noniewierze.

      Dodam od siebie, ze tez borykam sie z nieco podobnymi problemami. Podstawowy błąd popełniany w takich sytuacjach, wynikający z atawistycznej miłości/podległości matce a takze pewnych społeczno-religijnych tabu to jest jest brak symetrii. Przejawem tego jest szukanie (i z reguły znajdowanie) wszelakich usprawiedliwien dla negatywnych działań rodziców, a zarazem brak zrozumienia i i usprawiedliwienia dla wlasnych otrzeb i działań.

      Ja złapałem się w tą pułapkę i w niej tkwiłem latami. Mimo, że niby ciągle kłóciłem się z matką, to zawsze z pozycji 'ofiary', zawsze na jej zasadach i zawsze potem osaczony oczuciem winy. Podam pare przykładów.

      1. Moja matka lubiła straszyc, ze umrze, ze ja 'wpędzę do grobu' swoim zachowaniem (czyli tym, że w ogole coś mówiłem), że popełni samobójstwo przeze mnie. W tej narracji zanikła zupełnie jednak kwestia tego, że takie kłótnie również szkodzą mnie, że ja też mogę popełnić samobójstwo, że ja tez moge być 'wpędzony do grobu'. Ten argument nigdy nie istniał, pytanie- dlaczego? A no dtlatego, ze moja osoba, uczucia i interes nie miał znaczenia. Mimo, że matka wiedziała doskonale o tym, że chodziłem od psychologa do psychologa, że chodziłem na terapie, że uciekałem w alkohol, że miałem myśli (i para-próby) samobójcze, ta kwestia nigdy nie istniała.

      2. Matka chciała kontrolowac moje finanse, styl zycia, kontakty z ludźmi, miała pełno wymagań co do moich ocen w szkole, wyglądu, opinii w środowisku itp- ale nigdy nie było kwestii tego, do czego ja 'mam prawo'. Naturalne było, ze ja matkę akceptuję taką, jaka jest (czyli- przykre po podstawówce ledwie ukonczonej, pracownik ficzyny całe życie, brak przyjaciół, skłócona z połowa rodziny i sasiadow, zero zainteresowań kultura i sztuka, zupełnie odwrotny do mojego pogląd na religię czy politykę). Natomiast równie naturalne jest, ze ja jestem 'nieakpcetwolany' i zaledwie mogę zmierzać do jakiegoś dziwnego ideału- dziwnego, bo tak naprawde zmiennego i niespójnego.

      Na przykład, matka biła mnie za ocenę cztery (4) w podstawówce i nie mialem ani jednej oceny niższej niż 5 lub 6 od 1 do 8 klasy podstawowej. Zarazem jednak, po skonczeniu podstawowki jej jedynym 'marzeniem' bylo, zebym jak najszybciej zaczal pracowac, najlepiej fizycznie, po 12 godzin dziennie, zebym 'docenił pieniądz')

      3 Na przykład, mam bardzo krytyczny stosunek do kwestii mojej matki i religii- bo jest ona katoliczką z deklaracji i nie chodzi do kosciola i ja tego nigdy nie komentowalem, a ja jestem cioagle nagabywany o moj rzekomy ateizm ( w istocie jestem agnostykiem) i krytykowany za 'bezboznosc' i straszony ze 'bog sie na mnie zemsci'.

      Tak więc moja rada to znajdz wiecej zrozumienia dla sioebie i mniej dla matki (trudne, wiem).

      Nie że brak zrozumienia dla niej- nie, zrozumienie jest wazne, ale symetryczne, dla siebie i dla niej, i od niej wymagaj rozumienia Ciebie.
      • noniewierze Re: Toksyczna 'miłość' matki 31.07.12, 11:33
        u mojej zamiast samobojstw bylo gadanie (od zawsze, nie baczac na to ze dziecko leka sie o zycie rodzicow) ze niedlugo umrze. Plus lekkomyslnosc odnosnie swego stanu zdrowia (np ostatnio z jakas debilna duma przyznala ze ostatnio u ginekologa byla, gdy mnie rodzila) iczy smiala mi sie w nos gdy namawialam ja na operacje trzustki.

        Tez nie chodzi do kosciola ale zrobila mi pieklo bo nie chcialam byc chrzestna corki mojego brata. Kosciol nie ale przy pogrzebie ojca wołała ksiedza. I postawiła mu mały Malbork na grobie mimo ze a.-nienawidzila go, b-w ziemi jest tylko urna i po cholere grób na półtora parceli. A na nim sztuczne kwiatki, bo kto by to podlewał (ja posadzilam to wywaliła żywe kwiaty).

        Wiadomosci o swiecie zdobywa albo od sasiadek albo ze szmatlawcow typu "Fakt". Wszystko, co robi to jest jakas pie..dzielona misja, dlatego wchodzac w zycie balam sie go, bo wszystkie zwykle czynnosci to wyczyn i ona wiecznie opowiada jak sie poswieca. Niczego nowego od lat sie nie uczy, gotuje podle i wiecznie mi powtarza jak to mi wspolczuje (oo, wspolczucie to jej uluibione slowo!) bo ja gotuje (nie pomaga to, ze ja gotowanie uwielbiam a mąż mi pomaga, bo to on raczej sprzata w domu). Proponowaliismy (zanim mielismy dosc jej zachodzenia za skore) wziac cholere z nami by odpoczela np w ogrodzie dendrologicznym czy w teatrze, co spotyka sie z jej "aaa co ja tam bede robic". Nic nie chce, nie lubi zadnych rozrywek, wszelkie pomysły ścina. Krytykuje wszystko, nasz sposob zycia, gust...no generalnie wszystko jest zle. Jak sie małpe złapie na tym to udaje głupka i przeczy własnym słowom. Jest oślizgła, dołująca, to wszystko pod ciepłą kołderką gdakania o trudzie wychowania i pieniądzach włożonych w życie i edukacje. tak tak, jestem jej za to wdzieczna ale z drugiej strony gdyby sie zabezpieczała to nie musiała by ładować kasy w dzieci. No i nie miałaby komu zrzędzić i wypominać i chuyba o to chodzi.
        Dwa razy w tygodniu sile sie na telefon do niej a wczesniej przygotowuje sie do tego aktu psychicznie. Bleh.
        • kkk Re: Toksyczna 'miłość' matki 31.07.12, 12:17
          przeczytałam, dzieki :)
          ehhh, u mnie jest jeszcze inaczej, nie ma to wszystko bardzo agresywnego charakteru, niby często jest normalnie, niby ok, rozmawiamy itd. ale jak widze tą jej nieszczęsliwą minę, wiecznie smutna, zamyślona, zmartwiona.
          Na pytania - o czym myslisz, czego jestes taka smutna? mysle o tobie (o was), martwie sie, i wiecznie to - 'martwie sie'... tylko czym?? to jej zamartwianie i szukanie sztucznych problemów doprowadza mnie do szału.
          Nie potrafi sie cieszyć z tego ze ma dzieci, dorosłe baby, które świetnie radzą sobie same w życiu (tzn. bez popychania, bez czyjejs pomocy), sa samodzielne, mają wykształcenie, dobra prace, własne domy, partnerów, żyją szczęsliwie... to jej nie wystarcza!
          Ja nie jestem meżatką, więc jestem nieszczęśliwaaa (i chyba przynosze jej tym wstyd) no i brak dzieci! :/
          Nie potrafi zaakceptowac ze zyjemy inaczej, nie oznacza ze nieszczęśliwie! Wrecz przeciwnie - ja nigdy nie chciałabym życ jak ona, ledwo sie znali, mieli dzieci, zero czasu dla siebie, wszystko skupione na nas, żyli i dalej zyją naszym życiem. Jednak ja jestem juz dorosła, a ona pokłada we mnie nadzieje których ja (bezmyslna bo bezdzietna, nieodpowiedzialna i niezamęzna) nie moge spełnić. :/
          Czy to znaczy ze jestem złą córką? ona czesto płacze, umartwia sie, myśli, wymyśla, jest nieszczesliwa bo uwaza - ze ja jestem nieszczęśliwa! - co najlepsze.
          Non stop jej tłumaczyłam, mówiłam, ale ona nie dopuszcza nic do siebie. Wnerwia mnie że nie widzi, nie chce zobaczyc, że układa mi się w zyciu, ciesz się, robie to co lubie i żyje zgodnie ze sobą! Nie, źle, nie tak jak ona by tego chciała.
          • noniewierze Re: Toksyczna 'miłość' matki 31.07.12, 12:49
            > Czy to znaczy ze jestem złą córką? ona czesto płacze, umartwia sie, myśli, wymy
            > śla, jest nieszczesliwa bo uwaza - ze ja jestem nieszczęśliwa! - co najlepsze.
            > Non stop jej tłumaczyłam, mówiłam, ale ona nie dopuszcza nic do siebie. Wnerwia
            > mnie że nie widzi, nie chce zobaczyc, że układa mi się w zyciu, ciesz się, rob
            > ie to co lubie i żyje zgodnie ze sobą! Nie, źle, nie tak jak ona by tego chciał

            moja pokazala swoje karty niedawno. Do tej pory bylo tak jak u Ciebie. Moze tez dlatego ze ja jej pokazalam ze widze, w co ona gra. Że wreszcie widze ze to cholerne "martwie sie" to tylko przykrywka do "wnerwia mnie twoje szczescie, odnajduje sie gdy placzesz i w gruncie rzeczy chce bys podzielila moj los".

            Nie tłumacz, ja probowalam 20 lat jej siebie tłumaczyc, nic to nie da.
            • kkk Re: Toksyczna 'miłość' matki 31.07.12, 12:58
              rzeczywiście, u nas to tez ise niestety pogłebia. Na poczatku myśląłam, że to syndrom pustego gniazda, moż ei tak było, potem bylo jeszcze gorzej. Ona się chyba nudzi, dlatego chce życ naszym życiem, za nas, wie co dla nas najlepsze, a my nie spełniamy jej oczekiwań.
              Czyli przestać tłumaczyć, urwac kontakty? i tak rzadko u niej jestem, ona wtedy dzwoni, prosi wręćz zebym przyjechała, i daje! to w końcu... matka! Czasem jest OK, a czasem takmnie zajezy tym wmawianiem jak to ja jestem nieszczęsliwa i własnie dlatego ona się tak martwi! :/
              Mówi dosłownie - ze jestem nieodpowiedzialna, bezmyślna, to jest BARDZO przykre. Kiedy uloże sobie życie... - tzn? wyjdę za munż, porodze dzieici życie odfajkowane?? o to jej chodzi :/
              A ja bezmyślnie żyje dla siebie, mam pasje, hobby, podróżuje, wolny czas spędzam z facetem, na realizując własne marzenia.
              Jej nie obchodzą moje opowiadania, zdjecia, co robiłam, gdzie byłam, moje pzrezycia, fascynacje - spuszcona głowa, nieszczęsliwa mina - taak, słucham, słucham cie...
              Nosz kurde, krew mnei zalewa, wychodzę wtedy.
              Dzwoni... dlaczego byłas taka zła? pokłociłas sie? jestes niesczzśliwa? - i tak w kołooooooo
              • noniewierze Re: Toksyczna 'miłość' matki 31.07.12, 13:18
                i robi z Ciebie debila i czujesz sie winna ze nie mozesz spelnic jej oczekiwan, przez te chwile gdy jestes u niej czujesz ze Twoe zycie jest nic niewarte.... Boze skad to znam. A dzwoni do Ciebie gduy gdzies wyjezdzasz i histerycznie reaguje gdy sie nei moze dodzwonic? (tylko gdy wyjezdzasz, tak jakby na miejscu nic sie nie moglo stac)?
                Nie wiem, czy urodzisz dzieci, czy zalozysz rodzine. To nie moze byc decyzja Twojej matki!! Tak jak nie ona wybiera Ci hobby i sposob spedzania czasu. Zauwaz, ze gdy sie żalisz to ona sie nakreca i jojczy razem z Toba, a neguje to co sprawia Ci przyjemnosc.
                Stosuj metode zdartej płyty: gdy ona Cie obraza lub pozbawia wartosci mow "mamo jestem odpowiedzialna, nie zycze sobie bys sie odzywala do mnie w ten sposob/nie traktuj mnie tak podle". Gwarantuje ze nic nie zrozumie i nic nie przyswoi, moze na poczatku Cie przeprosi ale potem znow bedzie Cie ponizac. Co mozna zrobic? Rozmawiac o banałach tak jak z babą w kolejce po mięso. Nie zwierzaj sie, nie chwal, nie wiem czy masz sie odcinac, ja dlugo nie potrafilam, potrafie choc to: traktowanie jej jak obcą kobietę której moge pomoc zalatwic jakas sprawe (zawsze zalatwie zle chocby zbnala sie na danej rzeczy jak górnik na balecie) zawiezc do lekarza, zrobic zaklupy. Tylko tyle i az tyle.

                Ostatnio kazala (bo ona nigdy nie prosi) zaplacic jej rachunki. Wytlumaczyla, gdzie leżą (była w szpitalu) tak że szukałam z pol godziny i wydłubywałam spomiedzy zdjec ojca i starych gazet. Przyniosłam do szpitala to co znalazlam a ta sie na mnie drze, ze PRZECIEZ WIADOMO ZE W WORECZKACH SA RACHUNKI OPŁACONE. Bo widzisz, skoro nie trzymasz w woreczkach rachunków opłaconych to znaczy ze jestes neinormalna. Patrze na nia i zaczynam sie smiac. Przedrzeznia mowiac "o ja głupia, no nie wiedzialam ze w woreczkach sa oplacone". Dopiero za 2 minuty zrozumiala ze sie z niej smieje, ale juz nie do konca, dlaczego.

                A moze smiej sie z niej, np z tego "martwie sie". Zapytaj czy jej nową plyte kupić w EMPiKu, bo ta z zamartwianiem sie zdarła.
                • kkk Re: Toksyczna 'miłość' matki 31.07.12, 13:57
                  Nawet nie poniża (może to jeszcze nie ten etap) tylko jest ciągle smutna z mojego powodu. Odpowiada - 'a z czego mam sie cieszyc, nie jestes męzatką, nie macie dzieci'-i tak non stop, non stop.
                  Czyli nie jest z nas zadowolona, jeteśmy dla niej udręką, pasmem zmartwień?
                  Nie poniża - bardziej chyba wprowadza w poczucie winy.
                  Po jakiejś akcji obiecuję sobie że do niej nie pojade, dla własnego zdrowia psychicznego... ale pojakimś czasie się łamie, ona o dziwo ma np. dobry humor, jest wesoła i wydaje mi się ze wszystko bedzie ok, do czasu.
                  Zazdroszczę ludziom że mają fajne matki, matki-partnerki, z którymi moga pogadać które dają siłe, dają oparcie. Chce mi się ryczeć jak sobie uświadomie ze ja mam odwrotnie :( :(
                  To ja powinnam przychodzić do niej po radę, ona powinna być moja ostoją, dawac poczucie bezpieczeństwa, siłę i mądrość życiową.
                  A jest niemal odwrotnie - ona ma wieczny problem, jest nieszczesliwa, nie wie co robic, radzi się nas ale w sumie i tak nie słucha, użala nad sobą, szuka problemów, umartwia bez powodu - OK, chciałabym jej pomóc i staram się, ale ile można? u niej nic nie daje efektu, opadają mi ręce, nie mam na to siły, wykańczam się psychicznie.
                  nie wiem co mam dalej robić w tej sytuacji :/ na razie chyba spróbuję się odciąć na jak najdłuższy czas
                  • noniewierze Re: Toksyczna 'miłość' matki 31.07.12, 14:28
                    moja ma taki system trzech telefonow: za pierwszym cwierka, szczebiocze, jest ok, potem jej cos sie we lbie kolacze i dzwoni i syczy, a za trzecim jest jakis Armageddon i tragedia narodowa. I zawsze ja obrywam: a to za niezrobienie czegos, a to za zycie nie po jej mysli, a to za głód w Burundii. Powód nie jest ważny,wazne by doprowadzic kogos do doła psychicznego. Wiele lat nie przygladalasm sie temu tylko to dusilam w sobie, bylam przekonana ze mam wspaniala matke, niczym ostoje przed tymstrasznym swiatem. Potem okazalo sie ze to sekta: gdy cie ma w łapach to chce zdusic, przestraszyc światem, jego okropienstwem i wlasnym niedostosowaniem do mamusi zyczen. Bedziesz miala dziecko to bedzie zle ze tylko jedno, bedziesz miala dwoje to zle ze az dwoje itd. Nie bedziesz miala dziecka a bedziesz miala meza to tez bedzie zle. Moja mi syczy ze powinnam byc przy niej bo przeciez "dzieci mnie nie obsiadły". A gdy niedawno poronilam i jej o tym powiedzialam to nie zrobilo to na niej najmniejszego wrazenia!!!
                    Twoja praca jest bez sensu, bedziesz przy dzieciach to bedzie zle ze nie pracujesz itp itd. Myslenie ze uszczersliwisz ja założeniem rodziny to pułapka.
                    Czy nie jest tak ze czujesz sie dobrze dopoki sie z nia nie kontaktujesz? Czy do tego doprowadza dobra matka?
                    • kkk Re: Toksyczna 'miłość' matki 31.07.12, 15:09
                      mam podobne odczucia co Ty... :(
                      DLACZEGO one nam to robią???
                      • noniewierze Re: Toksyczna 'miłość' matki 31.07.12, 15:25
                        nie wiem, czuje sie zdradzona i przede wszystkim zmanipulowana przez lata, dziesiatki lat zycia w poczuciu winy w stosunku do mamunci, ktora sie dobrze przy tym bawi. Jej smiech odczytuje jak smiech Jokera, cos na zasadzie "wygrałam! wygrałam!". najchetniej w ogole byym sie od niej odciela.
                      • kropidlo5 Re: Toksyczna 'miłość' matki 31.07.12, 17:29
                        Twoja matka jest mało agresywna, bardziej wyglada na egocentryczna osobe, malo empatyczna. Jakby malo interesuje ją co Ty czujesz, a za to chce by ciebie interesowało to, co ona czuje.
                        • noniewierze Re: Toksyczna 'miłość' matki 31.07.12, 18:33
                          "jedynie" egocentryk nie poniza innych, tym bardziej bliskich. Z reszta jaka roznica jak to zwal...
                          • kkk Re: Toksyczna 'miłość' matki 01.08.12, 08:20
                            Juz nawet były rozmowy żeby poszła do psychologa - ciągle płacze, martwi się, użalaaa... to jest nie do zniesienia! Nie mogę na to patrzeć. Ona nigdy nie miała żadnych problemów, po prostu je sobie wyszukuje i wymyśla. Pewnie największym jej problemem jesteśmy my, czyli jej dzieci.
                            Była oburzona - że to ja powinnam iśc od psychologa a nie ona! Ja jestem samotna (ahaa, wg niej) niezamężna (co za wstyd!) bezdzietna (patologia) - nie zyję wg utartych schematów, czyli jestem n i e n o r m a l n a.
                            --Czy ona ma po prostu takie starożytne chore myślenie z epoki lodowcowej? że jak nie mam 'odfajkowanego' życia (mąż, dzieciaki, kredyt, niedzielne obiadki u mamuni itd itp. ) - to żyję źle i jestem taaaka nieszczęśliwa??
                            --Czy ona ma może jakąs głęboką depresję i manie, nerwicę, zaplątała się w tych swoich myślach i umartwianiu??
                            • noniewierze Re: Toksyczna 'miłość' matki 01.08.12, 09:37
                              przeciez to jest normalnie nienormalnie podłe - takie wmawianie komus szczesliwemu problemow. Nie analizuj tak bo sama zglupiejesz. A nie chce sie wziac za jakas prace? Ja mysle ze to tez przykrywka dla wlasnego lenistwa jest. Takie udawanie ze "cos robie" (bo sie przeciez martwie, czyli jakas praca czy wysilek to jest) wiec moge siedziec, jeczec i marudzic.
                              • kkk Re: Toksyczna 'miłość' matki 01.08.12, 09:48
                                pracę? w sensie? Moja matka ma 60 lat, więc od ok. 40 pracuje zawodow :) niedługo pojdzie pewnie na emeryturę. Na co dzień zajmuje się domem, gotuje itd, mają działkę pod miastem, zajęć im niebrakue więc. No tylko tych wnuków nie mają, ale ja nie załatwię im ot tak tej 'rozrywki'
                                • noniewierze Re: Toksyczna 'miłość' matki 01.08.12, 10:37
                                  w sensie zajęcia się sobą, hobby, zainteresowań itd. Moze i pracy zawodowej. 60 lat to przepraszam, jeszcze nie wiek na tetryczenie i bujanie sie w fotelu bujanym z termoforem pod zadkiem. System pozwolil na rozpasanie zbyt wielkiej czesci spoleczenstwa (wczesniejsze emerytury dla zbyt szerokiej grupy, renty na wrastający paznokiec itd a potem pokazówka w postaci wydłuzenia wieku emerytalnego dla reszty) co powoduje, ze znaczna czesc, przede wszystkim kobiet, starzeje sie mentalnie juz po piecdziesiatce (no bo przeciez kolezanki juz na emeryturze)

                                  Najgorzej gdy ktos uwaza ze cos go upowaznia do zajmowania sie zyciem innych. To cos to np stopien pokrewienstwa.
                                  • ale-cialo Re: Toksyczna 'miłość' matki 01.08.12, 12:03
                                    Dziewczyny wyluzujcie, może i gdzieś istnieją fajne, kochające matki, ale jak gadam z koleżankami to standard to obawa że ktoś córuś uwiedzie przechodząca poźniej w natrętne swatanie - albowiem być matką starej panny to hańba, jak jest chłop, to kiedy ślub, dzidziuś, chrzciny również gdy dzieci deklarują ateizm :) Permanentna gotowość do urządzania dzieciom życia, mieszkania, współczucia w kłopotach małżeńskich i uświadamiania obowiązków.
                                    Co mają córki mieć lepiej niż matki albo pokazywać bezczelnie,że życie kobiety to więcej niż mąż, dzieci, dom i poświęcenia, poświęcenia :)
                                    • noniewierze Re: Toksyczna 'miłość' matki 01.08.12, 12:33
                                      no wlasnie o to chodzi by nie dac sie wciagnac w te jęki. Nie wiem jak kkk, ale mi lepiej gdy wiem, ze nie tylko moja mi urządza takie teatrum
                                  • kkk Re: Toksyczna 'miłość' matki 01.08.12, 12:53
                                    dlatego pisze - że moja matka pracuje, zawsze pracowała, ma inne zjaęcia, hobby ni ema, jej dzieci o zgrozo sa chyba jej jedynym hobby :/
                                    • kkk Re: Toksyczna 'miłość' matki 01.08.12, 12:59
                                      Nie sądze ze mnie nienawidzi - zawsze robiła wszystko zebysmy były szczesliwe, czyli chciała dla nas dobrze - jak się okazuje na jej modłe.
                                      Co innego jak dzici są małe, oczywiste. A co innego jak 'dzieci' mają po 30 pare lat i własne życie! - a mamcia dalej chce urządzac im życie.
                                      Własnie taka jest moja- chce mnie uszczęśliwiac na siłe, chce urzadzac, organizowac mi zycie wg swojego schematu. A fakt, ze ja żyje inaczej niż ona sobie to zaplanowała - skutkuje tym że ona jest 'nieszczęsliwa' i tym samym mnie unieszczęsliwaia, swoim takim zachowaniem chorym właśnie.
                                      wampir energetyczn taki, ciągle z depresja, jak ato ja jestem NIESZCĘSLIWAAA :/ - alesz mnie to #$%&**(()*(&%^$%
                                      • kkk Re: Toksyczna 'miłość' matki 01.08.12, 13:02
                                        czasem mam ochotę jej powiedziec na dobicie - że wstąpiłam do Świadków Jehowych a mój facet jest gejem i chcemy zaadoptować szympansa ;)
                                        DOpiero by miała powód do dumania :D
                                        • noniewierze Re: Toksyczna 'miłość' matki 01.08.12, 13:15
                                          to to zrob :) mysle ze nasz problem to fakt, ze traktujemy je zbyt serio. Naprawde moj brat wygrywa na tym ze traktuje matke jak cwiercinteligenta. Mysle ze rozne bajdurzenia moga byc sposobem na znudzone baby. Gdy moja dowiaduje sie, ze lecimy samolotem to wertuje informacje o miejscu docelowym lacznie z uprawami i wydobyciem surowcow po czym informue, ze tam porywaja/gwalca/morduja itd. Na morzu grasuja piraci itp itd. One są jak starodawne mapy gdzie nieznane lady byly przyozdabiane smokami i innymi stworami - bo dla nich to, co nieznane jest straszne. A moze tez ciekawe w tej strasznosci, ale...do tego one sie nie potrafia przyznac. Wiec moze wszelkie niestworzone historie beda pozywka dla ich znuddzonych io prostych zwoi mózgowych.
                                          • kkk Re: Toksyczna 'miłość' matki 01.08.12, 14:12
                                            widzisz, faceci mają inne podejście, bardziej olewcze, mniej emocjonalne, nie angażują się tak jak my... i to jest lepsze w tej sytuacji.
                                            Ja nie bardzo potrafię się tak odciąć ale bede musiała... musze chronić siebie i swoje zdrowie psychiczne :D
                                            Dobrze się jest tak wygadać... bede informowała co i jak, na razie mamuniaa ma 'karę' - nie odbieram od niej tel., nie przyjade, postaram się wytrwac w tym jak najdłużej. Do dzieła!
                                            • noniewierze Re: Toksyczna 'miłość' matki 01.08.12, 15:50
                                              trzymam kciuki choc optuje za scenariuszem - Twoja kara, jej foch. Ale moze pomoze...
                                              • ferro2 Re: Toksyczna 'miłość' matki 02.08.12, 08:53
                                                noniewierze napisała:

                                                > trzymam kciuki choc optuje za scenariuszem - Twoja kara, jej foch. Ale moze pom
                                                > oze...

                                                tylko dlaczego tylko rodzice moga focha strzelac??? a dzieci maja je za to przepraszac??? tak, znam taka rodzine, matka kochajaca toksyczna miloscia, obrazona na wszystko, nerwowa, a dzieci musza mamusie przepraszac , ze sie biedna z ich powodu zdenerwowala!!! i jak mozna potem w doroslym zyciu normalnie funkcjonowac , majac taka matke??? uciekac wczesniej gdzie pieprz rosnie.

                                                Nie ma ko­lej­ki do nieba, tam przychodzi tyl­ko zasłużona kolej.
                                                • noniewierze Re: Toksyczna 'miłość' matki 02.08.12, 10:44
                                                  ja nie napisalam ze ten foch jest usprawiedliwiony a jedynie o jego 100% prawdopodobienstwie. Mi tez rece opadaja ze jest jak jest
          • leda16 Re: Toksyczna 'miłość' matki 01.08.12, 20:18
            kkk napisała:
            Czy to znaczy ze jestem złą córką?



            Jako matka dorosłych dzieci i żona z długim stażem małżeńskim odpowiem tak: nie jesteś złą córką, tylko źle, naiwniutko zaplanowałaś swoje życie. Wpadnij tu za 10 lat, kiedy kochanka odbije ci jakaś równie wykształcona, młodziutka, obrotna, urokliwa dziewuszka a on z wdzięcznością włoży jej na palec złotą obrączkę i na kolanach będzie dziękował, że dała mu syna. Skoro ciebie tak nie potraktował, najwyraźniej uważa, że nie jesteś tego godna - być jego żoną i matką jego dzieci. W każdym społeczeństwie rola żony i matki cieszy się najwyższym szacunkiem. Rola podstarzałej, porzuconej, bezdzietnej kochanki wyłącznie politowaniem. A u mnie, osoba publicznie plująca na własną matkę, z niedorozwojem uczuć macierzyńskich bądź ojcowskich - pogardą.



            • noniewierze Re: Toksyczna 'miłość' matki 01.08.12, 21:03
              leda16 pisze:

              <jej codzienny bełkot, aż dziwne, że autorki tym razem nie nazwała bachorem i nie wystawiła jej skierowania do psychiatryka, albowiem leda na psychiatrii sie zna>

              > . A u mnie, osoba publicznie plująca na własną matkę, z niedorozwojem uczuć mac
              > ierzyńskich bądź ojcowskich - pogardą.

              No i widzisz, błąkasz się po forach jak opętana by głosić swą pogardę bo w rzeczywistosci nie wirtualnej ludzie odganiają się od Ciebie kijem. A i tu Twoja pogarda spotyka się ze zwykłym ziewaniem.

              Leda, ciekawe kiedy tu wpadna Twoje dzieci oswiadczajac "zatłukłem gada zwanego moją matką, starannie truchło zakopałem i zatarłem ślady ale mam moralniaka, pomożecie?"

              I jak najbardziej pomożemy (tu pojawi sie raz moj lamerski usmieszek, a masz, ciesz się :))

              A tak na poważnie to leda jest przykładem skretynienia społecznego pokazanego choćby w "Dogville". Najchętniej rozszarpałaby kogoś kto nie żyje zgodnie z jej schematem. W domu robi zaś rodzinie piekło zwane matczyną miłością. Co za parch społeczny.

              • nazzilla Re: Toksyczna 'miłość' matki 02.08.12, 15:13
                Ty oceniasz w taki sposob Lede a sama co tu prezentujesz? Wijesz sie po tym forum niczym zmija i czepiasz sie wszystkich, ktorzy siedza sobie tu spokojnie od jakiegos czasu nie wchodzac sobie w droge. Przyczepilas sie doslownie do wszystkich, w tym do mnie odgrzebujac stary, dawno pochowany watek. Probujesz odgrywac gwiazde wypisujac dyrdymaly o matce niczym gdakajaca kura siedzaca na grzedzie. Pewnie prawda jest taka, ze matka sie Ciebie wstydzi, nie przyznaje sie do Ciebie a Ty piszesz z nadzieja, ze matka przeczyta i zacznie Cie glaskac. Maz pewnie tez kopnal Cie w zad i znalazl sobie cieplutkie poslanko u boku innej, bo nikt z takim podjudzacym falszywcem by nie wytrzymal.
                • noniewierze Re: Toksyczna 'miłość' matki 02.08.12, 15:29
                  Wijesz sie po tym for
                  > um niczym zmija i czepiasz sie wszystkich

                  what? jakich wszystkich? Az tak Ci ego wybujało? W Tworkach pelno Napoleonów i Cesarzy, ale zeby aż tak? Kogo sie czepiam procz kretynki nienawidzacej "bachorów"? A i to nie ja sie jej czepiam tylko toto łazi do każdego watku o rodzicach, na które mi sie akurat podoba udzielać.

                  >w tym do mnie odgrzebujac stary, dawno pochowany watek.

                  ale jaki wątek? Czep się tych co się Ciebie czepiaja. Nie grzebie tu w wątkach tylko albo zakladam wlasne albo pisze na te, które się aktualnie pojawiaja. Doprawdy...doktor wie o Twoich fobiach zwanych wielonikowcem?

            • kalllka Re: 'miłość' madki 02.08.12, 03:16
              zepsulas sie? bo nie wiem co znaczy 'zla corka'
              to jakas dysfunkcja w zaprogramowanym urzadzeniu?)




              (czesc letka, milo poczytac Twoje 'ciezkie pioro sprawiedliwosci:)


            • kkk Re: Toksyczna 'miłość' matki 02.08.12, 08:31
              leda 16 ---???????????
              nie wiem o czym piszesz
              Naiwnie? w sensie?
              Jaki on, gdzies pisałam ze z utęsknieniem czekam az On włoży mi na palec obrączke? buahaha i że mnie źle traktuje???
              opanujjj się i zobacz na jaki temat rozmawiamy.
              Nie jestem ani podstarzała, ani tym bardziej porzucona :D:D:D nie mam dzieci bo nie przemawia do mnie egoizm matek, które hoduja dzieci dla siebie!
              A z politowaniem patrze raczej na takie mamuśki ;)
              ŻEGNAM -
              • kkk Re: Toksyczna 'miłość' matki 02.08.12, 08:37
                szamanka - oczywiscie, wielee było takich rozmów, próbowałam ją zrozumieć, tłumaczyłam jej , rozmawiałam z nią, mam rodzeństwo - identycznie jest jak ze mną, takie same zachowanie.
                Na szczęscie mam przyjaciół, bliskich, mam kogoś kto mnie kocha, szanuje i rozumie. Bardzo się ciesze ze umiemy się dogadać, o wiele lepiej niż moja matka z ojcem, oni się zupełnei nie znają, nie umieja rozmawiać o najprostszych sprawach, nei wiem co by było gdyby mieli powazny problem z czymś, zero kontaktów, rozmów, wspólnycnh celów, planów, wielkie NIC - ale z boku wyglądają jak cudowne zgodne małżeństwo... tacy poprawni, spokojni... :/
                • szaman.ka Re: Toksyczna 'miłość' matki 02.08.12, 09:40
                  Widzisz,matka postrzega świat przez swoją mapę rzeczywistości,a Ty przez swoją.
                  Na nieszczęście, te Wasze mapy są zupełnie różne od siebie i matka nie akceptuje Twojej,a Ty jej.To,co opisujesz to objaw współuzależnienia i to obustronnego-matka obsesyjnie martwi się o Ciebie,bo nie idziesz w kierunku jaki pokazuje jej mapa rzeczywistości i dlatego chce Cię zmieniać i kontrolować poprzez wyznaczanie Ci swoich celów życiowych.
                  Jest to oczywiście iluzja z jej strony ,ale wypływająca z faktycznego przywiązania.
                  Ty z kolei ,czujesz się zagrożona w swojej niezależności,buntujesz,a także masz pretensje,że zamiast Cię chwalić i cieszyć się,że jesteś zadowolona i szczęśliwa,zatruwa Ci życie swoim zamartwianiem i wymówkami.
                  Wszystko to, co opisujesz wskazuje na to,że Twoja matka pochodzi sama z rodziny,którą dzisiaj określamy jak dysfukcyjną.
                  Mogła to być rodzina z problemem alkoholowym,ale wcale nie musiała.
                  Taka spuścizna niesie w spadku niskie poczucie własnej wartości,które skutkuje tym,między innymi,że taka osoba nie potrafi żyć własnym życiem,lecz stara się żyć życiem innych,co oczywiście przytłacza i doprowadza do wściekłości osobę,której to dotyczy.
                  I tak nawzajem się obwiniacie-matka Ciebie ,a Ty matkę.
                  Matki już nie zmienisz.Możesz próbować zmienić swoje zachowanie w stosunku do niej i czekać czy to coś zmieni.
                  Musisz jej mówić wprost o swoich uczuciach związanych z Twoją reakcją na jej zachowanie.To znaczy nie tyle tlumaczyć,że nie ma powodu do zamartwiania się,tylko,że Ty czujesz się nieszczęśliwa gdy tak ona się zamartwia.
                  Mówić jej,że złości Cię kiedy chce wymusić na Tobie,byś żyła tak jak ona sobie wymarzyła,że to jest Twoje życie i chcesz go przeżyć na własny rachunek.
                  Niestety,rodzice przeważnie chcą dzieci uchronić przed wszystkimi, możliwymi błędami,a nie rozumieją,że każdy musi swoje błędy popełnić na własny rachunek.
                  Musisz się oderwać psychicznie i emocjonalnie od niej.
                  Ktoś mądrze powiedział,że: "Oderwanie się nie jest oderwaniem się od osoby,o którą się troszczysz,lecz od bólu,który sprawia nam zaangażowanie się w jej sprawy."
                  Powinnaś zastosować się do tego, czego sama oczekujesz od matki- żyj własnym życiem.
                  Natomiast, staraj się nabrać dystansu emocjonalnego,do tego, co Ci matka mówi.
                  Postaraj się sama odnaleźć w sobie to małe dziecko,które nadal jest w Tobie i pragnie miłości, akceptacji i oparcia i sama mu ją zapewnić,a jeśli będziesz mogła matce wybaczyć to będzie Ci łatwiej.

                  • kkk Re: Toksyczna 'miłość' matki 02.08.12, 10:16
                    To mówienie, tłumaczenie, o własnych uczuciach, o tym, że jestem szczęśliwa (czy ona tego nie widzi?), ze sprawia mi przykrośc swoim zachowaniem, jej obsesyjne nie mające powodów zamartwianiei się i próba kontroli - to wszystko juz było tłumaczone na 100 sposobów, naprawdę. Dlatego załamjuje mnie ta sytuacja, grocheeem o ściane, syzyfowa praca taka.
                    To trwa od lat, może dlatego szybko chciałam się usamodzielnić i wyjśc z domu, na swoje, na studiach zawsze pracowałam, żebym była niezależna i miała własne pieniądze na własne życie. Widziała chyba ze sobie radzę, że nigdy nie byłam sama, (o zgrozo - to tez dla mnie niewytłumaczalne że ona mi wmawia samotność). Inni rodzice byliby dumni, chwalili się, ona nie - ma zmartwienie.
                    Ja mam wąsne życie, teraz spróbuje sie jeszcze bardziej odciąc chociaz w głowie mam ta świadomość, że - to pzreciez matka...:(
                    • szaman.ka Re: Toksyczna 'miłość' matki 03.08.12, 16:04
                      Tłumaczenia nic tu nie pomogą.WEdług Ciebie nie ma powodów do zmartwienia,a wedlug jej ma.Gdyby nie miała swoich powodów do zmartwienia,to by tego nie robiła.Swojej matki nie zmienisz powtarzam jeszcze raz.Możesz jedynie zmienić swoje zachowanie wobec niej .Komunikować jej wprost swoje uczucia,a nie opowiadać o nich.
                      Komunikować swoją złość,irytację, i inne uczucia. to po pierwsze.
                      Po drugie uświadomić sobie,że matki nie zmienisz i jeśli Ci do tej pory nie dała miłości i akceptacji,to raczej jest bardzo mało prawdopodobne ,by to się miało zmienić.Nie ma więc powodu ciągle na nowo rozdrapywać krwaiących ran z tego powodu.
                      Cały problem między Wami polega na tym,że próbujecie nawzajem zmieniać jedna drugą,a
                      to, se tak ne da.

                      Boże daj mi pogodę ducha,
                      Abym godził się z tym,czego zmienić nie mogę,
                      Odwagę,abym zmieniał to,co zmienić jestem w stanie,
                      I mądrość,abym potrafił odróżnić jedno od drugiego.
                      • kkk Re: Toksyczna 'miłość' matki 10.08.12, 18:35
                        niedługo minie 2 tyg. jak si e nie odzwam... to bardzo długo - bez telefonów
                        Ona pisała jakies smsy zebym przyszła itd, ale odpisałam odpowiednio.
                        Nie miej - troche mi tak dziwnie :] w sumie mi jej nie brakuje bo jestem juz samodzielną od dawną kobitą :D ale...
                  • noniewierze Re: Toksyczna 'miłość' matki 02.08.12, 10:45
                    no dobrze, tlumaczylam swojej ze mnie drazni gdy ona sie tak pokazowo martwi, ze zle mi z tym. I NIC! Co zatem procz oziebienia stosunkow?
            • kropidlo5 Re: Toksyczna 'miłość' matki 02.08.12, 10:21
              leda16 napisała:

              > kkk napisała:
              > Czy to znaczy ze jestem złą córką?
              >
              >
              >
              > Jako matka dorosłych dzieci i żona z długim stażem małżeńskim odpowiem tak:
              > . A u mnie, osoba publicznie plująca na własną matkę, z niedorozwojem uczuć mac
              > ierzyńskich bądź ojcowskich - pogardą



              Tak, a wiesz jaka pogarda obdarza sie osoby takie jak ty, ktore usprawiedliwiaja seks rodzicow z dziecmi, bo przeciez rodzice wychowali to maja prawo? Usprawiedliwianie bicia i malteowania i przypalania papierosem alo polewania rozgrzanym olejem 6 letniemu dziecku głowy, bo matka i ojciec maja prawo robic z dzickiem co chca?


              Pamietaj, pedofili i dzieciobojcow w wiezieniu traktuja najnizej w hierarchii, nawet krymyinalisci, a ty chyba jedyna na swieie takich rzecy bronisz.
              • rt.4 Re: Toksyczna 'miłość' matki 02.08.12, 10:26
                Jako matka dorosłych dzieci i żona z długim stażem małżeńskim odpowiem tak:
                > . A u mnie, osoba publicznie plująca na własną matkę, z niedorozwojem uczuć mac
                > ierzyńskich bądź ojcowskich - pogardą


                Po twoich wpisach mozna ocenic jaka jakosc ma to twoje macierzynstwo i malzenstwo.
                Maz pewnie regularnie przyduszany pomiedzy posladami, a dzieci miaja bulomie, astme albo inna chorobe.
    • rt.4 Toksyczna matki! 01.08.12, 10:56
      Ja to sie zastanawiam skad te poparane baby sie biora?
      Jaka epoka stworzyla taki stwor jakiegos Frankensteina, Potwora matke...

      Milosc nie jest toksyczna, zaprzecza to samej idei milosci. Natomiast bardziej przemawia do mnie fakt, ze te baby wrecz nienawidza swoje dzieci!

      Konkuruja ze swoimi corkami. Wmawiaja problem tam, gdzie problemu nie ma.
      Natomiast faceci ojcowie przjawiaja zachowanie psa ze skulonym ogonem. Tak co to nigdy nie warknie, nigdy tez nie stanie po stronie dziecka. Dlatego takie baby czuja sie pewne w swojej misji dowalania dziecku.Nawet w jakis zakamuflowany, subtelny sposob, jak wampir wypije krew, tak matka toksyczna wypije cala energie zyciowa, ze swojego dziecka.


      Co stoi za takim zachowaniem?Malo jest badan na temat toksycznych matek. Malo daje sie pieniedzy na takie badania. Tak jakby sie bano odkryc prawde.

      Ta stara generacja bab, byla inaczej wychowywana. To byly czasy, gdzie z dziecmi sie nie pieszczono.Takie zachowanie tez swiadczy o nieprzerobionych problemach z okresu pubertet.
      Wiadomo, ze nikt nie tolerowal takich rozkrzyczanych dziewuch, ktore przejawiaja problemy emocjonalne.
      Te problemy nieprzerobione zostaja, sa ukryte, blokowane, na cale zycie, gdzies ida swoja droga, jak zakodowany program, we tle osobowsci.

      W Szwecji od 1974 roku nie wolno karac dzieci. Zwlaszcza kary cielsne spotykaja sie z oburzeniem spolecznym. I co sie okazuje ze w przedziale wielkowym 14-19 lat rodzice maja ogromne problemy z dziewczynkami.

      Na 10 rodzin 9 ma problemy, z 10 rodzin,3- 5 korzysta z pomocy fachowcow terapeutow.
      Sa to przewaznie terapie prowadzace do przerwania emocjonalnej pepowiny z matka, czy rodzina. Gdzie 'mieli' sie wszystkie niesprawiedliowsci i tragedie rodzinne i szkolne...Po czym nastepuje poprawa na ogol stosunku do siebie takich dziewczynek.

      W sumie po tym burzliwym pubertet wyrastaja na zaradne i samodzielne kobiety...

      Tak ze u tych toksycznych matek polek czy innych matek, manifestuje sie okres adolescencji i wszystkie nieprzerobione, z tego czasu problemy wracaja na nowo. Choc osoby na scenie sie zmieniaja. To juz nie jest jej matka, ale za to jest to jej corka, czy syn.

      Toksyczne matki, sa jak male dziewczynki, bardzo niedojrzale emocjonalnie.

    • seth.destructor Re: Toksyczna 'miłość' matki 01.08.12, 23:56
      Nie jesteś dzieckiem. Twoja matka nie chce dla ciebie dobrze i nigdy nie chciała. Dlaczego ją tłumaczysz? Ona chce dobrze tylko i wyłącznie dla siebie. Jesteś tylko narzędziem dla podnoszenia jej reputacji wśród sąsiadek i znajomych. Radzę poszukać sobie prawdziwych przyjaciół którzy okażą ci pozytywne uczucia a z tą toksyczną kobietą nie mieć nic więcej do czynienia. Odetnij się od niej, odetnij tę pępowinę, bo ona cię nią udusi.
      • renkaforever Re: Toksyczna 'miłość' matki 02.08.12, 05:16
        Matka nie mysli tylko o sobie. Ona mysli pewnie o tym, co "ludzie powiedza", albo i mowia, bo wiadomo, ploty sa i beda.. To niewolnica plotek, porownan, obmowien i wszelkich spolecznych osadow. Stara tradycja. Dlatego sie martwi. Jakby byla madra matka, zylaby swoim zyciem. Ale to sa juz przypadki nie do wyleczenia. Te corki musza myslec za siebie i za matke. Bo matka nie rozumie przemian obyczajowych, tkwi w tradycyjnym stereotypie myslenia o zyciu i dlatego jest pelna niepokoju, bo to, co sie dzieje wokol niej jest obce jej tradycji, w ktorej wyrosla. Nie dostosowala sie do nowego rytualu zycia " partnerow" bez zobowiazan. Trudno sie jej dziwic. Trzeba ja pocieszac i robic swoje. To twoje zycie , a mama swoja misje w stosunku do dzieci spelnila, chcialaby chyba jednak troche pomoc przy wnukach, stad te teksty o malzenstwie, o wnukach. Ja tam uwzam, ze ma prawo tekscic, to jest matka, a ty rob ,co chcesz, jestes dorosla i chyba zrownowazona psychicznie.
        • leda16 Re: Toksyczna 'miłość' matki 02.08.12, 07:46
          renkaforever napisała:

          Bo matka nie rozumie przemian
          > obyczajowych,


          A cóż tu jest do rozumienia? Degeneracja moralna, brak poszanowania dla tradycji, obyczajów, kultury świadczy tylko o trudnościach przystosowawczych i postawie roszczeniowej akceptujących takie postawy. Popatrz - plują na własne matki i jakoś tego "szczęścia" w ich wypowiedziach nie widać, chociaż tak gorliwie się starają oszukiwać innych z samym sobą na czele. No bo cóż to za szczęście sr... we własne gniazdo? Po 30-stce lądują z bekiem w gabinetach psychologów bo
          pustka emocjonalna i brak celów życiowych ciąży im niczym garb na plecach. Wówczas to one, niestety za późno, zaczynają rozumieć swoje błędy. Rozumieć, że tradycję i sens życia zamieniły na fałszywe medialne stereotypy, które wcale nie dają ani poczucia bezpieczeństwa ani szacunku społecznego, ani profitów finansowych.


          Nie dostosowala sie do nowego rytualu zycia " partnerow" bez zobowi
          > azan.


          A kto powiedział, że musimy się dostosować do rytuałów, które prowadzą na manowce? Fakty mówią same za siebie; osobiście nie spotkałam kobiety bezdzietnej szczęśliwej z posiadania "partnera" bądź "partnerki" zamiast męża i dzieci. A kobiety, które plują na własnych rodziców zawsze przeżywają wieloletnią silną traumę życiową nie dlatego, że ich rodzice są źli, staromodni, wymagający bądź przywiązani do stereotypów, tylko dlatego, że to one są głęboko zaburzone osobowościowo i społecznie nieprzystosowane.

          Trzeba ja pocieszac i robic swoje. To twoje zycie


          I pamiętać - jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz. Jednak niepodobna spać komfortowo w smrodzie splugawionego gniazda rodzinnego.



          jestes dorosla i chy
          > ba zrownowazona psychicznie.


          Renka, usprawiedliwia Cię tylko nieznajomość cech typowych dla zrównoważenia psychicznego :). Sypanie wyzwiskami w dyskusji i życzeniu oponentom wszystkiego, co najgorsze, bynajmniej o takim zrównoważeniu nie świadczy
        • kkk Re: Toksyczna 'miłość' matki 02.08.12, 08:47
          renkaforever - ŚWIĘTA PRAWDA :)
          Ona mysli pewnie o tym, co "ludzie powiedza",
          > albo i mowia, bo wiadomo, ploty sa i beda.. To niewolnica plotek, porownan, ob
          > mowien i wszelkich spolecznych osadow. Stara tradycja. Dlatego sie martwi.
          Bo matka nie rozumie przemian
          > obyczajowych, tkwi w tradycyjnym stereotypie myslenia o zyciu i dlatego jest p
          > elna niepokoju, bo to, co sie dzieje wokol niej jest obce jej tradycji, w ktor
          > ej wyrosla. Nie dostosowala sie do nowego rytualu zycia " partnerow" bez zobowi
          > azan. Trudno sie jej dziwic
          TAK... to właśnie cała moja mamaaa
          Co do tych 'partnerów bez zobowiązań' - jak patrze na jej małżeństwo i większość innych (znajomych, rodziny) - nie chciałabym tego. Małżeństwo jest jakąs śmiercią miłości, o ile ci ludzi wcześneij w ogóle się kochali...
          Ja mam więcej wspólnego i więcej zobowiązań w związku obecnycm, niż moje kolezanki męzatki :/ - gdzie facet jest obok, nie obchodzi go nic w domu, ona tyra w domu, pomimo ze tez pracuje zawodowo, jesli mają dziecko - ona tylko się nim zajmuje, nie rozmawiają, nie mają planów, wspólnych celów, sa obcy, istnieje tylko jej rodzinka, jego rodzinka, gdyby mogli - zatłukliby sie na śmierć - ale na zewnatrz oczywicie - idealne małzństwo! rodzina! szczęsliwa...:/
          Mam ta świadomośc że jestem szczęśliwa nie bedac męzatką i mam takie same zobowiązania wobec mojego faceta, pomimo iiż nie mamy na siebie papieru, więc - śmieszy mnie to mówienie bez zobowiązań... :D:D
    • szaman.ka Re: Toksyczna 'miłość' matki 02.08.12, 06:11
      Sama napisałaś,że jestes dorosła.Czy potrafisz rozmawiać spokojnie z e swoją matką ? Czy potrafisz jej powiedzieć o swoich uczuciach,jakie budzi w Tobie jej zachowanie ?
      • ferro2 Re: Toksyczna 'miłość' matki 02.08.12, 08:44
        szaman.ka napisała:

        > Sama napisałaś,że jestes dorosła.Czy potrafisz rozmawiać spokojnie z e swoją ma
        > tką ? Czy potrafisz jej powiedzieć o swoich uczuciach,jakie budzi w Tobie jej z
        > achowanie ?

        ale sa matki , ktore w zaden sposob nie potrafia zrozumiec potrzeb swoich dzieci. Corka swoje a mama swoje.Maja juz tak zakodowane , mysla tylko w jedna strone. Wowczas pozostaje zmniejszac kontakty, inaczej mozna sie psychicznie wykonczyc.

        Nie ma ko­lej­ki do nieba, tam przychodzi tyl­ko zasłużona kolej.
      • noniewierze Re: Toksyczna 'miłość' matki 02.08.12, 08:57
        szaman.ka napisała:

        > Sama napisałaś,że jestes dorosła.Czy potrafisz rozmawiać spokojnie z e swoją ma
        > tką ? Czy potrafisz jej powiedzieć o swoich uczuciach,jakie budzi w Tobie jej z
        > achowanie ?

        czy umiesz rozmawiac spokojnie z KAZDYM kto NIGDY nie przyjmuje JAKICHKOLWIEK argumentow? Prosze odpowiedz za siebie.
        • kkk Re: Toksyczna 'miłość' matki 02.08.12, 08:59
          tez racja... ja próbowałam... ale czasem mam tak, że jej nagadam bo nie wytrzymam bo widze ze moje tłumaczenie to jak grochem o ściane - wtedy wychodzę :/
        • szaman.ka Re: Toksyczna 'miłość' matki 02.08.12, 09:49
          Ja przecież nie stawiam jej zarzutu z tego powodu,tylko pytam jak ich rozmowy wyglądają.
          Oczywiście,że nie zawsze też do końca potrafię zapanować nad swoimi emocjami,ale staram się to robić.
          Wiem natomiast ,jak w takich wypadkach takie romowy wyglądają.Zwykle jest to wzajemne przerzucanie się pretensjami,czasami wyzwiska,i wzajemne obwinianie się.
          Każda ze stron próbuje zmienić druga stronę,a to nic nie daje,bo nie możemy zmienić drugiej osoby.Możemy zmienić tylko swoje zachowanie wobec niej.
          To wszystko co napisałam do kkk.odnosi się też do Ciebie.Z takim zastrzeżeniem,że Wasze problemy dalej zaszły i są o wiele mocniejsze.
          Pozdrawiam,
          • szaman.ka Re: Toksyczna 'miłość' matki 02.08.12, 09:55
            chociaż faktycznie z mojego sformułowania tak to można odczytać.
            Zaczynając od tego przypomnienia,że jest dorosła, chciałam zasugerować,że powinna się zachowywać jak dorosły człowiek,który nie uciekając się do epitetów,obelg i oskarżeń potrafi się przeciwstawić nierealnym oczekiwaniom innej osoby i nie mieć z tego tytułu specjalnych wyrzutów sumienia.
            Nie napisałam tego jasno.Przepraszam.
          • kkk Re: Toksyczna 'miłość' matki 02.08.12, 10:04
            --Ty z kolei ,czujesz się zagrożona w swojej niezależności,buntujesz,a także masz pretensje,że zamiast Cię chwalić i cieszyć się,że jesteś zadowolona i szczęśliwa,zatruwa Ci życie swoim zamartwianiem i wymówkami. TAAAK, własnie tak. Bo ja jestem bardzo zadowolona ze swojego życia i bardoz mnnie boli ze ona tego nie widzi! albo nie chce zobaczyc. Ja nie udaje, nie ukrywam, ja chce tak życ, spełniam marzenia, robie to co che i uważam swoje życie za udane bo robie w nim to co lubie, tak jak czyję. Ona długo udawała np.(?) ze nie mam nikogo, ze jestem sama, to choreeee ale tak było :/ wmawiała mi ze jestem/byłam samotna! idiotyzm.

            ----Mogła to być rodzina z problemem alkoholowym,ale wcale nie musiała. --
            • noniewierze Re: Toksyczna 'miłość' matki 02.08.12, 10:33
              wczoraj rozmawialam ze starsza siostra matki. Babka wracala z wnuczka z muzeum, sama ma 80 lat, wlasnie kupila laptopa bo wkurza ja ze musi prosic wnukow o jakies informacje :) A moja nawet smsa nie wysle ani nie odbierze, nie ma zainteresowan procz wychwytywania z powietrza tego, jaki swiat jest okropny. Dzwonie do baby (odpękuje takie telefony 2 x w tygodniu) by zapytac, jak sie czuje. Ona "no jak mam sie czuc po szpitalu". W myslach tłumie "nosz kur* kazdy sie czuje inaczej bo kazdy na co innego chorowal, ktos kto poszedl ze zlamanym palcem bedzie odczuwal co innego niz ktos komu tramwaj noge oberwal". Ona prowokuje paskudne odczucia i rozmowa z nią jest dla mnie karą. Od lat była. To nie rozmowa, ona wpadała do pokoju jak smok wawelski i pytała "jak tam w szkole" a potem "jak tam w pracy" i wychwytywała slowa, na ktore mogla ponarzekac. Kto po całym dniu pracy ma ochote sie klocic albo sluchac madrosci osoby, ktora o danych sytuacjach nie ma pojecia? Stad reakcja albo irytacji albo obojetnosci. W kazdym razie rozmowa z moja matka jest dla mnie karą. Nic a nic jej nie obchodzę, jej pytania to tylko jakas dziwaczna rodzinna formalnosc, jak tu powiedziano, dzieci sluza jej do okreslenia jej wlasnego statusu, do pochwalenia sie przed sasiadkami lub do podziamolenia przed nimi, jak to dzieci maja ciezko. Ja NIE CHCE SŁYSZEC ze mi ciezko. Owszem zmagam sie z trudnosciami jak każdy, probuje wielu rzeczy, przed którymi matka czy brat by odpadli w przedbiegach. Zwiedzam, dokształcam sie, zmieniam prace tak, by mnie satysfakcjonowała, załatwiam sprawy które dla wielu osob byłyby nie do załatwienia i za to siebie lubie i jestem z tego dumna. Z porazek staram sie wyciagnac wnioski a nie, jak matka, biadolic, ze mnie cos dopadło. Uwazam to za zyciowy sukces - to, ze mam inne podejscie do zycia niz matka. Czemu ta cholera nie jest z tego dumna? Czemu umniejsza moje zaslugi a wyciaga wady? Rywalizuje ze mna, widze w niej zwykłą przyziemną zazdrosc. To nie jest bliska osoba. To jest ktos, kto czuje jedynie powinnosc i odbebnia obowiazki, w tym nie ma milosci.
              • szaman.ka Re: Toksyczna 'miłość' matki 02.08.12, 11:10
                Wiem,że tak to odczuwasz,ale nie do końca zgadzam się z tym,co piszesz.
                Możesz to tak odbierać,że jesteś całkowicie obojetna dla matki i słuzysz jej tylko do poniesienia swojej wartosci,a Ty ją nic nie obchodzisz.Obchodzisz,tylko,że okazuje to w skrzywiony,chory sposób.Taka jej postawa narzekania na cały świat i zmknięcia się na niego jest jej postawą nawykową i tego nie zmieni,ani Ty nie zmienisz.Będziesz się tylko szarpać niepotrzebnie.Trzeba odpuścić.
                Nie wiem,nie będę tutaj wróżyć z fusów co konkretnie było przyczyną takiego,a nie innego ukształtowania charakterów Waszych mam.
                Jedno wiem,że musiały być jakieś przyczyny tego -może trochę geny,a może sposób wychowania we wczesnym dzieciństwie.
                Dawniej, nawet w rodzinach niepatologicznych nie okazywało się dzieciom uczuć ,a dzieci wychowywało tylko dysypliną i teraz mamy tego skutki.
                Jedna jest prawda,że człowiek może tylko tyle dać innemu,ile sam otrzymał .
                • noniewierze Re: Toksyczna 'miłość' matki 02.08.12, 11:34
                  moja nie miala dziecinstwa i tym mozna to tlumaczyc. Tlumacze sobie ale nie pozwole siebie ani meza niszczyc. One nie maja takiego prawa. Ale gdy mowie jej ze nie ma prawa mowic do mnie tak a tak to na mnie wrzeszczy ze jest juz za stara by ja wychowywac i to jej sprawa jak ona sie do kogo odnosi!! Nie pomaga nic. Czuje ze nie mam juz matki, mam kogos kto jest na ziemi tylko po to by kogos dręczyć. Nie ma pomyslow na siebie, jest przerazona tym, ze musi siedziec w domu a nie pracowac i za to bedzie sie odgdywac
                  • kalllka Re: [Toksyczna 'miłość' matki] 02.08.12, 12:53
                    orany orany orany orany: samograj, zepsul sie zupelnie.



                    trzeba do jakiegos serwisu oddac, poki czas ( i w parents control zmienic haslo )
                  • szaman.ka Re: Toksyczna 'miłość' matki 02.08.12, 19:30
                    To jest oczywiste,że nie możesz pozwolić się niszczyć. Gdy zaczyna newłaściwie się do Ciebie odnosić powiedz jej,że jesli nie przestanie to Ty zaraz wyjdziesz.Gdy nie przestanie ,zrób zwrot na pięcie i bez awantury po prostu wyjdź.
                    • noniewierze Re: Toksyczna 'miłość' matki 03.08.12, 08:50
                      tyle ze ona wtedy przestaje... zmienia temat, atmosfera ciezka, wytrzymuje do kolejnego razu. A potem apiać to samo.
                      • szaman.ka Re: Toksyczna 'miłość' matki 03.08.12, 15:51
                        To dobrze,że przestaje.To znaczy,że ma resztki świadomości tego co robi.
                        Gdy czujesz tę ciężką atmosferę możesz jej przecież powiedzieć. np.coś takiego-"Widzę,że się zaraz gniewasz gdy nie pozwalam Ci się obrażać i poniżać.Czuję,jaka ciężka atmosfera się zrobiła gdy Ci zwrócilam uwagę,byś tego nie robiła".Pójdę wobec tego sobie i poczekam,aż Ci przejdzie."

                        Gdy się ponownie skontaktuje z Tobą i np.zadzwoni,byś przyszła do niej w czymś jej pomóc,to ją zapytaj: "A zamierzasz mnie znowu obrażać i dąsać się na mnie,gdy Ci na to nie pozwolę?
                        Chętnie przyjdę ale pod warunkiem,że nie będziesz tego robiła."
                        • noniewierze Re: Toksyczna 'miłość' matki 13.08.12, 10:55
                          od tygodnia wziela sie na sposob i nie podnosi sluchawki gdy do niej dzwonie. Mam w pracy ukrop, wychodze o 19:00, w nocy mi sie robota sni, i nie mam czasu do niej chodzic tym bardziej ze zarzeka sie ze nic nie chce. Poza tym wygonila mojego meza i jakikolwiek kontakt z babskiem jest dla mnie jak kara, flaki mi sie przewracaja gdy do niej dzwonie. Isc do niej? Co sądzisz? Gdyby jej sie cos naprawde dzialo to by braciszek zakomunikowal. brrrr, starucha i jej rozrywki.
                          • kkk Re: Toksyczna 'miłość' matki 29.08.12, 08:31
                            ja juz chyba nie mam zdania na ten temat... nie wiem co poradzić i co sama robić:)
                            Nie kontaktuje się z nia od ponad miesiąca i jestmi dobrze tak, nie barkuje mi niczego. Czasem napisze mi jakiegos smsa, zebym przyszła i tyle. Nie idę.
                            Niestety śmiem twierdzić, że nic ją to nie nauczy, nie wie o co mi chodzi, po prostu myśli pewnie że się głupio obraziłam, coś mi jest,zerwałam z facetem czyli jestem NIESZCZĘSLIWA dlatego się nie odzywam (taak, to jej ulubiona śpiewka) :)
                            • kropidlo5 Re: Toksyczna 'miłość' matki 29.08.12, 08:45
                              kkk napisała:

                              > ja juz chyba nie mam zdania na ten temat... nie wiem co poradzić i co sama robi
                              > ć:)
                              > Nie kontaktuje się z nia od ponad miesiąca i jestmi dobrze tak, nie barkuje mi
                              > niczego. Czasem napisze mi jakiegos smsa, zebym przyszła i tyle. Nie idę.
                              > Niestety śmiem twierdzić, że nic ją to nie nauczy, nie wie o co mi chodzi, po p
                              > rostu myśli pewnie że się głupio obraziłam, coś mi jest,zerwałam z facetem czyl
                              > i jestem NIESZCZĘSLIWA dlatego się nie odzywam (taak, to jej ulubiona śpiewka)
                              > :)


                              Popularna i chyba sluszna rada brzmi 'nie probuj zmieniac matki, probuj zmieniac siebie' czyli nie jej zachowania, a twoje reakcje i nastawienie. Po twoim zdaniu widze, ze jeszcze chesz matke czegos 'nauczyc'- i tu tkwi blad (wiem, ze to trudne, sam mam ten problem).

                              Idealnie powinnas nie zastanawiac sie, co matka mysli i czy sie nauczy czy nie. Ja probuje tak postepowac ze swoimi rodzicami, punktuje zachowanie ktore maja charakter obrazliwy czy negatywny i mowie, ze nie zycze sobie tego slyszec. doszlo nawet do tego, ze powiedzialem jakis cas temu tak 'mozecie w glebi duszy mnie nie lubic, nie szanowac i nie akceptowac- nie interesuje mnie to- ja po prostu nie chce o tym wiedziec i tego widziec'.
                              • kkk Re: Toksyczna 'miłość' matki 29.08.12, 12:36
                                kropidło-
                            • szaman.ka Re: Toksyczna 'miłość' matki 29.08.12, 10:26
                              Spróbuj wobec tego napisać list do matki,w którym wyjaśnisz jej dlaczego jej nie odwiedzasz,jak się czujesz na wizytach u niej i jak bez tych wizyt.Będzie to miała na piśmie i trudniej jej będzie interpretować po swojemu Twoich zachowań. W tym liście staraj się jej nie atakować tylko pisz o swoich uczuciach związanych z jej zachowaniem.
                              Możesz napisać,że jesteś jej wdzieczna za to...........i to........,ale jednocześnie masz żal o to ...... i to........
                              Czujesz się podczas każdej wizyty........ tak i tak.......,a po wizycie u niej tak........ i tak........
                              Napisz,że jesteś już dawno dorosła i nie życzysz sobie,by to ona układała Ci życie i nadal dyktowała co jest dobre dla Ciebie a co nie.
                              Napisz,czego pragniesz od niej zamiast tego, co dostajesz od niej.
                              To tak to, co mi się nasunęło w tej chwili.Taki list trzeba poddać cenzurze,bo łatwo możemy dać się ponieść emocjom i przejść do ataku,a tego nie wolno robić.
                              Pozdrawiam,

            • noniewierze Re: Toksyczna 'miłość' matki 02.08.12, 10:36
              mi kiedys blizniaczka mamy powiedziala ze czesto jej mowi zeby pozwolila mi zyc tak jak ja chce. No czyli niezle na mnie "nadaje" po rodzinie.
    • clarissa3 Re: Toksyczna 'miłość' matki 29.08.12, 10:57
      Nudzi sie.

      Wielu matek horyzonty ograniczaja sie do ich dzieci - wiec dzien caly spedzaja na roztrzasaniu co to one robia i czego nie robia, na obmyslaniu alternatyw, rozwiazan, porownywaniu z innymi, itp. i wszystko co robia to tych dzieci dotyczy. Teraz, wedlug.. tradycji.. powinnas miec dzieci ... zeby mama miala co robic, no bo wtedy swiat by sie jej wypelnil a tak nie ma sie czym zajac. Bo i ilez razy dziennie mozna zlew polerowac?
      • kkk Re: Toksyczna 'miłość' matki 29.08.12, 12:44
        czy sie nudzi ? pewnie tak, wpadła w jakąs psychoze, im jestem starsza tym bardziej chciała panowac nad moim życiem.
        Ona pracuje zawodowo, na zmiany, więc wiem ze jest zmęczona i to bardzo, dziwie się że ma 'chęć' na takie rzeczy...:/
        Szamanka----------dobry pomysł :) nie wiem czy bedzi emi sie chciało ale jest to jakas myśl. Te niektóre rzeczy o których piszesz mówiłam jej. Czego od niej oczekujei itd.
        ehh
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka