Dodaj do ulubionych

Szukanie kozla ofiarnego...

12.11.12, 22:20

Obserwuje tendencje na, ktore to sama dalam sie troche nabrac. Czesto ludzie, gdy nie radza sobie z jakas sytuacja zyciowa, albo nie sa dostatecznie dojrzali do nowych zyciowych sciezek, albo cos zawala, czy to w relacjach z innymi ludzmi- to czesto zrzucaja wine, zal i agresje za swoje porazki, gdzies poza siebie.

Najczesciej winy szukaja w rodzicach, a bo tacy i siacy, albo w innych osobach, o dziwo....najczesciej u bliskich im ludzi. Jest to mechanizm samobrony psychicznej, tak mysle. No ale kiedys te klapki ze swoich oczu nalezy zerwac i zobaczyc prawde o sobie, ze kowalem swojego losu jestes ty sam. Nikt inny.
Obserwuj wątek
    • lifeisaparadox Re: Szukanie kozla ofiarnego... 12.11.12, 22:29
      No i co w związku z tym?
      • wielkafuria Re: Szukanie kozla ofiarnego... 12.11.12, 22:39
        lifeisaparadox napisał:

        > No i co w związku z tym?

        ale nieczuły jestes :D
        autor/ka wątku chcialasie podzielic przemysleniami a ty tak bez uczuc do tematu podszedles;)
    • szczesliwy_pierozek Re: Szukanie kozla ofiarnego... 12.11.12, 23:16
      Bycie kowalem swojego losu to jedno. Jasność umysłu i trzeźwe spojrzenie pozwalające dostrzec błędy (swoje i innych) i wyciągnąć wnioski, to inna para kaloszy. I to drugie to często punkt wyjścia, od którego możemy rozpocząć kucie swojego losu.

      • lifeisaparadox Re: Szukanie kozla ofiarnego... 13.11.12, 00:17
        Pierożek, ale to jest o wylewaniu frustracji. Dajmy na to pracujemy razem, idę do szefa po podwyżkę, a tu lipa. Biorę to do siebie, patrzę jak popełniasz błąd przy swojej pracy, i jadę na ciebie że jak taki lewy będziesz to nigdy podwyżki w tym zakładzie nie dostaniesz.

        Ty to bierzesz do siebie, przeżywasz kompleks umniejszenia, nie znajdując innej metody przetrawienia tego, zaczynasz medytację w pozycji lotosu. Kończąc medytację, w pozycji lotosu, doświadczasz oświecenia i odkrywasz lukę w swojej pracy do naprawienia. Obwieszczasz mi, że już wiesz o co mi chodziło, a ja na to "aha".

        Tak wygląda życie.
        • kalllka Re: Szukanie ofiarnego... 13.11.12, 01:34
          niewprawny megaloman z ciebie lifcie.

          albowiem because,
          nawet poczatkujacy medytujacy, nie obwieszcza. zwlaszcza tego co u siebie wylukal.


    • kropidlo5 Re: Szukanie kozla ofiarnego... 13.11.12, 04:13
      Tak krawiec kraje jak mu materii staje, moznaby powiedziec.czyli jest sie kowalem, ale tez ma sie okreslona ilosc narzedzi i zelaza.

      Zwalanie na innych moze byc wygodne, moze sluzyc czemus, a moze tez byc przypisywaniu odpowiedzialnosci, w ogole mowienie w kategorii winy i kary to jest takie nieco bledne myslenie, raczej chodzi wlasnie o odpowiedzialnosc i wyciagniecie lekcji.


      ALe ciezko mi sobie wyborazic, jak mozna na kogos zwalic wine w ogole nieuzasadniony sposob, tylko ktos glupi albo poza kontrola by na to poszedl. Nie kupilem spodni, bo mi ojciec 20 lat temu wlal? Raczej az tak to malo kto 'obwinia'. Raczej to sa bardziej zlozone mechanizmy, z zakonczeniem trudnym do obiektywnego osadzenia.
      • szaman.ka Re: Szukanie kozla ofiarnego... 13.11.12, 10:25
        Tam, gdzie kończy się obwinianie,a zaczyna odpowiedzialność, tam rozpoczyna się psychoterapia.
        • rt.4 Re: Szukanie kozla ofiarnego... 13.11.12, 11:32
          Paradoks psychoterapii, polega na tym,ze ludzie ktorzy najmniej jej potrzebuja najczesciej w nie wpadaja na cale lata. A ci ktorzy powinni naprawde zasiegnac pomocy jakos tak niechetnie na te terapie chodza...
          • szaman.ka Re: Szukanie kozla ofiarnego... 13.11.12, 12:27
            Właśnie z obawy,że zobaczą u siebie to,co wolą widzieć u innych.
            • kropidlo5 Re: Szukanie kozla ofiarnego... 13.11.12, 13:03
              Ta teoria powtarza sie jak echo i pewnie czesciowo jest sluszna, ale czy na pewnoo wszystko czego nie lubimy w innych to musi byc nasza wlasna cecha, ktora jest zablokowana? Mam watpliwosci.
              Moge nie lubic u kogos zachowan, ktore oceniam zle u siebie samego, ale moze byc i odwrotnie. Przykladowo, ja najbardziej czego nie znosze u ludzi to sa: obluda, osadzajace podejscie i nietolerancja, agresja, chciwosc, nielojalnosc, pozerstwo.

              Mowiac szczerze, zadnej z tych cech nie zauwazam u siebie, w formie czy otwartej czy zablokowanej. Istnieja w jakiejs formie szczatkowej jak u wiekszosci ludzi, ale nic ponadto. W moim przypadku juz bardziej daloby sie zastosowac teorie, ze pociagaja mnie u innych rzeczy, ktorych brakuje mnie samemu. Lubie ludzi nieco nonszalanckich, wyluzowanych, nieco aroganckich nawet, ludzi ktorzy maja wlasne zdanie i wlasny styl- indywidualistow. Sam lubie te cechy, ale sie boje taki byc.





              szaman.ka napisała:

              > Właśnie z obawy,że zobaczą u siebie to,co wolą widzieć u innych.

              t
              • kropidlo5 Re: Szukanie kozla ofiarnego... 13.11.12, 13:19
                Nalezaloby zadac pytanie, czy rodzice maja udzial jesli ich dziecko radzi sobie dobrze w zyciu i wiele osiaga? Kazdy pewnie powie, ze tak. Jak sie oglada ceremonie Oscarow czy innych to kazdy kto cos wygral zawsze niemal dziekuje rodzicom. Taka moze troche moda, ale moze i faktycznie czuja, ze ten udzial byl spory.

                Nagle jednak gdy idziemy w druga strone i trzeba widziec ten udzial rodzicow w zyciu pelnym porazek i problemow, nagle rodzice znikaja? NAgle czlowiek staje sie doroslym i odpowiedzialnym, bez korzeni? W wieku 20 lat kiedy czlowiek wychodzi z domu, nie jest on tabula rasa. Tabula rasa jest w momencie poczecia, a w wieku 20 lta to czlowiek jest juz w pelni uksztaltowany, tak czy inaczej. Potem mozna to korygowac albo zyc jak leci.
              • rt.4 Hm...? 13.11.12, 13:37
                A czy "..." Przykladowo, ja najbardziej czego nie znosze u ludzi to sa: oblu
                > da, osadzajace podejscie i nietolerancja, agresja, chciwosc, nielojalnosc, poze
                > rstwo.
                "..." to i to drugie:"..."Lubie ludzi nieco nonszalanckich, wyluzowanych, nieco aroganckich nawet, ludzi ktorzy maja w
                > lasne zdanie i wlasny styl- indywidualistow
                ."..."
                Nie ma jakiejs cechy wspolnej i wychodnej? W kodowaniu nazwaloby sie to rodzajem "parent" Gdzies takiego wspolnego korzenia?
                • kropidlo5 Re: Hm...? 13.11.12, 14:53
                  t.4 napisała:

                  > A czy "..." Przykladowo, ja najbardziej czego nie znosze u ludzi to sa: oblu
                  > > da, osadzajace podejscie i nietolerancja, agresja, chciwosc, nielojalnosc

                  > , poze
                  > > rstwo.
                  "..." to i to drugie:"..."Lubie ludzi nieco nonszalanckich,
                  > wyluzowanych, nieco aroganckich nawet, ludzi ktorzy maja w
                  > > lasne zdanie i wlasny styl- indywidualistow
                  ."..."
                  > Nie ma jakiejs cechy wspolnej i wychodnej? W kodowaniu nazwaloby sie to rodzaje
                  > m "parent" Gdzies takiego wspolnego korzenia?


                  tak, jak na to spojrzec z boku to istotnie to pierwsze jest nieco odwrotnoscia tego drugiego, albo wypelnieniem. Pierwszy jest oceniajaco-osadzajacym, apodyktycznym, pasozytniczym dyktatorem, a ten drugi to pewnego rodzaju idealny model czlowieka, ktory potrafi sie oprzec naciskom osadzajaco- odrzucajacego otoczenia. Tak jakby ten drugi jest odpowiedzia na tego pierwszego, na dodatek odpowiedzia, ktorej pozadam we wlasnym zyciu i ktorej zbyt czesto nie dawalem, raczej bedac w relacji biernosci i strachu.
                  • kropidlo5 Re: Hm...? 13.11.12, 15:03
                    Dodam jeszcze, ze ciekawie wypada konfrontacja wlasnego obrazu siebie z opinia na nasz temat otoczenia. Czesto jest to wrecz zaskakujace. Ja na przyklad od znajomych czy w ramach prac z grupa na terapiach bardzo czesto slyszalem o sobie, ze jestem ciekawy i otwarty, przenikliwy, wzbudzajacy zaufanie- jesli chodzi o zalety, a z wad to ze jestem zbyt nieufny i zbyt uciekam od ludzi. Co do wad to znam je, ale co do zalet to mnie wiele razy zaskoczyly takie opinie, bo ja mialem zawsze na wlasny temat duzo gorsza ocene, uwazajac, ze jestem malo bystry, niegodzien zaufania, zbyt egocentryczny.

                    Moze jest tu pewien styk miedzy strachem przed odrzuceniem i zla ocena oraz nieufnoscia wobec ludzi- bo ta nieufnosc wynika z zalozenia, ze generalnie ludzie oceniaja i odrzucaja, widac na poziomie podsiwadomym zakwalifikwalem wszystkich pod kategorie ludzi podobnych do toksycznych osob ktore znalem, moze w pewien sposob sam zbyt nisko oceniam ludzi, ale ja nie oceniam ich prywatnego zycia, zachowan, moralnosci itp- tylko jeden aspekt- wiec nei wiem, czy to sie da skleic.
                    Moze to tez wynikac z mojej checi przypodobania sie wszaystkim- a raczej nie checi, tylko potrzeby- a to wiaze sie z moim uwielbieniem dla spolecznych indywidualistow, ktorz maja odwage dzialac i mowic co mysla i chca. Ja staram sie tak postepowac- ale towarzyszy temu duzy strach wiec sie czesto szamocze.
              • szaman.ka Re: Szukanie kozla ofiarnego... 13.11.12, 13:47
                Ta teoria sprawdza się w praktyce. Na jakimś poziomie można się doszukać wspólnych cech.
                Nieraz miałam okazję obserowwć jak w grupie poszczególne osoby wchodziły w sytuację konfliktowe ponieważ mialy podobne cechy osobowości.

                Jeśli dana osoba bardzo negatywnie ocenia te cechy,to zazwyczaj oznacza,że je wyparła i może świadomie ich nie przejawiać.Funkcjonują one poza jej świadomoscią.
                Podam własny przykład z bytności na forum.Ja jestem osobą,kóra myśli o sobie,że ma kwalifikacje w przedmiocie ,w kórym zabieram głos i bardzo nie lubię,gdy ktoś mi pisze,że nie mam racji,albo,że się mylę.Jestem osoba bardzo samokrytyczną i jednocześnie mam o sobie przekonanie,że nie mam w zwyczaju głupot pisać.Jeśli czegoś nie wiem w ogóle nie zabieram głosu na ten temat.
                Wszystkie konflikty, jakie tutaj miałam ,dotyczyły tego; kto ma rację.Znalazła się grupka osób,która co najmniej równie usilnie,albo bardziej, też chciała mieć rację. Gdyby te osoby pisały swoje uwagi w takiej formie :" Ja mam inne zdanie na ten temat;myślę to i to..." nie byłoby problemu.
                Konflikty wybuchały; kiedy te osoby zaczynały mi udowadniać,że się mylę,że to jest inaczej, że głupoty piszę itp.przyznając sobie tym samym, monopol na rację.
                Drażniła ich moja pewnośsć siebie,natomiast nie dostrzegaly własnej postawy.
                • kropidlo5 Re: Szukanie kozla ofiarnego... 13.11.12, 14:47
                  Chodzilo i o to, ze cechy, ktorych lie lubie u kogos szczegolnie, niekoniecznie musze posiadac ja sam, choc oczywiscie sa zwiazane w jakis sposob z moja przeszloscia. I na ile mam te ceche i na ile jest ona wyparta i jesli tak, to czy jako wyparta ma na mnie wplyw czy tez nie, jakby sugerowala nazwa procesu? I czy jest we mnie wyparta jako odbiorcy czy nadawcy zdarzenia?

                  Na przyklad moja dezaprobata wobec zachowan oceniajaco- odrzucajacych bierze sie stad, ze taka jest moja matka z natury i taki byl moj ex-toksyczny znajomy, a ja jako osoba w relacji z nimi stale balem sie odrzucenia i potepienia. Szczegolnie razi mnie takie potepianie za rzeczy, ktorych nie mozna zmienic i ktore sa malo znaczace, trywialne, czesto natury moralno-obyczajowej. I gdzie ja mam taka ceche wyparta? Ja jestem nadmiernie lojalny, a nie nadmiernie grozacy odrzuceniem, a takze jestem zbyt tolerancyjny, a nie za malo tolerancyjny. Jedyne gdzie moja tolerancja zanika to gdy ktos wkracza na moje terytorium, ale to chyba normalne.

                  I jak mialbym rozumiec wyparcie takiej cechy, czy mozliwe, ze gdzies gleboko wewnatrz chce oceniac i osadzac? Jak o tym pomysle to nic takiego nie czuje, a silnie czuje niechec wobec tego. Nie rozumiem tego. Amoze chodzi bardziej o inne cechy, nie te ktorych nie lubie swiadomie ale podswiadomie? Ale jakos takich cech nie umiem wskazac.


                  Na tym forum starlem sie ostrzej z Renka czy Paradoxem, i czy to tez oznacza, ze jestyem do nich podobny? Nie czuje sie ani troche podobny do zadnego z nich, a co mnie odstreczylo od obojga to wlasnie potepiajaco- osadzalacy, dramatyzujacy ton.
                  • szaman.ka Re: Szukanie kozla ofiarnego... 13.11.12, 18:19
                    Tak,to jest normalne ,że się bronisz gdy ktoś wkracza na Twoje terytorium.(na szczęście).
                    Też uważam,że byłeś otwarty na uwagi,które Ci robiłam.Nie masz zwyczaju nikogo sam pierwszy atakować i negatywnie oceniać.
                    Nie podejmę się internetowej diagnozy czy masz jakies cechy,które wyparłeś,czy też ich nie masz.To jest możliwe w bezpośredniej obserwacji i komunikacji,a nie tutaj.Chociaż, u niektórych, te cechy przebijają tak wyraźnie,że nawet przez ekran je widać.Bardzo lubisz zastanawiać się nad sobą. Polecam Ci wobec tego książkę Steve Andreas'a-"Przebudowa Twojego Ja". "Stań się tym.kim pragniesz być." Jest to podręcznik do pracy własnej, oparty o NLP,lecz nie trzeba znać NLP,by korzystać z tego podręcznika.
                    • kropidlo5 Re: Szukanie kozla ofiarnego... 13.11.12, 18:50
                      Dzieki, zerkne na podreczniki. Ciezko byloby wymagac, zeby ktos nie dosc ze nie atakuje to sie jeszcze nie bronil i nie kontratakowal, na razie jszcze poziomu rozwoju Jezusa nie osiagnalem i chyba niewielu osiagnie w zyciu. Choc Jezus tez potrafil sie zezloscic:)
                      A co do w ogole istnienia cech, takich czy owakich, to przeciez naturalne jest dla kazdego czlowieka przezywac kazde uczucia, kwestia jest tylko w intensywnosci. Kazdy do jakiegos tam stopnia ocenia, kwalifikuje, upraszcza, kazdy jest czasem lub troche chciwy, zachlanny, kazdemu zdarzy sie poplotkowac czy zazdroscic, byc zlosliwym, agresywnym czy upartym.
                      KWestia proporcji. Ludzie, o ktorych ja mowie, i cechy o ktorych mowie, to ludzie, ktorzy lubia uderzac w dramatyczne, z reguly moralistyczne dzwony, oceniac innych prywatne sprawy, klasyfikowac negatywnie i ponizac. Z reguly to sa ludzie z kompleksami i wyparta zapewne potrzeba bezpieczenstwa, zatem kazda innosc traktuja jako zagrozenie, tak to ja interpretuje.

                      Ogolnei osoby takie nie sa lubiane, szczegolnie gdy laczy sie to z hipokryzja (a z reguly sie laczy), przyklady takich zachowan to komentowanie i potepianie czyichs wyborow zyciowych, zycia seksualnego, slabosci, sposobow spedzania czasu wolnego, statusu materialnego, rasy, religii, i tak dalej, az do codziennych sytuacji typu krytyka tego, jak ktos sie ubiera, co je, z kim sie spotyka itp.

                      I nie chodzi o posiadanie wlasnej opinii, odmiennej niz czyjac, i nie chodzi o wyartykulowanie jej, chodzi tutaj o postawe roszczeniowa, gdzie ludzie maja postepowac tak jak ja chce, a jak nie to smierc, i nie chodzi o to, ze maja postepowac w naszej wzajemnej relacji, bo to niejako uprawnione oczekiwanie, ale w ogole, we wlasnym prywatnym zyciu, maja postepowac tak jak moralni katoni postanowli, a jak nie to kara smierci (symboliczna).

                      Jak mowie, znielubilem takie postawy majac kontakt intenmsywny z osobami tego typu, bobmardowany negatywnymi i zjadliwymi komentarzami wobec swiata i ludzi, modelowym przykladem byliby moi toksyczni ex-znajomi, ktorzy potrafili urzadzac praktycznie seanse nienawisci, gdzie obrabiali dupe wszystkim znajomym w wulgarny sposob, wlazili z butami w ich zycie prywatne i nawet intymne, zlosliwie komentowali i uwielbiali dawac dramatyczne etykietki tyou wulgaryzmy albo psychiatryczne 'diagnozy'.

                      A ja bylem na tyle glupi, ze uznawalem, ze mam lepiej, bo mnie przynajmniej ponizaja prosto w oczy, a nie jak innych- za plecami, by w twarz sie usmiechac. Oczywiscie nie musze dodawac, ze to co potepiali u innych tym sie bardzo mocno charakteryzowali czesto.

                      • szaman.ka Re: Szukanie kozla ofiarnego... 13.11.12, 20:31
                        I znowu się zaczynasz tłumaczyć,a ja Ci przecież nic nie zarzucam. Tak to przynajmniej może być odebrane.Masz rację,że nikt nie jest pozbawiony cech i czasami zachowań,które nie są powodem do chwalenia się i zachwytów.
                        Nikt nie jest tylko mądry i dobry,bo bywa też czasami głupi i niedobry. Tylko tak jak piszesz ;kwestia proporcji.
                        A tacy ludzie, o jakich piszesz, nienawidzą przede wszystkim siebie,ale swoją nienawiść projektują na innych i dlatego tak się zachowują.
                        • kropidlo5 Re: Szukanie kozla ofiarnego... 13.11.12, 20:43
                          szaman.ka napisała:

                          > I znowu się zaczynasz tłumaczyć,a ja Ci przecież nic nie zarzucam. Tak to przyn
                          > ajmniej może być odebrane.Masz rację,że nikt nie jest pozbawiony cech i czasami
                          > zachowań,które nie są powodem do chwalenia się i zachwytów.
                          > Nikt nie jest tylko mądry i dobry,bo bywa też czasami głupi i niedobry. Tylko t
                          > ak jak piszesz ;kwestia proporcji.
                          > A tacy ludzie, o jakich piszesz, nienawidzą przede wszystkim siebie,ale swoją n
                          > ienawiść projektują na innych i dlatego tak się zachowują.


                          Nie odnioslem wrazenia, ze mi cos zarzucilas, tylko chcialem dokladniej wyjasnic o co mi chodzi.
              • lifeisaparadox Re: Szukanie kozla ofiarnego... 13.11.12, 15:05
                kropidlo5 napisał:

                > Przykladowo, ja najbardziej czego nie znosze u ludzi to sa: oblu
                > da, osadzajace podejscie i nietolerancja, agresja, chciwosc, nielojalnosc, poze
                > rstwo.

                Ale to wszystko są twoje własne cechy które już wielokrotnie tutaj zaprezentowałeś sobą.

                > Mowiac szczerze, zadnej z tych cech nie zauwazam u siebie,

                Bo jesteś jak Kaczyński.
                • kropidlo5 Re: Szukanie kozla ofiarnego... 13.11.12, 15:17
                  o jezu znowu to samo, projekcje, idz sobie, zostaw mnie. ja nie wlaze w niczyje watki i nie oceniam i nie osadzam i nie daje zlotych rad. to ty tak robisz, wszechwiedzacy guru samozwaniec, nie znoszacy sprzeciwu. ja zadaje 100 pytan i daje jedna odpowiedz a ty nie zadajesz zadnych pytan a masz odpowiedz na wszystko, zglos sie do omnibusa albo do jeden z dziesieciu

                  • lifeisaparadox Re: Szukanie kozla ofiarnego... 13.11.12, 15:20
                    kropidlo5 napisał:

                    > o jezu znowu to samo, projekcje, idz sobie, zostaw mnie. ja nie wlaze w niczyje
                    > watki i nie oceniam i nie osadzam i nie daje zlotych rad. to ty tak robisz, w
                    > szechwiedzacy guru samozwaniec, nie znoszacy sprzeciwu. ja zadaje 100 pytan i d
                    > aje jedna odpowiedz a ty nie zadajesz zadnych pytan a masz odpowiedz na wszystk
                    > o, zglos sie do omnibusa albo do jeden z dziesieciu

                    Jesteś psycholem i bawi mnie punktowanie ci tego.
                    • kropidlo5 Re: Szukanie kozla ofiarnego... 13.11.12, 15:25
                      lifeisaparadox napisał:

                      > bla bla bla

          • paulinak891 Re: Szukanie kozla ofiarnego... 12.01.13, 13:14
            Dzień dobry,

            Jestem studentką piątego roku psychologii klinicznej. Piszę pracę magisterską na temat przebiegu i przerywania psychoterapii. Interesuje mnie czy można wyodrębnić czynniki sprzyjające/utrudniające przebieg psychoterapii. Pozwoliłby to lepiej zrozumieć oczekiwania osób podejmujących leczenie, dobrać odpowiednią formę psychoterapii i uniknąć sytuacji przerywania leczenia.

            Kwestionariusz ma dwie wersje.
            Wersja A ( www.ebadania.pl/8b71b22c01df2bb9 ) przeznaczona jest dla osób, które przerwały psychoterapię przynajmniej dwa razy, natomiast wersja B ( docs.google.com/spreadsheet/viewform?formkey=dHRJczRKN3I2aGJ6Q2JTX0FIckpNVkE6MQ ) przeznaczona jest dla osób, które ukończyły leczenie pomyślnie.
            Wypełnienie kwestionariuszy trwa ok. 30 minut.

            Dziękuję za pomoc!
        • kalllka Re: Szukanie 'kozy' 13.11.12, 11:39
          gdy startujac w rozwazaniach o zyciu, poslugujemy wygodnickimi psychologizmami w okreslaniu jego przejawow, to a' priori, skazujemy sie na podporzadkowanie 'chorobowemu relatywizmowi'

          sprowadzanie potrzeb do wspolnego- Kto.co? jest matematycznym bledem logicznym- skutkuje systemowa zapascia, ograniczeniem jezykowym.
          najkrocej wyjasniajac.. blokada , ktora narzucajac jedyne rozumienie twojego nicnejmu- np tylko jako- guru, wiedzmy, czy czarownicy pozycjonuje cie - determunujac sciezke - ksztaltujac zyciowa postawe...


          dlatego
          szukanie-grzebanie, w etymologicznych zrodlach, wzbogaca miedzynarodowe menu o sztuke i nie tylko miesa do pozarcia .
      • rt.4 Re: Szukanie kozla ofiarnego... 13.11.12, 11:29
        To forma szukania iluzji, w ktorej to ja jestem okej, a to ze nie potarfie, bo.... i tu 1000 domniemanych powodow, jest forma ucieczki od prawdy przed zobaczeniem siebie w calej okazalosci.

        Niektorzy ludzie tak juz maja, ze zobaczenie tym kim sa jest dla nich zbyt trudne. Nie mozesz sie ladnie ubrac nie patrzac do lustra gdzie widzisz to wlasne odbicie i gdize mozesz naniesc poprawki.

        Podbnie z osobowscia czy zachowaniem. Musisz najpierw siebie zoabczyc takim jaki jestes aby moc cos zmienic...
    • rt.4 Film... Shame 13.11.12, 11:49
      W rezyserii Steve McQueen, to wlasnie taki film, gdzie ludzie szukaja winnych poza soba...

      W krotkim streszczeniu, to zarowno brat jak i siostra maja problemy w relacjach. Brat, Brandon ok 30 lat, jest uzalezniony od seksu i pornografii, jest tzw. seksoholikiem, siostra mlodsza tez ma problemy charakterystyczne dla kobiety, jest uzalezniona od relacji. Objawia sie to m.in ze nie wybiera specjalnie facetow- a ma ich jak na lecacej fabrycznej tasmie, jeden po drugim, najczesciej faceci zajeci, zonaci itp. W pewnym momencie kulminacyjnym po klotni z bratem, siostra po raz kolejny rzuca sie na swoje zycie...A brat idzie w kraj, jak mowia, idzie i ma seks z dwoma prostytutkami...

      Pozniej nastepuje rozmowa, i siostra mowi do brata: "Brandon, to nie nasza wina ze jestesmy jacy jestesmy. To wina tych strasznych ludzi, ktorzy nas wychowywali."

      Zycie nie jest takie proste, ze mozna za swoje wlasne czyny obrzucac rodzicow czy opiekunow.

      Podobnie z filmami na temat nazizmu, gdzie rezyserzy ukazuja falszywy obraz rzeczywistosci- dopatrujac sie przyczyn zrodel nazizmu w ostrym wychowywaniu dzieci, przez co dzieci jakoby mialay byc bardziej sadystyczne...

      Tej wersji tez nie kupuje!

      Nadal twerdze,ze to ty jestes kowalem swojego losu, ty zań odpowiadasz nikt inny...A zwalanie winy na innych jest odzyskiwaniem pozorow kontroli nad swoim zyciem, poprzez szukanie surogatow winy...Czyli budowaniem domkow z kart ktore i tak sie kiedys rozwala...
    • gocha033 machanizm, jak inny - i co w zwiazku z tym ? 13.11.12, 12:05
      rt.4 napisała:
      Najczesciej winy szukaja w rodzicach, a bo tacy i siacy, albo w innych osobach,
      > o dziwo....najczesciej u bliskich im ludzi. Jest to mechanizm samobrony psychi
      > cznej, tak mysle.

      - No a w kim tej winy maja szukac , w obcych ?.
      Jasne, ze szukaja jej najczesciej w najblizszym otoczeniu.
      Trza od takich stronic - ile sie da... :)

      No ale kiedys te klapki ze swoich oczu nalezy zerwac i zobaczyc prawde o sobie,

      - niektorym sie w koncu udaje, lecz nie wszystkim...

      TYLKO, ZE...

      kowalem swojego losu jestes ty sam. Nikt inny.

      -Tylko ze TO NIEPRAWDA:
      Kowalem Twojego losu jest w polowie sam LOS,
      czyli zbior otaczajacych Cie okolicznosci ,
      a dopiero w drugiej polowie Ty sam.

      Niektore da sie wlasna praca pokonac, innych nie.
      Genetyczny grubas nie zostanie baletmistrzem,
      a statystyczny (i uzdolniony) mieszkaniec Bangladeszu ma mniejsze szanse by zostac bogatym,
      niz stzatystyczny mieszkaniec Kanady - powiedzmy.
      • rt.4 Re: machanizm, jak inny - i co w zwiazku z tym ? 13.11.12, 13:07
        > - No a w kim tej winy maja szukac , w obcych ?.
        > Jasne, ze szukaja jej najczesciej w najblizszym otoczeniu.
        > Trza od takich stronic - ile sie da... :)


        Czesto to najblizsze otoczenie wcale nie jest az takie zle. Ludzie fantazujuja na temat swoich bliskich i rodzin. Zakrywajac w ten sposob swoje wlasne braki i fakt ze nie chce im sie nad soba pracowac.

        Zaden dom nie jest idelany. I strasznym by bylo aby byl. Byloby to znacznie gorsze, moze, w skutkach- niz ten dom rodzinny daleki od idealow.
        Zaden rodzic wszstkiego nie da i nie nauczy. Rodzice dali tyle ile mogli dac. A reszta to twoj wlasny obowiazek, aby wypracowac i sie rozwinac.

        Niektore da sie wlasna praca pokonac, innych nie.
        > Genetyczny grubas nie zostanie baletmistrzem,
        > a statystyczny (i uzdolniony) mieszkaniec Bangladeszu ma mniejsze szanse by zos
        > tac bogatym,
        > niz stzatystyczny mieszkaniec Kanady - powiedzmy.


        Zostanie baletmistrzem poniewaz ciagly ruch i gimnastyka wprowadza nowe funkcje w ktorych organizm moze sie swietnie czuc...mamy wiele genetycznych chorob, ktore sie nie ujawniaja poniewaz dbamy o nasze zdrowie..

        W obecncyh czasach statystyczny mieszkaniec- uzdolniony- Bangladeszu ma 1000, ba... wiecej mozliwosci bycia bogaczem niz ...tylko statystyczny mieszkaniec Kanady....Chocby dlatego ze rynki krajow wyzej/wysoko rozwinietych sa nasycone i trudno w nich dostateczne obroty np, w handlu.
        • szaman.ka Re: machanizm, jak inny - i co w zwiazku z tym ? 13.11.12, 13:24
          Zauważam o 180% zmianę Twojego podejścia do tematu . Czyżby pod wpływem jakiejś nowej lektury ?
          • rt.4 Re: machanizm, jak inny - i co w zwiazku z tym ? 13.11.12, 13:32
            Nie, nie pod wplywem lektury. A samego zycia.

            W sumie mam na tapecie jedna ksiazke, ktora polecm wszystkim zainteresowanym psychologia to: "Psychicziny spadek."- Ralph Stenbäcker

            O ile jest dostepny w Adlibris tego nie wiem...To tak uciekajac od twojego glownego pytania...:=)
          • kropidlo5 Re: machanizm, jak inny - i co w zwiazku z tym ? 13.11.12, 13:33
            Tez dostrzeglem radykalnosc tej metamorfozy.

            szaman.ka napisała:

            > Zauważam o 180% zmianę Twojego podejścia do tematu . Czyżby pod wpływem jakiejś
            > nowej lektury ?
        • gocha033 eehhh... 13.11.12, 13:29
          rt.4 napisała:

          > Czesto to najblizsze otoczenie wcale nie jest az takie zle. Ludzie fantazujuja
          > na temat swoich bliskich i rodzin. Zakrywajac w ten sposob swoje wlasne braki i
          > fakt ze nie chce im sie nad soba pracowac.
          > Zaden rodzic wszstkiego nie da i nie nauczy. Rodzice dali tyle ile mogli dac. A
          > reszta to twoj wlasny obowiazek, aby wypracowac i sie rozwinac.

          - PISZESZ OCZYWISTOSCI
          >

          > W obecncyh czasach statystyczny mieszkaniec- uzdolniony- Bangladeszu ma 1000, b
          > a... wiecej mozliwosci bycia bogaczem niz ...tylko statystyczny mieszkaniec Kan
          > ady....Chocby dlatego ze rynki krajow wyzej/wysoko rozwinietych sa nasycone i t
          > rudno w nich dostateczne obroty np, w handlu.

          - To powiedz to tej swiatowej biedocie , by walila do Bangladeszu,
          a nie do Kanady, bo oni sie chyba myla :)
          www.bliskoidaleko.pl/wp-content/uploads/2012/03/bangladesz.jpg
          • rt.4 Re: eehhh... 13.11.12, 13:40
            duzo ludzi wali zagranice. I jezeli potrafia wyjsc poza swoje tzw. horyzonty, to dochodza bardzo daleko. Zwlaszcza,ze jezeli chca sie uczyc to tu drogi sa otwarte az za bardzo.
            • gocha033 marzenia gimnazjalistki ... 13.11.12, 13:53
              rt.4 napisała:
              > duzo ludzi wali zagranice. I jezeli potrafia wyjsc poza swoje tzw. horyzonty, t
              > o dochodza bardzo daleko. Zwlaszcza,ze jezeli chca sie uczyc to tu drogi sa otw
              > arte az za bardzo.

              Piszesz ogolniki, jak gimnazjaliska. Niestety, zebys stawala na glowie, to nie zmienisz faktu,
              ze polowa ludnosci Bangladeszu gloduje, a w Kanadzie malo kto.

              Ktos superuzdolniony wszedzie moze dojsc do czegos, ale niestety wiekszosc jest PRZECIETNIE zdolna i ich sukces bardzej zalezy od warunkow zewnetrznych, niz od nich samych, poniewaz maja obok siebie taka sama konkurencje, ktora ich ogranicza.
              • rt.4 Re: marzenia gimnazjalistki ... 13.11.12, 13:59
                W Bangladeszu ludzie gloduja...z bardzo roznych powodow a glownym jest uklad i system tej spolecznosci opartej na klanach. Podobnie jak w innych krajach tzw. 'glodu' pali sie zboza, czy wyrzuca tony jedzenia zepsutego na ulice bo...nie ma lodowek do przechowywania...
                W kanadzie ludzie tez gloduja ale jest to rodzaj biedy dobrze ukrytej i schowanej, jej nie widac na zewnatrz.

                itp. No dobra...A moze pogadajmy o 'kozlach'...czy wolisz inny temat...?...:=)
                • gocha033 Re: marzenia gimnazjalistki ... 13.11.12, 14:16
                  rt.4 napisała:
                  > W Bangladeszu ludzie gloduja...z bardzo roznych powodow, a glownym jest uklad i
                  > system tej spolecznosci opartej na klanach.

                  - nie , glowny powod jest jeden: za duzo ludzi i za niski poziom rozwoju.
                  cala reszta to przyczyny poboczne.

                  Podobnie jak w innych krajach tzw. 'glodu' pali sie zboza,

                  - nigdzie dzisiaj nie pali sie juz zboz.

                  > W kanadzie ludzie tez gloduja ale jest to rodzaj biedy dobrze ukrytej i schowanej,
                  jej nie widac na zewnatrz.

                  - napisalam: praktycznie jej w Kanadzie nie ma, bo kazdy "normalny" moze dostac pomoc socjalna, kto sie po nia zglosi.
                  gloduja, chorzy, psychiczni, alkoholicy itd...
                  >
                  > itp. No dobra...A moze pogadajmy o 'kozlach'...czy wolisz inny temat...?...:=)

                  - Nie nudzi mi sie - by gadac dla gadania.
                  wyprostowalam tylko Twoja niewiedze spoleczno-ekonomiczna.

                  a co do samej psychologii i "kozlow" w wiekszosci dobrze to ujelas,
                  wiec nie ma oczym gadac.

                  pa.
    • clarissa3 Re: Szukanie kozla ofiarnego... 12.01.13, 16:42
      tak, bo najlepiej jest najpierw poograniczac a potem kazac sobie z tym poradzic, nie?

      Teraz taki trend - ubogim sie mowi ze to ich wina ze sa ubodzy - a nie systemu ktory jednych dopuszcza a innych nie - lub zgwalconej ze prowokujaco sie ubrala, i w zeby nie walila... Pomysl!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka