3bebiko
18.04.13, 09:12
pisze bo mam serdecznie dosc, a czego opieki nad moja mama...moze wyda sie to wszystkim zle, okrutne itd ....ja nie bylam nigdy coreczka swojej mamusi...fakt nie bila mnie, nie katowala, ale byla bardzo wymagajaca, surowa i NIESPRAAWIEDLIWA, a dlaczego, bo dla mojej mlodszej o 3 lata siostry byla kochajaca mamuska....ja juz mam pol wieku za soba...zycie mnie ciagle sprawdza czy jeszcze cos mi dorzucic i czy dam sobie z tym rade......mama przez 12 lat byla w domu mojej siostry gdzie robila wszystko, bo siostra miala bogatego meza i dzieci, ktore babcia uwielbiala...ja w tym czasie bylam juz chora (zwyrodnienie stawow biodrowych) i mialam meza nie zaakceptowanego przez moja mama, a ktory mnie kochal bardzo mocno....w 2002 roku bylam juz po pierwszej operacji biodra, a 3 miesiace pozniej maz zachorowal...stwierdzono ziarnice zlosliwa i szkliwiaka...dostalam cios w zoladek....zaczela sie walka o jego zycie....za kilka miesiecy moja mama dostala udaru i zaczelo sie jezdzenieod szpitala do szpitala...dawalam rade....potem mama wyszla i tak zaczela sie nasza opieka nad mama tzn. opiekuje sie nia ja i moja siostra tylko to juz trwa 11 rok i jak bylo ze mna ok tak teraz juz jest mi coraz gorzej.....maz wyszedl z choro, a za 5 lat dostal nawrotu...podejrzewam, ze operacja na serce naszego syna dala mu wkosc....syn ma sie bardzo dobrze....poniewaz mama nie byla juz ta osoba co przed choroba wiec zaczela sie ta opieka...bylam bardzo mila dla mamy, zartowalam aby ja rozweselic i tak to trwalo 9 lat, az nadszedl mment, ze ja zaczelam miec dosc....jeszcze nie wspomnialam, ze choroba meza wywolala u mnie silna depresje lekowa.....ale stanelam na nogi.....mama ma poudarowa demencje starcza....chorobe Parkinsona i jest zalezna od osob drugich...nie chce mieszkac u zadnej z nas ( i bardzo dobrze)...a dlaczego nie wytrzymamalaby tego psychiocznie, bo maz zaczyna sie coraz bardziej denerwowac zaistniala sytuacja i nie pomaga mi przez to przejsc...stalam sie bardziej nerwowa, mama mnie coraz czesciej irytuje i chyba dochodze do moooooooomentu " kiedys powiem sobie dosc..." i osune sie od opieki na nia, a dlaczego bo mama jest nieprzyjemna, wszystko robi na odwrot...nie rozumie poidstawowych prosb ...zawsze miala trudny charakter, ale ja juz nie daje rady...boli mnie serce, ze nie jestem dobra corka, ale ja juz naprawde mama dosc......jak nadchodzi dzien mojej opieki to boli mnie zoladek, serce wali jak mlotem itp...gdyby maz mnie nie prowokowal to dalabym rade, a tak to jestem miedzy mlotem a kowadlem...dodatkowo jeszcze opikujemy sie wnuczkiem i w te dni co wnuczek jest u nas jest wiecej nerwow, bo mama na prosby aby tak glosno niem owila, bo dziecko spi wcale nie reaguje....nie umiem przekazac tego co czuje dokladnie, bo to co napisalam jest tylko namiastka...wiem , ze inni maja gorzej....mysle, ze za duzo przeszlam w zyciu i niemam juz sil opiekowac sie w dalszym ciagu kimkolwiek, bo moje sily sie wyczerpuja....jestem tez sama chora...mam dwie endoprotezy bioder, kolysze sie jak kaczka....boli mnie kregoslup i jest mi naprawde ciezko...podpowiedzialam siostrze aby zlozyc papiery do domu opieki....i wtedy jak mama bedzie juz nieswiadoma to ja tam dac ( 5 km od nas) ale siostra nie chce o tym slyszec....nie wiem co mama robic,,,nie wiem na ile mi sil strczy, ale juz mam ich coraz mniej....