18.04.13, 09:12
pisze bo mam serdecznie dosc, a czego opieki nad moja mama...moze wyda sie to wszystkim zle, okrutne itd ....ja nie bylam nigdy coreczka swojej mamusi...fakt nie bila mnie, nie katowala, ale byla bardzo wymagajaca, surowa i NIESPRAAWIEDLIWA, a dlaczego, bo dla mojej mlodszej o 3 lata siostry byla kochajaca mamuska....ja juz mam pol wieku za soba...zycie mnie ciagle sprawdza czy jeszcze cos mi dorzucic i czy dam sobie z tym rade......mama przez 12 lat byla w domu mojej siostry gdzie robila wszystko, bo siostra miala bogatego meza i dzieci, ktore babcia uwielbiala...ja w tym czasie bylam juz chora (zwyrodnienie stawow biodrowych) i mialam meza nie zaakceptowanego przez moja mama, a ktory mnie kochal bardzo mocno....w 2002 roku bylam juz po pierwszej operacji biodra, a 3 miesiace pozniej maz zachorowal...stwierdzono ziarnice zlosliwa i szkliwiaka...dostalam cios w zoladek....zaczela sie walka o jego zycie....za kilka miesiecy moja mama dostala udaru i zaczelo sie jezdzenieod szpitala do szpitala...dawalam rade....potem mama wyszla i tak zaczela sie nasza opieka nad mama tzn. opiekuje sie nia ja i moja siostra tylko to juz trwa 11 rok i jak bylo ze mna ok tak teraz juz jest mi coraz gorzej.....maz wyszedl z choro, a za 5 lat dostal nawrotu...podejrzewam, ze operacja na serce naszego syna dala mu wkosc....syn ma sie bardzo dobrze....poniewaz mama nie byla juz ta osoba co przed choroba wiec zaczela sie ta opieka...bylam bardzo mila dla mamy, zartowalam aby ja rozweselic i tak to trwalo 9 lat, az nadszedl mment, ze ja zaczelam miec dosc....jeszcze nie wspomnialam, ze choroba meza wywolala u mnie silna depresje lekowa.....ale stanelam na nogi.....mama ma poudarowa demencje starcza....chorobe Parkinsona i jest zalezna od osob drugich...nie chce mieszkac u zadnej z nas ( i bardzo dobrze)...a dlaczego nie wytrzymamalaby tego psychiocznie, bo maz zaczyna sie coraz bardziej denerwowac zaistniala sytuacja i nie pomaga mi przez to przejsc...stalam sie bardziej nerwowa, mama mnie coraz czesciej irytuje i chyba dochodze do moooooooomentu " kiedys powiem sobie dosc..." i osune sie od opieki na nia, a dlaczego bo mama jest nieprzyjemna, wszystko robi na odwrot...nie rozumie poidstawowych prosb ...zawsze miala trudny charakter, ale ja juz nie daje rady...boli mnie serce, ze nie jestem dobra corka, ale ja juz naprawde mama dosc......jak nadchodzi dzien mojej opieki to boli mnie zoladek, serce wali jak mlotem itp...gdyby maz mnie nie prowokowal to dalabym rade, a tak to jestem miedzy mlotem a kowadlem...dodatkowo jeszcze opikujemy sie wnuczkiem i w te dni co wnuczek jest u nas jest wiecej nerwow, bo mama na prosby aby tak glosno niem owila, bo dziecko spi wcale nie reaguje....nie umiem przekazac tego co czuje dokladnie, bo to co napisalam jest tylko namiastka...wiem , ze inni maja gorzej....mysle, ze za duzo przeszlam w zyciu i niemam juz sil opiekowac sie w dalszym ciagu kimkolwiek, bo moje sily sie wyczerpuja....jestem tez sama chora...mam dwie endoprotezy bioder, kolysze sie jak kaczka....boli mnie kregoslup i jest mi naprawde ciezko...podpowiedzialam siostrze aby zlozyc papiery do domu opieki....i wtedy jak mama bedzie juz nieswiadoma to ja tam dac ( 5 km od nas) ale siostra nie chce o tym slyszec....nie wiem co mama robic,,,nie wiem na ile mi sil strczy, ale juz mam ich coraz mniej....
Obserwuj wątek
    • to.niemozliwe Re: mam dosc 18.04.13, 15:06
      Rozumiem Cię, rozmawiaj z mężem, że potrzebujesz jego wsparcia, że rozumiesz, że jest mu trudno, ale czasem tak się składa, że trzeba się męczyć. Zwykle nie trwa to długo.
      Dbaj o to, by naprawdę celebrować razem, nawet drobne chwile - wspólna kawa, spacer.
      Mów wiele razy, że go potrzebujesz i cieszysz się, jeśli może być z Tobą.
      Wyrażaj potrzebę i radość z okazywanych przez niego prób jej zaspokojenia lub nawet gestu w tym kierunku.
      Sił życzę.
      • 3bebiko Re: mam dosc 18.04.13, 22:17
        dziekuje Ci za podpowiedz, ale ja probowalam juz wszystkiego.....ale juz moj zapas pomyslow na to aby maz sie zmienil juz mi sie skonczyl....powodem zachowania meza jest to, ze mama miala nasza rodzine za gorsza niz siostry mimo iz jest ona po chorobie on nie moze tego zapomniec.......tlumaczylam mu nawet tak, aby spojrzal na nia innym wzrokiem i zobaczyl, ze to jest juz stary chory czlowiek, ktory wymaga opieki, a ja niemam sumienia aby ja zostawic sama na pastwe losu.....i nic.....moze gdybym miala inny charakter, ale ja mam taki i n ic tego nie zmieni.....pozdrawiam
        • szaman.ka Re: mam dosc 19.04.13, 09:35
          Może porozmawiaj z siostrą i powiedz jej,że Twoja opcja jest taka,by matkę oddać do domu opieki,bo nie jesteś w stanie dłużej zapewnić jej opieki.Jeśli siostra nie chce się na to zgodzić,to niech sama się nią zajmie ?
          Co Ty na to ?
          Ja wiem,że to jest bardzo trudne,ale nie pogodzisz wszystkiego i nie da się zadowolić wszystkich.Widzę,że miotasz się między poczuciem obowiązku ,a dobrem i spokojem Twojej rodziny.Musisz zadecydować co jest dla Ciebie najważniejsze.
          Twoje objawy chorobowe związane z koniecznością opieki nad matką sygnalizują,że robisz to wbrew sobie.
          • 3bebiko Re: mam dosc 19.04.13, 10:01
            Witaj i musze Ci powiedziec, ze trafilas w dziesiatke jezeli chodzi o ocene sytuacji w jakiej sie znalazlas....ale z malym sprostowaniem, ze moze opiekuje sie mama nie wbrew sobie, ale bo tak trzeba...co do domu opieki to poczekam jeszcze chwile i chyba nadejdzie moment, ze powiem tak siostrze, bo chyba traci ona u mnie coraz wiecej....moze jutro uda mi sie cos wiecej napisac na temat mojej sytuacji, bo to tylko mala czesc z tego co napisalam...poza tym nie wszyscy potrafia napisac to co czuja ....dziekuje....pozdrawiam
    • 3bebiko Re: mam dosc 19.04.13, 10:05
      witaj...mowisz terapia wspolna...zapomnij moj maz nie wierzy w "takie cuda" poza tym <on nie potrzebuje niczyjej pomocy"...maz ma bardzo silna psychike i jest niesamowitym realista...ja natomiast jestem tym filarem, ktory dba o wszystko...bywalam i czasem bywam u psychologa.....tylko, ze jego porady nie maja sensu, aby je wdrozyc w nasze pozycie tylko pomagaja mnie i o to tu mi najbardziej chodzi, abym to ja dala sobie z tym rade.....pozdrawiam
      • 3bebiko Re: mam dosc 19.04.13, 10:07
        jeszcze jedno mialam juz kilka "rzutow" depresji, ale poszla po pomoc do dobrego psychiatry i jestem od 8 lat na polowie tabletki i chyba trzeba bedzie isc po wieksza dawke i moze bedzie dobrze...bo gdybym wiedziala, ze sa tabletki co zmieniaj podejscie czlowieka do zycia to juz bym dawno byla po nie, a tak to mam prawie 9 lat w plecy...nie wstydze sie o tym pisac, bo t " samo zycie"...
        • szaman.ka Re: mam dosc 19.04.13, 11:22
          No własnie, występuje u Ciebie konflikt między: chcę, a powinnam czy muszę.
          I ten konflikt objawia się w postaci nerwicowych symptomów cielesnych,które opisałaś.
          Depresja u Ciebie też nie bierze się z niczego,tylko jest jak sądzę wynikiem stłumienia różnych negatywnych emocji,których nie uzewnętrzniasz.
          Tabletki antydepresyjne mogą przytłumiać objawy i polepszać samopoczucie,lecz na pewno nie wyleczą przyczyny,a nie są obojętne dla zdrowia,zwłaszcza przyjmowane w długim okresie.

          Wiesz,jest takie przysłowie,albo sentencja kogoś znanego: ":Kto chce zadowolić Boga,Ojczyznę i Rodzinę nie osiąga niczego i sam ginie w rozpaczy."
          • 3bebiko Re: mam dosc 19.04.13, 17:15
            po 8 latach brania tabletek nie czuje sie gorzej, wrecz przeciwnie i gdybym miala to owtorzyc nie wachalabym sie .....one pomagaja mi to wszystko przetrwac spokojniej niz zazwyczaj....zgadzam sie z Toba odnosnie tlumienia moich wewnetrznych emocji, ale dlaczego bo nie nauczono mnie walczyc o swoje, bo mam charakter mojego taty, ktory byl taki sam...mama robila z nim co chciala...taki Kunta Kinte....z tym sie czlowiek rodzi, ale i moze sobie w jakis sposob pomoc, aby nie zwariowac...teraz mam czas dla siebie...teraz moge powiedziec glosno " nie, nie mam ochoty..." a przedtem ło matko.....przytakiwalam wszystkim....mimmottem jest powiedzenie " co Coe nie zabije to Cie wzmocni " i w moim przypadku sie sprawdza.....co do konfliktu to masz racje, ale jak sie to mowi " madrzejszy musi ustapic" bo jezeli nie to ndopiero bedzie konflikt....
        • lifeisaparadox Re: mam dosc 19.04.13, 12:02
          Witaj,
          No tak, nie ma tabletek zmieniających podejście człowieka do życia. Jak na moje oko masz straszną fiksację na punkcie chorób, zubożenia zdrowotnego i psychicznego, jest to Twoja mentalność od ilu już lat?
          Choroby, objawy nerwicowe, choroby, depresja lękowa, choroby, problemy, choroby. Takie życie wewnętrzne prowadzi faktycznie do chorób, somatyczne podłoże naszego funkcjonowania idzie w parze z psychiką. Ciało jest jak odrębny organizm który współgra z umysłem z całą jego złożonością, jak zgrany duet.
          Albo motywujemy funkcje organizmu, układ odpornościowy, układ hormonalny, narządy i naczynia do pełnej sprawności, albo je depczemy i poniewieramy nimi wciskając psychikę wraz z ciałem w odmęty schorzeń. Ty robisz to ostatnie i masz taki a nie inny wynik.
          Jeśli chcesz stymulować ciało psychotropami aby podniosło Twoją psychikę, to równie dobrze możesz się zamienić rolami i swoją psychiką podciągać ciało.
          Mam nadzieję że to pojmujesz choć w takiej wersji mini wykładu.
          Jeśli chcesz coś zrobić, to uważam że najlepiej znaleźć dobrego terapeutę, bo psycholog jest od mniejszego kalibru wyzwań (brak kluczowych studiów i osobowości terapeuty).
          • szaman.ka Re: mam dosc 19.04.13, 12:53
            Wiesz Life, Ty mylisz trochę przyczynę ze skutkiem.
            Przypuszczam,że autorka nie choruje dlatego,że skupia się na chorobach, tylko dlatego,że zachowuje się w sposób i zmusza się do zachowań,które są nerwicorodne i depresyjnorodne.
            Każdy, kogo coś boli zazwyczaj skupia się na swoim bólu jeśli ten jest silny.Ty chyba też?
            • lifeisaparadox Re: mam dosc 19.04.13, 19:27
              Po prostu sprzeczność z prawidłowym funkcjonowaniem na całej linii.
              Odcięcie się autorki od matki na pewno jej nie uzdrowi, przyczyna tkwi w niej samej i wewnętrznej plątaninie jej indywidualnej neurozy.
              • aqua48 Re: mam dosc 19.04.13, 20:03
                lifeisaparadox napisał:

                > Odcięcie się autorki od matki na pewno jej nie uzdrowi, przyczyna tkwi w niej s
                > amej i wewnętrznej plątaninie jej indywidualnej neurozy.

                Bzdura, opieka (i odpowiedzialność) nad osobą z demencją i chorobą parkinsona na przemian z zajmowaniem się malutkim dzieckiem mogą wykończyć najzdrowszą psychicznie i fizycznie osobę, a co dopiero kogoś kto sam ze względu na własne schorzenia powinien się oszczędzać. Wiem co piszę, bo sama całkiem fizycznie odchorowałam opiekę nad terminalnie chorą mamą. Uważam, że autorka powinna też z opieki nad wnukiem zrezygnować i po prostu porządnie odpocząć.
                • lifeisaparadox Re: mam dosc 19.04.13, 20:47
                  Zdaje się lekarz neurolog zdiagnozował u Ciebie nerwicę Aqua, tak że nie dziwię się że nie rozumiesz tego zupełnie.
                  • aqua48 Re: mam dosc 20.04.13, 09:19
                    lifeisaparadox napisał:

                    > Zdaje się lekarz neurolog zdiagnozował u Ciebie nerwicę Aqua, tak że nie dziwię
                    > się że nie rozumiesz tego zupełnie.

                    Jak rozpoczynasz śledztwo, to przynajmniej czytaj ze zrozumieniem, bardzo proszę. Lekarz neurolog diagnozował u mnie nerwicę jako przyczynę.. bolącego kręgosłupa, o czym pisałam jako przykład BŁĘDNEJ diagnozy. Okazało się że prawdziwą przyczyną są zmiany zwyrodnieniowe, których nie raczył zauważyć :)
                    A temat skrajnego przemęczenia fizycznego i psychicznego w wyniku stałej rodzinnej opieki nad ciężko chorą osobą z demencją Tobie zdaje się jest całkiem obcy. Widocznie to trzeba przeżyć samemu, żeby wypowiadać się na temat.
                    • lifeisaparadox Re: mam dosc 20.04.13, 14:28
                      aqua48 napisała:

                      > Jak rozpoczynasz śledztwo, to przynajmniej czytaj ze zrozumieniem, bardzo prosz
                      > ę. Lekarz neurolog diagnozował u mnie nerwicę jako przyczynę.. bolącego kręgosł
                      > upa, o czym pisałam jako przykład BŁĘDNEJ diagnozy. Okazało się że prawdziwą pr
                      > zyczyną są zmiany zwyrodnieniowe, których nie raczył zauważyć :)

                      Błędnie to rozumujesz ty, dewaluując ludzi, a w tym tego lekarza który skończył medycynę ze specjalizacją i ma doświadczenie zawodowe jakiego ty nigdy nie będziesz mieć.
                      Zdaje się jesteś typem, który gdyby zrobił badania krwi na cholesterol, i wyjdzie że masz HIV, to uznasz to za błędną diagnozę bo tabletki na zbicie cholesterolu rozwiążą złe samopoczucie.

                      > A temat skrajnego przemęczenia fizycznego i psychicznego w wyniku stałej rodzin
                      > nej opieki nad ciężko chorą osobą z demencją Tobie zdaje się jest całkiem obcy.
                      > Widocznie to trzeba przeżyć samemu, żeby wypowiadać się na temat.

                      Cały czas opiekuję się swoją 85 letnią babcią z demencją i większością chorób fizycznych, mam ją na co dzień. Nie odczuwam żadnego przemęczenia w związku z nią choć bywa różnie, jest dla mnie wartościowym człowiekiem.

                      Tu się oczywiście zaczyna dyskusja między demencją jako procesem odwracalnym poprzez korektę, a dualizmem diagnostycznym.
                      Ja to po prostu rozumiem.
                      Rozumiem też że można całkowicie inaczej przeżywać swoje doświadczenia życiowe i wiem że frustracja potrafi zupełnie przeinaczyć rzeczywistość.
                      • aqua48 Re: mam dosc 20.04.13, 17:15
                        lifeisaparadox napisał:

                        > Błędnie to rozumujesz ty, dewaluując ludzi, a w tym tego lekarza który skończył
                        > medycynę ze specjalizacją i ma doświadczenie zawodowe jakiego ty nigdy nie będ
                        > ziesz mieć.

                        Nie dewaluuję tego lekarza, ani jako człowieka, ani jako specjalisty, natomiast jego diagnoza okazała się w moim przypadku całkowicie błędna, przed czym nie uchroniło go ani wykształcenie, ani doświadczenie.

                        > Zdaje się jesteś typem, który gdyby zrobił badania krwi na cholesterol, i wyjdz
                        > ie że masz HIV, to uznasz to za błędną diagnozę

                        Jestem typem, który nie obawia się błędnych diagnoz uznać za błędne, a właściwym się podporządkować. Oraz przyznaję że lekarz ma prawo do niewiedzy, a człowiek ma prawo do pomyłki, wobec czego uznaję, że nie musisz wiedzieć, że poziom cholesterolu nie wskazuje na zarażenie HIV :) Jednak jeśli bierze się za diagnozowanie pieniądze to w niejasnym przypadku chorobowym dobrze jest wyrażać przynajmniej wyważone opinie, lub skierować pacjenta do innego specjalisty na potwierdzenie.


                        > Cały czas opiekuję się swoją 85 letnią babcią z demencją i większością chorób f
                        > izycznych, mam ją na co dzień. Nie odczuwam żadnego przemęczenia

                        To gratuluję i podziwiam, mnie opieka nad moją umierającą Mamą zmęczyła tak jak nic innego w życiu.
                        A normalne funkcjonowanie w domu i pracy, po codziennym siedmiorazowym wstawaniu w nocy tylko po to żeby ją upewnić -że jeszcze nie jest rano, -że jadła już kolację, -że do śniadania jeszcze czas, -że światło jest zgaszone, bo wszyscy domownicy śpią i -że wszystko jest ok, oraz odpowiedzi na pytanie typu: a kim ty jesteś - twoją córką - przecież ja nie mam żadnej córki - to kim ty jesteś?, wtrącane znienacka w całkiem logiczny ciąg myślowy było przeżyciem niezapomnianym. Dodam, że leki przeciw halucynacjom już wtedy nie działały...
                        Dlatego ja wierzę autorce, że jej podobna opieka, przy szwankującym mocno zdrowiu może sprawiać poważny problem.
                        Dodam jeszcze, że oddanie osoby chorej, którą nie dajemy rady się opiekować w domu do specjalistycznego ośrodka nie jest pozbyciem się jej, wykreśleniem z życia, czy choćby rzeczą niewłaściwą, a często bywa wręcz zapewnieniem lepszych warunków i alternatywą dla zrujnowania własnego zdrowia.
                        • lifeisaparadox Re: mam dosc 20.04.13, 18:19
                          aqua48 napisała:

                          > Nie dewaluuję tego lekarza, ani jako człowieka, ani jako specjalisty, natomiast
                          > jego diagnoza okazała się w moim przypadku całkowicie błędna, przed czym nie u
                          > chroniło go ani wykształcenie, ani doświadczenie.

                          Za tym stwierdzenie kryją się specjalistyczne testy psychologiczne i/lub obserwacja psychiatryczna/psychologiczna z postawieniem wyczerpującej diagnozy aby móc wykluczyć nerwicę (/wegetatywną), jak rozumiem?
                          Czy po prostu wyssałaś to z palca?

                          > To gratuluję i podziwiam, mnie opieka nad moją umierającą Mamą zmęczyła tak jak
                          > nic innego w życiu.

                          Miałem wcześniej podobne trudności, mogę na swoim przykładzie powiedzieć że wszystko tkwi w sposobie przeżywania rzeczywistości, a nie w rzeczywistości samej w sobie.
                          Dlatego jest tak wiele różnych ludzi i sposobów w jaki ich relacje się kształtują, każdy to inaczej przeżywa.
                          Inaczej psychologia nie miała by sensu i nie prowadziłaby do żadnego rozwoju wśród osób które się w to angażują.

                          > A normalne funkcjonowanie w domu i pracy, po codziennym siedmiorazowym wstawani
                          > u w nocy tylko po to żeby ją upewnić -że jeszcze nie jest rano, -że jadła już k
                          > olację, -że do śniadania jeszcze czas, -że światło jest zgaszone, bo wszyscy do
                          > mownicy śpią i -że wszystko jest ok, oraz odpowiedzi na pytanie typu: a kim ty
                          > jesteś - twoją córką - przecież ja nie mam żadnej córki - to kim ty jesteś?, wt
                          > rącane znienacka w całkiem logiczny ciąg myślowy było przeżyciem niezapomnianym
                          > . Dodam, że leki przeciw halucynacjom już wtedy nie działały...

                          No przykre, w rozpoznaniu była choroba Alzheimera?
                          Takie problemy osobiste to jedno, a jak bardzo w nas uderzają i w jaki sposób to przeżywamy to jest druga zupełnie odrębna rzecz.

                          Najbardziej sprawdza nas doświadczanie nietrwałości i przemijalności naszych pewników i podpór życiowych.

                          > Dlatego ja wierzę autorce, że jej podobna opieka, przy szwankującym mocno zdrow
                          > iu może sprawiać poważny problem.
                          > Dodam jeszcze, że oddanie osoby chorej, którą nie dajemy rady się opiekować w d
                          > omu do specjalistycznego ośrodka nie jest pozbyciem się jej, wykreśleniem z życ
                          > ia, czy choćby rzeczą niewłaściwą, a często bywa wręcz zapewnieniem lepszych wa
                          > runków i alternatywą dla zrujnowania własnego zdrowia.

                          Pytanie czy choroba matki jeśli zostanie umieszczona w domu opieki w którym będzie pełne bezpieczeństwo, nie przerzuci się na chorobę np. męża, a później syna, a w dodatku własne choroby. Że to ciągle jest pułapka w głowie autorki, a otaczająca ją rzeczywistość stanowi jedynie katalizator.
                          • aqua48 Re: mam dosc 20.04.13, 19:08
                            lifeisaparadox napisal:
                            >
                            > w rozpoznaniu była choroba Alzheimera?
                            Nie.

                            > Najbardziej sprawdza nas doświadczanie nietrwałości i przemijalności naszych pe
                            > wników i podpór życiowych.

                            Wiesz, w pewnym momencie role się odwracają i to dzieci bywają "podporą życiową" dla rodziców, to one im doradzają, załatwiają itp. Tak było u mnie, co uważam za całkowicie naturalne, tak samo jak ludzką śmiertelność, więc nie demonizujmy.

                            > Pytanie czy choroba matki jeśli zostanie umieszczona w domu opieki w którym będ
                            > zie pełne bezpieczeństwo, nie przerzuci się na chorobę np. męża, a później syna
                            > , a w dodatku własne choroby.

                            Matka autorki nie cierpi na chorobę zakaźną jak zrozumiałam. Więc nie ma obawy. A być może będzie mogła wtedy wreszcie skupić się na własnym zdrowiu i nie rujnować go.




                            • lifeisaparadox Re: mam dosc 20.04.13, 20:45
                              aqua48 napisała:

                              > Matka autorki nie cierpi na chorobę zakaźną jak zrozumiałam. Więc nie ma obawy.
                              > A być może będzie mogła wtedy wreszcie skupić się na własnym zdrowiu i nie ruj
                              > nować go.

                              Nie zrozumiałaś, ale fakt że autorka powinna skupić się na swoim rozwoju i odejść przynajmniej mentalnie od tematu chorób i problemów. Urlop też jak najbardziej.

                              Co do zrozumienia, to zadaj sobie pytanie czy Twoje własne życie nie jest czasem tak samo trudne jak ta choroba "Alzheimera" i opiekowanie się Twoją mamą. Czy praca i atmosfera w niej, dom, własna rodzina i problemy jakie masz na co dzień, czy to wszystko nie wydaje się taką właśnie walką z frustracją i przeciwnościami losu, w celu uzyskania odrobiny jasności i beztroski.
                              • aqua48 Re: mam dosc 21.04.13, 14:13
                                lifeisaparadox napisał:

                                > Co do zrozumienia, to zadaj sobie pytanie czy Twoje własne życie nie jest czase
                                > m tak samo trudne jak ta choroba "Alzheimera" i opiekowanie się Twoją mamą. Czy
                                > praca i atmosfera w niej, dom, własna rodzina i problemy jakie masz na co dzie
                                > ń, czy to wszystko nie wydaje się taką właśnie walką z frustracją i przeciwnośc
                                > iami losu, w celu uzyskania odrobiny jasności i beztroski.

                                Nie, uważam, że mam bardzo dobre życie. Nie odczuwam frustracji, nie walczę z przeciwnościami losu, z problemami sobie radzę. A moja Mama nie chorowała na Alzheimera, jak już pisałam, pewnie nie wiesz, ale halucynacje i brak kontaktu z rzeczywistością oraz zmiany charakteru mogą się pojawiać nie tylko w wyniku postępu choroby, ale także brania niektórych leków.
                                Natomiast rozumiem wszystkich którzy są zmęczeni opieką domowa nad ciężko i nieuleczalnie chorymi rodzicami i uważam, że tak jak bez problemu oddajemy dzieci do żłobka, przedszkola czy szkoły, nie fundując im domowego wykształcenia, tak powinno się postępować i z osobami starszymi, zwłaszcza wymagającymi stałej opieki. Powinny się tym zajmować specjalistyczne placówki zatrudniające fachowe siły zamiast przerzucać to brzemię na barki najbliższych, którzy wcale nie muszą na takiej opiece się nawet znać.
                                • lifeisaparadox Re: mam dosc 21.04.13, 14:39
                                  Nie aqua, nic się tutaj nie zgadza i nie brnę w to dalej bo widzę już o co chodzi.
                                  • aqua48 Re: mam dosc 21.04.13, 16:12
                                    lifeisaparadox napisał:

                                    > Nie aqua, nic się tutaj nie zgadza i nie brnę w to dalej bo widzę już o co chod
                                    > zi.

                                    Nie wiem co Ci się nie zgadza, ani dlaczego usiłujesz robić jakieś przedziwne analizy mojego życia, nie mając o mnie kompletnie żadnego pojęcia :) Ale cieszę się, że dajesz sobie z tym spokój. Ładnie się zrobiło, idź lepiej na spacer i myśl o mnie ciepło.
                        • 3bebiko Re: mam dosc 20.04.13, 22:32
                          jestem calym sercem z Toba, bo rozumiem Cie doskonale.....wspolczuje Ci ...a spostrzeganie osob, ktore sa zbulwersowane tym, ze dzieci mysla o oddaniu swojego rodzica do domu opieki, s abledne, a dlaczego dlatego, ze to oni nie rozumieja co to znaczy byc na zawolanie c horego 24h na dobe...nie wiedza jak to jest gdy wali ci sie Twoje zycie osobiste , bo maz nie znosi swojej tesciowej a musi widziec ja prawie codziennie....Ty masz sie wykonczyc wczesniej niz rodzic tylko dlatego, ze tak pasuje?....my jestesmy obolale, kosci nas bola....czy ktos o nas sie martwi, nieee...bo my musimy, a co bedzie jak nas choroba zlozy i kto tej matce czy ojcu wtedy pomoze????? starosc i zeby Panu Bogu nie wyszly...
                          • kropidlo5 Re: mam dosc 20.04.13, 23:39
                            3bebiko napisał(a):

                            > jestem calym sercem z Toba, bo rozumiem Cie doskonale.....wspolczuje Ci ...a sp
                            > ostrzeganie osob, ktore sa zbulwersowane tym, ze dzieci mysla o oddaniu swojego
                            > rodzica do domu opieki, s abledne, a dlaczego dlatego, ze to oni nie rozumieja
                            > co to znaczy byc na zawolanie c horego 24h na dobe...nie wiedza jak to jest gd
                            > y wali ci sie Twoje zycie osobiste , bo maz nie znosi swojej tesciowej a musi w
                            > idziec ja prawie codziennie....
                            Ty masz sie wykonczyc wczesniej niz rodzic tylko
                            > dlatego, ze tak pasuje?....my jestesmy obolale, kosci nas bola....czy ktos o n
                            > as sie martwi, nieee...bo my musimy, a co bedzie jak nas choroba zlozy i kto te
                            > j matce czy ojcu wtedy pomoze????? starosc i zeby Panu Bogu nie wyszly..


                            Kwestie rodzice/dzieci to w duzej mierze kwestie tabu, stad wiele potencjalnych emocji. To obok naturalnie juz wystarczajaco silnych emocji wynikajacych z wiezow krwi.

                            Tak czy owak, jezus mowil kiedys do uczniow, zapytany, dlaczego maja milowac nieprzyjaciol: ' a coz szlachetnego w milowaniu przyjaciol, czyz i poganie tak nie czynia?'.
                            Tak samo jest z empatia. Nie jest wielka sztuka byc empatycznym wobec kogos, kto zachowuje sie zgodnie z moja wizja swiata. To nie jest tak naprawde nawet empatia. Ta pojawia sie wtedy, gdy potrafimy albo probujemy chociaz rozumiec kogos kto jest w INNEJ sytuacji, kto ma inne cele, doswiadczenia, oczekiwania.
                            To jest dosc trudne, dlatego nie mozna za wiele wymagac.

                            To tez troche- nastepne porownanie- jak z wolnoscia slowa. Szacunek dla wolnosci slowa polega na tym, by pozwolic na istnienie wypowiedzi, z ktorymi sie nie zgadzam. Co to za sztuka popierac cos, co i tak sie popiera.
                            • 3bebiko Re: mam dosc 21.04.13, 10:29
                              Witam....przeczytalam Twoja wypowiedz cale 2 razy, bo jest prosta kobieta, a Ty piszesz slowami wyksztalconego czlowieka, ale z tego co ja zrozumialam wynika, ze gdybym nie byla ematyczna nie siedzialabym teraz juz z moim mezem i nie opiekowalabym sie oja mama....ja toleruje inne zdania i zachowania innych i dlatego dostajew...to, ze tak sie wypowiedzialam w kwestii domu opieki nie znaczy, ze ja to zrobie...to, ze sie zajmuje mama to jest moja decyzja, ale czy jeszcze dlugo to bede robic tego nikt nie wie...moj organizm i psychika sa zwichrowane...ale psychicznie to jest ze mna roznie...dzisiaj np. jest ok mama nie nie irytuje, a za dwa dni rozszarpalabym ja...a dlaczego bo sily mi sie koncza caly czas byc dla kogos, a dla mnie nic...tylko rozkazy i podniesiony glos...jestem osoba , ktora cierpiala 10la na przeszywajacy bol bioder, nawewt buty musial mi maz ubierac...z szybko chodzacej osoby stalam sie " koniem , ktoremu zalozono peta"....nie bylo przy mnie wtedy mamay, bo zajeta byla gospodarzeniem u drugiej corki, ktora tez miala jak ja 2 dzieci, ale miala meza bogatego i to wzielo gore...jest mi zal, ze taka z mamy sie zrobila babunia...serce mi peka jak na nia patrze i mysle wtedy jakie to zycie jest zaskakujace....nie wiem czy dobrze odczytalam Twoje mysli, ale staralam sie...
                              • kropidlo5 Re: mam dosc 21.04.13, 11:23
                                Hej, odnioslem sie do twoich slow, w ktorych skarzylas sie, ze ludzie nie rozumieja jak to jest byc w trudnej sytuacji. Tak owszem jest, bo ludzie czesto nie sa w stanie zrozumiec innych, bo zbytnio oceniaja wedlug wlasnego spojrzenia. Empatia polega raczej na tym, aby wczuc sie w polozenie innej osoby i z tej osoby spojrzec na sprawe, i to oczywiscie jest bardzo trudne.
                                • 3bebiko Re: mam dosc 21.04.13, 20:03
                                  Witam...zgadzam sie z Twoim zdanie odnosnie wczuwania sie w polozenie innej osoby, ale wiem tez , ze jezeli sie w to wejdzie to wtedy dajesz z siebie wszystko i co....i niemasz nic za to.....nie chce aby mnie spostrzegano jako cierpietnice, ja tylko mowie o tym jakie zycie jest trudne i ze czasem trzeba sie pochylic i zgodzic z np. z mezem gdy jego zdanie nie jest zgodne z Twoim....czyli mowiac prosto w rodzinach jest osoba dominujaca i osoba zdominowana i rzadko kiedy spotyka sie zwiazek partnerski....dlatego zyjac juz ladne parenascielat widzie to juz zupelnie innymi oczami.....ja wczulam sie w chorobe meza az za bardzo i rozpiescilam go, ale jak tego nie zrobic jak widzisz co choroba z nim robi?....wiec potem gdy juz wyzdrowial to tak juz zostalo....tylko, ze moje podejscie do niego jest o niebo lepsze, bo robie swoje i swoje mysle w srodku, a na zewnatrz???? domydl sie...:)
                                  • kropidlo5 Re: mam dosc 21.04.13, 20:44
                                    Jest jeden problem, dosc czesto niezauwazalny i bedacy zrodlem problemow. Czesto glosi sie sluszna idee, ze czlowiek sam odpowiada za swoje emocje i swoje zycie. Zapomina sie natomiast, ze inny czlowiek tez sam odpowiada za swoje emocje ii zycie. Tutaj pojawia sie problem brania odpowiedzialnosci za uczucia i sytuacje innej osoby. czlowiek moze tylko tyle, ile moze, i jesli uwazamy, ze kazdy powinien odpowiadac za swoje sprawy, to musi ti dzialac w obie strony. Mozemy tez oczywiscie uznac, ze kazdy odpowiada i za druga osobe, ale to tez musi dzialac w obie strony. Najgorzej jest, gdy pojawia sie nierownowaga i jedna osoba odpowaida za obie strony, a druga za zadna.
                                    To nie chodzi o to, ze w tym wypadku pierwsza osoba 'przegrywa'. tak naprawde przegrywaja obie strony, bo to jest jak siedzenie na beczce z prochem, i zabawa zapalkami. Predzej czy pozniej taka nierownowaga sie zemsci, i na 'cierpietniku' i na 'zrodle cierpien'. Narasta wrogosc, urazy, pretensje, a to nigdy nie jest zdrowe.

                                    Rady typu 'sam zajmij sie soba i nic nie oczekuj' a na jednym oddechu rada 'zrozum inna osobe i wczuj sie w nia' brzmia jak nonsens, i prowadza do wrogosci i nieporozumien. Ja bym raczej powiedzial 'zajmij sie soba i nic nie oczekuj i nie wczuwaj sie w inych a oni niech nie wczuwaja sie w ciebie' albo- 'miej oczekiwania i licz sie, ze inni tez maja oczekiwania'.

          • 3bebiko Re: mam dosc 19.04.13, 17:09
            witaj musze Ci powiedziec, ze ta sytuacje zdrowotna, ktora tak dokladnie opisalaes mialam w rzutach depresji...wtedy umieralam...wtedy tabletki spaly razem ze mna....wtedy bylam sama zdana na siebie...sama z wlasnym bolem...wszystko we mnie krzyczalo...wszystko we mnie sie trzeslo...Boze jak jak sie wtedy balam....tylko czego...to jest straszne ....ale jestem dumna z ssiebie, ze poszlam po pomoc i moge teraz powiedziec, ze pokonalam depresje czy to z pomoca czy bez pomocy tabletek...poza tym to jest 1/2 tabletki 5 mg...czy to az tak duzo??????
    • kropidlo5 Re: mam dosc 19.04.13, 12:00
      Chyba jeszcze nikt nie zwrocil uwagi na kwestie relacji miedzy rodzenstwem, a mnie to rzucilo sie w oczy. Tlem tej sytuacji jest w duzej mierze poczucie (autorki watku) niesprawiedliwosci ze tak powiem dziejowej. Uraz do matki i siostry w zwiazku z poczuciem bycia dyskryminowana zarowno w dziecinstwie, jak i w doroslym zyciu. Dla mnie to dosc kluczowa informacja, bo moze zmniejszac motywacje i podsycac poczucie krzywdy.
      Uwazam, ze nierowne traktowanie dzieci skaza cala rodzinna relacje, i nie jest latwo z tego wyjsc bez poczucia asertywnosci i sily wewnetrznej, bo wszyscy przywykaja do rol- tej lepszej, tej gorszej, tej niesprawiedliwej.
      • szaman.ka Re: mam dosc 19.04.13, 12:47
        Tak, to jest główną przyczyną tego obecnego, skomplikowanego stosunku uczuciowego do matki i siostry.Całkiem zresztą zrozumiałego w tej sytuacji.
        To powoduje ten konflikt między:chcę i powinnam. Jest to dość oczywiste i dlatego to pominęłam.
      • aqua48 Re: mam dosc 19.04.13, 12:59
        Bebiko, w Twojej sytuacji rodzinnej i zdrowotnej opieka nad matką jest bardzo, bardzo trudna i co istotne może spowodować pogorszenie Twego zdrowia. Masz męża i syna dla których musisz pozostawać w dobrej formie. Sygnał, że "siada" Ci psychika, to dowód, że nie dajesz rady. Powiedz to siostrze NIEODWOŁALNIE. Nie czekaj aż z matką zacznie być gorzej, dom opieki załatwiaj(cie) już teraz, bo to wymaga czasu. No chyba, że siostra teraz zdecyduje się przejąć pełną opiekę nad matką. Pamiętaj, że masz prawo do tego aby nie brać na własne barki obciążenia ponad miarę. I absolutnie nie czuj się z tego powodu gorszą córką.
        • 3bebiko Re: mam dosc 19.04.13, 17:22
          Aqua gdyby to bylo takie proste juz dawno bym to zrobila, ale ona mnie " zje" razem ze skora...wtedy juz bedzie po siostrze....a mnie jeszcze zalezy aby jako taki kontakt z nia miec...taki mam juz spaprany charakter....codo opieki to jedziemy z nia rowno tzn.ona dzien i ja dzien...gdy ktoras z nas wyjezdza z rodzina to potem " odpracowujemy " sobie to tez sprawiedliwie....tylko, ze moje kosci juz nie daja rady, nie mowiac juz o nerwach o ktorych wczesniej wspomnialam....ale chyba juz powolutku dojrzewam do tego, aby to zrobic....na wszystko potrzeba czasu....
          • aqua48 Re: mam dosc 19.04.13, 17:32
            3bebiko napisał(a):

            > gdyby to bylo takie proste juz dawno bym to zrobila, ale ona mnie " zje" r
            > azem ze skora...wtedy juz bedzie po siostrze....a mnie jeszcze zalezy

            Ale siostra MUSI brać pod uwagę to, że jeśli Ty się wykończysz tą opieką tak, że trafisz na dłużej do szpitala, to ona zostanie do niej sama? I co wtedy zrobi, jak myślisz?
            Porozmawiaj z siostrą szczerze, bez owijania w bawełnę o SWOIM stanie zdrowia, kości i nerwów i powiedz, że fizycznie nie dajesz rady i że przy tej sytuacji w krótkim czasie będzie miała i matkę i siostrę w podobnym stanie do opieki. Jeśli tego nie zrozumie, to znaczy, że jej na dobrym, siostrzanym kontakcie z Tobą nie zależy.


      • 3bebiko Re: mam dosc 19.04.13, 17:17
        bardzo trafnie to ujelas i dzieki Ci za to....tak dokladnie sie cvzuje mimo iz mam juz ponad pol wieku...jest jeszcze we mnie takie dziecko, ktore boi sie, ze mam na nie nakrzyczy...i to robi tez moj maz...on niemowi do mnie tylko krzyczy...i wtedy sie chowam do swojej skorupy albo sie jakam albo nie wiem co ze soba zrobic itp...
        • leda16 Re: mam dosc 21.04.13, 06:43
          3bebiko napisał(a):

          mimo iz
          > mam juz ponad pol wieku...jest jeszcze we mnie takie dziecko, ktore boi sie, ze
          > mam na nie nakrzyczy...i to robi tez moj maz...on niemowi do mnie tylko krzycz
          > y...i wtedy sie chowam do swojej skorupy albo sie jakam albo nie wiem co ze sob
          > a zrobic itp...


          Syna też się boisz, że nakrzyczy jak się jego dzieciakiem nie zajmiesz? Męża się boisz, matki, siostry i chyba każdego wobec kogo masz jakiekolwiek obowiązki. Więc dla Ciebie jedyne wyjście to nie oddanie matki do PDPS-u, tylko sprint na bezludną wyspę, gdzie nikt z Twoich "bliskich" nie będzie Ci służył za pretekst do przyjmowania postawy cierpiętniczej obłudy i użalania się nad sobą. Z mężem-chamem, który wiesza po żonie mordę normalna kobieta dawno by się rozwiodła, zamiast skuczeć jaki to biedny chory, synowej dała do zrozumienia, że nie będzie robić za bezpłatną niańkę a za siostrą & mamuśką zamknęła drzwi z drugiej strony. Ty kocioł, który masz u siebie w domu postawiłaś tam sobie sama i z masochistycznym upodobaniem w nim warzysz, więc siebie o to oskarżaj zamiast wszystkich dookoła.
          • 3bebiko Re: mam dosc 21.04.13, 10:33
            "Osre" slowa, alejak p[rawdziwe...kobieto Ty to chyba jasnowidzka jestes....jestem cierpietnica nie wstydze sie do tego przyznac, ale nie potrafie zostawiac kogos z kim siejest 32 lata...to nie wchodzi w gre....przyzwyczailam sie juz do tego...ale gdy sie bronie to slysze, ze chyba sobie cos uroilam itp...wiec klade uszy po sobie i robie swoje...pozdrawiam...
    • l_witch_l Zal twojej mamy... 20.04.13, 10:22
      Bo coz takiego da jej dom opieki....

      A ty taka stara kobieta, a taka bezlitosnie glupia, widac zycie i choroby niczego cie nie nauczyly...Ani nie przyspozyly rozumu.
      Jakies tam male, durne bez znaczenia niesprawiedliwosci biora gore nad uczuciami...
      Nagle one staja sie wazniejsze niz matka, ktorej nie potrafisz wybaczyc jej pomylek rodzicielskich. A swoje wobec swoich dzieci umniesz wybaczyc...?

      Twoja siostra ma racje, moze ona powinna sie teraz bardziej poswiecic mamie, choc na te ostatnie lata...
      A ty dalej sie zzeraj w poczuciu nieszczesc i niesprawiedliwosci, moze bedzie Tobie lzej jak matka w grobie bedzie lezala...
      • 3bebiko Re: Zal twojej mamy... 20.04.13, 22:19
        kazdy ma prawo pisac to co czuje....ja nie czuje wyrzutow sumienia, ze chcialabym oddac mame do domu opieki....to sa tylko plany, z ktorych moze nic nie wyjsc....za duzoprzeszlam w zyciu, aby sie tlumaczyc dlaczego tak napisalam....ja i tylko ja wiem co przezywalam i co przezywam, ale to nie jest moj koniec swiata...to sa moje mysli i spostrzezenia....wiec pisz co uwazasz.....pozdrawiam
        • apersona Re: Zal twojej mamy... 21.04.13, 10:05
          Kobieto najwyraźniej od dawna tyrasz ponad siły i organizm się buntuje. Długotrwała opieka nad osobą starą lub niepełnosprawną jest bardzo obciążająca. Nie zwlekaj z postawieniem na rodzinnym forum kwestii domu opieki lub innego rozwiązania opieki nad matką które da ci regularnie czas na regenerację sił. To że matka jest stara i schorowana nie znaczy że masz potulnie znosić wszystkie jej humory, możesz wymagać szacunku dla siebie i zwracać jej uwagę gdy się czepia. Cudów nie będzie, ale zwykle takie osoby bardziej się miarkują wobec tych co nie dają po sobie jeździć. Poszukaj też psychologa który siedzi w temacie np. współpracującego z opieką paliatywną czy onkologią.
          • 3bebiko Re: Zal twojej mamy... 21.04.13, 10:37
            Witaj...wlasnie tak robie, bo wiem, ze nie owlno dac sie zdominowac takim ludziom....ale nic to nie daje...mama jest w swoim swieci i nic tego nie zmieni...gdy dojdzie do klotni to ona widzac , ze ja juz kipie zaczyna sie usmiecha....i wtedy padam....jestem jak mmarionetka , z ktora moozna wszystko zrobic....juz wiele w sobie zminilam i powolutku zmieniam sie daalej, ale jak juz dojrzeje to trzyamjcie sie moi :oprawcy"...
            • aqua48 Re: Zal twojej mamy... 21.04.13, 14:18
              3bebiko napisał(a):

              > jestem jak mmarionetka , z ktora moozna wszystko zrobic....juz wi
              > ele w sobie zminilam i powolutku zmieniam sie daalej, ale jak juz dojrzeje to t
              > rzyamjcie sie moi :oprawcy"...

              Widzisz sama - wzięłaś za dużo na swoje barki, zamiast rzeczywiście pomagać tyle ile jesteś w stanie, zaharowujesz się w imię nie wiadomo czego i zaczynasz najbliższe osoby postrzegać jak swoich oprawców. To bardzo, bardzo niepokojące.
        • l_witch_l Mysle ze masz... 21.04.13, 22:09
          Wyrzuty sumienia...Inaczej bys tak skrupulatnie nie opisywala detali z zycia...

          Szukasz usprawiedliwienia...dla siebie. O nasze widzenie i tak nie dbasz o czym swiadczy niska jakosc tekstu dostarczanego pod oczy adwersiarza... Az sie roi od literowek...

          Do tego dochodzi to koszmarne tlumaczenie sie, ze matka byla matka, tylko dla jednej z corek... Nie mi osadzac detale, lecz widac juz nie pamietasz tych tysiaca nocy, w ktorych to niewyspana biegala wookol ciebie, piorac, sprzatajac, majac czas na zabawe, czy inne wazne sprawy dla rozwoju dziecka... Za to ze dzis troche tam bidula pomarudzi, ty rozdmuchujesz te drobiazgi do rangi "Wojny Domowej"... Nie potrafisz zapomniec, ani wybaczyc matce, jej zlych chwil, kiedy byla moze slaba, moze zagubiona, moze cokolwiek innego.
          Z tego co wiem wiekszosc Domow Opieki w kraju funkcjonuje fatalnie, zostawic tam swoja wlasna matke to tragedia i wstyd!
          • kropidlo5 Re: Mysle ze masz... 21.04.13, 23:17
            l_witch_l napisała:

            > Wyrzuty sumienia...Inaczej bys tak skrupulatnie nie opisywala detali z zycia...
            >
            > Szukasz usprawiedliwienia...dla siebie. O nasze widzenie i tak nie dbasz o czym
            > swiadczy niska jakosc tekstu dostarczanego pod oczy adwersiarza... Az sie roi
            > od literowek...
            >
            > Do tego dochodzi to koszmarne tlumaczenie sie, ze matka byla matka, tylko dla j
            > ednej z corek... Nie mi osadzac detale, lecz widac juz nie pamietasz tych tysia
            > ca nocy, w ktorych to niewyspana biegala wookol ciebie, piorac, sprzatajac, maj
            > ac czas na zabawe, czy inne wazne sprawy dla rozwoju dziecka... Za to ze dzis t
            > roche tam bidula pomarudzi, ty rozdmuchujesz te drobiazgi do rangi "Wojny Domow
            > ej"... Nie potrafisz zapomniec, ani wybaczyc matce, jej zlych chwil, kiedy byla
            > moze slaba, moze zagubiona, moze cokolwiek innego.

            >
            >


            Inspektorze Poirot, to nie jest forum 'Detektywistyka' tylko 'Psychologia'. A tak w ogole, to gdyby babcia miala wasy to by bya dziadkiem:)
            • 3bebiko Re: Mysle ze masz... 22.04.13, 10:07
              witaj...rozne sa charaktery ludzkie i po to sa fora aby sie zetknac i roznica pogladow...niech kazdy pisze co uwaza, a Ty jestes typowym psychologiem:)
          • 3bebiko Re: Mysle ze masz... 22.04.13, 10:05
            jestem prosta kobieta i pisze takjak potrafie...a literowki sa mi obce....poza tym gdyby mamie nie wybaczyla to nie zajmowalambym sie nia....prawda?...a ze jest mi ciezko to tylko odruch kruchego czlowieka, ktory potrzebuje zrozumienia i poglaskania po glowie od czasu do czasu.....:)
            • l_witch_l Nie, nie prawda... 22.04.13, 11:00
              3bebiko napisał(a):

              > jestem prosta kobieta i pisze takjak potrafie...a literowki sa mi obce....poza
              > tym gdyby mamie nie wybaczyla to nie zajmowalambym sie nia....prawda?...a ze je
              > st mi ciezko to tylko odruch kruchego czlowieka, ktory potrzebuje zrozumienia i
              > poglaskania po glowie od czasu do czasu.....:)

              -----

              Tylko na forum szukasz usprawiedliwienia dla swoich planow...

              Duzo tu o Tobie jakie zacne dziecko jestes, a dosc malo o stanie zdrowia matki, i chocby wytlumaczenia dlaczego, tak- a nie inaczej sie zachowywala...Co ja motywowalo do robienia roznic pomiedzy dziecmi?

              Przeciez nikt w balansie psychicznym nie jest niesprawiedliwy i bezlitosny wobec jednego dziecka, a szczodry wobec drugiego, tylko za tym stoi cale spectrum mechanizmow obronnych, ktorych matka uzyla z niewiadomych przyczyn...

              W sumie to bardzo ci wspolczuje, bo z tego co piszesz ciezko ci. I rzeczywiscie lepiej w takiej sytuacji jest pomyslec o sobie, niz pograzac sie w smutkach i eksplotowac resztki zdrowia...Jednak za ta jedna odslona stoi szereg innych, o wiele bardziej powaznych.

              Przypuszczam ze na swoje bolaczki nie znajdziesz dobrego psychologa, aby ci pomogl, bo takich jest bardzo malo. Musisz sama popracowac nad tym, aby rozwiazac problemy z przeszlosci rodzinne, ktore niszcza ci terazniejszosc...
              • 3bebiko Re: Nie, nie prawda... 22.04.13, 23:00
                Jednak za ta jedna odslona stoi szereg innych, o
                > wiele bardziej powaznych....tak zgadza sie i nie wiem czy jest sens aby tu o tym pisac...przezyalm cos strasznego bedac mloda dziewczyna i jest to moja trauma,ktora mnie nigdy nieopusci.....moze sie domyslisz o co chodzi....uslyszalam wiele przykrych slow od mamy....a potem to juz wcale nie mialysmy dobrych ukladow....kocham swoja mame , opiekuje sien ia bo chce tego, a ze choroba ja zmienila i jest trudno jej dogodzic to juz inna bajka...mama ma chorobe Parkinsona, demencje i "zcharatany" uderem mozg.....chodzi zle, ciezko ja ubrac, bo wszystkie konczyny sa sztywne i sie nie poddaja....nie zalezy jej na niczym i na nikim....jest zlosliwa i bardzo nerwowa...czasem mnie uderzy....staram sie jak moge, aby jej pomoc....nie chce byc odbierana jako cierpietnica, bo tak nie jest...po prostu sie pozalilam i tyle......a to, ze sama bedac chora wspieralam meza przez 4 lata w chorobie....syna po dwoch operacjach na serce i corke z epilepsja to malo?.....ciagle jest pod gorke i co pozalic sie niemam prawa i jestem tzw "zacnym dzieckiem"...takjestem, bo mimo swojej choroby nie odmawiam opieki nad mama....to, ze chodze jak kaczka i wszystkomnie boli to nic, bo sie skarze, a co mam robic walic glowa w mur???? w ciagu dnia kilkadziesiat razy odpowiadasz na te same pytania,dogadzasz z kazdej strony, a potem slyszysz "ty k...o, ty franco..." niemam dwudziestu lat...jestem zmeczona i nie sdzukam usprawiedliwienia dla swoich planow, bo ich nie mam...chce tylko troche luzu i mozliwosci zlapania oddechu...jeszcze jest wnuczek, ktorym sie opiekuje i mame krzyczaca wtedy jak on spi, a jak ja prosze aby tego nie robila to krzyczy jeszcze glosniej i co nie jestem zacnym dzieckiem?
                • l_witch_l Hmm... 23.04.13, 10:47
                  strasznego bedac mloda dziewczyna i jest to moja trauma,ktora mnie nigdy nieopusci.....moze sie domyslisz o co chodzi....uslyszalam wiele przykrych slow od mamy...


                  Ta trauma to powazna sprawa...Ktora odbija sie na zdrowiu, na zyciu posrod ludzi, na drodze do przodu...itp.

                  Matka jest zla- najczesciej dlatego, ze jej wlasna matka byla zla... Nie jest to jakas scisla regula, ale tak najczesciej jest... Gdyby w ciemnym zaulku napadli na ciebie, tak ze 5-6 zbojow, dalabys im rade? Napewno nie. I dlatego ten problem z matka jest taki trudny do rozwiazania, bo dotyka wielu generacji osob wstecz, ktore w twoj nuet jest wmieszanych..

                  Jedyna rada w takim 'napadzie' wielu generacji wstecz, jest ucieczka, jako ratunek... I ty tez kobieto uciekaj, skoro jak piszesz jestes chora i nie dajesz rady z wlasnym zyciem...
                  Uciekaj od wspomnien, ktore zatruwaja ci zycie, no i od matki, ktora jak piszesz ma trudny charakter...
                  • 3bebiko Re: Hmm... 23.04.13, 17:25
                    Latwo sie mowi, gorzej z realizacja...mimo mojego marudzenia nie potrafie sie odwrocic od osoby potrzebujacej opieki...bez wzgledu na to czy mam do niej jakis zal czy nie....to co mnie sklonilo do pisania to bezsilnosc.....moze i tak, ale to, ze ide do przodu i sie nie daje to dobrze ....a chwila slabosci kazdego moze dopasc....pozdrawiam...
                    • lifeisaparadox Re: Hmm... 23.04.13, 18:31
                      Z buddyjskiego spojrzenia jesteśmy tylko świadomością, bez znaczenia jest czy pamiętamy kim jesteśmy, kim są nasi bliscy, czy zupełnie zabiera nam to proces życia i starzenia się.
                      Dla osoby niewtajemniczonej jest to bardzo abstrakcyjne, szczególnie że trwałość "ja", trwałość "ego" - osobowości, pamięci, charakteru jest wpisana w naszą kulturę i naturalne odruchy, a powoduje wielką rozpacz w zetknięciu z rzeczywistością w której zanika.

                      Chyba takie spojrzenie może dać Ci ulgę - nie ważne są wasze mentalne różnice, dążenia, problemy, waśnie, poza nimi po prostu "jesteś" i tak samo Twoja mama "jest". Umysł i funkcjonowanie to dodatek w dodatku dość felerny u nawet całkiem pozornie zdrowych ludzi.
                    • l_witch_l Re: Hmm... 23.04.13, 21:19
                      Ja Cie tez pozdrawiam i przepraszam,ze bylam prowokujaca...

                      Kazdy ma swoje chwile 'slabosci' i dobrze jest wtedy moc sprawy obgadac, chocby z roznych perspektyw...
    • michal.inaaaa Re: mam dosc 27.05.13, 15:52
      Nie dziwię Ci się, że masz dość. Ileż czasu można być odpowiedzialnym za wszystkich w koło? wydaje mi się, że musisz być bardzo silną osobą i podejrzewam, że tak też odbiera Cię całe Twoje otoczenie. Tylko, że tych wszystkich chorób i nieszczęść jest za wiele. Sama też potrzebujesz teraz pomocy. Wiem, że to może zabrzmieć okrutnie, ale być może najlepszym rozwiązaniem jest DS. My zdecydowaliśmy się na Geriamed w Baranówce i chociaż na początku mieliśmy wyrzuty sumienia, komfort życia poprawiła się niesamowicie. nie tylko nasz, ale i naszego seniora. co innego wymuszona opieka pełna frustracji, co innego opieka specjalistów.
      • 3bebiko Re: mam dosc 27.05.13, 21:40
        Witaj Michale....milo mi bardzo, ze jako jedyny nie pojechales po mnie...fakt jest mi ciezko, ale na razie nie myslimy o DS......siostra na to nie wyraza zgody.......wydaje mi sie, ze jestem silna, ale dopadaja mnie tez gorsze dni i wtedy , tak jak teraz, siadlam i napisalam co mnie gnebi...nie wszyscy to zrozumieli, ale i tak jestem wszystkim wdzieczna za to, ze sie odezwali...pozdrawiam Cie i troszcz sie o seniora...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka