Gość: Robbie
IP: *.aster.pl / *.aster.pl
24.07.04, 20:42
Kobieta musi mieć "to coś". Mężczyzna musi mieć "to coś". Nader często slyszy
się takie wypowiedzi. No i pytanie: czy "to coś" albo się ma, albo nie? A
może można "to coś" nabyć, wyćwiczyć lub wydobyć?... Pytam, bo dochodzę do
wniosku, że ja tego nie mam. Od kobiet często slyszę (sorry, to nie ma być
przechwalanie się): "To nie możliwe, że taki przystojniak jest sam". Ale
nawet te, które tak mówią, na wspólnej imprezie czy w klubie zainteresują
się... kimś innym. Więc chyba nie mam wlaśnie "tego czegoś". Na koniec dodam,
iż nie jest tak, że w ogóle nie tworzę związków. Tworzę, ale nie koniecznie z
tymi kobietami, z którymi tak naprawdę bym chcial. Wyglądam, myślę, naprawdę
ok, dbam o siebie, jestem mily, dobrze traktuję kobiety, potrafię się bawić i
jestem naprawdę otwartą osobą. Więc, cholera, o co chodzi? :) A może ktoś ma
podobny problem? Chętnie o tym pogadam. I z góry dzięki za pomoc.
Pozdrawiam