Gość: Arbok
IP: 157.230.34.*
25.03.02, 23:09
Przepraszam, ze dlugie ale inaczej sie nie da. Kazda opinia/uwaga bedzie mile
widziana. A oto sytuacja, z ktora kilka osob zupelnie nie moze sobie poradzic:
Syn wychowany od malego przez matke - a raczej wychowany przez przedszkola,
szkoly i kolegow na podworku. Ojciec (w innym kraju) nalega na utrzymywanie
regularnych kontaktow, matka bardzo to utrudnia, zniecheca dzieci (jest tez
mlodszy brat). Sa rozmowy telefoniczne, raz na pare lat spotkania w czasie
wakacji. Chlopak nie zdaje matury i w wieku 18 lat zostaje wyrzucony przez
matke na ulice (dokladnie nie wiadomo za co) - przez kilka tygodni mieszka w
parku na lawce, potem ojciec, ktory ma nowa zone i male dziecko sciaga go do
kraju w ktorym mieszka (zalatwia mu "staly pobyt"). Chlopak jest serdecznie
przyjety przez nowa rodzine ojca, dostaje pieniadze za opieke nad przyrodnim
bratem (bardzo dobrze mu to idzie). Po 3 miesiacach wraca do swojego kraju,
zeby odbyc sluzbe wojskowa, ktora dobrowolnie przedluza ale zostaje wyrzucony z
wojska za kradziez naboi. Znowu bez dachu nad glowa ale ze spora suma
pieniedzy (sluzyl w wojsku w zachodnim kraju). Przez pol roku nic nie robi,
spedza czas na ogladaniu telewizji u babci i dziadka w Polsce (jedzenie podane,
darmowy dach nad glowa). Koncza sie pieniadze, chlopak zjawia sie za oceanem u
ojca bez zaproszenia i uprzedzenia (telefon z lotniska) po czym oswiadcza, ze
on nie zamierza pracowac tylko zostanie aktorem, bo ktos mu powiedzial, ze
wyglada jak Bruce Willis (dodam, ze chlopak ma 22 lata). Pracowac nie
zamierza. W domu jest ojciec, jego zona i dwojka malych dzieci. Ojciec
zalatwia synowi prace rysowanie na komputerach, po tygodniu syn rezygnuje
twierdzac, ze pracowac mu sie nie chce. Zaczynaja sie awantury ojca z synem.
Chlopak robi sie niewiarygodnie agresywny i wulgarny w stosunku do domownikow,
rowniez dzieci. Zachowuje sie dziwnie, zona ojca podejrzewa schozofrenie. Po
kolejnym wulgarnym wybuchu agresji przy dzieciach, zona ojca wzywa policje,
ktora go zabiera do aresztu. Lekarze nie stwierdzaja choroby psychicznej.
Ojciec wynajmuje mu pokoj i oswiadcza, ze od tego czasu sam musi sie
utrzymywac. Najpierw chlopak szaleje z wscieklosci, potem sie uspokaja,
przeprasza. Ojciec z podejrzeniem przyjmuje przeprosiny, na drugi dzien
chlopak prosi o pieniadze, ktorych nie dostaje. Pare dni pozniej dzwoni do
ojca twierdzac, ze umiera na zawal serca. Ojciec niewzruszony. Mija nastepne
pare dni, chlopak twierdzi ze jest powaznie chory bo boli go serce (w dalszym
ciagu nie zainteresowany praca chociaz codziennie dostaje adresy, gdzie szukaja
ludzi). Teraz straszy samobojstwem (daj mi pieniadze, bo sobie cos zrobie).
Dodam, ze przez caly okres pobytu u ojca (5 miesiecy) unikal ludzi, byl bardzo
apatyczny i wiecznie zmeczony (nic nie robil), mowil zupelnie od rzeczy,
twierdzil, ze zona ojca napastuje go seksualnie. Caly czas odmawial wizyty u
lekarza. Co jeszcze mozna dla niego zrobic?