Dodaj do ulubionych

depresja czy naciaganie?

IP: 157.230.34.* 25.03.02, 23:09
Przepraszam, ze dlugie ale inaczej sie nie da. Kazda opinia/uwaga bedzie mile
widziana. A oto sytuacja, z ktora kilka osob zupelnie nie moze sobie poradzic:

Syn wychowany od malego przez matke - a raczej wychowany przez przedszkola,
szkoly i kolegow na podworku. Ojciec (w innym kraju) nalega na utrzymywanie
regularnych kontaktow, matka bardzo to utrudnia, zniecheca dzieci (jest tez
mlodszy brat). Sa rozmowy telefoniczne, raz na pare lat spotkania w czasie
wakacji. Chlopak nie zdaje matury i w wieku 18 lat zostaje wyrzucony przez
matke na ulice (dokladnie nie wiadomo za co) - przez kilka tygodni mieszka w
parku na lawce, potem ojciec, ktory ma nowa zone i male dziecko sciaga go do
kraju w ktorym mieszka (zalatwia mu "staly pobyt"). Chlopak jest serdecznie
przyjety przez nowa rodzine ojca, dostaje pieniadze za opieke nad przyrodnim
bratem (bardzo dobrze mu to idzie). Po 3 miesiacach wraca do swojego kraju,
zeby odbyc sluzbe wojskowa, ktora dobrowolnie przedluza ale zostaje wyrzucony z
wojska za kradziez naboi. Znowu bez dachu nad glowa ale ze spora suma
pieniedzy (sluzyl w wojsku w zachodnim kraju). Przez pol roku nic nie robi,
spedza czas na ogladaniu telewizji u babci i dziadka w Polsce (jedzenie podane,
darmowy dach nad glowa). Koncza sie pieniadze, chlopak zjawia sie za oceanem u
ojca bez zaproszenia i uprzedzenia (telefon z lotniska) po czym oswiadcza, ze
on nie zamierza pracowac tylko zostanie aktorem, bo ktos mu powiedzial, ze
wyglada jak Bruce Willis (dodam, ze chlopak ma 22 lata). Pracowac nie
zamierza. W domu jest ojciec, jego zona i dwojka malych dzieci. Ojciec
zalatwia synowi prace rysowanie na komputerach, po tygodniu syn rezygnuje
twierdzac, ze pracowac mu sie nie chce. Zaczynaja sie awantury ojca z synem.
Chlopak robi sie niewiarygodnie agresywny i wulgarny w stosunku do domownikow,
rowniez dzieci. Zachowuje sie dziwnie, zona ojca podejrzewa schozofrenie. Po
kolejnym wulgarnym wybuchu agresji przy dzieciach, zona ojca wzywa policje,
ktora go zabiera do aresztu. Lekarze nie stwierdzaja choroby psychicznej.
Ojciec wynajmuje mu pokoj i oswiadcza, ze od tego czasu sam musi sie
utrzymywac. Najpierw chlopak szaleje z wscieklosci, potem sie uspokaja,
przeprasza. Ojciec z podejrzeniem przyjmuje przeprosiny, na drugi dzien
chlopak prosi o pieniadze, ktorych nie dostaje. Pare dni pozniej dzwoni do
ojca twierdzac, ze umiera na zawal serca. Ojciec niewzruszony. Mija nastepne
pare dni, chlopak twierdzi ze jest powaznie chory bo boli go serce (w dalszym
ciagu nie zainteresowany praca chociaz codziennie dostaje adresy, gdzie szukaja
ludzi). Teraz straszy samobojstwem (daj mi pieniadze, bo sobie cos zrobie).
Dodam, ze przez caly okres pobytu u ojca (5 miesiecy) unikal ludzi, byl bardzo
apatyczny i wiecznie zmeczony (nic nie robil), mowil zupelnie od rzeczy,
twierdzil, ze zona ojca napastuje go seksualnie. Caly czas odmawial wizyty u
lekarza. Co jeszcze mozna dla niego zrobic?
Obserwuj wątek
    • Gość: Pastwa Re: depresja czy naciaganie? IP: 172.17.15.* 26.03.02, 03:56
      Można jeszcze sie powiesić.
    • Gość: Renka Re: depresja czy naciaganie? IP: *.home.cgocable.net 26.03.02, 07:33
      Tragiczna historia. Prawde mowiac, ten mlody czlowiek to ofiara sytuacji miedzy
      rodzicami.Matka wychowujaca samotnie dwoch chlopcow, to trzebaby sie palnac w
      leb, zanim sie podejmie czegos takiego.
      Ja uwazam, ze trzeba z nim isc do specjalisty. 22 lata to dzieciak.Jezeli
      ojciec kocha go naprawde, powinien go zaczac leczyc. Chyba nie prochami, a
      terapia.Bo to wyglada na zszargane nerwy, cierpienie psychiczne, bol.Mysle, ze
      niezle przezyl to rozstanie rodzicow w dziecinstwie.
      Jak mozna czlowieka zszarpanego psychicznie odizolowac od jedynej rodziny, w
      obcym kraju, ktory zna zaledwie kilka miesiecy ? Mam na mysli nie reagowanie na
      jego telefony, prosby itd., unikanie kontaktu.
      To trzeba byc bez litosci i chyba samemu sie przezylo niezle, skoro sie jest
      takim twardzielem dla wlasnego syna, ktory ma klopot z jezykiem, srodowiskiem,
      przyjaciolmi. Czuje sie wyobcowany juz z tych powodow, do tego dodajmy jeszcze
      jego stare klopoty, jeszcze z Polski.To wszystko moze sie tragicznie skonczyc,
      jezeli on nie dostanie pomocnej dloni, ale nie z pieniedzmi, tylko z terapia.
      • malwinamalwina Re: depresja czy naciaganie? 26.03.02, 09:59
        otworzyc oczy i sprawdzic czy sie nie narkotyzuje. Objawy ma typowe.
    • Gość: ona Re: depresja czy naciaganie? IP: 213.77.91.* 26.03.02, 10:48
      Znam przypadek podobnego zachowania, z tym, że "chłopak" już przekroczył 40-
      tkę. Nadal wykańcza całą rodzinę, żerując na wszystkich z rodzicami (już
      staruszkami) włącznie. Wszyscy usiłują go tłumaczyć i mu pomagać, a on cały
      czas zachowuje się tak samo, jak wtedy, gdy lat miał 17. Wszelką pomoc
      (szczególnie pienieżną) chętnie przyjmuje, cały czas wszystkich oszukując. I
      nic (dla obserwatora z zewnątrz) nie wskazuje na to, że cokolwiek miało by się
      zmienić. Zniszczył życie wszystkich w swojej rodzinie (wiecznie są między sobą
      z jego powodu skłóceni). A wszystko, czego chciał (chce) to raptem żyć
      luksusowo, tyle że cudzym kosztem...
    • Gość: Arbok Re: depresja czy naciaganie? IP: 157.230.34.* 26.03.02, 18:50
      Chlopak sie nie narkotyzuje, nie pije i nie pali. Ojciec jest z nim w
      telefonicznym kontakcie, kupuje mu jedzenie, spotykaja sie, rozmawiaja. Ojciec
      proponuje rodzinna terapie (ojciec i syn) ale chlopak odmawia, twierdzac, ze on
      jest ok natomiast wszyscy inni nie. Z rodzina ojca nie moze sie spotykac bo
      byl zbyt agresywny i wulgarny w stosunku do zony i bardzo malych dzieci. Moze
      sie porozumiec w jezyku kraju, w ktorym obecnie mieszka, ma prawo pracy, prawo
      do darmowej szkoly, ubezpieczenie medyczne. Twierdzi, ze praca to dla glupich,
      na jakakolwiek szkole nie ma ochoty a w zwiazku, ze przyjechal do ojca to
      oczekuje pomocy finansowej a jak nie to "wszystkim wam porozwalam glowy" albo
      wersja z ostatnich dni "skocze z mostu". Czy jest to, jak twierdzi malwina,
      zagubiony dzieciak czy cwany naciagacz?
      • _szwedka Re: depresja czy naciaganie? 26.03.02, 19:01
        Gość portalu: Arbok napisał(a):

        > Czy jest to, jak twierdzi malwina,
        > zagubiony dzieciak czy cwany naciagacz?

        Ta odpowiedz moze dac profs. Skontaktuj sie sam z psychiatra lub policja (jezeli
        was szantazuje). Oni ci doradza jak postapic.
        Pozdrawiam
        • Gość: Arbok Re: depresja czy naciaganie? IP: 157.230.34.* 26.03.02, 19:17
          Policja "usunela" go z domu i umywa rece, psychiatra nic nie poradzi, poki nie
          spotka chlopaka a ten odmawiawia wizyty, policyjny psycholog stwierdzil, ze
          nadaje sie do samodzielnego zycia i zeby zostawic go samego sobie - niech bedzie
          odpowiedzalny za swoje czyny.
          >
          > Ta odpowiedz moze dac profs. Skontaktuj sie sam z psychiatra lub policja (jezel
          > i
          > was szantazuje). Oni ci doradza jak postapic.
          > Pozdrawiam

          • _szwedka Re: depresja czy naciaganie? 26.03.02, 19:24
            I tez tak powinienes postapic. Daj ultimatum: Masz 1-3 miesiace czasu na
            znalezienie pracy. Po tym czasie nie dac ani grosza, niech sobie radzi sam.
            Jest dorosly. Ja bym tak zrobila. Jedyny sposob aby mu pomoc.
            Pozdrawiam
    • Gość: Arbok do Renki IP: 157.230.34.* 26.03.02, 19:06
      Po konsultacji ojca z psychologiem chlopak zostal "wyproszony" z domu bo robil
      pieklo (awantury glownie o to, ze ojciec nie chcial mu "pozyczac" pieniedzy),
      na sugestie, ze minelo juz pol roku i powinien sie usamodzielnic (planuje zyc w
      tym kraju) odpowiedz byla zawsze taka, ze oczekuje pomocy i nigdzie nie bedzie
      sie wyprowadzal bo on chce "pozyc" a nie pracowac (calymi dniami ogladal
      telewizje albo gral w gry komputerowe), do ojca inaczej nie mowil niz ty ch...,
      do zony ta dz... Ciagle myslisz, ze to biedny zagubiony dzieciak? Masz pomysl
      co z nim zrobic? Nikt nie chce, zeby byl glodny na ulicy ale utrzymywanie go
      tez nie pomaga bo chlopak nie robi kroku do przodu.
      • Gość: ya-cek ? IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 26.03.02, 19:23
        Nie wiem, czego od czytających oczekujesz. Sam sobie z tym jakoś (po)radzisz.
        Jakie to ma znaczenie, czy to biedny dzieciak, czy cwany naciągacz ?
        Inaczej: dla ojca zawsze pozostanie biednym dzieciakiem, dla innych będzie
        przede wszystkim cwaniakiem żerującym na poczuciu winy ojca.

        Szczerze, niezależnie od przyczyn, gość jest po prostu chory, agresja bez
        pomocy "shrinka" nie ustąpi, a pewnie będzie jej więcej. Nie ma co czekać, tacy
        ludzie zabijają.
        Najlepsze, co młodemu może się przytrafić, to zrobi jakiś włam, pobije
        policjanta, dostanie kilka lat w złagodzonym rygorze i przymusową terapię
        (Ojciec niech pamięta, żeby w razie czego zadbał o to w sądzie) . Jeśli mieszka
        w cywilizowanym kraju, ma szanse.





      • Gość: Renka Re: dzieciak chce pozyc IP: *.home.cgocable.net 26.03.02, 20:56
        Ja mysle, ze konsultacja i leczenie agresji jest konieczne. Od razu powiem, ze
        ja osobiscie popieram terapie. Jak uspokoi sie glowa, reszta bedzie do
        strawienia. Agresja? Normalne dla ludzi z Polski, jeszcze z takim zyciorysem.
        Ja w ogole bardzo bym byla ciekawa, czy istnieja dane porownujace
        przypadki "nerwic" polskich do "nerwic " w innych krajach? Chyba nie.
        Bo "nerwica" obejmowala w Polsce wszystko.I mysle, ze z 50% spoleczenstwa
        cierpi na jakas postac"nerwicy"...Jezeli sprobowal narkotykow.., w koncu jest
        najbardziej widocznym celem dla dealera. Jest "swiezy", mlody, ma klopoty
        takiej czy innej natury, napewno z komunikacja z ludzmi.Pewnie samotny.
        Pierwszorzedny cel.Policja doradzajac, aby go zostawic, zaklada,ze predzej czy
        pozniej wroci do nich jako przestepca i wtedy sie nim na powaznie zajma, albo
        sie otrzasnie i wezmie sie w garsc.Sam tego nie zrobi.Potrzebna jest mu
        pomoc.Ten dzieciak cierpi.Jak mozna wymagac od cierpiacego, aby pracowal jak
        zdrowy.Trzeba mu dac czas na terapie i pilnowac terapii. Moznaby poszukac
        terapii grupowej, za darmo, koscioly moga pewnie pomoc.Samotnosc na obczyznie
        nie pomaga, jest natomiast zrodlem wszelkiego zla.
        • Gość: Arbok Re: dzieciak chce pozyc IP: 157.230.34.* 26.03.02, 22:44
          Chlopak nie wychowywal sie w Polsce tylko w zachodnim kraju. Terapia nie jest
          zainteresowany a terapia na sile nie da rezultatow. Byl chamski i agresywny
          tylko dla rodziny - dla innych jest bardzo mily i grzeczny. Dodam, ze jestem
          bliska osoba tej rodziny - oni bardzo sie ta sytuacja przejmuja ale nie wiedza
          co dalej robic.
          • Gość: Renka Re: dzieciak chce pozyc IP: *.home.cgocable.net 27.03.02, 05:02
            Bycie chamskim dla rodziny, znaczy problem jest miedzy nim i rodzina.Jezeli
            nawet moje "teorie o nerwicach polskich" nie maja tu zastosowania, to i tak
            zostaje problem samotnosci tego czlowieka. Bycie outsiderem rodzi agresje, bo
            czlowiek ma poczucie odrzucenia. Potrzebne mu naturalne dla mlodego chlopca
            srodowisko, jakis kolega, dziewczyna, czy jakas grupa ludzi mlodych, bedaca w
            tym miescie, chodzaca do szkoly czy college. Nie sadze aby dostarczenie mu
            wiekszej rozrywki bylo dobre. Nie o rozrywke mi chodzi, a o zwykle pogadanie z
            nim, pojscie razem do kina, spedzenie jakiegos czasu z nim.Czy on w ogole ma
            jakis zawod? A zainteresowania ?
            Jest przeciwny terapii, bo jest najezony, ma zatarg z rodzinka.Nalezaloby go
            przekonac, ze rodzina ma dobre dla niego intencje, ze chce mu pomoc.
            Poczatkowo zajmowal sie swoim mlodszym bratem (przyrodnim)i byl zadowolony
            (dobrze mu szlo). Mial spokoj, kontakt z dzieckiem, ktore mu ufalo i ktore on
            lubil. Potem stalo sie cos, co spowodowalo zgrzyt i sytuacja stala sie napieta.
            Co sie stalo? chodzilo o pieniadze ? Jezeli nawet , a praca ktora wykonywal
            jako opiekun dziecka byla OK wykonana, to moze on wlasnie TAKIEJ pracy
            potrzebuje, a nie komputerow czy maszyn ?
            • Gość: Arbok Re: dzieciak chce pozyc IP: 157.230.34.* 27.03.02, 18:29
              rowiesnikami nie jest zainteresowany (wszyscy to glupki), zainteresowan brak
              (chce byc aktorem bo ci zarabiaja duzo pieniedzy ale nic w tym kierunku nie
              robi), wszystkie dziewczyny to dz..., co sie w jego zyciu wydarzylo w ciagu 2
              lat przed przyjazdem do ojca tego nikt zbytnio nie wie oprocz tego, ze byl w
              wojsku, ktore lubil i z ktorego go wyrzucili, mlodszym rodzenstwem zajmowac sie
              nie moze z roznych powodow, sam tego tez nie chce, bo jak twierdzi "jest wiecej
              wart", zawodu nie ma, wiadomosci na jzerowe, inteligencja ponizej sredniej,
              cala masa kompleksow i mala wiara w siebie.
    • Gość: Pastwa naciągana depresja IP: 172.17.15.* 26.03.02, 22:23
      Nie rozczulałbym się tak bez końca na facetem. Tak czytając, to, co piszesz,
      widzę, że ten mężczyzna ma głównie problem wówczas, gdy kończy się kasa i nie
      ma już funduszy na zabawę i gnicie sobie w domu.
      Owe objawy apatii i zmęczenia to normalny rezultat całodobowego siedzenia i nic
      nie robienia z wyjątkiem oglądania telewizji i gry na komputerze. Mężczyzna ten
      zwyczajnie nie został nauczony samodzielności, bo nie dawano mu specjalnie
      okazji do tego. Obecnie, jest już dość późno, facet skrajnie się rozleniwił
      oraz dostrzegł, że odpowiednim zachowaniem można wymusić na bliskich, środki
      materialne. Teraz szaleje, gdyż zauważa, że nie działają już tak skutecznie
      jego szantaże. I jest to postępowanie bardzo logiczne z jego strony, biorąc pod
      uwagę dotychczasową uległość rodziny w obliczu jego szaleństw.
      Rozumiałbym ciężką sytuację tego mężczyzny, gdyby rzeczywiście próbował, ale
      mu nie wychodziło np. po miesiącu pracy, by go z niej wyrzucono za nie
      wywiązywanie się z powierzonych zadań, mimo jego szczerych chęci.
      Hodując dalej w nim nieroba i traktując go niczym wielkie dziecko, robi się mu
      krzywdę, nigdy się sam nie zmieni, bo nie ma ku temu żadnych racjonalnych
      przesłanek( z jego punktu widzenia i mojego).
      Potrzeba mu bardziej dosadnych impulsów, musi poczuć, że nadszedł czas
      własnoręcznego zarabiania pieniędzy, zaznaczając jednocześnie, że nadal ma
      rodzinę.
      Początkowa nienawiść będzie z czasem w nim stygnąć i pozwoli mu zacząć myśleć,
      już bez tych emocji, a z czasem zdać sobie sprawę, że dotychczasowe życie się
      skończyło.

      ps. tak to przynajmniej widać z za monitora, sam powinieneś mieć więcej wiedzy
      w tym temacie.
    • Gość: Ewa Re: TATUS CZY OBCY ???????? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 27.03.02, 21:45
      To ty zostawiles te kobiete sama z dwoma chlopakami? Sama musiala dawac sobie
      rade ze wszystkim. Bardzo wygodne z twojej strony i jeszcze piszesz, ze to nie
      ona ich wychowywala tylko przedszkola, szkoly i koledzy. Po co wiec zwiales
      jesli wychowanie dzieci a w szczegolnosci dwoch chlopakow jest takie latwe.
      Mysle, ze ty wlasnie nie masz najmniejszego prawa aby ja krytykowac. A
      przedszkole w sytuacji, kiedy kobieta samotnie musi walczyc z trudnosciami,
      tymi materialnymi rowniez to czysta koniecznosc. Jak bardzo musiales walczyc o
      te kontakty ze swoimi synami skoro widywales ich zaledwie kilka razy w zyciu.
      Dzieci praktycznie cie nie znaja i ty ich rowniez. Chlopak ma 22 lata. Przez
      cale zycie pewnie gryzl sie tym , ze go tatus nie chce. Pewnie idealizowal
      sobie ciebie cale zycie, a tu nagle kiedy w koncu doczekal sie ze ten ojciec
      sie nim zainteresowal, chociaz tak pozno to spotkalo go bardzo niemile
      rozczarowanie, bo tatus znowu zajety tylko soba i nowa zonka. Nie bajeruj ze go
      tak dobrze przyjeliscie, bo nikt sam na ochotnika z zagranicy nie leci zeby
      odbyc sluzbe wojskowa. Raczej ludzie zawsze od tego chcieli sie wymigac. Dobry
      ojciec nigdy by nie napisal, ze jego syn to zlodziej. Mysle, ze na sile chcesz
      wszystkim udowodnic ,ze jest to bardzo zdemoralizowany mlody czlowiek. Mloda
      zonka zmywa ci te twoja lysine, zebys sie pozbyl klopotu i tyle. A ty teraz
      troche jestes miedzy mlotem a kowadlem. Jedyne co musze ci przyznac to to, ze
      postapiles szlachetnie zalatwiajac chlopakowi pobyt.Nie wiem tylko czy 3
      miesiace wystarczylyby aby to zalatwic, ale zalozmy ze tak. Wiesz jesli ta
      twoja polowica jest taka znawczynia schizofremii to nie dziwie sie ze chlopak
      wybucha agresja. Chyba kazdego by szlak trafil, gdyby osoba w zblizonym wieku
      wyzywalaby go od nienormalnych i jeszcze policje nasylala. No a przed toba to
      ona tez musi grac abys wzial jej strone. Wspolczuje chlopakowi serdecznie. Jak
      ktos ma pecha to juz go ma w zyciu. I on go ma. Masz pretensje do jego manier,
      a przeciez ty osobiscie przyczyniles sie do jego problemow , bo nigdy ojcem
      prawdziwym dla niego nie byles a i teraz idziesz tylko na latwizne i chcesz sie
      go jedynie pozbyc. Tak jak przez cale jego mlode zycie. WSTYDZ SIE DROGI "TATO".
      • Gość: Arbok Re: TATUS CZY OBCY ???????? IP: 157.230.34.* 28.03.02, 01:32
        Ja nie jestem ojcem tylko bliskim przyjacielem rodziny. W tym wypadku to zona
        zostawila meza, wyjechala z dziecmi za granice, maz za nia ale "na czarno" - po
        paru latach szarpaniny wyjechal za jeszcze dalsza granice. Papiery na "staly
        pobyt" synowie dostali jako prezent na 18 urodziny. Wiesz, rodzina dobrze wie,
        ze zachowanie chlopaka spowodowane jest jego frustracjami i chca mu pomoc ale
        troche bija glowa o mur bo on niczym nie zainteresowany i twierdzi, ze problemy
        maja wszyscy inni a nie on. Mieszkac z ojcem juz nie mogl ze wzgledu na swoje
        agresywne i wulgarne zachowanie. Nikt z nas znajomych nie mial doczynienia z
        taka osoba i nie bardzo wiemy co radzic, dlatego jestem na forum. Moze ktos
        mial w rodzine takiego "rogatego" mlodzienca i podzieli sie doswiadczeniami.
        • Gość: Renka Re: aktor IP: *.home.cgocable.net 28.03.02, 05:05
          Z tego, co piszesz, troche wiecej widac teraz.On ma swoje marzenie. Chce zostac
          aktorem. Jest do tego niezle popierniczony i agresywny. Moze dlatego, ze nie
          rozumieja jego potrzeb. Nie kazdy chce pracowac jak automat bez urlopow w
          fabryce, albo spedzac po 15 godzin przed komputerem i oslepnac w srednim
          wieku.Wyglada na to, ze to zycie tak mu dalo w kosc, a nie on, tak sam z
          siebie.Co prawda mial ten wypadek z kradzieza nabojow w wojsku, ale..
          Powyrywaj musze skrzydla i kaz jej odfrunac, to jest to, czego chcesz teraz od
          niego.
          Mysle, ze moze pomogloby mu wyslanie go na jakis audit aktorski. W miescie musi
          byc jakis prywatny teatr.Na internecie moze rowniez znalezc agencje aktorskie,
          studia filmowe, fotograficzne.Niech sobie znajdzie i podzwoni do nich.
          Jak ma talent, niech pokaze co potrafi.
        • Gość: Ewa Re: TATUS CZY OBCY ???????? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 28.03.02, 19:24
          W takim razie przepraszam, ze cie potraktowalam jakbys byl ojcem. To ladnie z
          twojej strony, ze starasz sie pomoc tym ludziom. Papiery na pobyt dla synow to
          ladny gest i dajacy ogromna szanse w zyciu. Szkoda ,ze ten chlopak tego nie
          widzi. Oczywiscie , ojciec nie ma obowiazku trzymac u siebie 22 letniego syna,
          a i on sam moglby sie usamodzielnic juz. Mysle, jednak ciagle, ze ten chlopak
          nie przezyl pewnego etapu w zyciu i stad te problemy. Ten etap to oczywiscie
          dziecinstwo z ojcem . Wiadomo nie mozna cofnac czasu ,ale byc moze pomogloby mu
          troche przebywanie z ojcem sam na sam. Moze raz , dwa razy w tygodniu jakis
          wspolny wypad do kina, kawiarni, czy do wesolego miasteczka. Tylko on i ojciec.
          Bez zony , czy innych dzieci, one maja ojca na codzien. Mysle, ze to moglby byc
          dobry poczatek dla ich wzajemnych ukladow i zmniejszenia agresji u chlopaka.
          No i mniej krytykowania go .
    • irma.x do Arboka 28.03.02, 08:59
      Warto byloby przemyslec kwestie konsekwencji. Brak jej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka