kawka.pomidorowa
31.08.04, 15:59
Przyjechalam dzisiaj do babci zeby podac jej zupkę a ona otworzyla mi drzwi
w biustonoszu. Wiedziała że do niej przyjadę bo zapowiedziałam sie
telefonicznie a jednak zlekceważyla mnie jako wnuczkę .. :-( Nie bylam
zgorszona lecz urażona lekceważeniem jakie mi okazała.
Biustonosz byl różowy, atłasowy, wieeeeeeelki, czyściutki i pachnący ale nie
jest to zbyt elegancki strój na przyjęcie odwiedzin wnuczki, prawda? Ręce mi
opadły kiedy tłumaczyla się
nieporadnie: "przepraszam Cie za ten strój, ale jest gorąco i tak mi jest
wygodnie"
jest mi przykro i nie umiem tego stroju babci wybaczyć, jak mogła?? No, jak
mogla z powodu gorąca urazic mój dobry smak i zlekceważyć świadomie
konwenanse.
Dodam ze gdyby żył dziadek ta historia nie miałaby miejsca bowiem on bardzo
dbal o formę, zawsze w tużurku, zawsze z monoklem na łańcuszku, w pioropuszu
i w indiańkich mokasynach na bosych stopach. Ech ..
Babci nie pomogło nawet ciasto ktorym mnie poczęstowała, takie czarne
z białym kremem .. olalam je i nie wybaczyłam jej. Stałam w kuchni zagladając
przez okienko do pokoju i łzy skapywały mi na murzynka ktory leżal nago na
talerzyku cichutko łkając: "babciu, ach babciu .. dlaczego otworzyłaś mi
drzwi w biustonoszu..??"
Łeeeee, kac.
Czy mialam rację nie wybaczajac babci?
ps.
i niech mi tu nikt nie pisze o wolności babci, raczej o terapii jakiej
powinnismy samotną babcię poddać, przeciez to nie było normalne zachowanie,
raczej depresja bowiem babcia jest od wielu lat na emeryturze, co nie?