Dodaj do ulubionych

a co z miłością?

20.01.03, 15:57
ile tak naprawdę rzeczy robimy dla miłości, a ile z wygody, przyzwyczajenia,
przekalkulowania?
ile związków stworzyła miłość a ile zdrowy rozsądek - że - to już pora
założyć rodzinę, mieć dzieci, łatwiej się "dorobić" w parze niż w pojedynkę,
rodzice nalegają, wszyscy znajomi już pożenieni, ze właściwie ona/on jest
całkiem fajny?
czy dla tej osoby obokrzucilibyście wszystko, zrezygnowalibyście z
dotychczasowego życia by razem być? czy stawiacie "miłości" warunki?
czy to słowo jeszcze coś znaczy?
Obserwuj wątek
    • melinek Re: a co z miłością? 20.01.03, 16:33
      Milosc jest bezwarunkowa. Mozna "kochac" za cos, ale wtedy jest to
      wyrachowanie, mozna tez stawiac warunki, lecz czy bedzie to jeszcze milosc?
      • fe_male Re: a co z miłością? 20.01.03, 17:03
        jestem na etapie stawiania warunków, czy tzn., że nie kocham?

        zdaje się, że warunki nie zostaną spełnione, nie będziemy razem.

        co w takim razie tak boli?

        zraniona duma? nie sądzę.
        rozsądek? nie
        stracone wizje wspólnej przyszłości? tak, ale czy tylko?

        czasami bycie razem dokucza, małe niezgodności kłują jak szpilki, człowiek
        mówi "aj, zabolało" ale w duchu sobie myśli: "eee, to chwilowy ból" masuje się
        po tyłku i udaje, że nic się nie stało. potem się przyzwyczaja, aż do momentu,
        kiedy zadaje sobie pytanie "dlaczego?" i tu problem się komplikuje - pojawił
        się rozsądek, zaczyna się bezczelnie wtrącać. po kolejnej szpilce to on
        komentuje "znowu, co? nie ma szans, żeby to się zmieniło. albo się
        przyzwyczaisz, he he... i będzie już tak zawsze, albo do widzenia."

        no i co jest lepsze, nie stawiać warunków i prowadzić wewnętrzną dysputę,
        codziennie przekonywać siebie do swoich racji, kochać, być i cierpieć?

        a może postawić warunki (sobie przede wszystkim) wyegzekwować je, cierpieć (do
        czasu) i zacząć od nowa?

        Hmmmm?

        Znam odpowiedź, taką która mi odpowiada i dla mnie będzie najlepsza.


        • Gość: q Re: a co z miłością? IP: *.lubin.dialog.net.pl 20.01.03, 22:44
          fe_male napisała:

          > jestem na etapie stawiania warunków, czy tzn., że nie kocham?
          no własnie, mysle ze trzeba stawiac jakies warunki bo zwiazek moze stac sie
          nijaki, i to tez jest objaw milosci moim zdaniem (stawianie warunków)
          mysle ze wiem o co Ci chodzi bo sam jestem w podobnej sytuacji;czasem
          zastanawiam sie czy aby nie za wysoko jest ta poprzeczka i ze to co jest
          niestety rozleci sie, tego sie boje; uwazam tez ze kocha sie za cos a nie
          tylko "pomimo", moja milosc nie jest bezwarunkowa
    • Gość: suri Re: a co z miłością? IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 20.01.03, 17:06
      kocha sie mimo wszystko, nie za cos :))

      <skromnym zdaniem suri>

      elein napisał(a):

      > ile tak naprawdę rzeczy robimy dla miłości, a ile z wygody, przyzwyczajenia,
      > przekalkulowania?
      > ile związków stworzyła miłość a ile zdrowy rozsądek - że - to już pora
      > założyć rodzinę, mieć dzieci, łatwiej się "dorobić" w parze niż w pojedynkę,
      > rodzice nalegają, wszyscy znajomi już pożenieni, ze właściwie ona/on jest
      > całkiem fajny?
      > czy dla tej osoby obokrzucilibyście wszystko, zrezygnowalibyście z
      > dotychczasowego życia by razem być? czy stawiacie "miłości" warunki?
      > czy to słowo jeszcze coś znaczy?
      • matrek Re: a co z miłością? 20.01.03, 17:15
        Gość portalu: suri napisał(a):

        > kocha sie mimo wszystko, nie za cos :))
        >

        Chyba jednak kocha się za coś, a nie mimo wszystko. Jeśli bowiem "mimo
        wszystko", to dlaczego akurat tę, a nie inną osobę ?
    • matrek Re: a co z miłością? 20.01.03, 17:13
      To najgorsze oszustwo, jakie można sobie wyobrazić
      • melinek Re: a co z miłością? 20.01.03, 17:53
        matrek napisał:

        > To najgorsze oszustwo, jakie można sobie wyobrazić


        Matrek, ciezko ktos cie doswiadczyl i moze tylko nabral na piekne slowka.
        Nie jest tak, jak napisales.
        • matrek Re: a co z miłością? 20.01.03, 21:43
          melinek napisał:

          > matrek napisał:
          >
          > > To najgorsze oszustwo, jakie można sobie wyobrazić
          >
          >
          > Matrek, ciezko ktos cie doswiadczyl i moze tylko nabral na piekne slowka.
          > Nie jest tak, jak napisales.
          >

          Związać się z kimś nie z miłości lecz z czysto egoistycznych względów - np. aby
          nie zostać samemu - to nie oszustwo ?
    • drzazga1 Re: a co z miłością? - istnieje. Na pewno :-) 20.01.03, 18:37
      elein napisał(a):

      > ile tak naprawdę rzeczy robimy dla miłości, a ile z wygody, przyzwyczajenia,
      > przekalkulowania?
      > ile związków stworzyła miłość a ile zdrowy rozsądek - że - to już pora
      > założyć rodzinę, mieć dzieci, łatwiej się "dorobić" w parze niż w pojedynkę,
      > rodzice nalegają, wszyscy znajomi już pożenieni, ze właściwie ona/on jest
      > całkiem fajny?
      > czy dla tej osoby obokrzucilibyście wszystko, zrezygnowalibyście z
      > dotychczasowego życia by razem być?

      Kto wie? Chociaż nie tak dawno pokłóciłam sie na ten właśnie temat z koleżanką:
      ona z naganą wytknęła mi przywiązanie do mojej pasji, a dokładniej to, że
      nie "biorę pod uwagę" związania się z kimś, kto byłby zajmowaniu się nią
      przeciwny. Wyjaśniam, że chodzi o taniec towarzyski, nie o np. wspinanie się na
      szczyty Himalajów (długi czas poza domem i duże prawdopodobieństwo, że w ogóle
      się nie wróci) czy hmm, praca w "salonie masażu".

      Prawie sie wtedy popłakałam z emocji, bo nie wyobrażam sobie, że ktoś, kogo bym
      kochała z wzajemnością ZABRONIŁBY mi tańca, bo "tak jemu się podoba". Tak samo
      nie wyobrażam sobie, że mogłabym temu komuś zabronić z kolei np. gier
      komputerowych, które on uwielbia i spędza mnóstwo czasu pzed monitorem.

      Podsumowanie: nawet dla miłości nie wyobrażam sobie, żeby dać się "refomować" i
      ugniatać jak plastelinę wedle czyichś zachcianek. Zresztą to byłaby chyba jakaś
      chora miłość...



      czy stawiacie "miłości" warunki?
      > czy to słowo jeszcze coś znaczy?
      • Gość: Pola Re: a co z miłością? - istnieje. Na pewno :-) IP: *.extern.kun.nl 20.01.03, 19:12
        Tak samo nie wyobrażam sobie, że mogłabym temu komuś
        zabronić z kolei np. gier komputerowych, które on
        uwielbia i spędza mnóstwo czasu pzed monitorem.

        ------zmienilabys zdanie, gdyby spedzal przed komputerem
        caly wieczor i pol nocy, ale to taka mala dygresja :)
        Pozdrawiam
        Pola
        • drzazga1 Re: a co z miłością? - istnieje. Na pewno :-) 20.01.03, 19:18
          Gość portalu: Pola napisał(a):

          > Tak samo nie wyobrażam sobie, że mogłabym temu komuś
          > zabronić z kolei np. gier komputerowych, które on
          > uwielbia i spędza mnóstwo czasu pzed monitorem.
          >
          > ------zmienilabys zdanie, gdyby spedzal przed komputerem
          > caly wieczor i pol nocy, ale to taka mala dygresja :)
          > Pozdrawiam
          > Pola

          Ciągle tak spędza? To niedobrze i niezdrowo podobno.
          Ale mnie chodziło o poświęcanie czasu w jakichś rozsądnych granicach, w końcu w
          dobrym związku pewnego rodzaju pasją staje się partner :-) i z tą pasją fajnie
          można spędzać czas...
          • melinek Re: a co z miłością? - istnieje. Na pewno :-) 20.01.03, 20:15
            Drzazga, ty sobie wytanczysz milosc :))
            Wyobrazasz sobie, ze moglabys dzielic zycie z kims, kto nie podziela twojej
            pasji?
            • drzazga1 Re: a co z miłością? - istnieje. Na pewno :-) 20.01.03, 20:35
              melinek napisał:

              > Drzazga, ty sobie wytanczysz milosc :))

              OOOObyś dobrym prorokiem była!!! :-)))
              Moi dobrzy znajomi, małżeństwo, poznali sie na parkiecie i juz im 10 lat jakiś
              czas temu minęło i ciągle tańczą....

              > Wyobrazasz sobie, ze moglabys dzielic zycie z kims, kto nie podziela twojej
              > pasji?

              Ja mam dosyc upiorną i żywą wyobraźnię, więc sobie mogę wyobrażać ;-)
              Przy pewnej dozie uporu, dużej tolerancjii i kompromisów (obustronnych) dałoby
              się to życie dzielić. Ale woleć, to wiadomo, co bym wolała...
    • Gość: anka no pewnie ze stawiam warunki! IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 20.01.03, 20:18
      zeby tez mnie kochal, szanowal, i nie byl draniem.

      a je tez kocham, szanuje i nie jestem draniem.

      jakby sie nie stawialo warunkow, to bylby jakis masochizm...
    • Gość: Lena Re: a co z miłością? IP: 80.48.96.* 20.01.03, 21:12
      Kochać bezwarunkowo - moim zdaniem - można tylko dziecko, dzieci. Nawet
      rodziców kochamy bezwarunkowo w dziciństwie. Z biegeiem czasu zaczynamy ich
      osądzać i jeśli są zbyt toksyczni nasz stosunek do nich się zmienia. Co dopiero
      mówić o mężczyźnie, obcym w końcu człowieku. Miłość, pożadanie i cała chemia
      która łączy dwoje ludzi by się rozwijać i trwać musi opierać się na głębszych
      wartościach. Ja nie wyobrażam sobie kochania drugiego człowieka "mimo wzystko".
      Po prostu człowieka do którego np.tracę szacunek nie potrafiłabym kochać, nie
      wyobrażałabym sobie stale takiej samej miłości do człowieka na którego nie mogę
      liczyć, który mnie lekceważy, który naszego związku i bycia razem nie stara się
      nawet budować. Na pewno w takiej sytuacji nie odkochujemy się od razu,
      potrzebny jest czas na utratę nadziei, złudzeń i czas prawdy której trzeba
      spojrzeć w oczy. Wyobrażam sobie mężczyznę który jest zaborczy i który miałby
      cos przeciw moim zainteresowaniom natomiast nie wyobrażam sobie,że ja w imię
      miłości rezygnuję z tychże zainteresowań.Raczej starałabym się wciągnąć go w
      krąg tych pasji.
      Houk.
    • Gość: kaktus Re: a co z miłością? IP: 62.233.173.* 20.01.03, 21:22
      kocha się za coś, zwłaszcza za to że jest i jest sobą i mnie tez kocha, a nie z
      przyzwyczajenia. Nie dyktuje się warunków milości tylko idzie się na
      kompromisy, ale nie u wszystkich i nie zawsze tak wychodzi że da się ułożyć :(
      NIESTETY
      • Gość: Lena Re: a co z miłością? IP: 80.48.96.* 20.01.03, 21:39
        Gość portalu: kaktus napisał(a):

        > kocha się za coś, zwłaszcza za to że jest i jest sobą i mnie tez kocha, a nie
        z
        >
        > przyzwyczajenia. Nie dyktuje się warunków milości tylko idzie się na
        > kompromisy, ale nie u wszystkich i nie zawsze tak wychodzi że da się ułożyć :(
        > NIESTETY
      • Gość: Lena Re: a co z miłością? IP: 80.48.96.* 20.01.03, 21:39
        Gość portalu: kaktus napisał(a):

        > kocha się za coś, zwłaszcza za to że jest i jest sobą i mnie tez kocha, a nie
        z
        >
        > przyzwyczajenia. Nie dyktuje się warunków milości tylko idzie się na
        > kompromisy, ale nie u wszystkich i nie zawsze tak wychodzi że da się ułożyć :(
        > NIESTETY
        • Gość: Lena Re: a co z miłością? IP: 80.48.96.* 20.01.03, 21:47
          Gość portalu: Lena napisał(a):

          > Gość portalu: kaktus napisał(a):
          >
          > > kocha się za coś, zwłaszcza za to że jest i jest sobą i mnie tez kocha, a
          > nie
          > z
          > >
          > > przyzwyczajenia. Nie dyktuje się warunków milości tylko idzie się na
          > > kompromisy, ale nie u wszystkich i nie zawsze tak wychodzi że da się ułoży
          > ć :(
          > > NIESTETY

          Coś mi komputer wariuje i nie mogę pisać.
          Chciałam powiedziec,że masz rację. Z drugim człowiekiem trzeba iśc na
          kompromisy ale warunki nie dyktuje się miłosci, dyktuje się je wspólnemu życiu.
          Jeśli każde z nas chce dobrze dla drugiego to stara się go zrozumieć a nie
          narzucić mu swoje warunki. Wtedy nawet do głowy człowiekowi nie przyjdzie ,że
          musi poświęcać sie dla miłości, dla tej miłości i drugiego czowieka właśnie się
          rozwija.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka