Dodaj do ulubionych

praca nad sobą

10.11.14, 16:53
No dobra. Założę jeszcze jeden wątek.

Niedawno dostałam taką wskazówkę, pomocną w pracy nad sobą. Może komuś też się spodoba. Wieczorem (jak nie zapomnę) przypominam sobie trzy sytuacje z całego dnia, w których wypadałam/zrobiłam coś dobrze. I trzy sytuacje (zachowania w sytuacjach), które można by poprawić, zachować się inaczej.

A Wy pracujecie nad sobą?? Mogę wiedzieć jak??
Obserwuj wątek
    • perfum qoorcze, wszystkie pracuja tylko nad sobą... 10.11.14, 17:13
      a kto popracuje nade mna? - bo mnie sie samemu nie chce...
    • to.niemozliwe Re: praca nad sobą 10.11.14, 21:33
      Dla mnie osobiście, polega to na stawianiu siebie wobec niekomfortowej sytuacji, trudności, przeciwieństw, nowych ról, zadań i retrospektywnym analizowaniu odczuwanych emocji, reakcji spontanicznych, utraty zdolności do zarządzania sobą.
      Chodzi o wgląd w sekwencję zdarzeń, bodźców, sytuacji i "zewnętrzny" ogląd siebie z perspektywy obserwatora. Często chodzi też o dotarcie do nieznanych sobie obszarów siebie, tego, co niedostępne w zwykłym trybie myślenia o sobie.
      • brygada_ww Re: praca nad sobą 22.11.14, 09:31
        to.niemozliwe napisał:

        > Dla mnie osobiście, polega to na stawianiu siebie wobec niekomfortowej sytuacji
        > , trudności, przeciwieństw, nowych ról, zadań i retrospektywnym analizowaniu od
        > czuwanych emocji, reakcji spontanicznych, utraty zdolności do zarządzania sobą.
        >
        > Chodzi o wgląd w sekwencję zdarzeń, bodźców, sytuacji i "zewnętrzny" ogląd sie
        > bie z perspektywy obserwatora. Często chodzi też o dotarcie do nieznanych sobie
        > obszarów siebie, tego, co niedostępne w zwykłym trybie myślenia o sobie.

        Test czerwonego kabla

        Sprobuj wykonac ten test, naprawde nie jest trudny.Musisz tylko kolejno odpowiadac na pytania tak szyko jak potrafisz,ale nie czytaj nastepnych pytan dokad nie odpowiedziales na
        poprzednie. Nie zapisuj odpowiedzi na kartce, wykonuj je w duchu....wynik moze cie bardzo zaskoczyc.

        Ile to jest ?

        21+7

        1+27

        71+2

        46+17

        84+97

        34+43


        63+32



        233+778

        SZYBKO !!! POMYSL O JAKIMS NARZEDZIU I O JAKIMS KOLORZE !!


        Zjedz kursorem dalej na dol...











        Wlasnie pomyslales/las o Czerwonym Kablu, nieprawdaz?!!






        Jesli bylo inaczej, nalezysz do tych 2% ludzi, ktorzy mysla "inaczej" jesli nienawet "nienormalnie" 98% ludzia przychodzi na mysl "Czerwony Kabel" podczas tego cwiczenia.

        Jesli wciaz nie wierzysz... przesli ten test dalej, a sie przekonasz...
    • mona.blue Re: praca nad sobą 10.11.14, 21:54
      Dla mnie pomocne jest czytanie książek psychologicznych i zastanawianie się nad swoim życiem.
      Stawianie sobie pytań, tez retrospekcja jak zachowalam się w danej sytuacji, co czulam, jak się zachowalam. Stawianie siebie w świetle Słowa Bożego, modlitw armes gracja, na której dochodzie do rożnych wniosków, rozmowa z bliska osoba o problemach i słuchanie jej rad.
      • mona.blue Re: praca nad sobą 11.11.14, 13:15
        Miało być modlitwa-medytacja, ale moja podpowiadaczka przekrecila. I ostatnio kilka razy na dzień zadaje sobie pytanie co czuje, bo rozpoznawanie uczuć to nadal moja słaba strona. I nie napisalam o okresach terapii, które były okresami intensywnej pracy nad sobą. Ale tez uczestnictwo we wspólnocie, słuchanie doświadczeń innych, obserwowanie ich zachowań mobilizuje mnie do podobnych zachowań. I 12 kroków, uwielbiam te literaturę, to bardzo konkretna praca nad sobą, chodzilam tez trochę na mityngi.
    • leda16 Re: praca nad sobą 11.11.14, 09:25
      malwi.4 napisała:
      > A Wy pracujecie nad sobą??

      Nie. Ja pracuję Z ludźmi i DLA pieniędzy. Doskonalenia zawodowego pracą nad sobą nie nazwę. Rachunku sumienia też do poduszki nie robię, bo to nie moje klimaty :). Wolę poczytać książkę niż koncentrować się na czubku własnego nosa.
      • to.niemozliwe Re: praca nad sobą 11.11.14, 10:59
        Masz dość standardowe podejście. Ja wolę pracować dla ludzi i fun-u, forsa jest zupełnie
        przy okazji.
        • wiolcia29_2 Re: praca nad sobą 11.11.14, 12:23
          Widzę, że myślimy podobnie. :-)
        • perfum praca przed sobą ? 11.11.14, 15:41
          to.niemozliwe napisał:
          > Masz dość standardowe podejście. Ja wolę pracować dla ludzi i fun-u, forsa jest
          > zupełnie przy okazji.

          Rzeklbym, ze to tez dosc standardowe podejscie.
          Wielu (w tym i ja) chcialoby pracowac dla fun-u, a forsa by spadala niejako przy okazji wlasnie.
          Niestety - malo komu jest to dane.
      • mona.blue Re: praca nad sobą 11.11.14, 13:16
        leda16 napisała:

        > malwi.4 napisała:
        > > A Wy pracujecie nad sobą??
        >
        > Nie.

        To widać.
        >
        >
        • wiolcia29_2 Re: praca nad sobą 11.11.14, 14:21
          Słychać i czuć też.;-)
          • perfum ma to swoje zalety. 11.11.14, 15:43
            ma to swoje zalety (gdy NIE pracuje sie nad soba)
            poczucie luzu wewnetrznego i swiadomosc, ze sie wie, na czym sie stoi.
            • torado Re: ma to swoje zalety. 15.11.14, 10:25
              perfum napisał:

              > ma to swoje zalety (gdy NIE pracuje sie nad soba)
              > poczucie luzu wewnetrznego i swiadomosc, ze sie wie, na czym sie stoi.

              jesteś pewien ? bo ja myślę, że jest dokładnie odwrotnie...wtedy nie znasz zupełnie siebie, nie wiesz czemu zachowujesz się tak, jak się zachowujesz, nie umiesz kierować swoimi emocjami, czym wyrządzasz krzywdę nie tylko sobie, ale i przy okazji innym itd...pozostajesz w "błogiej" nieświadomości i może stąd ten luz ;-)
              • perfum ma to duze zalety. 15.11.14, 14:46
                torado napisała:
                pozostajesz w "błogiej" nieświadomości i może stąd ten luz;-)


                a mozesz sobie wyobrazic stan "błogiej świadomości" - ze dobrze jest, tak jak jest
                i reszte miec serdecznie w d... ?
                • torado Re: ma to duze zalety. 15.11.14, 17:11
                  perfum napisał:

                  > torado napisała:
                  > pozostajesz w "błogiej" nieświadomości i może stąd ten luz;-)
                  >
                  >
                  > a mozesz sobie wyobrazic stan "błogiej świadomości" - ze dobrze jest, tak jak j
                  > est
                  > i reszte miec serdecznie w d... ?

                  nie wiem czy zauważyłeś, że błogiej jest w cudzysłowiu, co oznacza użycie tego słowa nie w jego dosłownym znaczeniu, a w znaczeniu ironicznym...

                  a co do świadomości...to kiedy już wiesz, że coś jest nie tak, a więc masz świadomość, że coś jest nie tak ;-), to następnym krokiem jest znalezienie sposobu na poprawę swojego stanu, bo właśnie nie wyobrażam sobie tkwienia w sytuacji, która mi przeszkadza i udawania, że mam to w du...ie...Świadomość potrzebna mi jest po to, by ulepszać swoje życie, żeby właśnie osiągać ten luz, a nie bać się trudnych sytuacji i nie dlatego, że jest się ich nieświadomym, że są one trudne i że w ogóle istnieją, ale dlatego, że dzięki nim mogłam zobaczyć ile siły mam w sobie, ile uporu i wytrwałości. Bo byłam w nich i sobie z nimi poradziłam. A świadomość, że kilkakrotnie znalazłam się na dnie i z tego dna się odbiłam pomaga mi wierzyć, że mam w sobie siłę i dam radę coby się nie działo...A tkwienie w nieświadomości jak dla mnie jest mechanizmem obronnym ucieczką, chowaniem głowy w piasek... niczego wartościowego na dłużą metę mi nie daje...
                  • perfum alesz ... 15.11.14, 17:32
                    ja tegoz sensu "pracy nad soba" nie neguje.
                    wysmiewam tylko to - ze trzeba to robic cale zycie...

                    dorosly (czytaj: konsekwentny) i w miare inteligentny czlowiek rozpoznaje swoje slabosci,
                    czyli to, co mu przeszkadza w miare wygodnym i spokojnym zyciu - stara sie je usunac i...
                    gdy mu sie uda - to ma okres "pracy nad soba" - ZA SOBA.

                    Zyje sobie spokojne w zgodzie ze Swiatem, albo tenze Swiat ma w d...
                    i cieszy sie zyciem...
                    • torado Re: alesz ... 15.11.14, 17:39
                      perfum napisał:

                      > ja tegoz sensu "pracy nad soba" nie neguje.
                      > wysmiewam tylko to - ze trzeba to robic cale zycie...
                      >
                      >
                      bo Ty tego nie robisz to oznacza, że to jest jakaś"norma"? Ty masz prawo to wyśmiewać, jak też inni mają prawo wyśmiewać to, że właśnie już nad sobą nie pracujesz. :-)
                      • perfum No to ja tesz wysmieje 15.11.14, 18:20
                        - to wysmiewanie innych...
                        pracowac nad soba ?
                        po co ?
                        jako czlowiek wygodny i leniwy pracuje tylko wtedy - gdy mi za to placa...
                        • torado Re: No to ja tesz wysmieje 15.11.14, 18:48
                          perfum napisał:

                          > - to wysmiewanie innych...
                          > pracowac nad soba ?
                          > po co ?
                          > jako czlowiek wygodny i leniwy pracuje tylko wtedy - gdy mi za to placa...

                          i gites majonez, myślę, że gramatycznie to ma się do siebie nijak...pracować nad czymś, nad kimś...a pracować z jakiegoś powodu ;-) to nieco różne sprawy. W pierwszym przypadku chodzi o podmiot pracy, w drugim o motyw pracy i myślę, że większość ma tak jak Ty pracują, gdy im za to płacą...;-)
                          • torado Re: No to ja tesz wysmieje 15.11.14, 18:49
                            aaaaa robaczek już zalany ;-) :-D
                            • perfum Re: No to ja tesz wysmieje 15.11.14, 19:03
                              co ty, eliksir, dopiero sie chlodzi...
                              jade do znajomych.
                              roverem...
                              ciezko bedzie spowrotem, bo nie dosc, ze na cyku, to i do tego pod gorke... :)
                              • torado Re: No to ja tesz wysmieje 15.11.14, 19:07
                                perfum napisał:

                                > co ty, eliksir, dopiero sie chlodzi...
                                > jade do znajomych.
                                > roverem...
                                > ciezko bedzie spowrotem, bo nie dosc, ze na cyku, to i do tego pod gorke... :)

                                roverem mówisz, a ile to punktów karnych za jazdę po pijaku? ;-) :-D
                                • perfum Re: No to ja tesz wysmieje 15.11.14, 19:11
                                  Cwierc wieku juz tu jezdze po pijaku roverem...
                                  policja jet tu za glupia, albo za leniwa i na sciezkach rowerowych nie kontroluja...
                                  • torado Re: No to ja tesz wysmieje 15.11.14, 19:16
                                    perfum napisał:

                                    > Cwierc wieku juz tu jezdze po pijaku roverem...
                                    > policja jet tu za glupia, albo za leniwa i na sciezkach rowerowych nie kontrolu
                                    > ja...

                                    na ścieżkach land roverowych nie kontrolują ? :> :-D :-D...widać, że przestałeś nad sobą pracować ;-)
                                    • perfum fact... 15.11.14, 19:42
                                      torado napisała:
                                      widać, że przestałeś nad sobą pracować ;-)

                                      fact...
                                      przestalem i dalej sie nie rozwijam...
                                      cwiartka vudki wystarcza mi do przyjemniej jazdy roverem...
      • torado Re: praca nad sobą 15.11.14, 10:19
        leda16 napisała:

        > malwi.4 napisała:
        > > A Wy pracujecie nad sobą??
        >
        > Nie. Ja pracuję Z ludźmi i DLA pieniędzy. Doskonalenia zawodowego pracą nad sob
        > ą nie nazwę. Rachunku sumienia też do poduszki nie robię, bo to nie moje klimat
        > y :). Wolę poczytać książkę niż koncentrować się na czubku własnego nosa.
        >
        >

        a co jest złego w koncentrowaniu się na czubku własnego nosa? poza tym, aby być zadowolonym z siebie, z własnego życia trzeba najpierw pokoncentrować się na sobie, bo inaczej na zawsze pozostanie się cyniczną i wszytkonajlepiejwiedzącą osobą.
      • kobza16 Re: praca nad sobą 17.11.14, 15:37
        leda16 napisała:

        > malwi.4 napisała:
        > > A Wy pracujecie nad sobą??
        >
        > Nie. Ja pracuję Z ludźmi i DLA pieniędzy. Doskonalenia zawodowego pracą nad sob
        > ą nie nazwę. Rachunku sumienia też do poduszki nie robię, bo to nie moje klimat
        > y :). Wolę poczytać książkę niż koncentrować się na czubku własnego nosa.
        >

        No, ale może warto dokonać czasami jakiegoś podsumowania dot wlasnego zachowania/ nazwania rzeczy po imieniu - np jak jest się takim chamem jak ja który bez ogłady nazywa brutalnei rzeczy po imieniu i robi sobie wrogów? Wtedy moze jednak warto popracować nad swoimi umiejętnościami dyplomatycznymi, bo rozgi i tak nie pomagają. Czy kazde zastanawianie się nad sobą jest przejawem jakiegos ślepego zapatrzenia w siebie?
        • wiolcia29_2 Re: praca nad sobą 17.11.14, 18:22
          Czy kazde zastanawianie się nad sobą jest przejawem jakiegos ślepeg
          > o zapatrzenia w siebie?

          Uważam, że jest wprost przeciwnie. Osoba, która nie zastanawia się nad sobą, uważa się chyba za chodzącą doskonałość, a takich nie ma. ;-)
          • brygada_ww Re: praca nad sobą 18.11.14, 09:43
            wiolcia29_2 napisała:

            > Czy kazde zastanawianie się nad sobą jest przejawem jakiegos ślepeg
            > > o zapatrzenia w siebie?
            >
            > Uważam, że jest wprost przeciwnie. Osoba, która nie zastanawia się nad sobą, uw
            > aża się chyba za chodzącą doskonałość, a takich nie ma. ;-)

            Rozumiem Wiolciu, ze cos Ci wyszlo i chcialas sie nam tu pochwalic, ze jestes doskonala:)
            Ja Cie rozumiem, bo zaraz tez taka bede, tylko pojde zrobic sobie makijaz;)
          • brygada_ww Re: praca nad sobą 18.11.14, 09:54
            wiolcia29_2 napisała:

            > Czy kazde zastanawianie się nad sobą jest przejawem jakiegos ślepeg
            > > o zapatrzenia w siebie?
            >
            > Uważam, że jest wprost przeciwnie. Osoba, która nie zastanawia się nad sobą, uw
            > aża się chyba za chodzącą doskonałość, a takich nie ma. ;-)

            Zle odebralam Twojego posta, ale to skutek zmeczenia, wczoraj mialam bardzo ciezki psychicznie dzien.
            • wiolcia29_2 Re: praca nad sobą 18.11.14, 11:19
              Tak myślę, że źle odebrałaś.:-) No ja dla odmiany miałam kiepską noc. Źle spałam, choć nie wydarzyło się nic specjalnego wczoraj. Czasem warto byłoby wyłączyć myślenie choć na trochę.;-)
              • brygada_ww Re: praca nad sobą 18.11.14, 11:54
                wiolcia29_2 napisała:

                > Tak myślę, że źle odebrałaś.:-) No ja dla odmiany miałam kiepską noc. Źle spała
                > m, choć nie wydarzyło się nic specjalnego wczoraj. Czasem warto byłoby wyłączyć
                > myślenie choć na trochę.;-)

                Tak Wiolcia, ale czasem jest ciezko. Jak na przyklad komus logicznie tlumaczysz, ze nie masz z tym kims nic wspolnego i nie rozumie. Wie, ze sam moze moja prawdomownosc sprawdzic, to udaje, ze nie rozumie. Echh zycie.
          • mona.blue Re: praca nad sobą 18.11.14, 09:58
            wiolcia29_2 napisała:

            > Czy kazde zastanawianie się nad sobą jest przejawem jakiegos ślepeg
            > > o zapatrzenia w siebie?
            >
            > Uważam, że jest wprost przeciwnie. Osoba, która nie zastanawia się nad sobą, uw
            > aża się chyba za chodzącą doskonałość, a takich nie ma. ;-)
            >
            Zgadzam się, ten kto nie zastanawia sie nad soba i nie podejmuje pracy nad sobą uważa się za juz doskonałego. A zastanawianie sie nad sobą prowadzi do tego, że stajemy sie lepsi, równiez dla innych.
    • brygada_ww Re: praca nad sobą 11.11.14, 11:27
      Nie wiem Malwi, nic Ci nie doradze, bo gdy napisalas ostatnio, ze obudzil sie w Tobie wampir, to ja zauwazylam, ze zaczelam syczec.
      • babciajadzienka Re: praca nad sobą 14.11.14, 23:49
        Mysle, ze to bardzo ambitne. Wystarczylaby jedna taka sytuacja. Nie bede sie wymadrzac. Nie jestem psychologiem. Lubie myslec kiedy cos robie. Wtedy latwiej sie pracuje.I znacznie przyjemniej. Po prostu robisz cos machinalnie i cos przetrawiasz. Doszlam do epokowego wniosku, ze "jak Cie widza tak Cie pisza". Stare ale jakie prawdziwe,
        • brygada_ww Re: praca nad sobą 15.11.14, 00:04
          babciajadzienka napisał(a):

          > Mysle, ze to bardzo ambitne.

          Babciu Jadzienko, poprawilas mi humor przed snem. Ja napisalam, ze sycze, a Ty, ze to ambitne:))
          Ale juz nie sycze;)

          >Wystarczylaby jedna taka sytuacja. Nie bede sie wy
          > madrzac. Nie jestem psychologiem. Lubie myslec kiedy cos robie. Wtedy latwiej s
          > ie pracuje.I znacznie przyjemniej. Po prostu robisz cos machinalnie i cos przet
          > rawiasz. Doszlam do epokowego wniosku, ze "jak Cie widza tak Cie pisza". Stare
          > ale jakie prawdziwe,

          Ja tez lubie miec wszystko przemyslane i mam nadzieje, ze w tym, co napisalas masz racje. Dzis mam taki dzien przemyslen po rozmowie z wujem, juz bym chetnie polozyla sie, a jakos nie chce mi sie spac.
          • torado Re: praca nad sobą 15.11.14, 10:42
            ja chciałabym uściślić co oznacza praca nad sobą, przynajmniej dla mnie ;-). Jest to takie modelowanie swojego zachowania, swojego sposobu myślenia, systemu przekonań, aby czuć się zadowolonym ze swojego życia, z relacji z ludźmi, aby żyć pełnią życia i aby innym dobrze się żyło z nami. :-) Są ludzie, jak leda, którzy nie potrzebują pracować nad sobą i gites, ale są też tacy, którzy bez tej pracy nad sobą bardzo się męczą sami ze sobą...i dla nich moim zdaniem jest ona jedyną szansą na lepsze życie :-)
            • brygada_ww Re: praca nad sobą 15.11.14, 11:00
              Mysle, ze masz racje, bardzo mi sie podoba to, co napisalas:)
              Ja tez musze jeszcze popracowac nad soba, mam w planach kilka rzeczy do zrobienia, jednak sa pewne niezalezne ode mnie blokady. Potrzebna jest mi nauka jezyka wloskiego i owszem, gdybym byla mlodsza, zaplaconoby mi za kurs, a ze jestem po 40 to mi nie zaplaca, bo juz sie we mnie w tym wieku inwestowac nie oplaca, wiec musze sobie znalezc i oplacic sama, co kosztuje czas i pieniadze. Znow wiec musze nad soba popracowac, zeby na te pieniadze zarobic, odlozyc je i zorganizowac sobie czas, ktorego tez nie mam w nadmiarze:)
            • perfum Re: praca nad sobą 15.11.14, 14:48
              a nie przyszlo Ci do glowy, ze ten okres "pracy nad soba" mozna kiedys z sukcesem zakonczyc
              i przejsc do stanu zadowolenia - jak np. wlasnie leda, czy ja ?
              • torado Re: praca nad sobą 15.11.14, 17:15
                perfum napisał:

                > a nie przyszlo Ci do glowy, ze ten okres "pracy nad soba" mozna kiedys z sukces
                > em zakonczyc
                > i przejsc do stanu zadowolenia - jak np. wlasnie leda, czy ja ?

                to gratuluję :-)
                • perfum many thanks 15.11.14, 17:35
                  torado napisała:
                  to gratuluję :-)

                  jest czego. many thanks :)
                  ide wlasnie na vudke, bo jest sobota i raz w tygodniu mozna sie spokojnie uchlac...
                  i nie dla "zalania robaka" - ale wlasnie dla zwyklej radosci zycia :)))
                  • torado Re: many thanks 15.11.14, 17:41
                    perfum napisał:

                    >
                    > jest czego. many thanks :)
                    >
                    you're welcome :-)
    • nvv Re: praca nad sobą 16.11.14, 10:40
      > Mogę wiedzieć jak??

      Nie!
    • wiolcia29_2 Re: praca nad sobą 18.11.14, 23:13
      Jeszcze w temacie pracy nad sobą:
      „Ponieważ poczucie własnej wartości oraz jej brak są wyuczone, mogą zostać oduczone i nauczone na nowo. A jest to możliwe od narodzin do śmierci, a zatem nigdy nie jest za późno. Człowiek w każdym momencie życia może zacząć czuć się lepiej.“
      Virginia Satir
      • mona.blue Re: praca nad sobą 18.11.14, 23:31
        wiolcia29_2 napisała:

        > „Ponieważ poczucie własnej wartości oraz jej brak są wyuczone, mogą zosta
        > ć oduczone i nauczone na nowo.

        to pocieszające :)
        • wiolcia29_2 Re: praca nad sobą 18.11.14, 23:46
          Nawet bardzo i to jest prawda. :)
    • babciajadzienka Re: praca nad sobą 18.11.14, 23:18
      No prosze, prosze. Zeby po lekturze forum internetowego zaczac pracowac nad swoimi przyzwyczajeniami? To jakies porzadne forum, czy autorzy? No cos w tym jest.
    • malwi.4 Re: praca nad sobą 19.11.14, 20:31
      Chcę tak popracować, żeby zarabiać, gotować, prać, prasować, myć okna, odkurzać, wychodzić z dzieckiem na spacer, gości przyjmować, by samej to ogarniać, coby się nad sobą nie użalać, że ktoś nie zauważa, że można by dbać wspólnie, że to przyjemne mogłoby być.
      • wiolcia29_2 Re: praca nad sobą 19.11.14, 20:58
        Chcesz być "siłaczką"? Myślisz, że to jedyna słuszna droga?
      • mona.blue Re: praca nad sobą 19.11.14, 21:29
        malwi.4 napisała:

        > Chcę tak popracować, żeby zarabiać, gotować, prać, prasować, myć okna, odkurzać
        > , wychodzić z dzieckiem na spacer, gości przyjmować, by samej to ogarniać, coby
        > się nad sobą nie użalać, że ktoś nie zauważa, że można by dbać wspólnie, że to
        > przyjemne mogłoby być.

        ja też chcę tak ogarniać codzienne obowiązki, nie zaniedbywać ich, a jak można by je z kimś dzielić byłoby miło i prościej
        • clarissa3 Re: praca nad sobą 19.11.14, 21:49
          Zrob tak jak faceci robia - przekaz je komus innemu!

          Nic prostrzego! ;)
      • nvv Re: praca nad sobą 19.11.14, 22:15
        Sporo tego co wymieniłaś, to bardziej praca nad otoczeniem. W pewnej małej dawce jest ok, ale w nadmiarze odciąga od tego co istotne.
        Łatwiej uporządkować otoczenie niż własne myśli, ale jest takie powiedzenie: przesadnie czysty dom jest oznaką zmarnowanego życia.
        Kiedyś pewna psycholog powiedziała mi, że ilekroć wchodzi do super-czystego domu, tylekroć myśli "oho, tutaj to są problemy" i też zauważam, że najczyściej jest zwykle tam gdzie jest pod spodem spora agresja.

        Jako "pracę nad sobą" rozumiem samo-rozwój, np. wertowanie przyszpilonego wątku "Co czytać?" (są tam rodzynki) i potem przyswajanie wiedzy zgromadzonej przez poprzednie pokolenia.

        Słowo "praca" sugeruje coś nieprzyjemnego, a wg mnie samo-rozwój jest naturalny i przyjemny; spora jego część to zwyczajne otwarcie się na to co życie nam oferuje; porzucenie uprzedzeń i wyparcia, a poznawanie tego świata (i siebie) z otwartą głową.
        • brygada_ww Re: praca nad sobą 19.11.14, 22:24
          nvv napisał:

          > Sporo tego co wymieniłaś, to bardziej praca nad otoczeniem. W pewnej małej dawc
          > e jest ok, ale w nadmiarze odciąga od tego co istotne.

          Wlasnie jest to istotne, otoczenie nie wymyje Malwi okien i nie ugotuje obiadu dla dziecka.

          > Łatwiej uporządkować otoczenie niż własne myśli, ale jest takie powiedzenie: pr
          > zesadnie czysty dom jest oznaką zmarnowanego życia.

          Czystosc w domu jest bardzo wazna, tam gdzie jest syf, tam sa i bakterie.

          > Kiedyś pewna psycholog powiedziała mi, że ilekroć wchodzi do super-czystego dom
          > u, tylekroć myśli "oho, tutaj to są problemy" i też zauważam, że najczyściej je
          > st zwykle tam gdzie jest pod spodem spora agresja.

          A Ty chodzisz po domach i doszukujesz sie problemow bo maja czysto. Maja czysto, bo zamiast pieniadze przechlwac, to kupuja srodki czystosci.
        • wiolcia29_2 Re: praca nad sobą 19.11.14, 22:59
          Masz rację. Łatwiej jest zapanować nad zewnętrznym ładem niż uporządkować własne wnętrze, zdecydowanie łatwiej. Tam, gdzie jest przesadny porządek, jest też ogromna potrzeba kontroli. :)
          • malwi.4 Re: praca nad sobą 20.11.14, 03:14
            Moje wnętrze i otoczenie chyba sprzątam równocześnie. Czasem jedno wynika z drugiego, drugie bierze odzwierciedlenie w pierwszym. I zauważam, że takie skupianie się na własnym życiu odciąga mnie od nadmiernego ingerowania w cudze sprawy, gdyż jest mi ze mną i u siebie przyjemnie i bezpiecznie. Nie muszę uciekać.

            Siłaczki imponują mi od zawsze. :)
            • brygada_ww Re: praca nad sobą 20.11.14, 09:16
              malwi.4 napisała:

              > Moje wnętrze i otoczenie chyba sprzątam równocześnie. Czasem jedno wynika z dru
              > giego, drugie bierze odzwierciedlenie w pierwszym. I zauważam, że takie skupian
              > ie się na własnym życiu odciąga mnie od nadmiernego ingerowania w cudze sprawy,
              > gdyż jest mi ze mną i u siebie przyjemnie i bezpiecznie. Nie muszę uciekać.

              Dokladanie Malwi, kazdy normalny czlowiek czuje sie dobrze i przyjemnie w czystosci, z brudu sie ucieka, jest to naturalne. Czystosc jest przeciez tez bardzo wazna dla dzieci, raz ze dla zdrowia, a dwa dzieci sie ucza. Przypomnial mi sie przyklad pewnego brudasa, o zgrozo. Skarpety te same nosil dwa tygodnie, jak sciagnal buty, to pierwsza mysla postronnych bylo zalozenie maski przeciwgazowej, tak cholernie smierdzial, wlosy myl dwa razy w miesiacu i argumentowal, ze to wystarczajaco czesto. Raz znajomy z nim pogadal w stylu chlopie idzze pod prysznic, powiedzial, ze OK. Potem brudasa przylapali jak, jak sie "kapal". Brudne skarpety ubrane nadal, gacie do kolan opuszczone, podkoszulek z czarnym wokol szyi ubrany, odkrecil wode, wzial szmatke i przecieral sie ta szmatka miedzy nogami niczym ekshibicjonista w parku. Fuj, okropne sa brudasy, ale lepiej o czym przyjemniejszym pomyslec do porannej kawy i ciastka.

              > Siłaczki imponują mi od zawsze. :)
              • tsm111 [...] 20.11.14, 12:40
                Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                • malwi.4 Re: praca nad sobą 20.11.14, 12:51
                  Obchodzi, bo to dotyka nie tylko śmierdzącego. Najpierw śmierdzi w sklepie, gdy stoi rano po bułki, potem, gdy jedzie tramwajem śmierdzi współpasażerom, aż w końcu urzędniczka w MOPsie musi robić wietrzenie w mroźny dzień podczas spotkania z delikwentem.

                  Ale to czystość to podobno przesłanka dla niektórych, by dopatrywać się w kimś problemu czy agresji.

                  PS. Wszystkie okna umyte. Pora na drugie śniadanie.
                  • clarissa3 Re: praca nad sobą 20.11.14, 12:57
                    Masz racje Malwi! Ze smierdzielami precz! ;)

                    A co do porzadkow to, moja babka mawiala: 'jaki porzadek w szafie taki w glowie'.

                    Swieta prawda, uwazam ;)
                  • malwi.4 Re: praca nad sobą 20.11.14, 13:08
                    Są ludzie, których zwyczajnie nie stać na prysznic, ale są i tacy co mają taki styl życia, i nie dość, że tym stylem życia dotykają w miejscach publicznych innych to i niekiedy próbują jeszcze innym ten styl narzucić.

                    Gdy wchodzę do czyjegoś domu, gdzie jest bałagan to nie dorabiam sobie filozofii, ze tu muszą być problemy, bo bałagan, tylko myślę sobie, nie chciało się posprzątać/nie miało się czasu. Ale jeśli ktoś wchodzi do mnie i jest akurat idealnie czysto i myśli ten ktoś "tu jest problem", to zwyczajnie sam ma problem.

                    Zirytowało mnie diagnozowanie problemów po czystości w domu. A co z ludźmi, którzy są w depresji i nie mają siły z łóżka wstać a co tu dopiero posprzątać?? To oni mają problemy czy nie??
              • wiolcia29_2 Re: praca nad sobą 20.11.14, 13:07
                Brygado, ale ja pisałam o przesadnej dbałości o otoczenie, a nie braku higieny osobistej. To, że kąpię się codziennie nie oznacza, iż z taką częstotliwością biegam po mieszkaniu z odkurzaczem.;-)
                • brygada_ww Re: praca nad sobą 20.11.14, 13:11
                  wiolcia29_2 napisała:

                  > Brygado, ale ja pisałam o przesadnej dbałości o otoczenie, a nie braku higieny
                  > osobistej. To, że kąpię się codziennie nie oznacza, iż z taką częstotliwością b
                  > iegam po mieszkaniu z odkurzaczem.;-)

                  A ja wlasnie ide zmienic rybie wode, wymyc kamienie, odkurzyc i wpadne sobie do was na forum na kawe:)
                  • malwi.4 Re: praca nad sobą 20.11.14, 13:16
                    I wątek praca nad sobą przeistacza się w wątek praca (sprzątanie) w domu :)

                    idę na to drugie śniadanie
                    • brygada_ww Re: praca nad sobą 20.11.14, 13:31
                      malwi.4 napisała:

                      > I wątek praca nad sobą przeistacza się w wątek praca (sprzątanie) w d
                      > omu
                      :)
                      >
                      > idę na to drugie śniadanie

                      Jeszcze w miedzyczasie przypomniala mi sie dawna forumowiczka tego forum Marusia Ogoniok, ktora o brudasach miala w zwyczaju mowic: nie rzucaj perel przed wieprze i nie sadzaj kloszarda na perskim dywanie. Dla mnie tez jest to paranoja, ze juz czystosc jest czyms, co wzbudza podejrzenie glebszych problemow.
        • malwi.4 Re: praca nad sobą 20.11.14, 03:01
          Gdy mam problemy, jestem przygnębiona czy targa mną złość to porządek wokół mnie schodzi na dalszy plan. I nie popadam w przesadę ze sprzątaniem. Raz mam czysto, innym razem nie daję rady ogarnąć tak, jakbym chciała.

          Ale lubię porządek wokół. Łatwiej się wtedy myśli, efektywniej pracuje i przyjemniej tę książkę czyta.
          • malwi.4 Re: praca nad sobą 20.11.14, 19:59
            Wybacz Nvv, ale mnie rozzłościłeś. Twoje wypowiedzi często działają na mnie prowokująco, ale nauczyłam się (czasem) powstrzymywać i nie reagować. Np na jedną wypowiedź z wątku obok.

            Święta się zbliżają to i ludzkim głosem zaczynam mówić ; )

            Myślicie, że do świąt już tu żadnej zadymy nie będzie?? Ostatnio tak się uspokoiło dość.
            • nvv Re: praca nad sobą 20.11.14, 20:22
              Jeśli coś nas wpienia, to może warto przemyśleć dlaczego - to jest praca nad sobą (tak wracając do tematu).

              Ciekawie napisał to.niemozliwe, zgadzam się że samo-rozwój to też wychodzenie ze strefy komfortu, a to jest trudne, tzn. instynkt nas odciąga od takich sytuacji; pomagają różne fortele, np. sprowokowanie przeciwności które "same" przyjdą.
            • wiolcia29_2 Re: praca nad sobą 20.11.14, 20:33
              Nvv dużo mądrych rzeczy pisze. Warto go posłuchać. :-)
              • malwi.4 Re: praca nad sobą 20.11.14, 21:23
                Często miewa przemyślenia zupełnie inne niż moje. I mnie tym złości. Ale to mój problem, bo dałam się zwieść własnej wizji, że mamy podobne podejście do życia a tu rozbieżność gigantyczna niekiedy. Muszę go zaakceptować takim jakim jest, a nie jakim go sobie wymyśliłam.

                A co do wychodzenia ze strefy komfortu i tego co To.niemozliwe napisał, to wskazówka, by obserwować siebie (swoje reakcje) podczas niekomfortowych sytuacji spodobała mi się. Ale jeśli chodzi o świadome wychodzenie ze strefy komfortu to mam inne zdanie. Ja nie uważam, że należy szukać "niekomfortu". Życie co chwila nas tymi niekomfortowymi sytuacjami karmi. Moja praca nad sobą nie polega na tym by szukać "niekomfortu" i się rozwijać, ale rozwijam się, gdy udaje mi się poprawiać komfort życia co dnia. To chyba wypełnia moje życie.
                • wiolcia29_2 Re: praca nad sobą 20.11.14, 22:08
                  Widzisz, od kilku lat moje życie polega na wychodzeniu ze strefy komfortu i jest zdecydowanie bardziej satysfakcjonujące. Mimo dyskomfortu, jakiego często doświadczam.;-)
                  • brygada_ww Re: praca nad sobą 20.11.14, 22:26
                    wiolcia29_2 napisała:

                    > Widzisz, od kilku lat moje życie polega na wychodzeniu ze strefy komfortu i jes
                    > t zdecydowanie bardziej satysfakcjonujące. Mimo dyskomfortu, jakiego często
                    > doświadczam.;-)

                    Wiolcia, abstrahujac od warunkow niezaleznych od czlowieka... zastanawia mnie dlaczego ludzie wybieraja sfere dyskomfortu majac do wyboru konfort.
                    • wiolcia29_2 Re: praca nad sobą 20.11.14, 22:40
                      Czasem okazuje się, że ten komfort tak naprawdę dyskomfortem był.;-)
                      • brygada_ww Re: praca nad sobą 20.11.14, 22:43
                        wiolcia29_2 napisała:

                        > Czasem okazuje się, że ten komfort tak naprawdę dyskomfortem był.;-)

                        Wytlumacz mi to na czynniki pierwsze;)
                        • wiolcia29_2 Re: praca nad sobą 20.11.14, 23:04
                          Proszę bardzo. W wyniku niezbyt ciekawych doświadczeń szkolnych, nie chciałam słyszeć o dalszej edukacji. Gdy poczułam, że czegoś mi brakuje zdałam maturę i podjęłam decyzję o studiach, której nie żałuję, choć nie była łatwą. To ciągłe pokonywanie własnych ograniczeń, każdego dnia.;-)
                          • brygada_ww Re: praca nad sobą 20.11.14, 23:14
                            wiolcia29_2 napisała:

                            > Proszę bardzo. W wyniku niezbyt ciekawych doświadczeń szkolnych, nie chciałam s
                            > łyszeć o dalszej edukacji. Gdy poczułam, że czegoś mi brakuje zdałam maturę i p
                            > odjęłam decyzję o studiach, której nie żałuję, choć nie była łatwą. To ciągłe p
                            > okonywanie własnych ograniczeń, każdego dnia.;-)

                            Wiolcia, gdyby rodzice przyslowiowego bata nade mna nie trzymali, to tez pewnie nie skonczylabym studiow, nie specjalizowalabym sie po tych studiach, nawet pewnie nie skonczylabym szkoly sredniej, bo bylam leniwa, i pewnie gdyby nie opatrznosc rodzicow sama bym sie w te strefe dyskonfortu, o ktorym mowisz wpakowala.

                            Ale mam na mysli strefe dyskomfortu typu zimno, brud, grzyb, ciemnosc, a byla zmuszona cos takiego przezyc. Bylo gledzenie, ze mnie to czegos pozytywnego nauczy. Nie prawda, popadlam tylko prawie w depreche (na szczescie byl to ostatni moment przed kompletna ruina psychiczna i nie tylko) i wiesz co? Czego mnie to nauczylo? Nienawisci tylko do tych, ktorzy chca tak zyc na wlasne zyczenie i jeszcze "dobrotliwie" zmuszaja do tego innych.
                            • wiolcia29_2 Re: praca nad sobą 20.11.14, 23:41
                              Szczerze powiem, iż nie wyobrażam sobie jak rodzice mogą "trzymać bacik" nad dorosłym człowiekiem. ;-) Moi, oprócz wielu minusów, pozwolili mi samej decydować o sobie, ponosić konsekwencje własnych decyzji, działań. Choć właściwie były to też konsekwencje ich wcześniejszych zaniedbań...

                              Nie znam dyskomfortu o jakim piszesz. Choć nie było nam lekko, gdy dzieci były małe, ciągle chorowały i siedziałam z nimi w domu, a mąż nie zarabiał za dużo.
                              • brygada_ww Re: praca nad sobą 21.11.14, 19:45
                                wiolcia29_2 napisała:

                                > Szczerze powiem, iż nie wyobrażam sobie jak rodzice mogą "trzymać bacik" nad do
                                > rosłym człowiekiem. ;-)

                                Ja tak tylko powiedzialam z tym bacikiem, nikt mnie w domu nie bil, motywowano mnie na zasadzie kija i marchewki, za dobre noty cos tam, za wagary szlaban, jak szlaban nie przestrzegany, to zero kieszonkowego;)

                                >Moi, oprócz wielu minusów, pozwolili mi samej decydować
                                > o sobie, ponosić konsekwencje własnych decyzji, działań. Choć właściwie były to też
                                > konsekwencje ich wcześniejszych zaniedbań...

                                Ja tez mialam duzy zakres swobody, lecz obowiazki byly obowiazkami.

                                > Nie znam dyskomfortu o jakim piszesz. Choć nie było nam lekko, gdy dzieci były
                                > małe, ciągle chorowały i siedziałam z nimi w domu, a mąż nie zarabiał za dużo.

                                I masz szczescie, ze nie znasz, wyobraz sytuacje sobie, ze masz studiujaca corke i nie mozesz dac jej jesc, ze musisz spac zwinieta w koldre, jak w kokon, bo sie boisz, zeby Cie ktos nie uderzyl, nie sa dokladnie przyklady z mojego zycia (bo nie chce ich podawac, to tak, zeby bylo wiadomo o co chodzi). Ale nic, kazdy ma swoje jakies tam traumy.
                                • wiolcia29_2 Re: praca nad sobą 21.11.14, 21:45
                                  Bacika nie traktowałam poważnie. Chodziło mi o ingerowanie w życie dorosłej córki, pilnowanie jej nauki.;-)
                  • nvv Re: praca nad sobą 20.11.14, 22:29
                    A ja trochę Malwi rozumiem, tzn. w moim życiu były okresy że brakowało mi komfortu/bezpieczeństwa, tak bardzo że to aż rozbijało; i były też okresy że miałem taki komfort, że aż nudno się robiło. Gdzieś jest ten złoty środek, gdy wyzwań jest w sam raz, ale on może być inny w różnych etapach życia każdego.

                    Szanuje to, że Malwi potrzebuje może teraz bardziej spokoju i komfortu, ale też pokazuje kontr-argumenty, które może i jej się kiedyś przydadzą w innych etapach życia.

                    Większość ludzi dąży do komfortu, ale odrobina dyskomfortu bywa przydatna, nawet podczas np. czytania książki: gdy się położę w wygodnym, ciepłym łóżku, to zamiast uważnie czytać, prędzej zasnę. Odrobina zimna/bólu czy innego dyskomfortu stymuluje układ współczulny, zwiększa poziom noradrenaliny i pobudzenia, myśli się wtedy żwawiej i lepiej przyswaja informacje.

                    Apropo wyzwań/przeciwności w skali makro - ciekawy jest eksperyment Calhouna - myszy, które mają zapewnione wszystko ot tak i brak im wyzwań, stopniowo degenerują i kończą wymarciem populacji.
                    • brygada_ww Re: praca nad sobą 20.11.14, 22:38
                      nvv napisał:

                      > Większość ludzi dąży do komfortu,

                      Tak i ma zdecydowana racje.

                      > ale odrobina dyskomfortu bywa przydatna, nawet podczas np. czytania książki: gdy się
                      >żę w wygodnym, ciepłym łóżku, to zamiast uważnie czytać, prędzej zasnę. Odrobina
                      > zimna/bólu czy innego dyskomfortu
                      > stymuluje układ współczulny, zwiększa poziom noradrenaliny i pobudzenia, myśli
                      > się wtedy żwawiej i lepiej przyswaja informacje.

                      To sobie marznij i cierp, skoro mieszkam w domu/mieszkaniu to po to, zeby bylo mi tam cieplo, a jak zaboli na przyklad zab, to sie idzie do dentysty a nie szuka pozytywow tego bolu. To, co piszesz sprzedawaj moze w strefie Gazy, albo masochistom, a nie przyzwoitym czlonkom Unii Europejskiej.

                      > Apropo wyzwań/przeciwności w skali makro - ciekawy jest eksperyment Calhouna -
                      > myszy, które mają zapewnione wszystko ot tak i brak im wyzwań, stopniowo degene
                      > rują i kończą wymarciem populacji.

                      Ilu ludzi umiera w Afryce, gdzie nie maja nic, porownaj statystyki. Tak samo, do syfiarzy policja przyjezdza czesciej, niz tam, gdzi jest czysto.
                    • malwi.4 Re: praca nad sobą 20.11.14, 22:48
                      Ale ja nie wiem co to nudzić się z powodu komfortu. Życie to ciągłe kłody pod nogi i dyskomfort, który sam się pojawia czasem i co dnia. Nawet taka rozmowa o pracę to wyjście ze strefy komfortu.

                      Ja się aktualnie nie czuję komfortowo. Komfortowo by było, gdybym zarabiała na siebie i to tak by mieć pewność, że gdy mąż przejdzie bunt czterdziestolatka i wymieni mnie na nowszy model to sama dam sobie radę. Do tego gotowała, prała, prasowała, myła okna, chodziła z dzieckiem na spacer i żeby to dziecko nie chorowało tyle.

                    • wiolcia29_2 Re: praca nad sobą 20.11.14, 22:49
                      Gdzieś wyżej napisałam, czym może być poczucie komfortu. Jeśli chodzi o warunki przy czytaniu czy uczeniu się, to pewnie wiesz, że pobudzenie emocjonalne sprzyja uczeniu się. A poczucie braku jest motorem do działania.

                      Znam ten eksperyment. :)
                • mona.blue Re: praca nad sobą 21.11.14, 11:19
                  Myślę ze życie często nas stawia w sytuacji dyskomfortu i to powoduje, ze się rozwijamy, czy to zawodowo czy w zakresie umiejętności życiowych. Jest to bolesne, powoduje cierpienie, ale takie jest życie. Z drugiej strony wiadomo, ze chciałoby się przebywać tylko w sferze komfortu, bo tam jest dobrzep
          • mona.blue Re: praca nad sobą 21.11.14, 10:50
            Ja też tak mam , jak mam jakiś problem to trudno mi ogarniac wszystko, mieć porządek. Ale podjelam postanowienie, żeby bardziej dbać o dom i mobilizować do tego córke, bo dużo przyjemniej przebywać w czystym domu i samopoczucie lepsze.
            • mona.blue Re: praca nad sobą 21.11.14, 11:01
              I zgadzam się, ze porządek w głowie jest powiazany z porządkiem zewnetrznym. Zawsze jak następowal etap uporządkowania myślenia to wiązał się on u mnie z większym uporządkowaniem domu.
              • wiolcia29_2 Re: praca nad sobą 21.11.14, 11:59
                Owszem, z jednej strony tak jest, że jak czujemy się dobrze, to i porządek mamy ochotę zrobić. A z drugiej strony popatrzcie na osoby z zaburzeniem obsesyjno-kompulsywnym, które przesadnie dbają o higienę i porządek wokół, bo w ten sposób obniżają poziom lęku. Poznałam kiedyś dziewczynę, która na okrągło sprzątała w szafach, na półkach. Potrafiła nawet zrobić to u obcej osoby, bo przeszkadzało jej to, iż coś leży w nieładzie.
                • nvv Re: praca nad sobą 21.11.14, 12:14
                  Fajnie się że to napisałaś, nazywając rzeczy po imieniu.
                • nvv Re: praca nad sobą 21.11.14, 12:19
                  > A z drugiej strony popatrzcie na osoby z zaburzeniem obsesyjno-kompulsywnym,
                  > które przesadnie dbają o higienę i porządek wokół, bo w ten sposób
                  > obniżają poziom lęku. Poznałam kiedyś dziewczynę, która na okrągło sprzątała
                  > w szafach, na półkach. Potrafiła nawet zrobić to u obcej osoby, bo przeszkadzał
                  > o jej to, iż coś leży w nieładzie.

                  A znasz (lub ktokolwiek) sposób aby pomóc takiej osobie?
                  • wiolcia29_2 Re: praca nad sobą 21.11.14, 12:40
                    Nie widzę innej możliwości ponad terapię przy takich zaburzeniach. W celu obniżenia poziomu lęku można łykać prochy, ale one nie rozwiązują problemu, jedynie go tłumią.
                • malwi.4 Re: praca nad sobą 21.11.14, 15:09
                  a skąd ten lęk?
                  • wiolcia29_2 Re: praca nad sobą 21.11.14, 17:53
                    Z indywidualnej podatności, bagażu doświadczeń z dzieciństwa...
              • malwi.4 Re: praca nad sobą 21.11.14, 12:20
                Mona nie daj sobie wmówić, że coś z Tobą nie tak, bo lubisz porządek i do niego dążysz ;)

                Dlaczego, gdy ktoś pisze o porządku czy o higienie niektórzy mają wyobrażenia ekstremalne??

                według mnie: dbam o otoczenie = dbam o siebie = dbam o bliskich
                • wiolcia29_2 Re: praca nad sobą 21.11.14, 12:54
                  Malwi, ale kto usiłuje komu cokolwiek wmówić? ;-)

                  Jeśli mieszkanie służy do mieszkania, a nie do sprzątania, to jest ok. ;-)
        • malwi.4 Re: praca nad sobą 21.11.14, 23:17
          nvv napisał:

          W pewnej małej dawce jest ok, ale w nadmiarze odciąga od tego co istotne.


          Masz rację. To ważne jest wiedzieć, co dla mnie istotne. Czasem zaprzątam sobie głowę tyloma sprawami, postanowieniami, obowiązkami, że w pewnym momencie zamiast iść zaczynam biec.

          I uświadomiłam sobie właśnie, że od pewnego czasu co jakiś czas dokonuję rewizji moich postanowień, obowiązków, spraw, które wzięłam na siebie. Rozważam, które z nich są zbędne, niepotrzebne, zabierające mi zbyt dużo czasu, dające niewymierne efekty. I eliminuję je. To nie takie proste jest. Ale warto. Warto by poczuć, ulgę, swobodę, i znaleźć więcej czasu na to, co istotne właśnie. To też jeden z elementów pracy nad sobą. I minimalizmu.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka