Dodaj do ulubionych

Dzieci bez świadomości

19.12.14, 20:54
Jak leczyć dzieci, które nie wykształciły w sobie świadomości, nie umieją odróżniać dobra od zła i wyrządzają krzywdę ludziom w ich otoczeniu? Nie wiedzą, że krzywdzenie innych jest złe, że dotykanie się w miejscach intymnych na oczach innych jest złe, że krzywdzenie zwierząt jest złe. Ktoś wie?
Obserwuj wątek
    • hatroha Dziwka Gó...żreta 19.12.14, 21:10
      A czy Ty masz świadomość, tego że żyjemy w państwie w którym wszystkie media są usłużne władzy i otumaniają ludzi kłamstwami?

      Czy wiesz, że dzieci w łonie matki potrafią się masturbować a dzieci po urodzeniu bez wstydu onanizować publicznie?

      Czym jest krzywda wobec zwierząt w świecie gdy żremy siebie nawzajem?

      Poczytaj sobie to:
      Ja, moi bracia i reszta naszej ulicy spędzaliśmy dzieciństwo na obrzeżach małego miasteczka—właściwie na wsi. Byliśmy wychowywani w sposób, który psychologom śni się zazwyczaj w koszmarach zawodowych, czyli patologiczny. Na szczęście, nasi starzy nie wiedzieli, że są patologicznymi rodzicami. My nie wiedzieliśmy, że jesteśmy patologicznymi dziećmi. W tej słodkiej niewiedzy przyszło nam spędzić nasz wiek dziecięcy. Wspominany z nostalgią nasze szalone lata 80.:

      Wszyscy należeliśmy do bandy osiedlowej i mogliśmy bawić się na licznych w naszej okolicy budowach. Gdy w stopę wbił się gwóźdź, matka go wyciągnęła i odkażała ranę fioletem. Następnego dnia znowu szliśmy się bawić na budowę. Matka nie drżała ze strachu, że się pozabijamy. Wiedziała, że pasek uczy zasad BHZ (Bezpieczeństwo i Higiena Zabawy).



      Nie chodziliśmy do przedszkola. Rodzice nie martwili się, że będziemy opóźnieni w rozwoju. Uznawali, że wystarczy jeśli zaczniemy się uczyć od zerówki.



      Nikt nie latał za nami z czapką, szalikiem i nie sprawdzał czy się spociliśmy.



      Z chorobami sezonowymi walczyła babcia. Do walki z grypą służył czosnek, herbata ze spirytusem i pierzyna. Dzięki temu nigdy nie stwierdzano u nas zapalenia płuc czy anginy. Zresztą lekarz u nas nie bywał, zatem nie miał szans nic stwierdzić. Stwierdzała zawsze babcia. Dodam, że nikt nie wsadził babci do wariatkowa za raczenie dzieci spirytusem.



      Do lasu szliśmy, gdy mieliśmy na to ochotę. Jedliśmy jagody, na które wcześniej nasikały lisy i sarny. Mama nie bała się ze zje nas wilk, zarazimy się wścieklizną albo zginiemy. Skoro zaś tam doszliśmy, to i wrócimy. Oczywiście na czas. Powrót po bajce był nagradzany paskiem.



      Gdy sąsiad złapał nas na kradzieży jabłek, sam wymierzał nam karę. Sąsiad nie obrażał się o skradzione jabłka, a ojciec o zastąpienie go w obowiązkach wychowawczych. Ojciec z sąsiadem wypijali wieczorem piwo—jak zwykle.



      Nikt nie pomagał nam odrabiać lekcji, gdy już znaleźliśmy się w podstawówce. Rodzice stwierdzali, że skoro skończyli już szkołę, to nie muszą do niej wracać.



      Latem jeździliśmy rowerami nad rzekę, nie pilnowali nas dorośli. Nikt nie utonął. Każdy potrafił pływać i nikt nie potrzebował specjalnych lekcji aby się tej sztuki nauczyć.



      Zimą ojciec urządzał nam kulig starym fiatem, zawsze przyspieszał na zakrętach. Czasami sanki zahaczyły o drzewo lub płot. Wtedy spadaliśmy. Nikt nie płakał, chociaż wszyscy się trochę baliśmy. Dorośli nie wiedzieli do czego służą kaski i ochraniacze.



      Siniaki i zadrapania były normalnym zjawiskiem. Szkolny pedagog nie wysyłał nas z tego powodu do psychologa rodzinnego.



      Nikt nas nie poinformował jak wybrać numer na policję (wtedy MO), żeby zakablować rodziców. Oczywiście, chętnie skorzystalibyśmy z tej wiedzy. Niestety, pasek był wtedy pomocą dydaktyczną, a policja zajmowała się sprawami dorosłych.



      Swoje sprawy załatwialiśmy regularną bijatyką w lasku. Rodzice trzymali się od tego z daleka. Nikt, z tego powodu, nie trafiał do poprawczaka.



      W sobotę wieczorem zostawaliśmy sami w domu, rodzice szli do kina. Nie potrzebowano opiekunki. Po całym dniu spędzonym na dworze i tak szliśmy grzecznie spać.



      Pies łaził z nami—bez smyczy i kagańca. Srał gdzie chciał, nikt nie zwracał nam uwagi.



      Raz uwiązaliśmy psa na „sznurku od presy” i poszliśmy z nim na spacer, udając szanowne państwo z pudelkiem. Ojciec powiązał nas na sznurkach i też wyprowadził na spacer. Zwróciliśmy wolność psu, na zawsze.



      Mogliśmy dotykać innych zwierząt. Nikt nie wiedział, co to są choroby odzwierzęce.



      Sikaliśmy na dworze. Zimą trzeba było sikać tyłem do wiatru, żeby się nie osikać lub „tam” nie zaziębić. Każdy dzieciak to wiedział. Oczywiście nikt nie mył, po tej czynności, rąk.



      Stara sąsiadka, którą nazywaliśmy wiedźmą, goniła nas z laską. Ciągle chodziła na nas skarżyć. Rodzice nadal kazali się jej kłaniać, mówić dzień dobry i nosić za nią zakupy.



      Wszystkim starym wiedźmom musieliśmy mówić dzień dobry. A każdy dorosły miał prawo na nas to dzień dobry wymusić.



      Dziadek pozwalał nam zaciągnąć się swoją fajką. Potem się głośno śmiał, gdy powykrzywiały się nam gęby. Trzymaliśmy się z daleka od fajki dziadka.



      Skakaliśmy z balkonu na odległość. Łomot spuścił nam sąsiad. Ojciec postawił mu piwo.



      Do szkoły chodziliśmy półtorej kilometra piechotą. Ojciec twierdził, że mieszkamy zbyt blisko szkoły, on chodził pięć kilometrów.



      Nikt nas nie odprowadzał. Każdy wiedział, że należy iść lewą stroną ulicy i nie wpaść pod samochód, bo będzie łomot.



      Współczuliśmy koledze z naprzeciwka, on codziennie musiał chodzić na lekcje pianina. Miał pięć lat. Rodzice byli oburzeni maltretowaniem dziecka w tym wieku. My również.



      Czasami mogliśmy jeździć w bagażniku starego fiata, zwłaszcza gdy byliśmy zbyt umorusani, by siedzieć wewnątrz.



      Gotowaliśmy sobie obiady z deszczówki, piasku, trawy i sarnich bobków. Czasami próbowaliśmy to jeść.



      Żarliśmy placek drożdżowy babci do nieprzytomności. Nikt nam nie liczył kalorii.



      Żuliśmy wszyscy jedną gumę, na zmianę, przez tydzień. Nikt się nie brzydził.



      Jedliśmy niemyte owoce prosto z drzewa i piliśmy wodę ze strugi. Nikt nie umarł.



      Nikt nam nie mówił, że jesteśmy ślicznymi aniołkami. Dorośli wiedzieli, że dla nas, to wstyd.



      Musieliśmy całować w policzek starą ciotkę na powitanie—bez beczenia i wycierania ust rękawem.



      Nikt się nie bawił z babcią, opiekunką lub mamą. Od zabawy mieliśmy siebie nawzajem.



      Nikt nas nie chronił przed złym światem. Idąc się bawić, musieliśmy sobie dawać radę sami.



      Mieliśmy tylko kilka zasad do zapamiętania. Wszyscy takie same. Poza nimi, wolność była naszą własnością.



      Wychowywali nas sąsiedzi, stare wiedźmy, przypadkowi przechodnie i koledzy ze starszej klasy. Rodzice chętnie przyjmowali pomoc przypadkowych wychowawców.



      Wszyscy przeżyliśmy, nikt nie trafił do więzienia. Nie wszyscy skończyli studia, ale każdy z nas zdobył zawód. Niektórzy pozakładali rodziny i wychowują swoje dzieci według zaleceń psychologów. Nie odważyli się zostać patologicznymi rodzicami. Dziś jesteśmy o wiele bardziej ucywilizowani.
      My, dzieci z naszego podwórka, kochamy rodziców za to, że wtedy jeszcze nie wiedzieli, jak należy nas dobrze wychować. To dzięki nim spędziliśmy dzieciństwo bez ADHD, bakterii, psychologów, znudzonych opiekunek, żłobków, zamkniętych placów zabaw i lekcji baletu.
      A nam się wydawało, że wszystkiego nam zabraniają!


      -----

      Kto tu kogo ma leczyć?
      • leda16 Re: Dziwka Gó...żreta 20.12.14, 18:14
        hatroha napisał:
        > Poczytaj sobie to:
        > Ja, moi bracia i reszta naszej ulicy spędzaliśmy dzieciństwo na obrzeżach małeg
        > o miasteczka—właściwie na wsi. Byliśmy wychowywani w sposób, który psycho
        > logom śni się zazwyczaj w koszmarach zawodowych, czyli patologiczny.


        Cudne hatroha! To cytat z jakiejś książki czy Twoje impresje?
      • brygada_ww Re: Dziwka Gó...żreta 20.12.14, 20:20
        Ja mam takie wspomnienia:
        www.youtube.com/watch?v=Zz-DJr1Qs54
        To dziecinstwo i mlodosc

        www.youtube.com/watch?v=6Ejga4kJUts
        Tak mniej wiecej wyglada to dzis.
    • perfum Dzieci bez świadomości - to normalka. 19.12.14, 22:12
      jedr-ek28 napisał:
      > Jak leczyć dzieci, które nie wykształciły w sobie świadomości, nie umieją odróżniać dobra od zła

      - to normalka. dziecko do 7-go roku zycia nie odroznia dobra od zla.
      twoim psim zadaniem jest go tego nauczyc.
      • jedr-ek28 Re: Dzieci bez świadomości - to normalka. 19.12.14, 22:31
        Po odpowiedziach widzę, że muszę doprecyzować pytanie: jakie są psychologiczne techniki leczenia dzieci, które z przyczyn środowiskowych, tj. braku odpowiednich osób, obok których mogłyby się rozwijać emocjonalnie albo ich zupełny brak nie wykształciły w sobie świadomości i nie rozumieją czym jest dobro i zło i stanowią zagrożenie dla otoczenia. Nie chodzi mi o sposoby "wychowawcze", bo nie mam na myśli "wychowania", moje pytanie postawione jest z punktu widzenia psychologii i leczenia tego typu problemów tak więc proszę o odpowiedzi kompetentne a nie historie cierpień z przeszłości. Dziękuję.
        • clarissa3 Re: Dzieci bez świadomości - to normalka. 19.12.14, 22:43
          educateinspirechange.org/nature/superb-animation-wake-call-humanity-stop-consuming/
          • jedr-ek28 Re: Dzieci bez świadomości - to normalka. 20.12.14, 10:49
            Wybacz, ale nie zrozumiałaś tematu.
            • clarissa3 Re: Dzieci bez świadomości - to normalka. 20.12.14, 10:57
              Wybacz, ale nie zrozumiales przeslania.
              • jedr-ek28 Re: Dzieci bez świadomości - to normalka. 20.12.14, 11:27
                Nie chcę Cię urazić, ale jesteś głupia:P
                • clarissa3 Re: Dzieci bez świadomości - to normalka. 20.12.14, 11:29
                  Nie chce cie urazic, ale jestes kretynem.
            • to.niemozliwe Re: Dzieci bez świadomości - to normalka. 20.12.14, 11:29
              Zapodales bardzo szeroki temat. Kwestie wychowania, czy resocjalizacji młodzieży lub dzieci to ocean tematów. Metody są od skrajnego poblazania i dawania wsparcia po bezpośrednie kary fizyczne udzielane niezwłocznie na miejscu. Przyznam, że nie rozumiem dokładnie istoty problemu stojącego za pytaniem?
              • jedr-ek28 Re: Dzieci bez świadomości - to normalka. 20.12.14, 18:34
                Widzisz odpowiedzi poniżej? A jednak dało się na moje pytanie odpowiedzieć a Ty najwyraźniej nie podołałeś i powiedziałeś, że "zapodałem bardzo szeroki temat". To ja Ci teraz powiem, że z tymi "bezpośrednimi karami fizycznymi" to też "zapodałeś".
                • clarissa3 Re: Dzieci bez świadomości - to normalka. 20.12.14, 19:49
                  No bo widzisz drogi jedrku - gdyby tak odkopac mlodego z tych zabawek, tv wylaczyc i wszelkie gadzety do szafy schowac, i zamiast tego wywiezc do krowek, koni, ptaszkow, kur i innych zwierzatek, gdzie las i rzeka albo jezioro z rybkami, przegonic tak zeby sobie piety poobcieiral, i pogadac z nim/nia podczas takich czestych podrozy, upewnic sie ze widzi to co zywe zamiast rozmawiac z nim/nia tak jakt ty tu z nami rozmawiasz to mozeby i cos z tego wyszlo? Przemysl!

                  I 'dziekuje' nam powiedz palancie, zamiast prychac!
        • perfum no w koncu blysnales 20.12.14, 12:44
          intelektem i napisales - w czym problem - gdyz ze "wstepniaka" nie widac bylo - o co Ci chodzi.

          otoz problem jest skomplikowany.
          jezeli nie wynioslo sie pozytywnych wzorcow z dziecinstwa - do owych lat 7-miu,
          to potem jest niezwykle trudno je zaszczepic.

          e pewnoscia jednak "dobry przyklad" moze pomoc, czyli nowe - pozytywne srodowisko.
        • torado Re: Dzieci bez świadomości - to normalka. 20.12.14, 15:40
          jedr-ek28 napisał:

          > Po odpowiedziach widzę, że muszę doprecyzować pytanie: jakie są psychologiczne
          > techniki leczenia dzieci, które z przyczyn środowiskowych, tj. braku odpowiedni
          > ch osób, obok których mogłyby się rozwijać emocjonalnie albo ich zupełny brak n
          > ie wykształciły w sobie świadomości i nie rozumieją czym jest dobro i zło i sta
          > nowią zagrożenie dla otoczenia. Nie chodzi mi o sposoby "wychowawcze", bo nie m
          > am na myśli "wychowania", moje pytanie postawione jest z punktu widzenia psycho
          > logii i leczenia tego typu problemów tak więc proszę o odpowiedzi kompetentne a
          > nie historie cierpień z przeszłości. Dziękuję.

          moim zdaniem nie można oddzielić metod wychowawczych od tzw. "psychologicznych". Dzieci uczą się przez naśladownictwo, więc pokazywanie innych, wartościowych wzorców jest tu kluczowe...:-)
      • zolza14 Re: Dzieci bez świadomości - to normalka. 20.12.14, 12:18
        perfum napisał:

        > jedr-ek28 napisał:
        > > Jak leczyć dzieci, które nie wykształciły w sobie świadomości, nie umieją
        > odróżniać dobra od zła
        >
        > - to normalka. dziecko do 7-go roku zycia nie odroznia dobra od zla.
        > twoim psim zadaniem jest go tego nauczyc.

        To nie jest normalka. Normalne dzieci nie wyrządzają krzywdy innym i mają świadomość, że coś jest złe, bo przynosi cierpienie innym. Potrafią się wczuć w inną osobę i to jest naturalny stan.
        To tylko dzieci zaniedbane, którym nie okazywano uczuć, wobec których stosowano przemoc, znęcano się nad nimi, lub doznały innych nadużyć wobec siebie tego nie potrafią.

        Nie wiem Jędrku; czy chodzi Ci o leczenia konkretnego dziecka, czy o problem w ogóle?

        Jeśli chodzi o problem w ogóle- to u nas w formie bardzo okrojonej zajmują się nim niektóre organizcje pozarządowe, które współpracują z władzami miast.
        W USA np. istnieją od dawna programy nastawione na profilaktykę i resocjalizację dzieci i młodzieży zagrożonej wejściem na drogę przestępczą, czy wykazującą zachowania antyspołeczne.
        Te programy uczą dzieci umiejętności społecznych; współpracy w grupie, komunikacji, rozpoznawania emocji i panowania nad nimi, a przede wszystkim uczą empatii.

        To empatia jest podstawą moralności i umiejętności rozróżniania dobra od zła. Psychopata zwykle wie; co jest dobre, a co złe, ale brak empatii pozwala mu lekceważyć te normy moralne.
        U nas niestety, nasi posłowie zawzięcie się kłócą o zarodki, a mają głęboko gdzieś los dzieci już narodzonych.
        To analfabetyzm emocjonalny rodziców sprawia, że wychowują następnych analfabetów w tym zakresie (naszych posłów też). W naszych szkołach uczy się wielu rzeczy, tylko nie tych najważniejszych.
        • ankaskakanka10 Re: Dzieci bez świadomości - to normalka. 20.12.14, 12:32
          zolza14 napisała:


          > To empatia jest podstawą moralności i umiejętności rozróżniania dobra od zła
          > . Psychopata zwykle wie; co jest dobre, a co złe, ale brak empatii pozwala mu
          > lekceważyć te normy moralne.


          Przynajmniej nie mają dylematów wewnętrznych.
        • leda16 Re: Dzieci bez świadomości - to normalka. 20.12.14, 18:10
          zolza14 napisała:
          To empatia jest podstawą moralności i umiejętności rozróżniania dobra od zła
          > . Psychopata zwykle wie; co jest dobre, a co złe, ale brak empatii pozwala mu
          > lekceważyć te normy moralne.



          Demonizujesz psychopatów. W istocie większość ludzi będzie skłonna lekceważyć normy moralne w jednym wypadku - jeśli lekceważenie ich przyniesie im korzyści i jeżeli są pewni bezkarności. Natomiast wszyscy chorzy psychicznie poza okresami remisji są pozbawieni zdolności odróżniania dobra od zła, nie będąc zarazem pozbawieni "empatii" (jeżeli już upierasz się używać tego słowa - wytrychu)



          > U nas niestety, nasi posłowie zawzięcie się kłócą o zarodki,


          E tam posłowie. Idąc Twoim stylem rozumowania można by powiedzieć, że cała św.inkwizycja to banda psychopatów z Piusem XII na czele. Zresztą Bóg Ojciec bez cienia "empatii" powiesił na krzyżu Syna Bożego i popatrz - ile dobra z tego wynikło ;).



          > To analfabetyzm emocjonalny rodziców sprawia, że wychowują następnych analfabet
          > ów w tym zakresie (naszych posłów też).


          Tiaaa, wobec tego psychopatia na świecie powinna rosnąć w postępie geometrycznym i już dawno być normą a jednak nie jest.



          W naszych szkołach uczy się wielu rzecz
          > y, tylko nie tych najważniejszych.


          Jeśli dziecko nie rozwinie uczuciowości wyższej w rodzinie, to w szkole nie rozwinie jej na pewno. Szkoła służy jedynie do nabywania wiedzy i kształtowania postaw moralnych. Uczuć nikogo nie da się nauczyć.
          • zolza14 Re: Dzieci bez świadomości - to normalka. 20.12.14, 20:41
            leda16 napisała:

            > zolza14 napisała:
            > To empatia jest podstawą moralności i umiejętności rozróżniania dobra od zł
            > a
            > > . Psychopata zwykle wie; co jest dobre, a co złe, ale brak empatii pozwa
            > la mu
            > > lekceważyć te normy moralne.

            >

            >
            > Demonizujesz psychopatów. W istocie większość ludzi będzie skłonna lekceważyć
            > normy moralne w jednym wypadku - jeśli lekceważenie ich przyniesie im korzyści
            > i jeżeli są pewni bezkarności. Natomiast wszyscy chorzy psychicznie poza okres
            > ami remisji są pozbawieni zdolności odróżniania dobra od zła, nie będąc zarazem
            > pozbawieni "empatii" (jeżeli już upierasz się używać tego słowa - wytrychu)
            >

            Psychopatów ja nie muszę demonizować.
            Znakomita większość spóleczeństwa ma pewne cechy psychopatyczne, co wcale nie oznacza, że są psychopatami. Od psychopatów odróżnia ich nie tylko ilość tych cech, lecz to, że psychopaci nie odczuwają strachu przed karą i dlatego ewentualność kary nie powstrzymuje ich od przestępstwa.


            > > To analfabetyzm emocjonalny rodziców sprawia, że wychowują następnych ana
            > lfabet
            > > ów w tym zakresie (naszych posłów też).

            > Tiaaa, wobec tego psychopatia na świecie powinna rosnąć w postępie geometryczny
            > m i już dawno być normą a jednak nie jest.
            >
            Błąd rozumowania. Nie każdy analfabeta emocjonalny jest zaraz psychopatą.
            >
            >
            [i]> W naszych szkołach uczy się wielu rzecz
            > > y, tylko nie tych najważniejszych.

            >
            >
            > Jeśli dziecko nie rozwinie uczuciowości wyższej w rodzinie, to w szkole nie roz
            > winie jej na pewno. Szkoła służy jedynie do nabywania wiedzy i kształtowania po
            > staw moralnych. Uczuć nikogo nie da się nauczyć.


            To nieprawda. Oczywiście, że się da skorygować zachowania i rozwinąć inteligencję emocjonalną i jest to z sukcesem robione na zachodzie, ale trzeba to robić w jak najmłodszym wieku. U osób dorosłych jest to trudne, ale nawet u przestępców można zmienić zachowania.

            • torado Re: Dzieci bez świadomości - to normalka. 21.12.14, 11:13
              zolza14 napisała:

              > Oczywiście, że się da skorygować zachowania i rozwinąć inteligenc
              > ję emocjonalną i jest to z sukcesem robione na zachodzie, ale trzeba to robić w
              > jak najmłodszym wieku. U osób dorosłych jest to trudne, ale nawet u przestępcó
              > w można zmienić zachowania.
              >

              można zmienić zachowanie, nawet u dorosłych, a jest to trudne, bo te osoby najpierw muszą tego chcieć, zrozumieć, że ich zachowania są krzywdzące dla innych itd...nasze więziennictwo czy szerzej wszelkie instytucje stworzone, by przywracać ludzi do tzw. społeczeństwa nie bardzo są przygotowane do tego...Taki człowiek, który popełnił przestępstwo, wykroczenie czy co tam jeszcze traktowany jest jak wyrzutek społeczny, którego tylko należy izolować... niewiele osób myśli o nim jako o kimś, kto też potrzebuje pomocy. A on oprócz kary adekwatnej do popełnionego czynu potrzebuje też pomocy, by wyciągnął wnioski z tego co zrobił i żeby właśnie się zmienił. To, że został przestępcą nie wzięło się znikąd...Był taki fajny polski dokument o młodym facecie, który już nie pamiętam zabił kogoś czy popełnił lżejszy czyn, ale facet taki w ogóle wyprany z uczuć, bez umiejętności wczucia się w innych i w czasie odbywania kary wziął udział w projekcie, jego zadaniem była praca z osobami nieuleczalnie i przewlekle chorymi. Opiekował się nimi, karmił, mył, wychodził na spacery, widział jak cierpią, jak wyją nieraz z bólu i zmieniło go to bardzo. Okazało się, że jednak ma tą wrażliwość, tylko warunki w jakich się wychował kazały mu tą wrażliwość na innych gdzieś zepchnąć, unicestwić...Stał się innym człowiekiem i w jego przypadku kara więzienia rzeczywiście go zresocjalizowała. Kontakt z tymi chorymi spowodował, że uświadomił sobie, że inny człowiek to istota żywa, czująca, bo paradoksalnie on tego nie wiedział, dla niego zadanie bólu drugiemu to było nic takiego. Takie miał wzorce, które wyprały go z uczuć...
              • torado Re: Dzieci bez świadomości - to normalka. 21.12.14, 11:27
                sorki ten facet z dokumentu pracował z dziećmi upośledzonymi, ale nie to jest istotne. Istotna jest przemiana, jaką przeszedł.
                Jest to film Jacka Bławuta"Born dead".
                • leda16 Re: Dzieci bez świadomości - to normalka. 21.12.14, 22:44
                  torado napisała:

                  > sorki ten facet z dokumentu pracował z dziećmi upośledzonymi, ale nie to jest i
                  > stotne. Istotna jest przemiana, jaką przeszedł.
                  > Jest to film Jacka Bławuta"Born dead".


                  Jedna jaskółka nie czyni wiosny. A dokumentacja badań naukowych nie powstaje w oparciu o ckliwe filmiki.
                  • torado Re: Dzieci bez świadomości - to normalka. 22.12.14, 19:54
                    leda16 napisała:

                    > torado napisała:
                    >
                    > > sorki ten facet z dokumentu pracował z dziećmi upośledzonymi, ale nie to
                    > jest i
                    > > stotne. Istotna jest przemiana, jaką przeszedł.
                    > > Jest to film Jacka Bławuta"Born dead".
                    >
                    >
                    > Jedna jaskółka nie czyni wiosny. A dokumentacja badań naukowych nie powstaje w
                    > oparciu o ckliwe filmiki.
                    >
                    >

                    ależ mnie nie chodzi o dokumentację badań naukowych, tylko o czerpanie pozytywnych wzorców, które maja pomóc w lepszym życiu, przemianie :-). A te czerpie się właśnie z takich jednostkowych historii, których jak dobrze ktoś szuka znajdzie jednak wiele :-). Zło jest bardzo krzykliwe i o wiele łatwiej je propagować, dobro jest może nazbyt oczywiste, by o nim mówić głośno. Przykład: wszelkie newsy w tzw. środkach masowego przekazu...
    • ankaskakanka10 Re: Dzieci bez świadomości 21.12.14, 17:44
      Leczenie empatią - gdzieś już kiedyś czytałam o tym.
      Uwrażliwianie - jednak nie wiem czy to skuteczne.
      Trudno wyczuć dlaczego ludzie sa jacy są.
      Ja jestem jaka jestem - natomiast mój brat skakał drugiemu człekowi po gardle a jedyne o co się bał to o to,ze go złapie policja.Chowaliśmy się w jednakich warunkach.
      Są to dla mnie rzeczy kosmos - widziałam brata we krwi,bo wystraszony po tym zdarzeniu przybiegł do mnie - znielubiłam go wtedy.Wyobraziłam sobie tego człeka jak bardzo musiał się bać i jak go to bolało.Współczułam, mój brat tego nie ma.
      Mimo,że sam był bity poniżany,wykorzystywany - nie potrafi odnieść tego do drugiego człowieka.
      Miał mnie - zawsze byłam przy nim jak mój tato przy mnie - jednak wyrosło z niego co wyrosło.



    • witchland Re: Dzieci bez świadomości 22.12.14, 14:04
      Aby odroznic zlo od dobra swiadomosc nie jest potrzebna... Zwierzeta kierujace sie instynktami potrafia odroznic zlo od dobra...Ba, okazuja sie byc bardzo empatyczne.
      dziecko o ile nie ma uszkodzonego mozgu, tez jest empatyczne wszak to wrodzone ludziom...Natomiast to co niszczy czlowieka to trendy i mody w Mediach...Takie tam piosenkareczki wystepujace w Mediach pokazujace kawalek ciala najczesciej te z przodu jak i ztylu, przeklinajace, reszty rozkladu czlowieka dokonuja koledzy w szkole, ktorzy chwala sie skradzionymi gadzetami...


      Jak uchronic dziecko przed zlem? Ofiarowac swoim dzieciom duzo czasu, szanowac sie pomiedzy soba w rodzinie....itp.
      • hatroha Re: Dzieci bez świadomości 27.12.14, 01:15
        "Aby odroznic zlo od dobra swiadomosc nie jest potrzebna"

        To czemu służy uświadamianie, że alkohol prowadzi do...., że nadmierna prędkość ...
        A może zło wynika właśnie z instynktu a nie świadomości?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka