roseanne 25.04.02, 21:05 Znow prywata, ale wiem przeciez ,ze wiele/u z Was ma kociaki w domu. Pomocy!! co mi potrzebna dla kociego malenstwa? jakie uslugi weterynaryjne musze zaliczyc itd. Napiszcie prosze na skrzynke, nie zasmiecajmy forum Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: a Re: mam problem - kotek IP: *.detekt.pl / 192.168.1.* 25.04.02, 22:27 roseanne napisał(a): > Znow prywata, ale wiem przeciez ,ze wiele/u z Was ma kociaki w domu. > Pomocy!! > co mi potrzebna dla kociego malenstwa? > jakie uslugi weterynaryjne musze zaliczyc itd. > > Napiszcie prosze na skrzynke, nie zasmiecajmy forum Polecam czasopismo "Kocie Sprawy" - jedyne czasopismo o kotach na naszym rynku. Szukaj go w salonikach prasowych i w Empiku. Tam znajdziesz wszystko agnes Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: roseanne Re: mam problem - kotek IP: *.sympatico.ca 25.04.02, 22:58 chetnie, tyle zem za oceanem i nie mam dostepu do "naszego rynku" moze jakies strony netowe? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sławek Re: mam problem - kotek IP: 213.186.93.* 25.04.02, 23:32 1. Kuweta - im większa tym lepsza ( tak żeby wraz z wzrostem malucha nie trzeba było co chwilę wymieniać na większą )ale bez przesady. 2. Żwirek do jej wypełnienia - ja osobiście preferuję ( dla kota ) żwirek zbrylający tzn. taki który powoduje że z moczu kota tworzy się bryłka którą łatwo z kuwety usunąć. Jest też żwirek pochłaniający przykry zapach ale ten się nie zbryla. Ogólnie zauważyłem że im tańszy żwirek tym gorszy ( pewnie zresztą jak wszystko ) 3. Miseczka na wodę 4. Miseczka na suchą karmę. 5. Miseczka na mokre papu ( puszki, saszetki ) - najlepiej metalowa bo wygodnie się myje. 6. Łopatka do wybierania "skarbów" zakopanych w kuwecie. 7. Drapak do ostrzenia pazurków ( zamiast mebli )- wybór jest ogromny. 8. Jakaś szczotka jeśli kot jest długowłosy. 9. Obcążki do obcinania pazurków ( za niewielką opłatą zrobi to też wet ) 10. Mnóstwo zabawek ( w sklepach do zatrzęsienia ) Na początku trzeba kocisko odrobaczyć i zaszczepić (odrobaczanie to tabletka lub pasta) a szczepionki poleci ci wet (u mnie ta najdroższa chroniąca przed pięcioma chorobami z kocią białaczką włącznie kosztuje 50 PLN) Jak często i inne szczegóły medyczne ustalisz z wetem. Oraz wiele, wiele cierpliwości :-) Odpowiedz Link Zgłoś
arbuz13 nic sie nie martw pomożemy 25.04.02, 23:47 Ja też mam małego kotka już drugiego w domu a w moim życiu 6-tego.Po pierwsze ile ma miesięcy po drugie czy juz byłaś z nim u lekarza. Ok. Mleko -albo kupisz w sklepie mieszanke mleka podobnego do mleka matki, lub kup mleko skondensowane nie słodzone i rozcięcz je z wodą mineralną.Nie dawaj maluchowi mleka 0,3% bedzie miał rozwolnienie.Jeśli nie umie pić karm go strzykawką(powoli aby się nie zakrztusił).Możesz też kupić karmę wiskas junior . Idż do weterynarza aby go odrobaczyłi sprawdził ogólny stan zdrowia. Spróbuj zrobic mu legowisko znajlepiej z poduszki i włóz tam jakąś żecz która pachnie tobą. Obok legowiska ok 2 metrów kuweta narazie tak blisko żeby sie nauczył-szybko sie nauczy- jeśli zacznie robić w innym miejscu mieszkania to znaczy że cos mu nie pasuje i tam przestaw kuwetę ja w tej chwili wrzucam do niej porwany papier toaletowy. Miseczki z jedzeniem moga byc umieszczone dalej, świetny trening na bieganie -najszybciej sie zorientuje gdzie jest jedzonko.. Na legowisku pośpi może że 3 dni, jeśli bedzie chciał oczywiście -sam znajdzie drogę i wdrapie się na twoje łóżko i będzie spał w najlepsze obok twojej twarzy ( nie ma sie co martwić nie zgnieciesz go -tak wychowałam 3 koty ,chyba że masz obrzydzenie-ja nie mam).Przez pierwszy miesiac powinien czuc cie blisko siebie. Aha gdy zje namocz szmatkę i delikatnie gładż go po brzuchu( tak robi kotka kociakom, znaczy liże je żeby dobrze trawiły. Często go głaszcz i mów do niego jego imieniem. Gdy coś zbroi powiedz stanowczo psik ale nie krzycząc. Zatkaj wszystkie dziury w które może wejść( a będzie chciał wchodzić we wszystkie). To na razie tyle.Polecam moje sposoby,ale nie musisz sie do nich stosować jeśli nie chcesz. Ludzie mówią -nie lubie kotów bo chodza własnymi drogami i sa takie nie kontaktowe tylko dlaczego drogi moich kotów biegną prez moje kolana - więc może cos w tym jest co napisałam.Pozdrawiam nic sie nie martw. To sa bardzo super stworzenia ale trzeba je wychować.Aha jak włączsz odkurzacz to lepiej wynieś go do innego pokoju,jeśli nie ze strachu wyjdzie przez dziurke od klucza pozdrawiam ,jak co to pytaj.olcia ( sorry za błędy ale jestem juz spiąca i 2 koty pierwszy-1rok ,a drugi-7- tygodni gramolą mi sie na kolanach) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maga Re: mam problem - kotek IP: *.wloclawek.cvx.ppp.tpnet.pl 26.04.02, 01:18 probowalas szukac pomocy w usenecie? pl.rec.zwierzaki, mozesz tam wejsc nawet przez www.gazeta.pl/usenet/ baaaardzo mili +kompetentni ludzie tam siedza. tez mam kota ale juz ma 11 lat :( poradzilabym cos ale kolega slawek chyba o ile dobrze zauwazylam, odpowiedzial wyczerpujaco pozdrawiam bardzo, maga Odpowiedz Link Zgłoś
_sloneczko_ Re: mam problem - kotek 26.04.02, 09:51 kuwete nie trzeba wypelniac piaskiem czy zwirkiem , swojemu kotu kupilam taka jakby to powiedziec dwu-czesciowa, z dziurkami na wierzchu i mam swiety spokoj z wynoszeniem i wymiana piasku, kot sie szybko przyzwyczail jesli kotka i nie zamierzasz miec malych to sterylizacja,w miare szybko inaczej oszalec mozna, i ty sie meczysz i zwierze Odpowiedz Link Zgłoś
aka11 Re: mam problem - kotek 26.04.02, 12:00 Poza tym co już tu zostało napisane fajnie by mu było, gdybyś mu zapewniła dostep do jakiejś trawki, jeśli ma siędzieć tylko w domu. Inaczej może mieć zapędy do obgryzania liści roślin domowych, bo kot potrzebuje zieleniny do samooczyszczania przewodu pokarmowego. Może to być jakieś młode zboże wysiane w małej doniczce. A dodatkowo: jak moja kotka była malutka, to karmiłam ją najpirew kaszą manną na mleku, a potem mlekiem z bułką i mlekiem z mięsną karmą (stopniowo, żeby łagodnie się przestawiła na mięso). I jeszcze jedna bardzo ważna z kobiecego punktu widzenia sprawa. Unikaj karmienia surowym mięsem, bo w ten sposób kot moze się nabawić toksoplazmozy. Tak samo jak przez kontakt z zakażonymi odchodami innych kotów lub ptaków na podwórku. A potem można mieć przez to niebagatelne problemy, jeśli się nie ma wytworzonych przeciwciał. Poza tym niech Twój kotek zdrowo się chowa i przysporzy Ci wielu radości. Gdybyś chciała jeszcze kiedyś o coś na ten temat wiedzieć, pisz. Pozdrawiam serdecznie i witam w klubie. Zapalona kociara Aka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: roseanne Dzieki za porady IP: *.sympatico.ca 26.04.02, 14:05 kocinka ma sie zjawc w moich progach za 2 tygodnie, gdy bedzie na tyle duza, aby ja zagrac od mamy. Serdecznie dziekuje za informacje. zaczne przynudzac, jak juz bedzie w domku. pozdrawiam wszystkich i delikatnie podrapuje za uszkiem kociaki. roseanne trawka zieleniutka juz, wszedzie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sławek Aneks - kocie linki IP: *.telpol.net.pl / 172.16.10.* 26.04.02, 16:40 canis.koty.pl/ koty.nowiny.pl/ www.koty.pl/ www.tera.com.pl/~koty/ Odpowiedz Link Zgłoś
zossa Re: Aneks - kocie linki/i nie tylko 26.04.02, 16:50 dom tego zestawu jeszcze wiersz poswiatowskiej: Kot ja mam pana boga w futrze kiedy się przeciągam wzdłuż czuję jego palce wyprężone na grzbiecie on - w mięśniach moich nóg kroczy ciszej niż okragły księżyc po przyczajonym niebie nie płoszymy gałęzi wiatr trzepocze nam w pysku, skrzydłem głupiego wróbla oblizuję wąs z ciepłej krwi zmrużony - spiewam hymn - o dobrym bogu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sławek Re: Aneks - kocia poezja IP: *.telpol.net.pl / 172.16.10.* 27.04.02, 00:47 Wiersz nie wiem czyj: Wyjechać - tego nie robi się kotu. Bo co ma począć kot w pustym mieszkaniu. Wdrapywać się na ściany. Ocierać się między meblami. Nic niby tu nie zmienione, a jednak pozamieniane. Niby nie przesunięte, a jednak porozsuwane. I wieczorami lampa już nie świeci. Słychać kroki na schodach, ale to nie te. Ręka, co kładzie rybę na talerzyk, także nie ta, co kładła. Coś się tu nie zaczyna w swojej zwykłej porze. Coś się tu nie odbywa jak powinno. Ktoś tutaj był i był, a potem nagle zniknął i uporczywie go nie ma. Do wszystkich szaf się zajrzało. Przez półki przebiegło. Wcisnęło się pod dywan i sprawdziło. Nawet złamało zakaz i rozrzuciło papiery. Co więcej jest do zrobienia. Spać i czekać. Niech no on tylko wróci, niech no się pokaże. Już on się dowie, że tak z kotem nie można. Będzie się szło w jego stronę jakby się wcale nie chciało, pomalutku, na bardzo obrażonych łapach. I żadnych skoków pisków na początek. Odpowiedz Link Zgłoś
roseanne Re: Aneks - kocia poezja 27.04.02, 01:17 tak, znam. pozdrawiam cieplo i licze dni, jeszcze 12. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fantasia Re: Aneks - kocia poezja IP: 62.233.138.* 27.04.02, 07:05 Tyle dostałaś, Roseanne, rad w pigułce i wskazówek wszelkich, że Twój kotek będzie pewnie wyposażony lepiej niż brygada himalaistów bądź kosmonautów... :-) Ale wiesz co? Maleństwo w gruncie rzeczy niczego nie potrzebuje... (Ciebie też nie! będzie Cię kochało bez potrzeby, a, bo tak :-)) Jest to zdecydowanie najmniej wymagające zwierzę na świecie. Jedyne, czego mu odmawiać nie wolno, to zabawa. Ruch, zmiana, polowania, atrakcje i inne takie. A reszta? Mój kot znacznie chętniej wyżera mi obiad z talerza niż swoje jedzenie z miski, pije wodę wyłącznie z przewracanych baniaków pięciolitrowych, z kuwety korzysta wtedy, kiedy ja z toalety, więc o sprzątaniu pamiętam - i koniec obowiązków. Więc skoro nie ma o czym mówić, to... też dodam "aneks", tym razem prozą. Pan Groński napisał kiedyś książkę o kotach sławnych ludzi. Różne tam są historie. A dla Ciebie jest taka - no, po prostu cholernie piękna. Pozdrawiam Ciebie i awansem futrzaka :-) KOT PROF. KLEMPERERA Viktor Klemperer zajmował się historią literatury francuskiej. Był niemieckim Żydem. - Dlaczego jeszcze żyjesz?- pytano profesora, przemykającego się ulicami Drezna. Jednym z powodów, dla których Viktor. K został w hitlerowskich Niemczech, był kot. Leciwy już. Nieskory do zmiany otoczenia. Kot Muszelka nie czytał gazet, nie słuchał radia, przesypiał prowadzone szeptem rozmowy. Denerwowały go łzy pojawiające się w oczach pani profesorowej. Psuły mu humor zbyt gwałtowne gesty: bezradne wzruszanie ramionami, rozkładanie rąk, bębnienie palcami w blat stołu. Znajomych odwiedzających dom profesora było coraz mniej. Ale cisza też nie zwiastowała niczego dobrego. Kot zauważył, że przed wyjściem z domu profesor zakładał żółtą opaskę. Pamiętając o tym, by zabrać kenkartę: dowód osobisty z wstemplowaną literą J- Jude. Tą samą literą naznaczone zostały kartki żywnościowe. Kot Muszelka dawniej jadał mięso- 25 dkg dziennie. Teraz o mięsie mógł jedynie marzyc. Karmiono go rybami, lecz ryby szybko zniknęły z jadłospisu. Muszelka - podobnie jak jego państwo - żywił się byle czym. Kartofle bez tłuszczu stały się luksusem. Emaliowana miseczka kota stale zmieniała miejsce: przeprowadzki, ciągłe przeprowadzki- ściany w liszajach zacieków, naderwane tapety, liche i przypadkowe meble. Każdego dnia profesor dowiadywał się o nowych zakazach. Jako niearyjczykowi nie wolno mu było kupować czasopism, korzystać z wypożyczalni książek, spacerować po zmierzchu. Musiał oddać radio i maszynę do pisania. Pogodzić się z tym, że kwiaty kwitną nie dla takich jak on: Żydom nie wolno było przynieść do domu najskromniejszego bukiecika fiołków, sfatygowanego goździka, przywiędłej róży ze straganu. Kot, aby cokolwiek zrozumieć, czytał ukradkiem Dziennik, jaki prowadził profesor. Muszelka nie był sentymentalny jak tango "Rosamunda". Mimo to wzruszył sie, kiedy natrafił na notatkę:"Podniesiony do góry ogon kota to nasza flaga, nie poddaliśmy się, nie spuściliśmy nosa na kwintę, uratujemy zwierzątko..." Potem było jeszcze ciekawiej. Profesor zapowiadał, że w dniu zwycięstwa Muszelka dostanie wspaniały sznycel. Kupiony u najlepszego rzeźnika w Dreźnie. W maju 1942 roku brunatni wydali kolejne zarządzenie: zabrania się Żydom hodowania zwierząt domowych- psów i kotów. Nie wolno im jednak oddać ich na przechowanie aryjczykom. Należy psa, bądź kota doprowadzić do punktu zbornego. Tam zajma się nimi odpowiednie służby. Klempererowie przypomnieli sobie, że na Graunauer Strasse praktykuje weterynarz. Na tyle odważny, że podejmie się uśpić Muszelkę. Łamiąc właśnie ustanowione prawo. Weterynarz przyjmował do piątej po południu. Dopiero w czwartek Viktor K. i jego żona podjęli decyzję. Z tekturowego pudłą po raz ostatni kot patrzył na znajome kąty, na padającą z okna smugę światła, wirujące słupy kurzu. "Narkoza, wszystko odbyło się bardzo szybko, zwierzę nie cierpiało"- zapisał w Dzienniku profesor. Wiem, mała kocia śmierć jest niewidoczna w cieniu Wielkiej Liczby. A jednak czasem, pod wieczór zwłaszcza, przychodzi do mnie Muszelka na łapkach Zmierzchu. I wtedy słyszę bicie kociego serca, głośniejsze niż zgiełk świata. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sławek Re: Aneks - kocia poezja IP: *.telpol.net.pl / 172.16.10.* 28.04.02, 01:16 Czy chodziło ci Fantasio o to żeby zobaczyć beczącego starego chłopa ? Odpowiedz Link Zgłoś