Dodaj do ulubionych

Mieszkac samemu

17.01.05, 18:18
Zwlaszcza po latach mieszkania z kims; nagla pauza, zgaszone swiatla, kiedy
wracasz do domu, zadnych zapachow-niespodzianek (chyba, ze TY zapomnisz
wyrzucic smieci) i budzenia rano wlaczonym czyjas reka radiem. Pojawia sie
miejsce na to, co sie do tej pory chowalo - wychodza fobie i leki, demony,
niewiarygodne jakies esktrawagancje i swir, czasem powazne zaburzenie. Czemu
zazwyczaj latwiej - jednak - mieszkac z kims? Czemu latwiej, ale
niekoniecznie lepiej (hehe)?

Nie zna zycia, kto nie mieszkal samemu, nie otarl sie o to powyzej, bo - w
koncu - to otarcie o siebie jest, z kims obok mniej mozliwe,
Obserwuj wątek
    • hubkulik Re: Mieszkac samemu 17.01.05, 18:21
      Mieszkalem przez 3 lata samemu i bylo wspaniale.
      Troche tesknie za tym.

      Pozdrawiam Hubert
      • r.richelieu Re: Mieszkac samemu 17.01.05, 18:45
        a ja pomieszkiwuję samemu i właśnie demony wyłażą. Co za bujna wyobraźnia
        cholewcia. Lubię samotność mieszkaniową bardzo, ale podejrzewam, że to dlatego,
        że nie wiem jak się mieszka z miłym ludziem. Pewnie przyjemnie, ale oswojony
        demon też tworzy fajne towarzystwo
        • smuutny Re: Mieszkac samemu 17.01.05, 21:17
          r.richelieu napisała:

          > a ja pomieszkiwuję samemu i właśnie demony wyłażą. Co za bujna wyobraźnia
          > cholewcia. Lubię samotność mieszkaniową bardzo, ale podejrzewam, że to dlatego,
          >
          > że nie wiem jak się mieszka z miłym ludziem. Pewnie przyjemnie, ale oswojony
          > demon też tworzy fajne towarzystwo

          a kiedy te demony wylaza? w dowolnych momentach czy np. tylko w bezsenne noce?
          na poczatku zdazalo mi sie cos podobnego, potem zaniklo.
          moje rady na demony w bezsenna noc
          -szklanka whisky
          -muzyka
          -internet
          -gra strategiczna(jak rano nie trzeba wstawac)
          -modlitwa
          mozna dowolnie laczyc.
          • ziemiomorze Re: Mieszkac samemu 17.01.05, 21:24
            Pomijajac modlitwe, to pozostale sposoby nie sa sposobami na pobrykanie z
            demonami ani na dialog, tylko na ucieczke (modlitwa zas jest sposobem na
            towarzystwo, wiec tez skucha).
            Nie jestem zwolenniczka eksperymentowania na sobie za wszelka cene, ale
            staniecie twarza w twarz z wlasnym cieniem, och, jakze czasem bywa - mimo ze
            bolesne - uroczym przezyciem,
            • tachazit Re: Mieszkac samemu 20.01.05, 14:25
              Rany, czytam tego mejla i mysle - ale madra osoba ... chyba znam kogos kto by
              tak powiedzial.. sprawdzam nick i bingo (!) kass
          • r.richelieu Re: Mieszkac samemu 17.01.05, 21:46
            Czym większe jest lenistwo w danym momencie tym demon większy. Od nieróbstwa
            wyłażą, wszystko jedno czy w nocy czy nie. Bo się ma mnóstwo rzeczy na głowie i
            nie ma się czasu dla własnego wyhodowanego demona, powinni odebrać nam prawa
            demoncielskie. Ale kiedy brak planu na ten wieczór, nawet brak planu, że teraz
            będę się bambetlić wtedy wychodzi i stoi mi za plecami, centymetr za, czuję jak
            stoi i boję się obejrzeć. No ale ciekawa jestem więc zerkam i widę go wyraźnie,
            włochatego, rudego, ojezusmaria. I wiem, że włochaty i rudy jest koc na moim
            łóżku, a mimo to demon każe mi być pewnym, że to nie koc

            czy coś w stylu;)

            jak byłam mała bałam się szafy na wysoki połysk, znaczy własnego w niej
            odbicia, światła latarń za rozczapierzonymi drzewami, tego, że mnie wciągnie w
            rury gdy będę w wannie i korek wyciągnę. To się nazywa hehe imaginacja
          • zraniony Re: Mieszkac samemu 18.01.05, 08:12
            ro co piszesz, to pierwszy stopień do uzależnienia od:
            "moje rady na demony w bezsenna noc
            > -szklanki whisky
            > -internetu
            > -gier strategicznych(jak rano nie trzeba wstawac)
            > -modlitwy
            > mozna dowolnie laczyc."

            potem mogą byćjeszcze prochy na sen
      • charmaine Re: Mieszkac samemu 17.01.05, 18:49
        Ależ do tego można przywyknąć i polubić.
        A z czasem staje się to wręcz niezbędne.
        Moje mieszkanie, moje wyrko, moje niepozmywane talerze, zawsze zakręcona tubka
        pasty do zębów, opuszczona klapa od sedesu.
        Takie proste rzeczy, takie banalne, a jakżeż przyjemne:)
        • zraniony Re: Mieszkac samemu 17.01.05, 18:54
          właśnie, własnie charmaine, masz rację

          kocham mieszkac sama. Facet 3 godzinny dziennie, no max 5 godzin. Potem do domu.

          Gdybym mieszkała z nim, to i tak siedziałabym czasami sama w swoim pokoju,
          zamykałabym się na klucz i nie wpuszczała.
          • charmaine Niegłupi angole są 17.01.05, 20:35
            home, sweet home:)
    • xy2 Re: Mieszkac samemu 17.01.05, 19:03
      czyzby Arcia Zielarza wzielo na sentymenty?:)))))))))
      starego maczo, niemożliwe a jednak.

      twoja kuzynka wróżka
    • inka_sama Re: Mieszkac samemu 17.01.05, 22:28
      Jednak chyba łatwiej mieszkac samemu. Wiesz co zostawiasz i co znajdziesz i
      gdzie. Nie musisz iść na kompromis w wielu rzeczach. Masz na głowie jedna osobę
      nie dwie.
      Samemu w kilkoro - trudniej, bo na tobie jest odpowiedzialność za te "kilkoro".
      Z kimś mieszkać - najmilej. Wrócic wieczorem do rozświetlonego domu. Do gwaru i
      ciepła. Łatwiej przegnać nocne strachy przytulając się i słysząc "to tylko sen,
      przytul się mocniej". Stary miś nie przytuli. Miło nawet czekac noca na powrót
      by podgrzac zupę i choć trochę pogadać. Albo razem pomilczeć w jego zmęczeniu.
      Potem tęskni sie nawet do tego co nam nie wychodziło najlepiej. Ale istniało
      to "NAM".
      Potem oswaja się cały dom od nowa. Wszystko sie oswaja, nie tylko dom.
    • vielonick Re: Mieszkac samemu 18.01.05, 01:07
      latwiej z kims?
      u mnie na odwrot
      'my home is my castle'
      ...niestety?

      a otrzec sie o siebie,
      chyba mozna tylko w towarzystwie kogos
      'swir' sam dla siebie nie bedzie swirem
      dla niego jego zachowania sa naturalne
      dla otoczenia - niekoniecznie
      • j-k otwartym tekstem: 18.01.05, 05:12
        we dwoje mieszka sie jednak latwiej.
        obowiazki dzieli sie na dwoje (nie zawsze po rowno...)
        i koszty takoz...

        poza oczywistymi korzysciami
        (jest z kim pogadac)

        sa tez i klopoty
        (ograniczenie wolnosci wyjsc).

        Ale... po co Ci "castle" - gdy nie masz go przed kim bronic?

        pozdrawiam serdecznie.
        • vielonick Re: otwartym tekstem: 21.01.05, 01:05
          a wiec moze nie "castle" a "hovel"? ;D
      • ziemiomorze Re: Mieszkac samemu 18.01.05, 09:35
        Jasne, druga osoba potrzebna jest takze do tego, aby zobaczyc siebie - w
        idealnym ukladzie te czesc siebie, ktora jest najlepsza (i wyrazniej ja
        zintegrowac).

        Swir, ktory wychodzi w samotnym mieszkaniu, jest (przynajmniej na poczatku)
        tylko czescia osobowosci. Dlugie pogawedki w lazience z takim, powiedzmy,
        mydlem moga byc wiec akceptowane przez czesc osobowosci, a inna - niepokoic
        albo smieszyc.

        Ja troche co innego mialam na mysli i nie chcialam tego tak ujmowac, ale juz
        trudno: mieszkajac samemu ma sie wieksza szanse na integracje pewnych aspektow
        Cienia, po prostu. A jazda wglab siebie bywa fascynujaca, nieprawdaz,
        • alicja-ciekawska Re: Mieszkac samemu 18.01.05, 10:09
          Wycieczka w glab siebie! to niekoniecznie musi byc fascynujace.
          Jezeli czlek bedzie szczery sam do siebie. To zalezy od tego co chcemy sobie
          wmowic.

        • procesor Re: Mieszkac samemu 18.01.05, 11:22
          ziemiomorze napisała:
          > Ja troche co innego mialam na mysli i nie chcialam tego tak ujmowac, ale juz
          > trudno: mieszkajac samemu ma sie wieksza szanse na integracje pewnych
          > aspektow Cienia, po prostu. A jazda wglab siebie bywa fascynujaca, nieprawdaz,

          Ale do tego nie jest potrzebne smaotne zamieszkiwanie.
          Wystarczy samotny wyjazd na jakis czas - krótszy czy dłuższy.

          Agatha Christie napisała ponoć książkę (nie czytałam , nigdzie mi w ręce nie
          wpadła) o kobiecie która wyjeżdża do córki na Bliski Wschód i utyka z powodu
          pogody w jakims przez Boga zapomnianym zajeździe. Towarzystwa zero, książki juz
          przeczytane. I nagle odkrywa że nie ma dokąd uciec przed samą sobą. Musi
          wreszcie spojrzec sobie w oczy.

          Wiele osób potrafi przeżyc całe lata bez kontaktu z samym soba. Ot, chodza,
          oddychają, parcują, wykonuja obowiązki, korzystają z rozrywek.. i to wszytsko
          bez świadomości kim naprawdę są, czego pragną, dokąd zmierzają.
          • myga Re: Mieszkac samemu 18.01.05, 11:24
            Wiele osób potrafi przeżyc całe lata bez kontaktu z samym soba. Ot, chodza,
            oddychają, parcują, wykonuja obowiązki, korzystają z rozrywek.. i to wszytsko
            bez świadomości kim naprawdę są, czego pragną, dokąd zmierzają.
            ________
            Bo to najtrudniejsze i najbardziej bolesne poznac samego siebie.
            • procesor Re: Mieszkac samemu 18.01.05, 11:41
              myga napisała:
              > Bo to najtrudniejsze i najbardziej bolesne poznac samego siebie.

              Ale czyz nie najbarzdiej istotne?

              Pomyślałam jeszcze o wierze - ilez osób latami modli sie, chodzi do światyń,
              jest gorliwy w przestrzeganiu zaleceń religijnych - i kompletnie nie wierzy!
              Nie ma watpliwości, nie zadaje pytań - ot, spełnia rytuały. Bez zaglądania pod
              powierzchnię.
              Dodam że nie nalezy tego odczytywac tylko w kontekście KK czy w ogóle
              chrześciajństwa.. :)
              • myga Re: Mieszkac samemu 18.01.05, 12:38
                Dokladnie tak. Najbardziej istotne i fscynujace.
                Zgadzam sie rowniez co do wiary. Moze tak latwiej?
          • ziemiomorze Re: Mieszkac samemu 18.01.05, 15:01
            Mam za soba pare samodzielnych dlugich wyjazdow i mysle, ze to nie to samo.
            Wyjazd oznacza odciecie sie od kontekstu - bliskich, rodziny, normalnych
            obowiazkow. W jakims tam wymiarze oznacza to ucieczke od siebie (czy tez
            stwarza pretekst do tego) i zeby naprawde do siebie w tym dotrzec, trzeba czasu
            (cos takiego opisywal Kieslowski w, chyba, 'Niebieskim').

            To w ogole jest wieksza rzecz, mysle, bo cala wspolczesna kultura masowa
            oferuje jedynie ucieczki. Pokusa jest duza, ale nawet nie o to chodzi, a raczej
            o to, ze ucieczka od siebie juz dawno stala sie norma,
        • blue_as_can_be Re: Mieszkac samemu 18.01.05, 12:25
          ziemiomorze napisała:

          > mieszkajac samemu ma sie wieksza szanse na integracje pewnych aspektow
          > Cienia, po prostu. A jazda wglab siebie bywa fascynujaca, nieprawdaz,

          prawdaz, prawdaz. "troszku staszno, troszku smieszno".

          z tymi demonami, rzeczywiscie chyba tak jest, ze wylaza jak zaczyna sie
          mieszkac samemu. ale tym samym zmuszaja nas do konfrontacji, na ktora w
          normalnych warunkach moglibysmy sie nie zdobyc. generalnie - nieslychanie
          potrzebne doswiadczenie, miom zdaniem.

        • hubkulik Re: Mieszkac samemu 18.01.05, 12:32
          Ja to jak mieszkalem w samotni, to bardzo lubilem wlasnie te badania wlasnego
          Cienia. Nikt nie przeszkadzal i moglem sie w pelni poswiecic wlasnej pasji.
          Teraz badam siebie w relacjach z ludzmi i w drobnych codziennych negocjacjach.
          I to mnie tez pasjonuje. Nastepny krok o ktorym marze: mieszkanie z jakas
          fantastyczna kobieta. I duzo rozmow, zabawy itd. Sa na to widoki.

          Pozdrawiam Hubert
          • blue_as_can_be Re: Mieszkac samemu 18.01.05, 12:37
            hubkulik napisał:

            > Ja to jak mieszkalem w samotni, to bardzo lubilem wlasnie te badania wlasnego
            > Cienia.

            oj, Hubert, jesli miales z tego sama radoche i przyjemnosc, to do Cienia chyba
            sie nie dogrzebales...
            • hubkulik Re: Mieszkac samemu 18.01.05, 12:42
              Nie mialem samej radochy. Oj nie.
              Ale wspominam z sentymentem.

              Pozdrawiam Hubert
              • hubkulik Re: Mieszkac samemu 18.01.05, 12:48
                Zreszta ja chyba jestem troche masochista.

                Pozdrawiam Hubert
        • vielonick Re: Mieszkac samemu 21.01.05, 00:55
          ziemiomorze napisała:


          > Ja troche co innego mialam na mysli i nie chcialam tego tak ujmowac, ale juz
          > trudno: mieszkajac samemu ma sie wieksza szanse na integracje pewnych aspektow
          > Cienia, po prostu. A jazda wglab siebie bywa fascynujaca, nieprawdaz,

          hmmmm....
          to nie jest takie oczywiste

          na ogol rozwijaja nas sytuacje, wydarzenia dla nas trudne
          ktore wiaza sie z jakims wysilkiem

          a dla jednego wiekszym wysilkiem bedzie mieszkanie samemu
          i bedzie wtedy integrowal cienia
          a dla innego z kims
          szczegolnie gdy samotne mieszkanie trwało jakis czas,
          dluzszy mam na mysli - kilka/nascie lat

          ale nie wiem, kruszyc kopii nie bede
          bo to bardzo zindywidualizowana sprawa
          (co widac po wypowiedziach)
          nie jestem tez pewna co rozumiesz przez sformulowanie 'integracja cienia'...
    • leksheygyatso Re: Mieszkac samemu 18.01.05, 12:29
      witam,
      spotkła Pana fantastyczna sytacja.
      Jesli tylko zechce Pan wytrwać w tym stanie przez jakiś czas bez zagłuszaczy -
      ogłupiczy tv,radio etc. to można zadać sobie na serio pare pytań:
      -oco chodzi Panu w zyciu tak na serio?
      - co chce pan robić osiągnąc, przeżyć, czy być sam czy z kimś i na jakich
      zasadach? Co do śmierci chce pan robic? i jak?
      Nie ma Pan jescze dzieci, żony, wielu obowiazków co daje ogromną szanse na
      znalezienie czasu dla siebie (chwili spokoju)i swoich pytan i potrzeb
      uporządkowanie paru spraw na przyszłość
      pozdrawiam i życze wszystkiego najlepszego
      OM MANI PADME HUNG HRI
      lekshey
      • hubkulik Re: Mieszkac samemu 18.01.05, 12:36
        No wlasnie po to mi sie przydala moja 3-letnia samotnia i byla pod tym katem
        pomyslana. Teraz fascynuje mnie swiat ludzi i zwiazkow. Teraz jestem juz
        gotowy. Potrzebny mi byl czas samotnosci.

        Pozdrawiam Hubert
    • marybellows Re: Mieszkac samemu 18.01.05, 12:43
      Uwielbiam mieszkać sama - jest odjazdowo, bezpiecznie, pełno myśli, fantazji,
      marzeń - pełnia bycia sobą i pełen kontakt z sobą - bardzo twórczy i
      uzdrawiający czas! Kolory są intensywniejsze, muzyka bardziej przejmujaca, my
      sami ciekawsi i ważniejsi.. Jestem chora z potrzeby samotności! Dwa tygodnie
      choćby bez niczyjego wzroku na mnie, bez niczyich słów, pytań, napomnień...
      Jejku jejku, jak to fajnie nikomu nic nie tłumaczyć, nie nakręcać trybów
      codzienności i puścic luzem własne myśli, uczucia, a także ukochane świry..!
      • alicja-ciekawska Re: Mieszkac samemu 18.01.05, 12:54
        marybellows napisała:

        > Uwielbiam mieszkać sama - jest odjazdowo, bezpiecznie, pełno myśli, fantazji,
        > marzeń - pełnia bycia sobą i pełen kontakt z sobą - bardzo twórczy i
        > uzdrawiający czas! Kolory są intensywniejsze, muzyka bardziej przejmujaca, my
        > sami ciekawsi i ważniejsi.. Jestem chora z potrzeby samotności! Dwa tygodnie
        > choćby bez niczyjego wzroku na mnie, bez niczyich słów, pytań, napomnień...
        > Jejku jejku, jak to fajnie nikomu nic nie tłumaczyć, nie nakręcać trybów
        > codzienności i puścic luzem własne myśli, uczucia, a także ukochane świry..!

        tak, ja tez cierpie na te chorobe. Ale czy to mozliwe we wlasnym domu?
        Lepiej byloby gdzies wyjechac,do jakiejs puszczy.
        Albo na wyspe bezludna.
        • forumromanum Re: Mieszkac samemu 18.01.05, 14:45
          ZAISTE prawda to...
          prawdą jest to co pisze ziemiomorze ale i szanowna alicja....
          moze te fobie zaleza od tego GDZIE się mieszka...?
          jak koło sąsiada-killera, to rzeczywiście fobii można dostać...
          Ja samotność ( już trzyletnią) bardzo sobie cenię...ale i fobii nie brakuje
          ale to raczej efekt traumy niż samotności samej w sobie( miałem pożar 2 lata
          temu)i nie zasnę dopoki w kominku nie zgaśnie...
          samotność jest dobra ale kontrolowana, jeśli zależy od nas a nie dlatego ,że
          ludzie nas omijają szerokim łukiem....jako tą "trędowatą"....za przeproszeniem
          • alicja-ciekawska Re: Mieszkac samemu 19.01.05, 10:20
            forumromanum napisał:

            > ZAISTE prawda to...
            > prawdą jest to co pisze ziemiomorze ale i szanowna alicja....
            > moze te fobie zaleza od tego GDZIE się mieszka...?

            Nie zrozumielismy sie,fobie wezmiesz ze soba.Gdziekolwiek bys nie byl.
            Zmiana kilmatu czy miejsca pobytu nie zmieni Towjej osobowosci.


            > ludzie nas omijają szerokim łukiem....jako tą "trędowatą"....za przeproszeniem
            no wlasnie,aby zrobic sobie taka ,,wycieczke w glab siebie,, lepiej byloby ,
            aby ludzie nas omijali.A to wlasnie nieraz jest niemozliwe.



            • forumromanum Re: Mieszkac samemu 19.01.05, 10:40
              ...no tak, ale szanowny twórca tematu sugeruje,że tych fobii dostaje się z
              samotności....i im dłużej pozostaje się osobnikiem pojedynczym tym więcej fobii
              przybywa...
              • procesor Re: Mieszkac samemu 19.01.05, 10:54
                forumromanum napisał:
                > ...no tak, ale szanowny twórca tematu sugeruje,że tych fobii dostaje się z
                > samotności....i im dłużej pozostaje się osobnikiem pojedynczym tym więcej
                > fobii przybywa...

                A nie, nie. Autorka napisała że w samotności to te leki i fobie i świry moga
                sie dopiero UJAWNIĆ.
                Bo wcześniej są udeptane i siedzą cichutko.

                Co włożono to sie wyjmie.
                GIGO
              • alicja-ciekawska Re: Mieszkac samemu 19.01.05, 10:57
                forumromanum napisał:

                > ...no tak, ale szanowny twórca tematu sugeruje,że tych fobii dostaje się z
                > samotności....i im dłużej pozostaje się osobnikiem pojedynczym tym więcej
                fobii
                >
                > przybywa...

                ,,Pojedynczym osobnikiem,, dobre !
                ja jednak nadal twierdze ze fobie ma kazdy.I kazdy moze je rozwinac jak bardzo
                chce.
                Niezalesznie od tego czy z kims mieszka czy nie.


              • trzydziestoletnia Re: Mieszkac samemu 21.01.05, 14:48
                forumromanum napisał:
                > (..)im dłużej pozostaje się osobnikiem pojedynczym tym więcej fobii
                > przybywa...

                E-eee.. raczej ze dopiero wtedy mozemy sie z nimi zmierzyc - z tymi, co to juz
                dawno w nas są...
    • camel_3d hmmmmmmm.... 18.01.05, 16:33
      kurde, nigdy nie mieszkalem samemu..nawet 1 tygodnia:)) i jest super:)
    • kamaoka Re: Mieszkac samemu 18.01.05, 17:52
      a ja lubie byc sama...lubie siedziec cicho i nie musiec do nikogo gadac, zmywac
      kiedy chce, jesc kiedy chce i co chce, chocbu przez tydzien same kanapki z
      pasztetem...ale...lubie byc z chlopakiem, wydaje mi sie ze bym chciala byc jak
      najwiecej, ale dochdoze do wniosku ze jednak swira bym dostala, tzn szybko bym
      sie znudzila, i jednk bycie samemu ejst takie przyjemne...dlatego chcialbym
      miec wlasne mieszkanie...
      z drugiej strony gdy jestem sama wychodza wszystkie, nawet najbardziej
      dziecinne leki - a to ze ktos jest w szafie, a to ze ktos sie schowal za
      firanka, albo ze wejdzie do domu gdy ja sie kapie...ze ktos bedzie rpobowal
      wlamac sie do domu w nocy (w rodzinnym miescie mieszkam na parterze).
      Zostawalam sama np. na 2 tyg w wakacje zcasem...bardzo sobie chwale ten czas,
      nie ma to jak: nie musiec z kims rozmawiac i taka cisza po prostu:)
      • hubkulik Re: Mieszkac samemu 18.01.05, 19:42
        > Zostawalam sama np. na 2 tyg w wakacje zcasem...bardzo sobie chwale ten czas,
        > nie ma to jak: nie musiec z kims rozmawiac i taka cisza po prostu:)

        Och ta cisza...

        Pozdrawiam Hubert
        • procesor Re: Mieszkac samemu 18.01.05, 22:24
          hubkulik napisał:
          > Och ta cisza...

          Westchnienie tęsknoty czy przestrachu?
          • hubkulik Re: Mieszkac samemu 19.01.05, 09:13
            blogosci!

      • bmyn Re: sztuką jest nauczyć się bycia samemu ze sobą 20.01.05, 23:22
        bo tego uczy mieszkanie w pojedynkę....na początku jest bardzo trudno bo - to
        śmieszne ale - niewiadomo co ze sobą zrobić, brakuje rozmowy, brakuje czyjegoś
        ramienia, wspólnej kolacji etc. ale z czasem zaczyna być fajnie: włączasz
        ulubiona muzykę, zatapiasz się w swoich "pracach domowych" (każdy ma tam jakieś
        swoje)i robisz coś dla siebie.
        Ja należę do osób niezależnych ale tego nauczyła mnie moja młodość, studia,
        mieszkanie za granicą (w pojedynkę)przez dłuższy czas i z tym bagażem nagle
        pewnego dnia .....musiałam zamieszkać z kimś. Bardzo długo starałam się nie
        być "Zoską samośką" bo o to miano do mnie pretensje ....uznawano,że nie
        dostrzegam tej drugiej osoby. Potem stało się,że znowu mieszkałam sama i
        chyba ...odetchnęłam ,wreszcie jest tak jak chcę, jesli nie mam ochoty to nie
        sprzątam, nie chce mi się jeść - nie gotuję i nie robię masy innych rzeczy,
        które wcześniej robiłam , być może dla tej drugiej osoby a niekoniecznie to mi
        odpowiadało... i no właśnie ...teraz ponownie jestem z ta osobą i ponownie
        mieszkamy razem i ....tęsknie za swoją samotnością :)
    • adamo148 Re: Mieszkac samemu 18.01.05, 17:59
      A dla mnie samemu i łatwiej i lepiej... Niestety, zobowiązałem sie i przez jakiś
      czas nie mogę sobie pozwolić na taki luksus (na szczęście to nie małżeństwo ani
      żadne podobne...). Ale najlepiej czuję się, kiedy każdy drobiazg w mieszkaniu
      jest zależny tylko ode mnie. Niektórzy to nazywają indywidualizmem.
      • anisua Re: Mieszkac samemu 18.01.05, 18:58
        mnie tylko przez krótki czas dane było mieszkać samej...
        i strasznie za tym tęsknię
        niestety brak własnego lokum w pewnym wieku daje się we znaki..

        ale tez nie wiem czy długo wytrzymałabym sama
        bo lubię po całym dniu pełnym wrażeń
        po pracy gdzie jestem czasami w środku zamieszania
        wejśc do domu
        nic do nikogo nie mówić
        robić to, na co mam ochotę...
        i pomilczeć
        ale śmiać się samej to juz głupia sprawa..
        a demonów sie nie boję...
      • martalik Re: Mieszkac samemu 21.01.05, 00:06
        Chyba im jest się dłżej samemu, tym łatwiej znosi się samotność a nawet
        troszeczkę się ją lubi.Moje małżeństwo zakończyło się 10 lat temu, po wielu
        latach "walki" o jego sens.Potem zjawił się dość szybko książę na białym
        koniu,ale było dobrze do czasu decyzji o wspólnym domu.Nie udało się.Od 4 lat
        jestem sama tzn. bez połówki jabłka ale nie jestem samotna. Mam wielu
        przyjaciół,lubię być z ludźmi i oni tez lubią być ze mną, tak mówią.Niewielkim
        kosztem ( na prawdę)stworzyłam coś w rodzaju rodziny zastępczej , która spotyka
        się w dni wolne i wakacje w domku poza miastem.Razem gotujemy, budujemy, bawimy
        się.W domu na codzień mam dzieci, ich przyjaciól i znajomych.Dzieciaki
        przywlekły do domu kota, póżniej psa.Teraz kiedy piszę kot siedzi na moich
        kolanach.Wiem ,że ci , którzy są lub bywają ze mną kochają mnie albo
        przynajmniej lubią.Pewnie, że fajnie byłoby mieć swojego partnera, jednak kiedy
        przyglądam się rozmaitym parom i ich codziennym zmaganiom to myślę, że dobre
        bycie razem to jak milion w totolotku.A złe to jak pobyt w więzieniu.Tak to
        widzę.Pozdrawiam milionerów , więzniów i singli.
        • trzydziestoletnia Re: Mieszkac samemu 21.01.05, 14:58
          >Pewnie, że fajnie byłoby mieć swojego partnera, jednak kiedy
          > przyglądam się rozmaitym parom (..)

          Tak sobie mysle, ze tu nie tyle chodzi o posiadanie (czy nie) partnera, ale o
          mieszkanie calkiem samemu - Ty mieszkasz z dziecmi, zwierzetami - jest KTOS
          obok, do kogo mozna otworzyc usta, zagadac emocje i 'demony'..
    • eridani Re: Mieszkac samemu 18.01.05, 20:35
      Mieszkałam sama przez dwa lata, teraz lokatorkę... Ale wolę jednak mieszkać
      sama, budzić się w pustym mieszkaniu, nastawić muzykęna full, chodzić po domu w
      samej bieliźnie, nie zmywać dwa dni albo i dłużej... robić wszystko, na co ma
      sie ochote.. No i wieksza swoboda, kiedy przyjeżdza mój chłopak... Wszystko
      zależy jednak od potrzeb... Z chłopakiem nie chciałabym zamieszkać.. po jakimś
      czasie totalna NUDA i zero prywatności...
      • hubkulik Re: Mieszkac samemu 18.01.05, 20:37
        >Z chłopakiem nie chciałabym zamieszkać.. po jakimś
        > czasie totalna NUDA i zero prywatności...

        A jak bedziesz miala swoj pokoj do ktorego chlopak bedzie musial pukac jak
        bedzie chcial wejsc?

        Pozdrawiam Hubert
      • kamaoka Re: Mieszkac samemu 18.01.05, 22:50
        wlasnie...tez bym chciala byc bardziej swobodna z chlopakiem...to jest
        niemozliwe...hehe, mieszkajac u siebie mialam wiecej prywtanosci niz teraz w
        obcym miescie z dala od rodzicow:)
        ale z drugiej strony, niby bardziej bym chciala mieszkac z chlopakiem, moc sie
        budzic kolo niego, wtulac sie...ale wlasnie - ta nuda, zero prywatnosci, i
        zwykle znudzenie...chyba tego bym jednak nie chciala...
        czasem sie zastanaiwma czy ja nie jestem jakas aspoleczna:) tak lubie byc sama,
        w takim wieku, bardziej sobie niekiedy cenie czytanie ksiazek, gazet i zwykla
        cisze kiedy moge myslec o wszystkim i o niczym niz rozmowy z kims...czasem
        lapie sie na tym, ze spiesze sie od chlopaka np. zeby tylko wrocic do domu i
        usiasc do ciekawego artykulu czy ksiazki, chyba jestem nienormalna...
        ale ogolnie - lubie byc sama, tesknie do tego, juz od malenkosci:) lubilam byc
        sama, mama nie musiala sie bac ze nie bede chciala zostac sama w domu, ja to
        uwielbialam:)
        • anisua Re: Mieszkac samemu 18.01.05, 23:38
          kurcze znam to...
          u mnie kłócą się dwa charaktery
          jeden pragnie ciszy,spokoju,robienia czego się chce, kiedy chce i jak chce..
          a z drugiej chęć dzielenia się z drugą osobą myślami,
          czasem, dotykiem..
          może po prostu nie trafiłysmy na tego kogos z kim będziemy chciały być
          całe życie
          kogoś, kto zrozumie ,że potrzebuję czasem samotności,ciszy..
          a nie ciągłego bla bla bla...
          • kamaoka Re: Mieszkac samemu 19.01.05, 09:49
            hmm...moze...ale ja sie czasem zastanwiam czy to nie siedzi we mnie, czy to nie
            ejst jeden z objawow jakiegos egoizmu, bo tak: ja bym chaial miec cisze
            czasami, ale gdyby moj chlopak tez chcial wyizolowac na momwent ja bym chyba
            sie z tym zle czula...myslalabym ze to ze mna jest cos nie tak, ze cos sie
            sypie...z jednej strony wiec chyba egoizm - bedzie cisza keidy aj chce, ja moge
            miec ciche dni a ty nie, a z drugiej jakies niedowartosciowanie - on siedzi
            cicho, a co ja takiego zrobilasm? czy to juz koniec???, wiem to sa mysli
            irracjonalne, ale trudne do wyzbycia sie:)
            chyba najlepsza dla mnie bylaby sytuacja ze ja bym mieszkala oddzielnie z
            chlopakiem, tak zebysmy mogli niby byc w kazdej chwili razem, ale zeby byly
            dni "odpoczynku", kiedy on by wracal - podlac kwaitki:)
            • anisua Re: Mieszkac samemu 20.01.05, 11:22
              mieszkanie dwupoziomowe rozwiazywałoby problem;))
              niby razem a osobno...
              a tak powaznie myślę,że jesteś jeszcze młoda
              i nie trafiłaś na tego kogoś...
    • kristy23 Re: Mieszkac samemu 18.01.05, 21:15
      Ja nie potrafilabym mieszkac sama, zupelnie sama, tylko ja i sciany, zero
      ludzi.....nieeee to nie dla mnie.!Uwielbiam otaczac sie ludzmi w kazdej
      sytuacji, ja po prostu nie potrafie bez nich zyc!!!!!!! Budzic sie rano w
      pustym domu, ze swiadomoscia ze nikt z niego nie wyszedl i nikt do niego nie
      wroci? Oh nie, chyba nie ma nic bardziej smutnego....
    • xkropka Re: Mieszkac samemu 19.01.05, 09:32
      Dwa razy przez niemal rok mieszkałam sama - było świetnie. Ale gdy pierwszy raz
      koleżanki wyjechały na wakacje, a ja zostałam sama na trzy miesiące w pustym
      mieszkaniu, były koszmarne. Dosłownie chodziłam po ścianach. Ale też wtedy
      odkryłam w sobie cechy, których otoczenie, a nawet ja sama się nie
      spodziewałam. To był chyba dopiero własciwy czas na dojrzewanie.
      Późniejsze roczne samotne pomieszkiwanie to była pełna radość i swoboda. Potem
      kilka lat z bratem, kiedy trzeba było myśleć o dwojgu i jakoś się dogadać, nie
      powiem że nie bez zgrzytów. Kolejny samotny rok skończył się we wrześniu. Druga
      połówka w domu to ciągłe kompromisy - miejsca na nudę nie ma. Ale jest miejsce
      na ciszę, na zrozumienie, na zainteresowania, których on nie musi ze mną
      dzielić, ani ja z nim.
    • basoni Re: Mieszkac samemu 19.01.05, 10:02
      5 lat studiów mieszkałam sama. Było ciężko kiedy ktoś kręcił się nocami pod
      drzwiami (do dzisiaj mam takie koszmary), było strasznie kiedy nie było do kogo
      pyska otworzyć. Jednak za nic na świecie nie chciałabym mieszkać w jednym
      pokoju z współlokatorem. Zawsze miałam swój własny pokój, jestem introwertyczką
      i czyjaś obecność 24 godziny na dobę mnie męczy.
      Niemniej jednak spotkałam człowieka, z którym mam nadzieję spędzę resztę życia,
      i on nie jest współlokatorem, jest częścią mnie a raczej nas. Kiedy jesteśmy
      razem tworzymy całość, jedność. Jego obecność mi nie przeszkadza, nie męczy,
      nie ogranicza mnie. Sama świadomość że jest tu ze mną sprawia że czuję się
      bezpiecznie. Kiedy wyjeżdża dom staje zimny, pusty. Nadrabiam wtedy zaległości
      w zabiegach pielęgnacyjnych albo sprzątaniu.
      Życie samemu nauczyło mnie wiele: samodzielności, odpowiedzialności,
      zapobiegliwości, tego jak wypełnić czas i przede wszystkim dzięki temu umiem
      docenić to wielkie szczęście które mam teraz.
      • hubkulik Re: Mieszkac samemu 19.01.05, 10:09
        Chcialem Ci tylko powiedziec, ze Twoja wypowiedz dodaje mi otuchy.
        Dzieki.

        Pozdrawiam Hubert
        • ry-bka Re: Mieszkac samemu 19.01.05, 11:58
          Mieszkam sama od dwóch lat. Dobrze mi z tym, choc zaczynają sie pojawiać
          chwile, gdy tęsknie za tym żeby ktoś w domu na mnie czekał - oprócz kota :)

          Ale uważam że warto przezyc taki czas samotnego bycia, potwierdzam - to
          naprawdę dużo daje :)

          ry-bka
          • kotekkk Re: Mieszkac samemu 19.01.05, 13:06
            ja też mieszkam sama od 2 lat i nie podoba mi się o bardzo
            mój chłopak mieszka w kupionym przez swoich rodziców mieszkaniu pare
            przystanków autobusowych ode mnie
            dla niego to układ idealny
            a mi brakuje takiego "wspólnego życia"
            i czuje że coś nie tak
            pare razy próbowałam nakierować go na ten temat
            ale chyba to nie skutkuje i zaczne mówić wprost
            bo coraz bardziej czuje się sfrustrowana
            rowniez tym że milczy jak zaklęty
      • isabelle7 Re: Mieszkac samemu 21.01.05, 00:21
        Twoja wypowiedz Basoni jest bliska moim odczuciom. Wiem ze czesto tak jest, ze
        ludzie mecza sie czyims towazrystwem nawet jak to jest ich ukochany. Mieszkałm
        w akademiku i poznam ten temat doglebnie. Po rpostu kazdy che miec cos dla
        siebie, ale tak naprawde byc z kims:))a nie mieszkac samemu:))
    • daimona a ja im dłużej mieszkam sama 19.01.05, 14:38
      A ja im dłużej mieszkam sama, tym mniej wyobrażam sobie ponowne mieszkanie z
      kimś. Teraz mieszkam sama od 1.5 roku, wcześniej mieszkałam z kimś przez 3
      lata. I teraz jest po prostu IDEALNIE! I jak pomyślę, ze musiałabym znów się
      przystosowywać do kogoś, to po prostu mi się nie chce.
      • colete mieszkać samemu 19.01.05, 21:37
        Mieszkam sama od ponad 2 lat. Wcześniej mieszkałam z rodzicami.
        Na poczatku była fascynacja wolnością, niczym nie skrępowaną swobodą. Mogłam w
        końcu robić co chciałam i robiłam - z wariackim zapałem meblowałam mieszkanie,
        przyjmowałam gości.
        Po okresie "wyszumienia", który trwał w moim przypadku bardzo krótko, pojawiła
        się odpowiedzielność za samą siebie i poczucie obowiązku. Szybko zrozumiałam,
        ze pranie musi być zrobione, rachunki popłacone, zakupy trzeba zrobić, bo jak
        ich nie zrobię lodówka będzie świecić pustkami. Niby takie mało ważne
        drobiazgi - a jednak.
        Poza tym przyszedł czas na wyciszenia, spokój, refleksję. Zaczęłam
        traktować swój dom jako swoje schronienie. Gości przyjmowałam wtedy kiedy ja
        chciałam a nie kiedy oni chcieli... Miałam w końcu poczucie bycia u siebie i
        bycia ze sobą. Pamiętam, że w tamtym okresie poznałam siebie lepiej niż przez
        wszystkie lata.
        Mieszkając samemu mam mnóstwo czasu dla siebie - na czytanie, na muzykę, hobby,
        na rozmyślania na balkonie, na marzenia.
        Są też i gorsze dni - wtedy kojąca zwykle cisza robi się jakaś przejmująca,
        nieprzyjemna...
        Czas jaki miałam dla siebie pozwolił mi poznać siebie. Wiem, jaką kobietą
        jestem, czego chce. Wydaje mi się także, że dziś jestem już gotowa, aby
        zamieszkać z kimś. Ktoś taki się pojawił. Jego obecność traktuję jako coś
        naturalnego, nie czuję że narusza moją prywatność, nie czuję, że jest go "za
        dużo".
        Dziś wiem, że to moje samotne mieszkanie okazało się dla mnie bezcenne.
        Pozdrawiam
        • tend mieszkać samemu 20.01.05, 00:54
          Są ludzie, którzy mieszkaja sami z wyboru i tacy, którzy... no tak sie
          porobiło, ze mieszkają sami, ale bardzo źle im z tym. No i ja własnie należę do
          tych drugich. Mówia o mnie, że mi sie powiodło. Mam świetną pracę, mnóstwo
          znajomych, korzystam z basenów, siłowni, chodze do kina do teatru, jadam w
          restauracjach, jeżdże po świecie. Tylko, że gdy wracam do domu, to nikt na mnie
          nie czeka i wierzcie mi, gdybym stanął przed wyborem: moje dotychczasowe życie,
          albo życie z kimś, ale bez tych apanaży - w sekundę bym to wszystko zostawił...

          Pozdrowionka:)
          • anisua Re: mieszkać samemu 20.01.05, 11:20
            Z reguły jest tak,że nie mamy tego, czego chcemy.
            Zapomniałeś jeszcze o tej grupie osób,
            które chciałyby mieszkać same a z różnych powodów,
            często finansowych nie mogą..
            A drugiego człowieka żadne apanaże nie zastąpią...
            Szczęścia w poszukiwaniu bliskiej osoby życzę
    • paulina29aa Re: Mieszkac samemu 20.01.05, 11:59
      Uważam,że człowiek mimo wszystko jest stworzeniem stadnym.Pięknie jest mieć
      chwile tylko dla siebie.Zostać samemu z własnymi myślami ale jest też w nas
      wszystkich potrzeba dialogu, dotyku, i poczucia bezpieczeństwa, które wg mnie
      gwarantuje myśl, że obok jest ktoś bliski...Samotność to najgorsze uczucie na
      ziemi, świadomość bycia tylko dla siebie osobiście mnie przeraża...z drugiej
      strony samotność we dwoje też nie jest rozwiązaniem.Mieszkałam z kimś 5
      lat...od kilku dni jestem sama...dziwne to uczucie...samotnośc z mojego wyboru
      a dziwnie smakuje...najgorzej jest wtedy kiedy wraca się do domu w którym nikt
      nie czeka...
    • trzydziestoletnia Re: Mieszkac samemu 20.01.05, 13:49
      ziemiomorze napisała:

      > (..)Pojawia sie
      > miejsce na to, co sie do tej pory chowalo - wychodza fobie i leki, demony(..)
      > Czemu zazwyczaj latwiej - jednak - mieszkac z kims?

      Dlaczego czesto trudno byc ze sobą..?
      Ladnie to napisalas/es - "otarcie o siebie" czesto bywa trudne, wtedy mierzymy
      sie ze slabosciami, niepokojami, lękami - ktore dosc latwo 'zagubic'
      (np.zagadac) z kims obok. Czesto w tej trudnosc bycia ze sobą samym lezy np
      przyczyna bezsennosci, wieczornego niepokoju - bo tuz przed sasnieciem jak
      nigdy jestesmy sami ze sobą, caly dzien mozna uciekac-robic cos, dzialac,
      rozmawiac,etc - a przed zasnieciem, nawet lezac z kims w lozku, zostajemy tak
      czy siak SAMI ze soba,ze swoimi myslami i lękami.

      Nie mieszkalam sama, b. szybko poznalam męza, ale dobrze wiem o czym piszesz,
      poniewaz od roku moja praca wymaga spedzania co drugiego wieczoru i nocy poza
      domem-i w tym mieszkaniu, gdzie pracuje, lezac wieczorem mierze sie z sobą
      samą, z niepokojami, strachem, nagromadzeniem emocji, i byciem ze sobą. Dopiero
      teraz zobaczylam jak wiele we mnie strachu..

      Czytam teraz "sukces emocjonalny" i tam Santorski napisal zdanie, ze czlowiek
      by prawdziwie dojrzec potrzebuje takiego oddzielenia od drugiego i wlasnie
      zostania ze soba by pokonac strach.

      Powodzenia
    • numero.uno Re: Mieszkac samemu 20.01.05, 16:06
      mieszkam sama od 11 lat, no prawie sama, bo był dość długi okres, gdy
      pomieszkiwał ze mną mój ex. i szczerze mówiąc, wolę mieszkać sama. może to
      wynika z mojego charakteru, nadmiernie wykształconej samodzielności... sama
      sobie radzę z codziennymi sprawami, z cieknącym kranem, z zakupami, rachunkami,
      itp. mój dom jest dla mnie miejscem, gdzie odpoczywam, choć też pracuję w
      domu... ale to tu ładuję akumulatory i nie chce, żeby mi ktoś przeszkadzał...
      ktoś tu napisał o tym, że ważne, żeby ktoś czekał, gdy wracamy do domu
      a na mnie czeka cisza, spokój, swoboda, że mogę w tym jednym miejscu robić co
      chcę, że nie muszę się uśmiechać, gdy nie mam na to ochoty, że nie muszę
      słuchać o czyichś problemach, gdy mam własne, że nie muszę na siłę się cieszyć,
      że ktoś ma dobry humor, gdy mnie jest źle, że nie muszę tłumić własnego dobrego
      humoru, bo komuś jest źle itd...
      a jeśli chodzi o demony, to je oswoiłam, długo to trwało, były bezsenne noce,
      walenie serca, wyczulenie na każdy szelest, każdy cień, panika...
      a teraz ja tu rządzę, a nie demony, a jak przyłażą, to je witam z uśmiechem i
      razem sobie siedzimy... i jest dobrze:)
      • peachess Re: Mieszkac samemu 21.01.05, 11:00
        ktoś tu napisał o tym, że ważne, żeby ktoś czekał, gdy wracamy do domu
        a na mnie czeka cisza, spokój, swoboda, że mogę w tym jednym miejscu robić co
        chcę, że nie muszę się uśmiechać, gdy nie mam na to ochoty, że nie muszę
        słuchać o czyichś problemach, gdy mam własne, że nie muszę na siłę się cieszyć,
        że ktoś ma dobry humor, gdy mnie jest źle, że nie muszę tłumić własnego dobrego
        humoru, bo komuś jest źle itd

        słuszna uwaga:)

        osobiście nie rozumiem jak można byc dorosłym człowiekiem nie mieszkawszy nigdy
        samemu. myśle ze aby dorosnąc trzeba zaznać samotności, a
        raczej "pojedynczości" - choć na krótko. moja mama ma koleżanki, dorosłe
        kobiety, które BOJĄ SIĘ ZOSTAĆ SAME W DOMU. Bo nigdy nie mieszkały same.
        Dla mnie to jest dziwne.
        teraz mieszkam sama - nie pierwszy raz. mój facet jest obecnie za granicą.
        wraca niedługo i moja "splendid isolation"się skończy;)
        lubię mieszkać sama - ale mieszkanie z odpowiednią osobą też jest fajne.
        podziwiam jednak pary wytrzymujace w kawalerkach - jak tu od siebie
        odpocząć??

        a demony...... jakie demony???!
        • sayonara2 Re: Mieszkac samemu 21.01.05, 12:56
          Zgadzam sie z Toba we wszystkim. Uwielbiam mieszkac sama,dlatego zwiazalam sie
          z marynarzem :-)
        • anula36 Re: Mieszkac samemu 21.01.05, 16:36
          po prostu bywaja ludzie ktorzy nie czuja potrzeby odpoczywania od siebie;)
          Ja mieszkalam 3 lata sama kolejne 3 mieszkam z facetem w kawalerce wlasnie.
          Chwale sobei stan jeden i drugi:)
        • ziemiomorze demony. 21.01.05, 19:01
          peachess napisała:
          > a demony...... jakie demony???!

          Tak jakos jest, ze sporo ludzi ma w sobie czesc, o ktorej wiedziec nie chce.
          Cos w rodzaju lamusa osobowosci i emocji. Mozna tam schowac lek, smutek,
          bezradnosc, roznego rodzaju cierpienia, agresje i inne 'brzydkie' uczucia i
          zwiazane z nimi zachowania. Wlasnie takie demony wychodza - w roznej postaci -
          w 'pojedynczym' mieszkaniu.
    • tumoi Re: Mieszkac samemu 21.01.05, 08:36
      A ja mieszkałam i sama, i przez 10 lat z mężem i dzieckiem w kawalerce, ale
      dopiero od dwóch lat mam sytuację, w której czuję się najlepiej. Mieszkam teraz
      z mężczyzną, który dość często wyjeżdza służbowo. Jest więc czas na bycie
      razem, ale też czas na bycie sama ze sobą. I to mi odpowiada.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka