marybellows
26.01.05, 21:43
Wczoraj przed snem ogarnęła mnie melancholia. Jak to bywa, zaczęłam myśleć o
życiu, śmierci, miłości /no i o urodzie, która ma tu oczywiste, decydujace
znaczenie!/ - i już byłam bliska płaczu, kiedy na łóżko wskoczył mój kot,
otworzył mordę i obrzydliwie ziewnął mi w twarz mocnym odorem tuńczyka... I -
od razu zrobiło mi się lepiej!
Nieświadoma, nieucywilizowana bestia, bez szacunku, winy i wstydu, a jednak
trzeźwiąca jakaś, w sumie fajna i swój rozum mająca... kto wie, czy nie
wiekszy niz mój - przynajmniej w sprawach zasadniczych, czyli tych, co
wymieniłam na początku.
Komandos działa na mnie podobnie, choć bezwstydnik i obrazoburca. :)))
Lubicie czworonogi miastowo - domowe? Co one dla was znaczą /oprócz
terytorium moczem/ ?