kobieta_na_rozdrozu
07.02.05, 00:02
Gdy ktoś ginie, w wypadku lub w wyniku choroby, wiadomo jest to tragedia, on
chciał żyć, ale nie bylo mu dane. Jakaś wyższa siła, Bóg, fatum,
nieszczęśliwy zbieg zdarzeń, lub co tam chcecie, zadecydował o tym że jego
życie się tu i teraz zakończy. Tak tragedia. Ale jeśli ktoś sam wybierze
śmierć? Sam zadecyduje, że już nie chce życ z różnych powodów? Zadecytuje ze
na tym p******** świecie nie ma nawet najmniejszej rzeczy dla której warto
życ. Ale rzeczy materialne są nieważne, zadecyduje że nie opłaca się przeżyć
chociażby jeszcze jednego dnia dlużej, bo i tak sie nic nie zmieni, że lepiej
będzie się zabić. Moj kolega popełnił samobójstwo, wiedzieliśmy że miał różne
problemy, ...ale kto ich nie ma? Rozmawiał z nami o swoich problemach ale
nigdy nie mówił o śmierci, był na prawdę wesoły, żartował. Moja relacja może
się wydawac chaotyczna, ale ja na prawde nie mogę zrozumieć jego
postępowania, i nas, ludzi którzy mu na to pozwolili, codziennie bylismy
swiadkami jego cichej męki a nawet nie zdawaliśmy sobie z tego sprawy. Po
prostu nie mieści się to w mojej świadomości, jak on musiał widzieć świat,
skoro nie przewidywał dla siebie najmniejszej nadzieji, skoro nawet nie bylo
takiego człowieka, o ktorym pomyslałby, że będzie strasznie smutny po jego
stracie i jednak by sie rozmyślił. Czy on wogóle o nas myślał? A może dla
niego bylismy tak samo mało istotni, jak lecąca właśnie w telewizji
telenowela. On odszedl a my dalej tu jesteśmy, i jesteśmy beznadziejni bo
pozwoliliśmy żeby on odebral sobie zycie, coś co jest dla innych bezcenne, i
najważniejsze (np. dla ludzi chorych na nieuleczalne choroby).Teraz czuję się
jakbym go wogóle nie znała, jakby on żył z nami ale za jakąś szklaną
ścianą... Wiem, że ten post może tu trochę nie pasować ale... nie wiem
chciałam cos na ten temat napisać, że jak ktoś popełnia samobojstwo to
pozostawia innych z pytaniami i poczuciem beznadzieji i... winy. JAK KTOŚ
MOŻE nie widzieć w życiu pozytywnych rzeczy?????????? A może ono na prawdę
jest takie, tylko my tego nie widzimy? Może wszycy powinniśmy się zabić?
ludzie i tak nigdy nie otworzą się przed drugim człowiekiem w 100% , nawet w
50% się nie otworzą, bedziemy żyć w kłamstwie i fałszu oraz przekonaniu, że
jest cacy, a może wszsycy popełnijmy samobojstwo, bo skoro są tacy ludzie
którzy nie chcą wogóle żyć, to z tym światem musi być na prawdę coś nie tak.