Dodaj do ulubionych

PROBLEMY Z 18-LETNIM SYNEM

15.02.05, 20:40
JESTEM 36-LETNIA MATKA. DO TEJ PORY DAWAŁAM SOBIE RADĘ SAMA Z WYCHOWANIEM
SYNA. CHYBA TROCHE PRZESADZIŁAM, BO MAŁO JEST RZECZY, KTÓRYCH MU BRAKUJE I
MAŁO JEST SPRAW, ZA JAKIE CZUŁBY SIĘ ODPOWIEDZIALNY. TO CHYBA ZMORA JEDYNAKÓW
SAMOTNYCH MATEK. OSTATNIO PRZESZEDL KRYZYS UCZUCIOWY. JEGO DZIEWCZYNA KILKA
RAZY ZDRADZILA GO NA JEGO OCZACH.LEKCEWAŻYŁA SOBIE JEGO UCZUCIA. ZANIM
OKAZAŁO SIĘ, ŻE MA PROBLEMY Z PSYCHIKĄ, PODJĄŁ DECYZJĘ O ROZSTANIU. JA,
WIDZĄC JEGO ROZPACZ, CHCIAŁAM MU POMÓC I JEDNĄ Z RZECZY, JAKIE ZROBIŁAM BYŁO
KUPIENIE WYMARZONEGO ZESTAWU DO MIKSOWANIA. SYN CHCE BYĆ DIDŻEJEM I TROCHĘ
PRACOWAŁ NA POŻYCZONYM SPRZĘCIE. TERAZ JA SIĘ ZAPOŻYCZYŁAM.

POZNAŁ NOWĄ DZIEWCZYNĘ I JEST SZCZĘŚLIWY. PROBLEM LEŻY GDZIE INDZIEJ. PO
TYM WSZYSTKIM ZACZĘŁAM BYĆ BARDZIEJ WRAŻLIWA NA JEGO SPOSÓB ODNOSZENIA SIĘ DO
MNIE. DO TEJ PORY JAKOŚ TO ZNOSIŁAM. NADMIENIAM, ŻE MA ODE MNIE CAŁODOBOWY
SERWIS JEDZENIOWO-UBRANIOWO-SPRZĄTANIOWY. SAM NIC NIE ROBI I LEDWO ZDAJE Z
KLASY DO KLASY. WSZYSTKO Z POWODU LENISTWA. KILKA RAZY ODEZWAŁ SIĘ DO MNIE
WULGARNIE PRZY LUDZIACH, BYŁO MI STRASZNIE GŁUPIO. TYM LUDZIOM TEŻ.

NA PORZĄDKU DZIENNYM JEST JEGO CHAMSTWO W DOMU. KRZYCZY, WYŚMIEWA MNIE I
CIĄGLE WYGANIA Z POKOJU JAK TYLKO CHCĘ O CZYMŚ POROZMAWIAĆ. ZAPEWNIAM, ŻE NIE
CZEPIAM SIĘ BYLE CZEGO. CHCĘ, ŻEBY ZNOWU ZDAŁ(MA 2 JEDYNKI NA SEMESTR,JEST W
LO). RZADKO PRÓBUJĘ WPŁYNĄĆ NA JEGO NAUKĘ CZY INNE SPRAWY. JUŻ DAWNO
PRZESTAŁAM. NIEWAŻNE PO CO PRZYCHODZĘ DO JEGO POKOJU, JESTEM CIĄGLE
WYGANIANA. I TO W CHAMSKI SPOSÓB. CIĄGLE MU "ROBIĘ PRZYPAŁ", JESTEM GŁUPIA I
NIC NIE WIEM.

OD PARU DNI SIĘ ZBUNTOWAŁAM. NIE PODTYKAM JEDZENIA POD NOS, NIE DAJĘ
GOTOWYCH UBRAŃ, NIE PYTAM ILE KASY MU DZIŚ TRZEBA. SĄ CICHE DNI. PRZECZYTAŁAM
NA JEGO GG, ŻE "ZARAZ STAREJ ZAJEBIĘ JAK NIE DA JEDZENIA" I "NIECH WRESZCIE
RUSZY TO DUPSKO I DA MI OBIAD" ORAZ "CHYBA UCIEKNĘ Z DOMU JAK TAK DALEJ
BĘDZIE". ON NIE WIE ŻE TO CZYTAM.

SAMA SIĘ ZAŁATWIŁAM PRZEZ ZŁE POSTĘPOWANIE, ALE TERAZ NIE WIEM CO ROBIĆ.
NIE CHCĘ WIĘCEJ POPEŁNIAĆ BŁEDÓW. NA JEGO OJCA NIE MOGĘ LICZYĆ BO TO OD NIEGO
I JEGO RODZINY WYNIÓSŁ LEKCEWAŻĄCY STOSUNEK DO MATKI.

PORADŻCIE MI COŚ! NAWET JAK TO NASTOLATEK PRZECZYTA, TO JEGO ZDANIE
BĘDZIE DLA MNIE CENNE ALE MAM NADZIEJĘ, ŻE KTOŚ TEŻ MIAŁ PODOBNE PROBLEMY Z
DZIEĆMI! DZIĘKUJĘ ZA WSZYSTKIE OPINIE, ZA TE KRYTYCZNE TEŻ!
Obserwuj wątek
    • imagiro Re: PROBLEMY Z 18-LETNIM SYNEM 15.02.05, 20:43
      moznaby tomy napisac, ale tu jest tylko jedna recepta: rozmawiaj z nim w cztery
      oczy o tym co boli. az do wyjasnienia przyczyn.
    • psycholognr5 Re: PROBLEMY Z 18-LETNIM SYNEM 15.02.05, 22:14
      No tak rozpuscila pani dzieciaka ale jak wiemy obydwie to jeszce
      dziecko ..przynajmniej z ztego co pani pisze, probowala pani najbardziej
      drastycznego spsoobu odsunac dzidziusia od buteleczki z mleczkiem , to do
      niczego nie prowadzi. Musi pani zrobic cos innego , poprostu porozmawiac z
      nim , nawet rozplakac sie pokazac mu co pani czuje ... napewno cos sie wnim
      ruezy w koncu pani ejst jego matka. rozmowa zwykla... bez krzyku to czasem
      najlepsze rozwiazanie

      Amelia Brzozowska
      • mameja2 Re: PROBLEMY Z 18-LETNIM SYNEM 16.02.05, 16:25
        Dziękuję. Będę próbowała, chociaż już mam jedną taką sytuację za sobą. Nie wie
        jak reagować na mój płacz i wścieka się. Ostatnio ucierpiały panele w
        przedpokoju. Wszyscy mi radzą rozmawiać, więc ponowię próby.
    • procesor pisz małymi literami prosze 15.02.05, 22:17
      mameja2 napisała
      > SAMA SIĘ ZAŁATWIŁAM PRZEZ ZŁE POSTĘPOWANIE, ALE TERAZ NIE WIEM CO ROBIĆ.
      > NIE CHCĘ WIĘCEJ POPEŁNIAĆ BŁEDÓW. NA JEGO OJCA NIE MOGĘ LICZYĆ BO TO OD NIEGO
      > I JEGO RODZINY WYNIÓSŁ LEKCEWAŻĄCY STOSUNEK DO MATKI.

      Dobrze że to widzisz, choc szkoda że tak późno..

      Stosunek jego ojca do ciebie nei jest jedynym powodem jego zachowania.
      Sama przez lata stawiałaś sie w sytuacji służącej i źródła kasy. A trzeba było
      szanowac siebie samą - i tego uczyć syna.
      No ale co było..

      Samo odstawienie go od stołu i kasy itd to za mało. Trzeba z nim rozmawiać,
      rozmawiać, rozmawiać. No tak - o ile zechce.
      To nie ma byc sprawa twojego buntu i jego przeczekiwania tego momentu. On ma
      wiedzieć że doszłaś do pewnych wniosków, podjęłas pewne decyzje i chcesz ułożyc
      wasze życie na nowych warunkach.

      Pewnie że się będzie buntował - był świetą krowa a teraz bóstwo zostaje
      zrzucone z piedestału.
      Staraj się z nim o tym rozmawiac - i byc konsekwentną. Byc może przyda ci sie
      rozmowa z terapeutą rodzinnym.
      • mameja2 Piszę małymi wg życzenia 16.02.05, 16:28
        Dzięki! Masz rację, ale tu trzeba konsekwencji, skąd ją wziąć? Może mu
        wyznaczać jakieś małe zadania, w których by się wykazał? Jest spod znaku Barana
        to strasznie uparci ludzie! Dizięki!
    • j.u.l.k.a Re: PROBLEMY Z 18-LETNIM SYNEM 15.02.05, 22:25
      Witam.
      Przyznaję, że masz poważny problem, bo wychowałaś sobie młodego chama, z całym
      szacunkiem dla Ciebie.
      Ja mam dopiero 16 lat, ale moim zdaniem mój tata wychowuje mnie dobrze. Matkę
      mam, nawet z nią mieszkam, ale nie uważam jej za swoją matkę. No, ale nie
      chciałam tu mówić o sobie.
      Współczuję Ci, bo Twoja sytuacja nie jest ciekawa, ale wiem, że nie współczucia
      potrzebujesz.
      Moim zdaniem najlepszym rozwiązaniem byłaby albo rozmowa z synem, albo
      zastosowanie metody wychowawczej zwanej "zamordyzm". Z pewnością wiesz na czym
      polega.
      Nie chcę na Ciebie naskakiwać ani nic z tych rzeczy, bo nie mi jest dane
      pouczanie Ciebie, tym bardziej, że równie dobrze mogłabym być Twoją córką
      (Zwracam się tutaj per "Ty" dla czystej wygody, bo pisać ciągle Pani to trochę
      niewygodne. Mam nadzieję, że Ci to nie przeszkadza). Chciałam Ci powiedzieć, że
      to chyba głównie Twoja wina, że syn teraz tak się zachowuje. Ale rozumiem -
      jedynak, kochany synek. To zrozumiałe, to Twoje jedyne dziecko i miało po
      części prawo być rozpieszczone.
      Zawody i niepowodzenia miłosne to częsty i popularny (to dobre słowo?) motor
      napędowy konfliktów i nieporozumień między dziećmi (nawet tymi starszymi) i
      rodzicami. Myślę, że mu przejdzie kiedy dziewczyn, z którą jest pomoże mu w
      jakiś sposób. Może rozmowa właśnie z Nią mogłaby zmienić w pewnym stopniu
      Twojego syna. Jeśli to mądra dziewczyna to spróbuj z Nią porozmawiać, żeby
      postarała się wytłumaczyć to chłopakowi. Być może to coś da. Trzeba się chwytać
      każdego rozwiązania.

      Chamstwo, które panuje w Twoim domu zszokowało mnie, bo dla mnie szczytem
      bezczelności i braku szacunku byłoby zwrócenie się do ojca czy chociażby mojej
      matki, że jest głupi/głupia a już nie mówię o wulgaryzmach! A słowa, które
      wypisuje na gg pozostawię bez komentarza:-/ Skoro mówisz, że to wina jego ojca
      to jest to dla Ciebie usprawiedliwieniem.

      Ech, ciężko mi jest radzić Ci cokolwiek, bo w końcu mam tylko 16 lat i niewiele
      wiem o świecie. Poza tym pierwzy raz spotykam się z takim zachowaniem wobec
      matki. Tzn może nie pierwszy raz, ale to co Twój syn wyrabia jest przegięciem.

      Bunt jest moim zdaniem dobrym wyjściem. Niech nauczy się samodzielności i
      odpowiedzialności. Mam nadzieję, że któraś z Twoich metod wychowawczych, którą
      obierzesz okaże się skuteczna i Twój syn uspokoi się i wyjdzie na ludzi.

      Podsumowując, myślę, że mogłabyś albo porozmawiać z Nim ostro przedstawiając mu
      warunki i pretensje (że nie pozwalasz sobie na takie traktowanie itd),
      podtrzymanie buntu też może dałoby skutek, albo jak wspominałam, rozmowa z Jego
      dziewczyną.

      Trzymam za Ciebie kciuki. Jakbyś chciała się skontaktować to napisz na mojego
      maila - yoolka15@o2.pl.
      Pozdrawiam serdecznie i mam nadzieję, że ta trudna sprawa zostanie zażegnana.
      • mameja2 Cieszę się, że taka młoda osoba mnie rozumie 16.02.05, 16:38
        Dzięki za radę porozmawiania z jego dziewczyną, może mi się uda. W ogóle
        dzięki, ze napisałaś od strony osoby młodej, bardzo mi to pomogło.
    • gunia09 Re: PROBLEMY Z 18-LETNIM SYNEM 15.02.05, 22:28
      jestem studentka IV roku pedagogiki i zaciekawila mnie pani wypowiedz. mysle ze
      najlepszym rozwiazaniem bedzie szczera rozmowa, ale obawiam sie ze pani syn
      moze byc do tego niechetny. z tego co zrozumialam, zawsze wszystko pani chciala
      dla niego jak najlepiej i mial wszystko czego potrzebowal. mialam i mam podobna
      sytuacje w domu. moi rodzice zawsze kupowali mi co chcialam, posylali mnie na
      rozne kursy,sporty,itp. ale zawsze braklo w moim domu jednego: szczerej i
      otwartej rozmowy. mam o to straszny zal do rodzicow i mysle ze zatracilo sie
      cos miedzy nami. powstal pewien mur, zamknelam sie w sobie i nawet nie chce mi
      sie buntowac. podejrzewam, ze u pani byc moze tez nie bylo nigdy czasu na
      rozmowy to spowodowalo,ze pani syn ma taki stosunek. Być może ma innego rodzaju
      problemy, np.z narkotykami lub alkoholem. Czy wie pani w jakim towarzystwie
      przebywa pani syn? Nie chce tutaj nic sugerowac,ale chodzi mi jedynie o
      przedstawienie pewnych sytuacji, ktore sama znam z zycia. Zastanawiam sie czy
      pani syn oklamuje pania czy raczej jest zupelnie obojetny w stosunku do pani i
      zupelnie nie zwraca uwagi na to co pani do niego mowi.
      Jest to niewatpliwie ciezka sytuacja, ale niech pani pamieta zeby nie robic nic
      na siłę. Jeżeli on nie ma ochoty rozmawiac to niech pani zostawi to na inny
      dzień. Ale pani syn musi czuć, ze moze pani zaufac i powiedziec pani o tym co
      go męczy. Ja nie moge wielu rzeczy powiedziec moim rodzcom, bo wiem jaka byla
      by ich reakcja. Jezeli pani syn bedzie czul sie niepewnie to niestety nie
      bedzie chcial z pania rozmawiac. Musi mu pani uswiadomic, ze on jest dla pani
      kims waznym i ze martwi sie pani o niego. Proponuje odrzucic na bok krzyk i
      pretensje- to moze tylko pogorszyc sytuacje. Jezeli wczesniej nie bylo miedzy
      wami szczerych rozmow na trudne tematy, to bedzie na pewno mu ciezko sie
      przelamac. Niech pani na niego nie naciska i stara sie zrozumiec jego
      postepowanie. On jest w wieku 18 lat, a to naprawde nie jest łatwy wiek dla
      nastolatka w dzisiejszym swiecie.
      Nie wiem czy cokolwiek udalo mi sie doradzic pani, ale mam nadzieje, ze w koncu
      sprawa jakos sie ulozy. Zycze pani sily i wytrwania.
      • komandos-57 Nieh pasa kozy! Ot co........% 16.02.05, 00:02
        Jak ja rzem /jako guwniasz/ narozrabjał to łociec mje zapodał
        do pasania kus.I wyrosłem na pożondnego komandosa.
        No i miłosnika kus.
        Ot co...conie.

        :D

        --
        Na posezonowy wyspszedarzy... weśta kópta se łu mnje kobyły, walnjente
        koze sztuk jeden nie za wjele łurzywanom.....conie.
      • mameja2 Dziękuję za dobre słowa 16.02.05, 16:49
        Chyba będzie Pani dobrym psychologiem bo potrafi Pani ogarnąć całą sytuację i
        odgaduje wiele rzeczy, których nie napisałam. Syn okłamuje mnie często. dlatego
        musiałam zajrzeć na GG. Oczywiście ukrywał,że pali a teraz ukrywa, że się
        odzwyczaja. Poza tym miał myśli samobójcze w czasach rozstania z poprzednią
        dziewczyną i teraz boję się, to zaglądam tam ze strachu o niego. Rozmowy nigdy
        mu nie brakowało. Jestem nauczycielką, dobrze pracuje mi się z nastolatkami,
        uchodzę za liberalną, z partnerskim podejściem, może nawet za
        bardzo...Uwielbiam rozmawiać! Uważam, że tylko w ten sposób możemy się
        zrozumieć. Niestety, on nie chce! Obiecuję, że będę próbować. Moze na początek
        krótka rozmowa..Dzięki!
    • witch-witch Re: PROBLEMY Z 18-LETNIM SYNEM 16.02.05, 13:34
      To co opisałaś wygląda na strasznie ciężki przypadek. Grozi ci bycie z synem
      przez resztę twojego życia, a przynajmnie wiele lat, bo już teraz widać , że on
      ma trudności z usamodzielnieniem się. Jest uwikłany w relację z tobą jest
      zwyczajnie mało smaodzielny. Poprzez wulgrny sposób bycia probuje bycia
      niezależnym. Oczywiscie wiadomo z jakim skutkiem. To,że przeklina jest też
      dowodem emocjonalnego uzależnienia od ciebie. Twój błąd to fakt,że ty PRZYKUŁAŚ
      go do siebie zbyt mocno emocjonalnie. Jego przekleństwa to najczęściej wina
      jego kolegów, szkoły, towarzystwa w jakim się obraca. Tym się nei przejmuj, to
      minie tak jak zmieni swoje środowisko.
      Chcesz zmienić jego zachowanie musisz zmienić siebie na tyle aby twoje własne
      postępowanie uległo znacznej korekcie. Zamiast serwować dla niego zacznij
      wymagać od niego. Niech sprząta, zmywa, robi zakupy daj mu obowiązki bo tego mu
      potrzeba. Powinnaś poprosić kogos spoza domu o pomoc jakiegos psychologa albo
      kuratora, moze nauczyciel w szkole.
      • forumromanum Re: PROBLEMY Z 18-LETNIM SYNEM 16.02.05, 14:50
        oj ciężko będzie...na szczęście jesli dobrze się to rozegra można coś zmienić
        Ja z matką, gdy mialem lat 18 strasznie "darliśmy koty"...ale teraz, po wielu
        latach, jest moim dobrym kumplem...
        A u ciebie?
        no tak ,lata głaskania i rozpieszczania zrobiły swoje...
        Tak jak pisali ludzie wczesniej:
        ROZMAWIAĆ.
        Nie wyobrażam sobie chamskich odzywek do rodziców....
        a jeśli idzie o GG: nie przejmowałbym się sposobem pisania, słownictwem..
        inaczej rozmawia się przez net z rówieśnikami...chyba...?
        nie wiem czy to dobry pomysł ,żeby czytac cudze treści...
        niech no on się o tym dowie....
        Napisałaś ,że koleś nie miał żadnych obowiązków...no to mu je daj!!!!
        a jesli mu "przeszkadzasz"... jeśli jesteś "do niczego" jeśli czuje się taki
        DOROSŁY...to niech sam sobie radzi...wyjedż sobie na urlop albo co? ...
        nie chce się uczyć , to niech idzie do woja....albo do pracy...
        świat nie musi składać sie z samych magistrów...a w jego przypadku wojsko chyba
        dobrze by mu zrobiło...jeśliby przeżył, oczywiście......

        jest taka fajna zasada KIJA I MARCHEWKI... sama marchewka to stanowczo za mało.

        adam
        • mameja2 Do forumromanum 16.02.05, 16:57
          Jak to "po wielu latach"? To ma trwać wiele lat?! Nie da się jakos
          przyśpieszyć? Powiedz co zrobić, żeby to nie trwało wiele lat.
          • forumromanum Re: Do forumromanum 16.02.05, 17:22
            no niestety....ja wiem że chciałoby się Kliknąć ..i po kłopocie...
            tak nie ma, no chyba że ci głowę utnie...
            nie, sorki, głupi dowcip...
            Latami narastało to i latami leczyć trzeba...
            najprościej-upsych. rodzinnego( w warszawie to nie ma problemu)
            bo niezależnie od tego,że masz z nim spore problemy natury wychowawczej, to
            facet jeszcze dorasta i uczy się być "dorosłym" ( w jego rozumieniu oczywiście)
            co takze bywa bolesne...
            rozmawiać, rozmawiać,rozmawiać.... i nie pytać czy ma na to ochotę...powiedzieć
            swoje, jasno i wyraźnie jeśli nie w cztery oczy, to w obecności psychologa...

            na koniec taki mały truizm:
            jeśli coś nie skutkuje, to trzeba to zmienić....i to o 180 stopni.
            i nie po kawałku... WSZYSTKO !!!!!
            trzeba tak pokierowac całą sprawą, żeby to ON ze wszystkim do ciebie
            przychodził nie ty do niego...

            jeśli obecny tryb wychowania nie pomaga, jeśli chuchanie-dmuchanie jest do kitu
            to trzeba wylać KUBEL ZIMNEJ WODY...na łeb...
            trudne..oj trudne..lepiej poradź się psychologa rodzinnego....
            Gdy miałem 18 lat - moja matka wyjechała na 2 lata do Stanów..i to było
            zbawienne dla naszych układów.. ale ja byłem troche inaczej chowany, więc w
            twoim przypadku może potrzebna jest inna metoda..ale na szybki efekt bym nie
            liczył...
            i przestań mu usługiwać!!!!!
            Dorosły chłop jest. Niech sam precyzuje czego chce i jak trzeba niech prosi..
            własnie niech zacznie PROSIĆ !!!
            przestań się DOMYŚLAĆ coby twoj kochany synek chciał...
            własnie.niech ci powie co chce- ty mu to dasz tylko niech określi jak za to
            będzie płacił? (nauką,porządkowaniemn pokoju? itp..)
            ciekaw jestem jak to się rozwinie.....
      • mameja2 Mam nadzieję, że się mylisz 16.02.05, 16:54
        Ale jestem wdzięczna za opinię. Jeśli masz rację to biada mi i jemu! Nie chcę
        żeby był taki! To straszne! Rzeczywiście zauważam pewne oznaki uzależnienia nie
        emocjonalnego tylko taki brak samodzielności. Nie bardzo wiem co robić.
      • mameja2 Do witch-witch 16.02.05, 17:00
        --------------------------------------------------------------------------------
        Mam nadzieję, że się mylisz.Ale jestem wdzięczna za opinię. Jeśli masz rację to
        biada mi i jemu! Nie chcę
        żeby był taki! To straszne! Rzeczywiście zauważam pewne oznaki uzależnienia nie
        emocjonalnego tylko taki brak samodzielności. Nie bardzo wiem co robić.
        • perkalik Re: Do witch-witch 16.02.05, 17:26
          hey.hmmm no moim zdaniem to nie ma co sie z nim cackac...ja tam zadnym
          autorytetem nie jestem bo mam dopiero 17 lat no ale i wiele wojen z mama
          przeszlam Ona tez mnie wychowuje sama (mam jeszcze 2 braci) moja najciezsza
          wojna byla o jedzenie a wlasciwie nie jedzenie miesa jak mialam 13 lkat to
          przestalam i nadal nie jem(jeee) heh no ale nei o tu tu chodzi.Moim zdaniem na
          jakies nie wiadomo jakie powazne rozmowy nie ma co liczyc z koro on Cie nie
          szanuje,moim zdaniem jak bys chciala przeprowadzac taka rozmowe to on by mial
          na to wbitei
          uznal; by Twoje proby za jakies starcze schizy..przepraszam za dobitnosc mam
          nadzieje ze sie myle i nie jest taki straszny.On ma 18 lat wiec nie jest idiota
          i wie jak Cie rani jego zachowanie uwazam ze powinnas stanowczo z tym skonczyc
          powiedz Mu kiedy znowu Cie czyms urazi ze nie powinnien tak postepowac(jako
          takie ostrzezenie) jak Ci cos hamskiego odpowie to wbij Mu sie do pokoju i mu
          powiedz cos w stylu milo wiedziec ze doceniasz moje starania.i strzel focha!!
          moze mam glupia teorie ale dlaczego Ty masz ciagle sie przed nim plaszczyc???
          zucaj zdania mimochodem rob obiad (ale to co Ty lubisz) ale mu nie podstawiaj
          pod nos noiech sobie sam z garnka wezmie i niech zmywa i prasoje sobie sam albo
          chodzi w pogniecionych ciuchach.Mnie zawsze najbardziej ruszaly takie akcje
          mojej mamy jak po Jej nadaremnych probach strzelala focha i mi bylo pozniej tak
          glupio....
          • jennifer_e Re: 16.02.05, 22:19
            Przypomina mi sie taki serial "Ballada o Januszku"... o matce, ktora swemu
            jedynemu synkowi wszystko, za wszelka cene i potem wyroslo z niego... ech..
            Niestety trudno mi sie zgodzic, ze sama rozmowa cos pomoze. Jesli on od malego
            byl tak wychowany, ze dawalas mu z siebie wszystko to teraz za sprawa rozmow
            tego sie nie zmieni. Trzeba po prostu zaczac od niego wymagac. Jest dorosly,
            powinien umiec sam sobie gotowac, sprzatac, zmywac, pomagac Ci. A on jeszcze
            kase od ciebie ciagnie!
            My zawsze w domu mielismy "dyzury". Ja i moi bracia, kazdy mial swoj dzien w
            tygodniu, ze wynosil kosz ze smieciami i zmywal naczynia, w czasie wakacji
            zawsze obieralismy ziemniaki do obiady, zeby jak mama wroci z pracy to juz
            obiad byl troche przygotowany.
            Owszem, buntowalismy sie, nie lubilismy tego, ale nigdy nie traktowalismy matki
            jak sluzacej i kucharki.
            Mysle, ze to jest wlasnie najczestrzy problem samotnych matek, ze one swoim
            dzieciom "nieba by przychylily". Ale dzieci gdy sa male nie potrafia tego
            zrozumiec i docenic, a gdy dorosna to po prostu uwazaja, ze im sie tak
            nalezalo. W wychowaniu dziecka potrzebna jest zawsze lagodnosc i serce matki
            oraz stanowczosc i dyscyplina ojca. Jesli jednego zabraknie to nastepuje odchyl
            w ktoras strone.
            Bylas dla niego dobra i lagodna przez te wszystkie lata, on teraz jest w
            trudnym wieku i niestety potrzebna jest konsekwencja i stanowczosc. Np Ty
            gotujesz obiad on zmywa po obiedzie. Dostanie kase na cos tam jesli pomoze Ci w
            czyms tam.
            Jesli on jest na tyle beszczelny, ze potrafi wygonic Cie z pokoju to moim
            zdaniem trzeba nim troche potrzasnac.
            Rozmowa z terapeuta z pewnoscia duzo by pomogla.

            Zycze cierpliwosci i konsekwencji, mam nadzieje, ze nie zlamiesz sie i nie
            przyniesiesz mu pod nos obiadku dopoki Cie nie przeprosi!
            • mameja2 Re: Znam Ballade o Januszku 17.02.05, 07:37
              Tez mi to czasem tak wygląda.Mam dobrego psychologa w szkole, to moja
              koleżanka, która o wszystkim wie. On by na pewno nie chciał rozmawiać, bo po
              co? Dzięki!
    • vendetta82 Re: PROBLEMY Z 18-LETNIM SYNEM 16.02.05, 22:52
      JESTEM TAKZE STUDENTKA IV ROKU PEDAGOGIKI...ALE TO RACZEJ NIEWIELE MA DO RZECZY
      PANI MA NAPEWNO WIELKI PROBLEM. WINA NIE LEZY TYLKO PO PANI STRONIE (CHOC W
      ZNACZACEJ MIERZE), ALE PO "DOSWIADCZENIACH"..KRZYKIEM W 100% NIC PANI NIE
      ZDZIALA, BO TO MOZE TYLKO POGORSZYC...TRZEBA STARAC SIE ROZMAWIAC (ZNAM TO Z
      AUTOPSJI) ZA WSZELKA CENE - ON MUSI W KONCU ZROZUMIEC, ZE MOZNA POROZMAWIAC Z
      PANIA I ZE (PRZEDE WSZYSTKIM)PANI MA WLASNE UCZUCIA I ZDANIE (!). NIE WIEM, CZY
      ROZMOWA Z JEGO DZIEWCZYNA JEST DOBRYM POMYSLEM, TO ZALEZY NA ILE JA PANI
      ZNA..BO SYNA MOZE ZDENERWOWAC, ZE ZA JEGO PLECAMI PROBOWANE JEST COKOLWIEK!
      I POWINNA PANI ZASTANOWIC SIE NAD JEGO ZNAJOMYMI...JAKIE TO TOWARZYSTWO? CZY ON
      CZASEM PO NARKOTYKI NIE SIEGA..?BO TU JUZ SPRAWA OSTRO SIE SKOMPLIKUJE..NIECH
      MI PANI WIERZY - TEGO TAK LATWO NIE DA SIE "WYPLENIC"!TO JEST SCIERWO NIE Z TEJ
      ZIEMI! (PRZEPRASZAM ZA OSTRE SLOWA, ALE WIEM, O CZYM PISZE..NIESTETY..MAMY TAKI
      PROBLEM Z 18-LETNIM BRATEM..)!!!
      PROSZE TEZ PROBOWAC ROZMAWIAC ZE SPECJALISTAMI (MAM NA MYSLI PSYCHOLOGOW ITP),
      BO TU NA FORUM ZA BARDZO NIKT PANI NIE POMOZE...A ONI ZNAJA SIE NA RZECZY..ALE
      NIECH PANI TAM CHODZI SAMA...BO PRZYPUSZCZAM, ZE SYNA TAM PANI NIE ZACIAGNIE..
      PROSZE STARAC SIE ROZMAWIAC - TO NAPRAWDE POMAGA (WIELE RAZY) TYLKO TRZEBA
      POKAZAC, ZE SIE CHCE "WYSLUCHAC" I ...NIE PRZERYWAC..
      POZDRAWIAM!!!!! ZYCZE POWODZENIA Z CALEGO SERCA!!!!!
      • mameja2 Re: Jeszcze wczoraj myślałam, że to dobry pomysł 17.02.05, 07:40
        Ale jak porozmawiam z jego dziewczyną, to wyda się GG. Nie mogę na razie z tego
        zrezygnować bo ten mój czort ma słabą psychikę. Takie rzeczy tam wypisuje, że
        się trochę boję, żeby nie zrobił głupstwa jak ma problem. Narkotyki chyba nie
        wchodzą w grę, bo za mało kasy dostaje, obserwuję go uważnie. Żadnych
        książkowych objawów. jestem jednak czujna. Dzięki!
        • jennifer_e Re: Jeszcze wczoraj myślałam, że to dobry pomysł 17.02.05, 15:26
          Uwazam, ze do gg lepiej sie nie przyznawac, dla niego moze to byc ostateczna
          zdrada i usprawiedliwienie jego zlosci i agresji w stosunku do Ciebie. Wtedy
          juz zupelnie zostanie zaprzepaszczona mozliwosc kontaktu z nim.
      • myga Re: PROBLEMY Z 18-LETNIM SYNEM 17.02.05, 20:21
        ALE PO "DOSWIADCZENIACH"..KRZYKIEM W 100% NIC PANI NIE
        > ZDZIALA, BO TO MOZE TYLKO POGORSZYC
        _________
        To po co sama wrzeszczysz?
        • vendetta82 Re: PROBLEMY Z 18-LETNIM SYNEM 18.02.05, 16:11
          Przepraszam, o co chodzi..? To, że pisałam za pomocą "caps lock" nie oznacza,
          że krzyczę (czy "wrzeszczę", jak wolisz), tylko, że mi łatwiej pisać...Może mam
          słaby wzrok..? żastanowiłaś / -eś się nad tym...?????
          • myga Re: PROBLEMY Z 18-LETNIM SYNEM 18.02.05, 19:36
            Kup se okulary. Netykieta obowiazuje wszystkich. Wlasnie caps oznacza, ze
            wrzeszczysz.
            • vendetta82 Re: PROBLEMY Z 18-LETNIM SYNEM 19.02.05, 14:04
              Strasznie "miła" z Ciebie osoba...! Wnioskuję, że nie nosisz okularów..i nie
              życzę Ci tego!!!
              A tak się składa, że mam - zdziwienie?!?!!
              I nie tylko ja używam caps locka - jest mi łatwiej pisać....
              A tolerancja nie tyczy, rozumiem, nikogo...?
              Pozdrawiam
    • jola_iza Re: PROBLEMY Z 18-LETNIM SYNEM 17.02.05, 19:35
      Nie chcę być złym prorokiem ,ale moja przyjaciółka miała podobny problem wiele
      lat temu, teraz jej syn ma30 lat. O jej obecnych problemach możesz poczytać na
      forum bezpieczeństwo kobiet pod tytułem 'ballada o januszku".I z dnia na dzień
      jest gorzej.Tamten post napisała moja córka.Tak ,więc radzę już teraz udać się
      po pomoc do fachowców.
    • ewax100 Re: PROBLEMY Z 18-LETNIM SYNEM 17.02.05, 21:38
      Rozumie Cie doskonale i jednocześnie współczuję.Mam podobny problem z 18 letnia
      córką.W tym wieku córka przezywa bunt i agresje do całego swiata.Zle sie odnosi
      do najblizszych,nie chce rozmawiac,do głowy uderzyła jej dorosłość.Ciagle ma
      pretensje gdy pytam o której wróci,uważa że nie powinnam sie nia interesować bo
      jest dorosła.Ciagle mówi że chce jak najszybciej sie usamodzielnić i
      uniezaleznić i wynieść sie z domu.Tyle dobrego że ona dobrze sie uczy obawiam
      sie jednak ze ta atmosfera w domu jaką stwarza może zawazyć na jej
      przygotowaniu do matury.Ja jednak zawsze bardzo duzo z nia rozmawiałam a teraz
      ona sie zamknęla w sobie.Tak rozmawiałam nie krzyczałam i niestety nieprawdą
      jest ze jak mówi przysłowie co włozysz do szuflady to potem z niej wyjmiesz.Ja
      ciagle wkładam i nie wyjmuję.Jednak uważam ze błedem moim jest to ze dałam jej
      za wiele miłości/tez jedynaczka/wszystko za nia robiłam bo ona sie
      uczyła,wszystko co chciała to miała-a teraz ona po 18 latach tak mi sie
      odwdzięczyła,wszystko przekresliła decydując sie na nagłe odejscie z domu do
      chłopaka,którego nie akceptowaliśmy/z ważnych dla niej powodów/.Jednak jej nie
      przyjął i wróciła do domu z płaczem a cała agresje i nienawiść skierowała na
      swoich najblizszych.Ostrzegam wiec wszystkich rodziców -nie bądzcie za dobrzy
      dla swych dzieci bo potem przezywa sie rozczarowanie,dzieci tego nie doceniają
      a po latach odpłacaja sie chamstwem a nie sercem.Napisałam Ci to bo myśle że Ty
      tez byłas za dobra dla swojego syna a on tego nie umiał docenić.Pozdrawiam
      • mameja2 Re: Do ewax100 18.02.05, 08:49
        Podobno ja też kiedyś taka byłam ale moja mama zauważyła, że wśród innych ludzi
        prezentuję te właśnie poglądy, które w domu krytykuję. Wiele robiłam na przekór
        rodzicom i samej sobie. Trzymali mnie trochę zbyt krótko. Wcześnie się
        usamodzielniłam, tzn. zaszłam w ciążę. Dzięki nim zdobyłam wykształcenie i
        niedługo po ślubie zrozumiałam ile dla mnie znaczą. Moje poglądy i stosunki z
        nimi poprawiły się gdy mieszkałam poza domem i już tak zostało. Więc to nie
        jest tak że Twoja córka będzie dla Ciebie niedobra. Musi przewartościować swój
        system, a to stanie się gdy zmierzy się z własnym życiem, wtedy się wiele
        dokona w jej głowie. Ja też mam taką nadzieję co do mego syna. Naprawdę byłam
        okropną córką (było nas 3 ale ja byłam najgorsza) miałam swoje powody bo np.
        byłam bita i nie było w naszym domu dyskusji. W swoim domu wszystko zmieniłam,
        myślałam że to da mi sukces wychowawczy. Może działałam zbyt w drugą stronę,
        dając synowi prawie demokrację. Zobaczysz, będzie dobrze! Myślę, że z córkami
        da się jakoś dogadać a z synami gorzej bo to ojciec powinien, ja w sumie nie
        wiem o czym oni rozmawiają ze sobą ale może tak ma być? Pozdrawiam!
    • komandos57 O prosze!To jest arcyciekawe! 17.02.05, 21:43
      mameja2 napisała:

      > JESTEM 36-LETNIA MATKA. DO TEJ , ZA TE KRYTYCZNE TEŻ!
      xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
      Ona 36 lat,syn zdradzany przez jego dziwczyne.....hahahaha,no i aspiracje bycia
      DJ.Juz mi cieknie swiezy mocz po udach!Obszcac cie chce durna kobylencjo!
      • mameja2 Re: WIEM CO MÓWIĘ KOMANDOSIE 18.02.05, 08:40
        Bardzo Cię proszę zwracaj się kulturalnie! Sprawę z dziewczyną znam dokładnie,
        nawet ją uczę w PG i dobrze znam rodziców. Byli zrozpaczeni po tym wszystkim i
        wszyscy zwróciliśmy się do specjalistów, okazało się,że cierpi na zaburzenia
        afektywne, dwubiegunowe, co właśnie tak się objawia. Ona ma wszystkie objawy i
        cieżko z nią wytrzymać. Drugi zarzut. Syn pracuje dorywczo jako DJ ale jest
        duża konkurencja i brak znajomości. Ja zrobiłam swoje, pomogłam przy starcie a
        co dalej, zależy od niego. Cały czas mu tłumaczę, że to powinno być hobby a
        dobre studia zapewnią pracę. Twoje opinie biorę pod uwagę ale proszę Cię nie
        używaj takich brzydkich sformułowań. Pozdrawiam!
        • forumromanum Re: WIEM CO MÓWIĘ KOMANDOSIE 18.02.05, 10:24
          ...ja bym komandosa nie pozdrowił...
          • silie Re: WIEM CO MÓWIĘ KOMANDOSIE 18.02.05, 13:55
            Wszystko już chyba zostało napisane, o tym co powinnas zrobić, ale nie wiem co
            ztego wyniknie...
            Uważam, że chamstwa nie da się wyplenić.A to jest widać jedna z głównych cech
            Twego syna - to gg - najprostszy przykład.Może dzięki terapii dałoby się
            wyeliminowac tkwiącą w nim agresję? Może to ona jest przyczyną tego chamstwa?
            Noramlny, dobry nastolatek, przy Twojej postawie do tej pory byłby wdzięczny,
            że ma taką matkę jak Ty.A jeśli on jest po prostu zły? Przecież tego nic nie
            zmieni.TAKI JEST.Januszku - oby tak się nie skończyło...
            Wiem tylko, że jedni ludzie tym wieku potrafią być tak samo dobrzy dla swojej
            rodziny jak i dla przyjaciół, dziewczyny - a i innie nie.
            Mój brat dla swojej dziwczyny jest w stanie zrobić wszystko.W domu nigdy nie
            umył po sobie łyżeczki, jeśli sprząta, to zmuszony przez mamę, ale na odwal
            się; często wolę to zrobić sama, bo po co po nim poprawiać? Ma 20 lat.
            A u niej? Wiem, że zmywa, gotuje, szoruje podłogi, wszystko na tip-top.Inny
            człowiek.Po prostu, mnie i mamę ma gdzieś.
            Na pewno poniekąd jest to wynikiem, że nasz ojciec zmarł gdy brat miał 6
            lat.Własciwie go nie pamięta.Przez kilka lat mieszkała z nami babcia, więc
            chowany był przez 3 kobiety - on nie miał żadnych obowiązków.
            Niestety w takich przypadkach brak "twardej ręki" taki ma skutek.

            Czeka Cię długa walka. I nie wiem, czy ciągnąć ją za wszelką cenę...
            s.
            • mameja2 Re: NIE WIEM CZY TO JUZ WSZYSTKO SILIE 18.02.05, 17:40
              WYDAJE MI SIĘ, ŻE TWÓJ BRAT NA RAZIE JEST BARDZO ZAKOCHANY I DLATEGO TAK SIĘ
              ZACHOWUJE. JAK MU MIŁOŚĆ PRZEJDZIE TO WYJDZIE PRAWDA, JAKĄ ZNASZ. CHEMIA
              ZMIENIA CZŁOWIEKA, BOJĘ SIĘ ŻE PARĘ LAT PO ŚLUBIE MÓJ SYN BĘDZIE TAKI DLA ŻONY
              JAK DLA MNIE. TERAZ SWOJEJ NOWEJ DZIEWCZYNIE NIEBA BY PRZYCHYLIŁ. ZUPEŁNIE INNY
              CZŁOWIEK. NIE WIERZĘ, ŻE TAK ZOSTANIE. ALBO BĘDZIE SIĘ Z NIM MĘCZYŁA ALBO SIĘ
              ROZSTANĄ. DZIĘKI!
    • mameja2 Re: BARDZO WSZYSTKIM DZIĘKUJĘ ALE PROSZĘ O JESZCZE 18.02.05, 17:46
      Rozmawiałam dziś z synem i niestety na razie nie ma mowy o psychologu. Sama
      przecież nie pójdę. Tym bardziej, że rozmawiam ciągle z koleżanką, pedagogiem
      (po Resocjalizacji) więc mam też jej zdanie. Nie umiem się długo gniewać i
      próbuję ustalić nowe zasady w naszym domu. Niestety opornie to idzie.
      Szczególnie przy obcych osobach (np. jego dziewczynie) zachowuje się po
      chamsku. Jakby coś chciał udowodnić, nie rozumiem tego. Jeśli ktoś ma coś do
      dodania, chętnie poczytam.Dzięki!
      • oleena Re: BARDZO WSZYSTKIM DZIĘKUJĘ ALE PROSZĘ O JESZCZ 18.02.05, 18:17
        a ja myślę, że możesz sama iśc do psychologa
        nie po to, by zmieniać syna, tylko po to, by zmienić swój stosunek do niego, co
        na dobre wam obojgu wyjdzie
        • jennifer_e Re: BARDZO WSZYSTKIM DZIĘKUJĘ ALE PROSZĘ O JESZCZ 18.02.05, 19:16
          zgadzam sie, pojdz sama, dla siebie. I rowniez po to aby dowiedziec sie od
          profesjonalisty jak z nim postepowac. Ja nie wierze, ze on jest tak z gruntu
          zly. Mysle, ze jest po prostu zagubiony, ma w sobie jakies poklady zlych
          emocji, z ktorymi nie umie sobie poradzic.
          Ale jesli tak to zostawisz to nie tylko Ty bedziesz miala ciezkie zycie, ale i
          on sam i kobieta, z ktora on sie zwiaze w przyszlosci.
          • silie Re: BARDZO WSZYSTKIM DZIĘKUJĘ ALE PROSZĘ O JESZCZ 18.02.05, 22:11
            Masz rację Mamejo...na pewno kiedy minie chemia, prawda wyjdzie na jaw.
            Wątpie, żeby mój brat był w stanie pokonac swoje wszystkie paskudne
            przyzwyczajenia, bo zwyczajnie wiem, że nawet nie wie, że one są paskudne.
            A Tobie zyczę powodzenia i podziwiam za optymizm i wiarę w sukces:)
            s.
            • komandos57 jeszcze ...wiecej bzdetow....pisac prosze. 18.02.05, 22:15
              utwirdzcie ja w przekonaniu ze zwichrowana jest mentalnie tylko ciut.Ze Tworki
              ja uzdrowia.Te bzdety puste,obrazalskie,formalistyczne.Pisac prosze.
              • mameja2 Re: DZIĘKI KOMANDOSIE 18.02.05, 22:53
                ZA TO TY W OGÓLE NIE JESTEŚ ZWICHROWANY, CO NIE? PRZEJRZAŁAM WSZYSTKIE TWOJE
                WYPOWIEDZI W "GAZECIE" I WSZYSTKIE SĄ W PODOBNYM STYLU. TAK W OGÓLE TO NIE MASZ
                ZA WIELE DO POWIEDZENIA, PEWNIE CI LEPIEJ JAK KOGOŚ ZDOŁUJESZ. JESTES TAKI
                WIELKI, MĄDRY, TO FAJNIE TAK SIE NAŚMIEWAĆ ZE WSZYSTKICH! MYŚLĘ, ŻE JESTEŚ
                SFRUSTROWANYM NIEUDACZNIKIEM. TWOJE OPINIE CZĘSTO WIĄŻĄ SIĘ Z SEKSEM, CHOĆ NIE
                TO POWINNO BYĆ TEMATEM, PEWNIE WIĘC MASZ JAKIEŚ ZALEGŁOŚCI? NIBY BIEDACZEK ALE
                W REALU BAŁABYM SIĘ CIEBIE. MOŻE BIJESZ ŻONĘ I DZIECI? WYSTARCZY, ŻE DO NICH
                MÓWISZ TAKIM JĘZYKIEM!MAM NADZIEJĘ, ŻE NIE MASZ ŻONY ANI DZIECI...
    • procesor Warto przeczytać i zastosować 19.02.05, 10:10
      Może dla matki osiemnastolatka trochę za późno.. ale kto wie?

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=575&w=20621284
      Poczatek zacytuje:
      Kochane, Dorosłe Mamy Dorosłych Dzieci
      Autor: kachax
      Data: 15.02.2005 14:19

      + dodaj do ulubionych wątków

      skasujcie post

      + odpowiedz cytując + odpowiedz
      Mamusie,

      Często czytam rózne wątki, słysze użalania pomiędzy znajomymi, lamenty
      przyjaciółek mojej mamy....jakie te dzieci okropne, całe życie poświęciłam,
      sobie odmawiałam, a one takie niewdzięczne, leniwe itp. itd.

      Kochane mamusie,

      Kochajcie mądrze, nie rezygnujcie z Waszego życia.....bo nikt Wam go nie
      zwróci, a za poświęcenie też nie podziękuje. Dlaczego?...bo o to Wasze
      poświęcenie nie prosił. Bo "nie prosił sie na świat" i to co dostał to dostał
      z Waszej nieprzymuszonej woli, wiec nie stawiajcie dzieciom warunków
      wdzięczności post factum.

      Nie oczekujcie że dzieci "mają sie Wami opiekować" na starość, bo po to je
      powołaliście na świat żeby sie spełniły w takim obowiązku. To się robi z
      miłości do rodzica i w miarę możliwości mając własne niezależne życie.
      Dzieci odpracują poświecenie swoich rodziców dla swojego potomstwa, a to
      potomstwo mając swoich potomków... nie inaczej.

      Nie oczekujce że dzieci będą spełniać Wasze marzenia, one maja własne
      marzenia. Większość nie umie spełniać tych własnych, a co dopiero cudzych?!
      Wasze marzenia mieliście spełnić sami, a jeśli tego nie zrobiliście to
      trudno, wyciągnijcie wnioski i wspierajcie pociechy by próbowały realizować
      własne. Cieszcie się tym że im się udaje.

      Uczcie dzieci samodzielnosci, nie nianczcie bez końca. Kiedyś Was zabraknie,
      może nawet wcześniej niż myślicie, chcecie patrzeć z nieba jak
      dzieci "pieprzą" sobie życie? Nieee, nie chcecie. To dajcie im wiarę w
      siebie, umiejętność rozróżniania dobra od zła, by nie zgninęły gdy chwiliwo
      świat zwali im się na głowe....albo po prostu dorosną!
      ************

      c.d. pod podanym linkiem
      :)
      • mameja2 Re: ZARAZ TAM ZAJRZĘ 19.02.05, 13:14
        Ale ja wiem, że poświęcenie rodziców oddaje się później własnym dzieciom a nie
        starym rodzicom. Nie chcę od niego wdzieczności tylko odrobinę szacunku i
        kultury. Tak go wychowywałam i teraz żądam respektowania wpojonych zasad, które
        jakoś się ulotniły. Wiem, trzeba żyć własnym życiem tylko skąd je wziąć skoro
        się dużo pracuje i potem w domu też? Nic się nie chce ani nie ma na to kasy.
        Zostaje mi zawsze jazda rowerem po okolicy bo to tanie i zdrowe, dopóki ktoś mi
        krzywdy nie zrobi na pustej drodze koło lasu. Tam, gdzie dużo samochodów nie da
        się jeżdzić. Zaraz tam zajrzę...
    • horney79 Re: PROBLEMY Z 18-LETNIM SYNEM 19.02.05, 11:06
      ekspertem w wychowaniu dzieci nie jestem, bo sama jeszcze nie jestem matka,
      czytam jednak ten watek i nasuwa mi sie tylko jeden pomysl: powinna sie Pani
      zwrocic do psychoterapeuty. Wcale niekoniecznie z synem, bo on pewnie sie na to
      nie zgodzi. Sama, po to, zeby porozmawiac z osoba postronna, a do tego
      kompetentna. Pisze Pani, ze ma mozliwosc rozmowy z kolezanka, ktora
      jednoczesnie pracuje jako psycholog szkolny. Mysle, ze rozmowa z osoba, ktora w
      ogole Pani nie zna, bedzie jeszcze bardziej wartosciowa, chocby ze wzgledu na
      to, ze nie bedzie sie Pani krepowac. Ja chodze do terapeuty, poniewaz mam
      nerwice lekowa, ale wiem, ze centrum, do ktorego chodze prowadzi takze
      doradztwo z zakresu pedagogiki, wychowania, pomaga wlasnie rodzicom, ktorzy
      maja roznego rodzaju problemy ze swoimi dziecmi. Na pewno znajdzie Pani takie
      miejsce. Rady osob na forum, sa tylko wirtualnymi radami, a Pani potrzebna jest
      chyba rozmowa, nie tylko po to, zeby uzdrowic relacje z synem, ale tez, zeby
      pomoc Pani samej, bo atmosfera w domu niewatpliwie nie jest dla nikogo latwa.
      Co do gg i tresci, jakie pisze syn, to nie nalezy sie tym az tak przejmowac,
      jest to specyficzny wiek, mysle, ze w ten sposob syn stara sie podkreslic wsrod
      rowiesnikow, ze jest silny i niezalezny, ze w domu moze robic, co mu sie
      podoba. Taka swoista retoryka mlodziezowa. Nie wiem dlaczego Pani wychowuje
      syna samotnie, ale moze on teraz wszedl w wiek, kiedy nieswiadomie obwinia
      Pania, jako najblizsza mu osobe, ze nie ma ojca. Zawsze matke wychowujacej
      samotnie jest trudniej zachowac rownowage, brakuje drugiego bieguna, a trudno
      dzielic role matki i ojca w jednym. Pisze Pani tez o przejawach agresji, chocby
      w postaci niszczenia paneli czy kafelek w przyplywie zlosci. Agresja jest
      czesto przejawem bezsilnosci. Pewne jest tez to, ze nie powinna Pani zwracac
      sie o pomoc do dziewczyny syna. To rowniez mloda osoba, jak sie domyslam,
      pewnie nie bedzie w stanie Pani pomoc, a tylko syn poczuje, ze dziala Pani za
      jego plecami, ze prowadzi podwojna gre. Z doswiadczenia wiem, ze to tylko moze
      wzmoc agresje, w dodatku bedzie mial powod, zeby ja uzasadnic, to samo dotyczy
      gg, trzeba bardzo uwazac, zeby nie dowiedzial sie, ze czytala Pani jego
      rozmowy. Straci w pelni zaufanie, wycofa sie jeszcze bardziej.
      To takie moje refleksje po lekturze tego watku. Polecam naprawde goraca
      terapie, mysle, ze tam dowiedzialaby sie Pani naprawde wiele. Jest Pani mloda
      kobieta, wczesnie zostala Pani matka, jest Pani w zasadzie sama z tym
      problemem, dlatego jeszcze raz polecam
      pozdrawiam serdecznie
      H.
      • mameja2 Re NO TAK, WYBIORĘ SIĘ W KOŃCU DO PSYCHOLOGA 19.02.05, 13:18
        Jak tylko czas pozwoli. A obwiniał mnie zawsze trochę za rozwód, bo to ja
        podałam, ja odeszłam. Wie jednak, że życie razem byłoby piekłem, więc tylko
        czasem mówi, że chciałby mieć tate w domu i że to nie to samo (niedaleko
        mieszka). Dzięki!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka