16.02.05, 12:52
dochodzę do wniosku, że chcę poznać Prawdę, a co mi tam. I teraz tak, powiedz
mi jak to jest, świat jest powtarzalny - rodzimy się i umieramy i tak w kółko
pod różnymi postaciami, dobra jest, (nawet wolę nie myśleć, że byłam w
poprzednim wcieleniu kąkolem:), ale nawet jeśli, zniosę to.) Ty twierdzisz,
że cywilizacja jest powtarzalna, tylko ludzie tego nie wiedzą, i że tu tkwi
problem. No ale pewnego dnia się dowiedzą i co wtedy ? Czy to sie wszystko
przestanie powtarzać i skończy ? Czy zostaną zbawieni wszyscy ? Czy tak w
nieskończoność będziemy się mordować w tych kolejnych wcieleniach ? Czy
będzie wielkie bum i wszystko zniknie, a obserwator zabierze zabawki i
pójdzie ? No powiedz mi.
Obserwuj wątek
    • imagiro Re: Imaginku, 16.02.05, 16:20
      dzieki za postawienie tych waznych pytan. odpowiem na nie w sposob, w jaki
      rozumiem ten temat. nie chce nikogo namawiac do zmiany wiary, przekonan i
      tradycji myslowych. nie uzurpuje sobie prawa do wiedzy absolutnej a to co
      napisze, jest produktem moich dociekan i glebokich przekonan. prosze wiec
      wszelkich krytykow o powstrzymanie sie od miachania mnie z blotem. tu nie o to
      chodzi. do rzeczy jednak:
      centralna potrzeba dla mnie i wydaje mi sie, ze kazdego myslacego czlowieka
      powinna byc proba wyjscia poza LOKALNE rozumienie naszego pobytu na tej
      planecie, poczatkow naszej egzystencji i samego procesu kreacji.
      Co ja rozumiem poprzez LOKALNE podejscie do tych zywotnych zagadnien ?
      jest to nic innego niz widzenie nas samych z perspektywy pisanej historii, w
      przedziale Sumeria- XXI wiek. Okraszeniem tej wizji jest cala, choc bardzo
      odlegla od kompletnosci teria ewolucji, pokazujaca nam roziwjajaca sie amebe,
      ryby wychodzace na brzeg, czlekoksztaltne prostujace swoj kregoslup i wreszcie
      nas, ogladajacych telewizje i szczesliwych ponad miare (?).
      LOKALNYM podejsciem jest rowniez teoria kreacji w wydaniu biblijnym, stworzenia
      czlowieka na podobienstwo boze etc, a wszystko to okolo 6 tysiecy lat temu ...
      W tych obrazach sie poruszamy i nie trudno jest zaakceptowac, milczaco, ze
      wszystko posuwa sie "do przodu", w sposob liniowy, od prymitywnych form bytu,
      do swietlanej przyszlosci, gdzies tam, poza wiek XXII (dalej lub blizej, w
      zaleznosci kogo chcemy obdarowac wakacjami na Ksiezycu, dzieci czy prawnukow).
      Teraz jak ja to widze:
      rozciagnijmy jednak nasza wyobraznie POZA LOKALNE rozumienie egzystencji, w
      sensie CZASOWYM i PRZESTRZENNYM. Tak, biblia ma w penym sensie racje podobnie
      jak Darwin i juz tlumacze dlaczego. Zycie w postaci
      prostych organizmow jest norma we wszechswiecie. Gdy warunki lokalne na
      planetach dojrzeja do punktu, w ktorym proste zycie jest juz mozliwe, zycie
      zwyczajnie pojawia sie. Dzieje sie to jednak nie rownoczesnie i w konsekwencji
      mamy juz planety z rybami wychodzacymi na brzeg w jednej czesci kosmosu,
      podczas gdy w innej czesci musza uplynac jeszcze miliardy lat by ziarno zycia
      wydalo owoce. To tyle Darwin. I tu wchodzi do akcji "kreacjonizm" biblijny.
      W kosmosie w wyniku ewolucji powstaly istoty myslace, ktore nie zatrzymaly sie
      w swym rozwoju i na drodze genetycznych prob, tworzyly NA SWE GENETYCZNE
      PODOBIENSTWO istoty nizsze (to wazne) od siebie, ktore dalej juz podlegaly
      indywidualnej ewolucji. Tak zostal stworzony CZLOWIEK, ktory jest niczym innym
      jak kopia malpy i BOGA OJCA spoza tej planety. Tego typu kopy ewolucyjne sa
      norma we wszechswiecie. My, o ile nas nie zaleje wlasna glupota, bedziemy
      robili dokladnie to samo, jesli uda nam sie kiedys dotrzec do planety, na
      ktorej bedziemy mieli odpowiedni, lokalny material genetycznym, ktory podda sie
      wszczepieniu naszych wlasnych genow. A dlaczego bedziemy to robic ? Bo te
      mutanty beda mogly sie zaadoptowac do zycia na swej planecie o wiele latwiej.
      A po co nam to ? hahahahahahahahahaha .... przeciez, ktos bedzie musial na nas
      pracowac ... Kim my bedziemy dal nich ? BOGIEM, a czym bedzie praca dla owych
      genetycznych Adamow ? Przeklenstwem .... widzisz cala biblie jak na dloni ?
      Nie ma tu czasu na pokazanie ci jak genezis biblijny daje mnostwo materialu do
      tego typu hipotez.
      Wracajac do tematu.
      Czy jest szansa dla ludzi w zrozumieniu, ze kiedys juz tu bylismy, ze jestesmy
      wynikiem ewolucyjnej-kreatywnosci, ze czesc naszych genow pochodzi od
      niewiadomych rodzicow, ze czesc czyni nas bracmi ze wszystkim co zyje na tej
      planecie ? Ze nasza egzystencja wciaz i wciaz doprowadza nas do tego samego
      punktu, punktu wrzenia i zapasci, czego nie chcemy zaakceptowac uwazajac
      naiwnie, ze zmierzamy ku swietlanej przyszlosci ...
      Jest sansa i to jedyna i tylko wtedy, gdy zdamy sobie sprawe, ze siec powiazan
      z calym wszechswiatem jest o wiele wieksza niz nasze LOKALNE proby znalezienia
      naszych korzeni.
      Dusimy sie w swej ignorancji. Polaczenie ewolucji w wymiarach o ktorych mowie z
      prawidlowa interpretacja biblijnych wydarzen daje nam niepowtarzalna szanse
      ujrzenia siebie samych na wszystkich pietrach egzystencji.
      Nie musimy sie zabijac, historia Atlantis nie musi sie powtorzyc i historia
      zagubionych cywilizacji sprzed milionow lat, o istnieniu ktorych mozemy tylko
      snic.
      Wiedza o ktorej mowie jest czyms o wiele bardziej realnym i prawdopodobnym niz
      niz cala duchowosc, archelogia, historia i geologia razem wziete ... czyli te
      kanony, ktorymi dzisiaj podpieramy sie, myslac ze dajemy odpowiedz naszej
      ciekawosci poznawczej.
      Widzisz, nie mozna byc calkowicie wolnym, nie wiedzac kim sie jest. Nasz
      swiatopoglad obecny ma tyle ograniczen, ze az boli mnie, gdy o tym pomysle.
      Zauwaz, ze w ogole w tym poscie nie poruszylem INNEGO WYMIARU, w ktorym
      egzystujemy pomiedzy "planetarnymi" edycjami. I , zeby dopelnic obrazu, zyjemy
      w nieskonczonej ilosci wymiarow ... w tym samym czasie !
      Pytasz czy wszyscy beda zbawieni ... to znowu lokalne rozumienie egzystencji.
      Sugerujesz tym pytaniem, ze cos bedzie musialo zginac podczas, gdy cos innego
      bedzie nagrodzonym. To nie tak pracuje. Wszyscy jestesmy juz zbawieni gdyz samo
      zycie jest zbawieniem.
      Do kompletnego wyzwolenia sie potrzebne jest totalne zaakceptowanie swej
      kompletnosci i jednosci z calym wszechswiatem, i wglab i wszerz, poprzez
      wymiary, poprzez ewolucyjne kamienie milowe, nagle zwroty i upadki.
      Tylko to da nam szanse do wyjscia na prosta.
      Amen.
      Imagine.
      • marusia_ogoniok Uffffffffff, nareszcie........... 16.02.05, 16:52
        Bardzo ładnie przedstawiona, na przeróżne sposoby wałkowana - stara, dobra
        koncepcja...:) poza oczywiścią końcówką tyczacą zbawienia... tego nie
        kumam......... a musze znikać jak zwykle....,:(
        Bardzo proszę się wypowiedzieć w takiej oto sprawie:
        Zaszczepiono nas na tej planecie w celu czerpania korzyści......... no róznie
        gadają.... karmienie się energią... nasienie.... itp..... Wobec powyższego jest
        silne zaineresowanie aby sprawa ta nie wyszła na jaw........ stąd różnego
        rodzaju prorocy, objawieńcy i tym podobni tuszownicy....
        A skąd się wziął Luty....?, który twierdzi, że wszystko jest ok......... że te
        świecące gów na na powierzchni zbiornika na gnojowicę, zwanym uprzejmie Forum
        Psychologia to - Duszyczki Świetliste.... i mają nie mysleć, nie rozwijać
        się /znaczy się mysleć o Ch uju i rozwijać wargi sromowe.../ bo i tak są
        boskie......... jednym słowem..... morda w kubeł.... flirt czy zauroczenie?,
        nie mogę sobie poradzić z teściową.... i status quo..... raj....., a
        Wszechświadomość się raj... duje.... i ssie....
        • imagiro Re: Uffffffffff, nareszcie........... 16.02.05, 16:57
          marusia, skad sie wzial luty to nie wiem. unika glebszych kontaktow ze mna.
          to chyba w prostej linii potomek tych Bogow z Plejad.
          szanuje cie laleczko i ciumkam w polika.
          Twoj sklonowany, zniewolony Imagine.
          • jarmucha Re: Uffffffffff, nareszcie........... 16.02.05, 19:56
            > marusia, skad sie wzial luty to nie wiem. unika glebszych kontaktow ze mna.

            a wiesz, jak to wyglada z boku?
            jak to widza maluczcy czytacze?
            Az wali po oczach, ze to Ty nie chcesz rozmawiac z Lutym

            Jakbys sie bal, czy co?

            a publika czeka
            to by dopiero byly igrzyska ;))

      • milosnikkota Re: Imaginku, 16.02.05, 17:29
        Jak to przeczytałam zrobiło mi się smutno.

        Raz - z powodu, że możliwe, iż nie do końca rozumiem.
        Dwa - z powodu, że rozumiem.
        • imagiro Re: Imaginku, 16.02.05, 17:32
          milosnikkota napisała:

          > Jak to przeczytałam zrobiło mi się smutno.
          >
          > Raz - z powodu, że możliwe, iż nie do końca rozumiem.
          > Dwa - z powodu, że rozumiem.
          *****
          nie bojaj sie. to w rzeczywistosci jest bardzo piekne. swiatla kosmicznych
          fajerwerkow i my, skapani w tym wszystkim ....
          • milosnikkota Re: Imaginku, 16.02.05, 17:48
            Napisałam o smutku, a ty odpisałeś, że mam się nie bać.
            I masz rację, czasami (często?) czuję jak w środku mnie małe dziecko
            boi się śmierci i tego co po niej, a ja nie potrafię go pocieszyć.

            To co piszesz o fajerwerkach światła jest piękne.
            Chciałabym, aby tak było.

            Miewam chwile, gdy czuję jedność.
            I to daje spokój i poczucie harmonii.

            Jednak nie lubię o tym mówić w realu.
            • imagiro Re: Imaginku, 16.02.05, 18:00
              wlasnie powinnismy mowic o tym, tylko o tym. kiedys czytalem opis poczatkow
              Atlantydy, zaraz po przybyciu na planete nasza Atlantow. Rajskie ptaki,
              won kwiatow, zadnej pracy, smierc wygladala w ten sposob, ze kto chcial, to
              odlatywal ze swym cialem do Plejad na odpoczynek ... rwace potoki, kolory jak
              z basni, zwierzeta jedzace z reki, muzyka wiatru delikatnego, portale z
              kwiatow ... teraz porownaj to ze swym widokiem przez okno, idz na glowna ulice
              swego zadymionego miasta, zobacz zaplakany kondukt pogrzebowy ... czytaj
              gazete ... strach przejmuje.
              • milosnikkota Re: Imaginku, 16.02.05, 18:27
                I sądzisz, że poprzez mówienie wrócimy do raju?

                Hipotetycznie jest to wyobrażalne. Nagle wszyscy odkrywają PRAWDĘ.

                Czy jednak jest to realne. Nie zniechęca cię mówienie do głuchych, albo myśl że
                nie jest tak jak ci się zdaje, że to co powstaje w twojej głowie nie jest tylko
                pobożnym życzeniem mającym osłabić lęk przed nicością.

                Trzeba mieć silną wiarę w to co się mówi. Inaczej, trzeba czuć to co się mówi.
                Jest szansa by to osiągnąć, i jak pozbyć się sceptycyzmu (może pesymizmu?).

                • imagiro Re: Imaginku, 16.02.05, 18:45
                  ja wierze w to o czym mowie. wierze , ze w naszych rekach jest ten rajski
                  spiew wszystkiego wokol. nie jestem zadnym nawiedzonym mistykiem. wiem, ze nie
                  wyciagamy rak do swojego wlasnego losu. zabijamy sie. czy mnie to zniecheca, ze
                  mowie do gluchych ? ani tak ani nie. czuje ze pozegnamy sie z tym swiatem juz
                  niedlugo. i jest juz za pozno.
                  Imagine.
                  • alicja-ciekawska Re: Imaginku, 16.02.05, 19:48
                    imagiro napisał:

                    > ja wierze w to o czym mowie. wierze , ze w naszych rekach jest ten rajski
                    > spiew wszystkiego wokol. nie jestem zadnym nawiedzonym mistykiem. wiem, ze
                    nie
                    >
                    > wyciagamy rak do swojego wlasnego losu. zabijamy sie. czy mnie to zniecheca,
                    ze
                    >
                    > mowie do gluchych ? ani tak ani nie. czuje ze pozegnamy sie z tym swiatem juz
                    > niedlugo. i jest juz za pozno.
                    > Imagine.


                    ale to slicznie napisales.
                    A jak niedlugo,co czujesz?za rok ,za dwa lata?kiedy?
                    • imagiro Re: Imaginku, 16.02.05, 20:00
                      2012 albo wczesniej ...
                      • alicja-ciekawska Re: Imaginku, 16.02.05, 20:03
                        imagiro napisał:

                        > 2012 albo wczesniej ...
                        jak bym miala Twoje przekonanie ,to juz dzis przestalabym sie zamartwiac.
                        A ty masz zmartwienia?
                      • hubkulik Re: Imaginku, 17.02.05, 16:08
                        Kalendarz Majow sie konczy?
                        Gdzies o tym slyszalem, a interpretacje tego faktu sa przerozne.

                        Pozdrawiam Hubert
              • hubkulik Re: Imaginku, 17.02.05, 16:05
                >teraz porownaj to ze swym widokiem przez okno, idz na glowna ulice
                > swego zadymionego miasta, zobacz zaplakany kondukt pogrzebowy ... czytaj
                > gazete ... strach przejmuje.

                Podobno to umysl kreuje rzeczywistosc.
                Wiec co Cie tu trzyma?

                Pozdrawiam Hubert
      • czarnycharakter "mysliciel" i "dociekacz" imaginek 16.02.05, 22:31
        Drogi Imaginku, winszuje Ci zanajomosci wypocin pewnego szwajcarskiego
        hotelarza, z nazwiska bodaj Deniken. Przedstawiles zaiscie trywialna wersje jego
        bodaj dwudziestu paru ksiazek. Nazywa sie to mniej wiecej tak:
        kosmici przylatywali,
        przy malpach dlubali
        az ludzikow zmajstrowali...
        Doprawdy fascynujace sa Twoje "dociekania" i "glebokie przemyslenia" - wow !!!
        czch
        • imagiro Re: "mysliciel" i "dociekacz" imaginek 16.02.05, 22:53
          nie wysilaj sie. to za trudny temat dla ciebie.
      • qw5 No dobrze, 17.02.05, 15:14
        ale co się z nami - jako ludzkością - stanie jeśli nie dojdziemy ewolucynie czy
        rozumowo do poziomu, żeby sobie latać po planetach i wszczepiać nasze geny
        jakimś niedorozwojom ? Albo co będzie, jeśli ten czubek w Korei albo inny
        pokaże czy naprawdę ma bombę. Co wtedy? Co się stanie z tymi, co są w innych
        wymiarach.
        W innych wymiarach... , chcesz mi udowodnić, że działam w jednym czasie na
        kilku frontach ? Latam po różnych planetach. A inni podstępem wzięci na mnie
        charują. Nie no .

        Co powiesz osobie, której umiera ktoś ukochany. Która patrzy otępiale na
        porcelanowy kubek, na buty i pyta się, dlaczego do cholery, dlaczego te
        nieznaczące rzeczy trwają. Jak ją pocieszysz. Jak jej to przetłumaczysz, że nie
        ma śmierci. Że wszyscy wciąż żyjemy i to wielowymiarowo i wszędzie. NO jak?
        • imagiro Re: No dobrze, 17.02.05, 16:59
          za duzo pytan jak na moja mala glowe. zreszta nikt nie bylby w stanie ci
          odpowiedziec. wiem jedno i sa to tylko dwa mozliwe rozwiazania, wedlug mnie.
          1. Albo wszystko lezy w naszych rekach i mozemy zostac panami tego
          wszechswiata (tu niekoniecznie mowie o homo sapiens )pokonujac nawet
          smierc ...
          2. Albo nic nie ma sensu i wszelkie nasze proby mocowania sie z bogami sa zdane
          na fiasko ...
          Jak sie zastanowisz glebiej, to nie mamy wyjscia i musimy probowac. Przy okazji
          jednak kopiemy sami sobie groby poprzez swoja glupote.

          Osobiscie uwazam, ze wspolpracujac z natura jestesmy w stanie poruszyc gory i
          galaktyki. Ale do tego potrzeba wspolpracy wszystkich. Potrzeba wzajemnej
          milosci. Zaden z warunkow jest niespelniony i dlatego pograzymy sie w
          kompletnym chaosie i to juz niedlugo. To nie straszenie, nie szukanie tanich
          efektow. Taka jest prawda o czym coraz czesciej zaczynaja pisac i mowic zrodla
          dalekie o teoretykow konspiracji.
          czarnycharakterze, odpusc sobie komentarze i napij sie ginger_beer za moje
          zdrowie.
          Imagine.
          • hubkulik Re: No dobrze, 17.02.05, 17:15
            Ja bym nie panikowal. To naturalne rytmy. Harmonia, potem chaos, zeby potem
            odbudowal sie porzadek na wyzszym poziomie itd.
            Ja utrzymuje harmonie w sobie poprzez codzienna, regularna praktyke
            medytacyjna. Polecam:)

            Pozdrawiam Hubert
          • czarnycharakter Imaginku, 17.02.05, 17:51
            pije za Twoje zdrowie, tym razem jednak gin & tonic; widzisz, ze jestem
            usposobiony lagodnie - niskoprocentowo...
            czch
            • imagiro Re: Imaginku, 17.02.05, 17:58
              czarnycharakter napisał:

              > pije za Twoje zdrowie, tym razem jednak gin & tonic; widzisz, ze jestem
              > usposobiony lagodnie - niskoprocentowo...
              > czch
              ****
              i za to cie kocham, szczerze, jak czlowiek powinien kochac czlowieka ...
              • qw5 Re: Imaginku, 17.02.05, 20:16
                Przepraszam, że linkuję, to brzydka metoda , ale

                Do marusi:
                "szanuje cie laleczko i ciumkam w polika"

                Do czarnegocharakteru:
                " i za to cie kocham, szczerze, "

                OJ, Imagine :) Ty zagorzały przeciwnik pewnej orientacji seksualnej. Takie
                rzeczy.
                • imagiro Re: Imaginku, 17.02.05, 20:19
                  marusia to chlop ? nie wiedzialem ... a czarnegocharaktera kocham jak czlowiek
                  czlowieka ... co w tym zlego ?
                  • qw5 Re: Imaginku, 17.02.05, 20:27
                    Ja też nie wiem, tylko tak się domyślam, bo jeśli ona jest kobietą, to ja się
                    wypisuję z takiego towarzystwa.
                    A jak ją ciumknąłeś w policzek, to nie poczułeś czegoś ostrego ?:) Poza
                    jęzorem ? :)
    • rybolog A to kosmiczne cwaniaczki...juz wszystko rozumiem 17.02.05, 20:21
      Jedni przylecieli z planety a, drudzy z planety b, trzeci z planety c. Ci z a,
      zostawili mam Chrystusa, ci z b zostawili Allaha a ci z c, Budde. No i teraz
      patrza sie na nas z innego wymiaru jak sie wszyscy napieprzamy i stawiaja
      zaklady ktory lepszy...A my glupie mloty, dajemy sie na to nabrac...tyle lat!!!
      • qw5 Re: A to kosmiczne cwaniaczki...juz wszystko rozu 17.02.05, 20:31
        Dobrze, że nam pensji nie zabierają, bo już by było niewesoło. (chociaz jak
        pogadać z niektórymi, to mają takie wrażenie, że ktoś ich skubie na potęgę)
        • czarnycharakter Re: A to kosmiczne cwaniaczki...juz wszystko rozu 17.02.05, 20:58
          Pytanie tylko, ktorzy zostawili nam takiego Imaginka ???!!!
          czch
          • imagiro Re: A to kosmiczne cwaniaczki...juz wszystko rozu 17.02.05, 21:06
            czarnycharakter napisał:

            > Pytanie tylko, ktorzy zostawili nam takiego Imaginka ???!!!
            > czch
            ***
            a czemu ty mnie nie lubisz ? jestem pewnym, ze w realu bylibysmy dobrymi
            kumplami ...
            • czarnycharakter real jet tu, Imaginku 17.02.05, 23:09
              I co znaczy: nie lubie Cie ? Pilem przeciez na Twoje zdrowie !
              czch
              • imagiro Re: real jet tu, Imaginku 17.02.05, 23:13
                czarnycharakter napisał:

                > I co znaczy: nie lubie Cie ? Pilem przeciez na Twoje zdrowie !
                > czch
                *********
                aaaaaa .... ok, w porzadku ....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka