free123
27.02.05, 12:57
Ponownie Ciebie nękam ;)
Mam ogromną prośbę - czy możesz mi znów odpowiedzieć ?
W poście x-wstecz pytałam się Ciebie o długość i skuteczność "leczenia
psychoanalizą" w przypadku zab.jedzenia, a teraz zjawiły się w mojej
głowie ;) dalsze znaki zapytania:
Jak "technicznie" wyglądają takie spotkania ?
Ja opowiadam a psychoanalityk cokolwiek mówi czy tylko słucha ? Następuje
jakiś dialog ? Czy na zadawane pytania "uzyskuje" się odpowiedź czy też
samemu trzeba sobie odpowiadać ?
Czy mówi się o konkretnych problemach czy też co "ślina na język
przyniesie" ? Zdefiniuję mój problem ale co dalej mam mówić (chyba nie o
ładnej pogodzie ;) ) ? Czy on sam narzuci jakiś "temat" po czasie ?
Jak napisałaś - 5 lat trwała twoja psychoanaliza - wiem, że ja sama jestem
nieżle pokręcona ;( i wizja iluś letnia trochę mnie przeraża z jednej strony
a z drugiej - jest niczym w porównaniu do lat oddanych śmierci ...
Przeraża mnie ten czas.
Jak to jest - terapeuta decyduje, że to już jest koniec czy ty sama wiesz
dobrze, że czas skończyć bo jest dobrze (- pomijam, że po "chwilowym
uniesieniu" można dać samemu się zwieść że jest ok) ?
W jakim "wymiarze" czasu "uczęszczałaś" - np.: 1 raz na tydzień ?
Czy można np. "zawiesić" w czasie terapię - w przypadku jakiś dłuższych
wyjazdów etc. czy można ją nagle przerwać ?
Czy ma jakieś znaczenie płeć psychoanalityka, hahahhaha ?
(Sama jestem płci pięknej ;))) )
Czy terapia u tego konkretnego psychoanalityka jest droga ?
No i wreszcie - czy możesz podać mi krakowski adres/tel do niego ?
Pozdrawiam serdecznie.
Wiem głupie ale nie mogę się oprzeć - Jaki masz osobiste zdanie nt niego ?
Sympatyczny, mądry, oschły, niemiły, kompetentny etc ???