Dodaj do ulubionych

Historia Stasia

07.05.05, 02:14

"Pewnego dnia na oddział szpitalny w niewielkim miasteczku przyszła matka z 16
letnią córką która wyła z bólu. Ginekolog postanowił ją zbadać, dziewczyna
zabroniła matce wchodzic do gabinetu... Po chwili lekarz wyszedł z gabinetu i
odesłał matkę do domu po rzeczy córki-"Będzie musiała zostać w szpitalu na
dodatkowe badania". Nie powiedział matce tego czego zabroniła mówić
dziewczyna - w gabinecie odeszły wody - rodziła...
Nie chciała się przyznać który to miesiąc, ani też do tego, czego domyślili
się bez trudu lekarze - ile i jakich tabletek poronnych się (przepraszam za
wyrażenie) nażarła.
Po godzinie na sali porodowej nikt nie cieszył się z narodzin chłopca. Lekarz
nie dawał mu szans na przeżycie- maleństwo mieściło się na dłoni...
Dziewczyna wiadomość "Ma Pani syna" skwitowała pytaniem: "Mogę już iść do
domu?". Nie chciała nawet zobaczyć Maluszka, zabroniła informowania rodziny.
Pielegniarki czym prędzej wzięły wodę.
"Ja Ciebie chrzczę Stanisławie..."
I tym samym Maluszek został Stasiem. Spodziewano się Jego śmierci lada
minuta. Umieszczono Go w inkubatorku... A On żył ku zaskoczeniu wszystkich...
Chciał żyć widocznie... Jedna godzina... Druga... Trzecia... Zmarł po cztrech
godzinach.
Wiem że może to jedna historia z wielu... Ale i tak wiele łez wylałam za
Stasiem. Tak samo zresztą jak Pani doktor- pediatra z oddziału noworodkowego,
która o Stasiu mi opowiedziała.
Ta historia ma tez i dalszy równie tragiczny ciąg.
Otóż Pani doktor zadzwoniła do parafii z której pochodziła "matka" Stasia
próbując dowiedzieć się jakie formalności należy wypełnić przed pogrzebem...
Ksiądz zapytał o rodziców, z jakiej są parafii, czy są po ślubie, oraz o akt
chrztu dziecka. Po opowiedzeniu historii Stasia ku swojemu przerażeniu
usłyszała "Niestety ja nie mogę Pani pomóc. Do zorganizowania pogrzebu
potrzebni są rodzice. Nie ma rodziców nie ma dziecka." Argument że Mały był
ochrzczony i to przy wielu świadkach którzy mogą ten fakt potwierdzić nie
pomógł. Na pytanie pani doktor, co w takim razie mam zrobić z Dzieckiem
ksiądz odpowiedział "NIE WIEM." Nie zezwolił na pochówek na cmentarzu
parafialnym, nie wyraził zgody na odprawienie przy małym ciałku naborzeństwa.
Podobne były odpowiedzi księży z 6 sąsiednich parafii. Wszędzie powtarzano
tylko "Nie moja parafia. No NIE WIEM co Pani ma zrobić, truna sytuacja."
I tak Stasiu ubrany w szpitalne śpioszki o wiele jeszcze za duże, położony w
pudełku po butach na pieluszce tetrowej został zakopany przez dwie
pielęgniarki w kącie cmentarza."








Historia Stasia jest w 100% prawdziwa, nie podaję nazwy miejscowości, nie
jest to konieczne. Nie chcę robić żadnej sensacji, chcę tylko żeby ktoś
jeszcze pamiętał o Stasiu, któremu świat dał tak niewiele :(((

* * *


Przekopiowałam tę historię z innego forum. Jestem wstrząśnięta...
I zastanawiam się ile takich Stasiów "przewineło się" przez polskie szpitale, po których nie został żaden fizyczny ślad i o których nikt nie pamięta, jakby nigdy ich nie było...
Obserwuj wątek
    • carpisa Re: Historia Stasia 07.05.05, 09:20
      brak mi słów.
      tych historii było, jest i niestety będzie wiele. ale kazda to życie, które
      przez ludzką głupotę (zwierzęcą głupotę) zakończyło sie smiercią.

      Staś mógł sie urodzić i trafić do kochającego domu.
      Mógł.
      • kamea78 Re: Historia Stasia 30.06.05, 10:09
        To nie jest zwierzęca głupota, taka głupota moze być tylko ludzka.
    • hawronia Re: Historia Stasia 07.05.05, 09:22
      To bardzo smutna historia. Stasio juz w niebie. Najwieksza ofiara wg mnie jest
      ta 16 latka. Jakie trzeba miec pieklo w domu, zeby tak bac sie wlasnej matki?
    • condoleezza Re: Historia Stasia 07.05.05, 09:23
      Niestety nie chce mi się wierzyć w tę okropną historię ponieważ znajduję w niej
      kilka, sprzecznych z prawem i zwykłym ludzkim, odruchem punktów.
      Po pierwsze:
      lekarz który zbadał dziewczynę MIAł OBOWIĄZEK powiadomić matkę o stanie w jakim
      znajduje się dziewczyna ponieważ w świetle prawa była ona osobą NIELETNIĄ
      po drugie:
      jak to możliwe że matka, przyprowdziwszy wcześniej własne 'wyjące z bólu'
      dziecko (widocznie w trosce o jego zdrowie) do szpitala, nagle nie docieka co
      się z nim dzieje, jaka straszna choroba dopadła córkę
      po trzecie:
      nie wierzę w milczenie lekarza dlatego że " dziewczyna zabroniła" poinformować
      matkę o porodzie
      po czwarte:
      są jakieś procedury związane z ciałem człowieka (jeśli dziecko żyło to
      odnotowano fakt narodzenia człowieka) po śmierci, nawet kiedy nie posiada
      krewnych i nikt nie zgłasza się aby odebrać ciało i pochować.

      Gdyby 'litościwe' pielęgniarki nie włożyły ciała do pudełka po butach to
      wówczas gniłoby na szpitalnym korytarzu? I co, był człowiek - zgnił człowiek???!
      Kiedy dziewczyna wróciła do domu to matka nie zapytała lekarza prowadzącego
      nie spojrzała do dokumentów szpitalnych ani tez nikt ze słuzby zdrowia nie
      zawiadomił jej że jej nieletnia córka odbyła poród i wymaga opieki a zwłoki
      dziecka są do odebrania w celu pochówku? Przecież córka mogła być w szoku
      poporodowym a za jej zdrowie ODPOWIADA lekarz który ją przyjął w szpitalu.

      Po co ludzie wymyślają te okropne historie??? Żeby zdołować innyych,
      sprawić im ból a może cieszą się że taką piękną, rzewną historię potrafią
      wymyśleć? Obrzydliwe!



      • tysprowda Re: Historia Stasia 07.05.05, 09:27
        A Ty ignorantko prytmitywna czytaj uwaznie i nie bedziesz wypisywac takich
        bzdur! - dziewczyna byla z malego miasteczka.

        Pewnie ze najlepiej zamknac oczy, uszy i udawac ze takie rzeczy sie nie dzieja
        bo zamiast cos robic, mozesz nadal siedziec na swojej du..e i pierdzic w
        stolek.
        • condoleezza Re: Historia Stasia 07.05.05, 09:37
          tysprowda napisał:

          > A Ty ignorantko prytmitywna czytaj uwaznie i nie bedziesz wypisywac takich
          > bzdur! - dziewczyna byla z malego miasteczka.
          > Pewnie ze najlepiej zamknac oczy, uszy i udawac ze takie rzeczy sie nie
          dzieja
          > bo zamiast cos robic, mozesz nadal siedziec na swojej du..e i pierdzic w
          > stolek.

          Myśli że w 'małych miasteczkach'
          panuje ciemnogrod a patologia i kazirodztwo są na porządku dziennym?

          Nie chce mi się pisać co myślę o stanie twojego umysłu, twoich manierach
          i słownictwie którego używasz.


      • hawronia Re: Historia Stasia 07.05.05, 09:28
        mam podobne watpliwosci, co do postepowania lekarza. Chyba, ze dziewczyna
        powiedziala mu wiecej, czego nie wiemy. Ale i w tym przypadku (np gdyby dziecko
        pochodzilo z gwaltu, kazirodztwa, lub jezeli owa 16 latka byla ofiara przemocy
        fizycznej i dlatego bala sie przyznac matce), to powinien byl powiadomic
        policje.
        • eary Re: Historia Stasia 29.06.05, 13:06
          Jeso..
          Kilka uwag moje panie:
          - lekarz jest objęty tajemnicą (tyle chyba wiecie)
          - 16-letnia dziewczyna jest już quasi-pełnoletnia (stad takie powiedzonko ze
          jak sie za 16-tkami ogladasz to prokurator juz nie grozi).
          - zarejestrowanie narodzin noworodka i jego ewentualnego zgonu ma sie ni jak do
          pochowku i czynnosci zwiazanych z nabozenstwem. Prawo regoluje tylko kwestie
          prawna, nie religlijną. W aktach szpitala może intnieć zapis: matka i ojciec
          nieznani mimo ze matka rodzila w danym szpitalu.

          Abstrachując od chęci totalnego zobojętnienia, historia jest tragiczna ale i
          realna.. matki czesto nie chca wiedziec badz wola udawac ze wszystko jest ok..
          szczegolnie w malych miastach (nie dlatego ze jest tam gorzej wyksztalcone
          spoleczenstwo- dlatego ze wszyscy wszystkcih znaja).

          Historia miala prawo istniec.
          I to w tym jest najbardziej dramatyczne.
    • alicja-ciekawska Re: Historia Stasia 07.05.05, 09:42
      smutna historia,niestety pewnie nie taka wyjatkowa.
    • marecki997 Re: Historia Stasia 07.05.05, 10:00
      To ciekawe, że księża wciąż powtarzają, że trzeba chronić życie od chwili
      poczęcia, bo już od samego poczęcia człowiek ma duszę, jednak gdy przychodzi
      pochować dziecko, nagle okazuje się że nie można, bo człowiek tak naprawdę
      uzyskuje dusze dopiero z chwilą chrztu. I nie chodzi tu o sakrament chrztu,
      tylko o dokument. Czy zatem Kościół jest wspólnotą duchową czy bezlitosną
      biurokratyczną machiną?
      Jeśli pani doktor nie wie co zrobić ze zwłokami dziecka, to może pójść za radą
      innego księdza, który nie chcąc zezwolić na pochowanie na cmentarzu parafialnym
      człowieka nie chodzącego przez wiele lat do kościoła, na pytanie jego syna co ma
      teraz zrobić powiedział:
      - A niech go pan sobie do beczki wsadzi.
    • brytan Re: Historia Stasia 07.05.05, 11:10
      jakos nie chce mi ie wierzyc w prymitywizm ksiezy
      dziwne mi sie wydaje ze na 6 ksiezy zaden nie okazal sie normalny
      tutaj jest podejrzenie ze wate jest wymyslony.
      • eary Re: Historia Stasia 29.06.05, 13:10
        Nie wierzysz w prymitywizm ksieży??!! hahaha proszę Cię..
        Wiesz z czym się spotkałam? z jakim traktowaniem?? 1 na 10 księży jest z
        powołania.. reszta to zawód. szopka. wiesz ile zarabia ksiądz?
        w niedziele utarg z jednej mszy jest caly jego- i to on wybiera z ktorej. ci
        ktorzy nie wierza - odsylam do Prawa Kanonicznego.
        Formalizm i biurokracja, gorsza niz w urzedzie miasta!
    • witch-witch Re: Historia Stasia 07.05.05, 11:11
      Nie wiem jakie prawa obąwiązują w Polsce bo od wielu lat tam po prostu nie
      mieszkam. Ale przecież w Polsce nie wszyscy są katolikami i ochrzczeni, a tez
      umierają,to co z takim ludzmi sie robi? Czy cmentarze są własnością kościołów?
      Przecież nie i można człowieka pochować bez obrzędów kościelnych.
      Inna sprawa to tu, gdzie mieszkam obowiązuje prawo gdzie nawet dziewczynka 12
      letnia nie musi mowic nic o swoim życiu prywatnym rodzicom i lekarz przypisujący
      pigułki anty nie ma prawa powiadamiać rodziny dziecka o tym co się dzieje.

      Historia jednak wydaje mi się bardziej niż prawdopodobna. Słyszalam o
      nowonarodzonych dzieciach wyrzucanych na smietnik!!!!! Zakopywanych w
      ogródkach!!! I to nie jest tylko problemem polskim, takie historie powtarzają
      się wszędzie nawet w krajach, gdzie dostęp do antykoncepcji jest ogromny i
      bardzo tani, a nawet aborcja nie sprawia żadnych moralnych znaków zapytań.

      Pozostaje jedynie zapytanie w jaki sposób rodzice wychowują i uświadamiają swoje
      dzieci o konsekwencjach wspólżycia seksualnego.
    • procesor Re: Historia Stasia 07.05.05, 11:48
      Nie wiem czy ta historia jest prawdziwa..

      Ale kilka nieprawdopodobieństw w niej jest.
      Dziecko urodzone żywe - musi miec akt urodzenia.
      Więcej - nawet dziecko urodzone martwe - jesli to była zaawansowana ciąża -
      będzie miał o wystawiony akt zgonu.. tu jest dośc specyficzna sytuacja, mam
      wrażenie że nie ma aktu urodzenia - mogłabym sie dopytać ..ale to dośc drazliwy
      temat, więc nie będę raczej.

      Co sie dzieje z ciałami poronionych płodów? Sa spalane chyba..

      Nie da sie legalnie nikogo pochowac bez aktu zgonu.

      Co do cmentarzy Witch - jeśli w okolicy jest TYLKO cmentarz parafialny -
      zdajesie że mają obowiązek każdego pochowac. Jeśli jest cmentarz komunalny - to
      niewierzący są tam właśnie chowani.

      Ludzie, zawsze ludzie. Od tego najwięcej zalezy.
      Nie każdy ksiądz jest taki jak ci opisani.
      Ja akurat WIEM osobiście że jest mozliwy pogrzeb dziecka które w ogóle nie było
      ochrzczone nawet z wody - bo zmarło w łonie matki. Zachodzi tu sytuacja "chrztu
      ducha" kiedy jest wiadome że rodzice mieli zamiar dziecko ochrzcić.
      Niestety sami księża -nietórzy- nie bardzo potrafią sobie radzić w takich
      sytuacjach..
      • marecki997 Re: Historia Stasia 07.05.05, 12:00
        procesor napisała:

        > Jeśli w okolicy jest TYLKO cmentarz parafialny -
        > zdajesie że mają obowiązek każdego pochowac. Jeśli jest cmentarz komunalny -
        > to niewierzący są tam właśnie chowani.

        Kościół w Polsce nie ma żadnych obowiązków. Jeśli prawo coś komuś w jakimkolwiek
        systemie prawa nakazuje, to zawsze pod jakąś sankcją. A jaka jest kara za
        nieprzyjęcie zmarłego na cmentarz parafialny?
        • procesor Re: Historia Stasia 07.05.05, 12:17
          Nie jestem księdzem więc nei owiem ci szczegółowo.
          Jak koniecznie chcesz moge się zapytac.. co mi tam.

          Ale to nie kwestia sankcji tylko umów.

          A ty oczywiście baaaaardzo nie lubisz księży i kościoła, co? :)
        • procesor Re: Historia Stasia 07.05.05, 12:29
          A co tam, poświęciłam trochę czasu - specjalnie dla ciebie.

          Cytacik i link:

          9. Chowanie zmarłych

          Przyjęcie zwłok do pochowania na cmentarz następuje po przedstawieniu karty
          zgonu, a niekiedy także zezwolenia prokuratora.

          W miejscowościach, w których nie ma cmentarzy komunalnych, zarząd cmentarza
          wyznaniowego jest obowiązany umożliwić pochowanie na tym cmentarzu, bez
          jakiejkolwiek dyskryminacji, osób zmarłych innego wyznania lub niewierzących.
          Zarząd cmentarza wyznaniowego nie może odmówić pochowania zwłok osób, które
          posiadają nabyte prawo do pochówku w określonym miejscu tego cmentarza. Prawo to
          służy także bliskim osoby zmarłej, to jest małżonkowi, wstępnym, zstępnym,
          rodzeństwu i przysposobionym. Zwłoki takich osób powinny być przez zarząd
          cmentarza traktowane na równi ze zwłokami osób należących do wyznania, do
          którego należy cmentarz, a w szczególności pod względem wyznaczenia miejsca
          pochowania, właściwego ceremoniału pogrzebowego i wznoszenia stosownych nagrobków 5"

          www.mateusz.pl/czytelnia/as-cmentarze.htm
          • marecki997 Re: Historia Stasia 07.05.05, 13:37
            "W miejscowościach, w których nie ma cmentarzy komunalnych, zarząd cmentarza
            wyznaniowego jest obowiązany umożliwić pochowanie na tym cmentarzu, bez
            jakiejkolwiek dyskryminacji, osób zmarłych innego wyznania lub niewierzących.
            Zarząd cmentarza wyznaniowego nie może odmówić pochowania zwłok osób, które
            posiadają nabyte prawo do pochówku w określonym miejscu tego cmentarza."

            A jeśli odmówią zgody na pochowanie na cmentarzu to jaka odpowiedzialność im
            grozi? Grzywna? Nakaz wykonania? Prawo nie jest zbudowane w ten sposób "każda
            osboba spełniająca określone wymogi musi wykonać daną czynność" tylko w
            następujący sposób: "jeżeli osoba spełniająca określone warunki nie wykona danej
            czynności, to zagrożona jest określoną sankcją". Przecież nawet umowa przewiduje
            jakieś konsekwencje za niewypełnienie jej warunków.
            • procesor Re: Historia Stasia 07.05.05, 21:00
              Podaj mi namiary na księdza który odmówił pochówku w takiej sytuacji - a ja do
              niego zadzwonię i zapytam jak to jest. OK?

              Bo takie gadanie .. ja rozumiem że masz uraz do księzy i wg ciebie same szuej
              wsród nich - ale ja akurat znam różnych..

              Zresztą jak masz taki uraz - to już etraz możesz sobei na zapas na cmentzrzu
              komunalnym zaklepac miejscówkę. Cmentarz Południowy jest stosunkowo nowy to i
              miejsca jeszcze trochę jest..
              No i jeszcze donacja zwłok - możesz sie kiedyś poswięcić a oni juz się zajmą
              pochówkiem po roku..
              • marecki997 Re: Historia Stasia 07.05.05, 21:47
                procesor napisała:

                > Bo takie gadanie .. ja rozumiem że masz uraz do księzy i wg ciebie same szuej
                > wsród nich - ale ja akurat znam różnych..

                Nie tylko nie mam urazu, ale nawet nic nie powiedziałem co by na to mogło nawet
                wskazywać - jedyne moje zdanie o Kościele było takie, że nie ma on w Polsce
                żadnych obowiązków, co jest faktem. Miałem nadzieję że odpowiesz mi na moje
                pytanie - jaka kara grozi władzom cmentarza parafialnego za postępowanie w taki
                to a taki sposób. Jeśli nie wiesz to powiedz że nie wiesz zamiast wypisywać o
                konkretnych jakichś przypadkach, że "kiedyś znałaś dobrego księdza". Nie uważam
                że księża to "same szuej" - to ustawodawstwo winne jest takim patologiom. Gdyby
                jeden ksiądz zapłacił za swoją arogancję chociaż 100 tys. grzywny, to następni
                uważaliby już czy kogoś przypadkiem nie urażą.

                Władza deprawuje, zaś władza absolutna deprawuje absolutnie.
                • procesor Re: Historia Stasia 07.05.05, 22:12
                  Człowieku, nie jestem księdzem, nie jestem zarządcą cmentarza!

                  Nie przesadzasz? Z tymi karami dla księży??
                  Naprawde sa dużo bardziej wołające o pomstę do nieba zachowania..

                  Czy tobie się aby nie myli prawo do pochówku dla każdego - z prawem do pochówku
                  KATOLCKIEGO??
                  Bo że ksiądz może odmówić katolickiego pogrzebu - przyznaję, nawet mnei to nie
                  dziwi, watpię natomiast by miał powód odmówić po prostu pochówku komukolwiek z
                  danej miejscowości gdy jedyny cmentarz jest wyznaniowy..

                  Sama bywam na cmentarzu katolickim (w Warszawie) gdzie pochownego widze gościa
                  bez ś.p. ani krzyża czy jakiegokolwiek symbolu religijnego.. :) Z tym że akurat
                  tego księdza podejrzewam o cheć zarobku - i być może krzywdze go tym, bo może
                  żona jest wierząca i chce kiedys pochowana być z mężem na takim a ni einnym miejscu?

                  Niby piszesz że nie masz nic do księzy.. ale coś jednak prześwituje.
                  To jak z tą arogancją? Pamietaj - prawo do pochówku to nie prawo do katolckiego
                  pogrzebu!

                  Znasz choc JEDEN konkretny przypadek takiej odmowy?
        • eary Re: Historia Stasia 29.06.05, 13:14
          Och nie.. myslisz sie.. mimo, że nienawidze Polskiego Kościoła ma on swoje
          prawa obowiązki i sankcje, przez rok wbijali mi na studiach do głowy wiedze
          wydawałoby sie totalnie martwą: Prawo kanoniczne. teraz jedyne co to z wieksza
          uwagą daje na tacę jak już mnie zaciągną do Kościoła.
          Sankcją są na ogól grzywne i odbieranie praw parafialnych itp. Co zabawniejsze,
          księza nie podlegają pod prawo karne.. no może z wyjątkami ale w wiekszości..
          Mimo to mają zbyt dużo luk i za dużo swobody
    • troll16 Re: Historia Stasia 07.05.05, 12:13
      :-( jmx, to takie straszne, ze az sie popłakałam ;-((((((((
    • hsirk dzemks 07.05.05, 14:39
      nie chce sie wypowiadac co do autentycznosci. cholera ich tam wie...


      ale nie masz wrazenia ze lekko amicisem zalatuje?
    • psychopata.z.borderline Re: Historia Stasia 07.05.05, 22:15
      Staś nie jest ani pierwszym, ani ostatnim
    • jmx Re: Historia Stasia 08.05.05, 02:29

      Szczerze mówiąc nie spodziewałam się takiej reakcji...

      Prawda czy fałsz? Nie mam powodu sądzić, że ktoś to wymyślił, ludzie to nie potwory.... Całe szczęście, że internet to nie tylko forum psychologia, wkręty, oszustwa i wzajemne podejrzenia o "kawały"(?). Historia Stasia pochodzi z forum "Chore dziecko, strata dziecka" i tym bardziej nie sądzę, żeby ktoś właśnie TAM urządzał sobie dowcipy.

      Amicis nie Amicis, nie każdy jest Miłoszem i potrafi pięknie układać zdania tym bardziej, gdy emocje silne i opisuje się coś co się przeżywało. Bo ze zdroworozsądkowego i chłodno-racjonalnego punktu widzenia trudno w to uwierzyć.... Ale życie, podobno, przerasta wszelką fikcję. W opisie, w książce, w filmie kicz a w życiu w życiu prawdziwy dramat.

      O księżach nie chce pisać bo... są różni, po prostu. Jeden się przejmie i jest bardziej "do ludzi", drugi służbista, jeszcze trzeci odbębnia co musi i nie chce sobie brać na głowę trudnego problemu...
      Tak jak my, prawda?



      PS. Witam trollinkę :), nie spodziewałam się, że czytasz FP.
      • troll16 Re: Historia Stasia 08.05.05, 18:24
        a czytujęm, czytuję dość namiętnie, tylko zwykle cichutko siedzę :-)
      • procesor Re: Historia Stasia 08.05.05, 22:19
        Ja podeszłam tym razem od strony "technicznej".
        To jest temat na materiał dziennikarski.
        Właśnie dlatego że nie powinno być takch historii - nie zawsze takie dziecko
        jest porzucone. Poroniony płód - na takim etapie że nie jest to jeszcze
        "niewczesny poród" - już jest dzieckiem dla jego matki. Ale aktu zgonu nie
        wystawią.. jak sądze. I co wtedy? Śmietnik??
        To są dramaty powszechnie rozgrywające sie - ale ciche..

        Tak, na tamtym forum raczej nie powinno byc zmyślanek, choć.. różnie bywa w sieci.

        Może moje praktyczne spojrzenie na sprawę to ucieczka przed bólem takich historii..?
      • ivek Re: Historia Stasia 29.06.05, 09:45

        Wiesz, co Jmx cos mi ogolnie klimat tej wypowiedzi (na temat niescislosci
        wypowiedzieli sie inni) jest tak sztuczny dla mnie, ze ja sam nie mam
        watpliwosci, ze to zmyslona lub mocno ukoloryzowana na zasadzie gluchego
        telefonu opowiesc.

        Nie koniecznie dla zartu, czy prowokacji, ale dla jakies, nie wiem, moze
        potrzeby zaistnienia czy wstrzasniecia innymi ktos to popelnil na tamtym wlasnie
        forum.
        aj.
    • smagliszka Re: Historia Stasia 29.06.05, 02:03
      Witajcie wszyscy. Jestem autorką tego przekopiowanego wątku i uprzejmie
      powiadamiam-nie musicie wierzyć w historię Stasia. Więcej szczegółów nie znam,
      nie było mi do niczego potrzebne dopytywanie sie o jakiekolwiek prawne
      zawiłości. Płakałam tak samo jak pani doktor od której znam całą sprawę i nie
      miałam podstaw żeby jej nie wierzyć i dopytywać się o szczegóły prawne.
      Historią Stasia, pragnę cicho i nieśmiało przypomnieć, podzieliłam się z
      bywalcami forum "Chore dziecko, strata dziecka". Bywam tam z wielu względów
      codziennie i wiedziałam że ja zostanę zrozumiana, a Stasiu byc może znajdzie
      swoje miejsce w czyimś sercu. Wierzcie mi, że gdybym chciała zrobić sensację
      znalazłabym setki lepszych ku temu forów. Niestety wątek został przekopiowany w
      kilka innych miejsc i niestety przez wielu źle zrozumiany. Byłam oskarżana o
      zmyślanie, o to że atakuję Kościół, mój katolicyzm jest do niczego i o wiele
      innych niemiłych rzeczy :(((
      A nie o to chodziło.
      Ale trudno, kto chce niech wierzy a kto nie-nie musi. Nie mam przecież żadnych
      dowodów na istnienie Stasia-bo-niestety-nikt nie ma.
      • smagliszka Re: Historia Stasia 29.06.05, 02:08
        Acha i żeby nie było wątpliwości, jestem wierząca, praktykująca i spotkałam też
        na swojej drodze wielu DOBRYCH księży. Długo zastanawiałam się nad opisywaniem
        tych szczegółów związanych z licznymi telefonami do okolicznych parafii, w
        końcu uznałam jednak że jest to ważny element całej sprawy... Tak mi się
        wydawało, ale chyba pisząc drugi raz darowałabym sobie...
        pozdrawiam
        smagliszka
        • zuzka111 Re: Historia Stasia 29.06.05, 06:02
          A ja uważam, ze historię wymyśłiłaś.
          Tak jak różni inni mądrzy inaczej wymyślają łańcuszki o umierających na
          białaczkę, potrzebujących krwi, zaginionych..
          Chciałaś gdzieś zaistnieć i zaintrygować tematem miłości do
          nienarodzonego/poronionego dziecka i braku tej miłości katolickich księży.
          Ale to wydumany temat.
          Nie wierzę w to, że jakakolwiek pielęgnierka, czy lekarka wyjmowała z łożyska,
          myła, odcinała pępowinę i czyniła inne rzeczy z płodem z poronionej ciąży.
          Nie wiem czy wiesz jak wygląda poród, ale widze że nie masz pojęcia jak wygląda
          poronienie... Jeżeli dziecjo mieściłoby się na dłoni, musiałoby mieć mniej niż
          3-4 miesiące. To nie jest poród.
          Masz chorą wyobraźnię. Powinnaś się leczyć psychiatrycznie.
          A uszkodzone, martwe płody, krew, tkanki i inne odpady szpitalne wywozi się w
          zamkniętych, zabezpieczonych pojemnikach. Nie sądzę by jakikolwiek lekarz
          czynił inaczej niż mu nakazuje procedura.
          Nie wiem co gorsze, berety z radia maryja, czy takie coś jak ty.
          • moofka Re: Historia Stasia 29.06.05, 09:20
            zuzka111 napisała:

            > Nie wierzę w to, że jakakolwiek pielęgnierka, czy lekarka wyjmowała z
            łożyska,
            > myła, odcinała pępowinę i czyniła inne rzeczy z płodem z poronionej ciąży.



            > Jeżeli dziecjo mieściłoby się na dłoni, musiałoby mieć mniej niż
            > 3-4 miesiące. To nie jest poród.
            ___________________________
            wg prawa do 24 tygodnia mamy do czynienia z poronieniem
            potem z przedwczesnym porodem
            granica umowna
            dziecko urodzone w 25 tygodniu na przykład tez jeszcze miesci sie w dloni
            skoro az 3 godziny w inkubatorze z cala pewnoscia nie bylo zlepkiem komorek jak
            tu sugerujesz
            a to ze tobie nie chce sie wierzyc, ze komukolwiek obcemu chcialo sie godnie
            pozegnac malenkiego badz co badz czlowieka
            nie znaczy ze nikogo nie stac na ludzkie odruchy
            nie wszyscy maja ten sam system wartosci co ty, zuzko
            na szczescie


            > Masz chorą wyobraźnię. Powinnaś się leczyć psychiatrycznie.
            > A uszkodzone, martwe płody, krew, tkanki i inne odpady szpitalne wywozi się w
            > zamkniętych, zabezpieczonych pojemnikach. Nie sądzę by jakikolwiek lekarz
            > czynił inaczej niż mu nakazuje procedura.
            _______________________________
            krew tkanka i martwy plod w jednym pojemniku i w jednym szeregu
            sa tacy, dlal ktorych ta malenka "tkanka" jest najwiekszym skarbem i
            jednoczesnie tragedia na swiecie
            trzeba by wyjatkowego powtora zeby mimo prosb bolejacych rodzicow nie wydac
            go do ostatniego pozegnania
            ludzkim odruchem pielegniarek bylo to zrobic

            > Nie wiem co gorsze, berety z radia maryja, czy takie coś jak ty.
            _________________________
            a ty?
            • zuzka111 Re: Historia Stasia 29.06.05, 10:01
              o czym ty wogóle piszesz??
              jacy bolejący rodzice??
              czy ty czytałaś ten pierwszy post??
              A to łzawa historia wyssana z palca, której jedynym celem jest wzbudzić
              zainteresowanie złym uczynkiem katolickich księży..., którzy są przeciwni
              aborcji, a nie chcą pochować płodu...
              • moofka Re: Historia Stasia 29.06.05, 10:21
                czytalam
                po prostu napisalam, ze nie zawsze czlowieka nawet wielkosci dloni traktuje sie
                jak uszkodzona tkanke, co ty zasugerowalas

                a co do historii nikt z nas nie jak bylo naprawde wiec chyba bez sensu sa
                kłotnie prawda-nieprawda
                • zuzka111 Re: Historia Stasia 29.06.05, 10:42
                  Ja się nie kłócę. A rzeczywistość jest jaka jest.
                  A jak sie postępuje w szpitalu? Nie wiem, może na forum zdrowie spytać...
                  Natomiast osoba, która wymyśłiła tę historię naprawde powinna się leczyć.
                  • psychopata.z.borderline Re: Historia Stasia 29.06.05, 11:36
                    no co Ty, przecież to taki życiowy temat. nawet wystawe zorganizowano.
                    najważniejszy problem- prawo do aborcji. co za poje..y kraj.
                    nie rozumiem ludzi po co takie bzdury wymyślają.
            • smagliszka do wszystkich 29.06.05, 11:38
              Wiem czym jest poród, poród przedwczesny, jak również poród niewczesny. Wiem
              też że lekarz nie ma prawa informować rodziców dziewczyny wbrew jej woli-była
              już w odpowiednim wieku. A jeżeli nie są znane dokładne daty tzn ile miesięcy
              ma dziecko to na człowieka kwalifikuje go odpowiednia waga, której Stasio nie
              osiągał. Został więc uznany za płód i nie dostał aktu urodzenia, niemniej
              jednak udało mu się pożyć troche czasu. Gdybym była pielęgniarką obserwującą
              jakiś czas takiego miniaturowego człowieczka dzielnie walczącego o życie to
              raczej nie przyszło by mi łatwo uznanie go jedynie za tkankę i wrzucenie w to
              samo miejsce co wycięte wyrostki robaczkowe itp. Zresztą to wszystko nieważne.
              Zaraz piszę maila do adminów o wykasowanie wątku bo mam gdzieś czy wierzycie mi
              czy nie. Sama z siebie nigdy nie opisałabym historii na tym forum. Wypraszam
              sobie też wszelkie uwagi nt mojego zdrowia psychicznego-darujcie sobie po
              prostu.
              • hsirk Re: do wszystkich 29.06.05, 11:50
                > Sama z siebie nigdy nie opisałabym historii na tym forum.



                ojojojoj... zauwaz ze sama z siebie podnioslas watek po trzech tygodziach,
                kiedy juz wszyscy zapomnieli o nim. przedtem przeczytalas i wiedzialas ze czesc
                ma do niego stosunek powatpiewajacy. nie narzekaj wiec. wiedzialas, co robisz.
                • psychopata.z.borderline Re: do wszystkich 29.06.05, 11:55
                  duch świety w nia wstapił
                  nawiedzona
              • psychopata.z.borderline Re: do wszystkich 29.06.05, 11:53
                nawiedzona babo, idź, bo aż sie tego czytać nie da, co wypisujesz
              • zuzka111 [...] 29.06.05, 12:55
                Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
              • zuzka111 Re: do wszystkich 29.06.05, 13:02
                szanowny adminie, a cóż takiego było w moim poście, że został usunięty?
      • jmx Re: Historia Stasia 29.06.05, 16:49

        Przepraszam, to moja wina, jak to wkleiłam.
        Gdybym wiedziała jakie będą efekty nie zrobiłabym tego.
    • psychopata.z.borderline wiatr zdmuchnął wystawę antyaborcyjną, przywiał 29.06.05, 10:51
      hiostorię Stasia...
    • cossa dot. powyzszej dyskusji 29.06.05, 23:06
      dramatow ludzkich jest wiele
      jak rowniez sporo na tym swiecie
      i glupoty i braku odpowiedzialnosci

      to kwestia sumienia

      ksiedza
      matki
      pielegniarki
      i tych podwazajacych autentycznosc historii

      co innym do tego?

      pozdr.cossa
      • psychopata.z.borderline Re: dot. powyzszej dyskusji 29.06.05, 23:09
        bo historia nie jest autentyczna
        • cossa Re: dot. powyzszej dyskusji 29.06.05, 23:11
          no i dobrze

          a nie jest mozliwa?

          pozdr.cossa
          • psychopata.z.borderline Re: dot. powyzszej dyskusji 29.06.05, 23:18
            wiesz co "aborcja cheef topic" do zwymiotowania, uwierz
            • cossa Re: dot. powyzszej dyskusji 29.06.05, 23:19
              ja np. w kazdej tesciowej widze cholere :)

              kazdy ma swojego hopla :)

              pozdr.cossa
              • psychopata.z.borderline Re: dot. powyzszej dyskusji 29.06.05, 23:24
                wiesz, polska 16-latka w ciąży, która ma pojęcie o środkach poronnych,
                przestan...
          • zuzka111 Re: dot. powyzszej dyskusji 30.06.05, 08:42
            Nie jest możliwa.
            Jest wytworem chorej wyobraźni karmionej nienawiścią.

            16 latka w małym miasteczku ma zerową możliwość dostępu do tabletek poronnych.
            16 latka w ciąży to patologia i jeżeli nie wiadomo kiedy zaszła w ciążę, to
            powinien się tym zająć z urzędu prokurator, bo na przykład mogła współżyć jako
            nieletnia, bąć być zgwałcona.

            Szczytem braku poszanowania uczuć innych jest umieszczanie takiego tekstu na
            forum dla prawdziwie cierpiących ludzi. Takich, którzy rzeczywiście stracili
            dziecko, bądź mają dzieci nieuleczalnie chore.

            Może niech miłość do "stasia" te wszystkie ponoć cierpiące i roniące łzy osoby
            przeniosą na miłość do tkwiących w domach dziecka i domach opieki porzuconych,
            chorych, upośledzonych umysłowo dzieci. Realnych dzieci, potrzebujących realnej
            opieki i miłości.
            Adoptujcie je i kochajcie, zamiast wymyślać takie bzdury.
            • cossa Re: dot. powyzszej dyskusji 30.06.05, 09:48
              > 16 latka w małym miasteczku ma zerową możliwość dostępu do tabletek poronnych.

              skad to przekonanie?

              skad Ty pochodzisz?

              pozdr.cossa
              • psychopata.z.borderline Re: dot. powyzszej dyskusji 30.06.05, 09:57
                Zuzka ma racje i nie zaprzeczaj
                • cossa Re: dot. powyzszej dyskusji 30.06.05, 10:00
                  tak po prostu?

                  pozdr.cossa
                  • zuzka111 Re: dot. powyzszej dyskusji 30.06.05, 10:06
                    Tak po prostu.
                    Dyskusja jest jałowa.
                    Spytam tak - jaką Ty masz możliwość zakupu środków poronnych?
                    Wiesz jak one działają?
                    Wiesz po jakich środkach poronnych możliwe jest by płód przeżył??

                    A gdzie mieści sie ten szpital?
                    • cossa Re: dot. powyzszej dyskusji 30.06.05, 10:46
                      nie mialam potrzeby zakupu srodkow poronnych
                      ale gdy mialam 16 lat wiedzialabym
                      do kogo mialabym sie zglosic

                      masz racje
                      dyskusja jest jalowa

                      jednoznaczne stwierdzenie czy historia jest prawdziwa
                      jak rowniez, ze jest wyssana z palca

                      jest bez sensu

                      bo nie o autentycznosc tu chodzi

                      pozdr.cossa
                      • zuzka111 Re: dot. powyzszej dyskusji 30.06.05, 11:10
                        > bo nie o autentycznosc tu chodzi

                        nie????
                        a o co? o głębię myśli w wydumanym problmie?
                        u ustawę nakazującą przeprowadzanie pochówków tkanek ludzkich i określenie co
                        jest tkanką? czy o kolejna dyskusje na temat "kiedy zaczyna się życie"
                        o nienawiść do kościoła katolickiego, czy do 16 letnich matek?

                        • cossa Re: dot. powyzszej dyskusji 30.06.05, 15:24
                          > nie????
                          > a o co? o głębię myśli w wydumanym problmie?
                          > u ustawę nakazującą przeprowadzanie pochówków tkanek ludzkich i określenie co
                          > jest tkanką? czy o kolejna dyskusje na temat "kiedy zaczyna się życie"
                          > o nienawiść do kościoła katolickiego, czy do 16 letnich matek?
                          -------------
                          w głównego postu:

                          "Nie chcę robić żadnej sensacji, chcę tylko żeby ktoś
                          jeszcze pamiętał o Stasiu, któremu świat dał tak niewiele :((("

                          i jeszcze słowa jmx:


                          "Przekopiowałam tę historię z innego forum. Jestem wstrząśnięta...
                          I zastanawiam się ile takich Stasiów "przewineło się" przez polskie szpitale, po
                          których nie został żaden fizyczny ślad i o
                          których nikt nie pamięta, jakby nigdy ich nie było..."


                          pozdr.cossa
            • psychopata.z.borderline Re: dot. powyzszej dyskusji 30.06.05, 11:02
              Zuzka, to prawda, co piszesz. Nie każdego jednak stać na adopcje, nie każdy
              spełniłby sie w tej roli. Ja tak myśle o sobie i chyba nie dałabym rady,
              pomimo, że naprawde żal mi tych dzieci. Uważam, że kobiety decydujące sie na
              adopcje zasługują na szacunek, podziw i w ogóle, jednak sama nie sporostałabym
              temu
              • zuzka111 Re: dot. powyzszej dyskusji 30.06.05, 11:18
                Ale to nie o to chodzi przecież. Bo nie każdy chce, może nadaje się.
                Gdy pomyśli, zastanowi się i oceni swoje siły.
                Dlatego ludzie decydują się na określoną ilośc dzieci na przykład - bo wiedzą
                na ile ich stać, by nie krzywdzić...
                Chodziło mi o to, że tyle w koło jest bólu i cierpienia, tyle problemów, którym
                można choć próbować przeciwdziałać, że wymyślanie sztucznych tematów nie ma
                sensu.
                A takim sztucznym wydaje mi się temat "stasia".
                O ile lepiej by było wybrać się do domu dziecka, czy opieki i tylko pobawić się
                z dziećmi. Dać im chociaż godzinę swojego życia, choćby kupić zabawkę czy
                lizaka.
                Są hospicja... tam można realizować program płaczu 24 godziny na dobę.

                A temat aborcji, księży, płodów, zabijanych dzieci w łonie matki, to tylko
                temat zastępczy.
    • imagiro Re: Historia Stasia 29.06.05, 23:31
      tak, Stasiu przyszedl tylko na chwile, by sie upewnic, ze nie warto juz wiecej
      probowac na tej planecie ...
      • psychopata.z.borderline Re: Historia Stasia 29.06.05, 23:40
        wiesz, w naszym cusownym kraju jak 16 zaczynaja albo i młodsze, to nie maja
        pojecia o niczym, zazwyczaj jak zwierzątka, bo... maja to z domu
        wyniesione. "Stasie" zazwyczaj na swiat przychodzą i cieżko im na tym świecie
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka