Dodaj do ulubionych

Sprytne, inteligentne, ba! - madre pytanie

28.05.05, 23:53
Sobota wieczor i znowu nachodza mnie mysli raczej filozoficzne... Powtorze
sie zreszta, ale ciekawi mnie wasze zdanie.

Oto pytanie - czym sie roznia spryt, inteligencja i madrasc? Co sobie
najbardziej cenicie?

I jeszcze - gdybyscie mieli opisac nasz gatunek (czyli wszystkich Homo
sapiens hurtem, jako ogol) na skali potencjalu intelektualnego - ktore z tych
okreslen byscie uzyli? A moze jakies inne slowa cisnelyby by sie wam na usta?

Pozdrawiam,
a
Obserwuj wątek
    • aspolecznie Re: Sprytne, inteligentne, ba! - madre pytanie 29.05.05, 00:28
      bez_grzechu napisała:

      > Oto pytanie - czym sie roznia spryt, inteligencja i madrasc? Co sobie
      > najbardziej cenicie?

      mądrość wie kiedy użyć sprytu i inteligencji

      >
      > I jeszcze - gdybyscie mieli opisac nasz gatunek (czyli wszystkich Homo
      > sapiens hurtem, jako ogol) na skali potencjalu intelektualnego - ktore z tych
      > okreslen byscie uzyli? A moze jakies inne slowa cisnelyby by sie wam na usta?
      >
      > Pozdrawiam,
      > a

      życzeniowo to wybrałabym, że ogół Homo Sapiens nie schodzi poniżej Homo Sapiens
      pojedyńczej jednostki, ale może kiedyś...jako ogół do tego dojdziemy
      o ile wcześniej się nie unicestwimy swoim sprytem i inteligencją bez mądrości
      • nangaparbat3 Re: Sprytne, inteligentne, ba! - madre pytanie 29.05.05, 00:39
        dla mnie inteligencja jest etycznie neutralna, spryt - to zdolność
        posługiwania się inteligencjąw sposób i dla celów etycznie wątpliwych, ale
        skuteczne. Mądrość - inteligencja i wysoki poziom etyczny.
        • bez_grzechu Re: Sprytne, inteligentne, ba! - madre pytanie 29.05.05, 01:27
          Ladnie. Moglabym sie podpisac - z tym ze nie odsadzalabym spryt od czci i
          wiary -wdlg mnie spryt moze byc stosowany tam, gdzie po prostu nie ma
          specjanych wymagan etycznych - np przy zakupie najtanszej w miescie zmywarki do
          naczyn (przy czym, jesli bog oprocz sprytu i madrosci da - bedzie to np.
          zmywarka nie tylko tania a i klasy A pod wzgledem zuzycia wody i energii :-))

          Mam problem z uszeregowaniem inteligencji i madrosci. Zgadzam sie z tym, co
          powyzej, ale... Jezeli inteligencja opiera sie na wszystkich dostepnych
          faktach, czy tez nauce, logice itp., a madrosc rozni sie nieco od inteligencji
          tym, ze uwzglednia tez etyke, to wydaje mi sie, ze w "obliczeniach"
          inteligencji jednak czego zabraklo - bo czyz etyka nie opiera sie na pewnego
          rodzaju faktach?

          Moze tez roznica jest w doswiadczeniu - tzn. inteligencja moze przewidziec stan
          rzeczy jaki byc powinien, a madrosc potrafi przetlumaczyc teorie na praktyke?

          Ktoz to wie.... (c;

          Pozdrawiam,
          a
        • aspolecznie Re: Sprytne, inteligentne, ba! - madre pytanie 29.05.05, 11:20
          nangaparbat3 napisała:

          > dla mnie inteligencja jest etycznie neutralna, spryt - to zdolność
          > posługiwania się inteligencjąw sposób i dla celów etycznie wątpliwych, ale
          > skuteczne. Mądrość - inteligencja i wysoki poziom etyczny.

          a gdzie działanie?
          jeśli spryt rozumiesz jako działanie etycznie wątpliwe, a etykę jako pewien
          poziom -wysoki-działania etycznego to dlaczego spryt deprecjonujesz jako
          zdolność do posługiwania się inteligencją umiejscawiasz niżej na "poziomach"
          etycznych?
          jakimi kryteriami się posługujesz przy określaniu tych "poziomów" w których
          spryt jest już dla ciebie działaniem nieetycznym?
      • taki.litwa Oto bajka o Inteligentnym, Sprytnym i Madrym 29.05.05, 10:08
        bylo trzech ludzi: Inteligentny, Sprytny, i Madry.

        Inteligentny znalazl nisze rynkowa i wpadl na pomysl na wlasny biznes, opracowal
        biznes plan(co mu poszlo latwo bo byl Inteligentny i planowanie mial we krwi)
        zalozyl firme, niestety zbankrutowal, bo nie byl dosc sprytny, zeby poradzic
        sobie z trudnosciami i przeciwnosciami losu.

        Sprytny szukal pomyslu na wlasny biznes, jednak nie byl dosc inteligentny, zeby
        poradzic sobie z analiza rynku i znalezc nisze rynkowa. Wtedy poznal
        Inteligentnego, dowiedzial sie o jego bankructwie. Sprytny Postanowil
        wykorzystac okazje, i kupil od Inteligentego pomysl, rozkrecil firme, poczatkowo
        szlo mu dobrze, ale polskie podatki go wykonczyly i tez zbankrutowal.

        Madry tez szukal sposobu, zeby jakos zarobic na zycie. Niestety nie byl za
        bardzo inteligentny ani sprytny, wiec ani nie mial pomyslu, ani umial prowadzic
        firmy... W koncu poznal Inteligentnego i Sprytnego, i doszedl do wniosku, ze
        rozkrecanie biznesu w Polsce to glupi pomysl. Madrosc mu mowila, ze biznesy
        lepiej sie robi w innym kraju niz Polska. Wiec odkupil pomysl na te firme,
        wyjechal za granice, i zalozyl tam firme, zatrudniajac Inteligentnego i
        Sprytnego jako pracownikow.

        Te bajke wymyslilem na szybko, wiec moga byc pewne bledy logiczne, ale w razie
        czego macie prawo krytykowac, ale piszac to wychodzilem z zalozenia, ze czlowiek
        inteligentny umie analizowac sytuacje, niezaleznie jak skomplikowana sie wydaje,
        czlowiek sprytny umie wcielac plany w zycie niezaleznie od przeciwnosci losu, a
        czlowiek madry jak to aspolecznie napisał:
        > mądrość wie kiedy użyć sprytu i inteligencji

        • marecki997 Re: Oto bajka o Inteligentnym, Sprytnym i Madrym 29.05.05, 10:42
          taki.litwa napisał:

          > Madry tez szukal sposobu, zeby jakos zarobic na zycie. Niestety nie byl za
          > bardzo inteligentny ani sprytny, wiec ani nie mial pomyslu, ani umial prowadzic
          > firmy... W koncu poznal Inteligentnego i Sprytnego, i doszedl do wniosku, ze
          > rozkrecanie biznesu w Polsce to glupi pomysl.

          Dobrze pomyślane - człowiek mądry to człowiek doświadczony życiowo, a Mądry z
          twojej historyjki dył mądrzejszy o doświadczenia dwóch innych ludzi. Iteligencja
          to tylko zdolność do pochłaniania wiedzy, a mądrość jest wtedy, gdy tę wiedzę
          już ktoś posiądzie i umie z niej korzystać. Spryt to talent do
          niekonwencjonalnych rozwiązań - człowiek głupi i mało inteligentny takiego
          sprytu nie wykaże, ale już przeciętny umysł może wykazać się nieprzeciętnymi
          zdolnościami inwencyjnymi.
          • taki.litwa Re: Oto bajka o Inteligentnym, Sprytnym i Madrym 29.05.05, 11:56
            marecki997 napisał:
            > Spryt to talent do niekonwencjonalnych rozwiązań
            wlasnie. Czlowiek ktory jest tylko inteligentny, jednak nie znajdzie niszy
            rynkowej, bo bedzie mu brakowalo... sprytu. Ale te bajke pisalem na szybko.
            Teraz bym ja troche zmienil... sprytny czlowiek musi sie wykazac kreatywnoscia,
            oryginalnoscia, musi postepowac troche inaczej niz wszyscy(i dobrze na tym
            wychodzic), i nisze rynkowa predzej by znalazl Sprytny, a nie Inteligentny jak
            pisalem wczesniej...
        • bez_grzechu Re: Oto bajka o Inteligentnym, Sprytnym i Madrym 29.05.05, 10:49
          heh, dobre... Ale jak to jest z tym madrym - czy inteligencja nie jest
          warunkiem koniecznym madrosci?

          To jest wlasnie moj problem - wierze w inteligencje i dlatego wydaje mi sie ze
          inteligencja musi dojsc to sych samych wnioskow co madrosc, tym samym te dwa
          pojecia roznilyby sie tylko tym, na co w danej chwili zwraca sie uwage (tzn.
          kiedy mowimy o madrosci chcemy wyeksponowac etyke lub doswiadczenie.. ale
          przeciez i w inteligencji nie powinno ich zabraknac..?)

          No i jeszcze jedno - nasz gatunek jest - sprytny? inteligentny? (bo czy madry,
          to nawet sie nie spytam :o() A moze jeszcze jakis inny? (dodam, ze ja jestem w
          tym wzgledzie raczej pesymistka :o/

          Podrawiam,
          a
          • aspolecznie Re: Oto bajka o Inteligentnym, Sprytnym i Madrym 29.05.05, 12:00
            bez_grzechu napisała:

            > heh, dobre... Ale jak to jest z tym madrym - czy inteligencja nie jest
            > warunkiem koniecznym madrosci?

            inteligencja jest warunkiem koniecznym mądrości tak jak i spryt
            bo człowiek mądry powinien umieć przechytrzyć spryciarza
            gdyby człowiekowi mądremu spryt spryciarza był obcy i nieznany...to taki mądry
            nie miałby czasu swojej mądrości osiągnąć

            >
            > To jest wlasnie moj problem - wierze w inteligencje i dlatego wydaje mi sie
            ze
            > inteligencja musi dojsc to sych samych wnioskow co madrosc

            nie musi, ale może

            > tym samym te dwa
            > pojecia roznilyby sie tylko tym, na co w danej chwili zwraca sie uwage (tzn.
            > kiedy mowimy o madrosci chcemy wyeksponowac etyke lub doswiadczenie.. ale
            > przeciez i w inteligencji nie powinno ich zabraknac..?)

            ale często brakuje

            >
            > No i jeszcze jedno - nasz gatunek jest - sprytny? inteligentny? (bo czy
            madry,
            > to nawet sie nie spytam :o() A moze jeszcze jakis inny? (dodam, ze ja jestem
            w
            > tym wzgledzie raczej pesymistka :o/
            >
            > Podrawiam,
            > a

            mądry nie jest ani pesymistą ani optymistą a raczej jest i tym i tamtym
            mądrym może być pojedyńczy człowiek
            ogół jest mądry mądrością jednostek składających się na ten ogół
            prosta statystyka
          • taki.litwa Re: Oto bajka o Inteligentnym, Sprytnym i Madrym 29.05.05, 12:01
            bez_grzechu napisała:
            >No i jeszcze jedno - nasz gatunek jest - sprytny? inteligentny? (bo czy madry,
            >to nawet sie nie spytam :o() A moze jeszcze jakis inny? (dodam, ze ja jestem w
            >tym wzgledzie raczej pesymistka :o/

            na pewno nie madry... sprytny tez nie... ale z pewnoscia jest inteligentny.
            Czego dowodem jest to, ze mozemy siedziec przy tak skomplikowanych urzadzeniach
            jak komputery i sie wypowiadac...
          • siestas Posloohaj, Grzecha... 29.05.05, 13:31
            Inteligencja - to ZDOLNOSC do pewnych dzialan (efektywnie).
            Madrosc (nie mylic z Mondroscia - naturalnie) to STAN.

            Czyli: polaczenie inteligencji z wiedza i etyka.
    • sweetnighter Re: Sprytne, inteligentne, ba! - madre pytanie 29.05.05, 12:47
      na pierwszy rzut oka myslałbym tak:

      spryt i inteligencja kojarzą mi się z umiejętnością racjonalnego działania, a
      więc dążenia do celu najbardziej odpowiednimi środkami (wykorzystanie wiedzy i
      doświadczenia tutaj się właśnie mieści), przy czym mnie też spryt się kojarzy
      pejoratywnie - jako osiąganie celu kosztem innych. .

      mądrość to coś więcej niż inteligencja, bo dochodzi jeszcze porządek wartości

      ale tak naprawdę to trochę sztuczne rozróżnienie, ktore bierze się chyba z
      fałszywej antynomii "nauka vs filozofia". dążenie do prawdy i dobra w
      nowożytnym paradygmacie to były dwie różne sprawy, ale już coraz bardziej
      widać, że nie jest to podejście najbardziej fortunne. bo nie ma czegoś takiego
      jak racjonalnośc formalna - zawsze jakieś wartości interferują.
    • bez_grzechu Re: Sprytne, inteligentne, ba! - madre pytanie 29.05.05, 13:29
      aspolecznie napisał:

      > bez_grzechu napisała:

      > > (...)
      > > No i jeszcze jedno - nasz gatunek jest - sprytny? inteligentny? (bo czy
      > madry,
      > > to nawet sie nie spytam :o() A moze jeszcze jakis inny? (dodam, ze ja jes
      > tem
      > w
      > > tym wzgledzie raczej pesymistka :o/
      > >
      > > Podrawiam,
      > > a
      >
      > mądry nie jest ani pesymistą ani optymistą a raczej jest i tym i tamtym
      > mądrym może być pojedyńczy człowiek
      > ogół jest mądry mądrością jednostek składających się na ten ogół
      > prosta statystyka

      Wyjasnie, ze przez to swierdzenie o pesymizmie nie probowalam opisac siebie
      jaka madra, a jedynie chcialam powiedziec, ze wdlg mnie smutno to wyglada z
      ludzkoscia... Jednostki moga byc madre, i owszem, ale na koncu i tak wygrywa
      pieniadz, czyli zadza pieniadza i wladzy. Rowniez i inne zadze miotaja tym
      naszym gatunkiem niezle i sprowadzaja z dobrej (=madrej) drogi.

      Jak to jest ze ludzie - grupa, w ktorej niewatpliwie sa jednostki b.madre pcha
      sie, ze tak powiem w zaglade - zuzywajac surowce naturalne, wyniszczajac
      gatunki (wlaczajac nawet te bezposrednio pozyteczne dla nas - jak niektore ryby
      morskie), trujac srodowisko? Wszystkie te akcje zwroca sie i tak przeciwko
      czlowiekowi.

      Czy to oznacza, ze statystycznie czlowiek jednak madry nie jest (czyli wiecej
      jest ludzi glupich, nich madrych)?

      Czy madrasc zostala wylansowana ewolucyjnie tak niedawno, ze jeszcze nie
      zdazyla sie ustalic jako cecha adaptacyjna? (zaloze, ze madrosc moze byc
      przekazywana genetycznie lub za pomoca "memow", o ktorych pisal bodajze
      Dawkins.) To by tlumaczylo nasze slepe zachowanie - czyli dlaczego jak
      przychodzi czas decyzji wiekszosc podejmie ja "rozumujac" jak kazde inne
      zwierze - majac na uwadze swoje wlasne, krotkoterminowe zyski.

      Czarny tutaj obraz opisalam... Prosze o pocieszenie (jezeli ktos potrafi):o)

      Pozdrawiam,
      a
      • siestas nie jest... 29.05.05, 13:40
        bez_grzechu napisała:
        > Wyjasnie, ze przez to swierdzenie o pesymizmie nie probowalam opisac siebie
        > jaka madra, a jedynie chcialam powiedziec, ze wdlg mnie smutno to wyglada z
        > ludzkoscia... Jednostki moga byc madre, i owszem, ale na koncu i tak wygrywa
        > pieniadz, czyli zadza pieniadza i wladzy. Rowniez i inne zadze miotaja tym
        > naszym gatunkiem niezle i sprowadzaja z dobrej (=madrej) drogi.
        >
        > Jak to jest ze ludzie - grupa, w ktorej niewatpliwie sa jednostki b.madre
        pcha
        > sie, ze tak powiem w zaglade - zuzywajac surowce naturalne, wyniszczajac
        > gatunki (wlaczajac nawet te bezposrednio pozyteczne dla nas - jak niektore
        ryby
        >
        > morskie), trujac srodowisko? Wszystkie te akcje zwroca sie i tak przeciwko
        > czlowiekowi.
        >
        > Czy to oznacza, ze statystycznie czlowiek jednak madry nie jest (czyli wiecej
        > jest ludzi glupich, nich madrych)?
        >
        > Czy madrasc zostala wylansowana ewolucyjnie tak niedawno, ze jeszcze nie
        > zdazyla sie ustalic jako cecha adaptacyjna? (zaloze, ze madrosc moze byc
        > przekazywana genetycznie lub za pomoca "memow", o ktorych pisal bodajze
        > Dawkins.) To by tlumaczylo nasze slepe zachowanie - czyli dlaczego jak
        > przychodzi czas decyzji wiekszosc podejmie ja "rozumujac" jak kazde inne
        > zwierze - majac na uwadze swoje wlasne, krotkoterminowe zyski.
        >
        > Czarny tutaj obraz opisalam... Prosze o pocieszenie (jezeli ktos potrafi):o)
        >
        > Pozdrawiam,
        > a

        Ladnie to opisalas, dodam Ci tylko reszte.
        Dyktatura mondrych panuje wlasnie w Chinach.
        Zdali sobie sprawe, ze jest ich za duzo i wprowadzili ograniczenia urodzin...
        W sposob nieludzki, dyktatorski...
        Gdyby kierowac sie tylko madroscia, to owszem oszczedzalibysmy zasoby naturalne.
        I ludzkosc moze i nie wojowalaby ze soba, ale zycie kazdej jednostki byloby
        poddanie jeszcze wiekszym ograniczeniom , niz te obecne.
        Walka z glupota, gdy sila argumentu zostanie zastapiona argumentem sily
        prowadzi zawsze do glupoty jeszcze wiekszej.

        ERGO: Rzada na tym Swiecie glownie glupi. Madrzy powinni im tylko doradzac,
        gdy oni wiedza, ze nasza ludzka madrosc - to za malo, by ten Swiat madrym
        uczynic.
        • bez_grzechu Re: nie jest... 29.05.05, 14:07
          siestas napisała:
          > (...)

          > Ladnie to opisalas, dodam Ci tylko reszte.
          > Dyktatura mondrych panuje wlasnie w Chinach.
          > Zdali sobie sprawe, ze jest ich za duzo i wprowadzili ograniczenia urodzin...
          > W sposob nieludzki, dyktatorski...
          > Gdyby kierowac sie tylko madroscia, to owszem oszczedzalibysmy zasoby
          naturalne
          > .
          > I ludzkosc moze i nie wojowalaby ze soba, ale zycie kazdej jednostki byloby
          > poddanie jeszcze wiekszym ograniczeniom , niz te obecne.
          > Walka z glupota, gdy sila argumentu zostanie zastapiona argumentem sily
          > prowadzi zawsze do glupoty jeszcze wiekszej.
          >
          > ERGO: Rzada na tym Swiecie glownie glupi. Madrzy powinni im tylko doradzac,
          > gdy oni wiedza, ze nasza ludzka madrosc - to za malo, by ten Swiat madrym
          > uczynic.


          No tak, smutne to, ale raczej prawdziwe. Zgadzam sie z toba, ze nawet gdyby
          to "madrzy" mieli wladze i sprawowali ja nad "glupia" (albo po prostu nie
          madra) reszta, odebrane by to zostalo jako dyktatura - bo jak inaczej
          wyegzekwowac zachowanie nie zgodne z przekonaniami wiekszosci? Nawet jesli to
          zachowanie byloby duzo madrzejsze, niz to naturalne. (nie bronie tutaj Chin, bo
          z ich dyktatury akurat tylko ograniczenie populacji jest "madre", a i to pewnie
          wywodzi sie z calkiem innych, nie "madrych" pobudek.)

          Wydaje mi sie ze droga naszego gatunku do "madrosci" wymaga dobrowolne poddanie
          sie ograniczeniom. Nasze mozliwosci sa gromne - np. mimo miedzynarodowych umow
          o zatrzymaniu produkcji broni jadrowej wciaz moglibysmy zniszczyc cala nasza
          plante, i to wielokrotnie. Podobnie mamy mozliwosci aby wyniszczyc wiele
          gatunkow, zniszczyc wiele ekosystemow, itd. itp. Czy jednak powinnismy
          skorzystac z tego, by osiagnac nasz pelen potencjal? (czy przez to
          wyegzekwowalibysmy nasza wolnosc?)
          • siestas wolnosc jest zawsze... 29.05.05, 14:22
            pragnieniem do wykorzystania pelnego potencjalu...
            czasami w madry, ale czesciej w glupi sposob...

            ograniczenia sa niezbedne , tylko o tyle, by do kopania dolu o wymiarze
            3 x 3 m wpuszczac jednego, a nie 3 robotnikow, gdyz pozabijaja sie (niechciacy)
            lopatami...
        • sweetnighter Re: nie jest... 29.05.05, 14:13
          bzdury. świat tworzą ludzie. nie ma czegos takiego jak jakiś
          abstrakcyjny "niemądry" świat, z którym rzekomo należy sie pogodzić.

          te negatywne zjawiska, o których pisze bez_grzechu, wynikają z prawideł systemu
          kapitalistycznego, który opiera sie na imperatywie maksymalizacji zysku.
          interes kapitalisty jest z natury rzeczy egoistyczny i krótkowzroczny.
          niewątpliwie kapitaliści dążąc do zysku kierują się inteligencją, ale nie
          mądrością, bo system, w którym 800 mln ludzi jest niedożywionych pomimo
          istnienia nadwyżki zywnościowej w skali świata, ponad miliard nie ma dostępu do
          wody pitnej, a 50 proc. populacji globu nie korzystało nigdy z telefonu,
          specjalnie mądry nie jest. ale to bynajmniej nie wynika z jakieś
          niezmiennej "natury świata". oczywiście beneficjenci tego systemu o niczym
          innym nie marzą, tylko żeby każdy w ten bzdet uwierzył.

          stosunek kapitalisty do rabunkowej eksploatacji zasobów naturalnych można
          strescic tak:

          Dlaczego niby miałbym coś robić z myślą o potomności?
          CZY POTOMNOŚC KIEDYKOWLIEK ZROBIŁA COŚ DLA MNIE?
          • siestas stek bzdur 29.05.05, 14:23
            komunisci caly czas mowili i mysleli o przyszlych pokoleniach i ich dobrobycie.
            nie bardzo tylko wiedzieli, jak zapewnic ten dobrobyt pokoleniom obecnym...
            • sweetnighter Re: stek bzdur 29.05.05, 14:43
              haha, niezłe. "a wy to murzynów bijecie".

              "komunizm" nigdy nie istniał, istniały tylko próby zaprowadzenia gospodarki
              socjalistycznej, z góry skazane na niepowodzenie, bo miały miejsce w krajach
              peryferyjnych gospodarczo, działających w, i uzaleznionych od, otoczenia
              kapitalistycznego. jest rzeczą oczywistą, że "socjalizm w jednym kraju" to
              absurd.

              rojenie o jakimś komunizmie nie przesłoni faktu, że w warunkach kapitalizmu - i
              właśnie w jego wyniku - w trzecim świecie ludzie umierają z głodu i na choroby
              całkowicie uleczalne, a mślące wyłącnzie o zysku koncerny naftowe i
              motoryzacyjne szykują nam prawdziwą katastrofę ekologiczną. a jesli już
              jesteśmy przy "dobrobycie", to zostawając trzeci swiat, pozwalam sobie zwrócic
              uwagę, że to teraz, w iii rp - nie w prl - 20 proc. ludzi żyje poniżej granicy
              ubóstwa (ostatnie dane gus), są tysiące bezdomnych, 3 mln bezrobotnych itd, w
              byłych pgr-ach ludzie biorą w sklepie chleb "na kreskę", a w wałbrzychu gołymi
              rekami wybierają węgiel z biedaszybów żeby sprzedać i mieć na chleb. to tyle
              apropos kapitalistycznego dobrobytu.
              • siestas slabo sie na zartach wyznajesz... 29.05.05, 14:53
                ludzie nie umieraja na skutek kapitalizmu, tylko tego, ze obecny poziom rozwoju
                godspodarki jest taki, ze dobrobytu wszystkim nie zapewnia.
                tak bylo CALA historie ludzkosci i Twoje narzekania na "okropnych" kapitalistow
                niewiele tu pomoga.
                natomiast rozdzielanie zywnosci ubogim (np. w Afryce) pwoduje tylko to, ze jest
                wiekszy przyrost naturalny...
                problemow sie przez to zadnych nie rozwiazuje, a tylko je sie stwarza...

                biednemu nalezy dac WEDKE, a nie rybe.
                • sweetnighter Re: slabo sie na zartach wyznajesz... 29.05.05, 15:08
                  ale żenada, tych frazesów szkoda nawet komentować.
                  poziom rozwoju gospodarki jest właśnie taki, że spokojnie może zapewnić
                  wszystkim jedzenie i dach nad głową, i nawet - wyobraź sobie - energię
                  elektryczną. problemem nie jes wielkośc zasóbow, ale zasady ich dystrybucji,
                  która jest w kapitalizmie skrajnie niesprawiedliwa i skutkuje rosnącymi
                  nierównościami. weźmy aids - miliony co roku unierają na tę chorobę, ponieważ
                  dystrybucja leków podporządkowana jest zyskom koncernów farmaceutycznych,
                  którym nie opłaca się ich sprzedawać nędzarzom z afryki za tyle, ile ci są w
                  stanie zapłacić. tak samo jest np. z lekiem na malarię - ponieważ rynek jest
                  ("wartościowo", bo nie ilościowo) za mały - chorują na nią nędzarze - nikomu
                  się nie opłaca wyprodukować na nią leku. za to koncerny wydają gigantyczne
                  pieniądze na marketing leków bez recepty w świecie zachodnim, bo konkurencja
                  tam jest bardzo ostra - choć wejście na rynek kolejnego leku nic z punktu
                  widzenia konsumenta nie poprawia. po prostu, zasadą kapitalizmu nie jest
                  zaspokojenie potrzeb, jest nią maksymalizacja zysku. te dwa cele tylko czasami
                  i tylko przypadkiem się spotykają.

                  nikt tu nie mówi o rozdawaniu jedzenia, ale o tworzeniu infrastruktury, a
                  przede wszystkim o bardziej demokratyczną, globalną kontrolę nad gospodarką i
                  dystrybucją zasobów, żeby podporządkować ją zaspokojeniu potrzeb, a nie zyskom
                  kapitalistów.
                  • siestas ale zenada - nawet nie warto tego komentowac 29.05.05, 15:21
                    dziecie...
                    tak sie akurat sklada, ze jestem ekonomista, wiec lagodny smiech mnie ogarnia ,
                    gdy takie bzdety czytam...
                    oczywiscie rozumiem, ze jako anty-globalista chcesz sie tu wyplakac.?
                    nie bedzie zadnej REDYSTRYBUCJI KAPITALU.
                    byloby to przejadanie zysku.
                    bedzie jego dalsza KONCENTRACJA - w celu zapewnienia srodkow na rozwoj.

                    gdyz to wlasnie kapitalizm jest bardziej "rozwojowy", niz jakikolwiek
                    inny ustroj.
                    • sweetnighter Re: ale zenada - nawet nie warto tego komentowac 29.05.05, 15:45
                      nie rozumiesz podstawowych pojęć, "ekonomisto". znamienne, że nie odniosłeś się
                      merytorycznie do ani jednego ze wskazanych przeze mnie zjawisk. cóż, jesteś co
                      najwyżej przygłupim burżuazyjnym "ekonomistą", który nie potrafi wyjśc poza
                      kategorie maksymalizacji zysku.

                      powtarzam więc, choć bez nadziei na zrozumienie - nie chodzi o
                      żadną "redystrybujcję kapitału" (z koncentracją kapitału walczą właściciele
                      małych firm, jest jasne, że wynika ona z rosnącej efektywności) ale o jego
                      uspołecznienie, w sensie podporządkowania działalności gospodarczej potzebom
                      ludzkim, w tym kontrolę nad nadwyżką ekonomiczną, nad jej wykorzystaniem, także
                      nad kierunkami reinwestycji - w interesie potrzeb ludzkich, a nie egoistycznego
                      interesu kapitalisty. np. o wspomaganie dziedzin, które z zasady nie ą
                      rentowne, a bardzo ważne dla jakości życia - jak służba zdrowia i edukacja,
                      kosztem działań i dziedzin, które w stopniu niesłychanym marnotrawią siły i
                      środki społeczne nic wartościowego nie tworząc, jak np. sztuczne skracanie
                      cyklu życia i napędzanie obłędnej konsumpcji w krajach rozwiniętych, z czym się
                      również wiąże przeznaczanie gigantycznych kwot na reklamę i marketing. nie
                      mówiąc już o gigantycznych wydatkach na wojny i zbrojenia, które napychają
                      kieszenie koncernom zbrojeniowym, a wynikają z rywalizacji między kapitalistami
                      o surowce, rynki zbytu i szlaki tranzytowe. nędza trzeciego świata i rosnące
                      nierówności w świecie rozwiniętym to druga strona tego samego medalu.

                      to kolejny mit, że jeśli nad zakładem pracy mają demokratyczną kontrolę
                      pracownicy, to zyski sa przejadane. to właśne w spółkach giełdowych rządzi
                      short-termism, pompowanie "wartości dla akcjonariuszy", żeby wyrobic kwartalną
                      prognozę zysku i wypołacic dywidendę, bo inaczej kurs akcji pójdzie w dół. nie
                      ma to nic wspólnego z długofalową wizją rozwoju.

                      co do zalet kapizalizmu, to właśnie przedstawiłem ci kilka jego osiągnięć.
                      powtarzanie twojej mantry nic tu nie zmieni.
                      • siestas Re: ale zenada - nawet nie warto tego komentowac 29.05.05, 18:16
                        sweetnighter napisał:

                        > nie rozumiesz podstawowych pojęć, "ekonomisto". znamienne, że nie odniosłeś
                        się
                        >
                        > merytorycznie do ani jednego ze wskazanych przeze mnie zjawisk. cóż, jesteś
                        co
                        > najwyżej przygłupim burżuazyjnym "ekonomistą", który nie potrafi wyjśc poza
                        > kategorie maksymalizacji zysku.
                        >
                        > powtarzam więc, choć bez nadziei na zrozumienie - nie chodzi o
                        > żadną "redystrybujcję kapitału" (z koncentracją kapitału walczą właściciele
                        > małych firm, jest jasne, że wynika ona z rosnącej efektywności) ale o jego
                        > uspołecznienie, w sensie podporządkowania działalności gospodarczej potzebom
                        > ludzkim, w tym kontrolę nad nadwyżką ekonomiczną, nad jej wykorzystaniem,
                        także
                        >
                        > nad kierunkami reinwestycji - w interesie potrzeb ludzkich, a nie
                        egoistycznego
                        >
                        > interesu kapitalisty. np. o wspomaganie dziedzin, które z zasady nie ą
                        > rentowne, a bardzo ważne dla jakości życia - jak służba zdrowia i edukacja,
                        > kosztem działań i dziedzin, które w stopniu niesłychanym marnotrawią siły i
                        > środki społeczne nic wartościowego nie tworząc, jak np. sztuczne skracanie
                        > cyklu życia i napędzanie obłędnej konsumpcji w krajach rozwiniętych, z czym
                        się
                        >
                        > również wiąże przeznaczanie gigantycznych kwot na reklamę i marketing. nie
                        > mówiąc już o gigantycznych wydatkach na wojny i zbrojenia, które napychają
                        > kieszenie koncernom zbrojeniowym, a wynikają z rywalizacji między
                        kapitalistami
                        >
                        > o surowce, rynki zbytu i szlaki tranzytowe. nędza trzeciego świata i rosnące
                        > nierówności w świecie rozwiniętym to druga strona tego samego medalu.
                        >
                        > to kolejny mit, że jeśli nad zakładem pracy mają demokratyczną kontrolę
                        > pracownicy, to zyski sa przejadane. to właśne w spółkach giełdowych rządzi
                        > short-termism, pompowanie "wartości dla akcjonariuszy", żeby wyrobic
                        kwartalną
                        > prognozę zysku i wypołacic dywidendę, bo inaczej kurs akcji pójdzie w dół.
                        nie
                        > ma to nic wspólnego z długofalową wizją rozwoju.
                        >
                        > co do zalet kapizalizmu, to właśnie przedstawiłem ci kilka jego osiągnięć.
                        > powtarzanie twojej mantry nic tu nie zmieni.
                        >>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>
                        dziecie, ustalmy sczegoly, gdyz widze,ze marzenia biora u ciebie gore
                        nad rzeczywstoscia...
                        ekonomista nie jestes, prawda?
                        brak Ci bowiem odpowiedniego aparatu poznawczego.
                        natomiast powtarzanie post-socjalistycznych sloganow dobre jest na wiecu PPS.
                        Ikonowicz sie stara, to mu troche dopomoz...

                        1. Kapitalem rzadza kapitalisci i rzady (tylko co wiekszych krajow),
                        wiec Twoje indianskie zawodzenia nic tu nie pomoga...
                        alokacja kapitalu (czyli jego inwestowanie) jest zawsze kompromisem miedzy
                        krotkoterminowa maksymalizacja zysku, a postrzeganym politycznie jego
                        inwestowaniem w przyszlosc
                        (infrastruktura, edukacja, zdrowie - to o czym piszesz).

                        2. Slowem wyzej h... nie podskoczysz...
                        komunisci probowali, ale skonczylo sie to... wiadomo czym...

                        3. wiesz, komu przeszkadza nedza trzeciego swiata.?

                        Tobie.
                        • aspolecznie Re: mam pytanie do was obu 29.05.05, 18:22
                          siestas napisała:

                          > 3. wiesz, komu przeszkadza nedza trzeciego swiata.?
                          >
                          > Tobie.
                          >

                          czy mądrość człowieka wzrasta wraz z wypełnieniem w dobra konsumcyjne jego
                          lodówki?
                          • siestas Re: mam pytanie do was obu 29.05.05, 18:27
                            tak. ale dopiero wtedy, gdy lodowka jest pelna, mozna myslec o podrzuceniu tego
                            i owego innym. wczesniej jakos sie nie daje.

                            ale podkreslam: sensowne jest podrzucanie biednemu tylko WEDKI, a nie ryby.
                            • aspolecznie Re: mam pytanie do was obu 29.05.05, 18:33
                              siestas napisała:

                              > tak. ale dopiero wtedy, gdy lodowka jest pelna, mozna myslec o podrzuceniu
                              tego
                              >
                              > i owego innym. wczesniej jakos sie nie daje.
                              >

                              a kiedy stwierdzasz, że twoja lodówka jest już wystarczająco pełna aby innemu
                              podrzucić wędkę do twojej lodówki?
                              • siestas Re: mam pytanie do was obu 29.05.05, 18:39
                                pozwol ze te odpowiedz zachowam dla siebie.
                                nie watpie natomiast, ze niejaki sweetnighter podzieli sie ostatnia kromka
                                chleba, czego mu zreszta nie mam za zle.

                                do wladzy bym jednak takiego nie dopuscil.
                                • aspolecznie Re: mam pytanie do was obu 29.05.05, 18:57
                                  siestas napisała:

                                  > pozwol ze te odpowiedz zachowam dla siebie.

                                  oczywiście, że nie ma przymusu odpowiedzi zwłaszcza na pytanie wieloznaczne i
                                  wielowarstwowe w zamyśle autora pytania

                                  > nie watpie natomiast, ze niejaki sweetnighter podzieli sie ostatnia kromka
                                  > chleba, czego mu zreszta nie mam za zle.

                                  ale ja bym miała za złe, jeśli wiedziałabym, że ta jego "ostatnia kromka
                                  chleba" została upieczona z mojej ostatniej garści ziarna

                                  >
                                  > do wladzy bym jednak takiego nie dopuscil.

                                  każda władza jedną ręką zgarnia ziarno a drugą rozdaje kromki
                                  i z tego żyje właśnie
                                  • siestas hihi - ladnie to ujelas. 29.05.05, 19:03
                                    jak wiesz, mialem kiedys mozliwosc bycia "u wadzy".
                                    I wlasnie dlatego tego nie zrobilem, ze jedna reka trzeba zgarniac,
                                    a druga rozdawac. I to wszystko w swietle kamer...

                                    i obie rece ma czlowiek zajete...
                                    to jak tu zajmowac sie tak interesujacymi stworzeniami Bozymi, jak Ty?
                                    • aspolecznie Re: hihi - ladnie to ujelas. 29.05.05, 19:19
                                      siestas napisała:

                                      > jak wiesz, mialem kiedys mozliwosc bycia "u wadzy".

                                      nie wiedziałam
                                      ale już wiem

                                      > I wlasnie dlatego tego nie zrobilem, ze jedna reka trzeba zgarniac,
                                      > a druga rozdawac. I to wszystko w swietle kamer...

                                      takiś znany?

                                      >
                                      > i obie rece ma czlowiek zajete...
                                      > to jak tu zajmowac sie tak interesujacymi stworzeniami Bozymi, jak Ty?

                                      polecałabym ci jednak zająć się tak interesującym stworzeniem Bożym jak autorka
                                      tego wątku bez_grzechu, bo ja zbyt grzeszną mam naturę, a najbardziej nadal
                                      lubię grzeszyć(tylko to mi pozostało) zmuszając innych(i siebie) do choć
                                      chwilki zamyślenia (z braku innych już możliwości grzeszenia we dwoje)
                                      • siestas Re: hihi - ladnie to ujelas. 29.05.05, 19:24
                                        No taki goopi to ja juz nie jestem, za to Ty jestes w mylnym bledzie.
                                        Jak mozna grzeszyc z kims "bez_grzechu"? Przeciez to sprzeczna sprzecznosc.
                                        No chyba, ze sie go wezmie na gwalt, ale taki grzeszny, to ja znowusz nie
                                        jestem.
                                        • aspolecznie Re: hihi - ladnie to ujelas. 29.05.05, 19:33
                                          siestas napisała:

                                          > No taki goopi to ja juz nie jestem, za to Ty jestes w mylnym bledzie.
                                          > Jak mozna grzeszyc z kims "bez_grzechu"? Przeciez to sprzeczna sprzecznosc.
                                          > No chyba, ze sie go wezmie na gwalt, ale taki grzeszny, to ja znowusz nie
                                          > jestem.

                                          Siestas
                                          rozbawiłeś mnie tak jak dawno nikt nie potrafił :)
                                          sprytna i inteligentna a pewnie i mądra osoba z ciebie
                                          ale jeśliś taki już 3 w jednym, to powinieneś wiedzieć, że osóbka bez_grzechu
                                          jest bez grzechu tylko życzeniowo wirtualna i ten nick to taka subtelno
                                          dziewczęca prowokacyjka dla co mądrzejszych satyrystycznych satyrów
                                  • sweetnighter Re: mam pytanie do was obu 29.05.05, 19:34
                                    aspolecznie napisał:

                                    > każda władza jedną ręką zgarnia ziarno a drugą rozdaje kromki
                                    > i z tego żyje właśnie

                                    bardzo głęboka myśl, bardzo. tak, a przyczyną wszelkiego zła w polsce i w ogóle
                                    na świecie są "politycy". tak, to prawda, sam słyszałem jak jedna pani o tym
                                    mowila w tvn-ie.

                                    fajnie mieć takie zaklęcia, które zwalniają od wszelkiego myślenia i jeszcze
                                    utwierdzają w gnusnym samozadowoleniu. skoro każda władza itp., to nie
                                    pozostaje nic innego jak zająć się zapełnianiem własnej lodówki, garażu i czego
                                    tam jeszcze.
                                    • aspolecznie Re: mam pytanie do was obu 29.05.05, 19:44
                                      sweetnighter napisał:

                                      > aspolecznie napisał:
                                      >
                                      > > każda władza jedną ręką zgarnia ziarno a drugą rozdaje kromki
                                      > > i z tego żyje właśnie
                                      >
                                      > bardzo głęboka myśl, bardzo. tak, a przyczyną wszelkiego zła w polsce i w
                                      ogóle
                                      >
                                      > na świecie są "politycy". tak, to prawda, sam słyszałem jak jedna pani o tym
                                      > mowila w tvn-ie.
                                      >
                                      > fajnie mieć takie zaklęcia, które zwalniają od wszelkiego myślenia i jeszcze
                                      > utwierdzają w gnusnym samozadowoleniu. skoro każda władza itp., to nie
                                      > pozostaje nic innego jak zająć się zapełnianiem własnej lodówki, garażu i
                                      czego
                                      >
                                      > tam jeszcze.

                                      ależ ty masz wnioskowanie!
                                      normalnie powaliło mnie na łopatki
                                      to czym i z czego żyje władza tylko chyba anarchista lub rewolucjonista lub
                                      terrorysta lub jakiś jeszcze inny głupek z jakiegoś innego kosmosu wywnioskuje,
                                      że jak on miałby władzę,to żyłby z czegoś innego niż wszystkie władze
                                      dotychczasowe znane Ziemianom
                                      • sweetnighter Re: mam pytanie do was obu 29.05.05, 19:54
                                        twoja wielka mysl nie wyraża zupełnie nic. a jeśli coś wyraża, to zupełny
                                        banał. tymczasem nadymasz się jakbyś odkrywała amerykę.
                                        duzo istotniejsze jest, kto realnie - jakie siły społeczne - kontroluje
                                        rzeczywistą władzę (ekonomiczną) i alokację zasobów.
                                        • aspolecznie Re: mam pytanie do was obu 29.05.05, 20:00
                                          sweetnighter napisał:

                                          > twoja wielka mysl nie wyraża zupełnie nic. a jeśli coś wyraża, to zupełny
                                          > banał. tymczasem nadymasz się jakbyś odkrywała amerykę.
                                          > duzo istotniejsze jest, kto realnie - jakie siły społeczne - kontroluje
                                          > rzeczywistą władzę (ekonomiczną) i alokację zasobów.

                                          może i się nadymam, ale nadymam się konsekwentnie w temacie
                                          a ty?
                                          szukasz audytorium wyborczego?
                                          i się wściekasz, ze twoje transparenty polityczne mam za nic?
                                          • sweetnighter Re: mam pytanie do was obu 29.05.05, 20:02
                                            ale jaja!
                        • sweetnighter Re: ale zenada - nawet nie warto tego komentowac 29.05.05, 19:27
                          no co za palant, jak boga kocham.

                          mnie brak "aparatu poznawczego"! oczywiście, że w kapitalizmie kapitałem rządzą
                          korporacje. dlatego ja nie jestem zwolennikiem kapitalizmu. jestem natomiast
                          zwolenikiem takiego systemu, w którym produkcja i wykorzystanie zasobów są
                          poddane społecznej kontroli i zaspokojeniu potrzeb.

                          nadal nie odniosłeś się do ani jednej mojej konkretnej obserwacji na temat
                          skutków funkcjonowania kapitalizmu. świat produkuje dosyc żywności, żeby
                          nakarmić wszystkich. ale właśnie ze względu na system alokacji zasobów i
                          dystrybucji dóbr, nadmiar i marnotrawstwo w krajach rozwiniętych współwystępuje
                          z nędzą w trzecim świecie. jak można tego nie dostrzegać? bardziej opłacalne
                          jest skracanie cyklu życia produktu i wymyslanie coraz to nowych dóbr
                          konsumpcyjnych zaspokajających wydumane potrzeby konsumenta na zachodzie,
                          natomiast stworzenie pdostawowej infrstrktury w trzecim świecie nie jest
                          rentowne i dlatego nie ma na to szans. ale ty jako idealnie wytresowany
                          funkcjonariusz systemu nie jesteś tego w stanie dostrzec. klapki na oczach.

                          oczywiście wiem, że g.. cie obchodzi nie tylko nędza w trzecim swiecie, ale i
                          nędza w polsce. jesteś typowym gnusnym burżujem.
                          • siestas Re: ale zenada - nawet nie warto tego komentowac 29.05.05, 19:30
                            Nedza w trzecim swiecie istotnie g... mnie obchodzi. Nedza w Polsce jednak
                            bardzo. Gdzie masz k... te zapasy zywnosci w Polsce, ktore pozwolilyby nakarmic
                            wszystkich potrzebujacych i to mimo to, ze Polska nie jest trzecim Swiatem...?

                            bajdurzenia przedszkolaka.
                            • sweetnighter Re: ale zenada - nawet nie warto tego komentowac 29.05.05, 19:40
                              acha, szowinista. biedny polak to może i tak, ale biedny "obcy" to juz nie.

                              rozum, baranie, że mnie nie chodzi o rozdawanie żywności, ale o taki system, w
                              którym każdy ma szansę na godziwie płatną pracę, tak, że może zaspokoić
                              podstawowe potrzeby, uczestniczyć w kulturze itp. gdzie jest żywność? a co,
                              uważasz, że dzieci w polskich szkołach mdleją z głodu dlatego, że w kraju nie
                              ma dość żwyności? buiahahaha! żywność jest np. w sklepach i supermarketach,
                              tylko dla ich rodzin danie dziecku drugiego śniadania (albo i pierwzego) jest
                              czymś nieosiągalnym. przeczytaj sobie reportaż grochowskiej w gazecie
                              świątecznej z zeszłego tygodnia, to może ci się oczy otworzą.
                              więcej takich nam trzeba u władzy, nie ma co...
                              • siestas zwykly niedouk 29.05.05, 19:48
                                to juz ostatnii post, gdyz czasu szkoda.

                                jak produkuejsz 20 mln ton zboza (dla przykladu) to tylko tyle mozesz zjesc,
                                do hollery!
                                nawet lepszy podzial moze tylko glod ograniczyc, nieco zmiejszyc,
                                ale go nie zlkwiduje.
                                GNP w Polsce musi wzrosnac conajmniej o 50 -70 %, aby glod w Polsce
                                (w najbiedniejszych warstwach) zlikwidowac, a kazdy idiota wie, ze przy obecnym
                                umiarkowanym wzroscie gospodarczym wczesniej, niz za 7 - 10 lat nie bedzie
                                to mozliwe.
                                • sweetnighter Re: zwykly niedouk 29.05.05, 19:58
                                  mówisz mi że niemożliwy jest bardziej egalitarny system, w którym każdego
                                  będzie stać na wyżywienie rodziny? czy nie widzisz, że powodem głodu w polsce
                                  sa nierówności społeczne i ogromne obszary biedy, obok enklaw bogactwa?
                                  żywności jest dosyć, tylko wielu ludzi na nią nie stać! do tego nawet nie
                                  trzeba żadnej rewolucji, ale np. bardziej progresywnych podatków.
                                  no co za osioł...
                                  • psychopata.z.borderline Re: zwykly niedouk 29.05.05, 20:01
                                    powiedz mi czy orientujesz sie, ile tracą "biedronki" i hipermarkety na
                                    zywnosci, która wyrzucaja (jak sie daty przydatnosci nie przebije i jak nie
                                    splesnieje)

                                    Polacy to durny naród
                              • aspolecznie Re: ale zenada - nawet nie warto tego komentowac 29.05.05, 19:50
                                sweetnighter napisał:

                                >
                                > rozum, baranie, że mnie nie chodzi o rozdawanie żywności, ale o taki system,
                                w
                                > którym każdy ma szansę na godziwie płatną pracę, tak, że może zaspokoić
                                > podstawowe potrzeby, uczestniczyć w kulturze itp.

                                i co?
                                dasz szansę i będzie mądrzejszy?
                                od kogo?
                                • sweetnighter Re: ale zenada - nawet nie warto tego komentowac 29.05.05, 20:00
                                  czy ty jesteś zupełnie trzeźwa?
                                  mówimy o mądrości względnie (nie)racjonalności stworzonego przez ludzi systemu
                                  ekonomicznego, jeszcze nie załapałaś?
                                  • aspolecznie Re: ale zenada - nawet nie warto tego komentowac 29.05.05, 20:17
                                    sweetnighter napisał:

                                    > czy ty jesteś zupełnie trzeźwa?
                                    > mówimy o mądrości względnie (nie)racjonalności stworzonego przez ludzi
                                    systemu
                                    > ekonomicznego, jeszcze nie załapałaś?


                                    "Sobota wieczor i znowu nachodza mnie mysli raczej filozoficzne... Powtorze
                                    sie zreszta, ale ciekawi mnie wasze zdanie.

                                    Oto pytanie - czym sie roznia spryt, inteligencja i madrasc? Co sobie
                                    najbardziej cenicie?

                                    I jeszcze - gdybyscie mieli opisac nasz gatunek (czyli wszystkich Homo
                                    sapiens hurtem, jako ogol) na skali potencjalu intelektualnego - ktore z tych
                                    okreslen byscie uzyli? A moze jakies inne slowa cisnelyby by sie wam na usta?

                                    Pozdrawiam,
                                    a"

                                    załapałam
                                    dziś jest niedziela
                                    też wieczór

                                    jakoś o systemie ekonomicznym stworzonym przez ludzi sprytnych,inteligentnych i
                                    mądrych jeszcze przez ostatnią dobę się nie doczytałam,bo jeszcze nie ustalono
                                    jednoznacznych kryteriów na wystarczająco mądry stan sprytu i inteligencji
                                    wymaganych do mądrego rządzenia
                                    • sweetnighter Re: ale zenada - nawet nie warto tego komentowac 29.05.05, 21:40
                                      czytaj uważnie. do tytułowgo pytania, w jego aspekcie, powiedzmy abstrakcyjno-
                                      filozoficznym tez się ustosunkowałem. natomiast potem autorka odniosła je do
                                      konkretnych zjawisk i problemów - i to wlaśnie było podstawą mojej wymiany zdań
                                      ze siestasem. napisała tak:

                                      Wyjasnie, ze przez to swierdzenie o pesymizmie nie probowalam opisac siebie
                                      jaka madra, a jedynie chcialam powiedziec, ze wdlg mnie smutno to wyglada z
                                      ludzkoscia... Jednostki moga byc madre, i owszem, ale na koncu i tak wygrywa
                                      pieniadz, czyli zadza pieniadza i wladzy. Rowniez i inne zadze miotaja tym
                                      naszym gatunkiem niezle i sprowadzaja z dobrej (=madrej) drogi.

                                      Jak to jest ze ludzie - grupa, w ktorej niewatpliwie sa jednostki b.madre pcha
                                      sie, ze tak powiem w zaglade - zuzywajac surowce naturalne, wyniszczajac
                                      gatunki (wlaczajac nawet te bezposrednio pozyteczne dla nas - jak niektore ryby
                                      morskie), trujac srodowisko? Wszystkie te akcje zwroca sie i tak przeciwko
                                      czlowiekowi.

                                      Czy to oznacza, ze statystycznie czlowiek jednak madry nie jest (czyli wiecej
                                      jest ludzi glupich, nich madrych)?

                                      Czy madrasc zostala wylansowana ewolucyjnie tak niedawno, ze jeszcze nie
                                      zdazyla sie ustalic jako cecha adaptacyjna? (zaloze, ze madrosc moze byc
                                      przekazywana genetycznie lub za pomoca "memow", o ktorych pisal bodajze
                                      Dawkins.) To by tlumaczylo nasze slepe zachowanie - czyli dlaczego jak
                                      przychodzi czas decyzji wiekszosc podejmie ja "rozumujac" jak kazde inne
                                      zwierze - majac na uwadze swoje wlasne, krotkoterminowe zyski.

                                      Czarny tutaj obraz opisalam... Prosze o pocieszenie (jezeli ktos potrafi):o)

                                      Pozdrawiam,
                                      a
                                      • aspolecznie Re: ale zenada - nawet nie warto tego komentowac 29.05.05, 22:26
                                        sweetnighter napisał:

                                        > czytaj uważnie.

                                        a stopnie stawiasz?
                                        po czym rozpoznajesz przeczytanie twojego tekstu "uważnie"?
                                        ma być z potwierdzeniem jakiś ty mądry i inteligentny?
                                        muszę cię rozczarować
                                        znam się tylko na swoim sprycie swojej inteligencji i swojej mądrości
                                        jeśli masz inne zdanie to chyba jesteś nie tak sprytny, inteligentny i mądry
                                        jak ja i pewnie jesteś sprytniejszy,inteligentniejszy i mądrzejszy niż ja
                                        daruj więc sobie dalsze wysiłki podciągnięcia mnie bliżej(oczywiście bliżej
                                        niżej) swojego poziomu bo ja nadal mam zamiar czytać zgodnie ze swoim poziomem
      • aspolecznie Re: Sprytne, inteligentne, ba! - madre pytanie 29.05.05, 18:07
        bez_grzechu napisała:

        > Czarny tutaj obraz opisalam... Prosze o pocieszenie (jezeli ktos potrafi):o)
        >
        > Pozdrawiam,
        > a

        widzisz, z tą mądrością to jest tak, że po przeczytaniu twoich rozterek mądry
        człowiek nawet nie będzie próbował ciebie pocieszać, bo i dlaczego miałby to
        robić?
        widać, że myślisz samodzielnie i sprawy człowieka nie są ci obojętne.
        a mądrość przyjdzie z czasem jeśli w międzyczasie nie pochłonie ciebie bardziej
        wszystko to, co wpływa na "czarny obraz" twojego opisu.
        jak widzisz sama mądrość jest wszędzie wokół nas jako pewien STAN i tylko
        wystarczy ten STAN "odkryć" w sobie.
        z mądrości innych ty i tak nie będziesz miała pożytku po wyjściu z wieku
        dziecięcego bo jak odróżnisz STAN mądrości rzeczywistej od stanu mądrość
        udajającego?
    • psychopata.z.borderline Re: Sprytne, inteligentne, ba! - madre pytanie 29.05.05, 19:43
      mozna byc inteigentnym ale taka dupa zyciowa jak ja no i klapa na calej linii
    • bez_grzechu Re: Sprytne, inteligentne, ba! - madre pytanie 29.05.05, 23:26
      Pozwolcie ze sie hurtem ustosunkuje do postow powyzej (c:

      Siestas - szanuje wiedze - takze ta opisujaca, jak dziala nasz obecny sytem
      ekonomiczny. Kiedy jednak przyjdzie do mojej prywatnej oceny tego systemu, to
      blizsze sa mi poglady sweetnightera. Jak on nie uwazam, ze kapitalizm jest
      szczegolnie warty polecenia, gdyz promuje nierownosci spoleczne, a przez to i
      biede, no i drapiezny wyzysk otoczenia - zarowno ludzi jak i przyrody. Ba, tak
      jak sweetnighterowi zdarza mi sie nawet nazwac kogos burzujem! ;o) (Nie moge
      sie tez z toba zgodzic, ze "(...) to wlasnie kapitalizm jest
      bardziej "rozwojowy", niz jakikolwiek inny ustroj." Co rozumiesz przez
      rozwojowy? Promujacy sam siebie?)


      Jednak jestem chyba duzo bardziej cyniczna niz sweetnighter - owszem, mozna by
      zapewnic wzgledny dobrobyt dla wszystkich. Jednak nie wydaje mi sie, ze
      przynioslo by to dlugotrwale korzystne efekty. Wyeliminowanie biedy zapewne
      wywolaloby jeszcze wiekszy przyrost naturalny.. Wiec dobrobyt nie moglby trwac
      dlugo -w koncu zasoby z ktorych czerpiemy sa skonczone (nawet gdybysmy
      wynalezli jak produkowac zywnosc z odpadow za pomoca energii odnawialnej -
      miejsca by dla nas w koncu zabraklo). Zgadzam sie z siestas, ze pomoc - tutaj
      pomoc bogatej czesci swiata dla tej biednej - powinna pomoc zyc w rownowadze ze
      srodowiskiem. Jezeli w Afryce na obszarze, ktory moze wykarmic 10 tys ludzi
      zyje ich 40 tys, pomoc w postaci zywnosci spowoduje ze, w duzym uproszczeniu, w
      przyszlym roku bedzie glodowac nie 30 tys ludzi a np. 60 tys.

      Dlatego moim pomyslem na "uzdrowienie swiata" bylaby... wstrzemiezliwosc (a
      czegoz innego moglibyscie sie po moim nicku spodziewac?! ;o)) czyli
      ograniczenie konsumpcji. Po co szukac coraz nowe sposoby na zaspokojenie coraz
      wiecej coraz nowych potrzeb? (lub coraz wiecej surowcow dla coraz wiecej
      ludzi.) W tym wyscigu popyt zawsze wyprzedzi, i to o wiele dlugosci podaz.

      (aby ukrocic co niektore dywagacje powiem wam, i pewnie niektorych zadziwie, ze
      faktycznie i obiektywnie jestem bez grzechu ;o).. Ten bowiem moze istniec tylko
      w sferze religii, a ja nie jestem wierzaca. jezeli moj nick jest rowniez
      prowokacja satyrow - za to juz musi byc odpowiedzialna moja wiecznie dziewczeca
      podswiadomosc.. Dzieki za usmiech :))

      aspolecznie - dzieki za wpis. Faktycznie czarno to wszystko widze, i mialam
      nadzieje, ze ktos mnie oswieci jakimis pozytywnymi aspektami ludzkiego
      stanu "nie-madrosci", ktore przeoczylam. No coz, bede dalej szukac, bo z takimi
      widokami na przyszlosc zyc trudno.

      Pozdrawiam,
      a
      • sweetnighter Re: Sprytne, inteligentne, ba! - madre pytanie 29.05.05, 23:48
        dobra, ja tylko chcialem po raz n-ty powtorzyc, ze nie chodzi mi o żadną
        doraźną pomoc żywnościową! ale o zmianę zasad funkcjonowania systemu na
        bardziej egalitarny i podporządkowany potrzebom, a nie maksymalizacji zysku za
        wszelką cenę. to przecież właśnie to dążenie napędza nadmierną konsumpcję na
        zachodzie i uniemożlwia bardziej zrówoważony i sprawiedliwy rozwój. nie
        rozumiem, dlaczego zakładasz, że wzrost poziomu życia wywoła większy przyrost
        naturalny - w większości krajów rozwiniętych było dokładnie odwrotnie. no i
        pełna zgoda, że pohamowanie bezmyślnej konsupmcji czy zużycia energii w świecie
        rozwiniętym jest niezbędne.

        aha, przyznam, że nie wiem cóż to za "obserwacje" ekonomisty siestasa tak cię
        przekonały, bo merytorycznie nie powiedział on nic - oprócz mantry, że
        kapitalizm jest cool, no i, że - powodem, dla którego zdarzają się w polskich
        szkołach wypadki mdlenia dzieci z głodu jest to, że... produkujemy za mało
        zboża.
        • bez_grzechu Re: Sprytne, inteligentne, ba! - madre pytanie 30.05.05, 00:41
          Zgadzam sie z toba, mi rowniez najbardziej odpowiadalby system "bardziej
          egalitarny i podporządkowany potrzebom, a nie maksymalizacji zysku". Ale po
          prostu gnebi mnie ciemne przeczucie, ze z tym "zyciem, swiatem i wszystkim"
          jest cos fundamentalnie nie w porzadku, co musialoby byc najpierw zmienione..
          Postaram sie nad tym popracowac i przedstawic w bardziej ludzkiej porze.

          Co do obserwacji ekonomicznych - nie wyrazalam sie o naukach siestasa akurat a
          ogolnie :o) Jak powiedzialam - kapitalizm mnie nie powala na kolana. Takoz jego
          pochwaly.

          Pozdrawiam i dobranoc,
          a
          • aspolecznie Re: Sprytne, inteligentne, ba! - madre pytanie 30.05.05, 08:12
            bez_grzechu

            zaczęłaś bardzo ciekawie od postawienia ciekawego pytania.
            wszystkie wypowiedzi,nawet te antagonistyczne o "wyższości" egalitaryzmu w
            kolejce do rozdawnictwa wędek nad sklepem, gdzie wędki się kupuje według
            własnych upodobań w wędkowaniu oraz zasobności własnego portfela.
            a mądrość jest i tak nie wymienialna na żaden inny towar.
            niektórzy próbują udowodnić, ze mądrość można przekazać w spadku jako zapis w
            testamencie np. a Tobie bez-grzechu zapisuję mądrość w życiu bez grzechu.
            sprytnie i inteligentnie z tego zapisu korzystasz
            a czy mądrze?
            któż to może wiedzieć?
            pozdrawiam serdecznie
            • bez_grzechu Re: Sprytne, inteligentne, ba! - madre pytanie 31.05.05, 19:49
              aspolecznie napisał:

              > bez_grzechu
              >
              > zaczęłaś bardzo ciekawie od postawienia ciekawego pytania.
              > wszystkie wypowiedzi,nawet te antagonistyczne o "wyższości" egalitaryzmu w
              > kolejce do rozdawnictwa wędek nad sklepem, gdzie wędki się kupuje według
              > własnych upodobań w wędkowaniu oraz zasobności własnego portfela.
              > a mądrość jest i tak nie wymienialna na żaden inny towar.
              > niektórzy próbują udowodnić, ze mądrość można przekazać w spadku jako zapis w
              > testamencie np. a Tobie bez-grzechu zapisuję mądrość w życiu bez grzechu.
              > sprytnie i inteligentnie z tego zapisu korzystasz
              > a czy mądrze?
              > któż to może wiedzieć?
              > pozdrawiam serdecznie


              Witajcie raz jeszcze i przepraszam za dlugie milcznie - obowiazki wezwaly :o)

              aspolecznie -
              staram sie jak moge! Inna rzecz, ze dobrymi checiami jest droga do piekla
              wybrukowana. Oczywiscie nie biore to za usprawiedliwienie.

              sweetnighter -
              wydaje mi sie, ze mamy podobne poglady. Jezeli to przeczytasz i masz ochote -
              prosze napisz na moj adres w GW, podyskutujmy.

              Pozdrawiam roniez serdecznie,
              a
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka