scylla 01.06.05, 19:51 ludzie myślą że sobie z czymś nie poradzą, że to nie dla nich? że nie umieją rysować? liczyć? żyć? rozumieć? Dlaczego, przecież my to wszystko umiemy... czy jako ludzie jesteśmy za leniwi? O co tu chodzi? Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
imagiro Re: dlaczego 01.06.05, 19:53 oczywiscie, ze umiemy ... spojrz na dzieci ... nikt ich nie uczy rysowac ...a rysuja ... to francowate spoleczenstwa nakladaja na dzieci kajdany, i te w pospiechu, wstydzac sie, chowaja swe talenta ... Odpowiedz Link Zgłoś
scylla Re: dlaczego 01.06.05, 20:13 akurat tu się z tobą zgodzę, pytam dlaczego tak się dzieje? Odpowiedz Link Zgłoś
malvvina Re: dlaczego 02.06.05, 12:50 oczywiscie ze je uczymy rysowac ! to nie argument . I wlasnie dlatego ze je uczymy wszystkie potrafia Zgadzam sie czesciowo : kazdy moze nauczyc sie rysowac lub spiewac reszta jest sprawa nie lenistwa lecz motywacji (wynikajacej z roznych upodoban) PS a jaka teorie chcialas dopasowac do tematu ? Odpowiedz Link Zgłoś
procesor Re: dlaczego 02.06.05, 12:59 malvvina napisała: > Zgadzam sie czesciowo : kazdy moze nauczyc sie rysowac lub spiewac ....tylko nie każdy chce to potem oglądac i tego słuchać! :) przelotna procesorka Odpowiedz Link Zgłoś
scylla Re: dlaczego 02.06.05, 21:29 rysowanie to przykład, czego jeszcze ich uczymy? no śmiało, przyglądnij się czego są uczone? Odpowiedz Link Zgłoś
more-than-a-woman Re: dlaczego 01.06.05, 23:53 Zanim się czegoś nauczysz robisz błędy. Nie wszyscy chcą (mają śmiałość) proszenia innych o wybaczanie im małych potknięć na początku. Dlaczego niktórzy mają ambicję do pracowania tylko na stoisku mięsnym, podczas gdy mają dyplom mrg w kieszeni? Hmm. Strach, że nie dadzą rady, nie sprostają? Chyba. Odpowiedz Link Zgłoś
ziemiomorze Re: dlaczego 02.06.05, 10:51 Stan nad sparalizowanym czlowiekiem i zadziw sie glosno, czemu nie chodzi na wlasnych nogach. Czasem ludzie czuja sie w jakims sensie sparalizowani i maja do tego prawo. Po prostu niekiedy okolicznosci przerastaja. I lepiej wtedy uczyc sie radzic sobie z bezradnoscia niz biegania na wlasnych nogach. Co do reszty - nie chodzi o lenistwo, ale o strach, Odpowiedz Link Zgłoś
scylla Re: dlaczego 02.06.05, 21:26 nie porównuje człowieka o całkowicie sprawnym umyśle, do człowieka sparaliżowanego z przeróżnych powodów. To że ktoś jest sparaliżowany bo tak mu łatwiej, to ja nic mu na to nie poradzę. Ale jeżeli zda sobie sprawę z tego co go tak niby paraliżuje, to myśle że się okaże, że odkryje w sobie kogoś niesamowitego. Strach przed czym? co wywołuje ten strach? Moim zdaniem ludzie się boją, bo nie są przygotowani do życia, bo nie są uczeni, tylko wpaja im się w szkołach przestarzałe bzdury, pamięciówa i jewszcze raz pamięciówa. dlaczego nie uczy się w szkołach, w domach myślenia, samo poznania, przewidywania, dlaczego dzieciaki sa ograniczane przez naszą edukację? Odpowiedz Link Zgłoś
ziemiomorze Re: dlaczego 02.06.05, 22:50 scylla napisał: > nie porównuje człowieka o całkowicie sprawnym umyśle, > do człowieka sparaliżowanego z przeróżnych powodów. > To że ktoś jest sparaliżowany bo tak mu łatwiej, > to ja nic mu na to nie poradzę. Pomijajac te - wcale nie tak rzadkie - przypadki, w ktorych sie nie da. Po prostu. Chcesz - naprawde chcesz - i probujesz, ale nie mozesz. > Ale jeżeli zda sobie sprawę z tego co go tak niby paraliżuje, > to myśle że się okaże, że odkryje w sobie kogoś niesamowitego. Zazwyczaj.Tyle, ze to nie znika ot tak. Widzialam pewnych siebie ludzi, ktorzy stawali przed grupa przyjaciol w grze w kalambury i trzesly im sie rece, kiedy mieli cos pokazac. Innych, ktorzy zawsze, kiedy maja cos narysowac mowia 'ale ja nie umiem, brzydko tak rysuje'; kolejnych, ktorzy predzej umra niz zatancza czy zaspiewaja publicznie. Ten strach, o ktorym pisze, to jest duza rzecz. > Strach przed czym? > co wywołuje ten strach? Krytyką, odrzuceniem; strach przed ocena. > Moim zdaniem ludzie się boją, bo nie są przygotowani do życia, > bo nie są uczeni, tylko wpaja im się w szkołach przestarzałe bzdury, > pamięciówa i jewszcze raz pamięciówa. Szkola czesto wystepuje w roli baboka w tego typu narzekaniach i slusznie. Ja bym raczej wspomniala o rodzicach. > dlaczego nie uczy się w szkołach, w domach myślenia, samo poznania, > przewidywania, dlaczego dzieciaki sa ograniczane przez naszą edukację? Madry rodzic bedzie sie staral znalezc taka szkole, w ktorym w dziecku nie zabija kreatywnosci i wiary w siebie, a jesli nie ma takiej mozliwosci, to bedzie staral sie po godzinach odczarowywac to, co psuje szkola. Odpowiedz Link Zgłoś
alfika Re: to truizm 05.06.05, 13:09 przynajmniej w kwestii szukania szkoły, która nie zabija kreatywności było nie było większość z nas mieszka w małych miastkach - z górą dwoma gimnazjami i trzema podstawówkami - masz do wyboru, i owszem: typowe grona pedagogiczne z poczuciem misji w przekonywaniu świata, że są kimś lepszym niż reszta, a mały Kowalski to na ludzi nie wyjdzie i kropka nie wyślesz wszystkich dzieci do tych - póki co wyjątkowych, kreatywnych szkół nauczyciele narzekają, że są jacy są, bo mało zarabiają - jakby większa pensja miała uleczać sumienia :))))))))) (to samo mamy z policją, służbą zdrowia itp, itd, więc zbiorowa wymówka co do własnej uczciwości póki co ma się całkiem nieźle - przecież nikt w tym kraju nie wie, ze jak zostanie - Z WŁASNEJ WOLI, do licha :))) - na ten przykład nauczycielem, to mało zarobi :))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
fleuret Re: dlaczego 02.06.05, 12:05 "duma bez pokory - to próżność pokora bez dumy - to podłość" Krasiński jest jeszcze pycha, jak kto lubi Odpowiedz Link Zgłoś
scylla Re: dlaczego 02.06.05, 21:34 dlaczego tak uważasz? nie ograniczasz się już na początku? MOżemy o wiele więcej niż robimy, niż wiemy itd. tu nie ma pychy, ani cwaniakowania się, zastanawiam się dlaczego tak mało wiemy? Ciebie to nie dziwi że czegoś się nauczysz i potem to zapomnisz? Odpowiedz Link Zgłoś
fleuret Re: dlaczego 03.06.05, 07:19 Możliwościami ludzkiego mózgu i jego częsci, czyli umysłu, a sciślej zrozumieniem umysłu, zajmuje się kognitywistyka www.phys.uni.torun.pl/~duch/cog-book/kognitywistyka.htm Sądziłam, ze Twoje pytanie jest raczej natury psychologicznej tzn. zapytujesz: co stoi na przeszkodzie, że człowiek nie potrafi lub nie chce pokonać wewnętrznych barier, aby cos tam.. Nieopatrznie podjełam Twój temat na płaszczyźnie etycznej i wycofuję się z tego. Odpowiedz Link Zgłoś
ona123 Re: dlaczego 02.06.05, 13:55 czasem z czystego lenistwa lepiej jest czegos nie umiec... pamietam -( moze to i glupi przypadek..ale autentyk:))....mam mlodsze rodzeństwo i do pewnego czasu nie umialam ugotować im mleka ( bebiko)..pewnego razu bylam sama w domu i musialam czyms nakarmic głodnego brzdąca...i siłą rzezcy musialam sie nauczyc..i od tej pory gotowałam nałogowo( no nie zawsze oczywiscie , bo az tak cięznko nia miałam),mleko czasem kipialo,wieć musiałam sprzatac..itepe...a jak bym sie nie ujawniła z umiejetnościa...oszczedziłabym sobie pracy...no nie? i zgadzam się z przedpiszacymi czasem blokuje nas strach ... pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
rybolog Re: dlaczego 02.06.05, 21:51 Bo takie sa prawdy zycia. Nie kazdy potrafi prowadzic autobus. A wszyscy mysla ze to jest latwe...Nawet nie wiesz ilu oblewaja na egzaminie. I tak jest ze wszystkim:) Odpowiedz Link Zgłoś
scylla Re: dlaczego 02.06.05, 21:55 może źle są do tego przyuczani? NIe wszyscy uczą się tak samo. KAżdy zdrowy człowiek jest w stanie jeździć samochodem, trzeba go tylko umiejętnie tego nauczyć:) Odpowiedz Link Zgłoś
rybolog Re: dlaczego 02.06.05, 22:01 Oczywiscie, kazdy sie moze nauczyc po ilus tam dodatkowych lekcjach ale...czy bedzie super kierowca? Nie, i tu jest caly problem:) Odpowiedz Link Zgłoś
scylla Re: dlaczego 02.06.05, 22:06 niech tylko straci raz czy dwa pracę, a nie znajdziesz lepszego kierowcy. Przyznaję że jednym przychodzi to łatwiej. Odpowiedz Link Zgłoś
rybolog Re: dlaczego 02.06.05, 22:10 Nie calkiem, moze stracic prace wiele razy i nie bedzie lepszym kierowca. Albo "to" masz albo nie... Odpowiedz Link Zgłoś
scylla Re: dlaczego 02.06.05, 22:13 a skąd on to "ma", został wyposażony inaczej niż inni? MA gdzieś wiekszy, może bardziej rozłożysty móżg? Odpowiedz Link Zgłoś
rybolog Re: dlaczego 02.06.05, 22:20 No wlasnie ze zostal, zebys nie wiem ile sie uczyl malowac, spiewac czy jezdzic...nie zostaniesz Matejka, Pavarottim czy Schumacherem...kazdy ma cos w sobie i to musi znalezc. Inaczej, to wyladujesz z cala masa wyksztalconych robotnikow dla ktorych nie ma pracy:) Odpowiedz Link Zgłoś
scylla Re: dlaczego 02.06.05, 22:28 dla mnie każdy człowiek jest indywidualistą, każdy, bez wyjątku, więc do kurki wodnej dlaczego mam się upodabniać do Matejki, Schumachera itp. Mogę świetnie malować dla samego siebie, to mi ma się to podobać, a nie innym. Dlaczego mam to robić, bo chcę się rozwijać, bo to mi przynosi radość. Najlepiej nauczmy robotnika jednej rzeczy, np. malowania, po co ma umieć czytać? Odpowiedz Link Zgłoś
rybolog Re: dlaczego 02.06.05, 22:39 To nie na tym polega. Uczymy robotnika czytac, zeby mogl przeczytac instrukcje...tak samo jest z klientem. Widzisz? i tu jest link. Co do zrozumienia instrukcji to od tego sa brygadzisci i ...zony:) Odpowiedz Link Zgłoś
alfika Re: rozumiem.. 05.06.05, 13:19 że Ty, Scylla, jeśli tylko chcesz - rozumiesz wszystko, umiesz wszystko i wszystko u Ciebie gra - a jak nie, to nie Ty masz na to wpływ, ale inni? pamiętam taki tekst Sartre'a "Piekło to inni - nawet jeśli przychodzi nam żyć pospołu z aniołami" :) Odpowiedz Link Zgłoś
scylla Re: rozumiem.. 05.06.05, 15:32 "Najlepsza szkoła charakteru: nie rób niczego ze strachu i rób to, czego się boisz" Co mają inni do tego czy chcę coś zrozumieć czy nie? Nie oskarżam nikogo za moje braki, ja uwielbiam ludzi, jednak zastanawiam się nad tym, dlaczego oni siebie nie lubią? Wolą się poużalać nad sobą. Płaczesz po kątach jak czegoś nie umiesz, czy rtaczej chcesz się nauczyć? Odpowiedz Link Zgłoś
sweetnighter Re: rozumiem.. 05.06.05, 15:42 czy ty naprawdę sądzisz, że pokonanie barier (socjo-)psychologicznych to tylko kwestia dobrych chęci jednostki? jakiś kolejny kaznodzieja? "alleluja i do przodu"? Odpowiedz Link Zgłoś
scylla Re: rozumiem.. 05.06.05, 15:50 Naprawdę sądze, że można dużo przełamać jeżeli tylko tego chcesz, alo to wymaga cięzkiej pracy, zrozuimienia samego siebie itd. Co do kaznodziei. To się walnołeś, ale to że mamy następną wróżkę forumową w twojej postaci, wydaje się być oczywiste. Dawaj konkrety. Odpowiedz Link Zgłoś
sweetnighter Re: rozumiem.. 05.06.05, 16:19 nie wiem o jakie konkrety prosisz. co do twojego pytania: przecież współczesna psychologia, jeszcze od freuda, coś niecoś nam jednak mówi o mechanizmach rządzących ludzkim zachowaniem. wiemy więc np., że na nasze postępowanie, na to, czy osiągamy swoje cele czy nie, nierzadko wpływają różne nieświadome, nieprzepracowane lęki, wewnętrzne konflikty i zahamowania - uwarunkowane np. przeżyciami z dzieciństwa, ale nie tylko - ujawniające się w postacie nerwicy czy depresji - które uniemozliwiają ludziom realizację swojego potencjału, każą im trwonić energię na użeranie się z samym sobą zamiast kreowanie świata wokół siebie - i nic to nie ma wspólnego z lenistwem. w takich sytuacjach niewiele pomoże kaznodziejski hurraoptymizm, już prędzej - terapeuta. jesli już, wmawianie ludziom że "jak tylko zechcą to [własnymi siłami] moga wszystko", pogarsza sprawę - bo np. odwodzi ich od szukania fachowej pomocy, a rozczarowania i frustracje, które nieuchronnie się pojawią - są wówczas jeszcze dotkliwsze. od siebie bym dodal jeszcze uwarunkowania i ograniczenia spoleczne, ponadjednostkowe. ale to osobna kwestia. Odpowiedz Link Zgłoś
scylla Re: rozumiem.. 05.06.05, 17:08 tak, teraz rozumiem, właśnie mi wyjaśniłeś że większość ludzi nie wykorzystuje własnego potencjału, jaki tkwi w ich własnych mózgach, bo przeżycia z dzieciństwa ich zablokowały. W paru % przypadku to się zgodzę, a co z pozostałymi %. A nie jest czasem tak, że nie wykorzystują własnego potencjału, jaki tkwi w ich mózgach, bo nikt ich tego nie nauczył, a wręcz byli cały czas ograniczani przez wspaniałe ramy naszej edukacji, przez rodziców itd. Wiesz ile człowiek jest w stanie przyjąć informacji i jeszcze ją zrozumieć i wykorzystać w życiu? Odpowiedz Link Zgłoś
alfika Re: rozumiem.. 05.06.05, 16:40 ludzie siebie pomniejszają również wtedy, gdy tłumaczą coś komuś, kto wcale nie ma zamiaru tego zrozumieć - bo woli dowieść swojej racji, jedynej i najświętszej - to nie jest dowód ich racji, niemniej bawią się tanimi sztuczkami jak żongler piłeczkami i są święcie przekonani, że wygrywają więc powiedz - o co chodzi w życiu? o poczucie sukcesu czy realne zwycięstwa, które najpierw nazwiesz, a potem wcielisz w życie? znam ludzi, którzy uprawiając takąż szkołę charakteru, o jakiej piszesz i równocześnie szlag ich trafia, że inni też tak potrafią, hihihi :) Odpowiedz Link Zgłoś
scylla Re: rozumiem.. 05.06.05, 17:17 może tłumaczą bo mają inne spojrzenie na sprawę, skreślenie ich i wyjaśnienie sobie że chcą komuś coś udowodnić, jest w moim przekonaniu nieuczciwe. > więc powiedz - o co chodzi w życiu? Powiem Ci o co mi chodzi w życiu, chcę żyyyyyyyyyyyyyyćććććććććććććć, a nie spać i w tym moim życiu nie chcę nikogo zranić. > znam ludzi, którzy uprawiając takąż szkołę charakteru, o jakiej piszesz i > równocześnie szlag ich trafia, że inni też tak potrafią, hihihi :) MOże Ci sie tylko wydaje że i ch znasz? MOże tak naprawdę ich nie rozumiesz? gdzieś przeczytałem "że zbyt często widzimy ludzi nie takimi, jakimi oni są, lecz jakimi my jesteśmy" Odpowiedz Link Zgłoś
alfika Re: rozumiem.. 05.06.05, 17:39 nieuczciwe? jeśli równocześnie nie przyjmują żadnego argumentu? jeśli skreślają swoich rozmówców? jeśli przypisują im najgorsze intencje? no, chyba o dwóch różnych podejściach do sprawy mówimy żyyyććć? jak? byle jak, byle w ogóle czy jednak jakoś konkretnie? ależ, Scyllo, każdy przy odrobinie przemyśleń nad samym sobą rozpoznaje moment, w którym zaczyna w innych widzieć siebie :) Odpowiedz Link Zgłoś
scylla Re: rozumiem.. 05.06.05, 17:57 nie przyjmują żadnego argumentu? jeśli skreślają swoich rozmówców? jeśli przypisują im najgorsze intencje? To wtedy nie są rozmówcami, a może oni Ciebie nie rozumieją, może mówisz zagmatwanym, językiem czy coś takiego? W rozumieniu przezemnie życia, nie ma czegos takiego jak byle jak. > ależ, Scyllo, każdy przy odrobinie przemyśleń nad samym sobą rozpoznaje moment, > w którym zaczyna w innych widzieć siebie :) Ja tu nie o zakochaniu mówię, tylko o rozumienia drugiego człowieka, chęci jego zroumienia itp. Jak jest ub Ciebie? Właczasz projektorek i wyświetlasz siebie w innych? Odpowiedz Link Zgłoś
alfika Re: rozumiem.. 05.06.05, 20:15 a może oni Ciebie nie rozumieją, > może mówisz zagmatwanym, językiem czy coś takiego? mówiłam raczej o odrzucaniu racji rozmówcy dla własnego miłego samopoczucia :) Ty mi tu nie diagnozuj, tylko powiedz - chcesz się z kimś dogadać, ten ktoś nie chce - i co? nie odpuścisz w pewnym momencie? To Twoje chcenie naprawdę wystarczy? > > ależ, Scyllo, każdy przy odrobinie przemyśleń nad samym sobą rozpoznaje m > oment, > > w którym zaczyna w innych widzieć siebie :) > > Ja tu nie o zakochaniu mówię, tylko o rozumienia drugiego człowieka, > chęci jego zroumienia itp. > Jak jest ub Ciebie? > Właczasz projektorek i wyświetlasz siebie w innych? > ale ja ani przez moment o zakochaniu nie mówię, jeno właśnie o projekcji - jak nad sobą pomyślisz z dystansem czy odrobinę krytycznie - wiesz, czy projektujesz na innych to, co w Tobie nie jest ok - jak chcesz poznać siebie samego, schematy swojego myślenia - to w końcu wiesz, które tematy są dla Ciebie zapalne, wiesz, kiedy się zaczynasz bronić poprzez projekcję właśnie i uniemożliwiasz porozumienie no, oczywiście poza szczęściarzami, którzy wiedzą, że w zasadzie są nieskazitelni, ciągle i ciągle w porządku :))) nie mówię tu o takich ideałach Odpowiedz Link Zgłoś
scylla Re: rozumiem.. 06.06.05, 09:29 To wszystko zależy, ile mi zależy na rozmówcy i w czym problem, nie odpuszczę dla czyjegoś dobrego samopoczucia, żeby dalej tkwił w swoim przekonaniu że tylko jego prawda jest prawdą. Co do projekcji, wyglada że jest nieunikniona. Każdy jej używa w ocenie tego co się dzieje dookoła? Ale tu nie o tym mowa:) Uważasz że ludzie wykorzystują swój potencjał jaki w nich drzemie? Odpowiedz Link Zgłoś
alfika Re: rozumiem.. 06.06.05, 23:19 scylla napisał: > > Co do projekcji, wyglada że jest nieunikniona. Każdy jej używa w ocenie > tego co się dzieje dookoła? nie wiem zapewne nie każdy, ale raczej jest to na porządku dziennym, drugi człowiek jest często właśnie naszym zwierciadłem > > Ale tu nie o tym mowa:) > Uważasz że ludzie wykorzystują swój potencjał jaki w nich drzemie? > > jedni w większym, inni w mniejszym stopniu z reguły zależy to od nas samych, choć bywają sytuacje, kiedy idzie jak po grudzie - albo wręcz nie idzie, bo okoliczności nie dają się pokonać - ale to wyjątki, tudzież mizerne tłumaczenie - z reguły a szkoda - i tu się z Tobą zgadzam Odpowiedz Link Zgłoś
jmx może dlatego? 05.06.05, 18:24 "Gdyby wszyscy mieli cztery jabłka, gdyby wszyscy byli silni jak konie, gdyby wszyscy mieli to samo, to nikt nikomu nie byłby potrzebny" Odpowiedz Link Zgłoś
jmx Re: dlaczego 06.06.05, 03:05 Czyżby to był wątek "z tezą"? scylla coś chce, ktoś inny nie (nie może, nie potrafi, nie jest w stanie) a scylli się wydaje, że to ze strachu? z lenistwa? Może tak być a nie musi. Najlepszą bazą wyjściową do dyskusji jest akceptacja rozmówcy z jego przekonaniami i odczuciami. Ty jestes taki a ja taki, zobaczmy czy możemy sie spotkać w połowie drogi. A taka podskórna presja, "poganianie"... To nie dodaje otuchy, tylko deprymuje. Przecież lepiej jest podać rękę i powiedzieć "pomogę ci, spróbujmy razem, może się uda" niz poganianiać "umiesz, tylko spróbuj, to łatwe"... Odpowiedz Link Zgłoś
scylla Re: dlaczego 06.06.05, 09:44 tak to jest wątek z "tezą", jednak nie z wymyslona przez ciebie. jeżeli czegoś nie rozumiesz to płaczesz nad sobą i się dołujesz? Czy jak tracisz pracę wpadasz w alkoholizm, czy raczej jej szukasz? Czy wiesz jakie masz możliwości i czy je potrafisz wykorzystać? Co do podawania ręki, z chęcia ją każdemu podam jezeli potrzebuje pomocy, ale to nie oznacza że zrobie coś za kogoś. Nigdy nikogo do niczego nie poganiam, wierze we własną incjatywę. Poprawka, poganiam tylko w momencie gdy sie spóźnia. Akceptuję ludzi takimi jakimi są, choć często sia z nimi nie zgadzam. Coś ci sie nie udała psychoanaliza, może nastęonym razem trafisz. Odpowiedz Link Zgłoś
jmx Re: dlaczego 06.06.05, 23:52 Nie wymyślałam tezy, po prostu uważnie przeczytalam cały wątek... Co JA robię w sytacjach kryzysowych nie znaczy, że inni będą mieli tak samo. Własnie tego nie możesz pojąć. Ludzie są różni, różnie reagują na różne rzeczy. Nie da się żywej, czującej istoty traktować jak od sztancy. Czasem okoliczności ludzi przerastają, mają problemy w kilku dziedzinach, czasem nie udaje się o włos. I nie wszyscy mają siłę by zaczynać od zera, szczególnie gdy czuje za plecami "powinieneś". A co do "psychoanalizy" - starałam się podzielić ze swoimi przemyśleniami na temat tego co napisałeś w nadziei, że będą Ci przydatne. I nie rozumiem skąd ten nerwowy ton odpowiedzi? Odpowiedz Link Zgłoś
alfika Re: dlaczego 07.06.05, 17:46 Widzisz, Scylla, jest tak: nigdy nie zdarza się, że ktoś siebie umniejsza, za to zawsze jest tak, że ktoś po prostu nie chce tego, czego chcesz Ty jako rzecze jotemiks :) Odpowiedz Link Zgłoś
scylla Re: dlaczego 07.06.05, 22:20 > Nie wymyślałam tezy, po prostu uważnie przeczytalam cały wątek... ok. Skoro tak piszesz, musiało tak być.Pytanie czy mnie zrozumiałaś? Na wszelki wypadek napiszę. Skoro mamy tak wielkie możliwości, uczenia się, analizowania, zapamiętywania, przyglądania się swojemu organizmowi-który nas sam o wszystkim informuje,itd. itd.- dlaczego tego nie wykorzystujemy? dlaczego większosc ludzi się poddaje? dlaczego popadają w depresję i tkwia w niej latami? ludzie zawsze mieli i będą mieli problemy, więc dlaczego nie uczy się ich rozwiązywać? Dzieci przynaszą do szkoły zaświadczenie o dysleksji? co się wtedy dzieje, zostawia się takiego dzieciaka w spokoju, często uważany jest za opóźnionego Itd. itd. zamiast szukać innych metod nauczania, możliwości dotarci do niego. Tato coś mi się nie udaje, w szkole mnie biją, mam złe stopnie itd. NIe przejmuj się tato pojdzie i załatwi za ciebie wszytsko, Normalnie okaleczamy i hamujemy sami nasze pociechy. O to mi chodzi, robimy się z pokolenia na pokolenie co raz większymi kalekami. Pytam dlaczego? Co do mojego tonu odpowiedzi, w najmniejszym stopniu nie jest nerwowy. Podzieliłaś się swoimi przemyśleniami i ok, dziękuję, przyjmij też do wiadomości moje spostrzeżenia, że Twoje przemyślenia co do mojej osoby są mylne. Odpowiedz Link Zgłoś