dlaczego

01.06.05, 19:51
ludzie myślą że sobie z czymś nie poradzą,
że to nie dla nich? że nie umieją rysować? liczyć?
żyć? rozumieć?
Dlaczego, przecież my to wszystko umiemy...
czy jako ludzie jesteśmy za leniwi?
O co tu chodzi?
    • imagiro Re: dlaczego 01.06.05, 19:53
      oczywiscie, ze umiemy ... spojrz na dzieci ... nikt ich nie uczy rysowac ...a
      rysuja ... to francowate spoleczenstwa nakladaja na dzieci kajdany, i te w
      pospiechu, wstydzac sie, chowaja swe talenta ...
      • scylla Re: dlaczego 01.06.05, 20:13
        akurat tu się z tobą zgodzę,
        pytam dlaczego tak się dzieje?
      • malvvina Re: dlaczego 02.06.05, 12:50
        oczywiscie ze je uczymy rysowac ! to nie argument .
        I wlasnie dlatego ze je uczymy wszystkie potrafia
        Zgadzam sie czesciowo : kazdy moze nauczyc sie rysowac lub spiewac
        reszta jest sprawa nie lenistwa lecz motywacji (wynikajacej z roznych upodoban)

        PS a jaka teorie chcialas dopasowac do tematu ?
        • procesor Re: dlaczego 02.06.05, 12:59
          malvvina napisała:
          > Zgadzam sie czesciowo : kazdy moze nauczyc sie rysowac lub spiewac

          ....tylko nie każdy chce to potem oglądac i tego słuchać!
          :)

          przelotna procesorka
        • scylla Re: dlaczego 02.06.05, 21:29
          rysowanie to przykład,
          czego jeszcze ich uczymy?
          no śmiało, przyglądnij się czego są uczone?
    • more-than-a-woman Re: dlaczego 01.06.05, 23:53
      Zanim się czegoś nauczysz robisz błędy.
      Nie wszyscy chcą (mają śmiałość) proszenia innych o wybaczanie im małych potknięć na początku.
      Dlaczego niktórzy mają ambicję do pracowania tylko na stoisku mięsnym, podczas gdy mają dyplom mrg w kieszeni?
      Hmm. Strach, że nie dadzą rady, nie sprostają?
      Chyba.
    • ziemiomorze Re: dlaczego 02.06.05, 10:51
      Stan nad sparalizowanym czlowiekiem i zadziw sie glosno, czemu nie chodzi na
      wlasnych nogach. Czasem ludzie czuja sie w jakims sensie sparalizowani i maja
      do tego prawo. Po prostu niekiedy okolicznosci przerastaja. I lepiej wtedy
      uczyc sie radzic sobie z bezradnoscia niz biegania na wlasnych nogach.

      Co do reszty - nie chodzi o lenistwo, ale o strach,
      • scylla Re: dlaczego 02.06.05, 21:26
        nie porównuje człowieka o całkowicie sprawnym umyśle,
        do człowieka sparaliżowanego z przeróżnych powodów.
        To że ktoś jest sparaliżowany bo tak mu łatwiej,
        to ja nic mu na to nie poradzę.
        Ale jeżeli zda sobie sprawę z tego co go tak niby paraliżuje,
        to myśle że się okaże, że odkryje w sobie kogoś niesamowitego.
        Strach przed czym?
        co wywołuje ten strach?
        Moim zdaniem ludzie się boją, bo nie są przygotowani do życia,
        bo nie są uczeni, tylko wpaja im się w szkołach przestarzałe bzdury,
        pamięciówa i jewszcze raz pamięciówa.
        dlaczego nie uczy się w szkołach, w domach myślenia, samo poznania,
        przewidywania, dlaczego dzieciaki sa ograniczane przez naszą edukację?
        • ziemiomorze Re: dlaczego 02.06.05, 22:50
          scylla napisał:

          > nie porównuje człowieka o całkowicie sprawnym umyśle,
          > do człowieka sparaliżowanego z przeróżnych powodów.
          > To że ktoś jest sparaliżowany bo tak mu łatwiej,
          > to ja nic mu na to nie poradzę.

          Pomijajac te - wcale nie tak rzadkie - przypadki, w ktorych sie nie da. Po
          prostu. Chcesz - naprawde chcesz - i probujesz, ale nie mozesz.

          > Ale jeżeli zda sobie sprawę z tego co go tak niby paraliżuje,
          > to myśle że się okaże, że odkryje w sobie kogoś niesamowitego.

          Zazwyczaj.Tyle, ze to nie znika ot tak. Widzialam pewnych siebie ludzi, ktorzy
          stawali przed grupa przyjaciol w grze w kalambury i trzesly im sie rece, kiedy
          mieli cos pokazac. Innych, ktorzy zawsze, kiedy maja cos narysowac mowia 'ale
          ja nie umiem, brzydko tak rysuje'; kolejnych, ktorzy predzej umra niz zatancza
          czy zaspiewaja publicznie. Ten strach, o ktorym pisze, to jest duza rzecz.

          > Strach przed czym?
          > co wywołuje ten strach?

          Krytyką, odrzuceniem; strach przed ocena.

          > Moim zdaniem ludzie się boją, bo nie są przygotowani do życia,
          > bo nie są uczeni, tylko wpaja im się w szkołach przestarzałe bzdury,
          > pamięciówa i jewszcze raz pamięciówa.

          Szkola czesto wystepuje w roli baboka w tego typu narzekaniach i slusznie. Ja
          bym raczej wspomniala o rodzicach.

          > dlaczego nie uczy się w szkołach, w domach myślenia, samo poznania,
          > przewidywania, dlaczego dzieciaki sa ograniczane przez naszą edukację?

          Madry rodzic bedzie sie staral znalezc taka szkole, w ktorym w dziecku nie
          zabija kreatywnosci i wiary w siebie, a jesli nie ma takiej mozliwosci, to
          bedzie staral sie po godzinach odczarowywac to, co psuje szkola.
          • alfika Re: to truizm 05.06.05, 13:09
            przynajmniej w kwestii szukania szkoły, która nie zabija kreatywności

            było nie było większość z nas mieszka w małych miastkach - z górą dwoma
            gimnazjami i trzema podstawówkami - masz do wyboru, i owszem:
            typowe grona pedagogiczne z poczuciem misji w przekonywaniu świata, że są kimś
            lepszym niż reszta, a mały Kowalski to na ludzi nie wyjdzie i kropka

            nie wyślesz wszystkich dzieci do tych - póki co wyjątkowych, kreatywnych szkół

            nauczyciele narzekają, że są jacy są, bo mało zarabiają
            - jakby większa pensja miała uleczać sumienia :)))))))))

            (to samo mamy z policją, służbą zdrowia itp, itd, więc zbiorowa wymówka co do
            własnej uczciwości póki co ma się całkiem nieźle - przecież nikt w tym kraju nie
            wie, ze jak zostanie - Z WŁASNEJ WOLI, do licha :))) - na ten przykład
            nauczycielem, to mało zarobi :)))))))
    • fleuret Re: dlaczego 02.06.05, 12:05
      "duma bez pokory - to próżność
      pokora bez dumy - to podłość"
      Krasiński
      jest jeszcze pycha, jak kto lubi
      • scylla Re: dlaczego 02.06.05, 21:34
        dlaczego tak uważasz?
        nie ograniczasz się już na początku?
        MOżemy o wiele więcej niż robimy, niż wiemy itd.
        tu nie ma pychy, ani cwaniakowania się,
        zastanawiam się dlaczego tak mało wiemy?
        Ciebie to nie dziwi że czegoś się nauczysz i potem to zapomnisz?
        • fleuret Re: dlaczego 03.06.05, 07:19
          Możliwościami ludzkiego mózgu i jego częsci, czyli umysłu, a sciślej
          zrozumieniem umysłu, zajmuje się kognitywistyka

          www.phys.uni.torun.pl/~duch/cog-book/kognitywistyka.htm

          Sądziłam, ze Twoje pytanie jest raczej natury psychologicznej tzn.
          zapytujesz: co stoi na przeszkodzie, że człowiek nie potrafi lub nie chce
          pokonać wewnętrznych barier, aby cos tam..

          Nieopatrznie podjełam Twój temat na płaszczyźnie etycznej
          i wycofuję się z tego.
          • scylla Re: dlaczego 05.06.05, 15:32
            Dzięki, poczytałem, pomogło.
    • ona123 Re: dlaczego 02.06.05, 13:55
      czasem z czystego lenistwa lepiej jest czegos nie umiec...
      pamietam -( moze to i glupi przypadek..ale autentyk:))....mam mlodsze
      rodzeństwo i do pewnego czasu nie umialam ugotować im mleka ( bebiko)..pewnego
      razu bylam sama w domu i musialam czyms nakarmic głodnego brzdąca...i siłą
      rzezcy musialam sie nauczyc..i od tej pory gotowałam nałogowo( no nie zawsze
      oczywiscie , bo az tak cięznko nia miałam),mleko czasem kipialo,wieć musiałam
      sprzatac..itepe...a jak bym sie nie ujawniła z umiejetnościa...oszczedziłabym
      sobie pracy...no nie?
      i zgadzam się z przedpiszacymi czasem blokuje nas strach ...
      pozdr.

      • procesor Re: dlaczego 02.06.05, 13:58
        od kiedy to bebiko się gotuje??
        • alfika Re: ? 05.06.05, 13:12
          czy bebiko to zdrobniała nazwa malutkiego dziecka?
      • scylla Re: dlaczego 02.06.05, 21:35
        strach przed czym?
    • rybolog Re: dlaczego 02.06.05, 21:51
      Bo takie sa prawdy zycia. Nie kazdy potrafi prowadzic autobus. A wszyscy mysla
      ze to jest latwe...Nawet nie wiesz ilu oblewaja na egzaminie. I tak jest ze
      wszystkim:)
      • scylla Re: dlaczego 02.06.05, 21:55
        może źle są do tego przyuczani?
        NIe wszyscy uczą się tak samo.
        KAżdy zdrowy człowiek jest w stanie jeździć samochodem,
        trzeba go tylko umiejętnie tego nauczyć:)
        • rybolog Re: dlaczego 02.06.05, 22:01
          Oczywiscie, kazdy sie moze nauczyc po ilus tam dodatkowych lekcjach ale...czy
          bedzie super kierowca? Nie, i tu jest caly problem:)
          • scylla Re: dlaczego 02.06.05, 22:06
            niech tylko straci raz czy dwa pracę,
            a nie znajdziesz lepszego kierowcy.
            Przyznaję że jednym przychodzi to łatwiej.
            • rybolog Re: dlaczego 02.06.05, 22:10
              Nie calkiem, moze stracic prace wiele razy i nie bedzie lepszym kierowca. Albo
              "to" masz albo nie...
              • scylla Re: dlaczego 02.06.05, 22:13
                a skąd on to "ma",
                został wyposażony inaczej niż inni?
                MA gdzieś wiekszy, może bardziej rozłożysty móżg?
                • rybolog Re: dlaczego 02.06.05, 22:20
                  No wlasnie ze zostal, zebys nie wiem ile sie uczyl malowac, spiewac czy
                  jezdzic...nie zostaniesz Matejka, Pavarottim czy Schumacherem...kazdy ma cos w
                  sobie i to musi znalezc. Inaczej, to wyladujesz z cala masa wyksztalconych
                  robotnikow dla ktorych nie ma pracy:)
                  • scylla Re: dlaczego 02.06.05, 22:28
                    dla mnie każdy człowiek jest indywidualistą, każdy,
                    bez wyjątku, więc do kurki wodnej dlaczego mam się upodabniać
                    do Matejki, Schumachera itp. Mogę świetnie malować dla samego siebie,
                    to mi ma się to podobać, a nie innym.
                    Dlaczego mam to robić, bo chcę się rozwijać, bo to mi przynosi radość.

                    Najlepiej nauczmy robotnika jednej rzeczy, np. malowania,
                    po co ma umieć czytać?
                    • rybolog Re: dlaczego 02.06.05, 22:39
                      To nie na tym polega. Uczymy robotnika czytac, zeby mogl przeczytac
                      instrukcje...tak samo jest z klientem. Widzisz? i tu jest link. Co do
                      zrozumienia instrukcji to od tego sa brygadzisci i ...zony:)
    • alfika Re: rozumiem.. 05.06.05, 13:19
      że Ty, Scylla, jeśli tylko chcesz - rozumiesz wszystko,
      umiesz wszystko i wszystko u Ciebie gra -
      a jak nie, to nie Ty masz na to wpływ, ale inni?

      pamiętam taki tekst Sartre'a "Piekło to inni - nawet jeśli przychodzi nam żyć
      pospołu z aniołami"
      :)
      • scylla Re: rozumiem.. 05.06.05, 15:32
        "Najlepsza szkoła charakteru:
        nie rób niczego ze strachu i rób to, czego się boisz"

        Co mają inni do tego czy chcę coś zrozumieć czy nie?
        Nie oskarżam nikogo za moje braki, ja uwielbiam ludzi,
        jednak zastanawiam się nad tym, dlaczego oni siebie nie lubią?
        Wolą się poużalać nad sobą.
        Płaczesz po kątach jak czegoś nie umiesz, czy rtaczej chcesz się nauczyć?

        • sweetnighter Re: rozumiem.. 05.06.05, 15:42
          czy ty naprawdę sądzisz, że pokonanie barier (socjo-)psychologicznych to tylko
          kwestia dobrych chęci jednostki? jakiś kolejny kaznodzieja? "alleluja i do
          przodu"?
          • scylla Re: rozumiem.. 05.06.05, 15:50
            Naprawdę sądze, że można dużo przełamać jeżeli tylko tego chcesz,
            alo to wymaga cięzkiej pracy, zrozuimienia samego siebie itd.
            Co do kaznodziei.
            To się walnołeś, ale to że mamy następną wróżkę forumową w
            twojej postaci, wydaje się być oczywiste.
            Dawaj konkrety.
            • sweetnighter Re: rozumiem.. 05.06.05, 16:19
              nie wiem o jakie konkrety prosisz.
              co do twojego pytania: przecież współczesna psychologia, jeszcze od freuda, coś
              niecoś nam jednak mówi o mechanizmach rządzących ludzkim zachowaniem. wiemy
              więc np., że na nasze postępowanie, na to, czy osiągamy swoje cele czy nie,
              nierzadko wpływają różne nieświadome, nieprzepracowane lęki, wewnętrzne
              konflikty i zahamowania - uwarunkowane np. przeżyciami z dzieciństwa, ale nie
              tylko - ujawniające się w postacie nerwicy czy depresji - które uniemozliwiają
              ludziom realizację swojego potencjału, każą im trwonić energię na użeranie się
              z samym sobą zamiast kreowanie świata wokół siebie - i nic to nie ma wspólnego
              z lenistwem. w takich sytuacjach niewiele pomoże kaznodziejski hurraoptymizm,
              już prędzej - terapeuta. jesli już, wmawianie ludziom że "jak tylko zechcą to
              [własnymi siłami] moga wszystko", pogarsza sprawę - bo np. odwodzi ich od
              szukania fachowej pomocy, a rozczarowania i frustracje, które nieuchronnie się
              pojawią - są wówczas jeszcze dotkliwsze.

              od siebie bym dodal jeszcze uwarunkowania i ograniczenia spoleczne,
              ponadjednostkowe. ale to osobna kwestia.
              • scylla Re: rozumiem.. 05.06.05, 17:08
                tak, teraz rozumiem, właśnie mi wyjaśniłeś że większość ludzi
                nie wykorzystuje własnego potencjału, jaki tkwi w ich własnych
                mózgach, bo przeżycia z dzieciństwa ich zablokowały.
                W paru % przypadku to się zgodzę, a co z pozostałymi %.
                A nie jest czasem tak, że nie wykorzystują własnego potencjału,
                jaki tkwi w ich mózgach, bo nikt ich tego nie nauczył,
                a wręcz byli cały czas ograniczani przez wspaniałe ramy naszej
                edukacji, przez rodziców itd.
                Wiesz ile człowiek jest w stanie przyjąć informacji i jeszcze ją
                zrozumieć i wykorzystać w życiu?
        • alfika Re: rozumiem.. 05.06.05, 16:40
          ludzie siebie pomniejszają
          również wtedy, gdy tłumaczą coś komuś, kto wcale nie ma zamiaru tego zrozumieć
          - bo woli dowieść swojej racji, jedynej i najświętszej -
          to nie jest dowód ich racji, niemniej bawią się tanimi sztuczkami jak żongler
          piłeczkami i są święcie przekonani, że wygrywają

          więc powiedz - o co chodzi w życiu?
          o poczucie sukcesu czy realne zwycięstwa, które najpierw nazwiesz, a potem
          wcielisz w życie?

          znam ludzi, którzy uprawiając takąż szkołę charakteru, o jakiej piszesz i
          równocześnie szlag ich trafia, że inni też tak potrafią, hihihi :)
          • scylla Re: rozumiem.. 05.06.05, 17:17
            może tłumaczą bo mają inne spojrzenie na sprawę,
            skreślenie ich i wyjaśnienie sobie że chcą komuś coś udowodnić,
            jest w moim przekonaniu nieuczciwe.

            > więc powiedz - o co chodzi w życiu?
            Powiem Ci o co mi chodzi w życiu,
            chcę żyyyyyyyyyyyyyyćććććććććććććć,
            a nie spać i w tym moim życiu nie chcę nikogo zranić.

            > znam ludzi, którzy uprawiając takąż szkołę charakteru, o jakiej piszesz i
            > równocześnie szlag ich trafia, że inni też tak potrafią, hihihi :)

            MOże Ci sie tylko wydaje że i ch znasz?
            MOże tak naprawdę ich nie rozumiesz?
            gdzieś przeczytałem
            "że zbyt często widzimy ludzi nie takimi, jakimi oni są,
            lecz jakimi my jesteśmy"
            • alfika Re: rozumiem.. 05.06.05, 17:39
              nieuczciwe? jeśli równocześnie nie przyjmują żadnego argumentu? jeśli skreślają
              swoich rozmówców? jeśli przypisują im najgorsze intencje? no, chyba o dwóch
              różnych podejściach do sprawy mówimy

              żyyyććć? jak? byle jak, byle w ogóle czy jednak jakoś konkretnie?

              ależ, Scyllo, każdy przy odrobinie przemyśleń nad samym sobą rozpoznaje moment,
              w którym zaczyna w innych widzieć siebie :)
              • scylla Re: rozumiem.. 05.06.05, 17:57
                nie przyjmują żadnego argumentu?
                jeśli skreślają swoich rozmówców?
                jeśli przypisują im najgorsze intencje?

                To wtedy nie są rozmówcami, a może oni Ciebie nie rozumieją,
                może mówisz zagmatwanym, językiem czy coś takiego?

                W rozumieniu przezemnie życia, nie ma czegos takiego jak byle jak.

                > ależ, Scyllo, każdy przy odrobinie przemyśleń nad samym sobą rozpoznaje moment,
                > w którym zaczyna w innych widzieć siebie :)

                Ja tu nie o zakochaniu mówię, tylko o rozumienia drugiego człowieka,
                chęci jego zroumienia itp.
                Jak jest ub Ciebie?
                Właczasz projektorek i wyświetlasz siebie w innych?

                • alfika Re: rozumiem.. 05.06.05, 20:15
                  a może oni Ciebie nie rozumieją,
                  > może mówisz zagmatwanym, językiem czy coś takiego?


                  mówiłam raczej o odrzucaniu racji rozmówcy dla własnego miłego samopoczucia :)
                  Ty mi tu nie diagnozuj, tylko powiedz - chcesz się z kimś dogadać, ten ktoś nie
                  chce - i co? nie odpuścisz w pewnym momencie? To Twoje chcenie naprawdę wystarczy?



                  > > ależ, Scyllo, każdy przy odrobinie przemyśleń nad samym sobą rozpoznaje m
                  > oment,
                  > > w którym zaczyna w innych widzieć siebie :)
                  >
                  > Ja tu nie o zakochaniu mówię, tylko o rozumienia drugiego człowieka,
                  > chęci jego zroumienia itp.
                  > Jak jest ub Ciebie?
                  > Właczasz projektorek i wyświetlasz siebie w innych?
                  >

                  ale ja ani przez moment o zakochaniu nie mówię, jeno właśnie o projekcji - jak
                  nad sobą pomyślisz z dystansem czy odrobinę krytycznie - wiesz, czy projektujesz
                  na innych to, co w Tobie nie jest ok
                  - jak chcesz poznać siebie samego, schematy swojego myślenia - to w końcu wiesz,
                  które tematy są dla Ciebie zapalne, wiesz, kiedy się zaczynasz bronić poprzez
                  projekcję właśnie i uniemożliwiasz porozumienie

                  no, oczywiście poza szczęściarzami, którzy wiedzą, że w zasadzie są
                  nieskazitelni, ciągle i ciągle w porządku :)))
                  nie mówię tu o takich ideałach
                  • scylla Re: rozumiem.. 06.06.05, 09:29
                    To wszystko zależy, ile mi zależy na rozmówcy i w czym problem,
                    nie odpuszczę dla czyjegoś dobrego samopoczucia,
                    żeby dalej tkwił w swoim przekonaniu że tylko jego prawda jest
                    prawdą.

                    Co do projekcji, wyglada że jest nieunikniona. Każdy jej używa w ocenie
                    tego co się dzieje dookoła?

                    Ale tu nie o tym mowa:)
                    Uważasz że ludzie wykorzystują swój potencjał jaki w nich drzemie?


                    • alfika Re: rozumiem.. 06.06.05, 23:19
                      scylla napisał:
                      >
                      > Co do projekcji, wyglada że jest nieunikniona. Każdy jej używa w ocenie
                      > tego co się dzieje dookoła?


                      nie wiem
                      zapewne nie każdy, ale raczej jest to na porządku dziennym, drugi człowiek jest
                      często właśnie naszym zwierciadłem


                      >
                      > Ale tu nie o tym mowa:)
                      > Uważasz że ludzie wykorzystują swój potencjał jaki w nich drzemie?
                      >
                      >

                      jedni w większym, inni w mniejszym stopniu
                      z reguły zależy to od nas samych, choć bywają sytuacje, kiedy idzie jak po
                      grudzie - albo wręcz nie idzie, bo okoliczności nie dają się pokonać - ale to
                      wyjątki, tudzież mizerne tłumaczenie - z reguły
                      a szkoda
                      - i tu się z Tobą zgadzam
    • jmx może dlatego? 05.06.05, 18:24

      "Gdyby wszyscy mieli cztery jabłka, gdyby wszyscy byli silni jak konie, gdyby
      wszyscy mieli to samo, to nikt nikomu nie byłby potrzebny"
    • jmx Re: dlaczego 06.06.05, 03:05

      Czyżby to był wątek "z tezą"? scylla coś chce, ktoś inny nie (nie może, nie
      potrafi, nie jest w stanie) a scylli się wydaje, że to ze strachu? z lenistwa?

      Może tak być a nie musi. Najlepszą bazą wyjściową do dyskusji jest akceptacja
      rozmówcy z jego przekonaniami i odczuciami. Ty jestes taki a ja taki, zobaczmy
      czy możemy sie spotkać w połowie drogi. A taka podskórna
      presja, "poganianie"... To nie dodaje otuchy, tylko deprymuje. Przecież lepiej
      jest podać rękę i powiedzieć "pomogę ci, spróbujmy razem, może się uda" niz
      poganianiać "umiesz, tylko spróbuj, to łatwe"...
      • scylla Re: dlaczego 06.06.05, 09:44
        tak to jest wątek z "tezą", jednak nie z wymyslona przez ciebie.
        jeżeli czegoś nie rozumiesz to płaczesz nad sobą i się dołujesz?
        Czy jak tracisz pracę wpadasz w alkoholizm, czy raczej jej szukasz?
        Czy wiesz jakie masz możliwości i czy je potrafisz wykorzystać?

        Co do podawania ręki, z chęcia ją każdemu podam jezeli potrzebuje pomocy,
        ale to nie oznacza że zrobie coś za kogoś.
        Nigdy nikogo do niczego nie poganiam, wierze we własną incjatywę.
        Poprawka, poganiam tylko w momencie gdy sie spóźnia.
        Akceptuję ludzi takimi jakimi są, choć często sia z nimi nie zgadzam.
        Coś ci sie nie udała psychoanaliza, może nastęonym razem trafisz.
        • jmx Re: dlaczego 06.06.05, 23:52
          Nie wymyślałam tezy, po prostu uważnie przeczytalam cały wątek...

          Co JA robię w sytacjach kryzysowych nie znaczy, że inni będą mieli tak samo.
          Własnie tego nie możesz pojąć. Ludzie są różni, różnie reagują na różne rzeczy.
          Nie da się żywej, czującej istoty traktować jak od sztancy. Czasem okoliczności
          ludzi przerastają, mają problemy w kilku dziedzinach, czasem nie udaje się o
          włos. I nie wszyscy mają siłę by zaczynać od zera, szczególnie gdy czuje za
          plecami "powinieneś".

          A co do "psychoanalizy" - starałam się podzielić ze swoimi przemyśleniami na
          temat tego co napisałeś w nadziei, że będą Ci przydatne. I nie rozumiem skąd
          ten nerwowy ton odpowiedzi?
          • alfika Re: dlaczego 07.06.05, 17:46
            Widzisz, Scylla, jest tak: nigdy nie zdarza się, że ktoś siebie umniejsza, za to
            zawsze jest tak, że ktoś po prostu nie chce tego, czego chcesz Ty

            jako rzecze jotemiks :)
          • scylla Re: dlaczego 07.06.05, 22:20
            > Nie wymyślałam tezy, po prostu uważnie przeczytalam cały wątek...
            ok. Skoro tak piszesz, musiało tak być.Pytanie czy mnie zrozumiałaś?
            Na wszelki wypadek napiszę.
            Skoro mamy tak wielkie możliwości, uczenia się, analizowania, zapamiętywania,
            przyglądania się swojemu organizmowi-który nas sam o wszystkim informuje,itd.
            itd.- dlaczego tego nie wykorzystujemy?
            dlaczego większosc ludzi się poddaje?
            dlaczego popadają w depresję i tkwia w niej latami?

            ludzie zawsze mieli i będą mieli problemy,
            więc dlaczego nie uczy się ich rozwiązywać?
            Dzieci przynaszą do szkoły zaświadczenie o dysleksji?
            co się wtedy dzieje, zostawia się takiego dzieciaka w spokoju,
            często uważany jest za opóźnionego Itd. itd.
            zamiast szukać innych metod nauczania, możliwości dotarci do niego.
            Tato coś mi się nie udaje, w szkole mnie biją, mam złe stopnie itd.
            NIe przejmuj się tato pojdzie i załatwi za ciebie wszytsko,
            Normalnie okaleczamy i hamujemy sami nasze pociechy.
            O to mi chodzi, robimy się z pokolenia na pokolenie co raz większymi kalekami.
            Pytam dlaczego?

            Co do mojego tonu odpowiedzi, w najmniejszym stopniu nie jest nerwowy.
            Podzieliłaś się swoimi przemyśleniami i ok, dziękuję,
            przyjmij też do wiadomości moje spostrzeżenia, że Twoje przemyślenia co do
            mojej osoby są mylne.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja