Dodaj do ulubionych

Przemeblowanie życia

17.07.02, 11:12
Mam 30 lat z niewielką górką. Dobry zawód, pracę (w której mam względny
spokój) i mieszkanie w rodzinnym prowincjonalnym mieście, z którego tak na
dobrą sprawę nigdzie się na dłużej nie wyprowadzałam. Jednym słowem ciepełko,
spokój i stabilizacja. Może niezupełnie ta ostatnia - jestem sama. Nie mam
nawet męzczyzny, z którym dzielę los, bardziej lub mniej.
I od jakiegoś czasu zaczynam się wiercić niespokojnie w tym moim kokonie.
Inspiracją jest meżczyzna. Nie, nie chcę wyjechać dla NIEGO. Chcę to zrobić
dla siebie, on jedynie mnie natchnął do chęci zmian. Bo chciałabym coś
zmienić... nawet nie coś! Po prostu zatrząść swoim światem. Wyjechać, zacząć
wszystko od nowa. Liczyłam finanse - ta zmiana spowodowałaby, że wyszłabym
praktycznie na zero albo i na minus (przyczyny nieistotne). Czyli od nowa w
każdym tego słowa znaczeniu. Nowa praca, nowe miejsca, nowi ludzie... Boję
się ale mnie kusi...
Zastałam się w swoim miejscu. Jakież to wygodne! Wszystko znane, jakoś
bezbolesnie akceptowalne. Lecz zaczyna mnie ogarniać pomału swoisty marazm,
poczucie, że ucieka mi jakiś pociąg, możliwość perspektyw i nowego, może
szczęśliwszego życia. Bo moje życie jest spokojne, ale na pewno nie
przesycone szcześciem i jednostajnym zadowoleniem.
Ale z drugiej strony... "wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma"... czy nie bede
żałować? Czy to racjonalne - rzucić sie w to wszystko i nie żałować, choćby z
tego względu, że zdobyłam się na taki krok? Czy jest tu ktoś, kto zdobył się
na to?
Co mnie czeka za tymi drzwami?
Obserwuj wątek
    • Gość: ida Re: Przemeblowanie życia IP: *.csk.pl 17.07.02, 19:10
      To wcale nie jest takie irracjonalne... Popatrz na to tak:masz dopiero 30 lat,
      kobiety dozywają obecnie prawie do 80, wyobrażasz sobie tkwienie w tym ciepełku
      przez kolejne 50 lat?
      Moim zdaniem lepiej spróbować, niż potem żałować, że się nie spróbowało...
      Ale warto mieć świadomość, że na owoce takich drastycznych przemeblowań można
      czekać i parę lat... Przerabiałam to na sobie, miałam full problemów,
      nasłuchałałam się rad "racjnalnych" i "życzliwych" mi ludzi, którzy twierdzili,
      że upadłam na głowę... Ale gdybym miała dokonać wyboru jeszcze raz, zrobiłabym
      dokładnie to samo...



      • Gość: GG Re: Przemeblowanie życia IP: *.sympatico.ca 17.07.02, 20:03
        potrafie Cie zrozumiec,przezywalam podobne chwile i zdobylam sie na krok ,a
        tym krokiem byl wyjazd za granice i zaczynanie od podstaw

        Super sprawa patrzac z perspektywy przezytych lat.Warto sie poderwac i cos
        zmienic w zyciu!!!Zycze odwagi ..pamietaj wszedzie otaczaja nas cudowni ludzie
        nie jestes i nie bedziesz sama :-)
        powodzenia GG
      • Gość: leżący Re: Przemeblowanie życia IP: *.reset.net.pl 21.07.02, 08:21
        Gość portalu: ida napisał(a):

        > To wcale nie jest takie irracjonalne... Popatrz na to tak:masz dopiero 30
        lat,
        > kobiety dozywają obecnie prawie do 80, wyobrażasz sobie tkwienie w tym
        ciepełku
        >
        > przez kolejne 50 lat?
        a czemu nie może samo się coś zmieni?
        > Moim zdaniem lepiej spróbować, niż potem żałować, że się nie spróbowało...
        > Ale warto mieć świadomość, że na owoce takich drastycznych przemeblowań można
        > czekać i parę lat... Przerabiałam to na sobie, miałam full problemów,
        > nasłuchałałam się rad "racjnalnych" i "życzliwych" mi ludzi, którzy
        twierdzili,
        >
        > że upadłam na głowę... Ale gdybym miała dokonać wyboru jeszcze raz,
        zrobiłabym
        > dokładnie to samo...
        > ale może być dokładnie odwrotnie
        nie każda zmiana wychodzi na dobre,zależy od łamliwości człowieka
        >
        >
        • Gość: ida Re: Przemeblowanie życia IP: *.csk.pl 21.07.02, 09:07
          Gość portalu: leżący napisał(a):

          > Gość portalu: ida napisał(a):
          >
          > > To wcale nie jest takie irracjonalne... Popatrz na to tak:masz dopiero 30
          > lat,
          > > kobiety dozywają obecnie prawie do 80, wyobrażasz sobie tkwienie w tym
          > ciepełku
          > >
          > > przez kolejne 50 lat?
          > a czemu nie może samo się coś zmieni?

          Oczywiście, jak ktoś lubi czekać, aż samo się zmieni, albo inni za niego
          zdecydują, to niech czeka... Tyle, że w ten sposób może sie nigdy nie doczekać
          na to na co czeka... ale to juz wyłacznie jego sprawa, i ewentualne pretensje
          też powinien mieć wyłacznie do siebie...


          > > Moim zdaniem lepiej spróbować, niż potem żałować, że się nie spróbowało...
          > > Ale warto mieć świadomość, że na owoce takich drastycznych przemeblowań mo
          > żna
          > > czekać i parę lat... Przerabiałam to na sobie, miałam full problemów,
          > > nasłuchałałam się rad "racjnalnych" i "życzliwych" mi ludzi, którzy
          > twierdzili,
          > >
          > > że upadłam na głowę... Ale gdybym miała dokonać wyboru jeszcze raz,
          > zrobiłabym
          > > dokładnie to samo...
          > > ale może być dokładnie odwrotnie
          > nie każda zmiana wychodzi na dobre,zależy od łamliwości człowieka

          może nie tyle od łamliwości, co od tego, że decyzja o zmianie może być podjęta
          na podstawie błednej oceny sytuacji, ale jeśli sie będzie stać w miejscu i nie
          bedzie podejmować błędnych decyzji, to sie człowiek nigdy nie nauczy podejmowac
          decyzji właściwych, które prowadziłyby do zmian na lepsze... Jakby tak każdy z
          miejsca rezygnował (bo przecież może sie nei udać) to nadal tkwilibyśmy w epoce
          kamienia łupanego
    • Gość: maly.k Re: Przemeblowanie życia IP: *.sympatico.ca 18.07.02, 05:03

      paralela napisała:
      > Co mnie czeka za tymi drzwami?
      Za tymi drzwiami sa nastepne drzwi.

      Pozdrawiam,

      mk.
      • Gość: GG Re: Przemeblowanie życia IP: *.sympatico.ca 22.07.02, 15:21
        Gość portalu: maly.k napisał(a):

        >
        > > Za tymi drzwiami sa nastepne drzwi.
        >
        > Pozdrawiam,
        >
        > mk.
        Hi...b.mi sie podoba to stwierdzenie i uwazam,ze wlasnie tak jest i w
        odniesieniu do naszego zycia.
        Z tym,ze trzeba podejsc do tych drzwi i je umiec otworzyc
        pozdrawiam GG
    • Gość: krawczyk Re: Przemeblowanie życia IP: *.alfanett.no 21.07.02, 12:21
      osobiscie mam naturalny odruch przestawiania mebli co jakis czas i ciaglego
      przechodzenia przez jakies drzwi - mysle, ze jak juz sie zacznie, to tak jakos
      samo leci, bywa roznie, ale jedno jest o pewne dla mnie - ruch dobrze robi

      bo w koncu nawet jak sie wejdzie w jakies nieciekawe miejsce, to tak jak sie w
      nie weszlo tak i mozna wyjsc! nie ma sytuacji zamknietych - zamkniecia sa tylko
      w naszych glowach

      a swiat jest pelen szerokich i tajemnych przejsc :)

      polecam, polecam...
    • Gość: if Re: Przemeblowanie życia IP: *.com.pl / 10.16.25.* 22.07.02, 13:20
      Możesz potem całe życie żałować, że nie spróbowałaś ...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka