ziemiomorze
04.07.05, 14:41
Tak mi sie wydaje, ze wiekszosc problemow w zwiazku (milosci, przyjazni)
wynikaja z braku ich okreslenia (z jednej strony) i ich przekraczania (ze
strony drugiej). Sa granice oczywiste (np fizyczne okrucienstwo w wiekszosci
relacji jest takim przekroczeniem i to jest zazwyczaj jasne). Sa
subtelniejsze, i ja wlasnie o tym: ze glupio jest, kiedy wlasnie te sa
ustawione sztywno i definitywnie. Ok, sa dni, w ktorych uprasowanie ci spodni
moich granic nie narusza, sa takie - ze owszem. Czasem mozesz mi pomarudzic,
a czasem powinienes siedziec cicho.
Szlag by to - jakby na to nie patrzec i tak konczy sie na szacunku i
uwaznosci,