Dodaj do ulubionych

wolne zwiazki

08.08.02, 13:19
niech je szlag trafi....
zmienia sie , ale na pewno nie na lepsze
on czuje sie pewny, tylko nei wiem czego...
ze nie wywale go przez balkon pewnego dnia??
ja nie czuje jakiejs stabilnosci
niczego nie czuje prócz wykorzystywania,
ze hoduje kogos obcego- w moim mieszkaniu, w moim łózku itd.

bez sensu
nie jestm zwolenniczka szybkicgh i nieprzemyslanych slubów,
ale konkubinat jest chyba wymysłem osób niekochanych
Obserwuj wątek
    • wredna2 Re: wolne zwiazki 08.08.02, 13:29
      To go wywal, na co czekasz...

      wredna
      • barbie4 Re: wolne zwiazki 08.08.02, 13:35
        > To go wywal, na co czekasz...
        >
        > wredna

        nie wiem, no chyba go kocham
        tylko jak sobie pomysle ze za jakis 2-3 lata
        sobie pojdzie....no bo to "zajebisty wolny zwiazek"
        • wredna2 Re: wolne zwiazki 08.08.02, 13:45
          To chyba go jednak wywal...

          wrrrrr



          barbie4 napisała:

          > nie wiem, no chyba go kocham
          > tylko jak sobie pomysle ze za jakis 2-3 lata
          > sobie pojdzie....no bo to "zajebisty wolny zwiazek"
          >
          >
          >
        • default Re: wolne zwiazki 08.08.02, 13:57
          barbie4 napisała:


          > nie wiem, no chyba go kocham
          > tylko jak sobie pomysle ze za jakis 2-3 lata
          > sobie pojdzie....no bo to "zajebisty wolny zwiazek"
          >
          A jak będzie Twoim mężem to już masz dożywotnią gwarancję, że sobie nie pójdzie?
          Oj, dziewczyno, dziewczyno.....
          Ślubny papierek daje tylko tę gwarancję, że jak sobie pójdzie, to jednak nie
          będzie miał prawa zabrać całego Waszego dorobku, a tylko połowę...No i jakieś
          tam alimenty może Ci da. I tyle.
          No chyba że jesteś katoliczką i ślub ma dla Ciebie znaczenie w sensie
          religijnym... Ale gwarancje wtedy j.w.
          • barbie4 Re: wolne zwiazki 08.08.02, 14:05
            jestem katoliczka
            i mam kaca moralnego
            tak naprawde sama nie wiem o co mi chodzi
            jak pomysle ze jak juz bedzie "po słowie"
            to nie bede mogła bezkarnie go kopnac
            jednak mimo wszystko poczucie bezpieczeństwa,
            wiesz takiego ze psychicznego
            potrzebuje tego...
        • Gość: Terry Re: wolne zwiazki IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 19.08.02, 21:55
          To co ? Już nie podoba ci się wolny związek ? A to przeciez takie nowoczesne !
          Nie chcesz chyba narazić się na określenie "ciemnogród" ? Możesz jeszcze
          nowoczesniej żyć. Np.: ekscytujące są zabawy w kilka par. Tylko uważaj aby
          partner się nie pomylił i nie wyszedł z imprezy z inną.
          Takie są konsekwencje braku reguł. A przecież walczyłaś o pełną swobodę.
          Więc o co ci chodzi ? Że twój partner chce z inną ? Przecież to jest właśnie
          wolność ! Piękna co ?
      • pom Re: wolne zwiazki 08.08.02, 13:38
        Lubię Cię Wredotko.:) Spokojnie, nie zakocham się:))
        • wredna2 bardzo do_ wolne zwiazki 08.08.02, 13:43
          Pom mila.../ tyś wszak ona ?/

          przykro mi, ale zupelnie bledny wyciagnelas wniosek ... zakochuj sie , nie

          zaluj sobie... tyle Twojego w tym zyciu


          tez Cie lubie :)))


          wredna

          • pom Re: bardzo do_ wolne zwiazki 08.08.02, 13:49
            Jam ona, ona.
            Pozwól, o wredna, że jednak sie nie zakocham w Tobie (w tym wcieleniu), bo
            jeszcze odwzajemnisz me uczucia, a związki takie legalne nie są w naszym
            pięknym kraju. I co potem? Założysz wątek taki jak ten!

            Ale poważnie mówiąc już: ja bym go wywaliła, jeśli nasz bohater wątku ma w
            nosie kobietę, z którą mieszka i nie umie sie określić i zdeklarować -
            zrobiłabym mu honorowy wymarsz waliz w ciągu 24h po strategicznej rozmowie.
            • barbie4 Re: bardzo do_ wolne zwiazki 08.08.02, 13:57
              chyba jestem tchórzem
              z obawy zaczynania czegos od poczatku... poznawania sie,
              przyzwyczajania
              i z obawy przed samotnoscia
            • wredna2 Re: bardzo do_ wolne zwiazki 08.08.02, 14:03
              Alez pom ...

              moja watpliwosc byla czysto gramatyczna i z orientacja seksualna nic nie miala

              wspolnego :)))

              ja tez bym go wywalila i to jeszcze przed uplywem 24h , dlatego pozwalam sobie

              radzic tak


              wrednie




              napisała:


              > Jam ona, ona.[...]


              • pom Re: bardzo do_ wolne zwiazki 08.08.02, 14:44
                Wredność Twa niebiańska jest i dalszej wredotowatości śmiem sie domagać
                albowiem ona memu sercu bliska jest i jak balsma spływa po niem:)

                Nie, mam stanowczo za dobry humor dzisiaj
                • wredna2 Re: bardzo do_ wolne zwiazki 08.08.02, 14:56
                  Badz pewna Pom , ze cos specjalnego dla Ciebie na pewno wymysle, bo tego "
                  towaru" u mnie pod dostatkiem...:)))

                  a stan podwyzszonego poziomu poczucia humoru najlepszy jest do zakochania sie,
                  wtedy tak powaznie i dramatycznie sie go nie traktuje i latwiej zniesc
                  himeryczny charakterek jakiegos Onego, co to wolne zycie w nie_zniewolonym
                  zwiazku gotow bylby Ci zaproponowac :)))

                  zycze Ci Pom nieustajacego dobrego humoru i pozdrawiam

                  troche tylko

                  wrednie ...ale tylko dlatego, by nie wypasc z wprawy...;)))

                  • pom Re: bardzo do_ wolne zwiazki 08.08.02, 15:08
                    Także pozdrawiam Wredną tak cudownie jak tylko cudowne potrafią być szpileczki
                    w odpowiednim miejscu u odpowiednich osobników, którymi to szpikulcami napawam
                    się czasem ocierając prawie o delikatną perwersję...:)

                    Tymczasem Wredniutka, bo maila muszę wyksrobać do jednego, co mu póki co
                    szpileczek oszczedze.:))
                    • wredna2 Re: bardzo do_ wolne zwiazki 08.08.02, 15:11
                      Oj skrob, skrob... milutka, bo mnie tez popracowac trzeba choc mala chwilke...

                      a szpileczki i tak zarezerwuj, bo to i tak przeznaczone ...


                      wr.

    • amidala Re: wolne zwiazki 08.08.02, 13:44
      Co ty wygadujesz dziewczyno? Co tu ma do rzeczy jakiś ślub??? Kochana, ty nie
      dojrzałaś do związku, mieszkania razem, małżeństwa, albo źle trafiłaś.
      Myślisz, że jak pójdziesz do urzędu i poważna pani z łańcuchem na piersiach da
      ci papierek to od razu wszystko się zmieni? Ten wkurzający typ zmieni się
      nagle w księcia z bajki, tryskającego intelektem, humorem i seksem? Jeżeli
      znajdziesz faceta, z którym chcesz być, będzie ci dokładnie wszystko jedno czy
      masz ślub, czy nie. Trzeba chcieć z kimś jeść, spać, kochać się, rozmawiać,
      przytulać, śmiać, kłócić, godzić, wyrywać sobie pilota, rozdzielać ciężko
      zarobione pieniądze i znosić jakoś ich brak... I co, myślisz, że jak ci się
      nie spodoba, to pomachasz sobie papierkiem przed nosem i nagle wszystko zmieni
      się w sielankę rodem z reklam margaryny? Radzę ci wyrzucić go za drzwi, skoro
      tak cię wkurza, pożyć na własną rękę, odkryć czego ci tak naprawdę brak, czego
      chcesz i potem szukać człowieka, który byłby twoją drugą połówką, a nie który
      zostanie "mężem". Wtedy te papierki nie będą już takie ważne.
      • barbie4 Re: wolne zwiazki 08.08.02, 13:55
        no własnie... wszyscy tak mocno podkreslaja słowo "papierek"
        po co?? chodzi o deklaracje, ze robimy cos razem i dla siebie
        a nie kazde z osobna
        miłosc, zaufanie.. jasne wszystko ok. tylko ze takie wspólne mieszkanie nie
        rozwiazuje problemow , bo mozna sobie isc- a nei próbowac rozwiazac problem
        i tylko czekac, kto pierwszy wyciagnie reke
        • amidala Re: wolne zwiazki 08.08.02, 14:02
          Oczywiście, że papierek niczego nie rozwiązuje. Nadal powtarzasz to samo:
          chcesz deklaracji, zapewnienia. Najwyraźniej jej nie otrzymasz od tego
          osobnika, czyli nie trafiłaś na dobrego kandydata, czyli... Albo go zmienisz
          (HAAAAA, HAAAA, HAAAAA... ) albo znajdziesz innego, przy którym te deklaracje
          nie będą ci do niczego potrzebne. Powodzenia...
          • barbie4 Re: wolne zwiazki 08.08.02, 14:11
            a tak abstrakujac od moich "wątpliwosci"
            co mnie ostatnio zastanawia....
            ze wszelkiego rodzaju wypowiedzi- typu "po co papierek"
            i miliony argumentów i racji, bardzo emocjonalnych -padaja z ust kobiet
            jakos dziwnei to brzmi, bo miedzy soba -
            martwia sie staropanienstwem i samotnoscia
            ze je ktos zostawi
            natomiast publicznie- slub- a po co to komu, to tylko formalnosc itd.
            dziwne i takie obrzydliwie zakłamane
            bo po slubie z wielkim namaszczeniem przdstawiaja swojego męzczyzne-
            TO JEST MOJ MĄZ :-)
            • amidala Re: wolne zwiazki 08.08.02, 14:21
              Kurczę, może jakaś nietypowa jestem, ale ani ja, ani żadna z mi znanych kobiet
              nie zamartwia się staropanieństwem, ani nie gada obsesyjnie o tym, że ją ktoś
              zostawi. Jeżeli jest źle, to raczej one zostawiają. Może trafiłam na kobiety z
              jajami, które wiedzą czego chcą (bu ha, ha.. jakby jaja to załatwiały :-) i
              dadzą sobie same radę, ale miałam ogromne szczęście wychować się w atmosferze
              pozwalającej na rozwój kobiety jako takiej, a nie jako dodatku do męża.
              Dlatego nie bardzo rozumiem argumentu, z przedstawianiem mojego mężczyzny
              jako "Mój mąż" - czy ciebie to śmieszy, czy wręcz przeciwnie o tym marzysz? Bo
              dla mnie to zupełna abstrakcja...
              • barbie4 Re: wolne zwiazki 08.08.02, 14:34
                raczej smieszy :-)
                tylko pamietam moja kolezanke,
                ktora na pytanie od kogos- no to marta, kiedy za maz wychodzisz
                odpowiedziala- jescze nie upadłam na głowe.....
                po chyba 7 mies. spotkałam ja ze jakims facetem
                przedstawiła go - poznajcie sie- to jest aga- a to MOJ MAZ
                z sarkazmem zapytałam- o.. kiedy spadłas na głowe
                no ale niewazne, nie załapała
                • amidala Re: wolne zwiazki 08.08.02, 14:55
                  A widzisz, a sama wpadasz w podobne myślenie.. jak będzie mężem, to będzie
                  dobrze. Przecież ta twoja koleżanka na tym samym schemacie jedzie, prawda?

                  Nie daj się. Pomyśl, czego chcesz od mężczyzny, a potem sprawdź czy ten akurat
                  ci to da. A śluby i takie tam inne, to tylko dodatki.

                  Pozdrawiam.



                  • default Re: wolne zwiazki 08.08.02, 15:39
                    A ja swojego faceta i tak przedstawiam "mój mąż", tak samo jak on mnie "moja
                    żona", no bo niby jak mamy mówić, jak jesteśmy razem kilkanaście lat. "Mój
                    konkubent" ? Bez sensu. A na "mój chłopak, moja dziewczyna" to my jesteśmy za
                    starzy...
                  • Gość: misza Re: wolne zwiazki IP: *.wifak.uni-wuerzburg.de 08.08.02, 15:55


                    barbie napisala:

                    nie wiem, no chyba go kocham
                    tylko jak sobie pomysle ze za jakis 2-3 lata
                    sobie pojdzie....no bo to "zajebisty wolny zwiazek"


                    cos mi sie jednak zdaje, ze to iluzja.no chyba ze miloscia nazywasz strach
                    przed samotnoscia, albo stagnacje, czy nazwijmy to "pewnosc jutra".ale moim
                    zdaniem wszystko to nie ma wiele wspolnego z miloscia.
                    dzisiaj milosc to jakby rodzaj wymiany, handlu:
                    "jak bedziesz taki, albo jak zrobisz to, czy dasz mi tamto, to ja cie kocham"
                    aha...trele morele.
                    kurde, wszyscy teraz chca tylko dostawac!!!
                    a malo kto jest gotow dac, bo zeby dac, to w koncu trzeba wpierw miec.kapisz?
                    ja tam bym nigdy nie zamienil ryzykownej, niepewnej jutra milosci (bo taka
                    wlasnie jest prawdziwa milosc, moim zdaniem- milosc jest troche niebezpieczna.w
                    tym jej urok.dlatego ludzie tak sie boja przejac inicjatywe, ukazac komus swoje
                    uczucie) na jakis jej sztuczny substytut z data waznosci do samej smierci.
                    ponoc kosciol katolicki takie cos sprzedaje....

                    ale kobiety juz takie sa, ze nastaja na slub, ciagle myslami wybiegaja w
                    przyszlosc, pragna pewnosci, ktorej w milosci tak naprawde nie ma.ale przeciez
                    jak nie wyjde za faceta, to jeszcze potem zostane sama.nikt mnie nie
                    zechce.przeciez tez sie starzeje, zakilka lat nie bede juz taka
                    atrakcyjna...itd, itp.
                    cala dzisiejsza milosc to raczej polisa ubezpieczeniowa na samotnosc...ale ta
                    prawdziwa tez jesu jeszcze czasem wydarzy.





                  • barbie4 Re: wolne zwiazki 09.08.02, 06:59
                    > A widzisz, a sama wpadasz w podobne myślenie.. jak będzie mężem, to będzie
                    > dobrze. Przecież ta twoja koleżanka na tym samym schemacie jedzie, prawda?
                    >
                    > Nie daj się. Pomyśl, czego chcesz od mężczyzny, a potem sprawdź czy ten
                    akurat
                    > ci to da.

                    czego ja chce???
                    O Jezu....- bezpieczeństwa tego materialnego ;-) uczucia
                    i swietego spokoju >
                    >
            • momi Re: wolne zwiazki 08.08.02, 16:05
              barbie4 napisała:

              > a tak abstrakujac od moich "wątpliwosci"
              > co mnie ostatnio zastanawia....
              > ze wszelkiego rodzaju wypowiedzi- typu "po co papierek"
              > i miliony argumentów i racji, bardzo emocjonalnych -padaja z ust kobiet
              > jakos dziwnei to brzmi, bo miedzy soba -
              > martwia sie staropanienstwem i samotnoscia
              > ze je ktos zostawi
              > natomiast publicznie- slub- a po co to komu, to tylko formalnosc itd.
              > dziwne i takie obrzydliwie zakłamane

              Tak bywa,ale zamiast krytykować innych może samemu warto nie być "obrzydliwie
              zakłamanym" i wyznać partnerowi,ze jesteś z nim z " obawy przed zaczynaniem
              czegoś nowego i z obawy przed samotnością". Na pewno się ucieszy;)
              • barbie4 Re: wolne zwiazki 09.08.02, 06:48
                > Tak bywa,ale zamiast krytykować innych może samemu warto nie być "obrzydliwie
                > zakłamanym" i wyznać partnerowi,ze jesteś z nim z " obawy przed zaczynaniem
                > czegoś nowego i z obawy przed samotnością". Na pewno się ucieszy;)
                >
                no dzieki... juz mnie tylko zabij teraz ....
                ;-)
      • tusiaz Re: wolne zwiazki 08.08.02, 16:22
        amidala napisała:
        Co tu ma do rzeczy jakiś ślub???

        Jeżeli
        > znajdziesz faceta, z którym chcesz być, będzie ci dokładnie wszystko jedno czy
        > masz ślub, czy nie. Trzeba chcieć z kimś jeść, spać, kochać się, rozmawiać,
        > przytulać, śmiać, kłócić, godzić, wyrywać sobie pilota, rozdzielać ciężko
        > zarobione pieniądze i znosić jakoś ich brak...

        Miłosć to wspolne pokonywanie przeciwnosci,
        Amidala pięknie to napisałas
        ,niby takie to proste...
        Jeżeli żyje sie razem ,ale osobno.....to nie warto.
        • amidala Re: wolne zwiazki 09.08.02, 10:18
          Dzięki :-))) Ja tak czuję! Albo może jestem ciągle jeszcze nieprzytomnie
          zakochana po dwóch latach wspólnego mieszkania. Nie wiem czy to zdrowe w
          naszych czasach ;-)
          • barbie4 Re: wolne zwiazki 09.08.02, 11:10
            amidala napisała:

            > Dzięki :-))) Ja tak czuję! Albo może jestem ciągle jeszcze nieprzytomnie
            > zakochana po dwóch latach wspólnego mieszkania. Nie wiem czy to zdrowe w
            > naszych czasach ;-)

            i nic cie nie denerwuje????
            nic a nic???
            • amidala Re: wolne zwiazki 09.08.02, 11:23
              No jasne, ale to drobiazgi, nie rzutujące na ogólne szczęście. Wiesz, ja już
              nie pierwszy raz mieszkam z mężczyzną, miałam bardzo dużo związków poważnych i
              mniej poważnych, obijałam się po świecie, gdzieś za granicą, w
              niesprzyjających warunkach zaczynałam związek od nowa... ech działo się. Z
              niejednego pieca itd. Tym razem wiedziałam czego szukam, czego się spodziewam
              i wiedziałam jak to będzie żyć na codzień z mężczyzną - wyrobiłam sobie
              ogromne ilości tolerancji i cierpliwości, a poza tym trafiłam na osobnika
              wyjątkowego, który mnie nieustannie, acz pozytywnie zaskakuje :-) Po tak
              długim szukaniu, w końcu mi się należało. Może ja się już przymknę, bo zaraz
              dostanę gromy, że się mądrzę i przechwalam, a sama mam sielankę, to co ja tam
              wiem...
            • tusiaz Re: wolne zwiazki 09.08.02, 12:43
              barbie4 napisała:

              > amidala napisała:
              >
              > > Dzięki :-))) Ja tak czuję! Albo może jestem ciągle jeszcze nieprzytomnie
              > > zakochana po dwóch latach wspólnego mieszkania. Nie wiem czy to zdrowe w
              > > naszych czasach ;-)
              >
              > i nic cie nie denerwuje????
              > nic a nic???
              >
              >
    • hookean ślub najlepszym wyjściem jest, bo... 08.08.02, 17:17
      • hookean Treść do postu wyżej... 08.08.02, 17:25
        Ponieważ zawsze osoba niezdecydowana dlaczego jeszcze jest ze swym partnerem
        zaobrączkowanym, może sobie spojrzeć na "papierek" z lista obiecanych "dobroci".

        Ja bym nie spamiętał wszystkiego bez spojrzenia na formularz małżeński, bo tam
        jasno wypisane, ze mam być wierny, kochający i do samej smierci taki zajebisty,
        zawsze sobie można usiąść w chwilach kryzysowych z małżonka i to wszystko
        odświezyć. A w ogóle chyba bym nie potrafił zyć w szczęściu z drugą osobą
        gdybym się wczesniej nie zobowiązał i nie złożył przysięgi, zaraz bym zdradził
        albo co gorsze.
        • Gość: Iza Re: Treść do postu wyżej... IP: *.met.pl / 10.0.0.* 08.08.02, 17:59
          O mało się nie popłakałam ze śmiechu... :-) Frapuje mnie jedynie co to
          jest "to coś gorsze"??? Jezusicku, zdrada to już o pomstę do nieba woła! Co
          może być gorsze! NIech bije, niech pije, ale niech pieniądze do domu przynosi,
          ślubnej, nie jakiejś zdzirze! O! A jak nie to wałkiem, aż zapamięta!

          > Ja bym nie spamiętał wszystkiego bez spojrzenia na formularz małżeński, bo
          tam
          > jasno wypisane, ze mam być wierny, kochający i do samej smierci taki
          zajebisty,
          >
          A w ogóle chyba bym nie potrafił zyć w szczęściu z drugą osobą
          > gdybym się wczesniej nie zobowiązał i nie złożył przysięgi, zaraz bym
          zdradził
          > albo co gorsze.

        • barbie4 Re: Treść do postu wyżej... 09.08.02, 06:50
          dzieki, chociaz jeden post - po mojej stronie barykady
    • Gość: ida Re: wolne zwiazki IP: *.csk.pl 08.08.02, 18:42
      barbie4 napisała:

      > niczego nie czuje prócz wykorzystywania,
      > ze hoduje kogos obcego- w moim mieszkaniu, w moim łózku itd.
      >

      Mhmm, naprawdę nie czujesz nic oprócz wykorzystywania? Drań siła zmusza Cię do
      prania swoich skarpetek? Czy może sama weszłaś w rolę wykorzystywanej? Bo po co
      ma robic oddzielne pranie tylko dla swoich skarpetek, skoro Ty zadeklarowałaś,
      że upierzesz mu przy okazji prania swoich? I on skwapliwie skorzystał. Trudno
      mu się dziwić. Ja bym się zdziwiła gdyby kategorycznie omówił i oświadczył, że
      on swoje skarpetki chce sobie prać sam ;-) Oczywiście te skarpetki, to tylko
      taki przykład, równie dobrze może być każda inna "domowa" czynność

      I naprawdę nic z tego związku nie masz, ani w mieszkaniu ani w łóżku? Nic a nic?
      To może "wina" nie leży w wolnych związkach, ale w tym, że to nie jest facet
      dla Ciebie. I tyle. I ślub na pewno niczego nie zmieni.
      • barbie4 Re: wolne zwiazki 09.08.02, 06:57

        > I naprawdę nic z tego związku nie masz, ani w mieszkaniu ani w łóżku? Nic a
        nic
        > ?
        > To może "wina" nie leży w wolnych związkach, ale w tym, że to nie jest facet
        > dla Ciebie. I tyle. I ślub na pewno niczego nie zmieni.

        to nie tak ze juz ic nie mam od poczatku do końca, skłamałabym
        ale za wiele tez nie
        nie iwem po prostu, nie wiem
        boje sie, nie jest tak jak sobie to wszytsko wyobrazałam
        z rzeczy przyziemnych .... np. kwestaia pieniedzy
        nie mamy ich wspólnych i miec nie bedziemy
        ja zarabiam zdecydowanie wiecej od neigo,
        ale nie mam zamiaru go utrzymywac
        juz oczami wyobrazni widze- cudowny wolny zwiazek- ze wspólnym kontem i
        wszystkim innym,
        rozstajemy sie... nie mam ani grosza, bo kochany albo sam w siebie zainwestował
        albo ja zrobiłam to nieopatrznie
        do dupy z takim interesem
    • barbie4 UWAGA- wolne zwiazki 09.08.02, 07:04
      Wiecie co???
      ja juz wiem o co mi chodzi :-)
      to nie jest tak z tym slubem i deklaracjami
      ja tak naprawde wcale nie jestem na to przygotowana.....
      ja jestem zdecydowana przciwniczką wpólnego pomieszkiwania
      z kims kogo niby kochasz,ale nei wiesz co dalej...
      tak! własnie!!!
      wspólne mieszkanie z przyjacielem/chłopakiem
      czy jak to tam mozna nazwac nie jest normalne,
      to jest sztuczny twór, ktory nie wnosi nic dobrego
      • amidala UWAGA? wolne zwiazki 09.08.02, 10:11
        No widzisz, nareszcie coś wiesz. Skoro tak czujesz, to taki związek jest nie
        dla ciebie. Ale nie popiętaj go w czambuł dla wszystkich innych, bo nie
        wszyscy są tacy sami. Dla mnie na przykład to jedyne wyjście, i bardzo dobrze
        się z tym czuję, a jestem pewna, że wiele osób podziela moje zdanie. Najpierw
        musi być dobra relacja, zrozumienie między dwojgiem ludzi, ten sam
        światopogląd, cele, pragnienia. Dopiero potem ważne są formalności,
        zastanawianie się nad tym czy ślub jest potrzebny, czy nie, czy mieszkanie
        razem cię rozczarowuje, co on zrobi za parę lat z waszymi pieniędzmi, itd.
        Gdybyś wiedziała, że łączy was coś prawdziwego i silnego, nie byłoby miejsca
        na takie wątpliwości. Mam wrażenie, że nie znasz go jeszcze za dobrze, był
        tylko twoim chłopakiem i to takim bardziej weekendowych, nie poważnym. Tzn.
        widzieliście się raz, może dwa razy w tygodniu. Może za szybko się wprowadził,
        dopiero teraz poznajesz go lepiej i zaczynają wychodzić cechy, których się nie
        spodziewałaś?

        Zupełnie z innej beczki, wolne związki kojarzą mi się raczej z otwartymi
        związkami (każdy ma wolność i prawo spotykać się z innymi ludźmi na boku -
        żeby nie było nieporozumień -forma nieodpowiadająca mi i niepraktykowana
        przeze mnie). Taka relacja, nad jaką się tu zastanawiamy to raczej konkubinat,
        chociaż nazwę ma koszmarną. A konkubinat zyskuje coraz więcej praw, może
        niedługo poczujesz się lepiej w takim związku?
        • barbie4 Re: UWAGA? wolne zwiazki 09.08.02, 10:22
          tak tylko wyjasnię- znamy sie od lat kilkunastu ;-)
          jestesmy ze sabą od ponad 2
          i na palcach obu rak moge policzyc dni, w ktorych nie widzielismy sie

          coz wiec... moze sama juz zauwazam, ze to było za duzo
          taki brak własnego pola
          swoich wlasnych spraw
          zaglaskanie na smierc...
          • amidala Re: UWAGA? wolne zwiazki 09.08.02, 11:26
            > moze sama juz zauwazam, ze to było za duzo
            > taki brak własnego pola
            > swoich wlasnych spraw
            > zaglaskanie na smierc...
            >
            MOżliwe. A miałaś przedtem jakiś poważny związek, czy to pierwszy?
            • barbie4 Re: UWAGA? wolne zwiazki 09.08.02, 11:45


              > > moze sama juz zauwazam, ze to było za duzo
              > > taki brak własnego pola
              > > swoich wlasnych spraw
              > > zaglaskanie na smierc...
              > >
              > MOżliwe. A miałaś przedtem jakiś poważny związek, czy to pierwszy?

              nie, nie pierwszy
              Ale poprzedni "powazny" skończył sie po 2,5 roku
              ale bez ekscesów ze wspólnym mieszkaniem .....
    • Gość: Taka Jedna Re: wolne zwiazki IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 09.08.02, 12:17
      Wrzucę tu swoje trzy grosze. Żyjemy w takich a nie innych wzorcach kulturowych;
      jesteśmy osadzeni w takich a nie innych normach społecznych i ślub ma w naszym
      kręgu taki a nie inny wymiar. Konkubinat w Polsce kojarzy się zwykle z kroniką
      kryminalną. Sama żyję w konkubinacie, nie chcę żadnej zmiany a na myśl o ślubie
      dostaję gęsiej skórki i w nosie mam negatywne wartościowanie konkubinatu, ale
      nikt mi nie powie, że zalegalizowany związek nie daje stokrotnie większego
      poczucia bezpieczeństwa (tym bardziej ze konkubinat w Polsce nie jest
      uregulowany prawnie). Mam tu na myśli nie tylko zapewnienie np. dziecku renty
      po ojcu nie będącym w formalnym związku z matką, sprawy majątkowe etc..., ale
      także poczucie bezpieczeństwa, które wiąże się ze świadomością, że ta Druga
      osoba chce się z nami związać „na dobre i na złe”. Barbie
      napisałaś : „konkubinat jest chyba wymysłem osób niekochanych”. Niekochanych
      czy nie kochających.... hmmmm... często tak właśnie jest..... ale równie często
      jest po prostu wymysłem osób, które są dopiero n a etapie „definiowania” swych
      uczuć, celów, pragnień. Trzeba to uszanować. Takim ludziom należy się czas
      (nieraz lata) a wszelkie formy nacisku mogą przynieść efekt odwrotny od
      zamierzonego, choćby dlatego, że człowiek to taka cholernie przekorna bestia na
      ogół źle znosząca wszelkie formy nacisku.
      Rady typu „wywal go” nie mają racji bytu w Twoim przypadku, bo widoczne jest,
      iż jesteś zaangażowana, choć słowa „kocham go” poprzedziłaś „chyba”.
      Pozdrawiam
      • barbie4 Re: wolne zwiazki 09.08.02, 12:39
        iwesz co... z tym definiowaniem..
        nie jestem do końca przekonana, ale juz teraz widze

        ze gdy nie mieszkalismy razem, było o niebo lepiej
        naprawde
        poczatkowo, nie moglismy sie nacieszyc- tym swietym spokojem
        jakas urojona samodzielnoscia, bo do takiej realnej nam jeszcze daleko
        a potem- z tej radosci - przyjscia i wyjscia jakos ogłupielismy
        nie było juz umawiania sie w parku, spacerów do lasu
        po co skoro mamy chate dla siebie........
        i lepiej jest polezec bezczynnie patrzac w TV
        kiedys całe niedziele spedzalismy na powietrzu, poto zeby pobyc ze soba
        a teraz- jest mieszkanie, i włscieiwe zawszemozemy byc tylko we dwoje
        grr......
        juz , sobie popłacze chyba................
    • Gość: kasia Re: wolne zwiazki IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 09.08.02, 12:36
      Ja myślę że wiem o co chodzi Barbie4. Jest z mężczyzną dwa lata. Mieszkają ,
      śpią, jedzą, bawią się razem. Jest im razem dobrze ale ona chciałaby żeby
      związek poszedł dalej.Chciałaby coś z nim razem posiadać. Zbudować gniazdo
      wspólmymi siłami (nie tylko jej bo ona więcej zarabia).Chciałaby mieć wspólne z
      nim mieszkanie, samochód ,łóżko , coś co kupią razem niekoniecznie dzieląc
      wydatek po połowie ale żeby też była tam cząstka jego wkładu żeby kobieta
      wiedziała że jemu też zależy , że on chce mieć też coś wspólnego.Bo ona chce
      mieć pewność że miejsce w którym on z nią mieszka, śpi i je on uważa za swój
      dom .Dziewczyna chce żeby on powiedział to jest nasz wspólny dom a potem
      potwierdził to czynami (coś naprawił z własnej woli, coś sam z siebie ulepszył
      we wspólnym mieszkaniu ,zaproponował zakup czegoś do ,,małzeńskiego" gniazdka.
      Poza tym ona chce mieć z nim dziecko. I chce żeby on zachowywał się tak ,żeby
      ona nie bała się zajść w ciążę. Bo ona chce (ze ślubem, czy bez ślubu) stworzyć
      z nim dom a potem rodzinę.
      Pozdrawiam wszystkich
      Kasia
      • barbie4 Re: wolne zwiazki 09.08.02, 12:51
        tak... chyba najwierniej oddałas to co mysle, czuje.........
      • amidala Re: wolne zwiazki 09.08.02, 14:18
        Ale to wszystko nie ma nic wspólnego z formą zalegalizowania związku. Najpierw
        musimy poczuć się bezpiecznie i dobrze z danym człowiekiem, a dopiero potem
        się zastanawiać nad małżeństwem, konkubinatem itd. Większość ludzi (ok,
        kobiety częściej) robi na odwrót: jest coś nie tak? hmmm... popędźmy szybko do
        ołtarza, zaraz będzie lepiej, bo będę pewna, bezpieczna i materialnie
        zabezpieczona. A potem ogromne rozczarowanie, bo tak naprawdę niczego to nie
        zmienia!!! Dodaje jedynie kłopotów i walki o majątek, gdy dochodzi do rozwodów
        i rozstań. Jeżeli ktoś chce odejść, to odejdzie, bez względu na ilość
        zawartych ślubów. Jedyne co można zrobić to starać się coś naprawić,
        zrozumieć, przegadać, ale przecież nic na siłę. Jeżeli druga strona nie chce
        się bawić w dom, to sorry, ale nic go nie przekona, żeby nagle stał się czuły,
        zabawny, wyrozumiały, dbał o weekendowe rozrywki, dokładał się do budżetu
        domowego, i planował ilość dzieci, kolor ich włosów i do której szkoły je
        posłać. Do tego się dojrzewa, albo trafia na tą odpowiednią osobę, z którą te
        wszystkie rzeczy nagle stają się realne i odpowiednie.

    • Gość: mysiak Re: wolne zwiazki IP: *.gazetaolsztynska.pl 09.08.02, 13:00
      Żyję w tzw. "konkubinacie" już 2 lata i pomomo normalnych
      problemów jakie dotykają ludzi bez i po ślubie - jest
      coraz lepiej :) Ewolujemy, kochamy się bardziej,
      dojrzalej. Mamy zamiar się pobrać w przyszłym roku :)
      Wolne związki nie są złe. Małżeństwo też nie jest złe.
      Wszystko zależy od ludzi.








      barbie4 napisała:

      > niech je szlag trafi....
      > zmienia sie , ale na pewno nie na lepsze
      > on czuje sie pewny, tylko nei wiem czego...
      > ze nie wywale go przez balkon pewnego dnia??
      > ja nie czuje jakiejs stabilnosci
      > niczego nie czuje prócz wykorzystywania,
      > ze hoduje kogos obcego- w moim mieszkaniu, w moim łózku itd.
      >
      > bez sensu
      > nie jestm zwolenniczka szybkicgh i nieprzemyslanych slubów,
      > ale konkubinat jest chyba wymysłem osób niekochanych
      >
      • Gość: Kim Re: wolne zwiazki IP: 213.77.91.* 09.08.02, 15:08
        "Na dniach" mam zamiar zacząć "konkubinat", co prawda pomieszkujemy razem, ale
        teraz on wprowadza się na dobre (mieszka u rodziców, ja wynajmuję mieszkanie).
        I z jednej strony bardzo się cieszę, a z drugiej boję... Mam za sobą nieudane
        małżeństwo, więc chyba stąd ten strach.
    • Gość: Taka Jedna Re: wolne zwiazki IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 09.08.02, 15:21
      Zgadzam się całkowicie z fragmentem, który zamieściła Arnidala:

      „Jeżeli druga strona nie chce
      się bawić w dom, to sorry, ale nic go nie przekona, żeby nagle stał się czuły,
      zabawny, wyrozumiały, dbał o weekendowe rozrywki, dokładał się do budżetu
      domowego, i planował ilość dzieci, kolor ich włosów i do której szkoły je
      posłać”

      Czasem można na siłę przeforsować to, co chcemy osiągnąć, ale skutki bywają
      opłakane.... Efektem przeforsowanej legalizacji związku niejednokrotnie jest
      poczucie, że z dnia na dzień zaczyna brakować powietrza... Przychodzi ogromny
      żal, bunt i chęć zmykania gdzie pieprz rośnie oby jak najdalej, oby się tylko
      nie udusić.
      Barbie rozumiem doskonale, że chciałabyś aby jak to ujęła Kasia „związek
      poszedł dalej”, ale twoje pragnienia muszą być symetryczne z pragnieniami tej
      drugiej osoby. Trudne to, bo wszyscy mamy mniej lub bardziej zróżnicowaną
      definicję szczęścia, na dodatek ciągle ją zmieniamy, ale pewną symetryczność
      można osiągnąć. Wg mnie rzadziej dzieje się to tak od razu, częściej wymaga po
      prostu czasu „Do tego się dojrzewa” (znowu zacytuję Arnidalę) a nie wszyscy
      dojrzewamy jednocześnie i na zawołanie. Jeśli faktycznie wiążesz z tą osobą
      swoje plany życiowe, jeśli faktycznie go kochasz daj mu po prostu czas,
      zaczekaj.
      Pozdrawiam Cię serdecznie.
      • barbie4 Re: wolne zwiazki 12.08.02, 08:59
        :-(
        im dalej tym gorzej podjac jakas powazneijesza i zmieniajaca cokolwiek decyzje

        dziekuje....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka