Dodaj do ulubionych

Ludzie pomóżcie

21.01.08, 20:38
Nie wiem od czego zacząć. Mam żonę, dzieci, pracę, mieszkanie.
Problem polega na tzw. "stanach depresyjnych" dopadających a
właściwie odpuszczających ze zmienną częstotliwością i nasileniem.
Cierpią na tym nie tylko kontakty ale również rodzina. Zażywam
Efectin ale nie dość że to nie zawsze pomaga to często zapominam o
zażywaniu. Jakoś nie udało mi się trafić na dobrego psychologa albo
nie byłem w stanie z tej pomocy skorzystać. Czy jest ktoś w podobnej
sytuacji? Jak myślicie czy coś się da z tym zrobić?
Obserwuj wątek
      • iso1 Re: i przyszedla facet po pomoc i wsoarcie... 21.01.08, 21:41
        Drogi kolego.
        W zasadzie to sam sobie odpowiedziałeś na pytanie.
        Piszesz że nie bierzesz systematycznie leków. To błąd. To podstawa.
        Piszesz że albo nie trafiłeś na dobrego psychiatrę albo nie umiałeś skorzystać z
        jego pomocy. Zaufaj lekarzowi. Bardzo częsty błąd jaki depresyjni popełniają to
        niecierpliwość i chęć szybkiego wyzdrowienia. Z tego powodu zmieniają lekarzy
        jak rękawiczki. Tak samo często zmieniają leki. Jeśli uważasz że lekarz jest do
        d... to zmień go.
        Tak jak na początku napisałem widać że logicznie myślisz i w zasadzie sam
        odpowiedziałeś sobie na swoje wątpliwości.
        Będzie dobrze.


        Do nienill:
        A jaka to różnica facet czy kobieta ?
        Masz jakiś problem z facetami ?
        • nienill Re: i przyszedla facet po pomoc i wsoarcie... 21.01.08, 22:09
          iso1 napisał:

          > Do nienill:
          > A jaka to różnica facet czy kobieta ?
          > Masz jakiś problem z facetami ?
          W zasadzie to sam sobie odpowiedziałeś na pytanie :D

          nie, nie mam "jakichs problemow z facetami". dla mnie rownie dobrze
          mogloby tam byc "czlowiek", "nieszczesliwa istota ludzka", "bliźni w
          potrzebie"...
          po prostu tak mi sie napisalo (niestety z literowkami).
          ale skoro zwrociles na to az tak duza uwage, to masz temat na
          rozmowe z terapeuta.

          hihi
        • xx76 Re: i przyszedla facet po pomoc i wsoarcie... 21.01.08, 22:22
          Faktycznie chyba czy facet czy nie to raczej sprawa drugorzędna i
          pewnie się oboje z tym zgadzacie bo problem jest w pewnym
          sensie "ponadpłciowy".
          W każdym razie naprawdę najważniejsze że odpisaliście.
          Problem jest również tego typu że zdarza mi się zapominać różne
          rzeczy w tym niestety również zażywania leków. Może ma to jakiś
          związek z deprechą bo wcześniej nie było aż tak źle a może mam teraz
          więcej obowiązków - nie wiem. Z psychologiem też tak było że jak po
          raz trzeci zapomniałem przyjść na spotkanie to już nie miałem odwagi
          tłumaczyć się po raz kolejny. Dwaj wcześniejsi psychologowie byli w
          pewnym sensie niezbyt mili w rozmowie.
    • mskaiq Re: Ludzie pomóżcie 23.01.08, 09:29
      Przede wszystkim zastanow sie co wywoluje te stany depresyjne.
      Zawsze jest przyczyna. Zwykle jest to jakis strach, zlosc, zal do
      kogos.
      Kiedy znajdziesz przyczyne i sie pozbedziesz jej to stany depresyjne
      znikna. Sprobuj rowniez uprawiac jakis sport, bieg, rower, itp.
      Najlepiej rob to codziennie, bardzo Ci pomoze.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • xx76 Re: Ludzie pomóżcie 23.01.08, 19:48
        > Przede wszystkim zastanow sie co wywoluje te stany depresyjne.
        > Zawsze jest przyczyna. Zwykle jest to jakis strach, zlosc, zal do
        > kogos. Kiedy znajdziesz przyczyne i sie pozbedziesz jej to stany
        > depresyjne znikna.
        Nie bardzo mi przychodzi coś konkretnego do głowy.
        Zawsze miałem jakieś problemy w kontaktach międzyludzkich ale to
        chyba nie jest rozwiązanie problemu.
        • lucyna_n Re: Ludzie pomóżcie 23.01.08, 19:58
          pomyśl raczej o tym czy nie masz za dużo na glowie, czy śpisz, jesz,
          masz czas na relaks, odpoczynek, pooddychanie świeżym powietrzem,
          czy czy tryb życia jaki prowadzisz bilansuje się, czy energia jaką
          wydatkujesz nie przerasta Twoich możiwości odbudowania jej.
          Depresja to jak wyladowany akumulator, wiadomo że w autku można
          kupić nowy a w życiu raz rozładujesz do końca, to już musisz ciągnąć
          na reanimowanym szajsie.
            • demole Re: neuroleptic neuroleptic 24.01.08, 05:36
              wolalbym cale zycie sie onanizowac i pic wodke

              piszesz cos lucyna o energii "
              ta wasza terapia,na lekach
              ......wez akumulator samochodowy i zewrzyj + do minusa,
              jak szybko braknie pradu
          • xx76 Re: Ludzie pomóżcie 24.01.08, 19:31
            Uważam że jak ma się stany depresyjne to wiąże się z tym smutek,
            brak pewności siebie i część ludzi to wykorzystuje, nie szanuje
            takiego pracownika a nawet zachowuje się trochę chamsko. Choćby się
            było dobrym pracownikiem to wiele osób będzie się naśmiewać bardziej
            lub mniej skrycie.
            A Wy jakie macie doświadczenie w pracy??
            Pozdrawiam.
            • mskaiq Re: Ludzie pomóżcie 25.01.08, 09:14
              Z tego co napisales wynika ze przyczyna Twoich stanow depresyjnych
              moze byc praca. To co sie dzieje w pracy przynosi stany depresyjne.
              Mysle ze czujesz sie pokrzywdzony w pracy bo wiesz ze jestes dobrym
              pracownikiem a uwazasz ze ludzie sie nasmiewaja z Ciebie.
              Czesto nikt sie z nas nie nasmiewa ale podejrzewamy ze tak sie
              dzieje. Podejrzliwosc bierze sie ze strachu i czesto przynosi
              urojenia ze ktos sie z nas smieje albo dziala przeciwko nam.
              Na czym opierasz SWoje podejrzenia.
              Serdeczne pozdrowienia.
      • ginger43 Re: Ludzie pomóżcie 30.01.08, 08:48
        mskaiq napisał:

        > Przede wszystkim zastanow sie co wywoluje te stany depresyjne.
        > Zawsze jest przyczyna. Zwykle jest to jakis strach, zlosc, zal do
        > kogos.
        > Kiedy znajdziesz przyczyne i sie pozbedziesz jej to stany
        depresyjne
        > znikna. Sprobuj rowniez uprawiac jakis sport, bieg, rower, itp.
        > Najlepiej rob to codziennie, bardzo Ci pomoze.
        > Serdeczne pozdrowienia.

        Święta prawda, tylko jeśli wiadomo jaka jest przyczyna, a nie umiemy
        jej zlikwidować, to co wtedy? Niby proste - określenie problemu, to
        połowa sukcesu, a co z drugą? Co z tego, że wiem co jest nie tak,
        jeśli nie umiem tego rozwikłać... To powoduje chyba jeszcze większy
        stres, niż w momencie, gdy nie miałam takiej jasności sytuacji.
        .................................................................
        Oczekiwanie, że coś miłego się wydarzy, to niemal połowa
        przyjemności.
          • ginger43 Ja swoją znam... 02.02.08, 15:43
            Praktycznie ostani rok skłaniał mnie do wielu przemyśleń, które
            doprowadziły mnie do tego, że uświadomiłam sobie różne ważne dla
            mnie sprawy. Teraz jestem świadoma tego co czuję, tego co mnie
            uwiera, tego "na czym stoję". Niestety to jest dopiero połowa
            drogi... wiedzieć co to trochę za mało, teraz trzeba coś z tym
            zrobić, i tu pojawia się problem. Nie wszystko zależy ode mnie, a
            właściwie niewiele. Próby, które podejmowałam spełzały na niczym i
            to doprowadziło mnie do początków depresji. Widząc, że daję się
            ściągać w dół, zdecydowałam się na wizytę u lekarza. Od jutra
            zaczynam brać jakieś prochy (łagodne) i mam nadzieję, że pozwoli mi
            to nabrać trochę dystansu, który jest potrzebny do racjonalengo
            myślenia, a co dalej... zobaczymy.
            Jak widzisz druga połowa sukcesu cały czas przede mną i mam
            nadzieję, że go osiągnę :)
            Pozdrawiam
            .................................................................
            Oczekiwanie, że coś miłego się wydarzy, to niemal połowa
            przyjemności.
              • ginger43 Re: Ja swoją znam... 09.02.08, 08:05
                A dziękuję bardzo. Łatwo nie będzie, bo to co jest do zmienienia w
                minimalnym stopniu zależy ode mnie, poza tym z różnych względów jest
                prawie niemożliwe do zmiany. Pozostaje mi walka o zmianę tego co się
                da, ale przede wszystkim nabranie dystansu i pogodzenie się z
                faktami. Na razie ostre cięcia, które też mogłyby być wyjściem z
                sytuacji odrzucam - to ostateczność i moim zdaniem byłoby to
                wpadnięcie z deszczu pod rynnę.
                Pozdarawiam weekendowo, mgliście - ale chyba zaraz słoneczko zaświeci
                Gini :)
                .................................................................
                Oczekiwanie, że coś miłego się wydarzy, to niemal połowa
                przyjemności.
    • zoltanek Re: Ludzie pomóżcie 25.01.08, 17:21
      zaakceptuj
      jesteś za stary na zabawe w leki, psychologów i inne duperele.
      musisz na nowo obudzić w sobie łowcę, człowieka silnego i wolnego,
      nie uciekającego od bólu i pewnego zwycięstwa.
      możesz osiągnąć to na wiele sposobów: zdradzając żonę z piękną
      dziewczyną, stawiając grube pieniądze w kasynie, zakładając nowy
      interes, wyjeżdzajac w samotną podróż....... z pewniością w każdej z
      prób możesz przegrać i zaryć o dno. warto zaryzykować, jesteś
      przecież mistyrzem!
      • asie3 Re: Czy ktoś widzi podobieństwo do swojej sytuacj 28.01.08, 21:36
        Ja siebie sama wyciagnelam z depresji, wiec moze Ci pomoge. To forum mi w tym pomoglo, chciaz strasznie duzo tu nazw lekow i dziwnych postow. Dlugo nie bede pisac, bo nie kazdy chce sluchac, wiec w punktach.

        1. ludzie nie sa tacy jakimi sa genetycznie, czlowiek ksztaltuje sie pod wplywem doswiadczen, pod wplywem zdobytych doswiadczen aktywuja sie geny (tzn. ze nie ma ludzi nerwowych, agresywnych, cichych, niesmialych genetycznie)
        2. najwiekszy wplyw maja na nas pierwsze doswiadczenia, w tym czasie najblizsze otoczenie to rodzice, dziadkowie, niania
        3. jesli sie ma szczesliwych rodzicow zbiera sie pozytywne doswiadczenia, ma sie pozytywne nastawienie do innych, nie ma sie depresji, anoreksji, alkoholizmu, nerwicy, zadnych innych zaburzen
        4. jesli ma sie rodzicow, ktorzy sami z soba sobie nie radza, zbiera sie negatywne doswiadczenia
        5. wszystko czego potrzebuje dziecko to milosc, opieka, czas (nie potrzebuje drogich zabawek, szkodzi mu krzyk i klapsy)
        6. zeby wiedziec jak moze czuc sie uderzone 1o kilogramowe dziecko, mozna sobie wyobrazic jak 100 kilogramowego tate bije olbrzym wazacy tone. problemem nie musi byc przemoc fizyczna, moze byc niezadowolenie rodzica, krytykowanie, nie poswiecanie uwagi, nie okazywanie milosci.
        7. trudno sie przyznac, ze od rodzicow nie otrzymalismy tego co chcielismy, zyjemy w swiecie stereotypow, rodzice maja racje, rodzicow trzeba szanowac, rodzicow trzeba kochac, wiele ram, ktore nie pozwalaja nam byc soba. trudno tez pokazac w swiecie, ktorym od malego tlumione sa te podstawowe uczucia, ze sie je ma (szczegolnie mezczyznom)
        8. jestesmy juz dorosli i od rodzicow mozna sie odciac
        9. akceptacji, ktorej nie dostalilismy od rodzicow szukamy u innych ludzi. zamiast zamknac oczy i pomyslec czego naprawde chcemy, pytamy o zdanie innych ludzi, rodzine, rodzicow
        10. kazdy ma w sobie wewnetrzne dziecko, czyli swoja emocjonalna strone. dobrze jest zaczac to dziecko rozumiec, najlatwiej kiedy cos nas zlosci zastanowic sie co tak na prawde zlosci, wtedy najlepiej jest sie z nim porozumiec. oczywiscie nie w chwili zlosci, tylko potem. zeby to sie moglo dziac trzeba zwolnic tempa, odlozyc robote i zaczac zastanawiac sie nad soba w sensie co czuje, co mna kieruje.
        11. nikt nie pokocha dziecka, ktore masz w sobie tak jak Ty sam. jak je w sobie zobaczysz, zaakceptujesz, pokochasz, zaspokoisz swoja potrzebe kochania i bycia kochanym zarazem
        12. poprawia sie Twoje stosunki z innymi ludzmi, rozumiejac siebie bedziesz lepiej rozumial innych, a poza tym Twoja opinia bedzie dla Ciebie najwazniejsza, jesli zrobisz cos w zgodzie z soba, bedziesz wiedzial, ze tak jest ok i nawet jesli ktos ma inne zdanie trudno.
        13. jest masa poradnikow mowiaca zrob to zrob tamto, ale zrozumienie siebie i akceptacja to klucz, rozwiazanie problemu niesmialosci, cichego glosu, wszystkiego.
        14. wychodzenie z depresji nie trwa chwile, trwa dlugo, ale kazdego dnia jest coraz lepiej i lepiej, a kiedy jet trudno dobrze jest pamietac ile juz sie dokonalo i zle chwile wykorzystywac do rozumienia siebie i akceptacji, to daje sile.
        • xx76 Re: Czy ktoś widzi podobieństwo do swojej sytuacj 29.01.08, 22:04
          Cześć,
          Napisałaś wiele interesujących informacji i nawet trudno byłoby z
          tym polemizować. Zastanawiam się tylko jak to przełożyć na rzeczy
          praktyczne. Piszesz że jest ważne aby zrozumieć siebie - zastanawiam
          się co to tak naprawdę daje. Zastanawiam się również jak uchronić
          dzieci przed tym wszystkim; przecież sama piszesz że negatywne
          doświadczenia zbiera się od rodziców którzy sobie nie radzą.
          Czy możesz napisać coś więcej np. jak długo się leczyłaś, czy
          wprowadziłaś jakieś istotne zmiany w swoim życiu, jaka jest Twoja
          sytuacja rodzinna, czy korzystałaś z pomocy psychologa, czy
          stosowałaś jakieś leki, czy nie zdarzają się pogorszenia nastroju
          itp. Sorki że tak banalnie odpisuję ale nie wiem jak się zabrać za
          rozwiązanie problemu.
          Pozdrawiam
    • doli83 Re: Ludzie pomóżcie 29.01.08, 03:00
      Wiesz, ja mam dopiero 24 l i nie mam męża, ale czuje sie jakbym miała juz ze 40
      lat, a najgorsze jest to ze mój partner, za którego chiałam wyjść uważa mnie za
      nieudacznika, codziennie słysze że do niczego sie nie nadaje i że moje lenistwo
      śmierdzi, a ja naprawde nie jestem leniem, ja nie mam siły, boję się,
      wszystkiego.....ja bym chciała tak wiele zrobić ale nie potrafie, bo nie wierze
      że sie uda:( i zaczynam uciekać w alkohol:( który rano przemija i czuję się
      jeszcze gorzej:((
        • demole Re: Ludzie pomóżcie 29.01.08, 23:21
          niektore leki pomagaja,
          inne pomagaja,ale na dluzsza mete poprawa jest niezadowalajaca

          niektore leki sa niemila niespodzianka ( akumulator )

          <Oczywiście kasyno odrzucam.
      • xx76 Re: Ludzie pomóżcie 09.02.08, 22:25
        Może to trochę późno i nie wiem czy przeczytasz ale chyba jesteście
        na etapie kiedy najłatwiej się rozejść. Pomyśl o ile trudniej byłoby
        po ślubie, weselu, wspólnym mieszkaniu na kredyt nie mówiąc już o
        sytuacji gdybyście mieli dziecko. Z drugiej strony nie znam
        sytuacji. Co teraz robisz - studiujesz, pracujesz??
        Oczywiście nic nie sugeruję ale tak się nasuwa że teraz byłoby to
        prostsze.
      • abasia471 Re: Czy ktoś z tego wyszedł 02.02.08, 15:33
        xx76 napisał:
        > Jeśli komuś udało się pozbyć depresji to bardzo prosze o
        informację w jaki sposób się to udało,

        Mnie się udało częściowo, bo nie mam już takiej depresji jak kiedyś,
        ale męczą mnie czasami stany depresyjne. Nie jestem jednak
        najlepszym przykładem, bo moje problemy są uwarunkowane, również
        uszkodzeniem fizycznym, które zaburza biochemię mózgu. Z ostrą
        depresją walczyłam kilka lat. Stany depresyjne pewnie będę miała do
        końca życia.

        > w jaki sposób się to udało, jaki czas był potrzebny i na ile efekt
        > jest trwały.

        Brałam leki, chodziłam na psychoterapię, przepracowałam swoje
        emocje, pogodziłam się z tym czego nie mogę zmienić, godzę się, że
        życie czasami boli, wyszłam do ludzi, pracuję nad swoim rozwojem
        duchowym, jak ognia unikam biadolenia i stawiania pytań, dlaczego
        mam trudniej niż inni. Założenie, że mam, to, co mam i muszę z tym
        żyć, pozwala mi, mimo wszystko, patrzeć na swoje życie z dużą dozą
        optymizmu.
        Gotowej recepty nikt ci nie da, no chyba, że Mask, bo każdy na swój
        ból musi znaleźć odpowiedni dla siebie lek. Czytaj, co piszą inni,
        analizuj, porównuj i wybieraj to, co może ci pomóc. Jest sporo
        literatury, która może być inspiracją, ale jednak najbardziej
        sprawdza się praca z dobrym psychologiem. Może być trudno a nawet
        nieprzyjemnie, ale naprawdę warto trochę się wysilić, życie przed
        tobą.
        • asie3 Re: Czy ktoś z tego wyszedł 03.02.08, 18:57
          Sorry, ze tak dlugo. Nie widzialam Twoich pytan.

          Wyszlam z depresji bez lekow i bez psychologow. Wg mojej wiedzy wiekszosc terapeutow potrafi wyciagnac na chwile, czasem wpychaja jeszcze bardziej (niestety). Wystarczy, ze Ci powiedza no to teraz "wybacz" i mozesz zrobic wbrew sobie cos co jeszcze poglebi depresje. Nie chcialam brac zadnych lekow, balam sie, ze szkodza, nie pomoga, ze przestana pomagac jak sie je przestanie brac. Widzialam, ze jakas przyczyna takich stanow musi byc we mnie i w tym co czuje. Z depresji nie wychodzi sie z dnia na dzien, ale kazdego dnia jest duzo lepiej i w czasie nawrotu warto pamietac ile sie juz osiagnelo. Poza tym, kiedy sie rozumie co sie tak naparwde czuje latwiej jest siebie zrozumiec i przelozyc te mysli na lepszy tor. Wtedy nawrot depresji po przejsciu wzmacnia jeszcze bardziej. Najwazniejsze jest chyba to, ze czlowiek w depresji bardzo cierpi, z jednej strony chce umrzec, z drugiej bardzo chce zyc. Dlugo czekalam na "cud", jakas radykalna zmiane w zyciu, ktora nigdy nie nadchodzi. Ta zmiana jest w czlowieku, trzeba sie tylko uwolnic od wszystkich stereotypow, norm, nakazow. Jesli cos czuje to czuje i mam do tego prawo. Nikt mi nie powie, ze na przyklad ojca trzeba lubic. A takie przymusy to glowne zrodlo frustracji. Nie lubilam ojca, a nialam do tego prawa, do tego czulam sie winna, balam sie kary za to. Kiedy juz sie zna swoje uczucia nie sa one takie straszne. W koncu wiemy co nami tak miota, mozna sie w koncu wyzlosliwic we wlasciwym kierunku i kiedy to nastepuje jest duzo lepiej. Jestesmy juz dorosli, od rodzicow mozna sie odciac. Nie sa zadowoleni to ich sprawa.

          Jak uchronic dzieci - pamietac zawsze i wszedzie, ze to sa ludzie, nie obywatele drugiej kategorii, tylko pierwszej. Male osobki, ktore ksztaltuja siebie, swoj swiat i swoj charakter. Malo kto sie z dzieckiem liczy, bo jest bezbronne. Latwiej powiedziec masz robic to i tamto i koniec. Nawet dzis w sklepie widzialam jak mama mowila do coreczki patrzac jej prosto w oczy "przestan plakac w tej chwili. nie obejmuj mnie, tylko przestan plakac, bo Cie tutaj zostawie" Bardzo powszechne i normalne, prawda? A teraz niech ta matka sobie wyobrazi, ze jest mala bezbronna dziewczynka i jej matka tak z nia rozmawia. Niestety wszyscy to akceptuja. Zreszta jestem pewna, ze tak wlasnie matka z ta kobieta rozmawiala. Sama kiedys myslalam, ze bede robic tak samo, to sa metody, ktore najlepiej znamy. Jak czlowiekiem miotaja emocje, ktore biora sie nie wiadomo skad, nigdy sie nie zastanawia jak wplywa na innych, ale jak czlowiek wie co sam czuje i dlaczego, latwiej ich zrozumiec. Latwiej sie az tak bardzo nie przejmowac, kiedy wiesz ze kazdy ma swoje zycie i swoje problemy.

          Istotna zmiany w moim życiu to czytanie i myslenie o sobie. Wczesniej przed tym uciekalam. Teraz niewazne, ze prasowanie lezy i czeka najwazniejsze to zajac sie soba. I jest to z korzyscia dla wszystkich, bo potem z ludzmi zyje sie lepiej.

          Male rzeczy ciesza. Prasuje i mysle "ale ladnie umiem prasowac", a kiedys "co ja jestem matka polka" ;-) i nie dlatego, ze gdzies jest napisane, zeby sie cieszyc drobiazgami, ta radosc z wszystkiego jest naturalna.

          Moim zdaniem jestes na dobrej drodze. Szukasz wyjscia i na pewno swoje wyjscie znajdziesz. Powodzenia! Gdybys o cos jeszcze zapytac to napisz. Ja wiem jak zle jest w depresji i nie chce, zeby ludzie tak sie czuli. Dziwie sie, ze to jak wyjsc z depresji nie jest wiadome, powszechnie dostepne, nie wyskakuje po wpisaniu www.depresja.pl Tyle ludzi cierpi, a to nie jest takie trudne. Chyba dlatego, ze trudno przelamac tabu, przyznac "no niestety rodzice, robicie krzywde dzieciom". I ludziom jest trudno przyznac, ze cos co wszyscy powszechnie akceptuja, moze bolec, ale prawda jest taka, ze boli. Tylka jak juz ta prawde sie zna, boli o wiekle mniej. Good luck!
              • asie3 Re: ja bym tego tak optymistycznie nie nazywal 03.02.08, 19:23
                no niestety, zeby wyjsc trzeba chciec, trzeba chciec sie pozastanawiac nad wszystkim co sie dzieje dlaczego, dlaczego, dlaczego. rodzicom tez jest latwiej strzelic w ucho niz sie wysilac i wyjasniac dlaczego zabawa gniazdkiem jest zabroniona. zeby bylo lepiej trzeba chciec. najlatwiej cos zrozumiec przez pytanie o zle emocje, co mnie wkurza i dlaczego tak jest. a zeby sprawdzic czego sie tak na prawde chce, co bardzo dziwne, najlepiej zapytac czy nie jest wrecz odwrotnie niz akurat nam sie wydaje. tak zostalismy "wychowani", zablokowani, ze juz bez pomocy rodzicow i otoczenia zaprzeczamy sobie zanim nakrzycza.
              • xx76 Re: ja bym tego tak optymistycznie nie nazywal 04.02.08, 09:09
                Nie rozumiem co masz na myśli: którego tekstu nie jesteś w stanie
                przeczytać, o jaki unispeaker i poczucie chodzi.
                Jak narazie mamy 2 posty od osób które wyszły z tego bagna i są one
                tak bardzo wartościowe że nawet nie jestem w stanie tego opisać.
                Jak ktoś wchodzi na forum "depresja" to chyba po to żeby z tego
                wyjść a nie zdołować jeszcze bardziej a tu same posty w
                rodzaju "efekty uboczne po....", "czuje się tak źle", "psychiatra w
                miejscowości...", "depresja i cośtam", "jak z tym żyć" itp.
                • iso1 Re: ja bym tego tak optymistycznie nie nazywal 04.02.08, 09:19
                  Nie mogę się z tobą zgodzić.
                  Piszą tu głównie ludzie chorzy mający właśnie doła, obniżony nastrój, czujący
                  się źle, mający skutki uboczne po lekach, szukający dobrego lekarza.
                  Pozytywnych postów nie znajdziesz tu wiele bo ludzie którzy z tego wyszli już
                  zapomnieli o depresji i nie mają czasu na dzielenie się swoimi doświadczeniami
                  na tym forum. Bardzo żałuję bo uważam że to byłoby największe wsparcie dla
                  chorych ale co zrobić. Takie życie.
                  • ginger43 Re: ja bym tego tak optymistycznie nie nazywal 04.02.08, 09:28
                    Wiesz co zauważyłam, że nawet jak się pisze coś pozytywnego, próbuje
                    odrwórcić czyjąś uwagę na chwilę od jego smutku, to i tak nikt tego
                    nie łapie. Wiem, że jak człowiek wpada w czarną dziurę, to wołami go
                    stamtąd trudno wyciągnąć, ale takie samonapędzanie się jest straszne
                    i prowadzi donikąd. Czasami wystarczy na siłę podłapać jakiś żart, a
                    okazuje się, że dalej jakoś pójdzie samo...
                    Zaraz się dowiem, że piszę jak Mask :DDD
                    .................................................................
                    Oczekiwanie, że coś miłego się wydarzy, to niemal połowa
                    przyjemności.
                    • iso1 Re: ja bym tego tak optymistycznie nie nazywal 04.02.08, 09:37
                      Rozumiem twój punkt widzenia.
                      Tylko widzisz, moim zdaniem kontakty internetowe nie zastąpią kontaktów z ludźmi
                      w realu. Nic nie zastąpi kontaktu z ludźmi pozytywnie zakręconymi i
                      optymistycznie nastawionymi do życia.
                      A dzisiejsze czasy to czasy wirtualnej rzeczywistości. Niestety.
                      Samotność i to jeszcze w depresji jest bardzo trudna. Cieżko wyjść z choroby.
                      Wiem to z własnego doświadczenia.
                      • xx76 Re: ja bym tego tak optymistycznie nie nazywal 04.02.08, 11:08
                        Faktycznie sama nazwa forum "Depresja" jest już odrobinę dołująca
                        bo "Wychodzenie z depresji" byłoby znacznie bardziej optymistyczne.
                        Niestety rozumiem też ludzi którzy z tego wyszli i nawet nie chcą
                        wchodzić na forum "Depresja" poniekąd unikając przyznawania się że
                        coś z nimi było/jest "nie tak". Łatwo wyobrazić sobie obawę przed
                        reakcją znajomych a nawet rodziny tym bardziej że sam ją mam.
                        Z kolei trudno osiągnąć sukces bez kontaktów z ludźmi którzy ten
                        sukces osiągnęli czyli po naszemu wyjść z tego bez kontaków z ludźmi
                        którzy z tego wyszli. Poniekąd błędne koło a po części nie bo chyba
                        niektórzy są na tyle mądrzy i "pozytywnie nastawieni do innych" że
                        napiszą choć już mogliby tu wogóle nie zaglądać.
                        Co do kontaktów z ludźmi przypuszczalnie dla większości piszących
                        tutaj stanowi to pewien problem bo inaczej by ich tu chyba nie było.
                        Obawiam się że możemy być z przeróżnych zakątków kraju ale jeśli
                        przypadkiem jest ktoś z ogólnie rzecz biorąc rejonu krakowskiego to
                        chętnie bym się spotkał.
                        Pozdrawiam.
                      • ginger43 Re: ja bym tego tak optymistycznie nie nazywal 04.02.08, 13:05
                        iso1 napisał:

                        > Tylko widzisz, moim zdaniem kontakty internetowe nie zastąpią
                        >kontaktów z ludźm i w realu. Nic nie zastąpi kontaktu z ludźmi
                        >pozytywnie zakręconymi i optymistycznie nastawionymi do życia.

                        W 100% się z Tobą zgadzam. Mam dość duże grono znajomych, ale
                        ostatnio jakoś nie mam ochoty z nikim się kontatkować. Chyba
                        dlatego, że znana jestem z tego właśnie zakręcenia i energii, a tu
                        nagle - słyszę: "ojej, co się z tobą stało, nie poznaję cię" jakoś
                        mnie to denerwuje, przecież każdy może mieć gorszy okres w życiu. To
                        jest tak, jak ty masz sto pomysłów na minutę i chęć do życia,
                        śmiejesz się, to wszyscy do ciebie lgną, a jak tobie potrzeba kogoś,
                        żeby wzbudził w tobie chęć do działania, to okazuje się, że nie masz
                        na kogo liczyć :(

                        > A dzisiejsze czasy to czasy wirtualnej rzeczywistości.
                        Jestem na forum dopiero od pół roku, ale znam już sporo osób w
                        realu. Generalnie jeżeli mi się z kimś dobrze komunikuje, jestem za
                        spotkaniem w realu, żeby nie budować sobie niepotrzebnie
                        wyidealizowanej wizji danej osoby. Jak dotąd wizja witrualna nie
                        rozjechała mi się z tą w realu. To chyba też w dużym stopniu zależy
                        od tego jakie oczekiwania stawiamy danej osobie, najlepiej nie
                        wymyślać sobie żadnych i przyjmować ludzi, takimi, jakimi są.

                        Niestety.
                        > Samotność i to jeszcze w depresji jest bardzo trudna. Cieżko wyjść
                        z choroby.
                        Wiem, ja teraz jestem na takim etapie, że czuję się jak dziecko, o
                        ile normalnie jestem niezależna i nie do utrzymania na smyczy, to
                        teraz wymagam tego, żeby ktoś mnie wziął krótko za twarz i mówił jak
                        dziecku co ma zobić, bo inaczej się nie mogę zebrać w sobie.

                        .................................................................
                        Oczekiwanie, że coś miłego się wydarzy, to niemal połowa
                        przyjemności.
          • xx76 Re: Czy ktoś z tego wyszedł 04.02.08, 10:10
            Cześć,
            Faktycznie trudno znaleźć konkretne pytanie w tym wątku bo na
            początku wogóle nie wiedziałem czego chcieć od tego forum.
            Miałem do tej pory kontakt z w zasadzie 3 psychologami z czego z
            pierwszego nic konkretnego nie wyniknęło (generalnie skończyło się
            to na stwierdzeniu że skoro znalazłem pracę to już nie powinienem
            korzystać z przychodni dla studentów a tak na marginesie mogę
            powiedzieć że jeśli chodzi o tą pracę to pomoc psychologa była
            jeszcze bardziej potrzebna). Drugi stwierdził że potrzebna jest
            niewiadomo jak długa i potwornie ciężka terapia. Przy okazji pani
            psycholog upokorzyła mnie przy rodzinie a należy jeszcze do tego
            dodać że przyjmowała prywatnie więc taka terapia musiałaby być
            kosztowną inwestycją. Trzeci psycholog w zasadzie potwierdził
            drugiego tzn. najpierw pisałem test, później usłyszałem o koniecznej
            długiej terapi, byłem na dwóch spotkaniach na których odpowiadałem
            na pytania w rodzaju "co mnie najbardziej trapi w tym momencie"
            jednak był to raczej monolog bez sugestii jak problemy rozwiązać.
            Z pewnością umiejętność kreatywnej rozmowy nie mam zbytnio
            rozwiniętą ale nie udało mi się usłyszeć od psychologa nic w
            rodzaju "no to powiedz jakie masz problemy a ja ci spróbuję coś
            doradzić według tego co przypuszczam że byłoby najlepiej zrobić"
            Sorki za ten przydługi i niezbyt interesujący tekst ale właściwie
            chciałem zapytać czy uwasz że sama zmiana sposobu myślenia wystarczy.
            • pawel-63 Re: Czy ktoś z tego wyszedł 04.02.08, 10:33
              jest taki przedwojenny dowcip o chorym na depresje czlowieku,
              ktory przychodzi do starego i madrego lekarza.
              Lekarz go bada i mowi tak - sam Pan decyduje, czy jest
              zdrowy czy chory. Albo sie pan masturbuje i ma umeczony mozg albo
              nie i jest pan po kilku miesiacach zdrowy.
              Upokorzony pacjent cudownie zdrowieje i nie wydaje majatku
              na bezsensowne i kosztowne "kuracje".

              Taki byl poglad na depresje przed wojna - ale hitler madrych lekarzy
              wymordowal - zostali tylko oszusci, ktorzy prowadza "kosztowne terapie".
              • iso1 Re: Czy ktoś z tego wyszedł 04.02.08, 10:51
                Ty masz chyba jakąś obsesje w sprawach masturbacji.
                To że masturbujesz się na okrągło i jest to twój problem nie znaczy że wszyscy
                inni robią to samo.
                Nie zajmuj się też wymyślaniem dowcipów bo nie masz do tego smykałki
                • xx76 Re: Czy ktoś z tego wyszedł 04.02.08, 11:16
                  W pierwszym momencie też tak zrozumiałem dowcip ale jak to z wieloma
                  rzeczami bywa możliwa jest i inna interpretacja: że do pacjenta
                  należy decyzja czy chce być chory czy nie czyli czy zacznie robić to
                  co uważa za słuszne czy będzie tkwił w starych przyzwyczajeniach i
                  się tym dołować. Tak czy inaczej może Paweł wyjaśni jak rozumie ten
                  dowcip (please).
                  Pozdrawiam.
            • iso1 Re: Czy ktoś z tego wyszedł 04.02.08, 11:25
              Prawdą jest że etyka lekarzy i terapeutów w Polsce woła o pomstę do nieba.
              Na początku leczenia depresji - 2 lata temu chodziłem 4 miesiące (2 razy w
              tygodniu) prywatnie do terapeutki która nic nie mówiła.
              Spotkania polegały na tym że ona czekała że ja będę o czymś mówił. Ona nic nie
              mówiła. Ja też. I tak mijała godzina, spotkania. Totalny bezsens. Jak dziś sobie
              wspomnę o tym to jest to dla mnie jakaś abstrakcja. W ubiegłym roku trafiłem na
              terapeutkę (terapia DDA) która była początkująca. Na końcu dowiedziałem się że
              jeszcze nie jest terapeutką ale dopiero kończy kurs. Częściej miała szkolenia
              niż spotkania ze mną.Przy kryzysie-nawrocie depresji jaki mnie dopadł we
              wrześniu kiedy czułem się tragicznie dawała mi rady w stylu: nie pij za dużo
              herbaty zielonej to będziesz mniej nerwowy. Po tej radzie zakończyłem przygodę z
              tą panią. To w ramach państwowej służby zdrowia. Za tydzień zaczynam z nowym
              terapeutą. Ponoć doświadczonym.
              Moja była żona chodziła w ubiegłym roku prywatnie do terapeuty.
              Była zadowolona ale w pewnym momencie gość zaczął przedłużać spotkania i robić z
              terapii spotkanie towarzyskie.
              Na koniec zaczął proponować spotkania przy kawie i przyjaźń.
              Ja dużo czytałem o psychoterapii i szczęka mi opadła jak to usłyszałem bo to
              niezgodne z zasadami psychoterapii i etyką terapeuty. Zasugerowałem jej aby
              poczytała o zasadach psychoterapii.
              Zrobiła to i doszła do wniosku że gość się do niej po prostu próbuje
              "przywalić". Szybko go "olała" ale sku..el zmarnował jej 7 miesięcy bo po tym
              zdarzeniu zamknęła się w sobie. Od 2 miesięcy chodzi do terapeutki.
              Co do lekarzy to 2 lata temu zaufałem jednemu, bardzo znanemu w Polsce
              lekarzowi.Wyciągnął mnie z największego bagna (chorób somatycznych). Ale później
              po odstawieniu leków zostawił mnie samemu sobie. Efektem tego był szybki nawrót
              depresji-po 4 miesiącach. Inna lekarka sugerowała że powinienem brać leki
              zapobiegające nawrotowi depresji. Ja jednak zaufałem swojemu konowałowi a nie
              jej. I to był błąd. Źle to sie dla mnie skończyło. Straciłem prawie 8 miesięcy.
              Pomijam fakt że gdy się źle czułem to nie miał dla mnie czasu i nie było
              możliwości wcześniejszego spotkania niż te które było ustalone. Na jednym
              spotkaniu był "po kielichu" i zdarzało mu się "ucinać komara".
              Idę niedługo do nowego lekarza ale boję się znów zaufać.
              I jak po takich doświadczeniach z lekarzami i terapeutami człowiek chory może
              znaleźć siłę na pozytywne myślenie i dalszą walkę z chorobą ?

              Odpowiadając jednak na to co napisałeś to niestety muszę cię zmartwić. Psycholog
              i terapeuta nie dadzą ci żadnych rad w stylu jak masz problemy rozwiązać. Ich
              zadaniem ma być pomóc ci znaleźć problem i nakierować cię na sposób rozwiązania
              tego problemu. Takie są zasady.

              Sorki za ten przydługi post
              • angery Re: Czy ktoś z tego wyszedł 04.02.08, 11:41
                takie niedyskretne pytanie,ty latami leczysz się z depresji,żona też
                a poza tym to wogóle żyjecie,jecie,śpicie i chodzicie do jakiejś ro-
                boty,czy tak leżycie na podłodze w smutku oczekując na kolejną wizy-
                tę u terapeuty,doktora i na na tabletkę ??
                • iso1 Re: Czy ktoś z tego wyszedł 04.02.08, 11:49
                  leżymy i czekamy
                  nie jemy i nie śpimy
                  nie chodzimy do roboty
                  myślę że zaspokoiłem twoją ciekawość

                  a tak nawiasem mówiąc pie..nie bez sensu jakoś mnie nie zachęca do dyskusji z
                  tobą
                    • xx76 Re: Czy ktoś z tego wyszedł 04.02.08, 12:12
                      Dzięki Iso za informacje. Coś z tymi "terapiami" chyba nie do końca
                      w porządku bo nic sensownego z tych spotkań nie wynika. Myślę jednak
                      że "pomoc w znalezieniu problemu i nakierowanie na sposób
                      rozwiązania" jest właśnie tym czego potrzeba choć juz
                      samo "nakierowanie na sposób rozwiązania" trochę dziwnie brzmi bo
                      czemu nie "pomoc/porady w rozwiązaniu prolemu".
                      Myślę że sie niepotrzebnie spięliście z angerym choć ten ostatni też
                      mógł trochę delikatniej zadać pytanie. Przy okazji miałem sprawdzić
                      tylko czy coś się nowego nie pojawiło na forum a już jest po 12-tej.
              • czarna_wolga Re: Czy ktoś z tego wyszedł 05.02.08, 16:34
                Na jednym
                > spotkaniu był "po kielichu" i zdarzało mu się "ucinać komara".
                hehe za takie przyjemnosci placic 120 zeta dlatego ja wole chodzic
                do panstwowego lekarza i leczyc się na wlasną renke moj doctor juz
                się nauczył i przy każdej wizycie grzecznie pyta czy ma przepisac
                leki i jakie chce
                  • czarna_wolga Re: Czy ktoś z tego wyszedł 05.02.08, 18:19
                    > Wiesz dobrze że to nie chodzi o lekarza który będzie tyko od
                    przepisywania
                    > recept. Przy takim nastawieniu nie ma szans na wyzdrowienie. A
                    może tego jeszcz
                    > e
                    > nie wiesz ?

                    Nie wiem nie wiem chodzi o takiego ktory mocno przytuli do piersi
                    oraz pocieszy dobrym słowem. A na koniec wezmie stowe.
                    Jak mam infekcje to ide po recepte (nawet sami sie czasami pytają
                    jaki antybiotyk mi prezpisać) wiec jak mam depresje to tez ide po
                    recepte.
                    W diagnostyce psychiatrycznej całe leczenie polega na robieniu
                    wywiadu z pacjentem, jakiś głupkowatych testow typu wiscad, testy
                    osobowosci inteligencji czasem badanie eeg (najczesciej w padaczce)
                    w ciezszych przypadkach rowniez stosowana jest w razie podejrzenia
                    guza mozgu tomografia komputerowa ewentualnie na wywiadzie z rodzina
                    pacjenta lub obserwacji na oddziale. Podział chorob jest prosty na 3
                    glowne galezie wraz z odmianami:depresja, nerwica lub psychoza,
                    zaburzenia osobowosci oraz wszelakie mieszanki. Dobor lekow tez jest
                    prosty daje sie i czeka na to czy skutkuje w neuroleptykach wybor
                    jest prosty jest ok 4 lekow podstawowego rzutu ktore szybko dzialaja
                    wiec mozna wykluczyc skutecznosc terapii. W nerwicy stosuje sie snri
                    + jakies uspokajacze benzo lub inne do 6 tygodni lub doraznie, oraz
                    neuro ale za podstawowy rzut uznaje sie psychoterapie jak w
                    zaburzeniach osobowosci. Depresja to ponad 10 roznych substancji
                    czynnych z roznych grup ktora posiada kilka roznych odpowiednikow.
                    Tutaj wybór jest bardziej zlozony gdyz na efekty kazdej substancj
                    trzeba czekac od 1 do 6 tygodni tak że nigdy nie wiadomo ktory lek
                    moze byc bardziej skuteczny dla danej osoby choc slyszalem o
                    pacjentach kliniki na ktorych zadna substancja nie dawala rezultatu.
                    Każdy lekarz ma swoją wizje leczenia tak że na te same objawy moze z
                    czystym sercem przepisac inny lek z podobnej grupy lub inaczej
                    zdjagnozowac pacjenta jest to tzw moje widzimisie. Z resztą ludzie
                    latami chodzą do swoich doctorow i jakos nie widac konca czyzby byli
                    nieskuteczni czy raczej nie ma szans na wyzdrowienie.

                    Wracając do głównego wątku że lekarz sugeruje się wywiadem z
                    pacjentem, pacjent juz zostal zdjagnozowany tak samo przez kilku
                    lekarzy i zazywal juz prawie wszystkie leki i substancje (wraz z
                    tymi nielegalnymi) tzn wie jak jego organizm reaguje i toleruje lub
                    tez nie pewne zwiazki chemiczne zawarte w pigulach rola lekarza
                    sprowadza sie do wypisania recepty. Z resztą oni sami malo wiedzą za
                    dzialanie wiekszosci lekarstw w tej dziedzinie dzialanie pojmowane
                    jest pod nazwa "uwaza się" "może byc związane" czyli to takie
                    wrozenie z fusow.

                    Czy to takie trudne do zrozumienia trzeba byc juz skonczonym
                    kretynem zeby tego nie zrozumieć.
                    Tyzes iso zaufal swojemu i sam widzisz jak na tym wyszleś.
    • mskaiq Re: Ludzie pomóżcie 04.02.08, 12:00
      Pozbylem sie depresji i nie wroci bo pozbylem sie wszystkiego co
      wywoluje stany depresyjne.
      Przede wszystkim odpowiedz Sobie na pytanie co przynosi Twoje stany
      depresyjne. Stany depresyjne przynosza negatywne uczucia strach,
      zlosc, zal albo mysli. Bardzi czesto myslimy negtywnie nie zadajac
      sobie sprawy, czesto akceptujemy negatywnosc jako cos pozytywnego np
      krytyke.
      Jesli zaczniesz obserwowac Siebie wtedy mozesz pozbyc sie Swoich
      problemow. Bardzo przydalyby Ci sie regularne cwiczenia fizyczne,
      takie jak rower, bieg, plywanie, itp.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • xx76 Re: Ludzie pomóżcie 04.02.08, 12:19
        Czy mógłbyś napisać troszkę dokładniej co masz na myśli
        poprzez "pozbylem sie WSZYSTKIEGO CO WYWOŁUJE STANY DEPRESYJNE"
        Czy była to jakaś sytuacja rodzinna albo zawodowa albo bezczynność
        albo jakiś sposób myślenia albo sposób porozumiewania się. Wiem że
        to co piszę brzmi głupio ale najpierw chciałem dowiedzieć się jak
        inni z tego wyszli bo dotychczasowe próby przyniosły efekt dość
        mierny.
      • ginger43 Re: Ludzie pomóżcie 04.02.08, 12:54
        Generalnie jestem za pozytywnym myśleniem i praca nad sobą, ale samo
        uświadomienie sobie co jest powodem stanów depresyjnych nie zawsze
        wystarczy. Ja przez ostatni rok przeanalizowałam wiele rzeczy, uczuć
        w moim życiu i uświadomiłam sobie wiele spraw. Nazwałam po imieniu
        co czuję, co mnie uwiera i co? Doprowadziło mnie to do depresji,
        walka z wiatrakami, niemożność przeprowadzenia zmian, bo one w
        niewielkim stopniu zależą ode mnie.
        Stosuję ćwiczenia fizyczne, rower, basen - też wiem, że to pomaga,
        ale to jest takie zagłuszanie tego co w środku. Wiem zaraz powiesz
        miłość jest lekarstem i też się z tym zgodzę, ale to nie jest tak,
        że idziesz do apteki i ją kupujesz, chyba że znasz taka...
        .................................................................
        Oczekiwanie, że coś miłego się wydarzy, to niemal połowa
        przyjemności.
        • asie3 Re: Ludzie pomóżcie 05.02.08, 14:52
          xx76, nie trzeba sie przejmowac co jest tu napisane, rozni ludzie
          szukaja roznych informacji. Ty jestes na dobrej drodze do wyjscia.
          poczytaj sobie Psychologie spoleczna, Toksycznych rodzicow, ksiazki
          Alice Miller, Terapie wewnetrznego dziecka. terapeuci tak jak Ci
          mowilam moga jeszcze pogorszyc sprawe. wg Alice Miller nasze
          stosunki z ludzmi sa odzwierciedleniem tego czego brakowalo u
          rodzicow. czasem terapeuta/psycholog moze pogorszyc sprawe, bo sam
          ma nieuporzadkowana sprawe z rodzicami. tylko ludzie, ktorzy przez
          to przeszli i zrozumieli maja empatie.
          • xx76 Re: Ludzie pomóżcie 07.02.08, 23:58
            No właśnie Asie, co przczytać na początek wiesz, najlepiej niezbyt
            pompatycznego ale żeby miało wiele mądrości przy nie koniecznie
            wielu stronach. Czasu wolnego to ostatnio nie mam za wiele to
            narazie 1 pozycja by wystarczyła.
            • asie3 Re: Ludzie pomóżcie 09.02.08, 22:51
              no to jak ma byc tak zupelnie "latwo" to nic nie czytaj tylko wolny czas poswiec na myslenie o tym co Cie denerwuje i dlaczego. pozwol sobie na zlosc we wlasciwym kierunku. ja mialam dosyc latwa sprawe, bo wszystko moglam powiazac z rodzicami. np. wiem juz, ze jak ktos mnie nie slucha to dlatego mnie to denerwuje, ze moj ojciec nigdy mnie nie sluchal. denerwowalo, bo jak sobie to uswiadomilaam przestalo. a kiedys psulo humor na pol dnia i za cholere nie moglam zrozumiec dlaczego taka glupia rzecz tak mnie wkurza. jak sie dobrze przekieruje zlosc to minie. wysylam Ci jedna ksiazke na maila.
    • mskaiq Re: Ludzie pomóżcie 06.02.08, 10:07
      Mysle ze jedna z glownych przyczyn pojawiania sie stanow
      depresyjnych jest brak umiejetnosci kontrolowania uczuc takich jak
      strach, zal albo zlosc. Te uczucia wywoluja automatyczne pojawianie
      sie negatywne mysli ktore powoduja rozrastanie sie sie stanow
      depresyjnych.
      Kiedy spotykasz ludzi czy to w pracy czy poza nia to czesto jestes
      narazony na ich negatywnosc. Ta negatywnosc moze wywolywac w Tobie
      poczucie zagrozenia, a to przynosi strach. Otoczenie moze rowniez
      wywolac zlosc albo zal ktory zwiazany jest z krzywda.
      Nastepnym przykladem moze byc nerwica ktorej stany somatyczne
      przynosza strach.
      Jescze inna przyczyna strachu sa niezalatwione i zalegle sprawy
      ktore odkladamy na pozniej.
      Rowniez ludzie noga byc przyczyna strachu a takze wszystkie zle
      doswiadczenia przez ktore przeszlismy.
      Wiele naszych stanow depresyjnych bierze sie z nieszczesliwych
      wypadkow. Te wywoluja w nas wiele zalu. Zal powoduje ze cierpienie
      staje sie trudne do zniesienia, przynosi mysli samobojcze i
      depresje.
      Niepowodzenia zwykle przynosza niska samoocene ktora pozniej
      przeksztalca sie w nienawisc do siebie.
      Bardzo wiele negatywnosci tworza mysli. Moga pojawiac sie wyrzuty
      sumienia, poczucie winy. Zmieniaja nastroj na negatywny i przynosza
      stany depresyjne.
      Pojawia sie rowniez podejrzliwosc ktora rodzi strach albo zazdrosc
      ktora rodzi nienawisc.
      Po za tym krytyka, bardzo zniecheca, odbiera barwe rzeczom ktore sa
      wokol nas i wtedy staja sie malo wazne i nie przynosza radosci,
      promuja beznadziejnosc.
      Jeszcze inna kategoria jest bezczynnosc. Bezczynnosc przynosi wiele
      negatywnych mysli o wszystkim i w wyniku tego stajemy sie
      negatywni.
      Brak codziennych cwiczen fizycznych, zle odrzywianie, bez warzyw i
      owocow powoduje ze stajemy sie toksyczni, latwiej ulegamy strachowi,
      zalowi czy zlosci.
      Podalem Ci kilka przyczyn, jest ich bardzo wiele, mam nadzieje ze
      moze Ci pomoc to co napisalem.
      Serdeczne pozdrowienia.


      Ginger43 napiala
      >Generalnie jestem za pozytywnym myśleniem i praca nad sobą, ale
      >samo uświadomienie sobie co jest powodem stanów depresyjnych nie
      >zawsze wystarczy.
      Nigdy nie wystarczy ale jest bardzo wazne aby wiedziec co przynosi
      stany depresyjne.
      Jest wiele spraw ktore nie zaleza od nas i nie mozna ich zmienic.
      Mozesz jednak zmienic siebie aby nie reagowac na te zewnetrzne
      sprawy negatywnie bo Twoje negatywne reakcje przynosza depresje u
      Ciebie.
      Dla mnie nie istnieja zewnetrzne warunki ktore wywolalyby we mnie
      zal, zlosc, strach albo nienawisc. Nazywano mnie kiedys na tym forum
      cyborgiem ale to nie chodzi o sile tu chodzi o milosc.
      Jest wszedzie Gingero43, gdziekolwiek nie jestem przynosi mi usmiech
      i radosc. Czasem jest to usmiech czlowieka, czasem deszcz, czsem
      plaza, kwiaty, drzewa. Zrobiono mi wiela razy wiele zla ale zawsze
      wybaczylem, zawsze wybieralem milosc ponad zlosc, rewanz, zle
      myslenie o czlowieku.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • rain.dog Re: Ludzie pomóżcie 06.02.08, 10:19
        mskaiq napisał:

        > Dla mnie nie istnieja zewnetrzne warunki ktore wywolalyby we mnie
        > zal, zlosc, strach albo nienawisc. Nazywano mnie kiedys na tym
        forum
        > cyborgiem ale to nie chodzi o sile tu chodzi o milosc.

        Nie nazywano pana "cyborgiem" z powodu "siły":DDD, ale ze względu na
        całkowite wypranie z emocji i automatyzm myślowy, capisce?
        • krwawe_motylki Re: Ludzie pomóżcie 06.02.08, 10:26
          mask wogole nie jest kontaktowy, jego kontaktowosc jest jak u cyborga. na dana
          mu odpowiedz, nie odpowie, tylko powtorzy swoje. wogole kontaktu nie zalapuje.
          zauwazylem ze lapie kontakt tylko z postami w ktorych sa slowa ktorych on
          uzywa, wtedy przyklasnie lub zaprzeczy, napisze "Piszesz, ze". ale gdy pisane
          jest nie jego jezykiem, nie umie sie odniesc. cokolwiek sie napisze umie tylko
          powtorzyc swoje.
              • xx76 Re: Ludzie pomóżcie 08.02.08, 00:50
                Nie jestem na forum zbyt długo i rozeznanie też mam bardzo słabe ale
                chyba troszkę przesadzacie. Mask po prostu stara się myśleć
                pozytywnie i obawiam się że to wszystkich nas czeka (tzn. zmiana
                myślenia) o ile tylko zamierzamy wyjść z depresji.
                  • xx76 Re: Ludzie pomóżcie 08.02.08, 09:31
                    OK, popatrzyłem na posty Maska w innych wątkach i faktycznie
                    powtarzanie tego samego niewiele wnosi ale ta teoria dotycząca
                    strachu na pewno ma jakieś podstawy których nie znamy i które może
                    warto byłoby poznać. Abasia (forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?
                    f=99&w=75305046&a=75310341) podała adres strony
                    www.akohard.kk.e-wro.pl/Ksiazka_html/strach.html
                    (www.akohard.kk.e-wro.pl/) gdzie podobna myśl zdaje się być
                    trochę bardziej rozwinięta. Niezależnie od formy może to ma jakiś
                    sens. Ciekawe na czym Mask się opiera
                    • pillow7 Re: Ludzie pomóżcie 08.02.08, 22:55
                      xx76 napisał:
                      Niezależnie od formy może to ma jakiś
                      > sens. Ciekawe na czym Mask się opiera

                      Jak znajdziesz w tym sens to będziesz go miał :P proste.
                      Ty naprawdę myślałeś ,że ktoś tu gotowce na talerzu podaje?
                      Każdy plecie swój koszyczek i ciebie to nie ominie-taki lajf.
                      Im prędzej to do ciebie dotrze tym lepiej.
        • kontrreformacja Re: Ludzie pomóżcie 06.02.08, 14:06
          > Nie nazywano pana "cyborgiem" z powodu "siły":DDD, ale ze względu
          na
          > całkowite wypranie z emocji i automatyzm myślowy, capisce?

          I ze wzgledu na taki brak "czynnika ludzkiego". Nigdy np. nie
          zdarzyło się maskowi napisać "Boli mnie dzisiaj głowa i nie mam siły
          po raz setny wam tego tłumaczyć". Albo "Mam dziś świetny humor, bo
          kupiłem sobie rózowy krawat". "Gdyby mnie zdradziła dziewczyna, to
          bym pomyślał..." Nie. wszystko, co pisze to takie operacje na
          defincjach, opisywanie tylko jakis niejasnych abstraktów, tak jakby
          autor nigdy stopami zniemi nie dotknął tylko unosił się kilka metrów
          nad nią.

          Podobno kiedyś było inaczej. Muszę się wreszcie zapuścić na
          wycieczkę wgłąb archiwum.
      • xx76 Re: Ludzie pomóżcie 08.02.08, 00:38
        Cześć,
        Z Twoich wypowiedzi wnioskuję że zmiana sposobu myślenia jest
        zupełnie konieczna i wystarczająca do pozbycia się stanów
        depresyjnych zaś do stwierdzenia co jeszcze szwankuje najlepiej
        obserwować siebie - czy dokładnie to miałeś na myśli?
        Czy uważasz że wszystkie negatywne uczucia biorą się z poczucia
        zagrożenia?
        Pozdrawiam.
          • dorrita79 terapia 15.02.08, 19:18
            wiekszosc terapii jest oparta na psychoanalizie, czyli na tym ze pacjent mowi, a
            terapeuta slucha, co najwzyej zada jakies naprowadzajace pytanie. To zadaniem
            pacjenta jest mowic i w swych przemysleniach odkrywac coraz to nowsze rzeczy
            (mnie to zupelnie nie odpowiada). Zrozumienie pewnych rzeczy nie zawsze
            prowadzic do zmiany (z wlasnej autopsji).
            Natomiast sa inne terapie np w kierunku GESTALT czy POZNAWCZO-BEHAWIORALNA,
            gdzie terapeuta prowadzi zywy dialog z pacjentem, czasem cos doradzi, wzkaze,
            czy da jakies zadanie do wykonania - i ta forma mnie duzo bardziej odpowiada.
            Dawno temu chodzilam na analityczna (nie z powodu depresji) i to dosc dlugo, i
            oprocz z tego ze wiele rzeczy sobie uswiadomilam nic wiecej specjalnie nie
            wyniklo. Nadal reagowalam tak jak reagowalam. Dopiero gdy poszlam na gestalt, to
            ona mnie w ciagu roku postawila na nogi. Obecnie mam depresje zwiazana z ogromna
            trauma i żałoba i chodze na behawioralno-poznawcza. I to dzieki niej wciaz
            chodze po tej ziemi. Mam swietnego terapeute, ktory doskonale mnie rozumie i
            czuje, czasem wlasnie postawi jakies zadania do wykonania i do ktorego moge
            zadzwonic o kazdej porze dnia i nocy. Prowadze z nim zywy dialog. Czasami jest
            tak ze to on wiecej mowi, bo ja np nie mam sil na mowienie. Do tego niestety od
            tygodnia biore leki bo juz sie zrobilo bardzo zle i one sa jakas dla mnie
            nadzieja. Natomiast mimo wszystko uwazam ze dla mnie terapia jest nieodzwona i
            pomaga mi sie trzymac na powierzchni. I chce wierzyc ze terapia + farmakologia
            na nowo postawi mnie na nogi. Pozdrawiam
            • kontrreformacja Re: terapia 15.02.08, 19:30
              Dorrita,
              Napisz coś więcej jesli możesz, o tym jak taka terapia behawioralna
              wygląda. Tzn. daj jakiś przykład problemu, z którym przychodzisz i
              tego, co terapeuta radzi, jakie zadania daje. Opis "teoretyczny"
              jest bardzo ciekawy, ale trudno mi sobie wyobrazić, jak to w
              praktyce wygląda. Skąd np. wiadomo, że rady terapeuty są słuszne?

              Ja chodzę od 1,5 roku na terapię analityczną. Jestem zadowolona z
              efektów, choć faktycznie łatwiej jest coś zrozumieć niż wprowadzać
              zmiany w życie. Dlatego zaciekawiło mnie, to co piszesz.
              Pozdrawiam :)
            • xx76 Re: terapia 16.02.08, 09:43
              Cześć,
              Dobrze że się wogóle dowiedzieliśmy że "terapia" nie musi być
              prowadzona w tak beznadziejny sposób. Z drugiej strony nie wiem kto
              podjąłby się tego i czy w przychodni do której chodzę jest to
              realne. Czy mogłabyś napisać czym się różni GESTALT od POZNAWCZO-
              BEHAWIORALNEJ? Przydałoby się wiedzieć troszkę więcej.
              Pozdrawiam.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka