Dodaj do ulubionych

Czy to jakis problem psychologiczno-osobowościowy?

08.08.05, 16:06
Może ktoś z tu obecnych coś mi poradzi/podpowie. Zainspirował mnie wątek
poniżej o randkach bez iskry. Otóż ja mam podobnie, z tym że permanentnie.
Bardzo rzadko bywam w związkach i bardzo trudno znaleźć mi kogos dla siebie.
Poznaję wielu mężczyzn, sęk w tym, że bardzo niewielu mi sie podoba. Jestem
tym faktem trochę zrozpaczona, staram się, czasami próbuję sie przemóc, dać
komuś szansę - ale jakoś nie wychodzi. Jest to po prostu na siłę, nie czuję
iskry, żadnej magii, nie tęsknię, nie czuję ekscytacji, nic. Najczęściej owi
faceci sa mną zainteresowani, ale wycofują się bo czuja moją niechęć. A ja się
umawiam a potem odwołuję spotkania. Można powiedzieć, no tak, zdarza się,
trzeba tarafić na kogos dla siebie po prostu. Ale ja mogę spotkać 50 mężczyzn
i żaden z nich mi nie odpowiada! Gdzie robię błąd? Co mam zrobić aby poczuć
dreszcze, emocje, chęć poznawania tego kogoś, nutkę fascynacji? Wyjaśniam, że
to nie jest tak że nie jestem zdolna do uczuć lub miłości, nie, 2 razy w życiu
byłam bardzo mocno zakochana, byłam w kilku związkach, potrafię być z kimś.
Macie jakiś pomysł???
Obserwuj wątek
    • kvinna Re: Czy to jakis problem psychologiczno-osobowośc 08.08.05, 16:23
      seerena napisała:

      > Co mam zrobić aby poczuć
      > dreszcze, emocje, chęć poznawania tego kogoś, nutkę fascynacji? Wyjaśniam, że
      > to nie jest tak że nie jestem zdolna do uczuć lub miłości, nie, 2 razy w życiu
      > byłam bardzo mocno zakochana, byłam w kilku związkach, potrafię być z kimś.
      > Macie jakiś pomysł???

      "Iskra" jak ją nazywacie często rodzi się podczas pasjonującej rozmowy. Chyba
      trzeba byc zaciekawionym życiem, mieć jakieś pasje, faktycznie czymś się
      interesować...wtedy samo pójdzie.
      • seerena Re: Czy to jakis problem psychologiczno-osobowośc 08.08.05, 16:54
        Ależ oczywiście, masz rację, to jest rozmowa, spotkania miedzy ludźmi w której
        buduje sie fascynacja. Ale ja mam pasje, i to dosyć niezwykłe :)))) Wieloma
        rzeczami się interesuję, lubię w ogóle rozmawiać i poznawac ludzi. Faceci,
        których poznaję często wydają mi się tacy zwyczajni, albo nieciekawi. Ja
        potrafie pogadac z każdym, ale porozumienie intelektualne, podobne emocje, czuję
        rzadko.
        • blue_as_can_be Re: Czy to jakis problem psychologiczno-osobowośc 09.08.05, 11:53
          seerena napisała:


          > Faceci, których poznaję często wydają mi się tacy zwyczajni, albo nieciekawi.
          Ja potrafie pogadac z każdym, ale porozumienie intelektualne, podobne emocje,
          czuję rzadko.

          a nie przyszlo Ci do glowy, ze wiekszosc facetow po prostu JEST zwyczajna i
          nieciekawa i wcale Ci sie to nie wydaje? przypuszczam, ze nalezysz do tych
          wyjatkowych, interesujacych kobiet, ktorym trudno jest znalezc partnera na
          swoim poziomie, z powodow, hmm, statystycznych...

          pozdrawiam i powodzenia
          • seerena Re: Czy to jakis problem psychologiczno-osobowośc 09.08.05, 12:17
            Blue, przyszło mi. Ale to smutne jest. Przez statystykę mam być sama? Ja tez mam
            wady, pewnie wiele, nie czuję się jakaś szczególnie wyjątkowa, mam wiele
            koleżanek i z nimi jakoś i mam o czym pogadać i mam porozumienie intelektualne i
            mentalne i w ogóle. A z facetami rzadko. Sa tacy oczywiście, ale juz jeżeli to
            np. nie poodbają mi się fizycznie - mam jednego takiego kolegę, jest bardzo
            inteligentny ale sztywniak i po prostu brzydal. A mi się podobają faceci
            przystojni, inteligentni o ciekawych zainteresowaniach i tacy cieszący się
            życiem i potrafiący z niego korzystać. Ehhhhh..
            • blue_as_can_be Re: Czy to jakis problem psychologiczno-osobowośc 09.08.05, 12:26
              no to witaj w klubie.

              moze to i smutne, ale zapewniam Cie, ze da sie z tym zyc. i to wcale nie tak
              zle :))). po prostu trzeba zajac sie czyms innym i - nie tracac wiary w cuda -
              przestac obsesyjnie wyczekiwac cudu :)
            • pink.freud Re: Czy to jakis problem psychologiczno-osobowośc 09.08.05, 12:29
              Blue ma oczywiście rację, daj sobie spokój z facetami, są zwyczajnie nudni, a poza tym nie rozumieją, że powinni bawić kobiety. To chyba kwestia inteligencji. Poza tym z bliska są już zupełnie nieciekawi, puszczają bąki, drapią się po jajach, a w ogóle to brudasy. No i w pewnym wieku już im się zwyczajnie nie chce.
              Żeby korzystać z życia nie potrzeba faceta, można się kształcić, rozwijać zainteresowania, świetnie się bawić z przyjaciółkami, czytać interesujące książki, oglądać telenowele. Z facetem tylko byś się nudziła. Nawet jak znajdziesz jakiegoś. który wydaje Ci się interesujący, to z bliska okaże się, że tylko udawał, albo jest taki bo ma inne defekty.
              Nie wierz facetom, to świnie. Kobiety świetnie dają sobie radę same, muszą się tylko razem trzymać.
              • seerena Re: Czy to jakis problem psychologiczno-osobowośc 09.08.05, 12:42
                Tak myślicie??;) No nie wiem. Tylko że ja się żle czuję w pustym domu, z tym że
                nie mam z kim zjeść śniadania ani kolacji, nie mam się do kogo przytulic,
                obejrzeć fajnego filmu w tv, posmiać się i powymieniać wrażeniami. Czasami chce
                mi się wyć z tej samotności. Czasami w nocy płaczę w poduszkę. Mi nie potrzebny
                bawidamek :) Tylko partner, na równym poziomie. Pink, i Tobie by się tak chciało
                przez całe życie skupiac na sobie i pędzić takie egoistyczne życie?? Bo ja mam
                chęć życ też dla kogoś, byc dla kogoś oparciem, dac mu z siebie jak najwięcej.
                Poza tym chcę założyc rodzinę i miec dzieci, inaczej nie spełnię się jako
                kobieta i jako człowiek. Jak kiedys zostanę lesbijką to może wszystkie te
                problemy miną ;)) Ale póki co jestem zupełnie normalna i mam normalne potrzeby.
                • pink.freud Re: Czy to jakis problem psychologiczno-osobowośc 09.08.05, 14:16
                  Nie jesteś konsekwentna, co Ci się nie podoba, że facet zabawia Cię inteligentną rozmową, że sprawia mu przyjemność rozmowa z Tobą godzinami, potrafi docenić Twój intelekt, świetnie rozumie Twoje potrzeby i Twój kobiecy punkt widzenia i potrafi sprawić, że nie będziesz się z nim nudzić, przecież bawidamek to skarb. Czy przeszkadza Ci, że określenie to wyszło z mody i zastąpił je partner?
                  Na wszystko jest odpowiedni czas, na znalezienie partnera najlepszy okres jest przed 25 rokiem życia, gdy facet jest jeszcze podatny na emocje i można go odpowiednio ukształtować. Później zaczyna chłodno kalkulować i robi się cyniczny. Praktycznie nie sposób znaleźć partnera na poziomie, mężczyźni nie rozwijają się poprostu emocjonalnie i intelektualnie. Im są starsi tym z nimi gorzej, z wiekiem przestają cenić intelekt, a liczy się dla nich tylko wiek i wygląd.Atrakcyjni 30toparolatkowie i starsi niestety nie szukają sobie partnerek wśród rówieśniczek. A ci co szukają nie są warci uwagi, masz w tym oczywiście pełną rację.
                  Nie masz za czym tęsknić, wspólne życie to żadna przyjemność, jak sobie wyobrażasz wspólne oglądanie tv, chciałabyś się dopasować do poziomu faceta? Nawet jeśli na początku będziesz się z nim wymieniać wrażeniami, to po pewnym czasie będzie słuchając ich usypiał. Itd. itp. Minusów jest zdecydowanie wiecej niż plusów.
                  Czy nie jest właśnie egoizmem wchodzenie w związek tylko z obawy przed samotnością i chęcią posiadania dziecka? Przecież spełnić się można np. żyjąc dla innych, niosąc im pomoc, jest tylu ludzi, a szczególnie dzieci, które jej potrzebują i potrafią ją docenić. Czy jest sens poświęcać się dla faceta, ofiarowywać mu swoje najlepsze lata, jeśli nie potrafi tego docenić? Jeśli jesteś kobietą, która wykorzystała swój czas, żeby się odpowiednio rozwinąć to szanse na znalezienie partnera, który by Ci dorównał, są nieduże, a byle czego nie ma sensu brać. Nie ma nic gorszego niż samotność w związku, większość nierozumianych i zaniedbywanych mężatek ze stażem dłuższym niż 2 lata Ci to powie.
                  Lesbijki są jak najbardziej normalne, nie można nikogo dyskryminować ze względu na orientację seksualną. To najwartościowsze z kobiet i to one głównie tworzą nurt feministyczny. To wcale nie jest zły pomysł i może nie odkładaj tego na później, to łatwiejsze niż myślisz, większość z nich urodą przypomina mężczyzn. A dziecko można przecież adoptować.
                  Nie zazdrość mężatkom, nie ma czego i doceń swoją wolność.

                  • jmx Re: Czy to jakis problem psychologiczno-osobowośc 09.08.05, 20:05

                    Świetny post, chyba sobie zapiszę ;DDD

                    Ale z jednym wyjątkiem - ile znasz obecnych 30-40letnich par, które poznały się
                    przed 25 zycia i są cały czas razem? ludzie się poznają, są elastyczni, biorą
                    ślub... a potem się rozchodzą i powstaje problem "drugiego naboru". I co wtedy
                    radzisz? prawdopodobnie gdyby serena wzięła ślub z jakimś swoim wcześniejszym
                    facetem (pisała, że była już w związkach) byłaby już po rozwodzie. Czyli sama -
                    i co, problem dalej jest, jak po 30 znaleźć odpowiedniego faceta....
                    • seerena Re: Czy to jakis problem psychologiczno-osobowośc 09.08.05, 20:55
                      A bardzo proszę, możesz nawet plakaty zrobić i porozwieszać ;)) Ciekawa jestem
                      czy tylko ja jestem taka dziwna czy inne też mają takie problemy.
                      Masz rację z tymi parami, ale ja znam takie, które przetrwały, chociaż fakt że
                      mało. Dziwne, w mojej rodzinie praktycznie nie ma rozwodów, czy kiedyś ludzie
                      potrafili jakoś pokonac te trudności w związkach, czy też mądrzej wybierali??
                      Ale ja jestem przekonana, że gdybym wzięła ślub z ktorymś z moich
                      wcześniejszych chłopaków to by nie przetrwało. Na pewno nie trafiłam jeszcze na
                      nikogo dla siebie. Tylko, że ja nie jestem już taka młoda, mam 30kilka lat :(
                      Boję się że nie zdążę. Kobietę ogranicza biologia.
                    • pink.freud Re: Czy to jakis problem psychologiczno-osobowośc 09.08.05, 22:32
                      ;)))))
                      Niektórzy ludzie wcześnie dojrzewają i orientują się o co w życiu chodzi, pary, które pobrały się przed 25 rokiem życia, wzięły ślub, wspólnie się dorabiały i mają dzieci są na ogół jednak trwałe. Mam na myśli oczywiście inteligentne osoby i takie związki, których utrzymanie kosztowało trochę wysiłku.
                      Myślę, że niekoniecznie byłaby po rozwodzie. Ślub, wesele, dzieci to jednak duża inwestycja i motywacja do walczenia o jej rentowność;) Jeśli nie umiałaby tego robić lub by sie jej nie chciało to tym bardziej teraz jej szanse na trwały zwiazek są niskie.
                      Wbrew pozorom osoby, którym udało się stworzyć długoletnie związki nie mają problemu z drugim naborem (mają realistyczne podejście i w gruncie rzeczy lubia życie w związkach, a nie decydują sie na nie ze strachu przed samotnością), mają go te, które tworzyły tylko krótkie związki lub nie były w związkach.
                      • seerena Re: Czy to jakis problem psychologiczno-osobowośc 09.08.05, 23:05
                        Pink, tak jak powiedziałeś - niektórzy :) Ja znam też taką parę, która nie jest
                        juz parą, wzięli ślub w wieku 22 i 25 lat. I co się okazałao? Do 30stki tak się
                        oboje zmienili, że poszli w 2 rózne strony. Nie byli w stanie już być razem bo
                        byli z zupełnie innych światów! Dziewczyna się rozwinęła, dojrzała, miała
                        mnóstwo zainteresowań, a facet się chyba cofnął. Nie mieli juz nawet o czym
                        rozmawiać bo to była rozmowa ze ślepym o kolorach. Wydaje mi się, że włąśnie
                        takie są niebezpieczeństwa wczesnych związków. Ludzie mają jeszcze bardzo
                        nieukształtowane charaktery. Przeciętnie dojrzewa się do 30stki. Tym w rozstaniu
                        nie przeszkodziła nawet 2 dzieci i problemy jednej ze stron z mieszkaniem.
                        Co do drugiej tezy nie ma reguły. Właśnie mi się wydaje, że sporo jest osób,
                        które po rozwodzie same wychowują dzieci i potem już nigdy z nikim nie wiążą się
                        na stałe, wchodzą w tymczasowe relacje, nie chcą nic trwałego, małżenstwo
                        kojarzy im się z praniem brudnych skarpetek, facetem pętającyum się po domu i
                        ogólnie problemami. Poza tym boją się ponownej gehenny. Piszę to na podstawie
                        obserwacji moich znajomych. Trochę ich mam. Można wśród nich znaleźć wszystkie
                        opcje :) Także nie ma co uogólniać.
                        Ja bym się nigdy nie zdecydowała na związek ze strachu przed samotnością, co
                        widać właśnie po mojej sytuacji.
                      • jmx Re: Czy to jakis problem psychologiczno-osobowośc 11.08.05, 02:20
                        pink.freud napisał:

                        > ;)))))
                        > Niektórzy ludzie wcześnie dojrzewają i orientują się o co w życiu chodzi,
                        pary,
                        > które pobrały się przed 25 rokiem życia, wzięły ślub, wspólnie się dorabiały
                        i
                        > mają dzieci są na ogół jednak trwałe. Mam na myśli oczywiście inteligentne
                        oso
                        > by i takie związki, których utrzymanie kosztowało trochę wysiłku.
                        > Myślę, że niekoniecznie byłaby po rozwodzie. Ślub, wesele, dzieci to jednak
                        duż
                        > a inwestycja i motywacja do walczenia o jej rentowność;) Jeśli nie umiałaby
                        teg
                        > o robić lub by sie jej nie chciało to tym bardziej teraz jej szanse na trwały
                        z
                        > wiazek są niskie.
                        > Wbrew pozorom osoby, którym udało się stworzyć długoletnie związki nie mają
                        pro
                        > blemu z drugim naborem (mają realistyczne podejście i w gruncie rzeczy lubia
                        ży
                        > cie w związkach, a nie decydują sie na nie ze strachu przed samotnością),
                        mają
                        > go te, które tworzyły tylko krótkie związki lub nie były w związkach.

                        A więc jednak idealista ;) ładnie :)
              • blue_as_can_be Re: Czy to jakis problem psychologiczno-osobowośc 09.08.05, 12:49
                okropnie trywializujesz, Pink Freud. mi chodzi o to, ze strukture populacji
                mozna wyrazic symbolem piramidy. im blizej podstawy sie znajdujesz, tym wiecej
                masz przestrzeni do spotykania podobnych sobie partnerow. im blizej
                wierzcholka - tym mniej osobnikow na Twoim poziomie (a wiec statystycznie coraz
                mniejsza szansa "trafienia"). nie mowie, ze faceci sa be. mowie tylko, ze
                naprawde niesamowitych facetow jest rownie malo jak niesamowitych kobiet. ot i
                tyle.
                • pink.freud Re: Czy to jakis problem psychologiczno-osobowośc 09.08.05, 14:22
                  Nie zgodziłbym się z Tobą. Statystyka jest jednoznaczna. Jest dużo więcej wykształconych kobiet niż mężczyzn. Niesamowitych kobiet jest mnóstwo. Poza tym faceci kierują się głównie wyglądem więc i tak mają wybór. Interesujących facetów jest zdecydowanie mniej, a ponieważ kobiety cenią intelekt, więc wybór mają bardzo ograniczony.
                  • blue_as_can_be Re: Czy to jakis problem psychologiczno-osobowośc 09.08.05, 14:45
                    nie chodzi o wyksztalcenie, chodzi o bycie interesujacym (jedno z drugim moze,
                    ale nie musi isc w parze). nie mam podstaw, zeby twierdzic, ze niesamowitych
                    facetow jest mniej niz niesamowitych kobiet albo odwrotnie, to chyba kwestia
                    wiary :). demokratycznie zakladam, ze jednych i drugich jest po prostu malo, to
                    wystarcza, zeby zachowac trzezwe spojrzenie :)))
                    • pink.freud Re: Czy to jakis problem psychologiczno-osobowośc 09.08.05, 14:55
                      Nie bądź taka poprawna politycznie, w życiu nie ma sprawiedliwości, kobietom poprostu się chce kształcić, rozwijać się podróżować, dlatego są niesamowite i niepowtarzalne no i jest ich naprawdę mnóstwo, wystarczy spojrzeć na ulicy ile jest zadbanych kobiet, a jak na ich tle prezentują się faceci, którzy nie mają pojęcia o modzie. Statystyka to tylko potwierdza jest 2x wiecej studiujacych kobiet niż mężczyzn, a studia dziś to minimum.
                      • blue_as_can_be Re: Czy to jakis problem psychologiczno-osobowośc 09.08.05, 15:11
                        eee tam, jesli ja jestem poprawna politycznie, to Ty reprezentujesz teorie
                        spiskowe :))))
                        • pink.freud Re: Czy to jakis problem psychologiczno-osobowośc 09.08.05, 15:15
                          Widzę, że się zgadzamy, uwielbiam teorie spiskowe:))))
                          • seerena Re: Czy to jakis problem psychologiczno-osobowośc 09.08.05, 16:27
                            To Wy sie spierajcie dalej a ja summa sumarum dalej nie wiem co mam zrobić aby
                            wyjść z tego impasu! A może ci ludzie z wierzchołka piramidy powinni nosić
                            jakieś identyfikatory??;))) Aby się mogli rozpoznac w tłumie.
                            • pink.freud Re: Czy to jakis problem psychologiczno-osobowośc 09.08.05, 16:55
                              Na początek prześlij fotki, może nie jest tak źle i nie jest to wierzchołek;)))
                              • xy2 Re: Czy to jakis problem psychologiczno-osobowośc 09.08.05, 16:57
                                wyślij fotki, trzeba zamydlić oczy tym samym "medialnym" chwytem
                                • seerena Re: Czy to jakis problem psychologiczno-osobowośc 09.08.05, 19:35
                                  Jakie fotki?? Komu?? Nie widze związku.
    • blackmilk Re: Czy to jakis problem psychologiczno-osobowośc 08.08.05, 17:01
      Nie staraj sie i nie mysl o tym. To przychodzi zawsze w najmniej oczekiwanym
      momencie.
      • seerena Re: Czy to jakis problem psychologiczno-osobowośc 08.08.05, 19:22
        Hmm, czasami własnie słyszę takie rady. Może faktycznie spróbuję. Może ja po
        prostu za bardzo się staram...
        • b-beagle Re: Czy to jakis problem psychologiczno-osobowośc 08.08.05, 19:25
          A ile ty masz lat? Nigdy nikim nie byłas zafscynowana? Może umawiasz sie z
          samymi nudziarzami.
          • seerena Re: Czy to jakis problem psychologiczno-osobowośc 08.08.05, 19:48
            Trzydzieści kilka :) Oczywiście, że byłam! Pisałam przecież, byłam w kilku
            związkach, dłuzszych i krótszych, róznie. Więc sa faceci, którzy mnie
            zafascynują, ale zdarza się to bardzo rzadko. I obawiam się, że w takim tempie
            nie znajdę nikogo na stałe do emerutury :( Hmm, z nudziarzami..to w takim razie
            straszne, świat składa się z samych nudnych facetów. Oni nie zawsze sa nudni :)
            Po prostu mnie w większości nie interesują, nie łapie, nie ma iskry. I z
            ciekawym może nie iskrzyć, to chemia chyba jest. Może ja mam jakiś defekt
            chemiczny????:D
    • dions Re: Czy to jakis problem psychologiczno-osobowośc 08.08.05, 19:52
      mysle, ze gruszka, ktora wyrosla na wierzbie zapytana, dlaczego wyrosla na
      wierzbie, a nie gruszy, odparlaby- bo tak bylo w piosence. A jakie byly slowa
      naszej piosenki, czy czesto bylo za duzo slow?
      • seerena Re: Czy to jakis problem psychologiczno-osobowośc 08.08.05, 19:56
        Rany, a możesz po ludzku?;) Ja się na poezji i metaforach nie znam :)
    • solaris_38 Re: Czy to jakis problem psychologiczno-osobowośc 09.08.05, 00:33
      aktywnie działaj w polu twoich zainteresowań ewentualnei go poszerz i bądz
      czujna


      nie znacie dnia i godziny

      a miłośc jest naprawdę wyjątkiem i okazem jak kwiat paproci
    • jmx Re: Czy to jakis problem psychologiczno-osobowośc 09.08.05, 01:43

      A moze to syndrom zakazanego owocu? jak facet jest daleki, niedostępny, z góry
      wiadomo, ze nie można z nim stworzyć związku to wtedy iskrzy jak cholera, a jak
      bliski, znajomy, swojski i zainteresowany Tobą - to i nudny?
      • seerena Re: Czy to jakis problem psychologiczno-osobowośc 09.08.05, 02:31
        Jmx, trudno mi powiedzieć. Oczywiście, że jeśli facet jest dla mnie małodostepny
        i trzeba o niego walczyć to ekscytuje, pociaga, emocjonuje. Ale zależy co to
        jest za facet. Ale z drugiej strony bardzo mnie ujmuje taki, który jest mna
        wyraźnie zainteresowany i śmiało mi to okazuje, zabiega, stara się, wręcz mówi
        mi o tym że mu na mnie bardzo zależy i że mu się podobam. (rzadko który ma taką
        odwagę a szkoda) Tak się narodził mój ostatni związek, zaczął od przyjaźni i na
        poczatku w ogóle nie dopuszczałam myśli, że może być coś więcej! Więc to chyba
        nie ta przyczyna. Chyba łatwiej jednak mnie zdobyć mężczyźnie, który wie czego
        chce a nie który ucieka i trzeba go gonić.
        Od tego szukania to mam tylko pełno kolegów, (bo towarzyska jestem) a ja bym
        chciała założyć rodzinę i miec w końcu spokój i jakąś stabilność :(
        • jmx Re: Czy to jakis problem psychologiczno-osobowośc 09.08.05, 19:57

          Trochę stereotypowo poleciałam ;). Czasami rzeczywiście ta "iskra" pojawia się
          nieco później niż pierwsze trzy sekundy spotkania ;)))). Ale zawsze musi być to
          soć co sparawia, ze w ogóle chce Ci się z kimś utrzymywać kontakt
          (jakikolwiek). Męczyć się nie ma sensu więc... No musisz widocznie jeszcze
          poczekać na swoje przeznaczenie :). Pierwsza rzecz, że nie trzeba się niczego
          spodziewać bo wtedy jest się miło zaskoczonym a druga - dużo tu było o
          szczytach piramid - poszukać znajomości wsród osób, które mają te same hobby?
          No i zastanowić się nad realnością swoich oczekiwań...
          • seerena Re: Czy to jakis problem psychologiczno-osobowośc 09.08.05, 20:46
            "poszukać znajomości wsród osób, które mają te same hobby?
            > No i zastanowić się nad realnością swoich oczekiwań.."

            To mi się podoba :) To może być jakiś pomysł.. Dzięki.
            A Ty jmx jestes z kimś czy sama?:)
            • martyna14 Re: Czy to jakis problem psychologiczno-osobowośc 09.08.05, 21:00

              Ja ostatnio natrafilam na fajna strone amerykanska gdzie mozna spotkac
              ciekawych ludzi tzn takich jak ja np lubie z dusza artystyczbn alubiacych albo
              interesujacycyh sie tworzeniem, sztuka, literatura
              personals.filmstew.com/login.aspx?ReturnUrl=%2fconfirm.aspx
            • jmx Re: Czy to jakis problem psychologiczno-osobowośc 11.08.05, 02:29

              Eee.... wiesz, nie chcę zapeszyć ;)))

              Ale może przesadziłam z tymi oczekiwaniami. Nie miałam na myśli, żeby nagle
              rezygnować ze wszystkiego co ważne bo "biologia goni" tylko nadchodzi taki
              moment w zyciu każdego człowieka ;), że uświadamia sobie że jedna osoba nie
              zastąpi innych więc nie moze w sobie pomieścić wszystkich zalet jakie są dla
              nas atrakcyjne. Jednak, jak ma zaskoczyć to zaskoczy - i wtedy problemem jest
              wzajemność. Ale to już jest temat na inny wątek ;)
    • qw5 Re: Czy to jakis problem psychologiczno-osobowośc 09.08.05, 21:24
      Może błąd tkwi w tym, że nie dość, że masz wysokie wymagania, to jeszcze błędne
      (?) nazbyt romantyczne wyobrażenie o związkach. Będę uparcie twierdzić, że
      większość tych drżeń serca i omdleń z powodu miłości od pierwszego wejrzenia a
      nawet drugiego zdarza sie w filmach, czy stosownych ksiązkach. Tzw real ma dużo
      większą gamę rozwiązań i niestety praktycznie jest pozbawiony ludzi-ideałów.
      Myślę, że błąd w Twoim przypadku może tkwić też w tym, że zrywasz za szybko
      kontakty, nie dajesz szans. To, że z kimś pójdziesz na kawę, do kina nie
      znaczy, że zaraz musisz za niego wyjść i urodzić mu pięcioro dzieci. Wręcz
      przeciwnie - powinnaś postarać się zmienić (wiem że to niełatwe)swoje myślenie,
      podejście. Tu nic na siłę. Ale, żeby pewnego dnia wygrać, trzeba grać.
      Zakochani faceci potrafią być oddanymi przyjaciółmi:)

      No jest jeszcze jedno rozwiązanie. Że pewnego dnia trafisz na twardziela, który
      nie pozwoli Ci tak łatwo go zbyć. Też tak bywa :)
      W pewnym sensie doskonale znam Twoj "problem". Też mi sie cholernie (do tej
      pory )mało facetów podoba, ale muszę Cię pocieszyć, że na pewnym etapie życia
      to jest bardzo dobra rzecz.
      • seerena Re: Czy to jakis problem psychologiczno-osobowośc 09.08.05, 22:18
        Dzięki, mądrze prawicie. Być może, mam troche idealistyczne spojrzenie na
        relacje damsko-męskie.
        "Będę uparcie twierdzić, że
        > większość tych drżeń serca i omdleń z powodu miłości od pierwszego wejrzenia a
        > nawet drugiego zdarza sie w filmach, czy stosownych ksiązkach"
        Sęk w tym, że ja je przeżyłam realnie :) Dlatego mi się taki wzorzec może
        utrwalił, że tak powinno być. Hmm.
        "Że pewnego dnia trafisz na twardziela, który
        nie pozwoli Ci tak łatwo go zbyć. Też tak bywa :)"
        Podejrzewam, że to na mnie jedyny sposób :( Znam jedną dziewczynę, której obecny
        facet właśnie nie pozwolił, teraz budują dom i są bardzo szczęśliwi :)
        "W pewnym sensie doskonale znam Twoj "problem". Też mi sie cholernie (do tej
        > pory )mało facetów podoba, ale muszę Cię pocieszyć, że na pewnym etapie życia
        > to jest bardzo dobra rzecz."
        A na jakim etapie?? Ja chyba już nie mam czasu na zbyt wysokie wymagania, muszę
        to wszystko przewartościować i jakimś obuchem się w głowę walnąć. Może mi się
        coś przestawi.
        Dzięki jeszcze raz. Pozdrówka!
        • martyna14 Re: Czy to jakis problem psychologiczno-osobowośc 10.08.05, 16:56

          Ja jestem bardzo podobna do Ciebie . Moze nie opczekuje omdlen i drzen serca
          od pierwszej randki ale facet musi mi sie bradzo bardzo podobac. Nie znaczy to,
          ze musi byc przystojny i uwazany za takiego przez innych. Wrecz przeciwnie
          raczej poodbaja mi sie faceci odbiegajacy kanonu meskiej urody np nie lubie
          umiesnionych ,wole chudszych itp
          Co do Twoich wymagan to nie wiem czy dobrze jest aby je przewartosciowac
          poniewaz wtedy znajdziesz sie w zwiazku z kims kogo tak nparawde nie kochasz i
          kto Cie nie fascynuje. Jesli swiadomie cos takiego wybierzesz tylko po to aby
          miec meza i rodzine to ok ale zdaj sobie sprawe, ze to Ci raczej szczescia nie
          da.
          • seerena Re: Czy to jakis problem psychologiczno-osobowośc 10.08.05, 17:15
            To faktycznie jestes Martyna podobna do mnie :) Ja oczekuje po prostu
            "załapania", takiego naturalnego, bez zmuszania się do czegokolwiek,
            przekonywania, rozpatrywania za i przeciw. To musi być impuls i chęć spotkania
            tego kogoś jeszcze raz, chęć dowiedzenia się kim jest i jaki jest, poznawania,
            odkrywania. Przecież to tak powinno być. A teraz mam 3 znajomych, każdemu z nich
            się podobam, no i co z tego? Zamiast z radością biec na spotkania ja się
            zastanawiam: a może ten albo nie ten, a może na próbę, a może tu z nim pójdę, a
            może tam, a może w ogóle zostańmy w koleżeństwie, a może z któryms pójść tylko
            do łóżka. A do diabła z tym! Żaden z nich tak naprawdę mnie nie kręci. Czy to
            moja wina?
            "Co do Twoich wymagan to nie wiem czy dobrze jest aby je przewartosciowac
            > poniewaz wtedy znajdziesz sie w zwiazku z kims kogo tak nparawde nie kochasz i
            > kto Cie nie fascynuje. Jesli swiadomie cos takiego wybierzesz tylko po to aby
            > miec meza i rodzine to ok ale zdaj sobie sprawe, ze to Ci raczej szczescia nie
            > da. "
            No własnie. Ja bym właściwie to tak mogła szukac i szukać, do emerytury nawet,
            tylko jednego się boję - ja chcę miec dzieci, a wiadomo biologia, wiecznie
            czekac nie mogę. Stąd moja cała panika.
            Pozdrawiam Martyna
            • martyna14 Re: Czy to jakis problem psychologiczno-osobowośc 10.08.05, 17:34
              > No własnie. Ja bym właściwie to tak mogła szukac i szukać, do emerytury nawet,
              > tylko jednego się boję - ja chcę miec dzieci, a wiadomo biologia, wiecznie
              > czekac nie mogę. Stąd moja cała panika.

              No ALE nie wydaje mi, sie ze Ty chcesz miec dzieci z byle kim. Ja np
              chcialabym miec dzieci czy dziecko ale z facetem, ktorego kocham i on mnie
              kocha i tworzymy udany zwiazek. Ja mialam okazje na to by miec dzieci bo mam za
              soba i 4 letni zwiazek i malzenstwo ale zawsze jakos nie wyobrazalam sobie ich
              jako ojcow dzieci. Moze na poczatku ale pozniej zaczynalam sie nudzic w zwiazku
              chyba wlasnie dlatego. ze na poczatku przymykalam oczy na pewne wady albo po
              prostu cos sie wypalalo.
              Jesli zalezy Ci na dziecku to zwiaz sie z kims kto tez chce dziecka i na tym
              mozecie oprzec wasz zwiazek.
              >
              • seerena Re: Czy to jakis problem psychologiczno-osobowośc 10.08.05, 19:12
                "Jesli zalezy Ci na dziecku to zwiaz sie z kims kto tez chce dziecka i na tym
                > mozecie oprzec wasz zwiazek."
                Ciekawa konkluzja. Zastanawiałam się w ogóle czy da się związek oprzeć tylko na
                przyjaźni, bez miłości, ekscytacji i tych wszystkich romantycznych unesień. Da
                sie? Nie wiem. Obawiam się, że po jakimś czasie zaczęłabym szukac tej miłości
                obok, i po prostu rozwaliłbym małżeństwo. I jeszcze kogoś skrzywdziła.
                Pewnie, że chciałabym po prostu spotkać miłość, która okazałaby sie cudownym
                afcetem na życie, potem byśmy założyli rodzinę, zrobili sobie dzieci i żyli
                długo i szczęśliwie. Ale kto wie, marzenia sobie a życie sobie.
                • martyna14 Re: Czy to jakis problem psychologiczno-osobowośc 10.08.05, 19:53
                  seerena napisała:

                  > "Jesli zalezy Ci na dziecku to zwiaz sie z kims kto tez chce dziecka i na tym
                  > > mozecie oprzec wasz zwiazek."
                  > Ciekawa konkluzja. Zastanawiałam się w ogóle czy da się związek oprzeć tylko
                  na
                  > przyjaźni, bez miłości, ekscytacji i tych wszystkich romantycznych unesień. Da
                  > sie? Nie wiem. Obawiam się, że po jakimś czasie zaczęłabym szukac tej miłości
                  > obok, i po prostu rozwaliłbym małżeństwo. I jeszcze kogoś skrzywdziła.
                  > Pewnie, że chciałabym po prostu spotkać miłość, która okazałaby sie cudownym
                  > afcetem na życie, potem byśmy założyli rodzinę, zrobili sobie dzieci i żyli
                  > długo i szczęśliwie. Ale kto wie, marzenia sobie a życie sobie.

                  Ja niestety tak nie potrafie ale sa osoby , dla ktorych dzieci i rodzina jest
                  najwazniejsza -wazniejsza chyba od tych romantycznych uniesien.Poza tym ja bym
                  nie mogla spac z takim gosciem a jaki facet by sie zgodzil na malzenstwo bez
                  seksu.
      • passion4 Re: Czy to jakis problem psychologiczno-osobowośc 09.08.05, 23:23
        qw5-

        bardzo podoba mi sie to co napisalaś.
        cieszę sie, ze jest tutaj tyle mądrych osób.

        Seereno- ja osobiscie nie wierze w milosc od pierwszego wejrzenia. Mysle, ze
        powinnas czasami wybrać sie na drugą randkę z facetem, który choć troche Cie
        zainteresuje.




    • itsmeagain Re: Czy to jakis problem psychologiczno-osobowośc 11.08.05, 13:22
      Zycie bez faceta tez ma swoje plusy, a "randki bez iskry" faktycznie sa
      strasznie nuuudne. Tez mi sie wiekszosc facetow nie podoba, a poza tym
      musialabym tego kogos poznac troche lepiej zeby sie nim zafascynowac a nie tak
      od razu mam sie na cos tam decydowac. Czesto tez odnosze wrazenie, ze faceci
      tez wcale nie sa jacys tam zakochani czy zafascynowani tylko szukaja na sile
      jakiejkolwiek kobiety, ktora by sie nadawala na zone.
    • kaja221 Re: Czy to jakis problem psychologiczno-osobowośc 11.08.05, 17:25
      Poprostu mierzysz ich swoją maiara która ustaliłas wcześniej spróbuj umówić się
      z kims i go poznac a nie odrazu odrzucac .Myśle ze się tez bojisz wchodzic w
      związki dlatego ze wczesniej Ci nie wyszło.Na świecie nie ma idealnych
      mężczyzn .
      Z poważaniem Karolina
      p.s Jezeli chcesz ze mna pogadac i uzyskac rade móje gg 3529265
      • seerena Re: Czy to jakis problem psychologiczno-osobowośc 12.08.05, 01:39
        Dzięki Kaja :) Pewnie tak, mam taka miarę i mierzę. Ale ja właśnie się umawiam
        po kilka razy ostatnio i próbuję! Od tego próbowania mam w tej chwili 3 facetów
        - znajomych. Wszystkim się podobam mniej lub bardziej (bo do końca to nie wiem
        ale trzymają ze mną kontakt), próbuję ich poznawac ale nie wypala, żaden mnie
        ani nie zafascynował ani nie zakręcił, czuję jakbym robiła coś na siłę. Każdego
        z nich lubię, 2 jest superinteligentnych i dowcipnych - ale mi się nie podobają
        fizycznie, jeden jest całkiem całkiem ale nie mam z nim porozumienia jak z
        tamtymi bo brakuje mu polotu i męskości. I bądź tu mądra :( Jak atrakcyjny to
        osobowość nie bardzo, jak osobowość i inteligencja to wygląd szwankuje. I tu
        jest pies pogrzebany. Musi być ta erotyczna trochę fascynacja, bez niej się nie
        uda.
        Na razie.
        • hollygolightly85 Re: Czy to jakis problem psychologiczno-osobowośc 13.08.05, 12:53
          rety,miałaś rację seereno,zupełnie jakbym czytała o sobie..owszem są
          mężczyźni,którzy sie mną interesują,ale co z tego,jak z mojej strony zupełnie
          nic nie iskrzy.nie przeczę,bardzo fajni kumple/przyjaciele,ale..właśnie!zawsze
          pojawia się jakieś "ale".pewnie niektórzy widzą we mnie rozkapryszoną pannę,
          która nie wie czego chce,ale to naprawde,zupełnie nie tak.przekonałam sie tez,
          że nie warto angażować się w związki,jeśli nie jest się do końca pewnym swoich
          uczuć, i więcej tego błedu nie zrobię.pytanie tylko, czy nie czeka mnie w takim
          razie staropanieństwo;)
          • seerena Re: Czy to jakis problem psychologiczno-osobowośc 13.08.05, 13:56
            Holly dokładnie!! Zaczęłam się zastanawiać, że może niektórzy ludzie maja
            wbudowane takie reakcje "wszystko albo nic". Czyli albo się zakochaja na zabój i
            całkowicie, albo wcale. Nie ma żadnych trochę, powoli, stopniowo i przekonując
            się. Ja mam dokładnie to samo, byłam kiedys w związku koleżeńsko-przyjacielskim.
            Nigdy go nie kochałam. Trwało pół roku, gdy ze soba zerwaliśmy cierpiałam...1
            dzień! Samą mnie to uderzyło, jak płytkie było to wszystko, nic nie warte i
            niepotrzebne. Mi też nie wychodzi na siłę.
            Ja mam ciągle nadzieję, że jednak spotkam w końcu tego właściwego i dla niego ja
            też będe tą właściwą.
            • hollygolightly85 Re: Czy to jakis problem psychologiczno-osobowośc 13.08.05, 15:14
              ech,oby:)tego nam obu życzę:)
              swoją drogą dobrze wiedzieć, że to jednak (chyba) zupełnie normalne i nie tylko
              ja tak mam;)
              pozdrawiam
              • diodone Re: Czy to jakis problem psychologiczno-osobowośc 13.08.05, 21:48
                Myślę,że to sprawa hormonów.To przysadka wysyła sygnały o
                fascynacji,przetrwaniu gatunku,dążeniu do poszukiwania partnera.Sprawdz to,może
                to jakiś trop.Pozdrowionka.
    • edytka6 Re: Czy to jakis problem psychologiczno-osobowośc 14.08.05, 20:34
      ja mam dokladnie to samo co ty.niestety takie jest zycie. milosc nie zdarza sie
      na codzien, a ty szukasz wlasnie jej, takiej jaka powinna byc z cala
      namietnoscia i fascynacja. jednym przydarza sie ona wczesniej innym pozniej
      albo wcale.to smutne, ze tak wazna rzecz jest niezalezna od nas. nie mozna sie
      zmusic do milosci, mozna co najwyzej zadowolic sie jej namiastka. nie powinnas
      tego robic. bo co bedzie jak zalozysz z kims rodzine i wtedy przyjdzie ta
      prawdzia milosc? dziecko zawsze mozna adoptowac i wychowywac je chocby samemu.
      wszyscy to mowia ale tak jest prawda im bardziej czegos sie chce tym trudniej
      to przychodzi. najlepiej zajmij sie tym co cie pochlonie i bywaj w jak
      najwiekszej ilosci miejsc, nie obracaj sie tylko w swoim gronie. ja staram sie
      tak robic i mimo wszystko jestem dobrej mysli. pozdrawiam.
      • seerena Re: Czy to jakis problem psychologiczno-osobowośc 14.08.05, 23:06
        Dzięki, mam tak samo na imię jak Ty :)
        Tak myslę, że wielu ludzi zadowala się namiastką, gdyby nie to byłoby jeszcze
        więcje singli :( Osobiście znam takie osoby.
        Masz rację, właśnie tego się obawiam, że gdy zwiążę swoją przyszłość z kims
        tylko z rozsądku lub braku laku to wtedy nadejdzie to właściwe uczucie, i kilka
        osób skrzywdzi się nawzajem.
        Kwestia adopcji dziecka mnie nie satysfakcjonuje. Jestem zdrowa, jeszcze w miarę
        młoda, chcę miec własne.
        Zająć się czymś co pochłonie to dobra rada. Mam teraz troche specyficzna i
        trudną sytuację, ale mam nadzieję że to się wkrótce zmieni i faktycznie rzuce
        sie w wir czegoś pożytecznego :) Bywam w wielu miejscach, no ale zwykle z kimś
        ze znajomych, sama nie lubię :)
        Pozdrawiam też i dużo pomyślności.

    • pawel_25 Re: Czy to jakis problem psychologiczno-osobowośc 18.09.05, 17:25
      Wydaje mi się wpadłaś w pułapkę szukania na siłę. Z jednej strony widzisz, że
      czas leci, a jednocześnie masz cholernie wysokie wymagania od potencjalnego
      partnera i jeszcze oczekujesz w tym wszystkim romantyzmu. Może to nic dziwnego,
      ale chyba zbyt szybko tych ludzi odrzucasz. Czy w każdym osobniku widzisz
      potencjalnego partnera? Nie wiem z jakiego środowiska bierzesz tych facetów. Jak
      już ktoś wcześniej pisał, być może musisz je zmienić. Tylko czy jesteś pewna, że
      taki wymarzony mężczyźna będzie chciał się z Tobą umówić? Może dla niego nie
      jesteś zbyt atrakcyjna. Oni wcale nie muszą szukać takich kobiet...
    • kobieta_po_30tce przed randka strzel sobie jednego... 18.09.05, 18:12
      pomaga! ;))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka