seerena
08.08.05, 16:06
Może ktoś z tu obecnych coś mi poradzi/podpowie. Zainspirował mnie wątek
poniżej o randkach bez iskry. Otóż ja mam podobnie, z tym że permanentnie.
Bardzo rzadko bywam w związkach i bardzo trudno znaleźć mi kogos dla siebie.
Poznaję wielu mężczyzn, sęk w tym, że bardzo niewielu mi sie podoba. Jestem
tym faktem trochę zrozpaczona, staram się, czasami próbuję sie przemóc, dać
komuś szansę - ale jakoś nie wychodzi. Jest to po prostu na siłę, nie czuję
iskry, żadnej magii, nie tęsknię, nie czuję ekscytacji, nic. Najczęściej owi
faceci sa mną zainteresowani, ale wycofują się bo czuja moją niechęć. A ja się
umawiam a potem odwołuję spotkania. Można powiedzieć, no tak, zdarza się,
trzeba tarafić na kogos dla siebie po prostu. Ale ja mogę spotkać 50 mężczyzn
i żaden z nich mi nie odpowiada! Gdzie robię błąd? Co mam zrobić aby poczuć
dreszcze, emocje, chęć poznawania tego kogoś, nutkę fascynacji? Wyjaśniam, że
to nie jest tak że nie jestem zdolna do uczuć lub miłości, nie, 2 razy w życiu
byłam bardzo mocno zakochana, byłam w kilku związkach, potrafię być z kimś.
Macie jakiś pomysł???