Dodaj do ulubionych

Milosc od pierwszego wejrzenia

IP: *.uk.neceur.com 13.07.01, 09:46
Czesc
mam pytanie czy ktos z Was przezyl milosc od pierwszego wejrzenia.
Taki przyklad - spotkanie wzrokowe w autobusie jakis sposob nawiazanie dialogu.
I przekonanie natychmiastowe to ta jedyna to ten jedyny. Obie strony nie marza
o niczym innym jak tylko o ujeciu tej drugiej w ramiona i niewypuszczenie jej
do konca zycia.
A powiedzcie na ile nasze wlasne tchorzostwo udaremnia nam przezycie wielu
namietnosci. Na ile nasze tchorzostwo powoduje ze nasze marzenia pozostaja w
sferze marzen ?
Czasem chcemy krzyczec tak tak w przez usta nam przechodzi ciche nie
Czy one night stand nas wypala czy wzbogaca ... o jejku juz sie chyba za bardzo
oddalilem od wlasnego topicu ....sorki
Tak wiec moje motto ....zakochujmy sie zakochujmy sie tak czesto jak sie to da
jesli nie ranimy naszym zakochiwaniem innych.
Zakochujmy sie bez pytania dlaczego po co na co i co nie mam racji

leslaw
Obserwuj wątek
    • Gość: Janek Re: Milosc od pierwszego wejrzenia IP: *.ipartners.pl 14.07.01, 11:19
      Ale z Ciebie romantyk. Ale jest rzeczywiście coś takiego: widzisz ją i jakby
      Cie piorun poraził. I trzeba wtedy działać szybko, bo zniknie w tłumie i jej
      nie zobaczysz.
      Ciekaw jestem, czy dziewczyny takze coś takiego mają?
      • Gość: norweg Re: Milosc od pierwszego wejrzenia IP: *.ti.telenor.net 14.07.01, 22:42
        Milosc od pierszego wejrzenia to jest mozliwe ja to przerzylem na wakacjach
        pare lat temu gdy sie zobaczylismy wiedzielismy ze jestesmy dla siebie
        stworzeni bylismy ze soba kilka tygodni niestety ja mieszka w Warszawie ona
        dzialdowie. Od tej pory minelo 6 lat i utrzymujemy ze soba kontakt listowny
        Piszemy ja teraz man 20 lat ona terz i uznalismy ze juz na tyle doroslismy ze
        morzemy sie spotkacz niebawem. Wyczekuje tego momentu jak kazdy ranek niektorzy
        powiedza ze przecierz sie niewiedzielismy i w tej osobie sporo sie zmienilo
        fakt ale najwarzniejsze jest to co w sobie ma a nie wyglad jakas kasa .
        Konczoc walcz chlopie o te milocs powodzenia maciek wypoczywajacy w norwegi
      • Gość: hagar Re: Milosc od pierwszego wejrzenia IP: 217.168.131.* 16.07.01, 18:49
        mają...a oni też znikają...
      • Gość: vera Re: Milosc od pierwszego wejrzenia IP: *.se.com.pl 25.07.01, 14:25
        maja, maja....
        i co gorsze "trzyma" wiele, wiele lat....
        nawet wtedy, kiedy On juz zniknie z Twojego zycia....
        jak sie z tego wyleczyc?
      • Gość: q Re: Milosc od pierwszego wejrzenia IP: *.3miasto.net 01.08.01, 16:04
        q
    • Gość: gadula Re: Milosc od pierwszego wejrzenia IP: *.ym1.on.wave.home.com 14.07.01, 18:24
      ponoć jest ona popularna tylko w śród mężczyzn
      - oszczędza im od groma czasu.
      :)
      • Gość: Janek Re: Milosc od pierwszego wejrzenia IP: *.ipartners.pl 15.07.01, 12:23
        To by się zgadzało, skoro żadna z Pań nie ma nic na ten temat do powiedzenia.
        • Gość: zoe Re: Milosc od pierwszego wejrzenia IP: 10.10.137.* 14.08.01, 15:21
          oj mamy dużo do powiedzenia:) mi przytrafiło się coś więcej niż miłość od
          pierwszego wejrzenia - bo wejrzenia nie było - było napisanie:) wiec milosc od
          pierwszego napisania i co WY na to????????
      • mad_s Re: Milosc od pierwszego wejrzenia 01.08.01, 12:10
        Gość portalu: gadula napisał(a):

        &#62 ponoć jest ona popularna tylko w śród mężczyzn
        &#62 - oszczędza im od groma czasu.

        Wiesz, że chyba się z tobą zgodze. Zainteresowałm się tym tematem, bo ostatnio
        dużo sie wokół niego u mnie zdarzyło. Podpytałam kilku facetów i rzeczywiście: to
        jest to na co oni czekają, "zobacze ją i będę wiedział, że to właśnie TA!!" A
        te "po drodze"? Co z nimi? Nie mam pojęcia jak to funkcjonuje. Może ja jestem
        naiwna jak przedszkolak, ale nie rozumiem bycia z kimś na pół gwizdka, w
        oczekiwaniu na ten grom z jasnego nieba. Nie umiem powiedzieć czy wierzę w miłość
        od pierwszego wejrzenia czy nie. Myślę natomiast, że może z niej nic nie wyjść,
        bo olśnienie mija i to powszechnie wiadomo. Przyznaję, że zdecydowanie wolę
        powolne "zakochiwanie się". Jedno jest dla mnie oczywiste, niezależnie czy jest
        to miłość od pierwszego wejrzenia czy nie, trzeba w nią włożyć "potem" dużo serca
        i chęci.
    • Gość: mariposa Re: Milosc od pierwszego wejrzenia IP: 195.94.213.* 16.07.01, 10:52
      &#62 mam pytanie czy ktos z Was przezyl milosc od pierwszego wejrzenia.

      wszystko zalezy od tego jaki zmysl jest dla nas dominujacy. dla wiekszosci
      mezczyzn jest to wzrok i dlatego bardziej prawdopodobna milosc od
      pierwszego "wejrzenia". ja na przyklad jestem krotkowidzem, wiec na milosc od
      pierwszego "wejrzenia" raczej nie mam szans. ale za to moglabym sie zakochac od
      pierwszego "slyszenia" zwlaszcza, jesli facet oprocz cieplego, glebokiego glosu
      ma cos do powiedzenia. ;-)))

      &#62 namietnosci. Na ile nasze tchorzostwo powoduje ze nasze marzenia pozostaja w
      &#62 sferze marzen ?
      &#62 Czasem chcemy krzyczec tak tak w przez usta nam przechodzi ciche nie
      &#62 Czy one night stand nas wypala czy wzbogaca ... o jejku juz sie chyba za bardzo

      co masz na mysli mowiac one night stand?


      &#62 oddalilem od wlasnego topicu ....sorki
      &#62 Tak wiec moje motto ....zakochujmy sie zakochujmy sie tak czesto jak sie to da
      &#62 jesli nie ranimy naszym zakochiwaniem innych.

      najczesciej ranimy samych siebie takim nierozsadnym zakochiwaniem sie ;)

      &#62 Zakochujmy sie bez pytania dlaczego po co na co i co nie mam racji
      &#62
      oj Leslawcu, Twoje mysli szybuja wyzej niz latawce... czyzby... ???

      pozdrowienia z perspektywy stokrotki

      mariposa
      • Gość: hagar Re: Milosc od pierwszego wejrzenia IP: 217.168.131.* 16.07.01, 18:51
        co za mądrość...
      • Gość: Fiona Mnie sie zdarzylo... IP: *.penetrator.com.pl 16.08.01, 11:19
        Cholera, to straszne!
        Mnie sie tez zdazylo cos, co zniszczylo moj udany, szczesliwy zwiazek, wpedzilo mnie w ciagle
        powracajaca depresje i czego mam szczerze dosc. A powinnam zaznaczyc, ze nie jestem juz
        nastolatka, ani rozbujanym w oblokach rozmarzonym stworzeniem.
        Przyszlo dokladnie wtedy, kiedy najmniej sie tego spodziewalam. Mialam goscia (X), z ktorym
        chcialam ulozyc sobie zycie - rozumielismy sie wspaniale, niczego nam nie brakowalo, bardzo mnie
        kochal (tak, ze czasami nie moglam w to uwierzyc), mnie tez sie wydawalo, ze go kocham. Az tu nagle
        - zobaczylam tamtego (Y)... Od tego momentu wszystko sie posypalo, nie od razu - powoli i bolesnie.
        Mialam wszystko (a przynajmniej tak myslalam), bo odeszlam od X a Y wyjechal na koniec swiata. Nie
        dogadalam sie z Y bo czulam sie lojalna wobec X. I tak sie wszystko popieprzylo...
    • Gość: hagar Re: Milosc od pierwszego wejrzenia IP: 217.168.131.* 16.07.01, 18:48
      słuchaj,ja to przeżyłam...i co? i nic...faceci się boją.a chciałam tyle dać..na
      razie nie wiem co dalej..szukałam go ale zniknął..znam tylko jego imię...i kim
      jest.i gdzie pracuje.i tylko przy nim poczułam to coś..i
      przytuliłamgo..cholera,to banalne,ale inaczej nie umiem.wybacz
      • Gość: tomciob Re: Milosc od pierwszego wejrzenia IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 25.07.01, 16:51
        A może to normalne?
        Kiedy szukałem kobiety na całe życie, a było to trochę temu, poznałem kogoś
        zanim go zobaczyłem. Opowiedziała mi o Niej moja siostra. Byłem wtedy już
        świadom tego, że aby znaleźć trzeba po prostu szukać. I co? Po jakimś czasie -
        dzwonek do drzwi. Zbierałem się wtedy do wyjścia (jechałem do mojej babci na
        imieniny), otwieram drzwi, patrzę i widzę stojącego Anioła. Zatkało mnie
        kompletnie, Anioł się przedstawia (przyniósł rakietki do bemintona, które
        pożyczyła mu moja siostra) i tak się poznajemy. Potem odprowadzam Ją do
        tramwaju. Rozmawiamy, i to niesamowite, rozmawiamy jakbyśmy się już bardzo
        dobrze znali, o wszystkim możemy rozmawiać. Dochodzimy do przystanku
        tramwajowego (Plac Wilsona w Warszawie), mówię, że muszę kupić kwiaty dla babci
        więc (mniemam) zostawiam Aniła na chwilę tylko. Kupuję kwiaty dla babci i dla
        Anioła (kawaler musi zrobić wrażenie) trzy irysy. Wychodze z kwiaciarni a
        Anioła już nie ma. Zniknął. Robi mi się cholernie smutno. To było takie
        niesamowite - nie była to miłość, to było zafascynowanie, zauroczenie i Bóg
        jeden wie tylko, co jeszcze - ale na pewno od pierwszego wejrzenia, a może i
        wcześniej. Wsiadam smutny do tramwaju. Jadę do babci. Mam za dwa przystanki
        przesiadkę na 27. Jadę tramwajem i myślę co zrobić z trzema irysami (może dam
        je przypadkowej dziewczynie tak bez żadnego powodu). Drugi przystanek, wysiadam
        i... widzę stojącego Anioła. Uśmiecham się szczęśliwy i wręczam mu trzy irysy.
        A potem - musiałbym siedzieć do rana i tak nie napisałbym tego, a zresztą każdy
        musi mieć w życiu jakąś tajemnicę. Niemniej skrótowo było tak.
        Anioł wyszedł za mąż za innego. Wiedzie szczęśliwe rodzinne życie. Został moim
        przyjacielem. A ja również spotkałem kobietę swojego życia i spędzam z nią czas
        kochając ją (no może nie ze wszystkich) sił.
        Ładna historia nie? Szkoda tylko, że prawdziwa.
        Z pozdrowieniami (tomciob).
    • Gość: Asiunia Re: Milosc od pierwszego wejrzenia IP: *.kalisz.sdi.tpnet.pl 25.07.01, 17:29
      Pytales czy ktos z nas zakochal sie od pierwszego wejrzenia. Mi takie cos sie
      przydarzylo i dlatego postanowilam to opowiedziec. Nie wierzylam juz w milosc
      bo wiele osoba mnie zranilo, nie wiedzialam czy ja jesczez potrafie kochac,
      zaczynalam zwiazki ktore sie zle konczyly, w koncu i tak zostawalam sama.
      Zrezeygnowalam juz, postanowilam nie angazowac sie w zwiazek chcialam byc sama.
      Poszlam na impreze, na ktorej poklocilam sie z moim bylym, bylo mi smutno.
      Jednak zaczelam sie bawic poszlam na parkiet, zaczelam tanczyc. Wtedy to
      podszedl do mnie pewnien chlopak, nic o nim nie wiedzialam, nie znalam go
      wczesniej.Podszedl do mnie w taki sposob ze poczulam cos dziwnego. Bylo tak
      milo, poczulam jego oddech, i jego dotyk byl dla mnie taki przyjemny. Od tego
      czsu minely juz prawie 4 miesiace a my jetsemy razem i bardzo sie kochamy, to
      byl cud, piekna milosc od 1 wejrzenia i juz nigdy nie powiem ze cos takiego nie
      istnieje.
    • Gość: milka Re: Milosc od pierwszego wejrzenia IP: *.unregistered.formus.pl 01.08.01, 13:32
      Najgorzej, gdy pozornie jesteś szczescliwym czlowiekiem, masz tego kogos, w kim
      zakochiwalas sie dlugo i budowalas cos ekstra, a masz poczucie, a raczej zal,
      nie wiem jak to nazwac - takie dziwne. I masz cały czas przed soba facetow,
      ktorych kiedys sie widzialo, znalo i byl ten niesamowity blysk. Ale czlowiek
      sie bal, bal zaryzykowac. I teraz zaluje
      • Gość: Sara Re: Milosc od pierwszego wejrzenia IP: 217.11.136.* 01.08.01, 14:35
        Gość portalu: milka napisał(a):

        &#62 Najgorzej, gdy pozornie jesteś szczescliwym czlowiekiem, masz tego kogos, w kim
        &#62
        &#62 zakochiwalas sie dlugo i budowalas cos ekstra, a masz poczucie, a raczej zal,
        &#62 nie wiem jak to nazwac

        Myślę, że to właśnie to "pozorne szczęście" powoduje, ze sie rozpamiętuje
        niewykorzystane okazje. Jednak kto nam, milko, może zagwarantować, ze z tamtym
        byłoby nam lepiej skoro nie jest nam z tym?
        • malwinamalwina Re: Milosc od pierwszego wejrzenia 01.08.01, 14:51
          dla mnie to zawsze byl grom z jasnego nieba objawienie decyzja bieg dziki w paszcze wilka i.....co ?
          I nic.
          trudno z pasji przejsc do relacji. Ale rozumiem ze ci ktorzy nie mieli odwagi (byc moze to nie odwaga a
          bezmyslnosc cmy) moga zalowac. Chocby i tego okresu szalenstwa gdzie wszystko jest mozliwe i
          zycie jest wiecej niz piekne. Narkotyczne.
          Tym niemniej sklonnosc do takich wariactw duzo mowi o osobowosci delikwenta (zachwianej,
          niepewnej, niezrownowazonej ????)
          Mam bagaz mam. tylko torow przed soba nie widze wiec jak do tego pociagu wsiasc ?????????
          • Gość: Sara Do Malwiny IP: 217.11.136.* 01.08.01, 15:36
            Skok w paszczę,to również mój styl, tylko jestem już zmęczona powtarzaniem
            ciagle podobnych skoków i spadków. Zaczynam czuć, że niekoniecznie o to chodzi,
            niekoniecznie o miłość od pierwszego wejrzenia, ale może się mylę... Czas
            pokaże.
            Pozdrawiam
            • malwinamalwina Re: Do Malwiny 01.08.01, 15:39
              czuje ze bedziemy wspolnie zakladac klub :) oh zeby mi ktos zechcial powiedziec jak to inaczej sie
              robi.............
              • Gość: Sara Re: Do Malwiny IP: 217.11.136.* 01.08.01, 16:06
                malwinamalwina napisał(a):

                &#62 czuje ze bedziemy wspolnie zakladac klub :) oh zeby mi ktos zechcial powiedziec
                &#62 jak to inaczej sie
                &#62 robi.............

                Nie mam pojęcia, ale próbuje... Właśnie mam za sobą małą porażkę. Wystraszyłam
                faceta na maxa, a dochodząc powiedział, że on to się musi zakochać od razu, tak
                jak to się zdarzyło jego kolegom. Oczywiście powody były pewnie też inne i
                domyślam się nawet jakie, ale coś w tym co powiedział pewnie jest....
          • Gość: zuza Re: do malwiny IP: *.3miasto.net 01.08.01, 15:59
            A pociąg widzisz?
            • malwinamalwina Re: do malwiny 01.08.01, 16:02
              zalezy do czego - zmienia sie z dnia na dzien :)
              • Gość: zuza Re: do malwiny IP: *.3miasto.net 01.08.01, 16:05
                to może dlatego torów nie widzisz
              • malwinamalwina Re: zuziu 01.08.01, 16:07
                tak serio, to jak ja moge ten pociag zobaczyc jak sie szyny urwaly, predzej uwidze jakiegos latajacego
                holendra, bagaz mi rece wyrywa, a tu nikt sie nie kwapi zeby pomoc, ja chyba jestem na dworcu w
                Perpignian (S.Dali)....
                sama rozpacz
                • Gość: Sara Re: zuziu IP: 217.11.136.* 01.08.01, 16:13
                  malwinamalwina napisał(a):

                  &#62 tak serio, to jak ja moge ten pociag zobaczyc jak sie szyny urwaly, predzej uwi
                  &#62 dze jakiegos latajacego
                  &#62 holendra, bagaz mi rece wyrywa, a tu nikt sie nie kwapi zeby pomoc, ja chyba je
                  &#62 stem na dworcu w
                  &#62 Perpignian (S.Dali)....
                  &#62 sama rozpacz
                  Ale pomyśl Malwina, komu się zechce dziwgać twój bagaż, kiedy kazdy ma swój. Rzuć
                  go w cholerę na tym dworcu, a prznajmniej, to co się da..
                  HA ha łatwo powiedzieć, co?

                  • malwinamalwina Re: no prosze .... 01.08.01, 16:19
                    ....wiedzialam ze moge liczyc na pomoc ! takie to proste a mi do zakutego lba nie przyszlo. Potwierdza
                    to zasade ze innym latwo dawac dobre rady a u siebie to nawet klody w oku sie nie widzi !
                    Masz racje ! do diabla z bagazem ! (ale carte visa to zachowam :) na wszelki wypadek...
                    • Gość: sara Re: no prosze .... IP: 217.11.136.* 01.08.01, 16:35
                      Inna sprawa, że jak człowiekowi zaćma spadnie na oczy (może to niezbyt
                      elegancka definicja "miłości od pierwszego wejrzenia"), to i o vizie człowiek
                      zapomina, niestety...
                      Pozdr.
        • Gość: Milka Re: Do Sary IP: *.unregistered.formus.pl 02.08.01, 15:24
          Masz racje, wiem o tym, ale tylko wtedy, gdy racjonalnie podchodze do sprawy.
          Ale niestety - gdy wchodza w gre emocje i ta "nostalgia" ...Koniec
          • Gość: Sara Re: Do Sary IP: 217.11.136.* 02.08.01, 19:09
            Gość portalu: Milka napisał(a):

            &#62 Masz racje, wiem o tym, ale tylko wtedy, gdy racjonalnie podchodze do sprawy.
            &#62 Ale niestety - gdy wchodza w gre emocje i ta "nostalgia" ...Koniec

            Własciwie to mylslałam wczoraj wieczorem o tym co do ciebie napisałam i zrobiło mi sie głupio. Taka mądralińska
            sypiaca banałami.
            A nawet nie zapytałam dlaczego? co jest nie tak. tak naprawdę to bardzo chciałabym wiedzieć
            I myslę, ze ma to wiele wspólnego z tematem tej dyskusji...
            Pozdr.

            • Gość: Milka Re: Do Sary IP: *.unregistered.formus.pl 03.08.01, 10:20
              Pare dni temu przez przypadek znalazlam ten temat. Poczytalam, powspominalam,
              porozwazalam te wszystkie niewykorzystane sytuacje. Potem napisalam, co czuje,
              caly czas majac w oczach obraz kogos kto chyba na stale zagoscil w mojej
              glowie.

              Potem przeczytalam twoja odpowiedz, tak, to byl banal, ale bardzoo prawdziwy.
              Uspokoilam sie na chwile, wyciszylam. Dzieki.

              I co sie stalo wieczorem? Spokojnie stoje sobie na przystanku. I nagle nogi sie
              pode mna ugiely, serce walilo jak oszalale, dalszych symptomow nie bede
              opisywala - wszystkie klasyczne. Jak mala dziewczynka. Co widze - tego ......
              Jak zachowuje sie w takiej sytuacji ktos taki jak ja? Odwraca sie na piecie i
              udaje, ze nie zauwazyl. Glupota nie zna granic.
              CHyba sama to sprowokowalam - telepatia, itp. Wiem, ze to bzdury, ale.

              A tak w ogole to po prostu brakuje mi tego czegos - nieprzewidywalnosci,
              zmiennosci, takiego energetyzujacego szalenstwa. Wiem, ze na tym trudno budowac
              trwale i szczesliwe zwiazki, ale jednak sie teskni.
              Pozdr i dzieki
              • Gość: Sara Telepatia IP: 217.11.136.* 03.08.01, 13:36
                Gość portalu: Milka napisał(a):

                Potem przeczytalam twoja odpowiedz, tak, to byl banal, ale bardzoo prawdziwy.
                &#62 Uspokoilam sie na chwile, wyciszylam. Dzieki.
                I co sie stalo wieczorem? Spokojnie stoje sobie na przystanku. I nagle nogi sie pode mna ugiely, serce walilo jak
                oszalale, dalszych symptomow nie bede
                opisywala - wszystkie klasyczne. Jak mala dziewczynka. Co widze - tego ......
                Jak zachowuje sie w takiej sytuacji ktos taki jak ja? Odwraca sie na piecie i
                udaje, ze nie zauwazyl. Glupota nie zna granic.
                CHyba sama to sprowokowalam - telepatia, itp. Wiem, ze to bzdury, ale.
                &#62
                To nie są bzdury, naprwdę. Był taki moment, ze ja uwierzyłam, że jestem w stanie telepatycznie przekazać mu moj
                cały "ładunek emocjonalny" i wierzyłam, że bez wzglądu na to gdzie jest, czuje to co ja, że sciągam jego mysli. To tez
                była miłosć od pierwszego, druga w mojej historii i powiem ci ze tak dostałam w kosć, że ledwie sie pozbierałam.
                Zresztą nie sama.. Tak więc podsumowując: miłosć od pierwszego wejrzenia oczywiscie istnieje, ale niekoniecznie
                jest obustronna, a wtedy....Boże broń. Gdyby to było tylko tak, jak to niektórym tu na forum sie przydarzyło, ale nie
                jest i naprawdę (z całym szacunkiem dla wszystkich romantyków i oczekujących na grom z jasnego nieba) mylslę, ze
                nie jest ona niezbedna do tego, żeby być szczęsliwym...
                Czy ktos chce mi powiedziec, że mi współczuje braku wiery i nadziei???
                • Gość: milka Re: Telepatia IP: *.unregistered.formus.pl 03.08.01, 13:57
                  Najbardziej przykre jest wlasnie to, ze ta milosc rzadko bywa obustronna. Ale
                  bywa... To pocieszenie.

                  I moze wlasnie strach przed rozczarowaniem rozwianiem zludzen powoduje, ze
                  niektorzy boja sie zaryzykowac. Bo moze lepiej marzyc, ze cos moglo byc piekne.
                  Jej, nie wierze, ze to pisze, jakby nie ja. Poprawiam sie, warto zaryzykowac, a
                  nawet dostac niezlego lupnia. Masz wtedy piekne wspomnienia, o ile uda ci sie
                  wyprzec (nie wiem w jaki sposob) te gorsze gdzies z twojej glowy. Wiem, ze
                  wzdychanie do kogos (takie platoniczne) to w ogolnej opinii zachowanie
                  pensjonarki, nastolatki. Ale jakze mile zachowanie.
                  • Gość: Sara Re: Telepatia IP: 217.11.136.* 03.08.01, 14:15
                    Gość portalu: milka napisał(a):

                    Bo moze lepiej marzyc, ze cos moglo byc piekne.
                    . Poprawiam sie, warto zaryzykowac, a nawet dostac niezlego lupnia. Masz wtedy piekne wspomnienia, o ile uda ci
                    sie wyprzec (nie wiem w jaki sposob) te gorsze gdzies z twojej glowy. Wiem, ze wzdychanie do kogos (takie
                    platoniczne) to w ogolnej opinii zachowanie pensjonarki, nastolatki. Ale jakze mile zachowanie.

                    Nie, nIe, i jeszcze raz nie. nie zgadzam się!
                    Szkoda czasu na marzenia, ze cos mogło być piękne. Ja tam wzdychać platonicznie nie za bardzo lubie. Raczej
                    wskakuje, jak to napisała ładnie Malwina, w paszczę. Przyanjmniej nie zasmiecam sobie głowy jakimis złudzeniami.
                    Wiem ze wychodze na osobe totalnie pozbawiona romantyzmu, ale to nic.
                    Milko, skoro jednak" męczy" cię ten facetz przystanku tak bardzo, to w powiedz mi czy zdecydowałabys się na
                    porzucenie twojego obecnego faceta z tym wszystkim co wspolnie "zbudowaliscie i zweryfikowanie tej tęsknoty do
                    uniesień, tego marzenia? Moze warto?
                    Pozdr

                    • Gość: Milka Re: Telepatia IP: *.unregistered.formus.pl 03.08.01, 14:26
                      Coraz bardziej tak, choc balabym sie niesamowicie. Bo z drugiej strony czuje
                      cos do tego faceta, ktorego mam w domu. Juz sama nie wiem, czasami mam
                      wrazenie, ze to rzeczywiscie jest tak, jak wczesniej napisalas - ten "prawdziwy
                      banal", Moze niedoceniam tego, co mam? Tak po prostu. Juz sama nie wiem.

                      Teraz tylko "gdybam", ale nie wiem, co bym zrobila w konkretnej sytuacji -
                      gdybym rzeczywiscie musiala na cos sie zdecydowac.
    • Gość: r Re: Milosc od pierwszego wejrzenia IP: *.3miasto.net 01.08.01, 15:56
      r
      • Gość: Sara Re: Milosc od pierwszego wejrzenia IP: 217.11.136.* 01.08.01, 16:09
        Gość portalu: r napisał(a):

        &#62 r

        Świetnie r!!!
        Super zwięzła wypowiedź. Ja mam z tym problemy

        • Gość: Shazzer Re: Milosc od pierwszego wejrzenia IP: *.acn.waw.pl 03.08.01, 13:57
          Ktos sie kiedys zakochal we mnie od pierwszego wejrzenia. Bylo to szesc lat
          temu a ja bylam straszna gowniara. Adorowal mnie i czekal az wydorosleje. I po
          trzech latach tego zabiegania o moje wzgledy dalam mu szanse. Bylo dosc dziwnie
          byc z kims ze swiadomoscia ze ten ktos tak wiele czuje a ja tak niewiele. Dalam
          sobie czas i probowalam sie przekonac. I po kilku miesiacach powiedzialam ze ja
          tez go kocham. Teraz mijaja prawie trzy lata od tego wydarzenia. Jego wciaz
          trzyma, czuje ze mnie tak samo kocha. Ja swoje uczucie przypisuje raczej
          przywiazaniu i jestem na etapie zastanawiania sie co to tak naprawde na
          poczatku bylo. Zastanawiam sie tez czy jest na tym swiecie istnieje ktos kogo
          moglabym pokochac tak jak on mnie. I to mnnie boli i frustruje. Przy zalozeniu
          ze jest jak moge zlamac serce komus kto mnie tak mocno i dlugo kocha?
          Konkluzja z tego taka, ze milosc od piewszego wejrzenia jest chyba wyzsza niz
          ta "rozsadna", "dlugo dojrzewajaca", "szybko stygnaca".
          • Gość: Sara Re: Milosc od pierwszego wejrzenia IP: 217.11.136.* 03.08.01, 15:20
            Gość portalu: Shazzer napisał(a):

            &#62 Konkluzja z tego taka, ze milosc od piewszego wejrzenia jest chyba wyzsza niz
            &#62 ta "rozsadna", "dlugo dojrzewajaca", "szybko stygnaca".

            Wydaje mi się, że "szybko stygnąca" jest częsciej ta miłosć od pierwszego. Ale a propos twojej historii, to nigdy nie
            twierdzę, że warto być z kims tylko dlatego, ze on/ona cie bardzo kocha i tyle ci daje. W ten sposób można temu
            drugiemu człowiekowi i sobie wyrządzić dużo złego. Znam taką parę: on kocha ją bardzo i nie chce za żadną cenę
            jej stracić. Jest dla niej bardzo dobry, co jej daje poczucie bezpieczeństwa i poczucie stabilizacji. Ale ona się "nie
            wyszalała", chce uniesień, dusi się w tym związku, jednoczesnie pomimo wielu prób urwania tego chorego układu,
            nie ma na to siły, bo kto jej da tyle co on. Przecież on ja tak kocha i zawsze będzie. Znam tego człowieka z 10 lat i
            wierz mi, że zamienił się we wraka. Zal, smutek, ukryte pretensje emanują w tej chwili nawet z jego potem. Cyba nie
            chodzi o to, żeby stworzyć jakis związek, tylko taki w którym oboje się czują dobrze. Przecież wiadomo, ze nie
            zawsze się udaje, ale chyba nie ma co obstawać przy rozróznieniu która miłosć jest wartosciowsza, ta szalona, od
            pierwaszego wejrzenia czy ta mniej szalona miłosc dnia codziennego. Z obu może wyjsć cos tak samo jak z obu
            może wyjsć totalne dno...
            Pozdr.

            • Gość: Janek Do Pań IP: *.ipartners.pl 03.08.01, 15:34
              Nie ma nic gorszego niż wielka miłość, której nikt nie odwzajemnia.
              Ale nie wolno dawać temu komuś nadziei, jeśli nie ma na to szans. Strasznie
              tego kogoś mozna skrzywdzić, stanie się W R A K I E M jak ktoś powidział. To
              prawda.

              Pozdrowienia
          • Gość: wrak Re: Do Shazzer IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 10.08.01, 21:01
            Jezeli nie czujesz ze wiaze was obustronne uczucie to przerwij to i to
            natychmiast! Ja mam za soba bardzo podobna sytuacje. Bylem z dziewczyna ktora
            starsznie pokochalem od "pierwszego wejrzenia". Ona przez pierszy rok byla
            obojetna, po tym okresie "dala mi szanse". Od tego momentu minely dwa lata, dwa
            najwspanialsze lata mojego zycia. Zaczelismy razem mieszkac i planowac wspolna
            przyszlosc. Skonczylo sie na tym ze po 4 miesiacach po zareczynach (ktore
            nawiasem mowiac byly jej pomyslem) i na 4 miesiace przed planowanym slubem
            oznajmila mi ze musi to przerwac poniewaz doskonale wie ze nie odwazjemnia i
            nigdy nie odwazjemniala mojego uczucia - byla ze mna poniewaz bylo to po pewnym
            czasie bardzo silne przyzwyczajenie i wydawalo jej sie ze mnie kocha. Minely 4
            miesiace odkad jestem sam i nie chce opisywac co przezylem. Wiem ze potrzebuje
            jeszcze conajmniej pol roku aby dojsc do siebie. Dlatego prosze oszczedz jemu
            miesiecy nieprzespanych nocy!!!
            • Gość: Shazzer Re: Do Wraka IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.08.01, 00:15
              Zastanawiales sie kiedys kiedy konczy sie milosc a zaczyna przyzwyczajenie? Ja
              sie caly czas zastanawiam i nic madrego jeszcze nie wymyslilam. Problem w tym
              ze ja nie wiem co czuje i jak te dwie sprawy rozroznic. Boje sie ze jak odejde
              to strace cos wielkiego bezpowrotnie ale rowniez to ze moge go z kazda chwila
              bardziej krzywdzic i rozbudzac plonne nadzieje. To wszystko jest strasznie
              pogmatwane i trudne, naprawde pierwszy raz w zyciu nie wiem co mam robic...
              • Gość: zoe Re: Do Wraka IP: 10.10.137.* 14.08.01, 15:37
                rozumiem Ciebie doskonale, mam to samo, no może prawie to samo bo nie ma 2
                identycznych sytuacji, ale boje sie ze mogę zacząć nie odróżniać moich wlasnych
                uczuc - przyzwyczajenie, milosc.....
                mam juz wszystkiego dosc - bo nie tak mialo byc - ale wszystko musi zalezec od
                2 stron, sama nie dam juz rady ciagnac tego wszystkiego - bo ile czlowiek moze
                zniesc - niby duzo ale przeciez gdzies jest granica?
            • Gość: zoe Re: Do Shazzer IP: 10.10.137.* 14.08.01, 15:38
              przepraszam za nieuwage moj list byl do Shazzer:)
              • Gość: zoe Re: Do Shazzer IP: 10.10.137.* 14.08.01, 15:39
                ten z 15.37:))) strasznie przepraszam:)))))
    • Gość: marta Re: Milosc od pierwszego wejrzenia IP: 168.156.208.* 09.08.01, 15:45
      Istnieje. przekonałam sie o tym na wałsnej skórze niestety moj obiekt mocno
      mnie rozczarował zobaczyłam go w pracy to ułatwoło mi kontakt z nim odważzyłam
      sie . Teraz przykro to wspominam. Ddlatego uwazam że to obie strony powinny to
      cos poczuc.
    • Gość: zoe Re: Milosc od pierwszego wejrzenia IP: 10.10.137.* 14.08.01, 15:32
      tak więc nigdy nie wiadomo, kiedy spotka nas miłość, może sie to zdarzyć w
      najmniej oczekiwanym momencie, ale ważne jest co z tym
      zrobimy.......................................................................
    • Gość: Kocianna Re: Milosc od pierwszego wejrzenia IP: 157.25.92.* 14.08.01, 15:47
      No jasne, ze istnieje. Jako osoba okropnie realistyczna nigdy w to nie wierzylam. Nagle - buch, przychodze rok
      temu do nowej pracy, odwraca sie od komputera jakis facet pasztetowaty z wygladu, i glos z gory: to twoj mąz!
      Trzy tygodnie pozniej bylismy zaręczeni, a za miesiąc się pobieramy. Czekalismy tak dlugo, bo nie wierzymy w
      milosc od pierwszego wejrzenia :)
    • ciekawa Re: Milosc od pierwszego wejrzenia 17.08.01, 10:15
      Gość portalu: Leslaw napisał(a):

      &#62 Czesc
      &#62 mam pytanie czy ktos z Was przezyl milosc od pierwszego wejrzenia.
      &#62 Taki przyklad - spotkanie wzrokowe w autobusie jakis sposob nawiazanie dialogu.
      &#62 I przekonanie natychmiastowe to ta jedyna to ten jedyny. Obie strony nie marza
      &#62 o niczym innym jak tylko o ujeciu tej drugiej w ramiona i niewypuszczenie jej
      &#62 do konca zycia.
      &#62 A powiedzcie na ile nasze wlasne tchorzostwo udaremnia nam przezycie wielu
      &#62 namietnosci. Na ile nasze tchorzostwo powoduje ze nasze marzenia pozostaja w
      &#62 sferze marzen ?
      &#62 Czasem chcemy krzyczec tak tak w przez usta nam przechodzi ciche nie
      &#62 Czy one night stand nas wypala czy wzbogaca ... o jejku juz sie chyba za bardzo
      &#62
      &#62 oddalilem od wlasnego topicu ....sorki
      &#62 Tak wiec moje motto ....zakochujmy sie zakochujmy sie tak czesto jak sie to da
      &#62 jesli nie ranimy naszym zakochiwaniem innych.
      &#62 Zakochujmy sie bez pytania dlaczego po co na co i co nie mam racji
      &#62
      &#62 leslaw

    • volny Re: Milosc od pierwszego wejrzenia TAK JEST TO MOZLIWE 17.08.01, 11:13
      Wszystko zaczelo sie ponad 25 lat temu. Pamietam dokladnie kazdy dzien i godzine.
      napisze wiecej o tym w osobnym temacie. I jestem dalej zakochany. Kazdego dnia rano i kazdego
      wieczora kiedy klade sie spac.
      A po zatym jest juz pozno 2 w nocy.
      Wszyscy porzebujemy wiecej optymizmu. Inaczej beda nas spotykaly rzeczy ktore nie zawsze sa
      wesole. Przegladajac to forum mysle ze zamalo piszemy o pozytywnych zdarzeniach.
      Przecigaja sie ludzie w tym co moze sie zdarzyc zlego. Niestety to na czym sie koncentrujemy
      bedziemy mieli w zyciu. Nie zamierzam nikogo do niczego namawac, zle nie lubie personalnych
      atakow, a widze ze to tu czesto wystepuje. Pisze bo sa osoby naprawde zagubione.
      Wszystko co pisze to przeszedlem na wlasnej skorze. Na pewno moglbym zrobic pewne rzeczy lepiej i
      szybciej gdyby taki bord istnial 30 lat temu. Ale nigdy nie jest za pozno. Na nauke na dzialanie na
      marzenia na milosc. wiecej optymizmu.
      CDN

      Witold Wolkowski
      email Witold@volny.com
      • Gość: lil Re: Milosc od pierwszego wejrzenia TAK JEST TO MOZLIWE IP: 195.101.177.* 17.08.01, 18:06
        rusza mnie ten temat, bo troche o tym ostatnio myslalam. zwykle "wpadalam" w
        kolejne zwiazki wlasnie na skutek tego "pierwszego wejrzenia". tylko coraz
        bardziej jestem pewna, ze to nie koniecznie milosc. zauroczenie, pociag
        seksualny? i na tym najczesciej sie konczylo, na seksie. nie chce uogolniac,
        jest prawdopodobne, ze nie jestem zdolna tworzyc wartosciowych zwiazkow i
        dlatego zaczynalo sie i konczylo na lozku. ale obiecuje sobie, teraz i za
        kazdym razem, ze najpierw poznam, upewnie sie, ze kocham, ze to wlasnie ten
        jedyny. moze tym razem sie uda. pzdr cieplo i tych, co od pierwszego i tych, co
        od kolejnego.l
    • Gość: xxx??? Re: Milosc od pierwszego wejrzenia IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 26.08.01, 20:45
      A ja swojego Ukochanego to juz kochalam, chociaz go jeszcze nie widzialam.
      I okazuje sie, ze tak tez mozna!!!
      pozdr
      • sara Re: Milosc od pierwszego wejrzenia 26.08.01, 21:12
        Jeszcze wczoraj nieznany
        poznany od niechcenia...
        piekniejsza od innych
        milosc od pierwszego spojrzenia...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka