Dodaj do ulubionych

Dziecięce marzenia...:)

IP: *.man.polbox.pl 13.07.01, 13:11
Kim chcieliście być w dzieciństwie? Kim jesteście teraz? Jak Wam z tym?
Obserwuj wątek
    • Gość: MPK Re: Dziecięce marzenia...:) IP: 10.129.132.* / *.acn.pl 13.07.01, 13:37
      Przepraszam, pisząc po raz pierwszy, nie zauważyłam miejsca na górze formularza
      na wpisanie "Autora". Poprawiam się:

      Gość portalu: Melba napisał(a):

      > Kim chcieliście być w dzieciństwie? Kim jesteście teraz? Jak Wam z tym?

      Wiadomo, że prawie nikomu się nie udaje :-)
      (Co może i lepiej, mielibyśmy nadprodukcję strażaków ;-))
      Czy robisz badania porównawcze,
      czy statystyczne,
      czy prywatnie,
      czy naukowo (raczej watpię, ale czort wie ...),
      czy co?
      :-)
      A może chodzi Ci o to, kto do czego się przyznaje?

      MPK

      • Gość: Melba Re: Dziecięce marzenia...:) IP: *.man.polbox.pl 13.07.01, 13:59
        A nie, tak mi się po prostu przypomniało, jak się wlokłam rano do biura, że
        miałam być pisarką. Na razie jedynie czekam na wydanie jednego rozdziału
        publikacji naukowej. W międzyczasie byłam terapeutką i edukowałam bąble lat 6 w
        prywatnej szkole. A teraz asystentuję zarządowi w prywatnej firmie - totalna
        nuda.
        Po prostu ciekawa jestem, jak inni. Może ktoś tym wymarzonym strażakiem został?
        Ściskam wszystkich weekendowo :)
    • faxio Re: Dziecięce marzenia...:) 17.12.01, 14:22
      Zawsze chcialam byc aktorka, nie zostalam, ale lubie sobie pograc troche w
      zyciu.
      Chcialam tez byc dobra wrozka i czasem jestem. Wtedy czuje sie najszczesliwsza.
      • Gość: tomekm Re: Dziecięce marzenia...:) IP: *.wifak.uni-wuerzburg.de 17.12.01, 16:07


        hej,

        zawsze chcialem byc supermenem, i to marzenie sie spelnilo.jestem zywym
        przykladem, ze chciec znaczy moc.napisalbym cos jeszcze, ale musze leciec.ktos
        ma klopoty....
        • Gość: ESL Re: Dziecięce marzenia...:) IP: 209.226.65.* 17.12.01, 16:57
          Oczywiscie, ze chcialem byc astronauta (albo raczej w komunistycznej wersji
          naszej tamtejszej rzeczywistosci - kosmonauta).
          Teraz ucze mlodych ludzi o roznych dziwnych rzeczach, ktore sie dzieja w
          naszych mozgach pod wplywem roznych substancji, krzywdze jakies myszy i szczury
          ale w sumie wole to niz podroze kosmiczne - ciagle chyba za duzo jest do
          naprawiania tu, na dole.
          A moj syn chce byc politykiem (!) i to mi sie dopiero wydaje "nie z tej ziemi".
          Szczesliwie, moje drugie dziecko ma bardziej normalne marzenia - medycyna.
    • Gość: Toi Re: Dziecięce marzenia...:) IP: *.cm-upc.chello.se 17.12.01, 18:01
      Chcialam byc pania w okienku na poczcie, sekretarka, mloda mamusia... Nie
      spelnilo sie i ciesze sie tym faktem bezgranicznie. Chcialam byc jeszcze tym i
      owym, dwie rzeczy sie spelnily czesciowo, ale jedna juz zdazylam sie nacieszyc
      i chce byc kim innym o kim w dziecinstwie nie pomyslalam
      • Gość: Andrzej Re: Dziecięce marzenia...:) IP: *.unl.edu 17.12.01, 19:57
        Najwiekszym marzeniem zawsze bylo dla mnie bycie maszynista kolejowym.
        Pociagu pasazerskiego. Pamietam, jako maly chlopiec w Wisle (tej od Malysza)
        w kazda niedziele na 9 rano wleczono mnie do kosciola. Kosciol graniczyl ze
        stacja kolejowa i poniewaz w czasie lata msze byly organizowane wokol kosciola,
        moglem widziec i slyszec wjezdzajace pociagi do Wisly. Widzialem zawsze
        maszyniste wychylonego przez okno, huk byl tak duzy, ze ksiedza nie bylo
        slychac przez kilka minut. Maszynista wydawal mi sie kims wolnym, nie z tego
        swiata, nieuwiazanym jak ja.
        Do dzisiaj czuje ogromny sentyment do pociagow, dworcow, lokomotyw etc.
        Pozdr, Andrzej.
    • kakadu79 Re: Dziecięce marzenia...:) 17.12.01, 21:19
      a ja chcialam być stolarzem.... zawsze podobał mi się zapach świezego
      drzewa.... moze jeszcze zostanę :-) na razie studiuję i jestem recepcjonistką...
    • zosia11 Re: Dziecięce marzenia...:) 17.12.01, 21:38
      Gość portalu: Melba napisał(a):

      > Kim chcieliście być w dzieciństwie? Kim jesteście teraz? Jak Wam z tym?

      Odkad siegam pamiecia chcialam byc taka jak starsi, oni mieli cos miedzy nogami i
      sikali na stojaka, a ja nie. Oni mieli zarost na buzi a ja nie, oni bili
      mlodszych a ja tez czesto tez tych wiekszych z siusiakiem, oni mieli wloski na
      klatce a ja tez nie. Pozniej lub w miedzyczasie chcialam byc baletnica, chodzilam
      nawet na lekcje baletu. Moze zostalo cos z tanca lub czucia. Potem chcialam
      zostac Anna Jantar oraz naturalnie Violetta Villas (w moim domu rodzina do tej
      pory nazywa mnie Viola-bo tatus w imie milosci do jej lokow dal mnie tak na
      drugie imie i przez lata z tego imienia wolal). Niestety totalna katastrofa i
      rozczarownie, w IV klasie szkoly podstawowej na lekcji spiewu uslyszalam swoj
      wlasny glos i ...przerazilam sie. Nigdy wiecej nie zaspiewalam publicznie. Bunt
      odbil sie na stopniach z przedmiotu "spiew" obecnie zwany "rytmika", z ktorym de
      facto ta obecna nie ma nic wspolnego..poza cudzyslowiem. Potem zapragnelam zostac
      kosmonautka...ktora jestem do dzis...

      zosia

      • Gość: Andrzej Re: Dziecięce marzenia...:) IP: *.unl.edu 17.12.01, 21:47
        zosia11 napisał(a):

        > Gość portalu: Melba napisał(a):
        >
        > > Kim chcieliście być w dzieciństwie? Kim jesteście teraz? Jak Wam z tym?
        >
        > Odkad siegam pamiecia chcialam byc taka jak starsi, oni mieli cos miedzy nogami
        > i
        > sikali na stojaka, a ja nie. Oni mieli zarost na buzi a ja nie, oni bili
        > mlodszych a ja tez czesto tez tych wiekszych z siusiakiem, oni mieli wloski na
        > klatce a ja tez nie. Pozniej lub w miedzyczasie chcialam byc baletnica, chodzil
        > am
        > nawet na lekcje baletu. Moze zostalo cos z tanca lub czucia. Potem chcialam
        > zostac Anna Jantar oraz naturalnie Violetta Villas (w moim domu rodzina do tej
        > pory nazywa mnie Viola-bo tatus w imie milosci do jej lokow dal mnie tak na
        > drugie imie i przez lata z tego imienia wolal). Niestety totalna katastrofa i
        > rozczarownie, w IV klasie szkoly podstawowej na lekcji spiewu uslyszalam swoj
        > wlasny glos i ...przerazilam sie. Nigdy wiecej nie zaspiewalam publicznie. Bunt
        >
        > odbil sie na stopniach z przedmiotu "spiew" obecnie zwany "rytmika", z ktorym
        > de
        > facto ta obecna nie ma nic wspolnego..poza cudzyslowiem. Potem zapragnelam zost
        > ac
        > kosmonautka...ktora jestem do dzis...
        >
        > zosia
        >

        Jestes cudowna,
        Pozdr, Andrzej.
        • Gość: czarek Re: Dziecięce marzenia...:) IP: 65.128.158.* 17.12.01, 22:20
          jak babcia ciagnela mnie po raz pierwszy do szkoly, to plakalem mowiac ze nie
          chce isc do szkoly, bo chce byc marynarzem, plywac na statkach. Potem chcialem
          byc literatem albo lesniczym (wyslano mnie z tego powodu do psychologa). W
          koncu zostalem outsiderem, jestem troche lesniczym, drwalem, piratem, lataczem,
          piszacym, muzykujacym etc. wiec chyba jakos zmiescilem sie w marzeniach, a moze
          je rozwinalem?
          • Gość: Andrzej Re: Dziecięce marzenia...:) IP: *.unl.edu 17.12.01, 23:04
            Gość portalu: czarek napisał(a):

            > jak babcia ciagnela mnie po raz pierwszy do szkoly, to plakalem mowiac ze nie
            > chce isc do szkoly, bo chce byc marynarzem, plywac na statkach. Potem chcialem
            > byc literatem albo lesniczym (wyslano mnie z tego powodu do psychologa). W
            > koncu zostalem outsiderem, jestem troche lesniczym, drwalem, piratem, lataczem,
            > piszacym, muzykujacym etc. wiec chyba jakos zmiescilem sie w marzeniach, a moze
            >
            > je rozwinalem?

            Jako dzieci chcemy byc tym, kim bylismy w poprzednim zyciu, gdyz karmiczna pamiec
            jest jeszcze bardzo swieza.
            Pozdr, Andrzej.
            • Gość: Toi Re: Dziecięce marzenia...:) IP: *.cm-upc.chello.se 18.12.01, 03:32
              Hehe, no tak, chcialam tez byc calym tlumem postaci z ksiazek Astrid Lindgren
              (zwlaszcza Pipi), Musierowicz, Montgomery, Burnett (to od 'Tajemniczego Ogrodu'
              i 'Malej Ksiezniczki') i innych; w ogole sporo bylo tych ksiezniczek oraz
              czarodziejek, zdaje sie, ze chcialam tez byc Muminkiem. Ach, no i Karolcia, co
              miala zaczarowany koralik. I gadajacym plastelinowym ludkiem z piornika
              Stokrotki. (W dziecinstwie bylam znacznie bardziej oczytana.) Poza tym czesto
              chcialam byc swoim kotem (do dzisiaj mi sie zdarza, nawet czesciej i bardziej),
              pamietam tez, jak to malenka Toi mowila do mamusi, ze calkiem fajnie mogloby
              byc takim kwiatkiem doniczkowym... (To sie tez dzisiaj zdarza...) Koniecznie
              chcialam tez byc Macepeace z takiego serialu dla doroslych 'Dempsey i
              Macepeace' tylko z Donem Johnsonem zamiast tamtego drugiego aktora,
              o parze detektywow co biegali, z kazdej strzelaniny wychodzili cali i jakos nie
              zabijali innych, w przerwach miedzy strzelaninami udawali, ze wcale nie sa w
              sobie zakochani i wszystko zawsze konczylo sie happy endem. (Hmm, to dzisiaj
              tez byloby niezle, tylko po co udawac, no i jesli nie udawac, to nie z Donem
              Johnsonem)

            • reggina Re: Dziecięce marzenia...:) 18.12.01, 10:06
              Mysle, ze to calkiem mozliwe. Jako dziecko strasznie chcialam tanczyc. Za
              kieszonkowe kupilam kwiatki i zanioslam do kosciola w intencji przyjecia do
              szkoly baletowej. Ale mnie nie przyjeli. A jednak przez lata wydawalo mi sie,
              ze musialam kiedys tanczyc, czulam to w srodku i kiedy widzialam tancerki czy
              nawet pointy to chcialo mi sie plakac. Ze wzruszenia i zalu.
              • Gość: Malwina Re: Dziecięce marzenia...:) IP: *.abo.wanadoo.fr 18.12.01, 10:20
                jachtem po oceanach
                podroznikiem po swiecie
                marynarzem (marynarka ?)
                • kwieto marynarz a marynarka 18.12.01, 11:01
                  mezczyzna podnoszacy ciezary to ciezarowiec, a kobieta... ciezarowka :"))

                  A ja kurcze nie pamietam kim chcialem byc w dziecinstwie, moze ja jestem
                  dopiero pierwszym wcieleniem??
                  • Gość: fanny Re: marynarz a marynarka IP: *.chello.pl 18.12.01, 12:53
                    Co ty kwieto, mnie sie tez na poczatku tak zdawalo, ale jak czytalam Toi,
                    przypomnialam sobie, ze chcialam byc kims w rodzaju Sherlocka Holmesa. Potem
                    chcialam byc agentka wywiadu. A potem zinteresowalam sie ... patomorfologia i
                    marzylam, zeby robic sekcje zwlok. Nadal jak patrze czasem na Scully z X-files
                    to mysle sobie, ze chcialabym robic wszystko to co ona.
                    • kwieto Re: marynarz a marynarka 18.12.01, 14:04
                      Nie wiem - odpowiada mi to kim jestem teraz. I na prawde nie pamietam kim
                      chcialem byc - nic mi sie nie kojarzy :(((
    • Gość: fnoll Re: Dziecięce marzenia...:) IP: 195.150.224.* 18.12.01, 12:58
      w pierwszych klasach podstawowki chcialem byc archeologiem (grzebac w
      piramidach w egipcie), z kumplami robilismy wyprawy odkrywcze do pobliskich
      bunkrow, poza tym fascynowala mnie ufologia, moja kultowa ksiazka byli "goscie
      z kosmosu" autorstwa zdaje sie zbigniewa nycza - mozna powiedziec, ze na niej
      uczylem sie czytac - no i naturalnie komiksy na podstawie ksiazek denikena

      a wczesniej, w przedszkolu, to jak u wiekszosci zaleznie od swiete chcialem byc
      to milicjantem, to strazakiem...

      mysle, ze moje zainteresowanie archeologia z moimi obecnymi studiami
      psychologicznymi ma wiele wspolnego (po drodze myslalem jeszcze o fizyce
      czastek elementarnych, politologii, filozofii i medycynie), i tu i tu cos
      ukrytego sie wygrzebuje, odkrywa, opisuje ;-) - takze poniekad realizuje
      marzenia dziecinstwa, tanszym kosztem, bo nie musze jechac do egiptu :-)

      pytanie - czy bede pracowac w zawodzie? ale, nawet jesli nie, to nie sadze zeby
      moje fascynacje zostaly odstawione na polke - ciekawosc jest u mnie bardzo
      silnym motywem :-)

      pzdr

      fnoll
      • Gość: Malwina Re: Dziecięce marzenia...:) IP: *.abo.wanadoo.fr 18.12.01, 13:15
        wiesz co by ci psychogeneologia (?) powiedziala na temat wyboru archeologii jako zawodu ?
        Czy odkryles juz rodzinna tajemnice ?
        • Gość: fnoll Re: Dziecięce marzenia...:) IP: 195.150.224.* 18.12.01, 13:34
          jakbym odkryl to juz nie bylyby tajemnice, no nie? ;-)

          ale fakt, ze moi rodzice nie sa z tych co zameczaja opowiesciami z cyklu "jak
          to bylo za ich czasow" i "jak to tobruk zdobywali i pod studziankami wojowali"

          czasem cos roztopy wyrzuca na powierzchnie - jednym z moich ulubionych
          znalezisk z historii rodzinnej jest fakt, ze moj prapradziadek byl ksiedzem
          katolickim, ktory sobie ze swa gosposia (a moja praprababcia) pofolgowal - bez
          tego ulegniecia grzesznym popedom mnie by nie bylo!

          jednak, co by nie rzec, wprawna imaginacja archeologa na podstawie paru
          elementow moze odtworzyc calosc! mniej-wiecej, i to jest fascynujace zajecie, z
          paru sladow rekonstruowanie zaginionej przeszlosci

          pzdr

          fnoll
          • sabe-na Re: Dziecięce marzenia...:) 18.12.01, 14:47
            Gość portalu: fnoll napisał(a):

            > jednak, co by nie rzec, wprawna imaginacja archeologa na podstawie paru
            > elementow moze odtworzyc calosc! mniej-wiecej, i to jest fascynujace zajecie, z
            >
            > paru sladow rekonstruowanie zaginionej przeszlosci
            >
            Ja tez chcialam byc archeologiem!
            Razem z bratem w ogrodzie u dziadkow nakopalismy mnostwo dolow w poszukiwaniu
            skarbow ( zostalismy sami na caly dzien).
            A dziadek niestety interesowal sie tylko tym "co by bylo gdyby ktos o zmroku w
            ten dol wpadl?"
            Teraz czasem "przekopuje" sie przez stosy papierow.

            A moja corka na razie chce zostac aktorka albo ksiezniczka :)
            • pomeranka Re: Dziecięce marzenia...:) 18.12.01, 15:20
              Kiedyś wezwano moich rodzców do szkoły (V klasa podstawówki) za to, że na
              wypracowaniu na temat: "Kim byś chciał zostać w przysłości i dlaczego?"
              napisałam tylko jedno zdanie: "Czyż to nie pięknie brzmi? Korespondent z Bonn -
              mówi Pomeranka Kowalska".
              Pani od polskiego była oburzona a moja mam do dziś to wspomina jako niezła
              anegdotę.

              Dziennkarka nie zostałam- uprawiam bardziej krwiożerczy zawód:)
              • Gość: ba-ba Re: Dziecięce marzenia...:) IP: *.wifak.uni-wuerzburg.de 18.12.01, 15:27


                Serwus,

                Chcialem byc policjantem, ale dzisiaj kradne tylko samochody, i siedze po uszy
                w brudnych interesach.
                Wciaz mam sie jednak za dobrego czlowieka.Sa rzeczy, ktorych bym nigdy nie
                zrobil.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka