Dodaj do ulubionych

Czy i Wam "coś-kiedyś" pękło?

27.08.02, 23:12
Wpadła mi w łapki płytka z muzyką filmową.
Wieczór, cisza w domu, chwila spokoju (to rzadkie!), miły półmrok,
nicnierobienie więc muzyka i...wzięło i pękło...zeszlochałam się nie z
konkretnego powodu, jeno z przejmującej urody tej muzyki, która pasowna była
do mojego nastroju wyjątkowo.

Parę podobnych "pęknięć" w moim życiu już było ( może nie aż tak
intensywnych, jak dzisiaj, ale ten chwyt za gardło- wiecie :)), zawsze miały
związek ze sztuką ( muzyka, obraz, architektura i pokrewne).

Uściski ślę dla Waszych "pęknięć"

rozpęknięta Ta_
Obserwuj wątek
    • roseanne Re: Czy i Wam 'coś-kiedyś' pękło? 28.08.02, 01:12
      dzis Kuba do mnie zadzwonil ,od kolegi.
    • mariposa Re: Czy i Wam 'coś-kiedyś' pękło? 28.08.02, 08:01
      aaaaaaaaaach... pekalo, pekalo...

      pierwszy raz jak pierwszy raz (i jak dotad jedyny) opuszczalam Paryz. moim
      wybuchem rozpaczy spowodowalam zywe zainteresowanie calego autobusu
      wypelnionego mlodzieza licealna, do ktorej tez owego czasu sie zaliczalam.

      a wlasciwie to tak zupelnie pierwszy raz to w przedszkolu pod wplywem piosenki
      o Wisle, jak to wytrysla z gor, chcial ja zatrzymac bor, szumialy jej drzewa i
      ptak dla niej spiewal, lecz zostawila bor... czy to normalne, zeby sie
      czterolatek rozplakal/a pod wplywem przedszkolnej piosenki?!?!?

      a potem kiedys tak pod wplywem gorskiego strumienia, ktory byl tak beztroski,
      jednoczesnie wieczny i mlody, a do tego slonko przemykalo sie miedzy galeziami
      swierkow, ze az mi sie tak jakos ciezko na duszy zrobilo (a moze to przez te
      Wisle, co wytrysla z gor... ;-) )

      i zawsze kiedy slysze piosenke "Life in mono", a zwlaszcza niespodziewanie, w
      srodku nocy na zasnutym mgla poznanskim Starym Rynku...

      i kiedy widze siebie w zdjeciach mojej mamy z liceum...

      a zupelnie ostatnio przedwczoraj, kiedy w momencie, gdy wszyscy z lodki
      wskoczyli do wody, rozlegly sie dzwieki kobzy, odbijajace sie echem o
      przybrzezne skaly (no, ale wtedy, nie za bardzo moglam sobie pozwolic, zeby
      pekac ;-) )

      no i tak to juz sobie popekam od czasu do czasu i niedlugo to juz pewnie nie
      bedzie co sklejac...
      • Gość: Malwina Re: Czy i Wam 'coś-kiedyś' pękło? IP: *.abo.wanadoo.fr 28.08.02, 09:48
        sluchajac symfonii z nowego swiata na zywo
        na koncertach muzyki klasycznej w filharmonii bydgoskiej
        nad jeziorem mazurskim zamglonym
        gdy pada rozpaczliwie deszcz i wierzby takie smutne
        w parku krajobrazowym w (znowu) bydg. - gdy przez chmury slonce przebija i niebo inne (moje !) niz we
        francji

        dla pocieszenia mariposa'y :
        podobno nawet posklejana i popekana jestem sliczna ;-) - na zasadzie antyka w desie ?
      • Gość: Malwina Re: Czy i Wam 'coś-kiedyś' pękło? IP: *.abo.wanadoo.fr 28.08.02, 09:49
        sluchajac symfonii z nowego swiata na zywo
        na koncertach muzyki klasycznej w filharmonii bydgoskiej
        nad jeziorem mazurskim zamglonym
        gdy pada rozpaczliwie deszcz i wierzby takie smutne
        w parku krajobrazowym w (znowu) bydg. - gdy przez chmury slonce przebija i niebo inne (moje !) niz we
        francji

        dla pocieszenia mariposa'y :
        podobno nawet posklejana i popekana jestem sliczna ;-) - na zasadzie antyka w desie ?
      • Gość: Malwina Re: Czy i Wam 'coś-kiedyś' pękło? IP: *.abo.wanadoo.fr 28.08.02, 09:51
        sluchajac symfonii z nowego swiata na zywo
        na koncertach muzyki klasycznej w filharmonii bydgoskiej
        nad jeziorem mazurskim zamglonym
        gdy pada rozpaczliwie deszcz i wierzby takie smutne
        w parku krajobrazowym w (znowu) bydg. - gdy przez chmury slonce przebija i niebo inne (moje !) niz we
        francji

        dla pocieszenia mariposa'y :
        podobno nawet posklejana i popekana jestem sliczna ;-) - na zasadzie antyka w desie ?
        • malwinamalwina diabelska maszyna ! 28.08.02, 10:04
          to nie ja ! ja nie klikam ! bo znam to forum i jego "szybkosc" ! to ta maszyna, sama z siebie, zwariowala
          chyba !!!!
          • Gość: Ulrunn Re: diabelska maszyna ! IP: *.szeptel.net.pl 28.08.02, 19:26
            Tak...
            • iwa.ja pęknięcie, pęknięcia... 28.08.02, 21:25
              Nie byłam przez parę lat w Tatrach, bo brzuch, karmienie, brzuch, karmienie....
              Dla dotlenienia maluchów wyjazd pod gruszę do Starego Sącza. Spacerki, też po
              rynku. W rynku przystanek autobusowy, a tam napisane "Zakopane". Nagła decyzja.
              Pakowanko. Dzieci w wózek i nosiłki. Autobus minął Krościenko. Nagle...
              pokazały się Tatry. Wyglądały dokładnie tak samo, jak je zostawiłam. Nie
              zmieniły się, chociaż na świecie pojawiły się moje dzieci.
              - Mamusiu, źle się czujesz? - zapytało moje dziecko, kiedy bezczelnie ryczałam
              w autobusie...
    • momi Re: Czy i Wam 'coś-kiedyś' pękło? 28.08.02, 21:46
      Ja poryczałam sie kilka lat temu na koncercie Piwnicy pod Baranami.Było to
      akurat po dramatycznych przejsciach w moim zyciu , po stracie bliskich
      osob. "Przychodzimy, odchodzimy" spowodowało,ze cos we mnie pęklo.Czesto
      wzruszam się na koncertach w filharmonii.Generalnie działa na mnie
      muzyka.Popłakałam sie słysząc(i ogladając ) zakończenie Cinema Paradiso
      Tornatore i Okruchy życia Sauteta.Wzruszyłam sie kiedy jako 19 latka wreszcie
      zobaczyłam Paryż.Dojeżdżałam i z oddali wyłaniała sie Wieża Eiffla.
      • pinkink Re: i jeszcze jak! 29.08.02, 06:33
        Przeczytalam tytul watku i sadzilam, ze bedzie o niechcianej prokreacji))).

        Po blizszym przyjrzeniu okazalo sie, ze i ja mam podobne doswiadczenie za soba.
        Troche sie tego wstydze. Bo swiadczyc moze o niezrownowazeniu i afektacji.
        I swiadczy! Ale trudno.
        Bylo to w trakcie zwiedzania John Paul Getty Museum w Los Angeles.

        Pan ten, jakkolwiek sam niewiele znal sie na sztuce- zrobil pieniadze na ropie
        naftowej- zapisal ogromne pieniadze na swoje muzeum i podobno malo kto dzisiaj
        moze konkurowac z cenami, ktore na powazniejszych aukcjach za ciekawe
        eksponaty jest w stanie zaplacic.W zwiazku z tym kolekcje tam zgromadzone sa
        oszalamiajace.

        Nie jestem wcale jakims niebywalym znawca sztuki. Ot, tyle co przecietny
        humanista. Sztuke antyku znalam z brzydkich reprodukcji, malo ciekawych albumow
        i prawde mowiac, nigdy mnie nie porywala.
        Az do wizyty u Gettiego.
        Chodzilam jak porazona. Nie zwracalam uwagi na ludzi. Rzezba grecka /jedyny
        Lizyppos na swiecie/i rzymska, a szczegolnie glowy - no, to juz mnie zabilo!
        Przygladalam sie z bliziusienka. Prawie dotykalam i gladzilam.

        Moglam sobie na takie ekscesy pozwolic bo J.P.Getty's Museum jest o tyle
        nietypowe, ze obok wolnego wstepu, eksponaty sa nieogrodzone. Za to zamiast
        klasycznych babc, robiacych na szydelku i nie zwracajacych uwagi na
        wiedzajacych jak w Zachecie np., stoja rosle chlopy i baby z ganami i
        usmiechaja sie grzecznie do publiki.
        No, ale nie o tym...

        Po pawilonie z antykiem nie mialam ochoty na nic wiecej. Wyszlam na zewnatrz i
        sie splakalam zywa lza.
        Obsuwa jak niewiem, ale nie zalezalo mi. Odreagowywalam szok.
        To bylo pierwszy i jedyny raz w moim zyciu.


        • malwinamalwina Re: i jeszcze jak! 29.08.02, 10:06
          przypomnialas mi ! ta sama reakcja ! - porazenie piorunujace przed "umierajacym galileuszem "! rece mi
          lgnely do rzezby wyjsc nie moglam, odkleic sie od niej, fascynacja kompletna !
    • Gość: kasia28 Re: Czy i Wam 'coś-kiedyś' pękło? IP: *.atol.com.pl 29.08.02, 10:42
      Czy i Wam 'coś-kiedyś' pękło?

      Jasne! wazon, filiżanka i dwie szklanki:)

      Pękło, pękło. Tylko ja te pęknięcia dzielę na pozytywne i negatywne. Pozytywne
      pęknięcie to było np. gdy ujrzałam po raz pierwszy mojego synka, myślałam, że
      się "rozlecę":) Albo, gdy mój mąż zaproponował mi wspólne... "chodzenie".
      Chyba myślał, że nie jestem zachwycona:)
      A negatywne? Np. pierwsze poronienie, albo wiadomość o mojej chorobie i moich
      perspektywach, choć wtedy chyba czułam się bardziej "stratowana". I jeszcze
      jedno pęknięcie, które trudno mi zrozumieć na pogrzebie mojego ojca. Był w
      moim życiu tylko do 4-go roku życia, a i tak kojarzył mi się z biciem,
      alkoholem i z "przyrodnią" siostrzyczką, córką pewnej pani. Potem go nigdy nie
      było, oprócz odcinków z alimentami od komornika i 2-3 kartek z więzienia. Nie
      czułam do niego nic, nie, czułam: nienawiść, złość, potem żal i przede
      wszystkim obcość. Szłam na pogrzeb bez czucia, z obowiązku, bez żalu za tym
      człowiekiem. I nagle coś pękło we mnie, zawyło, spłakałam się jak bóbr, byłam
      cała mokra, ale musiałam wypłakać cały żal, całą samotność dziecka. To nie
      było miłe.

      Życzę wszystkim pozytywnych pęknięć
      Kasia
      • Gość: lika Re: Czy i Wam 'coś-kiedyś' pękło? IP: *.interserv.net.pl / 192.168.2.* 29.08.02, 15:33
        Kasia, to mi bardziej wygląda na "oczy w mokrym miejscu":), czyli taki typ
        reaktywności. I przydarza nam się (owe wzruszenia przedziwne) to częściej niz
        przeciętnym zjadaczom chleba i "zużywcom" chsteczek higienicznych.
        P.S. A Jagusia w "Chłopach" tak reagowała na muzyke organową w kosciele:)
        Samych pozytywnych wzruszeń:)
        • pinkink Re: Czy i Wam 'coś-kiedyś' pękło? 30.08.02, 06:59
          Jesli o mnie chodzi, to nie umiem latwo plakac.
          Wyjatek: jakies dziecieco--zwierzece filmowe opresje.Wtedy potrafie sie zryczec
          jak bak! Ale tylko sama, bo sie wstydze.
          'Pekniecie' przy rzezbie bylo tylez gwaltowne co zupelnie nieprzewidziane i
          wprawilo mnie w oslupienie, ktore trwa do teraz.)))

          Dziekuje za ten watek.Podtrzymal mnie na duchu. Myslalam, ze to tylko ja taka
          wariatka.
          Pozdrawiam.
    • trzcina Pęki i pęknięcia 30.08.02, 20:09
      Sztuka mnie raczej "zastyga" w czasie i myśleniu.
      Takie "Nenufary", niektóre Sisleye, La Tour,przyroda po horyzont rozległa,
      muzyki rozmaite, a jeszcze grane w architekturze niepojętej... powoduje, że nie
      chcę wyjść z tego czasu i miejsca.
      "Pęka" mnie raczej słowo ludzkie w czas powiedziane. Jedno takie przepraszam na
      cała noc mnie kiedyś pękło. Słowo przywołane, w filmie, literaturze, pamięć
      reanimujace znienacka.
      To pęknięcia duże.
      I są pęki mniejsze, małe, maciopskie, kiedy wzruszenie mniejsze, gardła nie
      zatyka,a oczy
      spocone:)

      Może rzadko rozpękam się potęznie dzięki tym małym pękom?
      t.





      • ta_mar_ta Re: Pęki i pęknięcia 30.08.02, 22:13
        trzcina napisała:

        > ...I są pęki mniejsze, małe, maciopskie, kiedy wzruszenie mniejsze, gardła >
        >nie zatyka, a oczy spocone:)
        > Może rzadko rozpękam się potęznie dzięki tym małym pękom?
        > t.

        Zapewne :) Tak sobie po tichońku "pęku-pęku" i rozładujesz ten wielki pęk,
        który w człowieku wspęka się powoli , aż wypęknąć musi, czasem i dla
        rozpęknietego w sposób zaskakujący.
        Zwłaszcza tego, który z ważkich powodów musi być na codzień nierozpękalny.

        Pęk pęków pięknych tych wielkich i tych w pąkach dołączam

        Ta_
        • Gość: Izabella Re: Pęki i pęknięcia IP: *.vgernet.net 03.09.02, 20:11
          Bardzo ciekawy watek:) Mnie tez sie kilka zdazylo "peknac"(fajne okreslenie).
          Pierwszy raz bylo po kilku latach mieszkania w USA i dosyc czestym pobycie w
          NYC pojechalam zobaczyc Statue Wolnosci. Widzialam ja z daleka nie raz, ale
          zawsze kolejka turystow odstraszla aby ja zobaczyc z bliska. Tego dnia nie
          zapomne nigdy w zyciu. Nie zapomne uczucia jakie mna targalo zblizajac sie tym
          turystycznym stateczkiem do Statuy Wolnosci. Jaka ona piekna, dorodna, godziwa,
          wielka, dumna i jakze przyjaznie patrzy w morze. Nie wiem jak to opisac widok
          ten byl wprost niesamowity i tez wowczas peklam. Lzy splywaly po policzkach a
          wnetrze nie moglow wyrazic podziwu, zachwytu oddawalo tylko dziwne kolatanie
          serca.
          Drugi raz bylo na pierwszym przedstawieniu teatralnym. Od tematego czasu chodze
          do teatru przy kazdeje mozliwej sposobnosci.
          • mamosz Re: Pęki i pęknięcia 03.09.02, 22:35
            Pewnego razu w Krakowie ,przed ołtarzem Wita Stwosza i nie z uniesień
            religijnych tylko z poczucia nieopisanego piękna. Uuuuh.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka