ta_mar_ta
27.08.02, 23:12
Wpadła mi w łapki płytka z muzyką filmową.
Wieczór, cisza w domu, chwila spokoju (to rzadkie!), miły półmrok,
nicnierobienie więc muzyka i...wzięło i pękło...zeszlochałam się nie z
konkretnego powodu, jeno z przejmującej urody tej muzyki, która pasowna była
do mojego nastroju wyjątkowo.
Parę podobnych "pęknięć" w moim życiu już było ( może nie aż tak
intensywnych, jak dzisiaj, ale ten chwyt za gardło- wiecie :)), zawsze miały
związek ze sztuką ( muzyka, obraz, architektura i pokrewne).
Uściski ślę dla Waszych "pęknięć"
rozpęknięta Ta_