Dodaj do ulubionych

I ZNOW WYJECHAL Z MAMUSIA

IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 30.08.02, 09:26
Obiecywal rok temu ze to ostatni raz a teraz znow go nie ma bo wyjechal z
Nia,a ja zostalam sama jak palec z praca i egzaminem na glowie.Zle mi.
Obserwuj wątek
    • Gość: eldo Re: I ZNOW WYJECHAL Z MAMUSIA IP: *.acn.pl / 10.131.132.* 30.08.02, 14:59
      możesz uściślić?
    • Gość: Imagine Re: I ZNOW WYJECHAL Z MAMUSIA IP: *.unl.edu 30.08.02, 20:21
      Gość portalu: Kaska21 napisał(a):

      > Obiecywal rok temu ze to ostatni raz a teraz znow go nie ma bo wyjechal z
      > Nia,a ja zostalam sama jak palec z praca i egzaminem na glowie.Zle mi.

      A iii ty.
    • Gość: Plujek Re: I ZNOW WYJECHAL Z MAMUSIA IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 01.09.02, 00:17
      Z czyją mamusią?
      • Gość: Kasia Re: I ZNOW WYJECHAL Z MAMUSIA IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 01.09.02, 10:41
        Jak bedziesz kiedyś mamusią,też bardzo bedziesz się cieszyc jak syn poświęci
        czas i wyjedzie z Tobą.Co w tym złego? Nalezy Go docenić za szacunek dla mamusi.
        Brawo dla wspaniałego syna.
        • millka26 Re: I ZNOW WYJECHAL Z MAMUSIA 02.09.02, 08:34
          Czesc
          niby za co ma G0 cenic, za to, ze wyjechal z mamusia i zostawil ja sama?, za
          to, ze gdy Go potrzebuje on jest z matka nie z nia?
          • Gość: Kasia Re: I ZNOW WYJECHAL Z MAMUSIA IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 02.09.02, 11:10
            millka26 napisała:

            > Czesc
            > niby za co ma G0 cenic, za to, ze wyjechal z mamusia i zostawil ja sama?, za
            > to, ze gdy Go potrzebuje on jest z matka nie z nia?


            ]
            za szacunek do matki.
            a pannica przesadza,ma zajęcia ,nie jest On w tym momencie niezbędny.
            nie mieszkają razem,nie łączy ich nic poza zauroczenie.
            matka nie zabiera syna złosliwie,nie jest to również częste(raz na rok).
            Wszystko w granicach normy.

            • Gość: Kaśka21 Re: I ZNOW WYJECHAL Z MAMUSIA IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 02.09.02, 19:06
              Gość portalu: Kasia napisał(a):

              > millka26 napisała:
              >
              > > Czesc
              > > niby za co ma G0 cenic, za to, ze wyjechal z mamusia i zostawil ja sama?,
              > za
              > > to, ze gdy Go potrzebuje on jest z matka nie z nia?
              >
              >
              > ]
              > za szacunek do matki.

              !!!!!!A skad Ty możesz wiedzieć co nas łaczy!??? Pewnie juz zapomniłaś jak to
              jest być młodym,zakochanym, pełnym obaw itp. Nie oceniaj po pozorach...
              > a pannica przesadza,ma zajęcia ,nie jest On w tym momencie niezbędny.
              > nie mieszkają razem,nie łączy ich nic poza zauroczenie.
              > matka nie zabiera syna złosliwie,nie jest to również częste(raz na rok).
              > Wszystko w granicach normy.
              >
    • Gość: Kaska21 Re: I ZNOW WYJECHAL Z MAMUSIA IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 02.09.02, 09:22
      Moim zdaniem nadchodzi taki czas kiedy pepowina powinna zostac w naturalny
      sposob odcieta.Gorzej jak jedna ze stron nie moze sie z tym pogodzic i robi
      wszystko zeby zatrzymac dorosle juz dziecko przy sobie, krzywdzac tym je i jego
      bliskich. W przypadku mojego chlopaka tak wlasnie jest, on jest ofiara a przy
      tym i ja, muszac ciagle sie jej obawiac. To jest meczace i boje sie zeby nasze
      szczescie kiedys sie bardzo gwaltownie nie skonczylo. Jeszcze dodam ze on ma
      dobre serce a ona na tym zeruje biorac go wciaz na litosc i wywolujac w nim
      wyrzuty sumienia. Strasznie mu współczuje, szkoda mi Go, gdy widze jak sie
      męczy,wtedy też jej ulegam, staram się nie naciskać na Niego,choć żle mi. Kiedy
      on jej mówi,ze przecież ma juz własne życie to ona każe mu wynosić się z
      domu.Czy to nie jest paranoja? Czy nie może być normalnie? Co ja mogę zrobić
      żeby każdemu było lepiej???Mi też... Ja sama też wpadam w obłęd, ciągle sobie
      wyobrażam, jak to będzie kiedyś gdy będziemy małzeństwem z teściową na karku
      wszędzie i zawsze.Bedzie się wtrącać,"doradzać", jeżdzić z nami na wakacje
      itp.itd. Coraz bardziej się boję.Czasami chcę uciec,nie umiem, za bardzo Go
      kocham.
      • Gość: Kasia Re: I ZNOW WYJECHAL Z MAMUSIA IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 02.09.02, 11:14
        Odcięta pepowina nie musi oznaczać braku jakichkolwiek wyjazdów
        Pomyśl troszkę szerzej,mniej egoistycznie
        • anx Re: I ZNOW WYJECHAL Z MAMUSIA 02.09.02, 11:41
          Kasia!
          Wiem dokładnie co czujesz, czytając Twoją wypowiedź miałam wrażenie, że to ja
          ją napisałam.
          Bezustanny szantaż , przede wszystkim emocjonalny, grożenie, branie na litość.
          To u mnie i mojego faceta codzienność.......niestety.....
          Wszystko jest źle, nie tak, nie w porę. Kiedy się zaręczyliśmy ( oczywiście
          wbrew woli mamusi) uwierz mi.... ta kobieta popsuła mi jeden z najpiękniejszych
          dni w życiu. Takiego zachowania nie widziałam nigdy i u nikogo, zaczęła
          histeryzować, że po co, że za wcześnie ......jakieś bezsensowne
          argumenty.......oczywiście wszystko mówiła jemu, bo przy mnie jest słodka jak
          miód, aż do wymiotów, nigdy przy mnie nie powiedziała złego słowa , co nie
          zmienia faktu że jak mnie nie ma to..... szkoda gadać. Oczywiście nawet nie
          zapytała mnie o zaręczyny , nie chciała obejrzeć pierścionka , po prostu
          oświadczyła mojemu facetowi, że nie przyjmuje tego do wiadomości i nawet nie
          zaprosiła nas na górę do mieszkania. Jest mi tak bardzo przykro, że czasami nie
          mogę sobie znaleźć miejsca. Przecież ja nic złego jej nie zrobiłam, pokochałam
          tylko jej syna.
          A co do wyjazdów: ostatnio pojechaliśmy na weekend, było super, po powrocie ten
          sam schemat: przy mnie sztuczne uśmiechy, ale jak została z nim sam na sam to
          się zaczęło.........co to jest, że tak jeździcie, jak małżeństwo, jedź lepiej
          na działkę i siedź z babcią tydzień a nie z obcymi (!!!!!!!!) osobami jeździsz
          ( dodam że jesteśmy ze sobą 5,5 roku , jak już pisałam pół roku temu
          zaręczyliśmy się). Nie rozumiem tej kobiety, naprawdę, nie rozumiem. Straciła
          już mnie jako synową, wiem, ze bariera jaką wytworzyła jest tak wielka, że
          nigdy nie zdołam jej przejść. Ale dlaczego ona uparła się, żeby stracić też
          syna?
          • Gość: Kaśka21 Re: I ZNOW WYJECHAL Z MAMUSIA IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 02.09.02, 19:21
            anx napisała:

            > Kasia!
            > Wiem dokładnie co czujesz, czytając Twoją wypowiedź miałam wrażenie, że to ja
            > ją napisałam.
            > Bezustanny szantaż , przede wszystkim emocjonalny, grożenie, branie na
            litość.
            > To u mnie i mojego faceta codzienność.......niestety.....
            > Wszystko jest źle, nie tak, nie w porę. Kiedy się zaręczyliśmy ( oczywiście
            > wbrew woli mamusi) uwierz mi.... ta kobieta popsuła mi jeden z
            najpiękniejszych
            >
            > dni w życiu. Takiego zachowania nie widziałam nigdy i u nikogo, zaczęła
            > histeryzować, że po co, że za wcześnie ......jakieś bezsensowne
            > argumenty.......oczywiście wszystko mówiła jemu, bo przy mnie jest słodka jak
            > miód, aż do wymiotów, nigdy przy mnie nie powiedziała złego słowa , co nie
            > zmienia faktu że jak mnie nie ma to..... szkoda gadać. Oczywiście nawet nie
            > zapytała mnie o zaręczyny , nie chciała obejrzeć pierścionka , po prostu
            > oświadczyła mojemu facetowi, że nie przyjmuje tego do wiadomości i nawet nie
            > zaprosiła nas na górę do mieszkania. Jest mi tak bardzo przykro, że czasami
            nie
            >
            > mogę sobie znaleźć miejsca. Przecież ja nic złego jej nie zrobiłam,
            pokochałam
            > tylko jej syna.
            > A co do wyjazdów: ostatnio pojechaliśmy na weekend, było super, po powrocie
            ten
            >
            > sam schemat: przy mnie sztuczne uśmiechy, ale jak została z nim sam na sam to
            > się zaczęło.........co to jest, że tak jeździcie, jak małżeństwo, jedź lepiej
            > na działkę i siedź z babcią tydzień a nie z obcymi (!!!!!!!!) osobami
            jeździsz
            > ( dodam że jesteśmy ze sobą 5,5 roku , jak już pisałam pół roku temu
            > zaręczyliśmy się). Nie rozumiem tej kobiety, naprawdę, nie rozumiem. Straciła
            > już mnie jako synową, wiem, ze bariera jaką wytworzyła jest tak wielka, że
            > nigdy nie zdołam jej przejść. Ale dlaczego ona uparła się, żeby stracić też
            > syna?
            >
            >
            • Gość: Julia Re: KASKA 21 I ANX IP: 5.2.1R1D* / *.cpe.net.cable.rogers.com 03.09.02, 03:17
              A kogo masz na mysli piszac w liczbie mnogiej: a co my sobie myslimy o niej
              itd? Jeszcze nie zony a juz takie pazerne wiedzmy z was dziewczyny. No i ten
              sam schemat jak zwykle: moi rodzice dobrzy i wyrozumiali, miod na rane ( czy
              dla niego rowniez, czy tez egoistycznie zakladacie ze on ich tak samo kocha
              jak wy? ), ja dobra i bez wad, tesciowa ( przyszla) zla, potwor z pepowina na
              wierzchu ciagle przytwierdzona do mojego faceta ( czytaj jej syna), on-
              bezwolny, slaby, ulegly, sterroryzowany przez .....???? No wlasnie przez kogo
              on jest sterroryzowany? Przez matke? A moze raczej przez swoja facetke!!!
              Tak , wlasnie. Jeszcze nie zrzucil kajdanow zarzuconych mu rzekomo przez matke
              a juz popadl w niewole ze swoja facetka, ktora chce go na sile sterroryzowac i
              wtloczyc w niewolnicze ramy. A moze ich matki maja racje, ze sa wam przeciwne,
              moze zreszta nie wam, a jego planom na przyszlosc( studia itp). Moze w jego
              najlepiej pojetym interesie nie jest najlepiej wiazac sie z wami, albo wiazac
              sie teraz? To ze on wam sie podoba, nie znaczy ze i wy jemu tak samo.
              • Gość: Kaska21 Re: KASKA 21 I ANX IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 03.09.02, 09:27
                Gość portalu: Julia napisał(a):

                > A kogo masz na mysli piszac w liczbie mnogiej: a co my sobie myslimy o niej
                > itd? Jeszcze nie zony a juz takie pazerne wiedzmy z was dziewczyny. No i ten
                > sam schemat jak zwykle: moi rodzice dobrzy i wyrozumiali, miod na rane ( czy
                > dla niego rowniez, czy tez egoistycznie zakladacie ze on ich tak samo kocha
                > jak wy? ), ja dobra i bez wad, tesciowa ( przyszla) zla, potwor z pepowina na
                > wierzchu ciagle przytwierdzona do mojego faceta ( czytaj jej syna), on-
                > bezwolny, slaby, ulegly, sterroryzowany przez .....???? No wlasnie przez kogo
                > on jest sterroryzowany? Przez matke? A moze raczej przez swoja facetke!!!
                > Tak , wlasnie. Jeszcze nie zrzucil kajdanow zarzuconych mu rzekomo przez
                matke
                > a juz popadl w niewole ze swoja facetka, ktora chce go na sile sterroryzowac
                i
                > wtloczyc w niewolnicze ramy. A moze ich matki maja racje, ze sa wam
                przeciwne,
                > moze zreszta nie wam, a jego planom na przyszlosc( studia itp). Moze w jego
                > najlepiej pojetym interesie nie jest najlepiej wiazac sie z wami, albo wiazac
                > sie teraz? To ze on wam sie podoba, nie znaczy ze i wy jemu tak samo.



                SZKODA NA CIEBIE SLOW "FACETKO" :)

                • Gość: Julia Re: KASKA 21 IP: 5.2.1R1D* / *.cpe.net.cable.rogers.com 03.09.02, 14:35
                  Na ciebie rowniez . Jestes nie tylko prozna i egoistyczna ale zwyczajnie nie
                  rokujaca zadnej nadzieji na przyszlosc. Nie dziwie sie matce , ze nie chce
                  miec kogos takiego jak ty w poblizu swego syna. Brrrr Ps. Jezeli
                  facet/facetka sa takim brzydkim wedlug ciebie okresleniem to dlaczego go
                  uzywasz w stosunku do tego chlopaka ???
          • millka26 Re: I ZNOW WYJECHAL Z MAMUSIA 03.09.02, 08:43
            Anx, Kaska21 rozumiem Was calkowicie, wiem co czujecie bo jestem w takiej samej
            sytuacji. Staralam sie przez dlugi czas, zrozumiec matke mojego chlopaka,
            przelamywalam sie i robilam wszystko, zeby ja zadowolic bo wiedzialam ze jesli
            Ona bedzie szczesliwa to moj chlopak bedzie mial spokoj w domu ... niestety
            myslilam sie cokolwiek bym nie zrobila bylo zle :((. Gdy miala urodziny
            kupowalam najpiekniejszy bukiet kwiatow, zeby sprawic jej przyjemnosc,
            rezygnowalismy z wyjsc na imprezy bo Ona zle sie czula i nie chciala zostac
            sama w domu, rozmawialam z nia, dzielilam sie problemami bo chcialam zeby nas
            to zblizylo lecz to wszystko jest teraz wykorzystywane przeciwko mnie :((,
            teraz juz nie mowi zostancie w domu bo zle sie czuje teraz stwierdza "masz
            zostac w domu bo jestes moim synem", wyjechalismy na weeken i musielismy wrocic
            bo przed swietami nalezy pomalowac plotek, w dniu moich urodzin zafundowala mu
            pilny wyjazd, zebysmy tylko nie byli razem, a gdy Go potrzebuje Ona twierdzi ze
            potrzebuje Go jeszcze bardziej. Jest mi ciezko, ale mojemu chlopakowi jest
            jeszcze trudniej - tak bardzo mi go zal - ostatnio jego matka wykrzyczala mu,
            ale tak zebym ja slyszala, ze kupuje mi za duzo prezentow i ze sa one zbyt
            drogie, poczulam sie strasznie - tak jakby to ona finansowala prezenty ktore
            otrzymuje, a uwierzcie mi nie sa to wielkie i drogie rzeczy, przewaznie
            drobiazgi, ktore sprawiaja wiele radosci.
            Dlatego te osoby, ktore pisza i mowia o szacunku i milosci do matki, nie maja
            zielonego pojecia o czym pisza, nie wiedza jakie matki potrafia byc zaborcze i
            zrosliwe, zeby nie napisac podle. Niby kochaja ale czy kochajaca osoba moze tak
            ranic dziecko, znecac sie na nim psychicznie ... to nie jest milosc to jest
            zazdrosc i chec zatrzymania synka za wszelka cene. Niszcza szczescie syna i
            swoje wlasne. Wiec ten kto posze o szacunku i milosci do matki myli sie to nie
            jest milosc tylko szantaz emocjonalny.
            • Gość: Kaska21 Re: I ZNOW WYJECHAL Z MAMUSIA IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 03.09.02, 09:49
              millka26 napisała: .
              > Dlatego te osoby, ktore pisza i mowia o szacunku i milosci do matki, nie maja
              > zielonego pojecia o czym pisza, nie wiedza jakie matki potrafia byc zaborcze
              i
              > zrosliwe, zeby nie napisac podle. Niby kochaja ale czy kochajaca osoba moze
              tak
              >
              > ranic dziecko, znecac sie na nim psychicznie ... to nie jest milosc to jest
              > zazdrosc i chec zatrzymania synka za wszelka cene. Niszcza szczescie syna i
              > swoje wlasne. Wiec ten kto posze o szacunku i milosci do matki myli sie to
              nie
              > jest milosc tylko szantaz emocjonalny.



              Dzieki Milka ,wreszcie ktos to napisal.
    • Gość: Ciotkaklotka Re: I ZNOW WYJECHAL Z MAMUSIA IP: *.man.bialystok.pl 03.09.02, 08:38
      Kasiu21, jesteś troszkę niegrzeczna. Jeśli decydujesz się przedstwieć swój
      problem na forum, to powinnaś się liczyć z najróżniejszymi opiniami.
      Żadna z nich nie krzywdzi Cię, a Ty piszesz do swojej imienniczki: "Pewnie już
      zapomniałaś jak to jest być młodym, zakochanym, pełnyn obaw".
      Ani się spostrzeżesz, jak i Ty przestaniesz, być młoda i zakochana - zostaną Ci
      tylko obawy.
      Ja też mam złe stosunki z teściowa, raczej nie mam ich wcale, bo mąż przebywa z
      dala od domu i nawet jego osoba nas nie łączy. Ale nie winię za to tylko jej.
      Przecież ci nasi mężowie, narzeczeni - to DOROŚLI faceci, do nich powinno się
      mieć pretensje. Wyrasta się w różnych rodzinach. Kiedyś w końcu dorosły
      mężczyzna sam powinien decydować, co przenosi z własnego domu. Mamuśka nie stoi
      nad nim z siekierą.
      Może Twój facet cierpi, bo czuje, że Ciebie unieszczęśliwia, a nie potrafi się
      tej strasznej mamuńci przeciwstawić.
      A może uważa, że mamusia przede wszystkim i tak ma być zawsze.....
      Ostatecznie nie wiesz, jak przebiegają ich rozmowy podczas Twojej nieobecności.
      Wybacz, wydaje mi się, że to wcale nie jest facet dla Ciebie.
      Chcesz mieć męża uzależnionego od "potwora"?
      Wiem, że we wczesnej młodości inaczej się patrzy na związki damsko-męskie, że
      wydaje się, że to ten jedyny i żaden inny, nigdy więcej........Ale posłuchaj
      starej doświadczonej ciotki.
      Młoda jesteś, całe życie przed Tobą i kupa chłopaków.
      Piszesz, że zostałaś sama jak palec z pracą i egzaminem na głowie. I bardzo
      dobrze, załatwisz wszystko w spokoju, przecież to Twoje bezwolne szczęście ani
      nie podpisze listy za Ciebie, ani nie zda egzaminu.
      • millka26 Re: I ZNOW WYJECHAL Z MAMUSIA 03.09.02, 08:48
        Chyba za dobra cioteczka to Ty nie jestes. Co znaczy dobrze ze zostala sama -
        moze wlasnie Ona potrzebowala czegos innego niz samotnosci, wsparcia osoby,
        ktora kocha, ale Ty chyba tego nie rozumiesz.
        • Gość: ciotkaklotka Re: I ZNOW WYJECHAL Z MAMUSIA IP: *.man.bialystok.pl 03.09.02, 09:27
          millka26 napisała:

          > Chyba za dobra cioteczka to Ty nie jestes. Co znaczy dobrze ze zostala sama -
          > moze wlasnie Ona potrzebowala czegos innego niz samotnosci, wsparcia osoby,
          > ktora kocha, ale Ty chyba tego nie rozumiesz.

          Źle mnie zrozumiałaś.
          Lepiej, że teraz została sama, bo egzamin i praca.
          A jeśli ma zostać sama w ogóle, to też lepiej teraz, niż potem miotać się w
          toksycznym trójkącie przez całe życie.
          Wiem, co piszę, bo kiedyś zabrakło mi odwagi, żeby tak zrobić.
          Rozumiem, że kasia21 potrzebuje wsparcia, ale czy naprawdę może na nie liczyć
          w przypadku tego faceta?
        • anx Re: I ZNOW WYJECHAL Z MAMUSIA 03.09.02, 09:28
          Millka! Masz 100% rację!
          To nie jest tak, że ja uważam, że moi rodzice są super a jego matka
          beznadziejna. Moi rodzice też mają dużo obaw co do naszego związku, dużo
          niepokojów , ale potrafią usiąść z nami, porozmawiać , załatwić wszystko „po
          ludzku” . Jego matka uważa, że z obcą osobą nie będzie rozmawiać o tym co się
          dzieje, a w ogóle to nie moja sprawa co ona uważa. Dlatego te wszystkie
          potworne rzeczy mówi jemu. On czasami jej ulega. Np. gdy chcemy wyjechać na
          weekend , nagle trzeba pościnać drzewa na działce. On jedzie na działkę, mówię
          mu: Dlaczego zawsze ja mam ustępować i się układać, dlaczego ona nie potrafi
          tego zrozumieć , że ktoś ma inne plany niż ona ( ktoś= jej syn) . A on mi na
          to: ( to jego słowa) : proszę cię o to, żebyś zrozumiała bo jesteś mądrzejsza i
          tylko Ciebie mogę prosić o ustąpienie.
          Poczułam się dobrze z tego powodu, że ma o mnie „takie dobre zdanie”, ale z
          drugiej strony pozostał niedosyt.: do kiedy tak będzie? Całe życie?
          Z drugiej strony rozumiem go całkowicie: przechodzi w domu takie piekło, gdy
          zrobi coś nie po jej myśli, że już ustępuję mu ( a raczej jej) na każdym kroku,
          niech on się nie męczy. Wiem, że to brzmi jak wypowiedź naiwniaczki , że on
          niby taki biedny i nieszczęśliwy, a ja głupia , że mu wierzę , ale uwierzcie
          mi! Tak nie jest! Dziewczyny , które znają tą sytuację na pewno wiedzą o czym
          piszę.....
          Ja zostałam tak wychowana, że każdemu człowiekowi należy się szacunek :
          niezależnie od tego czy go lubię czy nie , obowiązują jakieś zasady np.
          grzeczności i szacunku. Szanuję to, że ktoś ma inne poglądy niż ja. A co
          powiecie na taką sytuację: umawiamy się na spotkanie, on mówi matce tydzień
          wcześniej że za tydzień go nie będzie bo idzie np. na imprezę, matka mówi OK.
          Po czym dzień przed wyjściem okazuje się, że „trzeba pojechać na działkę”, on
          mówi: ok., pojadę ale po południu wracam bo jest impreza. On mówi OK. Po czym
          zatrzymuje go tam i szantażuje mówiąc że jak pojedzie to nie kupi mu biletu
          samolotowego do Stanów na wyjazd , na który on liczy od roku. On mówi , że nie
          pojedzie, ale w takim razie pojedzie do mnie zadzwonić ( na działce nie ma
          telefonu, musiał jechać do najbliższego kilometr , nie miał wtedy komórki) ,
          żebym się nie martwiła . A ona: nie, nie będziesz do niej dzwonił.
          No jak to nazwiecie? Rozumiem, że można kogoś nie lubić, nienawidzić nawet, ale
          pozwolić, żebym siedziała całą noc i umierała ze strachu, że go gdzieś napadli
          i zabili? Jak można zrobić coś takiego ( źle: nie zrobić, ale robić regularnie)
          własnemu dziecku????? On jest już chodzącym kłębkiem nerwów i modli się
          codziennie, żeby wreszcie mógł sobie pozwolić na wyprowadzkę. Moim zdaniem ona
          traci syna i jeśli dalej tak będzie postępować to straci go: może nie w sensie
          fizycznym, ale psychicznym na pewno- całe życie będzie na stopie uprzejmej
          obojętności – jak to Kasiu nazwałaś.
          Sorry za dłużyznę ale się zdenerwowałam!
          Osz......
          • Gość: Kaska21 Re: I ZNOW WYJECHAL Z MAMUSIA IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 03.09.02, 10:11
            Dzieki ANX, wreszcie ktos mnie tutaj rozumie, a tak same ataki, że egoistka,
            niegrzeczna itp itd. A kto nie jest egoistą? Która dziewczyna mając chłopaka,
            którego kocha godzi się na ciągłe dzielenie sie nim z inną kobietą? Nawet jeśli
            to jego matka. Ja rozumiem miała ciężkie życie, jest sama (mam wrażenie że na
            własne życzenie, pozrywała wszelkie kontakty z koleżankami, do nikogo nie
            chodzi, nikogo nie zaprasza), jest nieszczęśliwa, tylko czy to powód, żeby
            unieszczęśliwiać innych? Gdyby dała mu jakiś wybór być może częściej wybierałby
            ją, miałby ochotę z nią przebywać, rozmawiać,ja czułabym się
            akceptowana,lubiana, a tak robi wszystko z przymusu, z litości, na siłe. Ja też
            nie lubię z nią rozmawiać, nie mam o czym.Czuje dystans i chłód, czuję się jak
            rywalka, a przecież nie o to chodzi. Wmawia mu że ma być wobec mnie bardziej
            męski, stanowczy, a nie uległy jak mięczak, jaka dziewczyna chce mięczaka, że
            go rzucę jak taki będzie, ciekawe dlaczego ma do niego pretensje, że jest wobec
            niej zbyt stanowczy i jej oznajmia a nie pyta o zgodę? Ręce mi opadają.
            Ale czy każdy tego typu związek jest skazany na przegraną? Nie da się
            przetrwać? mam rozumieć, że kiedyś zakochanie przeminie i zostanie żal, że
            wscześniej nie odeszłam, kiedy jeszcze mogłam? Chcę wierzyć, że nam właśnie się
            uda. Pocieszam się myślą, że ona ponoć mówiła mojemu chłopakowi, że jak założy
            rodzinę, to mu się wtrącać nie będzie. Że niby wie jak to jest, jak się jest
            młodym i chce się być samym. Natomiast teraz słyszy, "pOki mieszkasz pod moim
            dachem"...
            Po prostu się boję. To takie nienormalne?
            Nie chcę odchodzić, nie chcę też walczyć.
            • anx Re: I ZNOW WYJECHAL Z MAMUSIA 03.09.02, 10:38
              O Boże! Kasia! Nie mogę czytać Twoich wypowiedzi bo dostaję rozdwojenia jaźni!
              Czuję się tak, jakbym to ja pisała!
              Też nie widzę wyjścia z tej sytuacji, nie chcę z nim zrywać ( wtedy on by się
              chyba załamał nie mając wsparcia z żadnej strony) , ale nie chcę też całe życie
              użerać się z ta babą. Nie chce mi się też wierzyć w takie zapewnienia, że jak
              będziemy małżeństwem to ona się odczepi ( tak,tak, też to słyszałam) . Może nie
              będzie się wtrącać, ale i tak będzie wszystko źle, nie tak, i oczywiście z
              mojej winy. Nie potrafię wybrnąć z tej sytuacji, dziś po raz pierwszy od
              długiego czasu się uśmiechnęłam bo zobaczyłam po raz pierwszy od 5 lat, że
              ktoś mnie rozumie. Z moim chłopakiem nie chcę o tym już rozmawiać, bo już
              przeanalizowaliśmy problem z każdej strony a rozwiązania nie znaleźliśmy , on
              się tylko stresuje, gdy zaczynam ten temat, bo przez nią wszystkie moje pytania
              traktuje jako zarzuty pod jego adresem, dla niego jest niepojęte, że dwoje
              ludzi może po prostu usiąść i porozmawiać , wierzy w to, że on tylko ma słuchać
              i nie dyskutować tak jak jest z nią . Ja już próbowałam chyba wszystkiego:
              byłam miła , uśmiechnięta, skora do rozmowy ( oczywiście o pierdołach bo ta
              PANI nie porusza przy mnie innych tematów , no chyba że ośmieszające mojego
              chłopaka np. jak robił w pieluchy jak miał 3 lata .......nie jest to miłe ) ,
              starałam się robić wszystko tak, żeby jej pasowało. Ale i tak wszystko było
              źle, a już te zaręczyny to był szczyt wszystkiego.
              Ostatnio miała pretensje do mnie , poprzez mojego faceta oczywiście, że jak
              byłam u nich w domu to odmówiłam, gdy chciała mnie poczęstować zupą  Smutne
              ale prawdziwie niestety......
              Oczywiście takie teksty o których pisałaś ( o tym, że go rzucę) są na porządku
              dziennym, nie wiem skąd ona bierze te bzdury, ale wszelkie próby wytłumaczenia
              jej ( przez mojego faceta, oczywiście), że się kochamy , że będziemy razem i
              dlaczego nas rani kończą się prychnięciem i zaczynaniem tematu od początku, że
              za rok na pewno będzie miał inną itd.....
              Kasiu? Czy widzisz jakieś rozwiązanie?
              • millka26 Re: I ZNOW WYJECHAL Z MAMUSIA 03.09.02, 11:21
                Wiecie co dziewczyny, zawsze mi sie wydawalo, ze tylko mnie to spotkalo, a
                teraz czytajac Wasze wypowiedzi widze, ze nie jestem sama. Wiele razy lezac w
                lozeczku myslalam, po co mi to, ten zwiazek nie ma sensu - nie wygram z matka a
                nawet nie chce z nia rywalizowac,bo przeciez to matka, wieczorami plakalam
                analizujac mijajacy dzien, przed kazdym wazniejszym dla mnie dniem balam sie co
                on przyniesie, bo przeciez juz ona mi to zagwarantuje, ze ten dzien spedze bez
                niego lub bede swiatkiem awantury jaka robi swojemu synowi i minie wiele czasu
                zanim dojde do siebie - czyli dzien bedzie nie udany. Boje sie nadchodzacych
                swiat ..., boje sie juz nawet chodzic do niego, ale kocham Go i nie zrezygnuje
                z tej milosci. Wiem, ze macie chwile zwatpienia, ja tez takie mam ale pomyslcie
                Oni oprocz nas nie maja w nikim oparcia, a skoro sa miloscia naszego zycia to
                warto o nich walczyc.
                • anx Re: I ZNOW WYJECHAL Z MAMUSIA 03.09.02, 11:39
                  Oj tak, tak. Atmosferkę świąt to ja znam aż za dobrze. Najpierw ( miesiąc
                  przed) nie ma nic przeciwko temu, żeby jechał, później (tydzień przed) zaczyna
                  wypytywać po co jedzie i dlaczego ( jakby nie wiedziała) , a na godzinę przed
                  urządza taką awanturę , że to koniec świata, jak on śmie jechać do obcych ludzi
                  jakimi według niej jestem ja i moi rodzice, którzy osobiście go zapraszają. Już
                  mi wstyd przed nimi, bo oni myślą , że to on jest nieodpowiedzialny, umawia się
                  a nie przychodzi – nie chcę im mówić, że to wina jego matki bo jak mam to
                  wytłumaczyć ? Że facet ma 24 lata a jest pod wpływem mamunci? Sama przed sobą
                  tez nie umiem tego wytłumaczyć, ale co mam robić? Kocham Go najbardziej na
                  świecie. Ale niedługo naprawdę zwariuję.
                  Tez myślałam, że to tylko ja mam taka miła sytuację , ale widzę, że nie jestem
                  sama. Może założymy Klub Dziewczyn Posiadających Niezrównoważone Teściowe 
                  Napisze Wam tylko na pocieszenie (albo i nie) , że ostatnio dziewczyna brata
                  mojego faceta powiedziała, że bardziej boi się spotkania z tą BABĄ niż matury .
                  Smutne.......
    • Gość: Monika Re: I ZNOW WYJECHAL Z MAMUSIA IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 03.09.02, 11:34
      Miałam identyczny problem ... zawsze byłam daleko za mamusią. Wspólne wyjazdy
      czy zwykłe spotkania byłydo ostatniej chwili pod znakiem zapytania, bo a nuż
      mamusia coś wymysli. Nawet kiedy miałam "dół" i naprawdę potrzebowałam żeby
      był przy mnie - jedno słowo mamusi ( w jakiejs zupełnie banalnej sprawie)
      wystarczało żeby mnie zostawił samą. Czasem miałam wrażenie że mamusia jest
      jego żona a ja pełnię rolę kochanki - "tej trzeciej"! Ciągnełam ten związek 3
      lata , bo mimo wszystko nie wyobrażałam sobie życia bez niego. Ale zycie bez
      niego okazało się wspaniałe! Poznałam kogoś na kogo zawsze mogę liczyć i kto
      potrafi pogodzić miłość do matki z miłością do mnie.
      KOBIETY ! UCIEKAJCIE OD TAKICH FACETÓW. TO NIE SZACUNEK DLA MATKI TYLKO
      UZALEŻNIENIE! NIE POZWALAJCIE SOBIE NA MILOSC DO KOGOS NA KOGO TAK NAPRAWDE
      NIGDY NIE BEDZIECIE MOGLY LICZYC.
      • anx Re: I ZNOW WYJECHAL Z MAMUSIA 03.09.02, 11:38
        Gość portalu: Monika napisał(a):

        > > KOBIETY ! UCIEKAJCIE OD TAKICH FACETÓW. TO NIE SZACUNEK DLA MATKI TYLKO
        > UZALEŻNIENIE! NIE POZWALAJCIE SOBIE NA MILOSC DO KOGOS NA KOGO TAK NAPRAWDE
        > NIGDY NIE BEDZIECIE MOGLY LICZYC.

        Chodzi o to, że ja zawsze moge na niego liczyć. On jest bardziej ze mną niż z
        nią . Tylko męczy mnie to jak będąc ze mną np. na zakupach odbiera telefon od
        matki i po serii miłych epitetów ma dusze na ramieniu do końca dnia.
        Chociaż z drugiej strony cvzasami czuję się jak "ta trzecia"......
        • millka26 Re: I ZNOW WYJECHAL Z MAMUSIA 03.09.02, 13:10
          Własnie nie chodzi o to, ze dla Niego matka jest wazniejsza, tylko ona swoja
          osoba potrafi popsuc piekny dzien, wspolne plany. Moj chlopak zawsze zapyta
          mnie o zdanie co ma zrobic, jak postapic, ale sam fakt, ze ona wprowadza
          zamieszanie w nasze zycie przygnebia mnie. Najgorsze w moim zwiazku jest to, ze
          matka mojego chlopaka szantazuje go od razu choroba. Pewnego wieczoru
          szykowalismy sie na dyskoteke i ona nagle sie zle poczula siedzielismy godzine,
          dwie pila kawke, ogladala telewizje a gdy stwierdzilismy, ze wszystko z nia
          dobrze i ze wychodzimy, nagle gorzej sie poczula i zarzadala zeby z nia zostac,
          nie wytrzymalam i wyszlam - moj chlopak wybiegl za mna i tlumaczyl mi ze ona
          jest chora, chcial jechac ze mna ale ja balam sie, bo wiem do czego ona jest
          zdolna .. balam sie ze pojedzie do szpitala i odegra scene smierci ...., kiedys
          pojechalismy nad morze, to byl weekendowy wyjazd z jego rodzina (nie
          planowalismy tego i nie chcielismy, to byly moje imieniny i mial byc
          romantyczny wieczor we dwoje niestety tak potoczyly sie losy ze nie mielismy
          wyjscia i pojechalismy)wiec nad tym morzem poprosilam chlopaka zebysmy zostali
          chwilke sami na plazy pospacerowali i pobyli we dwojke, gdy tylko
          powiedzielismy, ze zostajemy ona nagle stwierdzila, ze zle sie czuje, ze nalezy
          z nia jechac do szpitala bo jest ciezko chora .. wiec stanelam jak wryta nie
          wiedzialam juz czy sie smiac czy plakac i ruszylam za nimi do pensjonatu .. a
          tam usiadla sobie, wypila kawke i zadowolona z siebie wdala sie w dyskusje z
          innymi.
          Nie wiem juz co z nia robic, jak postepowac, wiem jedno po tym co ostatnio
          wydarzylo sie u nich w domu przez dlugi czas tam nie pojade, nie chce miec z
          nia nic wspolnego, to jest potwor nie matka.
          • anx Re: I ZNOW WYJECHAL Z MAMUSIA 03.09.02, 14:02
            No dobra dziewczyny! To ponarzekałyśmy sobie, powiedzcie teraz jakie według Was
            jest wyjście z tej beznadziejnej sytuacji?
            • Gość: Monika Re: I ZNOW WYJECHAL Z MAMUSIA IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 03.09.02, 14:33
              anx napisała:

              > No dobra dziewczyny! To ponarzekałyśmy sobie, powiedzcie teraz jakie według
              Was
              >
              > jest wyjście z tej beznadziejnej sytuacji?

              Taka sytuacja jest prawdziwie beznadziejna. Jedynym wyjsciem jest niestety
              ultimatum "albo chcesz być z mamusia , albo ze mną". To może brutalne, ale
              przecież mamuski nie przebieraja w srodkach. Z drugiej strony zrozumiałym
              jest , że starsza kobieta potrzebuje bliskości dorosłego dziecka i to własnie
              zadaniem faceta jest, zeby jakoś z klasą ustalić granice zwiazku z kobieta i
              zwiazku z matka. Jeśli tego nie potrafi , to jest żałosny i tyle.
              Anx - piszesz, ze możesz na niego liczyc, a zastanow sie co by było gdybyś ty
              miała jakis kłopot i jednoczesnie matka... czyj problem bylby wówczas
              ważniejszy???
              Ja postawiłam ultimatum i okazało sie, ze niestety ... Byłam załamana, bo go
              bardzo kochałam. To było kilka lat temu. Poznałam kogoś innego, jestem
              szczęsliwa. W jego życiu natomiast jedyna kobieta jest mamusia, ktora nie zdaje
              sobie sprawy , że wychowała kalekę emocjonalną ...

              ŻYCZĘ SIŁY W PODEJMOWANIU DECYZJI.
              pozdrawiam
              Monika
              • Gość: ciotkaklotka Re: I ZNOW WYJECHAL Z MAMUSIA IP: *.man.bialystok.pl 03.09.02, 15:13
                Moniko, jesteś bardzo rozsądną osobą i w pełni zsłużyłaś na to, że tak dobrze
                Ci się w życiu ułożyło./ A właściwie sama je ułożyłaś/.
                To, co napisałaś drukowanymi literami w poprzednim wejściu, wszystkie młode
                panie będące w sytuacji Kasi21 i koleżanek powinny sobie przyczepić na
                karteczce nad łózkiem i czytać conajmniej raz dziennie.
                Dziewczyny, kochajcie przede wszystkim siebie! Spróbujcie "na chłodno" się
                zastanowić, czy jest Wam dobrze z takimi maminsynkami.
                Rozumiem, że Wasze wypowiedzi miały po częsci charakter terapeutyczny- wyrzucić
                z siebie problem i zniszczyć.
                A rada jest tylko jedna: "KOBIETY!UCIEKAJCIE OD TAKICH FACETÓW - i cd. Moniki.
                Nie liczcie na to, że Mamusia zejdzie. Takie żyją do samej śmierci.

                PS> Teraz przyszło mi coś do głowy: wciągnijcie do gry swoje własne mamy
                i niech się trochę pozachowuja, jak wasze przyszłe / czy niedoszłe /teściowe.
                Może wtedy Wasi zrozumieją, jak Wam jest ciężko i zmienią się, bo na zmianę
                charakteru tych pań nie liczcie.

                PS.2 Zawsze też możecie się po prostu przyzwyczaić.
            • millka26 Re: I ZNOW WYJECHAL Z MAMUSIA 03.09.02, 14:52
              Hmm ... przyznam sie, ze nie wiem jak wybrnac z tego calego zamieszania. Tu juz
              nasze dobre checi nie wystarcza, musialaby byc odrobina dobrej woli z ich
              strony ale czy tego doczekamy ... Po tym co ostatnio uslyszalam postanowilam ze
              przez bardzo dlugi okres czasu tam sie nie pojawie, ze bede kochana dla
              swojego chlopaka, bede sie starala ze wszystkich sil pokazac mu ze jestem
              wyjatkowa i ze warto znosic to wszystko dla mnie. Dlatego za chwilke o godzinie
              15.00 zmykam do domku robic jego ulubione danie na obiad, wiem, ze wylaczy
              telefon i ze spedzi ze mna cale popoludnie do poznego wieczora, zeby nie wracac
              do domu i nie sluchac awantur matki i ze moj dom bedzie pewnego rodzaju azylem
              i z przyjemnoscia bedzie do niego wracal :)).
              Nie wygramy z nimi, ale mozemy wziasc je sposobem.

              Ps. Jest jeden dobry aspekt tej calej sytuacji, zrozumialam, ze moja mama nie
              jest wcale taka zla za jaka ja uwazalam i ze zawsze moge na nia liczyc, nie
              potrfai mi pomoc ale jest przy mnie.
              Moze nasze problemy nie interesuja innych ale nam bedzie latwiej znosic te
              wszystkie sytuacje gdy bedziemy dzielic sie naszymi uwagami ze soba jesli macie
              ochote napisac moj mail millka26.gazeta.pl lub nr gady gadu 1892257
        • Gość: Kaska21 Re: I ZNOW WYJECHAL Z MAMUSIA IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 03.09.02, 20:17
          anx napisała:

          > Gość portalu: Monika napisał(a):
          >
          > > > KOBIETY ! UCIEKAJCIE OD TAKICH FACETÓW. TO NIE SZACUNEK DLA MATKI TYL
          > KO
          > > UZALEŻNIENIE! NIE POZWALAJCIE SOBIE NA MILOSC DO KOGOS NA KOGO TAK NAPRAWD
          > E
          > > NIGDY NIE BEDZIECIE MOGLY LICZYC.
          >
          > Chodzi o to, że ja zawsze moge na niego liczyć. On jest bardziej ze mną niż z
          > nią . Tylko męczy mnie to jak będąc ze mną np. na zakupach odbiera telefon od
          > matki i po serii miłych epitetów ma dusze na ramieniu do końca dnia.
          > Chociaż z drugiej strony cvzasami czuję się jak "ta trzecia"......
          >
          >
    • mamosz Re: Druga strona medalu 03.09.02, 14:46
      Tak kochane dziewczynki jest i druga strona medalu czyli- MATKA to ja.Nie ta
      opisywana przez Was potwora,ale zwykła pogodna mamusia 2-ki "odlatujących"
      dzieci.Nie chcę ich przypępowiniac,nie chcę im rzuczć kłód pod nogi,kocham
      dziewczyne mojego syna bo jest fantastyczna i na prawdę. Ale czy do cholery
      zawsze JA musze zostawć z pasami?! :(
      • millka26 Re: Druga strona medalu 03.09.02, 14:55
        Uklony w Twoja strone :))
        • mamosz Re: Druga strona medalu 03.09.02, 14:57
          millka26 napisała:

          > Uklony w Twoja strone :))
          Dzięki. Z psami oczywiście muszę zostawać,a nie z pasami palec mi się z nerwów
          omsknął
    • Gość: Julia DOBRZE ZE WYJECHAL,PRZYNAJMNIEJ ODPOCZNIE OD WAS IP: 5.2.1R1D* / *.cpe.net.cable.rogers.com 03.09.02, 15:03
      Dziewczyny jakie wy jestescie potwornie zalosne. Tak mocno sie uzalacie nad
      swoim losem, tak bardzo oczerniacie te jedyna przyczyne waszego nieszczescia(
      oczywiscie mam na mysli przyszla tesciowa). Wszystko jest poza wasza kontrola,
      a wy takie biednie niewinne. No i na koniec on- nieszczesliwy, bezwolny
      bohater, przy ktorym uparcie stoicie bo jestescie dla niego jedyna opoka i
      nadzieja w walce z potworem ( jego wlasna matka). Mysle ze Fredro moglby to
      uzyc jako watek to napisania komedio-farsy. Czy stac was na to aby choc przez
      chwile zastanowic sie nad swoim postepowaniem, tak szczerze przed sama soba?
      Moze wowczas bylaby jakas szansa dla waszych zwiazkow. Chcecie aby tesciowa
      sie zmienila, ale same nie chcecie zmienic absolutnie nic. Poza tym
      przestancie traktowac swoich partnerow jak bezwolne kukly. Ich zachowanie jest
      rowniez ich zachowaniem. Jada z mama bo taka jest ICH wola, nie ida na dzialke
      bo taki jest rowniez ICH wybor. Przestancie sie same oklamywac, ze wszystkiemu
      winna jest tesciowa. To wasi chlopcy chca widziec sie z matka, a nie tylko
      matka chce widziec sie z synem. I co maja wam powiedziec? Ze to jest ich
      wola??? Lepiej niech idzie na konto matki. Otworzcie oczy, jestescie chyba juz
      dorosle.
    • Gość: ciotkaklotka Re: I ZNOW WYJECHAL Z MAMUSIA IP: *.man.bialystok.pl 03.09.02, 15:31
      Mamosz i Julia! Lubię Was. Dla Ciebie, Moniko, też kolejne pozdrowienia.
      • Gość: Julia Re: I ZNOW WYJECHAL Z MAMUSIA IP: 5.2.1R1D* / *.cpe.net.cable.rogers.com 03.09.02, 16:30
        I ja ciebie pozdrawiam serdecznie Ciotkoklotko. Mysle, ze samo uzalanie sie
        nie rozwiaze dziewczynom zadnego problemu. Sa dorosle i powinny myslec troche
        szerzej o swoich sprawach. Wszystkie koncentruja sie na swoich przyszlych
        tesciowych, zdejmujac totalnie odpowiedzialnosc z siebie i ze swoich
        chlopakow. To nie doprowadzi je do zadnego pozytywnego rozwiazania. Ktoras z
        dziewczyn pisze ze ma taka sytuacje juz od 5 lat. To ja juz wiecej na jej
        miejscu czasu bym nie marnowala. Jesli nie mozna z czyms zyc to trzeba starac
        sie to zmienic. Jeszcze raz cie pozdrawiam.
        • Gość: Kaska21 Re: I ZNOW WYJECHAL Z MAMUSIA IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 03.09.02, 20:10
          Jak sie kocha to się cały czas łudzi, że będzie kiedyś lepiej, że to ostatni
          raz itp.Czy w takim przypadku może się przebrać miarka -nie wiem. Można kiedyś
          nie wytrzymać. Zobaczymy. Narazie poczekam poobserwuję, spróbuję ją polubić i
          sprawić, żeby i ona mnie trochę polubiła, powalczę.
          Kiedyś wysłała mi sms-a, że odciągam go od nauki, że odkąd mnie poznał, zmienił
          się na gorsze (chyba chodziło jej o to, że zaczął dyskutować), że jest
          zgorszona moim (nie wiem jakim) zachowaniem itp. To mnie dobiło, minęło trochę
          czasu, zapomnialam a i ona już siedzi cicho, po awanturze jaką zrobił jej mój
          chlopak. Myślała, że mu nie powiem.
          Jak gdzieś wyjedziemy wysyła mu idiotyczne sms-y, ze ugotowała zupę, ze pada
          grad, że jest duża wilgotność powietrza itp. Łatwo wpada w furię, potrafi go
          uderzyc, łatwo o tym zapomina. Niezrównoważenie psychiczne? Nie wiem.
          Dlaczego ja???
          Dzieki wam Anx, Milko wiem, że nie jestem osamotniona z moim problemem. Zycze
          nam dużo siły i wiary, cokolwiek by się nie wydarzyło. Może warto posłuchać
          Moniki?? Nie wiem, czy starczyłoby mi sił by odejść, chyba znoszenie tego mniej
          kosztuje.
          Boję się ze on ma już wrzody żołądka. Czy kochająca matka robi tak swojemu
          dziecku? Czy ona kiedyś cokolwiek zrozumie?
          Teraz juz na samą myśl o niej boli mnie brzuch.
          Moniko! Rozumiem co chcesz nam powiedziec, ale zrozum, ze problem nie tkwi w
          nim, wcale nie jest maminsynkiem, nie jest uległy, potrafi sie postawić,
          problem tkwi w niej, ona nie ma poza nim żadnego życia, chce go dla siebie
          najdlużej zatrzymać. A to, że czasem ulega (musi?), albo nie ma wyjścia,bo
          zamknie go w domu, sprawi, że żyć się odechciewa, albo łzy są wystarczającym
          argumentem.
          I tak żyję w ciągłej niepewności, taka sinusoida, odejdę, będę twarda, nie
          potrafię, przecież nam dobrze, kochamy się itp.
          Pozdrowienia dla wszystkich.
          • Gość: Julia Re: I ZNOW WYJECHAL Z MAMUSIA IP: 5.2.1R1D* / *.cpe.net.cable.rogers.com 03.09.02, 20:42
            Jak mozna zamknac doroslego syna w domu wbrew jego woli, albo go uderzyc?
            Ciezko mi sobie to wyobrazic. No a gdyby wyszedl z tego domu to co by sie
            stalo? Na razie jak widac dwie kobiety walcza o wladze nad jednym mezczyzna.
            Popros go moze niech porozmawia z mama ze jestescie mu obie bliskie i nie chce
            czuc sie jakby miedzy mlotem a kowadlem. Pozdrawiam . Mysle ze masz dobry
            pomysl piszac ze powalczysz o jej sympatie i szacunek dla siebie oraz ze sama
            ja sprobujesz tym obdarzyc. Zycze powodzenia.
            • anx Re: I ZNOW WYJECHAL Z MAMUSIA 04.09.02, 08:43
              Gość portalu: Julia napisał(a):

              > Jak mozna zamknac doroslego syna w domu wbrew jego woli, albo go uderzyc?
              > Ciezko mi sobie to wyobrazic. No a gdyby wyszedl z tego domu to co by sie
              > stalo? Gość portalu: Julia napisał(a):

              > No widzisz, nie potrafisz sobie tego wyobrazić bo tego nigdy nie
              doświadczyłaś.
              Pytasz co by się stało? Miałby prawdopodobnie dziką awanturę z wyciąganiem
              wszystkich brudów z przeszłości, wystawienie walizki za drzwi, porównywanie do
              ojca który rzucił rodzinę, że jest taki sam , niewdzięczny, że jej nie pomaga ,
              a ona jest sama. Trochę ją rozumiem, nie rozumiem tylko formy w jakiej to
              wyraża. Przecież on nie przebywa bez przerwy poza domem tylko wyjdzie np. raz w
              tygodniu do kina lub na imprezę. Bardziej wydaje mi się, że to chodzi o
              przebywanie jego w moim towarzystwie i to mnie boli , bo ja nic tej kobiecie
              nie zrobiłam, można powiedzieć wręcz, że ona mnie nie zna, bo nie zadała sobie
              trudu mnie poznać.
              Któraś z dziewczyn napisała, że to kwestia podjęcia decyzji przez chłopaka. A
              ja odpowaidam: gdy wyjeżdzamy gdzieś razem to on jest "głową" w naszym związku,
              potrafi świetnie podejmować decyzje, jest prawdziwym facetem - robi po prostu
              to na co ma ochotę i nikt nie stoi mu nad głową . Natomiast gdy wkroczy w to
              matka od razu wszystko się wali, on popada w totalną depresję! Dam przykład:
              wyjechaliśmy na tydzień nad morze , oczywiście matka o tym wiedziała. Dwa dni
              przed końcem pobytu zadzwoniła do niego i powiedziała: "No gdzie ty jestes?
              Trzeba na działce trawę skosić!" - on do końca wyjazdu już miał doła i nie
              mylił się bo po powrocie stała śpiewka: po co pojechałeś? jesteś beznadziejny! -
              to nie jest zachowanie osoby przy zdrowych zmysłach, niestety.........Może i
              macie rację, że ja tez do końca nie jestem bez winy, ale zachowanie jego matki
              to szczyt ..... Nie mogę spokojnie patrzeć jak ona niszczy go psychicznie, on
              oczywiście się stawia, ale już coraz słabiej bo ile można walczyć z wiatrakami?
              Dziś jej wytłumaczy co i jak, a za tydzień i tak jest to samo
        • Gość: CzystyRozsądek Re: I ZNOW WYJECHAL Z MAMUSIA IP: *.elartnet.pl / *.elartnet.pl 03.09.02, 20:40
          Cześć! Jestem facetem i dzisiaj akurat (przyznam, że z nudów) przeglądałem
          różne wątki na forum. Natrafiłem na ten i chcę dodać coś od siebie. Po
          pierwsze, uświadomcie, drogie koleżanki, swoich facetów, że MUSZĄ DOKONAĆ
          WYBORU. Pewnie jest tak, że są w jakiś sposób uzależnieni od swoich mam. Muszą
          jednak zrozumieć, że dojrzałość polega m.in. na- koniec, końców- postawieniu
          dziewczyny przed matką. (Dygresja:Pamiętajcie również o tym za kilkadziesiąt
          lat). Być może duża część kłopotów polega na braku jasnego postawienia
          sytuacji z ich strony. Innymi słowy mama widzi, że jeszcze może
          coś "uwalczyć". Wydaje mi się, że gdyby jasno wiedziała, że startuje już z
          pozycji - przepraszam- "tej drugiej", "mniej ważnej", miałaby mniej impetu.
          Jasne, twarde, ale grzeczne postawienie sprawy z ich strony chyba by pomogło.
          To jednak wymaga najpierw rozpoznania przez facetów potrzeby takiego odcięcia
          pępowiny. Trzeba jasno nazwać sytuację: mamo, niszczysz mój związek, wtrącasz
          się między mnie a nią, HISTERYZUJESZ, WCALE NIE BYŁAŚ WTEDY CHORA, TYLKO NIE
          CHCIAŁAŚ ABYM SIĘ Z NIĄ SPOTKAŁ. WIDZĘ TO I NIE BĘDĘ TEGO TOLEROWAŁ. NIE BĘDĘ
          TRAKTOWAŁ POWAŻNIE TWOICH 'CHORÓB'- nie dlatego, że Cię nie kocham, ale
          dlatego, że w nie NIE WIERZĘ, itp. Podsumowując- zacznijcie od urobienia
          swoich facetów. Uwaga techniczna: niech nie mówią, że teraz to co mówi
          dziewczyna jest dla nich najważniejsze. Niech mówią jestem dorosły, sam
          decyduję o tym co mam robić, i zdecydowałem, że chcę być z nią, szanuję i
          słucham się jej. Po drugie i krótkie- obok twardej walki o "chłopa"
          pamiętajcie, że części z tych zachowań nie zmienicie. Jeśli matka jest
          zazdrosna o syna- nie zmienicie tego. Trzeba to zaakceptować, "omijać" to,
          rozmowa raczej nie pomoże. Szkoda czasu i nerwów. Trzeba zaakceptować to, że
          matka nigdy nie zaakceptuje ciebie.
          Pozdrawiam i sukcesów w walce o Waszych facetów.
          • mamosz Re: I ZNOW WYJECHAL Z MAMUSIA 03.09.02, 22:07

            Jasne chłopaki,mamuśkę krótko,kobitę dopingować do walki,a wy leżycie i
            czekacie co z tego wyniknie i KTÓRA stara czy młoda wywalczy sobie prawo do
            gotowania Wam obiadu i prania niewymownych.Tak trzymać!!!
            • Gość: tesciowa in spe Re: I ZNOW WYJECHAL Z MAMUSIA IP: *.oc.oc.cox.net 04.09.02, 07:58
              Tak. Przypomnialam sobie jak to bylo u mnie....
              Moje szarpaniny z tesciowa, ciagla walka i niechciana rywalizacja, bezskuteczne
              zabieganie o jej sympatie, znoszenie przytykow, jej despotyzm i sile, chec
              wplywania, ustawiania naszego zycia, potrzebe dominacji.

              Wtedy, kiedy ja poznalam byla piekna i silna kobieta, matka jedynego, bardzo
              utalentowanego syna, ktora nie dopuszcza do siebie mysli o drugiej kobiecie w
              rodzinie. Drzala na mysl zostania babcia.

              Rozumialam to i staralam sie lagodzic konflikty, choc lagodnym cielatkiem nigdy
              nie bylam, wiec wiele mnie to kosztowalo. Przy niej czulam sie glupsza,
              brzydsza i mniej wartosciowa, niz to bylo poza strefa jej wplywow.

              Kontaktowalam sie z nia, bo byla to matka mego wybranego. I tylko dlatego, bo
              dla mnie byla to meka. Dla niej prawdopodobnie tez, i tak meczylysmy sie razem.

              Jej sila byla przytlaczajaca. Byla pelna nieuzasadnionej dla mnie pogardy, tak
              to przynajmniej czulam.
              Jej syn, a moj maz siedzial scisniety miedzy nami obiema i patrzyl, jak iskry
              leca!

              Minelo pare latek.

              Moja tesciowa juz nie zyje. Maz, a wczesniej moj chlopak to tez przeszlosc.


              Ja nie odeszlam od mojego chlopaka, bo oczywiscie, tak jak Wy, bardzo go
              kochalam, ale tez dlatego, ze zabraklo mi madrosci Moniki.
              Nie przyszlo mi do glowy, ze moj maz, chcac przetrwac u boku despotycznej matki
              nauczyl sie migania, ucieczek od odpowiedzialnosci z ktorych nigdy nie wyrosnie
              jak tez nigdy nie przestanie byc malym chlopcem.
              Poniewaz bylam glupia, wtedy go swietnie rozumialam i bylo mi go zal.Zupelnie
              jak Wam!

              Nooo, bo jak sie ma taka straszna matke, to nic dziwnego, ze ucieka...

              Niedlugo przestalam go rozumiec, bo okazalo sie, ze podobnie zaczal sie
              zachowywac w naszym domu.
              Uciekal od kazdej doroslej decyzji. Znalazl sobie swoj swiat, w ktorym nie
              bylo miejsca dla rodziny. On nie lubil byc w rodzinie. W zadnej rodzinie, jak
              sie okazalo.
              Byc moze to nie ma zwiazku z jego matka, a byc moze ma. On uwaza, ze matka go
              okaleczyla.

              Dzisiaj ja jestem "przyszla tesciowa". Lubie dziewczyne mego syna, wspieram ja
              nawet bardziej niz jego, bo jest zaradniejsza zyciowo i ma na niego dobry
              wplyw, choc tak w glebi duszy mysle, ze...... moglaby byc troche lepsza, moze
              ladniejsza, lepiej zbudowana, miec lepszy zawod, pochodzic z lepszego domu))).
              Tez nie jestem jeszcze gotowa, zeby byc babcia, o nie! Niedlugo wychodze znow
              za maz.)))

              Kiedy to pisze, smieje sie sama z siebie. Ten swiat sie kreci wciaz w jedna
              strone.
              Pomyslcie o tym, dziewczyny.
              PS
              Czasem ja wspominam. To byla silna osobowosc i mysle, ze mimo jej wad, nie
              lubie mysli, ze jej juz nie ma.
              To byl "ktos"!


          • millka26 Re: I ZNOW WYJECHAL Z MAMUSIA 04.09.02, 08:38
            Drogi Czysty Rozsadku,
            masz calkowita racje, analezloby porozmawiac powiedziec co sie czuje, co mysli
            ale .. te wszystkie slowa juz padly i nic nie daly, zeby rozmawiac z ta druga
            osoba nie wystarcza dobre checi moje czy mojego chlopaka, jego matka na
            pytanie "dlaczego sie tak zachowujesz" odpowiada "widocznie nie jestem taka
            inteligentna", nie wiem co znaczy "taka" ale znajac charakterek jego mamy jest
            to aluzja do mojej osoby, z jednej strony robi mu ogromne awantury a po chwili
            dzwoni do kogos i slodkim glosikiem prowadzi rozmowe przez telefon. Wbrew temu
            co moze Ci sie wydawac, nie walcze o wladze nad moim chlopakiem i nie
            rywalizuje z jego matka, nie traktuje go takze Julio jak bezwolna kukle, wiem,
            ze decyzje podejmuje swiadomie ale pod wplywem strachu i w pewnym sensie dla
            swietego spokoju. Bo sa momenty gdy juz ma wszystkiego dosyc i zeby nie sluchac
            lamentow matki godzi sie na to co ona chce, nie rozumiesz jak czuje sie
            czlowiek stlamszony przez 2 osobe, nie wiesz jak to jest wchodzic do domu i co
            dzien na dzien dobry sluchac jakim sie jest wrednym, nieczulym i podlym synem
            choc nie zrobilo sie nic zlego i dopiero co sie przestapil prog domu.
            Pod wplywem takich slow sa chwile gdy chcialby pokazac jej, ze nie jest taki
            zly, ze kocha ja, oczywiscie dzieje sie to moim kosztem, bo gdy on chce
            poswiecic jej popoludnie to ona rzada jeszcze wieczoru, ma pretensje, ze ja
            jezdze samochodem, bo to przeciez jego samochod, ona nim nie jezdzi wiec jakim
            prawem ja go prowadze. Ustepuje, staram sie, on tlumaczy, prosi a ona wiecznie
            niezadowolona, nie jest tak, ze on poswieca moje dobro dla dobra matki - to ja
            mowie zostan z nia, jedz tam gdzie chce, czasami proponuje moge jechac z wami -
            ale potem gdy ona traktuje mnie jak wroga czuje, ze zle postapilam i mam zal do
            siebie ze sie zgodzilam i do niego, ze zostal z matka, a przeciez dzwonil i
            pytal sie co moim zdaniem powinien zrobic ... ale ma racje ten kto
            powiedzial,ze o tym kto jest dla niego wazniejszy przekonam sie w momencie gdy
            ja i jego matka bedziemy go potrzebowaly w tej samej chwili ... mam nadzieje ze
            sie nie zawiode ...
            • Gość: CzystyRozsądek Re: I ZNOW WYJECHAL Z MAMUSIA IP: *.telenor.pl 04.09.02, 13:42
              Droga Milko26,
              nie mam pretensji o to, że walczysz o swego faceta. (Walczysz-może złe słowo).
              To chyba normalne, że chcesz być tą najważniejszą. Dodam do Twej odpowiedzi
              może to, że chodziło mi o to, że facet musi podjąć "męską" decyzję: stawiam
              dziewczynę na pierwszym miejscu. Konsekwencją będzie moim zdaniem
              zaakceptowanie u siebie samego oskarżeń matki, że jest nieczuły, wyrodny itp.
              Matka ma prawo tak sądzić, bo pewnie tak to odbiera- on powinien mieć tę
              samoświadomość, że tak nie jest, tylko że dokonał dojrzałego wyboru.

              Nie da się zachowywać tak, aby obie panie uważały, że są tymi najważniejszymi.
              Dość kluczenia. Dość działań typu będę lepszym synem, dzisiaj poświęcę to
              wyjście do kina, tak naprawdę to może rzeczywiście nie powinienem zostawiać
              matki samej na święta itp. Twardo (nie znaczy: bez miłości) postawić sprawę i
              jeszcze bardziej twardo jej przestrzegać.

              Długi wywód, ale Czysty Rozsądek takie lubi.:)

              Być może wyda się komuś, że nawołuję do "walki" z matką. Tak jednak nie jest.
              Trzeba cały "proces" przeprowadzać z szacunkiem dla bliźniego, który w dodatku
              jest matką tego jedynego. Tym nie mniej stoję na stanowisku, że w tego typu
              sytuacjach wiele złego czyni brak jasnego postawienia sprawy. Wtedy wszyscy,
              moim zdaniem, nie wiedzą czego się trzymać. Przykład: mama nie wie, że
              jej "choroby" nie zostaną zignorowane jako udawane; że jej kłótnia nie
              spowoduje ochłodzenia, obrzydzenia dziewczyny, bo syn powiedział mamie, że
              cokolwiek złego powie na dziewczynę, on puści to mimo uszu aby "skontrować"
              zamiary mamy.

              Tyle. Pamiętajmy jednak, że to wszystko zależy od faceta.
              • anx Re: I ZNOW WYJECHAL Z MAMUSIA 04.09.02, 14:11
                Drogi Zdrowy Rozsądku!
                Masz całkowitą rację , tylko chodzi o to, że takie rozmowy i ustalenia można
                przeprowadzac z osobą o zdrowych zmysłach, usiąść jak ludzie i porozmawiać. A
                co zrobić gdy przy jego matce nie można powiedzieć nic bo chwila nieuwagi
                kosztuje później wyrzuty z jej strony ( oczywiście w kierunku mojego chłopaka):
                a po co tak powiedziałeś?jeszcze dupę jej pokaż żeby wiedziała co masz w
                gaciach ( przepraszam ,ale to jej słowa) . Nie można przy niej nawet
                porozmawiać przez telefon, bo podsłuchuje, a potem czepia się słówek. Gdy mój
                chłopak nie miał komórki ,nasze rozmowy ograniczały się do półsłówek z jego
                strony tzn. ja mówiłam, on tylko mruczał , jak coś powiedział całym zdaniem od
                razu w tle słyszałam "milutkie" komentarze jego matki.
                Nie ma równiez mowy o przedyskutowaniu problemu w mojej obecności- ona uważa
                mnie za jego koleżankę i już ( jesteśmy 3 miesiące po zaręczynach) . Przy mnie
                ona gada o pierdołach tudzież o pogodzie. Każda moja próba zaczęcia tematu
                poważniejszego kończy się komentarzami, że jestem niewychowana, że nie będzie z
                gówniara rozmawiać o poważnych sprawach. Tak samo też traktuje mojego chłopaka,
                jak gówniarza. On ma tego dosyć jest zmęczony psychicznie , jezeli ktoś nie był
                w takiej sytuacji niech nie pisze, że on nie jest mężczyzną i nie potrafi się
                postawić. Czy ktoś z Was wraca codzinnie do domu mając dusze na ramieniu co tez
                znowu nie pasuje mamusi? Ostatnio np. wracał z weekendu od kolegi z działki , w
                drzwiach powitała go słowami : Czemu nie zadzwoniłeś, że będziesz wieczorem? (
                była 22.00) , on na to: przecież mówiłem, że będę późno, a ona: " Nie dyskutuj
                dla mnie wieczór to 18.00" , po czym nie odzywała się do niego 3 dni.
                Chyba sam przyznasz Zdrowy Rozsądku, że w takich warunkach nie da się nawiązac
                porozumienia ani zachować "męskiej" postawy?
                • millka26 Re: I ZNOW WYJECHAL Z MAMUSIA 04.09.02, 15:03
                  Anx nie wyobrazasz sobie ile bym dala za 3 dni milczenia ze strony "tesciowej"
                • Gość: CzystyRozsądek Re: I ZNOW WYJECHAL Z MAMUSIA IP: *.telenor.pl 04.09.02, 15:44
                  Hej Anx,
                  przyjmuję tę uwagę, że trudno się wypowiadać, jeśli się nie było pod presją
                  psychiczną. Zgadzam się, że takie porady są tanie. Dlatego nie chciałbym, aby
                  odbierano mnie jako krytyka lub wywyższającego się ponad omawianych facetów.
                  Sam sobie nieraz nie radzę z presją psychiczną (ściślej: najczęściej:)).

                  Moja, może zbyt łatwa, propozycja, jest jednakże taka. Męska decyzja-
                  dziewczyna najpierw. Konsekwencje- nie dyskutowanie i nie przejmowanie
                  się "wrogimi" działaniami matki. To dla przypomnienia.

                  Jeśli chodzi o nawiązywanie kontaktu z "mamusią :)" to, jak zaznaczyłem w
                  pierwszym poście, sytuacja jest raczej beznadziejna. Matka prawdopodobnie
                  zostanie zazdrosna i wrogo do Ciebie nastawiona. Niewiele można na to poradzić
                  (o tym niżej). Stąd- nie podejmować prób "szczerej" rozmowy, "nawiązania
                  kontaktu", "rozsądnej dyskusji". Próżny trud. Tutaj, jeśli mogę, doradzałbym
                  przyjęcie warunków mamy (rozmowa o pogodzie) i tyle. Przynajmniej oszczędzicie
                  sobie zranienia i zaogniania stosunków z powodu odtrącenia ze strony mamy.
                  Czasem takie przyjęcie warunków drugiej strony pomaga (nie chcę robić jednak
                  złudnych nadziei). Z mojego doświadczenia wynika, że w stosunku do osób, które
                  chłodno mnie traktowały, czasem skutkowała zmiana mojego nastawienia z
                  otwartego, ciepłego, akceptującego właśnie na chłodne. Traktowałem je DOKŁADNIE
                  tak chłodno, jak one mnie. Czasem pomagało.

                  Ostatnia kwestia. Na zarzut mamy dlaczego nie zadzwoniłeś, że będziesz
                  wieczorem, nie wchodziłbym w dyskusję, która godzina dla kogo jest wieczorem.
                  Tu właśnie potrzebne jest jasne postawienie granic, co facet akceptuje, czego
                  nie. Powiedziałbym chyba tak: Mamo, nie zadzwoniłem, bo się dobrze bawiłem i
                  nie myślałem o telefonach. Jestem dorosły i nie będę za każdym razem dzwonił,
                  jeśli chcę dłużej zostać. Nie proś mnie o to.
                  Pewnie byłyby jakieś pretensje, spazmy, i nie odzywanie przez 10 dni. Byłby
                  jednak spokój z następnymi wyjściami.
                  Oczywiście jest to tania, łatwa porada. Nie znam całej sytuacji, jego
                  wyczerpania itp., więc rzeczywiście może nie jest ta rada słuszna w jego
                  sytuacji. Ważny również wiek "naszego" faceta. Trudno byłoby np. 19 latek
                  wywodził mamie, że jest dorosły (często jest, jednak nie dla rodziców).

                  Uff. To tyle. Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka