Dodaj do ulubionych

samotność w związku

30.08.05, 22:37
To okropne uczucie. Kiedy na pozór niczego nie brakuje. Kiedy kochasz drugą
osobę już od dziesięciu lat i nie masz jej nic do zarzucenia.
Pokonujecie razem kolejne lata budując dalsze plany na przyszłość.
Wszystko idzie swoim torem.
I tylko nagle nie daje spokoju to piekielnie poczucie osamotnienia.
Zadaję sobie pytanie czy to ja mam zbyt dużą potrzebę bliskości, jedności,
pragnienie 'nadawania na tej samej fali'.
Staram się to stłumić w sobie. Przekomarzam się z sobą w duchu, że zachowuję
się jak bohaterka romansideł, która tęskni za wielkimi uniesieniami.
Przekonuję siebie, że to normalne, że to właśnie tak wygląda ZWIĄZEK
prawdziwy, nie książkowy, nie filmowy, wymyślony...
A potem zadaję sobie pytanie czy to poczucie osamotnienia jest może jakimś
znakiem, alarmem by coś zmienić, czyli przerwać...
Samotność w związku jest chyba gorsza niż ta odczuwana w pojedynkę. Bo
nieuzasadniona (?).
Czy ktoś z Was ją jeszcze czuje.
Może powinien mnie ktoś ściągnąć na ziemię?
Przekona, że trzeba się cieszyć tym co się posiada.
Obwiniam siebie, że za bardzo pragnę, czegoś co nie istnieje.

Obserwuj wątek
    • esta_pen Re: samotność w związku 30.08.05, 23:35
      mam bardzo podobny problem i odczucia
      jestem zagubiona
      sama mialam napisac i poprosic o pomoc
    • czarnycharakter wiec moze najsamprzod 30.08.05, 23:46
      sprobujecie odpowiedziec sobie na pytanie, skad to uczucie "osamotnienia w
      zwiazku" sie bierze ? Jakie sa jego przyczyny, skoro "kochacie" i "nie macie nic
      do zarzucenia" ?
      czch
    • solaris_38 Re: samotność w związku 30.08.05, 23:48

      cały wszechświat opiera się na szukaniu lepszego stanu
    • blue_as_can_be Re: samotność w związku 31.08.05, 11:13
      sarenka28 napisała:


      > Przekonuję siebie, że to normalne, że to właśnie tak wygląda ZWIĄZEK
      > prawdziwy, nie książkowy, nie filmowy, wymyślony...
      > A potem zadaję sobie pytanie czy to poczucie osamotnienia jest może jakimś
      > znakiem, alarmem by coś zmienić, czyli przerwać...


      rzeczywiscie rozne rzeczy w prawdziwym zwiazku wygladaja inaczej niz w kinie,
      ale jestem pewna, ze poczucie osamotnienia jest bardzo zlym sygnalem i
      absolutnie nie powinno miec miejsca w zwiazku.

      sprobuj sie zastanowic z czego ono wynika, w jakich sytuacjach szczegolnie
      mocno je odczuwasz. czy jest w Tobie, wynika z leku przed czyms, czy moze Twoj
      facet rzeczywiscie nieco Cie zaniedbuje. moze warto z nim o tym pogadac, jak
      juz sobie sama wszystko przemyslisz?
    • dagula84 Re: samotność w związku 31.08.05, 11:26
      Tak,to się zdarza,ale tylko osobom,które nie potrafia ze soba rozmawiać(
      przynajmniej mi sie w takiej sytuacji to zdarzyło).Niekoniecznie to musi być
      przyczyną w Twoim związku-ale czasem to jest taki melancholijny nastrój,który
      może nas dopaśc.Zastanów sie dobrze,dlaczego tak czujesz?może to
      tylko "książkowe" filmowe myśli,które wkradły sie do Twojej głowki i tworzą
      jakiś nierealny obrazek?
    • mskaiq Re: samotność w związku 31.08.05, 15:10
      Mysle ze nie kochasz czlowieka z ktorym jestes w zwiazku, albo ta milosc jest
      na szarym koncu. Nie jestes z Nim, nie cieszysz sie tym co planuje, co robi.
      Jestes obok ale nie jestescie razem.
      Musisz odnalesc milosc, musi znow wszstko byc wazne co jest zwiazane z Nim,
      inaczej bedziesz samotna, bo ja wybierasz.

      • fleuret Re: samotność w związku 31.08.05, 15:12
        a jak się odnajduje miłość?
        • mskaiq Re: samotność w związku 31.08.05, 17:30
          Milosc jest czescia kazdego z nas. Problem jest w tym ze milosc wydaje sie nam
          malo wazna, strach wyznacza realia zyciowe. Milosc wydaje sie slaba i nie
          wazna, my sami sie jej pozbywamy. Coraz mniej jej potrzebujemy i wszystko
          powoli traci sens. W tym przypadku zwiazek, bez milosci staje sie pusty. Znika
          sens, za to pojawia sie coraz wiecej strachu ktorego nie mozna zniesc.
    • matti.x Re: samotność w związku 31.08.05, 22:48
      A czy to rzeczywiście samotność?
      Związek nie jest panaceum na wszystko. Jeśli jest udany, to twój facet
      jest dopełnieniem Ciebie, a nie lustrem. Będzie Ci dawał to, czego nie masz
      sama. Nie zawsze będzie Cię rozumiał. Nie zawsze będzie współodczuwał.
      Bywa tak, że mamy problem z sobą czy też w sobie, a pomocy, czy nawet
      rozwiązania oczekiwalibyśmy od drugiej połówki. Porozmawiać zawsze warto -
      może się wtedy ukazać zupełnie inna perspektywa widzenia problemu. Ale też
      niektóre z tych problemów (zwłaszcza tych wewnętrznych) trzeba zacząć
      rozwiązywać samej/samemu. Bo czasem właśnie my sami je do związku wnosimy,
      więc też i nasza (być może i częściowo samotna) jest za nie odpowiedzialność.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka