Dodaj do ulubionych

uzdrowienie z depresji za pomoca modlitwy

14.04.09, 07:54
czy ktos z was probowal leczenia modlitwa lub byl na rekolekcjach
lub mszach uzdrawiajacych, z charyzmatykami, tam dzieja sie CUDA,np
moja mama została uzdrowiona z gronkowca i rwy kulszowej, wiec moze
i nas by uzdrowil ze depresji? pytanie tylko czy zaslugujemny? jedno
jest pewne magia istnieje
Obserwuj wątek
    • straus07 Re: uzdrowienie z depresji za pomoca modlitwy 14.04.09, 13:26
      Oczywiście, że tak.
      Służba uzdrawiania istnieje i znane sa jej ogromne efekty. Sam 6 lat asystowałem
      w chrześcijańskiej słuzbie uzdrawiania i widziałem setki nadnaturalnych
      uzdrowień. Moge Was skontaktować z uzdrowionymi. oni Wam opowiedzą.
      I jeśli chcecie na poważnie rozmawiac na te tematy to piszcie do mnie maile ,
      lub telefonicznie na mój koszt.
      Co sie zaś tyczy magii, hipnozy i tzw "charyzmarycznych uzdrawiaczy" z tzw.
      Ruchu Wiary np. to radził bym sie trzymać od tego z daleka. Powód? Kontakty z
      takimi ludźmi powodują często depresję. A to i tak jedna z łagodniejszych strat
      jakich sie tam ludzie zazwyczaj nabawiaja.
    • straus07 Re: uzdrowienie z depresji za pomoca modlitwy 14.04.09, 20:13
      lucyna_n
      amb25
      dala.tata

      No przykro mi ale nie moge Wam odpowiedziec.
      Bo poważni ludzie o poważnych sprawach nie rozmawiają w sposób niepoważny.
      Ja gdy wchodze na jakies forum, to staram sie trzymac tematu i odpowiadać na
      zadawane pytania.
      To właśnie zrobiłem.
      Komu to będzie potrzebne napisze do mnie maila.
      Kto chce "Nauczać" że nie zdarzyło się to co sie zdarzyło, tego pozdrawiam i żegnam.
        • straus07 Re: do straus07-charyzmatycy:bashobora i manjacka 15.04.09, 18:09
          Odpowiem Ci oczywiście ale najpierw ureguluję sprawe powyższych komantarzy.

          No cóż... Fora internetowe są pełne ludzi związanych z młodzieżówkami różnych partii, którzy dopisują sie na pałę we wszelkich możliwych dyskusjach aby realizować propagande jedynie słusznej linii.
          Zauważ jak oni mnie obrażaja i wyszydzają, zupełnie mnie przeciez nie znajac, a także nie mając pojęcia o temacie na który sie wypowiadaja. I jeszcze cytuja mi Jezusa, jakbym ja nie znal jego nauki lepiej od nich. Ha, ha, ha...
          W pewnych wypadkach należy rozważyć czy nie mamy do czynienia z młodzieżówką Kościoła Szatana. Dlatego rozważ czy nie warto by było wykasowywać niektórych bezużytecznych i agresywnych komentarzy.

          Co sie tyczy sprawy charyzmatyków, to nie powiedziałem, że wszyscy oni błądzą. I w Katolickim i w Protestanckim Kosciele jest pewna liczba ludzi którzy pobłądzili a także nie mało jest hohsztaplerów, którzy zbijaja duże pieniądze na tworzeniu ruchu wokół siebie.
          Tych dwóch których wymieniłes jeszcze nie znam. Spróbuje cos o nich znaleźć.
          Pisałem o chrześcijańskiej służbie uzdrawiania bo takowa istnieje w różnych kościołach.
          Lecz to co napisał potem jeden z kolegów powyżej, cytując moje słowa niedokładnie i stawiając duże litery CSU - jest manipulacją, gdyż sugeruje, że ja promuje jakąś konkretna instytucję o nazwie CSU kosztem innych konkurencyjnych. Nic takiego nie zrobiłem. Ale ja mu nie bede udowadniać kim to ja nie jestem.

          Zanim Ci osobiście odpowiem muszę zacząć od podstaw.
          Przez chwile myślałem o tym, żeby silnie zganic tych kolegów powyżej. Ale dobry Duch mnie poprowadził do czegos innego.
          Oni bardziej od nagany potrzebuja jednak pomocy w uzyskaniu pewnej brakującej im wiedzy.
          I o tym puknę nastepną notkę OK?
    • straus07 Trochę podstaw 15.04.09, 20:08
      "A co do darów duchowych, bracia, nie chcę, abyście byli nieświadomi rzeczy.
      Wiecie, iż, gdyście byli poganami, do niemych bałwanów szliście, jak was prowadzono.
      Dlatego oznajmiam wam, że nikt, przemawiając w Duchu Bożym, nie powie: Niech Jezus będzie przeklęty! I nikt nie może rzec: Jezus jest Panem, chyba tylko w Duchu Świętym.
      A różne są dary łaski, lecz Duch ten sam. I różne są posługi, lecz Pan ten sam. I różne są sposoby działania, lecz ten sam Bóg, który sprawia wszystko we wszystkich. A w każdym różnie przejawia się Duch ku wspólnemu pożytkowi. Jeden bowiem otrzymuje przez Ducha mowę mądrości, drugi przez tego samego Ducha mowę wiedzy, inny wiarę w tym samym Duchu, inny dar uzdrawiania w tym samym Duchu. Jeszcze inny dar czynienia cudów, inny dar proroctwa, inny dar rozróżniania duchów, inny różne rodzaje języków, inny reszcie dar wykładania języków. Wszystko to zaś sprawia jeden i ten am Duch, rozdzielając każdemu poszczególnie, jak chce."


      Jest to cytat z Pierwszego Listu Pawła do Koryntian (r.12 ). Autor, wyraża w nim ubolewanie że Koryntianie na temat darów duchowych jeszcze nie wszystko wiedzą. A to były lata 70-te I w.!
      Kto jeszcze nie zna pism Pawła, powinien zaznajomić się z nimi bezzwłocznie, gdyż bez nich nie można w pełni zrozumieć ani cywilizacji chrześcijańskiej, ani świata w ogóle.

      Następny cytat, tym razem z Ewangelii Łukasza r. 5 wers 17:

      "I stało się pewnego dnia, gdy nauczał, a siedzieli tam faryzeusze i nauczyciele zakonu, którzy przybyli ze wszystkich wiosek galilejskich i judzkich, i z Jerozolimy, a w nim była moc Pana ku uzdrawianiu,"

      "Jezus zaś rzekł: Dotknął się mnie ktoś; poczułem bowiem, że moc wyszła ze mnie." (Łukasz 8,46)

      Zacytowałem te wersety aby czytający się dowiedzieli, że w Jezusie była moc ku uzdrawianiu, a nie, że aktywizował on jakieś moce przeciwchorobowe w chorym człowieku.

      "I przywołał dwunastu uczniów swoich, i dał im moc nad duchami nieczystymi, aby je wyganiali i aby uzdrawiali wszelką chorobę i wszelką niemoc." (Mateusza 2,7)

      I tak się zaczęła chrześcijańska służba uzdrawiania. Służba uzdrawiania chorych była i wcześniej, z tym, że wówczas nie miała ona przydomku chrześcijańskiej. Ta chrześcijańska istnieje już ponad 1900 lat, nie pojmuje więc jak to możliwe aby ktoś jeszcze o tym nie wiedział. To wśród doktorantów, doktorów a nawet profesorów też o tym nie wiedzą? Może oni są inżynierami raczej co? Mogli by więc zapytać kolegów humanistów. Religioznawców na ten przykład.

      Zresztą z niewiedzą w tych sprawach jest tak:

      1/ Niektórzy z tych co twierdzą, że nie wiedzą, w rzeczywistości, doskonale wiedzą jak sie te sprawy maja a jedynie kłamią, że nie wiedzą, bo jest im to potrzebne do osiągnięcia ich celów ideologicznych bądź politycznych. Noże ich byc nawet do 20%.

      2/ Z tych co naprawdę nie wiedzą, 90% to osoby, które mogły by sie o tym dowiedzieć gdyby tylko chciały. Jedynie góra 10% z nich to ludzie, którzy rzeczywiście z pewnych powodów jeszcze nie mogli się o tym dowiedzieć. Reszta mogła wejść w posiadanie tych informacji i to bardzo łatwo, więc ich niewiedza w tym względzie powinna im byc poczytana raczej za ujmę niż wypadkową działania pecha i złego losu.

      Ci napastliwi interlokutorzy /powyżej/, właśnie mają kolejną okazję aby sie dowiedzieć. Ciekawe czy zechcą z niej skorzystać?
      Jeśli nie to trudno.
      Ja skorzystałem.
        • straus07 Re: Trochę podstaw 16.04.09, 11:13
          Masz rację w tym co piszesz o modlitwie. Jednak Twój wpis jest tak lapidarny, że nie do końca rozumiem o co Ci chodziło.

          > Same cytaty,same wersety

          Tak to odbierasz? No przecież nie mogłem w jednym poście za dużo napisać. Musiał by on być wtedy zatytułowany; "Wszystko co wiemy o modlitwach przynoszących uzdrowienie z chorób" i miał by ze 20 stron maszynopisu. Nadal zapraszam do przysłania mi mailem telefonu i ja chętnie zadzwonię.
          • pierzchnia Re: Trochę podstaw 16.04.09, 18:07
            Ja po prostu, w mnogość słów-elaboraty,już nie wierzę.Nie mogę na
            forum przedstawić moich przeżyć,ale kiedyś otrzymałem
            odpowiedź.Niestety,to była jedyna szczera modlitwa,w moim życiu.
            Pozdrawiam!
      • dala.tata Re: Trochę podstaw 16.04.09, 18:00
        no bije sie w piersi jako napastliwy interlokutor. kto nie z toba ten przeciwko,
        co? znana od stuleci zasada wszelakich ruchow religijnych i 'prawdziwych'
        religii tez.

        napastliwie stwierdze tylko, ze tu nie ma ani z czego korzystac, ani do czego
        sie odnosic. ot pare cytatow, nieskladnie zebranych przez kogos kto ma idee. a
        co do liczb 90 i 10 procent, to rozumiem, ze wynikaja z twoich glebokich
        przemyslen nie?
      • awanturka Re: Trochę podstaw 19.04.09, 18:50
        straus07 napisał:

        > To co robi Manjackal nie ma żadnych podstaw w Pismie Świetym ani w tradycji Kościoła na przestrzeni 2 tysiącleci.
        Przewracanie ludzi jednego po drugim, ciurkiem jak leci, nie może byc robione mocą Boża. Bo jeśli jest to moc Boża to znaczy co? Można sie nia posłuzyć do procederu duchowego masturbowania ludzi? Bo czym innym jest to co tam sie działo? <

        Wiem, że to pewnie nie temat na to forum, ale sobie pozwolę na parę słów. Cieszę się, że uslyszalam (raczej przeczytalam) coś rozsądnego na ten temat. Zawsze uważałam, że z tym tzw. "powalenie przez Ducha" (jak nazywa się to w niektórych kręgach) jest coś nie tak.

        Rzeczywiście termin "duchowa masturbacja" oddaje istotę rzeczy.
        Chociaż ten termin rozszerzyłabym na eskalowanie przekraczające wszelkie granice emocji na spotkaniach modlitewnych....
    • straus07 Bashobora i Manjackal 16.04.09, 14:21
      Cześć Bulgar!

      Właśnie obejrzałem coś niecoś na Youtubie na temat tych dwóch ludzi.
      Raczej nie można wsadzić ich do tego samego worka.
      O ile Bashobora wygląda na normalnego zdrowego charyzmatyka katolickiego, to to, co robi Manjackal jest absolutnie naganne i nie do polecenia. Zaraz po kolei wyjaśnię swoje stanowisko.

      Na wstępie wyznam, że osobiście nie jestem fanem Kościoła Katolickiego. Pewien znany mistyk polski wyraził się o nim, że "to bagno". I tak właśnie jest w Europie i Ameryce. Nie uważam jednak KRK za najgorszy z możliwych kościołów. Z kościołami jest tak jak ze wszystkim. Są dobre średnie i złe. Znam dobrze kilkanaście wyznań i nieco słabiej jeszcze ze 30. KRK plasuję w dolnych poziomach stanów średnich. Są jednak gorsze od niego kościoły, ale są też i lepsze. Ale Murzyni z Afryki o tym nie wiedzą. I gdy przyjeżdża tam szczery prawdziwie wierzący i gorliwy misjonarz, ludzie którym głosi uzyskują zdrową wiarę, i gdy potem otwierają do Nieba ręce i modlą sie otrzymują też nadnaturalne dary bo prawo Boże mówi: proście a bedzie wam dane. Toteż jest tam może i więcej katolickich charyzmatyków niż w Europie.

      Jednak współczesny ruch charyzmatyczny w kościele katolickim ma tą wadę, że jest dość bezrefleksyjną kopią ruchu charyzmatycznego w amerykańskich kościołach protestanckich i z niego właśnie się wywodzi. I tak jak amerykański ruch zatakowany zostal przez fałszywego ducha i zwiedzenie, tak samo stało sie z ruchem w KRK.
      To co robi Manjackal nie ma żadnych podstaw w Pismie Świetym ani w tradycji Kościoła na przestrzeni 2 tysiącleci.
      Przewracanie ludzi jednego po drugim, ciurkiem jak leci, nie może byc robione mocą Boża. Bo jeśli jest to moc Boża to znaczy co? Można sie nia posłuzyć do procederu duchowego masturbowania ludzi? Bo czym innym jest to co tam sie działo? Sprawa tych upadków jest juz dawno rozpracowana przez teologów i charyzmatyków. Mówiąc krótko: gdy w czasie posługi prawdziwego sługi Bożego ktos upada, to jest to zazwyczaj osoba opętana lub posiadajaca bardzo poważny problem duchowy i ten upadek jest komunikatem dla posługujących, że należy przystąpić do uwalniania tej osoby która upadła.
      Natomiast gdy usługuje fałszywy charyzmatyk, upadają głównie niewierzący i ludzie o bardzo słabej wierze.
      Nigdy nie widziałem aby podczas zabiegów i jednych i tych drugich upadł jakikolwiek chrześcijanin o zdrowej wierze i pełny Ducha Świętego.
      Mam 4 przyjaciół, którzy dali sie powalic przez takich fałszywych proroków. Wszyscy czterej zostali przez to zrujnowani duchowo, psychicznie i fizycznie. Ja nie musze w tej sprawie chodzic z róg po argumenty. Naprawdę wierz mi!
      Manjackal przewraca ludzi! Omijać seanse z nim jak najdalej!
      Poza tym odczuwałem dużą różnice duchową oglądając obu tych ludzi. Jedno i drugie duchowo "smakuje" inaczej.
      Sorry, ale musiałem sie do tego ustosunkować, bo pytałeś.
      Później napiszę cos więcej o moich osobistych doświadczeniach z uzdrawianiem, bo mam ich trochę, a najlepiej mówić o rzeczach których się było świadkiem.
      Pozdrawiam.
      • dala.tata Re: Bashobora i Manjackal 16.04.09, 18:03
        to ty tez uzdrawiasz? a czym? konieczny dotyk, czy starczy sie napucyc i
        pomyslec?a wszystko czy tylko depresje?

        straus07 napisała:


        "Później napiszę cos więcej o moich osobistych doświadczeniach z uzdrawianiem,
        bo mam ich trochę, a najlepiej mówić o rzeczach których się było świadkiem. "
    • straus07 Moja przygoda z uzdrowieniami. 18.04.09, 00:00
      Aby nie dublować tego co zostało już napisane w licznych książkach o nadnaturalnych uzdrowieniach przychodzących przez modlitwę, ograniczę sie do przytoczenia swoich własnych doswiadczeń w tym względzie.
      Ale najpierw muszę coś wyznać:

      JA, AUTOR NINIEJSZEGO POSTU, Z WŁASNEJ I NIE PRZYMUSZONEJ WOLI, WYZNAJE, ŻE CAŁKOWICIE ROZUMIEM WYPOWIADAJĄCYCH SIĘ POWYŻEJ NA MÓJ TEMAT I TEGO CO NAPISAŁEM, W TAK NAPASTLIWY I KRYTYCZNY SPOSÓB, BO RÓWNIEŻ JA ZA MŁODU BYŁEM WOJUJĄCYM ATEISTĄ I ZACIEKŁYM ANTYCHRZEŚCIJANINEM, GDYŻ UWAŻAŁEM, ŻE TAK BĘDZIE DOBRZE.

      Urodziłem się bowiem w rodzinie ateistów i członków partii. A w szkole otrzymywałem edukację mocno podbarwioną komunizującym materializmem.
      Pierwsze informacje na temat "dziwnych rzeczy" przyszły do mnie w latach 70-tych XX wieku, wraz z książką Moody'ego "Zycie po życiu", która zyskiwała wielką popularność w różnych środowiskach, w tym i ateistycznym. Pojawiło się wówczas pytanie: a może to nie jest tak nie jak uważaliśmy dotychczas? Potem dowiedziałem się o lecznictwie niekonwencjonalnym w tym również o działalności tzw. bioenergoterapeutów.
      Również jeszcze w latach 70-tych pewien hippis powiedział mi, że niedawno ktoś się o niego modlił i mu to pomogło. A osoba ta powiedziała mu również że wie o istnieniu w Związku Radzieckim ludzi, którzy są chrześcijanami i mają dar uzdrawiania do tego stopnia, że nawet niewidomy od urodzenia uzyskał wzrok. Słuchałem tego z tępą twarzą ale bez buntu, gdyż obcowanie z hippisami przyzwyczaiło mnie już do wysłuchiwania wiadomości o rzeczach dziwnych i niesamowitych. Po odsiadce w stanie wojennym zacząłem się zastanawiać nad swoją przyszłością. Nie tylko zresztą ja. Ktoś z mojej rodziny zaprowadził mnie do pana, który wystawiał horoskopy. Pan ten okazał się również joginem i zaprosił mnie do jego sesji jogi. Grupa ta pomogła mi wyrwać się ze sztywnych skostniałych materialistycznych ramek. Po uświadomieniu sobie, że istnieje rzeczywistość duchowa, postanowiłem silnie zrobić wszystko żeby się dobrze "ustawić" w tej właśnie rzeczywistości.
      Pragnienie realizacji duchowej zaprowadziło mnie pewnego dnia do niewielkiej kaplicy Zjednoczonego Kościoła Ewangelicznego gdzie na młodzieżowym spotkaniu wytłumaczono mi w jaki sposób powinienem się pomodlić aby uzyskać pomoc od Boga. Zdecydowałem się i podczas tej modlitwy doświadczyłem niesamowitego wprost uzdrowienia ciała, duszy i ducha.
      Będąc młodym adeptem drogi Chrystusowej ale jakże wówczas gorliwym, pomodliłem się pewnego dnia o cierpiącą osobę. Gdy trzymałem na jej głowie ręce, poczułem w pewnym momencie jakby prądziki przeszywające moje dłonie. A osoba o którą się modliłem, w tym samym czasie miała odczucie jakby przepływającego przez nią z góry do dołu światła. Natychmiast zakończyło się jej cierpienie i na drugi dzień była już zupełnie zdrowa.
      Od tej pory widziałem setki jeśli nie tysiące uzdrowień, mimo że uzdrawianie chorych to w służbie chrześcijańskiej działalność w sumie poboczna. Kilkakrotnie zostałem uzdrowiony również i ja. Toteż przytoczę obok tego o pierwszym uzdrowieniu przez moją modlitwę, tylko jeszcze jedno zdarzenie, opisujące ostatnie uzdrowienie w czasie mojej modlitwy:
      Około roku 2004 w Radomiu w sali jednego z domów kultury po wygłoszonym przeze mnie wykładzie "Siedem praw duchowego życia", towarzysząca mi żona pastora z Brazylijskiego Kościoła Deus é Amor, doznała objawienia, że wśród zgromadzonych znajduje się kilka osób, którym Bóg chce dać dzisiaj uzdrowienie. Poprosiliśmy aby osoby chore wyszły do przodu. Wówczas ja, poprosiłem tą siostrę aby pomodliła się o uzdrowienie tych ludzi, lecz ona stwierdziła że ma również objawione, że to ja powinienem się o nich pomodlić. Dwa tygodnie później, niektóre z tych osób były na spotkaniu i powiedziały mi, że w czasie tej modlitwy zostały uzdrowione. Niektóre z nich odczuwały potężną siłę przepływającą przez nich w formie rozgrzania aż do gorącości, mimo że ja modląc się nie byłem nawet tego świadom.
      Cóż jeszcze mogę powiedzieć na koniec. Chyba tylko to że spełnia się obietnica Jezusa mówiąca:

      „A takie znaki będą towarzyszyły tym, którzy uwierzyli: w imieniu moim demony wyganiać będą, nowymi językami mówić będą, węże brać będą, a choćby coś trującego wypili nie zaszkodzi im. Na chorych ręce kłaść będą a ci wyzdrowieją”.
      (Ew. Mark r. 16)

      BTW: To że się o czymś nie wie, wcale nie oznacza, że to nie istnieje.
      Gdyby mi ktoś 30 lat temu przepowiedział, że kiedyś nie będę materialistą i będę robił to o czym pisałem powyżej, to bym się szczerze zaśmiał, tak jak 90-cio letnia Sara gdy jej przepowiedziano, że urodzi jeszcze dziecko.
      Zawsze jest lepiej wiedzieć pewne rzeczy niż nie wiedzieć.
      Pozdrawiam

      Ps. To moja żona zalogowała nas dawno temu na Gazetę i już zapomniałem że to jest na nią. Prostuje więc to.
      Jeśli Lucynko uważasz, że lepiej ode mnie znasz naukę Jezusa, to zechciej mi odpowiedzieć co Jezus nauczał na temat Nowego narodzenia.
      To pa!
        • megamanx1 Re: taaaaaaaaaaaaaaa n/t 19.04.09, 06:06
          a co ma zrobic ktos kto zostal zkrzywdzony, rozlegulowany najpirw
          przez bioterapeutow a potem jeszcze gorzej przez charyzmatykow , czy
          to Bog go skrzywdził skoro charyzmatycy sa reka Boga?
      • luka.s1 Re: Moja przygoda z uzdrowieniami. 21.04.09, 15:59
        > Pragnienie realizacji duchowej zaprowadziło mnie pewnego dnia do
        niewielkiej ka
        > plicy Zjednoczonego Kościoła Ewangelicznego gdzie na młodzieżowym
        spotkaniu wyt
        > łumaczono mi w jaki sposób powinienem się pomodlić aby uzyskać
        pomoc od Boga. Z
        > decydowałem się i podczas tej modlitwy doświadczyłem niesamowitego
        wprost uzdro
        > wienia ciała, duszy i ducha.

        mógłbyś napisać coś więcej na temat tego jak się powinno modlić o
        uzdrowienie? pytam jak najbardziej serio, a i jeszcze jedno pytanie:
        co sądzisz o bioterapeutach?
    • nuroip Re: uzdrowienie z depresji za pomoca modlitwy 19.04.09, 07:45
      BEz celu i senu zycia
      ciezko wyjsc z jakiejkoliwek depresji czy innego zaburzenia psychicznego w
      ktorym jedym z osi jest brak woli i checi do zycia etc

      Wiara i religia to najistotniejszy srodek ksztaltujacy poczucie sensu, motywacji
      ma ogromne oddzialywanie na psychike

      jesli chodzi o chrzesciajnstwo to jego czas juz sie konczy
      Era ryb ma sie ku schylkowi

      to nie jest moja religia i powiem nawet ze to nie jest nasza religia, to
      zydowskie bagno

    • mala.mi74 Re: uzdrowienie z depresji za pomoca modlitwy 19.04.09, 14:31
      Czesc.Tydzien temu dowiedziałam sie,ze jestem cięzko chora.
      To co mnie trzyma w pionie to własnie wiara,a własciwie trzymanie
      sie Boga.

      Modlitwa i wiara nie działaja magicznie ,automatycznie.
      Zeby Bóg cos mogł zrobic z naszym zyciem potrzebna jest nasza
      wiara,nasza wola i zaufanie Jemu. Bog działa na sposoby naturalne:
      przez rozwój medycyny, lekarzy, tablety, rozmowy z ludźmi, ale moze
      tez jednoczesnie (lub tylko) działac na sposob cudowny. Jedno
      drugiego nie wyklucza. Jesli nawet człowiek nie zostanie w cudowny
      sposób uzdrowiony to na pewno zostanie w nim uzdrowiony brak
      zaufania, watpliwosci, rozpacz czy deprecha.
      Tez jestem charyzmatykiem katolickim, modlimy sie czesto o
      uzdrowienie róznych ludzi ( i sa efekty: uzdrowienie z narkomanii,
      raka, nadcisnienia),ale ci ludzie jednoczesnie leczyli sie w sposob
      naturalny, szukali pomocy na sposób naturalny takze bo przeciez tak
      Bóg tez dziala.
      Co do charyzmatykow innych religii to sa i prawdziwi,przez ktorych
      dziala Bóg,ale sa tez oszusci,ktorzy posluguja sie manipulacją.
      Nie pisze o tym jako "konkurancji" bo to ciazka robota i nikt nam za
      to nie placi,a czesto i nie podziekuje, ale po to aby byc rozsadnym.
      Co do wiary,duchowosci to jest to oczywista czesc zycia człowieka i
      wypieranie jej ze swidomosci naprawde moze powodowac nie tylko
      depreche ,ale rózne dziwaczne zachowania w zyciu.
      Niestety zyjemy w swiecie materialistycznym,ktory duchowosc wywalił
      za burte,ale to tylko nie niekorzysc człowieka...
      Pozdro
      • dala.tata a moze was wiecej? 19.04.09, 18:17
        bardzo przepraszam, ale kto przyznaje status 'charyzmatyka katolickiego'? to
        kazdy moze byc, odznake sie ma, egzamin?

        tak pytam, bo dwoje charyzmatykow na jednym forum to jakos statystycznie duzo
        nie? a moze was wiecej?

        charyzmatycy wszystkich krajow laczcie sie (na forum Depresja)!
        • awanturka Re: a moze was wiecej? 19.04.09, 18:38
          Nie podoba mi się, że wyrażasz się o tym w ten sposób.

          Wiara w Boga, w szczególności w chrześcijańskiego Boga to to fakt społeczny i ma znaczący wpływ na ludzkie zyciae, ludzkie wybory itp. więc nie powinieneś się o tym wypowiadać tak lekceważąco.

          Służba uzdrawiania istniała w pierwotnym Kościeleprzez wiekii, w różnych formach przetrwała do czasów dzisiejszych przeżywając swój renesans w XX wieku w szczególnosci w tzw. kościołach ewangelicznych (tzw. protestantyzm nowej fali).

          Wielu ludzi deklaruje uzdrowienie mocą Boga i jest to ich głębokie przekonanie. Pewno nie da się tego potwierdzić naukowo przez badania medyczne i statystyczne, ale prawda "naukowa", nie jest jedyną prawdą a światopogląd naukowy nie jest "jedynym słusznym" światopoglądem.

          W życiu tych ludzi dzieje się coś istotnego dla ich życia co interpretują w świetle swojej wiary. I to akurat jest fakt, któremu trudno zaprzeczyć.

            • dala.tata Re: a moze was wiecej? 19.04.09, 18:57
              dlatego tez odpwoiadam na posta mala.mi74, ktora pisze to wyraznie.

              uzytkownik z koleij straus pisal to:

              "Będąc młodym adeptem drogi Chrystusowej ale jakże wówczas gorliwym, pomodliłem
              się pewnego dnia o cierpiącą osobę. Gdy trzymałem na jej głowie ręce, poczułem w
              pewnym momencie jakby prądziki przeszywające moje dłonie. A osoba o którą się
              modliłem, w tym samym czasie miała odczucie jakby przepływającego przez nią z
              góry do dołu światła. Natychmiast zakończyło się jej cierpienie i na drugi dzień
              była już zupełnie zdrowa."

              moze jednak ty zaczniesz czytac uwaznie co? bo jesli juz chcesz zwracac mi
              uwage, to zrob to porzadnie.
              • awanturka Re: a moze was wiecej? 19.04.09, 19:10
                OOO! przepraszam! układ postów na forum jest taki, ze nie zauważyłam na jaki post odpowiadasz.

                A tak przy okazji. Nie jestem związana z zadnym z Kościołów chrześcijańskich (to tak na wypadek jakbyś posądzał mnie o zapędy misjonarskie). Co do wypowiedzi, którą cytujesz to mnie osobiście ona razi... No, ale coż, różni są ludzie....

                A tak przy okazji.... Wiesz co w niektórych wspólnotach "charyzmatycznych" mówi się ludziom, co do których publicznie ogłoszono, że są uzdrowieni, a okazuje się, że np. za kilka dni lądują w szpitalu? Otóż mówi się, że uzdrowienie miało miejsce tylko to oni nie mieli dostatecznie silnej wiary aby je utrzymać i z własnej winy je utracili!!!
                • awanturka Re: a moze was wiecej? 19.04.09, 19:20
                  No i jeszcze jeden kwiatek (z przemówienia pewnego "charyzmatyka", cytat z pamięci).

                  "Jeżeli po tym gdy zostałeś uzdrowiony (czytaj: ogloszono, ze zostałeś uzdrowiony)a objawy choroby wracają oznacza to, że szatan chce spowodować byś zwątpił w to uzdrowienie. Lekarstwem na to jest całkowite lekceważenie tych objawów, tak długo, aż szatan odejdzie"

                  Nie jestem przeciwna różnym ruchom religijnym (sama w takich conajmniej dwóch uczestniczyłam), ale jest w nich wiele błędów, wynaturzeń i sporo typowego dla sekt "prania mózgu". I nawet mnie to specjalnie nie dziwi - tylko tam gdzie panuje totalna martwota nie ma ryzyka błądzenia czy wynaturzeń.
                  • dala.tata Re: a moze was wiecej? 20.04.09, 12:05
                    a choroba (albo niepelnosprawnosc) jako wynik dzialan szatana, tudziez, jeszcze
                    lepiej, grzechow ludzi jest rowniez znanym sposobem dolowania ludzi. i
                    kontrolowania ich zachowan. to jest niebezpieczne, szkodliwe i moralnie
                    obrzydliwe i tyle.
          • dala.tata Re: a moze was wiecej? 19.04.09, 18:50
            gdzie jest w tym, co powiedzialem, lekcewazenie? zirytowanie, prosze bardzo,
            lekcewazenie, wypraszam sobie. i bardzo prosze o zrzygnowanie z tego
            podwyzszonego tonu na temat wiary i religii, on tu nie pasuje.

            to, co sobie ludzie mysla, to ich sprawa i mnie nic do tego. jelsi ktos chce
            wierzyc sobie, ze zostal uzdrowiony przez charyzmatyka czy Kaszpirowskiego, nic
            mi do tego. podobnie z wiara, niech sobie ludzie wierza w co tylko chca. mi tez
            nic do tego.

            czyms zupelnie innym jest przypisywanie sobie zdolnosci uzdrawiajacych. nie ma w
            tym nic pozytywnego i zazwyczaj jest sposobem na nabijanie ludzi, ktorzy sa
            zdesperowani w butelke. gdy medycyna przestaje dzialac, nie potrafi zadzailac,
            pojawiaja sie charyzmatycy, uzdrowiciele, ludzie dajacy za darmo nadzieje. a ci
            zdesperowani wlatuja na tej nadziei tylko po to, zeby jeszcze dotkliwiej spasc.

            i na koniec: nie stawiaj opozycji miedzy religia i nauka w tym kontekscie, bo to
            nie ma sesnu. ktos, kto mowi o sobie: jestem charyzmatykiem, musi byc
            przygotowany na to, zeby poweidzec: udowodnij mi to. bo o ile sie znam na
            teologii (a studiowalem ja), charyzmatycznosc uzytkownika Forum Depresja nie
            jest prawda objawiona, ani nie jest przedmiotem wiary. i dlatego wlasnie w
            wypadkach cudow przeprowadza sie postepowanie dowodowe rowniez w Koscile
            katolickim.

            a zatem zanim mnie zaczniesz pietnowac i krzyzowac, zastanow sie, czy
            rzezcywiscie to ja jestem tym lotrem.
            • awanturka Re: a moze was wiecej? 19.04.09, 18:59
              Uzdrawianie nie jest alternatywą dla medycyny i nie może być rozważane w tych kategoriach ale w kategoriach osobistego związku z Bogiem i wiary. Przypisywanie samemu sobie lub komuś zdolności uzdrawiania nie ma nic wspólnego z chrześcijaństwem (bo to Bóg ostatecznie uzdrawia).

              Pojęcie "charyzmatyka" jest mętne i dziwaczne i nie wiele znaczy ponad to, ze ta osoba za kogoś takiego się uważa (ooo! Przejęłam Twój sposób pisania o pewnych sprawach...)

              A tak przy okazji, ja też studiowałam teologię (tylko 1,5 roku)

              Co do jednego się zgadzam całkowicie - ta dyskusja, która się tu toczy nie nadaje się na to forum....
              • dala.tata Re: a moze was wiecej? 19.04.09, 19:08
                ale tylko w pewnych sprawach :-)

                ale z tego co piszesz, to tak ogolnie sie zgadzamy :-) (wiec skad ten czep *))

                a co do studiowania teolgoii jestes bardziej zaawansowana, ja tylko rok :-)



                *) czep: akt czepiania sie.
        • mala.mi74 Re: a moze was wiecej? 20.04.09, 11:07
          Charyzmatyk katolicki to po prostu katolik, ktoremu Bóg udzielił
          jakichs nadzwyczajnych charyzmatów (czyli darów) dla słuzby w
          Kościele. Nie ma zadnych egzaminów po prpostu trzeba sie modlic i
          prosic Boga o te dary (zazwyczaj prosi o nie wspóonota dla
          konkretnego człowieka).
          Nie jest to zadna nowosc czy pozostałosc postprotestancka ale
          rzeczywistosc juz biblijna.
          • dala.tata Re: a moze was wiecej? 20.04.09, 19:47
            to pewnie tez do mnie: ja juz napisalem, dlaczego sie wypowiadam. irytuje mnie
            nabijanie w butelke ludzi potrzebujacych pomocy.

            straus07 napisała:

            > Charyzmatycy sie tu dopisali
            > ABY ODPOWIEDZIEĆ NA ZADANE PRZEZ INICJATORA WĄTKU PYTANIE.
            > A mozna wiedziec po co Ty sie tu wypowiadasz?
    • straus07 DWA FAKTY: 20.04.09, 14:11
      Pierwszy - nadnaturalne uzdrowienia istnieją!
      Drugi - fałszywi prorocy, charyzmatycy i apostołowie też istnieją.

      /Przecież ostrzegłem przed tym już na początku. Te wypowiedzi w sprawie
      uzdrowień-nieuzdrowień i "winy" chorego za to, to wypisz wymaluj twierdzenia
      wywodzące sie z Ruchu Wiary, o którym mówiłem nie bezcelowo, bo jest to
      najbardziej niszczycielska siła współczesnosci, która najpierw posiała zamet w
      kościołach protestanckich a nastepnie katolickim.
      Jezus powiedział:
      "Nie każdy, kto do mnie mówi: Panie, Panie, wejdzie do Królestwa Niebios; lecz
      tylko ten, kto pełni wolę Ojca mojego, który jest w niebie.
      W owym dniu wielu mi powie: Panie, Panie, czyż nie prorokowaliśmy w imieniu
      twoim i w imieniu twoim nie wypędzaliśmy demonów, i w imieniu twoim nie
      czyniliśmy wielu cudów?
      A wtedy im powiem: Nigdy was nie znałem. Idźcie precz ode mnie wy, którzy
      czynicie bezprawie."
      Ew. Mat 7,21-23
      Ani Jezus ani Jego uczniowie nie są naiwni. A ja uczciwie o tym powiedziałem i
      nie bez celu bo w kontekście możliwości pogłębienie sie depresji.
      Apeluje, trzymajmy sie glównego tematu, a nie dywagujmy nad obłuda religijną,
      wyższościa ateizmu nad świetami Bżego Narodzenia, czy postu nad karnawałem.

      Uzdrowienia zaś są faktami jak najbardziej naukowymi.
      Sam osobiście dbałem o to, aby w wydawnictwach, które rozpowszechnialiśmy jako
      świadectwa uzdrowień były przytaczane wyłącznie te zdarzenia, które mają pełna
      dokumentacje lekarską czyli wyniki badań przed modlitwą i wyniki badań po modlitwie.
      Nam sie nic nie wydaje i nie interpretujemy religijnie przypadkowych faktów. A
      najtrudniej jest przekonać kogos kto nie chce dać sie przekonać i on jest
      najlepszym własnie przykładem, że to nie praniem mózgów przekonaliśmy juz wielu
      i otrzymali upragnione uzdrowienie.
      • straus07 Re: DWA FAKTY: 20.04.09, 14:17
        Wciąż czekam na maile i ewentualne rozmowy na mój koszt. W postach na takim
        forum nie da sie wszystkiego powiedzieć. Palce by rozbolały. Ale jeśli ktoś na
        poważnie pyta i może nawet szuka Boga i uzdrowienia, to jestem do dyspozycji o
        każdej porze dnia i nocy.
      • dala.tata Re: DWA FAKTY: 20.04.09, 19:44
        to ja bardzo poprosze o jakiekowliek NAUKOWE publikacje na temat nadnatualnych
        uzdrowien. prosze mi nic nie tlumaczyc nic, tylko prosze mi przytoczyc
        publikacje naukowe na ten temat. przez 'naukowe' rozumiem publikacje w
        czasopismach powszechnie uwazanych za naukowe, w tym wypadku czasopisma medyczne.

        jesli tego nie ma, to prosze nie zawracac gitary co?
    • straus07 Oszustwo? 20.04.09, 19:54
      Słuchaj kolego!!
      Nie zagalopowałeś sie??!!
      Oszustwo trzeba udowodnić.
      Właśnie wydałeś o sobie samym świadectwo.
      Ja i inni piszemy tu prawdę. A jeśli uważasz że to klamstwo to pytam:
      GDZIE MASZ DOWODY ŻE OSZUKUJEMY??!!!
      Właśnie popełniłeś przestępstwo.
      • straus07 Re: Oszustwo? 20.04.09, 19:57
        A swoją drogą popytam o naukowe opracowania o uzdrowieniach bo to rzeczywiście
        dla niektórych może byc przekonywujące. Nigdy wcześniej tego nie szukałem bo ja
        i moje otoczenie tego nie potrzebowało. Jeśli komuś mogło by to pomóc to warto
        dotrzec do źródel i je podać. Na pewno cos takiego istnieje.
        • dala.tata tak! Oszustwo! 20.04.09, 20:19
          aaaaa! to ty jeszcze nie wiesz? to po co chrzanisz o naukowosci! po co ta sciema
          z filipika na temat naukowosci uzdrawiania, skoro nie masz zielonego pojecia. to
          twoje slowa:

          "Uzdrowienia zaś są faktami jak najbardziej naukowymi. Sam osobiście dbałem o
          to, aby w wydawnictwach, które rozpowszechnialiśmy jako
          świadectwa uzdrowień były przytaczane wyłącznie te zdarzenia, które mają pełna
          dokumentacje lekarską czyli wyniki badań przed modlitwą i wyniki badań po
          modlitwie. "

          to zwykle klamstwo. a twoje teksty o przestepstwie sa zwykla bezczelnoscia, za
          ktora powinienies przeprosic.

          zostaje przy swoim: OSZUSTWO. do kwadratu! na kazdym kroku.
      • dala.tata Re: Oszustwo? 20.04.09, 20:16
        nie, nie, nie uda ci sie tak latwo wywinac bratku. stawiasz teze: uzdrawianie to
        fakt naukowy. ja zatem mowie: sprawdzam. i do ciebie nalezy dowod. nie do mnie.
        TY STAWIASZ TEZE, JA NIE MUSZE DOWODDZIC NICZEGO.

        jesli zatem nie potrafisz udowodnic tego, ze uzdrawiasz. nie potrafisz, co
        wiecej, pokazac naukowosci uzdrawiania (a to sam wprowadziles do dyskusji), to
        oszukujesz.

        i bardzo prosze bez tekstow o przestepstwie. podejrzewam ze to 'uzdrowicielom'
        jest blizej do przestepstwa niz ludziom, ktorzy pokazuja ich w pelnej krasie.

        no ale ja chetnie odszczekam: bardzo prosze pokazac mi naukowosc uzdrawiania.
        CZEKAM Z ZAPARTYM TCHEM!!!
    • straus07 Komunikat 21.04.09, 12:58
      Zgłosiłem do usunięcie 5 ostatnich postów. Poprzyjcie mnie w tym proszę.
      Apeluję do poważnych osób, które sie tu wypowiadały aby nie rozmawiać więcej z awanturnikami, którzy maja za cel rozbić poważna rozmowę bo są widocznie nasłani. Ja rozumiem wyrazić swój pogląd ale ubliżać ludziom ukrywając się za nickiem! Dala.tata juz nie bierze udziału w tej dyskusji jak dla mnie.
      Ja używam oficjalnej ksywy po której mozna mnie znaleźć. Podaje prawdziwy adres własnego bloga i nie boję sie stanąc nawet przed sadem w celu wytłumaczenia sie z moich twierdzeń. Nie dokonuję żadnego oszustwa i nie spotwarzam ludzi.
      • dala.tata Re: Komunikat 21.04.09, 13:53
        he he, rozumiem ze jestem niepwoazny, bo nie biore na powaznie naukowosci
        uzdrowien. przypominam tez, ze nadal czekam na literature naukowa w tej sprawie.

        drogi straus07 - byc moze to jest forum, na ktorym nalezy sie tylko trzymac za
        rece. jesli tak, to oczekuje od moderacji koumikatu na ten temat. dopoki go nie
        bedzie, ja osobiscie nie mam zamiaru cierpiec dowolnych bzdur pisanych przez
        uzytkownikow, w tym ciebie.
      • snajper55 Re: Komunikat 21.04.09, 14:06
        straus07 napisała:

        > Zgłosiłem do usunięcie 5 ostatnich postów.

        Nie dostałem żadnego zgłoszenia. Pięć ostatnich, czyli konkretnie których ?
        Mailem proszę.

        S.
      • luka.s1 Re: Komunikat 21.04.09, 16:02
        jeszcze raz bo zależy mi na odpowiedzi, a boje się że mojego postu
        powyżej nie zauważysz

        Depresja

        Re: Moja przygoda z uzdrowieniami.
        Autor: luka.s1 21.04.09, 15:59 Dodaj do ulubionych Skasujcie
        Odpowiedz cytując Odpowiedz

        > Pragnienie realizacji duchowej zaprowadziło mnie pewnego dnia do
        niewielkiej ka
        > plicy Zjednoczonego Kościoła Ewangelicznego gdzie na młodzieżowym
        spotkaniu wyt
        > łumaczono mi w jaki sposób powinienem się pomodlić aby uzyskać
        pomoc od Boga. Z
        > decydowałem się i podczas tej modlitwy doświadczyłem niesamowitego
        wprost uzdro
        > wienia ciała, duszy i ducha.

        mógłbyś napisać coś więcej na temat tego jak się powinno modlić o
        uzdrowienie? pytam jak najbardziej serio, a i jeszcze jedno pytanie:
        co sądzisz o bioterapeutach?
          • luka.s1 Re: charyzmatycy mnie skwywdzili 22.04.09, 09:28
            Ja też chodziłam do bioterapeutow i też mi nie pomogli, tzn. niby
            pomagali ale tak na krótko, a potem było chyba jeszcze gorzej. Nie
            wiem, ale wydaje mi się, że jak ktoś jest chory to nic dziwnego, że
            wszystkiego się chwyta by sobie pomóc, czasem nawet wbrew zdrowemu
            rozsądkowi. To chyba jakas specjalność księzy, że próbują wciskać
            poczucie winy, a przecież nikogo nie skrzywdziłeś prez te zabiegi,
            no chyba tylko siebie. Przydałby się teraz taki ojciec Pio.
            Faktycznie wygląda to na jakieś przeładowanie, to tak jakby ktoś sie
            popisywał energią,nie chciał pomóc tylko pokazać jaką to on ma siłę.
            Próbowałeś kompać się w wodzie z solą (tak z pół kilo na wanne) to
            podobno oczyszcza ze złej energii, na pewno nie zaszkodzi.
            Ja chciałam aby straus07 napisał jak należy sie modlić aby sobie
            pomóc, bo przecież Jezus powiedział że jak sie z wiarą modlimy o
            coś to nam się spełni, ja się modliłam i modliłam i nic, w końcu ile
            można, a najgorze, że obudziła się we mnie jakaś tak złość na Boga
            (może jestem opętana ;)) Nic już nie wiem :(
    • straus07 Wykasowany post 22.04.09, 11:23
      To nie twoje posty powinny być usuniete tylko dala.taty i 3 w odpowiedzi
      Napisz to jeszcze raz ale o ile pamietam to prosiłes o wypowiedx na temat tresci
      i sposobu modlitwy.
      Mam zamiar Ci odpowiedzieć, tylko nie wiem jeszcze jak. Chyba mailem, bo
      "młodziezówka" nie wytrzyma tu tego.
        • dala.tata Re: Wykasowany post 22.04.09, 17:37
          nie 'sie robi zamieszanie', tylko ty robisz zamieszanie usilujac usunac posty,
          ktore wykazuja ci, miedzy innymi, ze jestes niewiarygodny (widzisz jaki jestem
          dyplomatyczny, bo znowu bedzie alarm, jak powiem ze oszuykujesz) w swoich
          wypowiedziach.

          straus07 napisała:

          > Byc może maszynka do zgłaszanie postów do wykasowania szwankuje, proponuje wiec
          > przywrócic wszystkie wykasowane posty. Robi sie zamieszanie.
      • dala.tata Re: Wykasowany post 22.04.09, 17:36
        straus07, drogi uzytkowniku, postow sie nie kasuje dlatego, bo ty chcesz, tylko
        dlatego bo lamia regulamin forum. prosze wykaz mi, ze zlamalem regulamin tego
        forum.

        nie dosc ze mam prawo nie zgadzac sie z toba, to na dodatek mam prawo
        tweirdziec, ze uzdrawiacze to oszusci (co zreszta wlasnie mysle).
    • straus07 A co to jest Prawda Naukowa o Uzdrowieniach? 25.04.09, 21:21
      „Wtedy wyszedł do nich Piłat i rzekł: Jaką skargę wnosicie przeciwko temu człowiekowi?
      Odpowiedzieli mu, mówiąc: Gdyby ten nie był złoczyńcą, nie wydalibyśmy go tobie...
      Odpowiedział Piłat: ... Naród twój i arcykapłani wydali mi ciebie; co uczyniłeś?
      ... Ja się narodziłem i na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie; każdy, kto z prawdy jest, słucha głosu mego.
      Rzekł do niego Piłat: Co to jest prawda?
      A to rzekłszy, wyszedł znowu do Żydów i powiedział do nich: Ja w nim żadnej winy nie znajduję.”
      (Ewangelia Jana rozdział 18)

      Pozwólcie, że sparafrazuję ponadczasowe jak się okazało słowa Poncjusza Piłata:

      „Co to jest prawda naukowa?”

      Być może zaraz rozwrzeszczą się przeciwko mnie głosy, że wyskakuję tu niepotrzebnie z twierdzeniami, które są niczym innym jak tylko szkodliwym społecznie, nie naukowym, rewizjonistycznym, wstecznym i zupełnie nie stosownym w naszej dobie, bezprzykładnie nieodpowiedzialnym przypadkiem skrajnego Piłatyzmu i powiedzmy sobie szczerze - Pontyzmu, jakby tego pierwszego było jeszcze za mało. Ponto-Piłatyzm w XXI wieku – ktoś powie?!
      A jednak. Bo cóż to właściwie jest ta „PRAWDA NAUKOWA”?
      Filozof wśród polityków /bo na taki przydomek właśnie zasługuje polityk który myśli, o czymś jeszcze innym, niż jak wygrać wybory/, pan Janusz Korwin-Mikke, tak oto zdefiniował pojęcie „SPRAWIEDLIWOŚCI SPOŁECZNEJ”:
      „Jeśli w imię sprawiedliwości społecznej odbierano ludziom ich własność, to co to za sprawiedliwość? Albo coś jest sprawiedliwe albo jest niesprawiedliwe. Sprawiedliwość to sprawiedliwość a sprawiedliwość z przydomkiem SPOŁECZNA to jak widzimy po prostu NIESPRAWIEDLIWOŚĆ”.
      Idąc tym logicznym torem należy uznać również że PRAWDA z jakimkolwiek przydomkiem, to też po prostu NIEPRAWDA. I słusznie bo tak właśnie jest.
      Weźmy na przykład tzw. PRAWDY WIARY.
      Pamiętam jak jeden ksiądz w pewnym programie telewizyjnym wypowiedział się: „Tego w co wierzymy nie da się oczywiście udowodnić w sposób naukowy ale my uznajemy to jako prawdę wiary”.
      Innymi słowy: my oczywiście wszyscy wiemy, że to brednie - i jak powiedział Woland „w tym co mówi Ewangelia nie ma ani słowa prawdy” - jednak głosimy to jako PRAWDY WIARY.
      Skąd niewiara u księdza? Och! Nie jest przecież czymś wyjątkowym! Może ten ksiądz jest mason albo deista, albo pedofil, alkoholik czy może w głębi duszy protestant i mierzi go wszystko co katolickie? Nie istotne. Grunt że głosi on PRAWDY WIARY, czyli po prostu NIEPRAWDĘ.
      Tak proszę państwa! Albo coś jest PRAWDA - albo WON!
      A jak się ma sprawa z PRAWDĄ NAUKOWĄ?
      A no dokładnie tak samo. Jest to PRAWDA z przydomkiem czyli po prostu NIEPRAWDA.
      Zilustrujmy to na przykładzie Ewolucjonizmu Darwina.
      Istnieją wszak trzy podstawowe koncepcje Ewolucji jednak każda z nich przeczy dwóm pozostałym. Naukowcy zazwyczaj gdy o tym mówią używają słów; „prawdopodobnie, możliwe, z nieznanych przyczyn, około, mogło być”.
      A przyparci do muru wyznają: „co prawda nie ma na to dowodów, my jednak wierzymy, że tak jest”.
      Tak proszę państwa! Ewolucjonizm to wiara.
      Nie przypadkowo do zilustrowania czym jest PRAWDA Z PRZYDOMKIEM wybrałem właśnie Ewolucjonizm. Jest on bowiem jednocześnie PRAWDĄ NAUKOWĄ jak i PRAWDĄ WIARY.
      Ewolucjonizm Darwina, łudząco bowiem przypomina wierzenia niektórych Hindusów o jednym z ich Bogów. Pierwszy raz pojawił się On na Ziemi pod postacią ryby, następny raz pod postacią czworonożnego ssaka, potem pod postacią małpy, aż wreszcie pod postacią pięknego człowieka.
      Czy to nam czegoś nie przypomina? Ależ tak! Darwin jako erudyta i globtroter nie mógł tych opowieści nie słyszeć. I pewnie prędzej dawał temu wiarę niż wierzeniom swojego protestanckiego kraju, bo jak wiadomo nie był on zakochany w Chrześcijaństwie jak Polak Katolik lat 80-tych w Janie „Nasz” Papieżu Pawle Drugim. Wykazywaniu błędności hipotezy - którą sam Darwin na łożu śmierci odwołał – nie ma końca. Naukowcy podsumowują to więc tak:
      „No faktycznie, dowodów na to nie ma, lecz to jest NAUKOWĄ PRAWDĄ!”
      Jak można żądać udowodnienia PRAWDY NAUKOWEJ!!
      Cóż za w ogóle ignorancja!!
      I tak, dzięki tylko jednemu temu Naukowcowi, w naszych podręcznikach znalazły się następujące PRAWDY NAUKOWE:

      *

      Człowiek Heidelberski. Jego wygląd odtworzono na podstawie kości szczęki zadziwiająco podobnej do ludzkiej,
      *

      Człowiek z Nebraski. Naukowo odtworzony z zęba, który potem się okazał zębem świni,
      *

      Człowiek z Piltdown. Jego szczęka jak się później okazało należała do małpy,
      *

      Człowiek Pekiński. Niestety wszystkie dowody zaginęły,
      *

      Człowiek Neandertalski. Jego szkielet zbadany podczas kongresu zoologów w 1958 roku okazał się szkieletem starca chorego na artretyzm.
      Do tego można by dodać niezliczone ciała niebieskie o których PRAWDA NAUKOWA mówiła, że są np. gwiazdą a potem się, okazywało, że to zupełnie inny obiekt, pozycje z listy 100 sprzeczności NAUKI z BIBLIĄ, która to lista już dawno całkowicie upadła i nie jest już dzisiaj przez Naukowców publikowana, bo wszystko z niej okazało się jednak być nie sprzeczne z Biblią i wiele innego „naukowego kwiatu”. Nawiasem mówiąc łatwo jest to akurat udowodnić, że Biblia na przestrzeni 150 lat się nie zmieniła. Nie! To Nauka poczyniła postępy.
      Cóż to jeszcze nie było NAUKOWĄ PRAWDĄ!
      Że nie było Potopu, czyli że Ziemia jest wyjątkiem, rodzynkiem wśród ciał niebieskich i nie miała tego okresu w swej historii kiedy na innych planetach otoczka gazów wytwarzająca się we wstępnym okresie ich powstawania, w którym te gazy rozdzielały się i część odchodziła w kosmos a cześć gwałtownie się skraplała. I w ogóle pewnie Ziemia jest pępkiem Wszechświata a może nawet jest płaska i ma cztery rogi! Ot taka latająca tafla!
      NAUKOWĄ PRAWDĄ było tez że nie było Sodomy, Gomory, Jerycha, Hetytów, Baltazara a nawet – proszę już się chwycić za boki aby tak nie bolało – Jezusa.
      Instytut Radziecki mający udowodnić, że on nigdy nie istniał, rozwiązano, bo uznano go za przeszkodę w udowodnieniu tezy o NIENAUKOWOŚCI HISTORYCZNEJ Jezusa, gdyż wszelki nagromadzony przez niego materiał jedynie tylko potwierdzał jego historyczność.
      Tak proszę państwa! PRAWDA z przydomkiem to NIEPRAWDA.
      ro
      Aby jednak - pewnie nie osamotnieni w swych przekonaniach – zwolennicy krypto czy jawno, post czy wprost Piłato-Pontyzmu nie poczuli się niedowartościowani, powróćmy znowu do tej jednej z najważniejszych postaci w historii świata.
      I to powróćmy do zasadniczego postawionego przez niego pytania:

      „Co to jest prawda”
      (Ew. Jana 18, 38)

      • straus07 Re: A co to jest Prawda Naukowa o Uzdrowieniach? 25.04.09, 21:26
        „Co to jest prawda”

        (Ew. Jana 18, 38)

        DEFINICJA PRAWDY, to sprawa dość stara, dzięki czemu, doczekała się niezliczonych wprost podważeń i poprawek. Filozofowie obchodzili się ze wszelkimi definicjami PRAWDY dość po macoszemu i wręcz szydzili z cudzych a chwalili własne. W tym karnawale wzajemnego się samoośmieszania, związanego z definiowaniem Prawdy, zatoczyli dokładne koło i w końcu wrócili do najdawniejszej z dawnych definicji, czyli:

        „Dane twierdzenie jest PRAWDĄ wówczas, gdy twierdzenie to jest zgodne z rzeczywistością.”

        Przykład: Twierdzenie, że Ziemia jest okrągła, jest zgodne z rzeczywistością, ponieważ Ziemia jest okrągła. Twierdzenie, że Ziemia jest okrągła, to PRAWDA, ponieważ Ziemia jest okrągła.

        Mądre, logiczne, praktyczne.

        (Doradzam zajrzeć do drugiego rozdziału Zagadnień i kierunków filozofii Kazimierza Ajdukiewicza.)


        Niektórzy czytelnicy mogą być zaniepokojeni i zadawać sobie pytanie: to co ja właściwie uznaję za Prawdę, jeśli PRAWDA NAUKOWA i PRAWDY WIARY to dla mnie po prostu NIEPRAWDA? Powiem więcej! Nie tylko!

        Co do mych wierzeń więc, to czasem spotykam się z opinią, że wierzę w PRAWDĘ OBJAWIONĄ.

        Czy tak być może? Czy ktoś kto powiedział „N” i „W” nie powinien powiedzieć również „O”?

        O' czywiście że tak!

        Czym zatem jest PRAWDA OBJAWIONA?

        Podążając logicznym tokiem wykładu /dzięki któremu wchodzę właśnie do historii filozofii XXI wiecznej, bo niech mi ktoś udowodni, że to przede mną powiedział/, PRAWDA OBJAWIONA, jak każda PRAWDA z PRZYDOMKIEM powinna też być po prostu NIEPRAWDĄ. I tak niech będzie! Zasada to zasada. Nie może być żadnych wyjątków. Nawet cuda nie są żadnymi wyjątkami od zasad natury, tylko jej szczególnymi przypadkami. Więc jeśli dla cudów nie robi się wyjątku to RÓWNIEŻ dla PRAWDY.

        Należy bowiem, wypowiadać się logicznie. Czas nagli, gdyż już XX wiek nazywano wiekiem wiedzy, a my wciąż jeszcze nieraz uprawiamy bełkot.

        Dlatego ja nie mówię, że wierze w PRAWDĘ OBJAWIONĄ, tylko, że wierzę w objawioną mi PRAWDĘ.

        PRZYKŁAD UZDROWIEŃ.

        Niektórzy powiadają, że i w tej sprawie żądają NAUKOWEJ PRAWDY. Czy znaczy to, że chcą na ten temat usłyszeć NIEPRAWDĘ? Być może chcą. Co nie zmienia faktu, że istnieje na ten temat również PRAWDA.

        Stawiam więc pytanie: „czy istnieją uzdrowienia w wyniku modlitwy?”

        A jak to sprawdzić?

        A no tak samo, jak się sprawdza, czy nowo wyprodukowany lek pomaga.

        Weźmy na przykład sprawę ASPIRYNY. Jest to ciekawy przykład, bo do dziś dnia nie wiadomo jaki jest mechanizm jej działania. Czy to znaczy że Aspiryna nie działa? O nie! Działa!

        A jak się o tym przekonano? Poprzez obserwację!

        W ten sposób, że wykonano ogromną liczbę testów, w których badano pacjenta przed podaniem mu Aspiryny, następnie podawano mu Aspirynę, a następnie badano stan zdrowia pacjenta, któremu podawano Aspirynę. I mimo że nie wiedziano jak Aspiryna działa, stwierdzono, że pacjenci którzy brali Aspirynę w wyniku jej brania stali się zdrowi.

        Czy jest to wystarczający dowód na istnienia Aspiryny? Powiem więcej na jej lecznicze działanie?

        A CZYM WŁAŚCIWIE RÓŻNI SIĘ ASPIRYNA OD MODLITW O UZDROWIENIE?

        Przynajmniej w sprawie jej uzdrowicielskiego działania niczym.

        Inne podobieństwo, to to, że nie znany jest sposób w jaki modlitwa i Aspiryna uzdrawia.

        Co zatem powiedzieć człowiekowi, który nie wierzy w uzdrawiające skutki stosowania Aspiryny?

        Chyba to, że jest mnóstwo dokumentacji dowodzącej, że Aspiryna uzdrawia.

        A co powiedzieć człowiekowi, który nie wierzy, że modlitwa o uzdrowienie pomaga?

        A no to samo! Że Ziemia jest obłożona kilometrami dokumentacji stwierdzającej skuteczność modlitw o uzdrowienie w sprawie uleczenia pacjentów z różnych chorób.

        Nie można stosować innych kryteriów dla Aspiryna a innych dla Modlitwy.

        Przydatność jednaj i drugiej jest faktem.




        NIE SZUKAJMY WIĘC PRAWDY NAUKOWEJ ale po prostu PRAWDY.

        Znalezienia jej wszystkim Wam serdecznie życzę.

        Jerzy Straus

        Kettering 25 kwietnia 2009

          • straus07 Re: A co to jest Prawda Naukowa o Uzdrowieniach? 26.04.09, 01:49
            Nie masz racji.
            Bo tak samo jak nie można potwierdzić nie działania aspiryny tak samo nie można potwierdzić nie działania modlitwy.
            A jeżeli można to zrób to.
            Jeden pan, mawiał: "to wszystko przez to że w szkołach zaprzestano nauczania logiki".
            Ja przecież jak najbardziej logicznie dowodzę i w ten to sposób, służę uniżenie Wam wszystkim.
            Moim argumentem są kilometry dokumentacji dowodzącej skuteczności modlitw o uzdrowienie.
            Jakie zatem są Twoje argumenty?
            • dala.tata Re: A co to jest Prawda Naukowa o Uzdrowieniach? 26.04.09, 02:23
              oj straus, daj se spokoj chlopie, pograzasz sie tylko. powiem ci 3 rzeczy:

              1. jak dziecko, sasiad, zona bedzie miala tempretature, sprobuj ja obnizyc a.
              aspiryna, b. modlitwa.

              2. poczytaj sobie o probach klinicznych, podwojnie slepych i badaniach nad lekami.

              3. i to najwazniejsze. jak bys mi powiedzial ze wiara uzdrawia, to ja bym
              jeszcze to mogl kupic. niestetty jak mowisz ze nie ma dowodu na dzialanie
              aspiryny, a sa kilometry dowodow na temat dzialania modlitwy w chorobie, stajesz
              sie nieznosnym trollem i klamca.

              i ja juz cie raz prosilem: PODAJ WRESZCIE UZNANA LITERATURE NA TEMAT DZIALANIA
              MODLITWY W CHOROBIE. a jelsi nie potrafisz, tak jak nie potrafiles pare dni
              temu, milcz i nie klam, bo przynosisz wstyd wierze, w ktorej imieniu wystepujesz.
                  • awanturka Chłopcy, skończcie swój spór, to niepoważne.... 26.04.09, 13:26
                    Widać gołym okiem, że nie macie żadnych szans aby się dogadać.

                    Straus ma rację, że napisano setki tysięcy książek ze swiadectwami osób które twierdzą, że zostały uzdrowione Mocą Bożą i opinie ich lekarzy (sama dotarłam do stronki katolickiej, gdzie są skany diagnoz i wyniki badań, np. rezonansem czy tomografem, przed i po "uzdrowieniu" oraz diagnozy lekarzy).

                    Ale prawdą też jest, że nie spelnia to w żaden sposób kryterium naukowosci, którego domaga się dala.tata. No, nie wiem jak dala. tata uważa, że należałoby w przypadku modlitwy o uzdrowienie zorganizować "podwójnie ślepą próbę", osoby modlące się o uzdrowienie innych osob i same osoby chore podziielic na grupy z których jedna modli się naprawdę a druga nie? Jak zrobić by osoba, która się modli/nie modli nie wiedziała co robi?

                    To poprostu nie nadaje się do takiego badania. No i w związku z tym przyjęcie tych swiadectw (wraz z opiniami lekarzy) pozostaje kwestią wiary i wyłącznie wiary oraz egzystencjalnego doświadczenia osób, które to przeżyły.
                      • awanturka Re: Chłopcy, skończcie swój spór, to niepoważne.. 27.04.09, 11:26
                        No i wygląda, że kłócicie się o słowa, o to jak co nazywacie.

                        Dla strausa "udowodnione naukowo" znaczy, że taka osoba twierdzi, że objawy choroby ustąpiły, wyleczenie potwierdza lekarz, który leczył tą osobe no i ewentualnie wyniki badań.

                        Dla Ciebie to nie spelnia kryteriu naukowości (dla mnie też nie). Ty przez "naukow stwierdzone" uważasz zjawisko, które daje się potwierdzić w warunkach kontrolowanych, jest powtarzalne dostatecznie dużą ilość razy, a oceniający je wolni od wszelkiej tendencyjności.

                        No to wyjaśnijcie sobie raz na zawsze jak rozumiecie "naukowość" tutaj na forum, żeby dla wszystkich było jasne, zostańcie przy swoim (bo nikt tu nikogo nie przekona) i skończcie ten spór a nie wymyślajcie sobie od kłamców i oszustów!
            • dala.tata Re: uzdrowienie z depresji za pomoca modlitwy 29.04.09, 18:45
              jasne: a nosiecielem, glosicielem i wyznacznikiem tej PRAWDY jest straus07. a
              nauka? a po co komu nauka. niech sie wreszcie psychiatrzy porzadnie za
              egzorcyzmy wezma.


              straus07 napisała:

              > PRAWDA BRONI SIĘ SAMA.
              > Nie potrzebuje podpierać się NAUKĄ, która jest dopiero próbami odkrycia prawdy.
              > Prawda nie potrzebuje rekomendacji od Prawdy Naukowej ale na odwrót.
              > Co to jest ta Prawda Naukowa napisałem powyżej.
                • straus07 Re: uzdrowienie z depresji za pomoca modlitwy 30.04.09, 02:41
                  ;)

                  To powyżej to oczywiście żart. A na poważnie:

                  W związku z licznymi kontrowersjami wokół tematu
                  UZDROWIEŃ PRZEZ MODLITWĘ
                  proszę o przeczytania notki:

                  chrzescijanskiblogjerzegostrausa.blox.pl/2008/11/Czy-mozna-zwykle-powietrze-zamienic-w-Ducha.html

                  a szczególnie pierwszego komentarza pod nią.
                  • dala.tata Re: uzdrowienie z depresji za pomoca modlitwy 30.04.09, 17:40
                    skonczylem czytac na tych madrosciach:

                    "Język polski jest o wiele starszy od angielskiego i o wiele bardziej
                    skomplikowany i zawierający więcej odcieni znaczeniowych. "

                    co za kompletne bzdury. straus, zostan przy uzdrowieniach, bo o lingwistyce to
                    ty nie masz zielonego pojecia.
                      • dala.tata no to jeszcze raz: 01.05.09, 15:50
                        ksiazka, ktora cytujesz nie ma nic wspolnego z lingwistyka. wrecz przeciwnie: na
                        stornach ksierarskich jest opisana jako beletrtystyka. podanie jej jako dowod na
                        cokolwiek jest niepowazne.

                        i nie, nie usiluje wytknac ci glupoty, wytykam ci ignorancje, to co innego.
                        • snajper55 Re: no to jeszcze raz: 01.05.09, 16:56
                          dala.tata napisał:

                          > ksiazka, ktora cytujesz nie ma nic wspolnego z lingwistyka. wrecz przeciwnie: na
                          > stornach ksierarskich jest opisana jako beletrtystyka. podanie jej jako dowod na
                          > cokolwiek jest niepowazne.

                          Chodzi o wcześniejsze powstanie języka polskiego ?

                          Początki języka (staro)polskiego to IX, X wiek. O tym uczą w liceum.
                          www.sciaga.pl/tekst/17821-18-nauka_o_jezyku

                          Początki języka (staro)angielskiego to V wiek. Co można bez problemów wygooglać.
                          anglofan.felberg.pl/?dzial=8&art=137

                          S.
    • straus07 Powrót do tematu 01.05.09, 15:09
      Uzdrowienie duszy.

      DWA OSTATNIE UZDROWIENIA

      1/ Chodzę obecnie do małego zboru chrześcijańskiego, który grupuje dość odjazdowych ludzi. Gra tam na perkusji i czasem przemawia chłopak z dredami do pasa. Ostatniej niedzieli znowu się wygłupiali, machali flagami, tańczyli. Ja przepraszam ludzkość za te dziwne rzeczy które nieraz dzieją się ostatnio w kościołach . Mam nadzieję że to niebawem minie. Na mnie to machanie flagami zazwyczaj działa analogicznie do płachty na byka. Potem było wezwanie, że kto chce aby się o niego pomodlić niech podniesie rękę. Ale mi się coś nie składało podnieść. Jednak żona wiedziała że tego potrzebuję więc sama położyła na mnie rękę i modliła się. I gdy oni wciąż machali tekstyliami, w takt głośnej muzyki, przeze mnie za sprawą modlitwy płynęły tak silne uzdrowieńcze prądy, że aż mi kręgosłup momentami wyginało. Poczułem się jak po zastrzyku i reszta dnia była już wspaniała.
      2/ Jestem bardzo wrażliwym, nawet nadwrażliwym typem. Często popadam w dołki i przygnębienie. Obecnie przechodzę terapię likwidacji wirusa interferonem i rybaviriną a od tego samego można już zbzikować. Do tego nie mam pracy i długi rosną, więc przygotowuję się do zarabiania lekcjami gry na gitarze. Przyszykowuję właśnie repertuar. Dlatego słucham takich rzewnych pieśni jak "Hallo darknes my old friend" /Sound of silence/ albo "Us and Them", "Shine On You Crazy Diamond" czy "Welcome to the Machine", oglądam stare wideoclipy i widzę jacy ci ludzie kiedyś byli młodzi a jacy dzisiaj są już starzy i że dwóch z Pink Floyd'ów już nie żyje. Popadłem w taki dołek, że doprawdy nie wiedziałem co mam z sobą robić. Myślałem o zażyciu silnych laków, które są przez niektórych bardzo krytykowane /mimo że pomagają/.Nagle przypomniały mi się słowa "Dam płaczącym zawój zamiast popiołu i pieśń pochwalna zamiast ducha zwątpienia" i "Śpiewajcie nową pieśń". Wyniosłem więc do ogródka gitarę i śpiewnik o znamiennym tytule "Pieśni Nowego Życia" pełen bluegrasowych, folkowych i gospelsowych kawałków z najlepszego okresu amerykańskiego chrześcijaństwa i zacząłem śpiewać pieśń za pieśnią. Co za ulga! Zupełnie inny duch mnie opanował! Umysł przejaśniał, radośc wypełniła serce. Co za ulga!
      Aż się sam sobie dziwię, że ja, taki mądry człowiek /bo jestem człowiekiem bardzo jednak mądrym, bo to nawet wynika z moich wpisów tutaj ; ) / a tego lekarstwa nie używałem częściej - idiota!
    • straus07 Cześć łowcy cudów! 02.05.09, 12:56
      Bardzo dziękuję za link do tych od mirakologii.
      Bardzo się cieszę z powstania tej inicjatywy!
      Bardzo się cieszę!!!

      Dzięki ich działalności. być może zostanie zdementowanych wiele fałszywych
      cudów, zbiorowych zwiedzeń i oszustw. W ten sposób jeszcze jaśniej będą lśnić
      prawdziwe cuda.
      (Ileż to ludzkich pieniędzy idzie w ręce oszustów dzięki tym fałszywym cudom! To
      już nawet nie fortuny! To kapitały! Ale i w tępieniu tego też trzeba by zachować
      umiar, bo istnieje wolność słowa i religii, oraz warto sprawdzić i to, czy być
      może komuś coś takiego jednak pomaga więc może nie warto wszystkich pozbawiać
      wszystkiego. Pamiętajmy, że jeśli np. homoseksualiści chcą mieć prawa do
      głoszenia, że homoseksualizm nie jest zły, tak samo chrześcijanie chcą mieć
      prawo do głoszenie tego co na temat homoseksualizmu głosi Biblia, a muzułmanie i
      wedyści co Koran i Wedy:
      namaszczenie.blox.pl/2009/04/Szwecja-kraj-falszywej-wolnosci-i-poboznoscivideo.html
      I kto tu jest niedouczony i czegoś nie rozumie?
      Jednak mniej pieniędzy dla fałszywych cudotwórców, to może więcej pieniędzy dla
      nas. : ) A co? To my ciągle mamy chodzić w biedzie podczas gdy
      hochsztaplerzy całe imperia pozakładali i przemieszczają się własnymi
      odrzutowcami? Człowiek przez którego posługę widziałem najwięcej cudów
      uzdrowień, nie miał nawet samochodu i dojeżdżał do chorych pociągiem lub
      autobusem niekiedy tylko przyjmując strawę i zwrot kosztów podróży.)

      Niektórzy moderatorzy za OFF TOPIC to prawie by zabili, ale widać nie wszyscy.
      DLATEGO ZGODNIE Z ZASADĄ PRASOWĄ trzeci i ostatni raz mówię na temat lingwistyki:
      Książkę t'Leledraga Marskiego stawia sie w róznych miejscach a to dlatego, że
      bardzo trudno ją zaszeregować do jakiejkolwiek kategorii ponieważ jest to jakby
      zbiór wszystkich poglądów autora na sprawy z różnych dziedzin, które łączy
      jednak jego jakby to powiedzieć mistyczna wizja dziejów. Stawia tam tezę, że
      bardziej skomplikowany język nie może powstawać z mniej skomplikowanego ale
      wyłącznie na odwrót. Ja teraz mieszkam w Anglii i widzę jak dużo słów jest
      podobnych do polskiego. Zwłaszcza słowa stare. Wspólny trzon tych języków lub
      bardzo bliskie sąsiedztwo w przeszłości jest ewidentne. A to co jest w googlach
      /czytaj pewnie wikipediach/ i co uczą w liceach nie ma tu nic do rzeczy. W
      liceach uczono że Katyń zrobili Niemcy, że wszechświat trwa 20 miliardów lat /
      później zresztą zmienili na 15/ a nie uczyli o największym ośrodku starożytnej
      barbarzyńskiej metalurgii na Mazowszu.
      • dala.tata Re: Cześć łowcy cudów! 02.05.09, 15:11
        straus, oni sie tym nie zajmuja. oni sa socjologammi, chca ciebie i innych
        opisac, zeby zobaczyc na czym polega 'tworzenie cudu'. to nie jest zadna
        mirakologia - tylko opis dzialalnosci ludzkiej. eh straus, szkoda gadac.

        snajper ci juz powiedzial o historii jezyka. jestes szczelny na cokolwiek sie do
        ciebie mowi, a szczegolnie na argumenty.
        • buiosu Re: Cześć łowcy cudów! 04.04.10, 23:11
          Witaj!

          Trafiłem na ten wątek przypadkiem ale być może jeszcze ktoś go czyta.
          Pragnę zaświadczyć przy tej okazji o prawdziwości słów Strausa odnośnie
          uzdrowień i charyzmatów, które były obecne u pierwszych chrześcijan i stają się
          obecne dziś dzięki temu, że ludzie wrócili do biblijnej prawdy o Duchu Świętym.

          Najpierw jednak o o. Manjackalu, bo wpadłem tu szukając dyskusji na jego temat.
          Na jego rekolekcjach byłem dwa razy, we wrześniu 2009 i w marcu 2010. Polecam na
          nie pojechać, gdyż obraz na Youtube jest zafałszowany z dwóch powodów - po
          pierwsze, na wybiciu filmik nagrany przez kogoś, gdy ojciec modli się o chrzest
          w Duchu Świętym, po drugie, mało jest filmików z nim w ogóle. Trzeba wspomnieć,
          że to zjawisko jest przez niego raczej traktowane na uboczu. W dzień modlitwy o
          wylanie Ducha Świętego (do czego mają przygotować całe rekolekcje i księża
          służący kilka dni sakramentem pojednania) wspomina, że takie zjawisko może
          wystąpić. Nie stwierdza jednoznacznie, że zawsze to pochodzi od Boga czy coś,
          mówi też, że to nie jest konieczne ani też nie trzeba się tego zjawiska bać.
          Rozsądnie do tego podchodzi i napomina, żeby nikt się nie martwił (ludzie patrzą
          na wyjątkowość) i że Duch Święty działa niezależnie od tego, czy takie rzeczy
          się dzieją, wszak w działaniu Boga w tej modlitwie bardziej chodzi o przemianę
          wewnętrzną. Czytałem też dokument z Malines o spoczynku w Duchu Świętym i
          widziałem reakcje ludzi na to przeżycie i widok, i mogę powiedzieć dwie rzeczy -
          po pierwsze, warto się opamiętać i traktować to jako zbędny dodatek do modlitwy
          i życia duchowego, którym Bóg może uraczyć, ale nie musi; istnieje ryzyko
          przesadnego skupiania się na spoczynku a nie na Bogu, niektórzy wręcz tylko o
          tym czasem gadają. A potem robi się szum i przekreślają charyzmatyka, bo np. nie
          neguje tego zjawiska, które samo w sobie nie do końca jest zbadane (jedynie
          można stosować kryterium "po owocach"). Sam ojciec jest niesamowitym
          kaznodzieją, bardzo pokornym i konkretnym. Całe rekolekcje opiera na Biblii,
          podaje fragmenty i na ich podstawie rozwija całą naukę. Jest wbrew pozorom
          tradycyjnym katolikiem, przywiązuje dużą wagę do tradycji i do zwyczajów które
          obecnie w Kościele Katolickim zostają nieco zaniedbane (np. post i pokuta). Jego
          mowa jest prosta i konkretna, a także jakoś dziwnie nie sposób nie doznać
          wewnętrznego, duchowego i psychicznego poruszenia w czasie tych rekolekcji. Tak
          od strony czysto ludzkiej, nawet twardzi faceci w czasie kazań zakrywali twarz
          płacząc.
          Reasumując - jedyne, co może być do zarzucenia ojcu Manjackalowi, to jego
          tolerancja kontrowersyjnego zjawiska. Cała zaś jego posługa modlitewna i
          kaznodziejska daje wielką przemianę życia lub umocnienie, choć z początku jest
          na tych rekolekcjach trudno, sam tego doświadczyłem. Szatan póki jeszcze może
          człowieka za jakieś sznurki pociągnąć, zaczyna szarpać bo widzi, że ludzie w
          większości przechodzą wielkie nawrócenie i spotykają Żywego Boga.

          Teraz pragnę przejść do części drugiej, mojego świadectwa. Trzeba wiedzieć, w
          skrócie, że byłem słabym katolikiem, potem typowym antyklerykałem, dalej
          wyśmiewałem i krytykowałem wiele rzeczy w Kościele nawet gdy już do niego
          wróciłem 4 lata temu, w sposób nie do końca świadomy, w sakramencie
          bierzmowania. Przez 3,5 roku wzrastania w wierze skupiałem się jednak na
          rozumie, bowiem moja wiara była miotana różnymi wątpliwościami i krytyką sianą
          przez antyklerykałów, ateistów i katolików którzy tną własną gałąź. W końcu się
          umocniłem, ale największe przemiany przynosił i przynosi w moim życiu sam Bóg,
          moje starania zawsze były mizerne w skutkach. I największą jak dotąd przemianę,
          najpiękniejsze dni mojego życia, to właśnie rekolekcje ojca Manjackala. Jeszcze
          rok temu podchodziłbym do własnych słów i własnej osoby z rezerwą, a kilka lat
          temu bym wyśmiał i nazwymyślał. Ale jeżeli ktoś szuka Boga, szuka sensu życia,
          szuka spełnienia, niech spróbuje - do stracenia nic nie ma. Jeżeli chodzi o
          szerszy opis, podam linka do świadectwa opublikowanego na jednej stronie:
          chojniceodnowa.blogspot.com/p/nasza-odnowa.html (świadectwo Tomka)

          Teraz co do weryfikacji...
          Alergia i astma – po objawach od pół roku widzę wyraźną poprawę, brak 'zgonu' po
          o wiele dłuższym biegu niż zwykle, brak anginy od ponad pół roku choć miewałem
          średnio co dwa miesiące, brak innych dolegliwości. Badania zrobię pod koniec
          kwietnia albo w maju, gdyż mój lekarz z pewnych względów raczej nie zechce mi
          dać skierowania.
          Radość, pokój, niezłomna wiara – to wszystko nadal jest, badaniami nie można
          tego potwierdzić niestety. Zdarza się niepokój albo chwila troski, ale od dwóch
          lat od pewnych rekolekcji jestem optymistą (który widzi na cmentarzu same
          plusy), wcześniej będąc kilka lat cierpiętniczym romantykiem który miewał myśli
          samobójcze.
          Poprawa relacji z rodzicami – jak ktoś chce może ich spytać, nie zamierzam
          ukrywać swojej osoby. Wtedy proszę o kontakt.
          Poprawa snu – niestety tylko ja mogę to stwierdzić.
          Ustąpienie problemów z żołądkiem – rodzice mogą potwierdzić gdyż często mi
          asystowali podając herbatę, krople żołądkowe albo miskę. Tak bywało nawet do
          kilku razy w miesiącu. Od pół roku wymiotowałem w jeden dzień, z powodu grypy
          żołądkowej.
          Modlitwa – obecnie bez chaosu, jestem w stanie zarówno modlić się „formułkami”
          jak i własnymi słowami, choć nie powiem, jest to często trudne, gdy pojawia się
          zmęczenie albo inne zajęcia. Staram się jednak trwać przy Bogu cały dzień.
          Masturbacja (pomińmy dyskusję czy to grzech i czy to złe, podzielam naukę
          Kościoła, natomiast bez względu na to kilka razy w tygodniu to już trochę za
          dużo) – tylko ja mogę to stwierdzić, wszak niby to się traktuje jako coś
          normalnego, ale jeszcze kiedyś jak kumpel zobaczył przypadkiem u mnie w
          ulubionych jakiegoś pornosa, myślałem że zapadnę się pod ziemię.
          Nieczystość wzroku i myśli – również tylko ja mogę stwierdzić, przepraszam...
          Umocnienie, odebranie introwertyzmu i nieśmiałości – tak jest, potrafię
          rozmawiać z obcymi, potrafię zagadywać ludzi, jak dziewczyna jakaś mi się
          spodoba także, choć kiedyś to był dla mojej głowy i duszy potop szwedzki. Także
          na ostatnich rekolekcjach mówiłem przed ponad tysiącem obcych ludzi w skrócie to
          wszystko co mówię, także o masturbacji, co było dla mnie wcześniej największym
          wstydem. Nie mam oporów także przed publicznym występowaniem czy czytaniem na
          Mszy, co również wcześniej kojarzyłem jako stresogenne.
          Nałóg skubania palców – palce są już normalne, odbudowały mi się linie papilarne.

          Jak widać dużo jest tego. Jeżeli jednak chodzi o takie patrzenie na to jak na
          cuda, to podobnie jak z tymi kontrowersyjnymi spoczynkami. Nie to jest
          najpiękniejsze... Cieszę się ze wszystkiego, ale o wiele bardziej jak z
          jakiegokolwiek uzdrowienia cieszę się z umocnienia mojej wiary, radości,
          zaufania Bogu, poczucia Jego realnej bliskości, obecności i przyjaźni,
          uwolnienia z nieczystości, a od powrotu z rekolekcji przeżywam wspaniałą
          przyjaźń, pierwszą od zawsze, niesamowity dar, dany i zadany, chodzący dowód na
          istnienie Boga, no po prostu...

          Nie mam pojęcia czy do czegokolwiek kogokolwiek moje słowa przekonały. Ale to
          nie moja broszka. Ja tylko wykonałem swoją pracę, stając jako świadek Chrystusa.

          Jeżeli ktoś potrzebuje rozmowy lub modlitwy, proszę bez obaw kontaktować się ze mną.

          Pozdrawiam w Panu,
          Tomasz Sroczyński
    • onemama Re: uzdrowienie z depresji za pomoca modlitwy 05.04.10, 11:19
      Ja serdecznie dziękuję za takie coś. Przepraszam ale ten temat tudzież posty pod
      nim niestety wpędziły mnie tylko w jedne stan - beznadziei - jak ludzie mogą
      wierzyć w takie bzdury, załamałam się i tyle, nie rozumiem świata. Chrzanię
      świat w którym przedkłada się jakieś pseudo metafizyczne paplania nad naukę i
      trzeźwy umysł.
    • reksssssss Re: uzdrowienie z depresji za pomoca modlitwy 05.04.10, 17:46
      hm nie rozumiecie tego bo nie widzicie innego wymiaru w ktorym kraza
      energie, byty itp, myslicie ze wasza choroba to przypadek? nie ma
      przypadkow, sa energie ktore wam uprzykrzaja zycie, moga to byc np
      dusze osob zmarlych , ktore znaliscie , lub inne obce byty,rowniez
      przypadkiem mogliscie sie znalesc w sidlach zlych mocy,istnieje
      niestety magia,czary ,klatwy itp,sprobujcie na poczatrek odwiedzic
      egzorcyste z waszego miasta, w ostatecznosci sa osoby ktore moga was
      zaprrogramowac jak komputer, ale uwazajcie jest duzo partaczy ,
      moga to tez byc hormony,pasozyty
      powiem tak jesli pomagaja wam leki i super sie czujecie to cieszcie
      sie zyciem i zapomnijcie to o czym napisałem, bo o pewnych rzeczach
      lepiej nie wiedziec
    • 2fat Re: uzdrowienie z depresji za pomoca modlitwy 12.11.18, 21:58
      Pewnie się powtórzę pod innym nickiem ale Malreaux bodajże kiedyś stwierdził że wśród wielu wotów jakie widział w najświętszych miejscach kultu po niewątpliwych komisyjnie i urzędowo potwierdzonych cudach nigdy nie widział jakiejkolwiek protezy.... choćby małego palca. Dziwne.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka