Dodaj do ulubionych

powroty(?) wasz punkt widzenia

03.09.05, 00:29
prośba o pomoc - jak myślicie czy to ma jeszcze sens ??
czy są jakieś szanse ??
napiasz krótko; spotykaliśmy sie było rewelacyjnie, dogadywaliśmy sie bez
problemów, prawdziwa magia miedzy 2 osobami; później on musiał wyjechac na
prawie 2 miesiące - dzwonił, pisał smsy, tesknił a gdy wrócił rozmawilismy
2 razy i też było ok a za 3 razem okazało sie ze to koniec, on tak
zdecydował powidział że sie wypaliło, kiedy pytalam o powody powiedział ze
nie wie. Naprawde wczęsniej było wszytsko ok, tesknił, nie mógł sie doczekac
spotkania tak jak i ja a teraz :/ pozostal smutek.
Nie bardzo wiem co robic, na razie nie odzywamy sie do siebie,
Zrobić 1 krok ??
Próbowac jeszcze raz ??
Czy nie warto ?

pozdrawiam wszystkich i z góry dziekuje za pomoc

aha pytałam go czy jest ktoś inny ale powiedzial że nie
Obserwuj wątek
    • rainer_calmund Re: powroty(?) wasz punkt widzenia 03.09.05, 00:31
      Co zamierzasz robic w Wigilie? Pisac o swoich pseudoproblemach na forum, czy
      tez wykonasz jakis ruch np kupisz oplatki, ugotujesz zur, zaprosisz fajna osobe?

      A moze dalej masz zamiar pierd.olic o zyciu?

      R.C.
      • jmx Re: powroty(?) wasz punkt widzenia 03.09.05, 00:47

        masz jakis problem dobry czlowieku?
        • betty Re: powroty(?) wasz punkt widzenia 03.09.05, 01:00
          Ma

          pl.wikipedia.org/wiki/Trolling

          ;-)
      • dwunasta_gwiazdka Re: powroty(?) wasz punkt widzenia 03.09.05, 21:40
        dodadnie to napisałeś ale może takie kopy są mi własnie potrzebne :)

        pozdrawiam
    • seerena Re: powroty(?) wasz punkt widzenia 03.09.05, 00:49
      Rainer, najbliższa poradnia jest za rogiem.
      Gwiazdka, trudno cos powiedziec bo nie napisałas jak długo trwała ta wasza
      znajomość przed jego wyjazdem. Wyglada to tak, jakby jego wyobraźnia nie
      sprostała rzeczywistości. Oddalenie podtrzymywało emocje i romantyzm a gdy znów
      się zobaczyliście może coś go rozczarowało i doszedł do wniosku że to nie to.
      Wiesz, żeby próbowac to muszą być chęci z obu stron. Jak tylko Ty będziesz
      próbować to raczej marne szanse. Generalnie na siłę nic się nie da.
      • dwunasta_gwiazdka Re: powroty(?) wasz punkt widzenia 03.09.05, 18:34
        No więc na poczatku znalismy sie tylko przez net, rozmawialiśmy na gg i
        zaiskrzyło, a po spotkaniu jeszcze bardziej; spotykaliśmy sie ponad miesiąc
        chyba. Najgorsze jest to ze nie widzieliśmy sie po jego powrocie tylko
        powiedzial mi to przez telefon :(((( i od tego czasu nie mamy kontaktu;
        Wiem ze nie da sie nic na siłe :/ mam tego świadomość ze nikogo nie można
        zmusić, ale nie wiem czy jechac do niego, tak zupełnie bez zapowiedzi ?? czy to
        nie będzie nie fair ? boje sie tego spotkania ale ta bezczynność też mnie
        denerwuje; nie chce tego stracić ( o ile juz nie straciłam)
        • witch-witch Re: powroty(?) wasz punkt widzenia 03.09.05, 18:39

          jechać! wtedy zobaczysz jaka bedzie reakcja..:)
          __________
          • dwunasta_gwiazdka Re: powroty(?) wasz punkt widzenia 03.09.05, 21:38
            dzięki za odpowiedzi :)
            duzo pozytywnych :) aż mi się łezka w oku zakreciła :)
            chce jechać ale nie wiem czy już, w kolejnym tygodniu mam bardzo wazny dla mnie
            egz i boje się czy to spotkanie przypadkiem nie wytrąci mnie z równowagi :/
            dlatego chyba sie wstrzymam, o ile oczywiście wytrzymam;
            bardzo chciałabym zeby to wszytsko wróciło

            buziaki dla wszytskich którzy poprzez to co napisali dodali mi pozytywnej
            energii i wiary :)

            miłego wieczoru
            • several_perceptions Re: powroty(?) wasz punkt widzenia 04.09.05, 00:23
              Kiedyś też miałam podobną sytuację, ale okazało się, że on w momencie gdy tak
              mnie czule kochał i flirtował na gg robił sobie właśnie przerwę z dziewczyną...
              Też potem wyjechał, wrócił ... ale do niej :-) Różne są koleje losu, bo jakby
              jednak nie wrócił do niej, a do mnie, nie poznałabym Mojego Obecnego, a to by
              była katastrofa :-)

              Mała rada... nie narzucać się. Nie tędy droga. Jak kocha, to znajdzie sposób,
              żeby to okazać, bo bez Ciebie będzie wariował. :-)
              • seerena Re: powroty(?) wasz punkt widzenia 04.09.05, 11:04
                Oj Gwiazdka, Several ma rację, bez narzucania się bo możesz pogorszyć cała
                sprawę. Hm, miesiąc znajomości to bardzo krótko, i potem 2 miesiące rozstania
                gdy on wyjechał. Mieliście za mało czasu aby wytworzyć jakąś więź. Na pewno nie
                jedź do niego bez zapowiedzi - czy to znaczy że nie mieszkacie w tym samym
                mieście? Zadzwoń, pogadaj, namów na spotkanie jak chcesz i porozmawiajcie w 4
                oczy. Mnie w ogóle wkurza zrywanie związków przez telefon, to jakies tchórzostwo
                jest. Powinno się porozmawiac widząc się i pwoiedzieć to komuś w oczy już jeżeli.
                • dwunasta_gwiazdka Re: powroty(?) wasz punkt widzenia 04.09.05, 23:11
                  Wiesz to był miesiąc poznania sie na żywo a wczesniej od lutego chyba
                  rozmawialiśmy na gg, bo ja nie bardzo chcialam sie z kimkolwiek spotykać
                  (wczesniej byłam w dłuuugim zwiazku i bardzo zabolało mnie tamto rozstanie wiec
                  zdecydowałam - zero facetów) aż do momentu poznania Jego.
                  Nie wiem dokładnie przez ile spotykaliśmy sie na żywo ale było naprawde
                  wyjątkowo i czuliśmy chyba to samo; o ile nawet on nie czuł więcej niż ja,

                  A co do jednego miasta hmm, nie jest to JEDNo miasto ale 2 bardzo blisko siebie
                  jakieś 20 min jazdy samochodem;
                  Myslałam o tym żeby wpaśc bez zapowiedzi bo chce sie z nim spotkac i pogadać na
                  żywo a wiem ze jak bedziemy rozmawiać przez tel to on pewnie powie ze to nie
                  najlepszy pomysł żebyśmy sie spotkali; przy ostatniej rozmowie powiedzial że
                  mam zapomnieć, że tak będzie mi łatwiej- jeśli sie nie spotkamy; Tylko że ja
                  mam wrażenie ze to spotkanie może naprawde dużo zmienić, bo rozmowa przez
                  telefon to co innego; miałam wrazenie ze on tak jakby boi sie tego spotkanie że
                  to wszystko medzy nami mogłoby być znowu tak jak było przed tym jego wyjazdem
                  Poza tym jestem zaskoczona jego zachowaniem, przed wyjazdem wydawał sie
                  zupełnie inny, rozmawialiśmy dużo o przeszłości i nigdy w życiu nie wpadałabym
                  na to, że on może sie tak zachować :/

                  Sorry ze pisze tak chaotycznie ale mam nadzieje że zrozumiesz

                  pozdrawiam
                • deep_deep_red Re: powroty(?) wasz punkt widzenia 07.09.05, 11:12
                  dlaczego chcesz do niego jechac, skoro wyraznie powiedzial Ci, ze to koniec?
                  Trudno zmusic kogos do milosci.Moze on po prostu juz kogoś ma? Co ty dziewczyno
                  chcesz probowac, bo ja nie rozumiem. I o czyim powrocie mowisz? O jego powrocie
                  do Ciebie, czy o twoim powrocie do niego?
                  Ktos Ciebie nie chce, a ty sie zachowujesz jakby wlasciwie nic sie nie stalo,
                  obmyslasz jakies wyjazdy, zastanawiasz sie czy probowac. No wez sie jeszcze raz
                  nad tym zastanow.
                  • dwunasta_gwiazdka Re: powroty(?) wasz punkt widzenia 07.09.05, 14:14
                    zastanowilam sie wyobraź sobie ze duzo o tym myslalam
                    nikogo nie chce zmuszać ale chce wiedzieć, chce wiedziec dlaczego w niedziele
                    można za kimś tesknić, chcieć być blisko tej osoby a w poniedzialek powiedzieć
                    ze to koniec ?? nie wydaje ci sie to troche niejasne ?? bo moze jestem dziwna
                    ale nie rozumiem takiej logiki a wlaściwie jej braku; poza tym dlaczego nie
                    może tego powiedziec wprost, prosto w oczy a nie przez tel ?? strach ??
                    Wiesz, uważasz że ktoś mnie nie chce - ok tylko po co ciągle dzwonił, pisał
                    smsy, skoro jestem dla niego nikim ??

                    pozdrawiam
                    aha wiec co mi radzisz ?? po prostu zapomniec ??
                    • deep_deep_red Re: powroty(?) wasz punkt widzenia 07.09.05, 18:47
                      po pierwsze nie ja tez nie rozumiem takiego zachowania
                      po drugie skoro nie jestescie ze soba baaardzo dlugo to po prostu zapomniec.
                      Chyba nic Ci nie da dzwonienie i dopytywanie sie "dlaczego". Co Ci po tym ze on
                      Ci odpowie, nawet nie wiesz czy powie Ci prawde czy nie.
                      • dwunasta_gwiazdka Re: powroty(?) wasz punkt widzenia 07.09.05, 21:58
                        rozumiem ze jego zachowanie jest dla ciebie niejasne

                        to nie jest tak że nie jesteśmy ze soba od ponad 2 miesięcy; kiedy on wyjeżdżał
                        to było juz tak jakby byliśmy razem i przez cały ten okres kiedy wyjechał też;
                        Nie chce dzwonić i pytać po prostu chce rozmowy, takiej prosto w oczy; nie wiem
                        czy skłamie czy nie; ale może przynajmniej bede wiedziala wiecej niz teraz

                        dzięki za odp
                        • several_perceptions Re: powroty(?) wasz punkt widzenia 07.09.05, 23:30
                          Innej rady jak DAJ SOBIE SPOKÓJ nie ma...

                          Wiedz, że ja wiem i rozumiem co to jest i do jakich dziwnych uczuć prowadzi
                          taka niepewność i brak ostatecznej odpowiedzi i wytłumaczenia. On chyba jest z
                          tych, którzy nie chcą, nie potrafią doprowadzić do konfrontacji.

                          Wszystko to wynika (chyba?) z tego, że masz tą iskierkę nadziei, że możecie być
                          jednak NA PRAWDĘ razem. A ta iskierka nadziei wynika z tego, że on nie
                          kontaktuje się z Tobą, co Ci pozwala na myślenie, myślenie, rozmyślanie,
                          rozmyślanie i ... potem się zastanawiasz, czy on może kocha.

                          Ja Ci powiem, że jak KOCHA, to się nie bawi w nieodzywanie, tylko sam się
                          odzywa, bo szaleje.

                          Daj sobie spokój, dla swojego dobra i jego. Nic z tego nie będzie.

                          I tak, w życiu bym nie przypuszczała, że jednak świetni i czuli faceci sobie
                          gdzieś tam przechadzają pod oknami mojego mieszkania. Mnie się udało na takiego
                          wpaść, oboje wiemy, że to tak na długo będzie - ale on się zachowuje po prostu
                          normalnie, wiem, że mnie kocha, nie martwię się, że mi nie pisze smsów i nie
                          dzwoni, i nie wychodzimy razem wieczorem - bo on to robi, dla niego to zwykła
                          sprawa. Bo jak ja bym nie dzwoniła, nie pisała, nie wychodziła z nim wieczorem -
                          to jego by to bolało. Fajnie, że tak czasem można szczerze z kimś być i nie
                          zastanawiać się co będzie, tylko po prostu żyć i czerpać z tego jak najwięcej.

                          Dla Ciebie też się uśmiechnie szczęście. Ja w To wierzę, Ty też uwierz. Ale już
                          nie z tym człowiekiem. Trzeba mieć czystą kartę i być ze sobą na prawdę, a nie
                          bawić się w jakieś gierki...

                          Miłego wieczoru....

                          Postaraj się uczyć troszkę, ale nadejdzie weekend - wyjdź sobie do kina, do
                          parku, odpocznij trochę i dotleń. To Ci zrobi lepiej od siedzenia w ksiązkach i
                          myśleniu o nim, a nie o treści tego co czytasz...

                          Ściskam mocno
                          • dwunasta_gwiazdka Re: powroty(?) wasz punkt widzenia 08.09.05, 11:40
                            :((((((

                            może masz racje ;(
                            tylko naprawde myślałam ze to jest TO i że to ON :( i chyba dlatego tak boli

                            uczac sie nie mysle o nim :) naprawde
                            dlatego lepiej wracam do nauki a tym bede sie martwić po egz
                            napisze ci jeszcze jak coś zdecyduje, albo jak sie coś okaże

                            dzięki
                            milego dnia
              • dwunasta_gwiazdka Re: powroty(?) wasz punkt widzenia 04.09.05, 23:18
                Z tego co wiem on rozstał sie ze swoja byłą w styczniu ponieważ ona wyjechała
                za granice i chyba nie mają ze sobą kontaktu; mam nadzieje ze nie bylam żadna
                przerwą ani wypełnieniem czasu

                Wiem, ze nie powinnam sie narzucać, nadskakiwać;
                wiem ze najlepiej byłoby gdyby to on zrozumial co stracił, żeby to on wyciągnął
                reke jako pierwszy, zeby nie było tak że za nim latam;
                Jak narazie tj od poniedzialku nie mamy ze soba kontaktu, jest mi ciezko ale
                mam dużo nauki wiec czas mi jakos leci; nie wiem jak jest u niego; juz milion
                razy chciałam zadzwonić, napisać smsa, odezwać sie na gg ale nie chce sie
                narzucać; trudno mi uwierzyć ze on nie tęskni i że jestem mu obojetna bo przez
                całe wakacje pisaliśmy do siebie miliony smsów, dzwoniliśmy i brakuje mi tego;

                Chcialabym zeby on czuł to samo :(

                dzieki za rady
                Pozdrowionka
    • solaris_38 Re: powroty(?) wasz punkt widzenia 03.09.05, 01:09
      czasem facet gorąco mówi że teskni aby siebie amego przekonac że jeszcze tak
      jest

      ale kiedy tak powtarza i powtarza i .. nic
      magia mu się nie otwiera to .. zabiera swoje zabawki i idzie na swoje podwórko

      tyle ze z następną będzie miał tak samo bo .. jemu się rzeczy przydarzają a on
      tego nie rozumie
      i pewnie mu z tym źle

      mógłby być zatem sens jesli chce ci sie walczyć ale doświadczenie mówi że ..
      to kupa roboty i zadnej pewności i rezultat nigdy nie proporcjonalny do
      włozonego wysiłku

      więc lepiej poszukac kogos bardziej świadomego czego i kogo chce :)


      • dwunasta_gwiazdka Re: powroty(?) wasz punkt widzenia 04.09.05, 23:23
        Wiem ze to kupa roboty ale mysle że i tak nic nie trace; gorzej niz jest juz
        chyba byc nie może :( a tak bedę wiedziala ze zrobiłam coś, ze nie siedziałam
        bezczynnie, że sie starałam.

        Problem w tym że nie chce nikogo innego; myslałam ze to Ten; moze to głupie,
        może jestem młoda ale naprawde tak myślałam; że tak zaczyna sie miłość
        Miłość, która przychodzi po cichu, bez jakiegoś szukania, sama od siebie,
        tworzy sie magia i wiadomo ze to jest to.

        Chcialabym zebo on wrócił jednak na to moje podwórko

        Pozdrawiam :)
        • solaris_38 Re: powroty(?) wasz punkt widzenia 04.09.05, 23:47
          :)

          ciekawa jestem jak na to spojrzysz sama za kilka lat

          ciekawe sa nasze zmiany optyki

          • dwunasta_gwiazdka Re: powroty(?) wasz punkt widzenia 05.09.05, 18:57
            jesli będe z nim to nie wiem jak bede to wspominać

            jeśli nie to pewnie zapomne

            tylko że teraz to wszytsko nie jest wcale takie łatwe ;(
            • solaris_38 Re: powroty(?) wasz punkt widzenia 06.09.05, 01:07
              nigdy nie zapominamy
              najwyżej możemy się odciąć od niezpomnianego

              dlatego lepiej nie zapominac tylko przezyc do końca zrozumiec i mieć w
              szacunku własne wspomnienia


              wciąż nie chcesz z niego zrezygnowac

              znam kilka osob które bawiły się czarami i w takiej sytuacji po prostu
              sprawiałą że p[artner sie w nich zakochiwał

              myslisz że były szczesliwe?

              zarećzam ci że nie

              nie ma sensu być z kimś z kim się nie stanowi harmonii lub choć względnej
              harmonii
              • dwunasta_gwiazdka Re: powroty(?) wasz punkt widzenia 06.09.05, 10:31
                wiesz na razie mam tak że nie zapomnialam a ciągle boli.. brakuje ...

                nie chce zrezygnować,chce jeszcze z nim pogadać, chce chociaż wiedzieć dlaczego
                i chce żeby powiedzial mi to prosto w oczy a nie przez tel.
                na razie niczego nie zrobiłam, nie rozmawialismy dalej ze sobą, musze(!)
                zaczekać do poniedziałku bo mam wazny egz a to spotkanie może nie wpłynąć na
                mnie najlepiej ale póxniej chce sie z nim zobaczyc i pogadac.
                A jesli chodzi o harmonie .. to naprawde była, z nikim sie tak nie dogadywałam
                jak z nim; naprawde tego teraz nie idealizuje - po prostu tak było.
                Nie wiem jeszcze jak to będzie na razie czas płynie, emocje powoli opadają a ja
                sie zastanawiam co zrobić, co powiedzieć;
                • several_perceptions Re: powroty(?) wasz punkt widzenia 06.09.05, 17:13
                  Aż mi Gwiazdeczko przykro Cię czytać, bo kurcze no.. miałam chyba to samo
                  (facet raczej nie był ten sam, chociaż ... ;-))

                  Jakiś czas to było, ale troszkę pamiętam...

                  Myśmy się poznali, gdy on się rozstał ze swoją dziewczyną niecały miesiąc
                  wcześniej, potem było to całe (jak to nazwać?) zauroczenie mną, ale potem
                  wyjechał, a jak wrócił, to zaczął mnie unikać i w końcu po moich utyskiwaniach
                  i naleganiu, i dzwonieniu, i pisaniu maili, i zmuszaniu do spotkania się na
                  kawę - no powiedział mi, że wrócił do niej, nie miał serca mi mówić. Nie, to
                  nawet mi tego nie powiedział - sama się zapytałam, ale pośród miliona innych
                  pytań, ale akurat na te odpowiedział pozytywnie.

                  Moje naleganie, dzwonienie, spotykanie się (zwykle mnie zbywał, czasem się
                  zlitował - chyba było mu mnie żal, że tak szaleję) trwało tak około 4 miesięcy
                  chyba. No, wytrwała byłam :-) Ale wydawało mi się, że warto było - bo on taki
                  cudny, facet, z którym tak cudownie mi się rozmawiało i się rozumieliśmy w pół
                  słowa i ach, och, w ogóle sama rozkosz.

                  Ale co z tego, że czuły, romantyczny, świetny do pogadania - ale tchórzem się
                  okazał, no i w ogóle ile to on mnie miesięcy bajerował, a potem zwodził - i
                  patrzał jak się poniżam, cierpię i w ogóle się jeszcze uśmiechał i mówił, że
                  nie rozumie o co mi chodzi.

                  I się dowiedziałam. Wrócił do niej, ale na moje pytanie: dlaczego ona, a nie
                  ja - mi w końcu nie powiedział, no i to mnie wkurzało przez kilka miesięcy i
                  dalej go pytałam, męczyłam. I ani jednego Przepraszam nie usłyszałam. Cisza.
                  C'est la vie. W sumie - równie dobrze mógł mi powiedzieć cokolwiek, ale się
                  okazało, że szans nie ma już żadnych. Efekt: 3 miesiące w depresji, myślenie,
                  że skoro nie on - to już w ogóle żaden...

                  (...)

                  A teraz... chyba nie poznałabym siebie. A Mój Obecny - to w ogóle jest 100 razy
                  cudowniejszy i czulszy i... i 100 razy lepiej mi się z nim gawędzi albo
                  milczy... można mnożyć (bo się wzruszę ;-)) ....

                  Wiem, że takie gadanie nic dla Ciebie nie znaczy, bo sama musisz przejść to
                  wszystko. I mi nie wierzysz. I pewnie to nie chodzi o dziewczynę. Może o pracę,
                  może stwierdził, że jesteś uroczą dziewczyną i też mu się genialnie z Tobą
                  rozmawia, ale ... no właśnie, nie zaiskrzyło, cokolwiek by to miało znaczyć. To
                  że się z kimś świetnie dogadujesz, stety lub niestety nie znaczy, że będziecie
                  świetną parą.

                  W sumie, i tak zrobisz jak chcesz. Ja wiedząc co wtedy przeżyłam, wiem, że NIE
                  WOLNO się narzucać. Jeśli mu zależy, SAM się odezwie, SAM będzie szalał i
                  błagał. A Ty masz zachować Spokój, jak sobie powoli będziesz ustalać limity,
                  aby z nim się nie kontaktować (przez godzinę, dwie, 8, cały dzień, 3 dni,
                  tydzień ....) to zobaczysz, że powoli będzie lepiej.

                  U mnie pierwszy miesiąc to masakra, napisałam do niego z 10 maili dziennie, ale
                  wszystkie zapisywałam i nie wysyłałam - jakbym była w krytycznym stanie, to bym
                  je wtedy wysłała. Obsesja na punkcie takiego faceta, który mnie chyba nawet nie
                  szanował... Ale to było dobre doświadczenie mimo wszystko - bo teraz jest
                  inaczej i lepiej.

                  Ja Ci będę życzyć wytrwałości i spokoju.

                  I powodzenia na egzaminie (nie pozwól, żeby przez faceta zawalić egzamin!)

                  Ściskam mocno
                  • dwunasta_gwiazdka Re: powroty(?) wasz punkt widzenia 07.09.05, 10:57
                    :))))))))))
                    nawet nie wiesz jak zrobiło mi sie milutko :)))))))))
                    dziękuje :))))))))

                    ja jak na razie sie trzymam i nie daje znaku życia; jestem z siebie zadowolona
                    bo zwykle reaguje bardzo impulsywnie, szybciej cos robie niż myśle ;/ ale jak
                    na razie jest ok. Wiem ze chce spróbować, bo niczego nie strace a mogę chyba
                    tylko zyskać; jesli okaże sie ze ktos jest pewnie zaboli ... ale chce wiedzieć,
                    znać przyczynę; może to głupie ale po prostu lubie jasne i klarowne sytuacje.

                    A coś takiego jak Ty miałam już też kiedyś (hmm a wtedy myslałam ze jestem
                    jedyna na świecie i nikogo tak nie boli jak mnie, i że nikomu się takie rzeczy
                    nie przydarzają ;)) też bardzo bardzo chcialam i nie wyszło ale przeżyłam.

                    To z tymi mailami, których nie będę wysyłać jest dobrym pomysłem :) i pewnie to
                    wykorzystam, za każdym razem kiedy bede chciala dzwonić bedę pisać maila.

                    A z tą pracą ... może masz racje, wiem że on teraz nie ma czasu bo pisze prace
                    a potem chcial jechac do anglii na rok - wtedy to były tylko plany; może teraz
                    to się zmieniło i jedzie, jeśli to o to chodzi to szkoda że nie może mi tego
                    powiedzieć; wszytsko byłoby jasne.

                    To ze jesteś teraz szczęśliwa z kimś innym daje mi nadzieje na przyszłość :) że
                    pewnie bedzie dobrze, fajnie że znalazłaś Tego :)
                    Powodzenia
                    Trzymaj sie cieplutko

                    ps. wracam do nauki na ten egz; bo to jest teraz najważniejsze
                • solaris_38 Re: powroty(?) wasz punkt widzenia 18.09.05, 16:22
                  harmonia była ale w twoim złudzeniu
                  NIE odchodzi się od harmonii

                  chcesz z nim .. cokolwiek

                  chcesz wiedsiec chcesz

                  ok
                  to musi być mocne pragnienie ale uwzględnuj tez co on chce

                  przeciez jego pragnienie odejści też powinno się liczyć a jego poczucie że nie
                  chce z tobą być musi miec tez chynba jakąś moc

                  nei skupiaj się tylko na sobie bo choć wazne co czujesz ale to nie ejdyna
                  prawda

                  świat jest sumą
              • kleopatryx Re: powroty(?) wasz punkt widzenia 06.09.05, 17:54
                Opowiedz więcej o tych czarach, bo mi są właśnie potrzebne.
              • dwunasta_gwiazdka Re: powroty(?) wasz punkt widzenia 07.09.05, 11:06
                zaintrygowałas mnie tą czarną magią ;)
    • komandos57 [...] 04.09.05, 23:25
      Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
    • zonk.you Re: powroty(?) wasz punkt widzenia 06.09.05, 17:21
      > Naprawde wczęsniej było wszytsko ok, tesknil
      kto wie,czy to nie z powodu teksnoty nie mozna czasem zgrac sie w zwiazku. am
      oze to wlasnie z tego powodu? przeciez za kazdym teksni sie inaczej- ianczej
      teskni sie za kims kogo nie ma wcale, a inaczej za kims od kogo dostaje sie
      regularnie sms-y - i kto wie, za kim bardziej. Kwestia tego czy jest czy nie ma
      i czy jest na czym lub czy jest co budowac- kwestia zaufania, tylko w jakiej
      sprawie? jakis wspolny punkt odniesienia-
    • kleopatryx Re: powroty(?) wasz punkt widzenia 06.09.05, 17:59
      Zastanów się, czy jestes gotowa na wszystkie konsekwencje takiego spotkania,
      oraz na to nastapi dalej. Przeanalizuj wszystkie możliw warianty:
      1. Zasatniesz go z ciężarną dziewczyną.
      2. Zastaniesz go z seksowwnym kociakiem w kabaterkach.
      3. Okaże się, że jest on ojcem 2 dzieci.
      4. Jego żona to niepoełnosprawna, ukrył ten fakt przezd toba bo chciał się
      zrelaksować.
      5. Nadal cię kocha ale jest dupkiem do kwadratu.
      6. Kocha cię, ale nie jest dupkiem tylko czeka na twoja inicjatywe (lubi, kiedy
      kobieta bierze los w swoje rece i on o nic nie musi się martwić).
      7. Nie bedzie miał ochoty patrezc na ciebie.

      Czy jesteś gotowa na 1000 opcji z nieszczególnie szczęśliwym rozwiązaniem?
      • dwunasta_gwiazdka Re: powroty(?) wasz punkt widzenia 07.09.05, 11:04
        cześć hmm myśle ze jestem gotowa, poczekam jeszcze aż będę juz po egz i wtedy
        chce sie spotkać, niezalezenie od niczego;
        Na razie chce żeby emocje opadły, żeby nie zrobic niczego pod wpływem impulsu,
        żadnych łez, błagania, nalegania i płaszczenia sie przed nim; męska rozmowa.
        Opcja 1,3,4 raczej nie wchodzi w gre :p jesteśmy chyba troche za młodzi choć...
        Wersja 2 sprawi że pewnie zaboli ale zapewne sie odkocham i to szybko
        Wersja 7 - rozwiązanie, radykalne cięcie i po prostu trzeba będzie zapomnieć
        heh najbardziej odpowiadałby mi wersja 6 :P ale to sie pewnie zdarza tylko w
        bajkach ;)
        Na razie mam jesczze pare dni, na spokojnie zastanowie sie co chce mu
        powiedziec i jak chce żeby to spotkanie wyglądało.

        dzięki
        miłego dnia
      • andy_b W kabaterkach? 07.09.05, 14:02
        kleopatryx napisała:

        > 2. Zastaniesz go z seksowwnym kociakiem w kabaterkach.

        Co to są kabaterki???
        • andy_b Dobra, już się domyśliłem. :) n/t 07.09.05, 14:17

        • kleopatryx Re: W kabaterkach? 07.09.05, 18:38
          Heh to takie seksowne rajstopy z dużymi dziurkami (całe w dziurki), wygladają
          jak siatka :) Podobnoż podniecający widok dla facetów, ale diabli wiedzą jak
          jest naprawdę :) Ja w każdym bąź razie wolę kociaka w kabaretkach od mandaryny
          z różowymi tipsami :>
    • j_ar Re: powroty(?) wasz punkt widzenia 08.09.05, 12:04
      szkoda czasu na niego
      juz mu sie nie chce
      • dwunasta_gwiazdka Re: powroty(?) wasz punkt widzenia 08.09.05, 15:17
        kurde i gdzie tu logika ??
        teraz mu sie niby nie chce a jak był tam to mu sie chciało pisac i dzwonic ??
        to wszytsko jest strasznie bez sensu i nic sie niczego nie trzyma :/

        własnie dlatego chce sie z nim spotkać, bo juz nie licze na to że bedziemy
        razem

        pozdrawiam
    • dwunasta_gwiazdka Re: powroty(?) wasz punkt widzenia 12.09.05, 14:40
      dziękuje wszytskim :) który mi odpisali i podtrzymywali mnie na duchu :)
      dziś szczęśliwie zdałam egzamin :)
      zastanawiem sie nad ta wziytą u niego ....
      wiec jak co trzymajcie kciuki i jeszcze raz dzieki

      pozdrawiam
      • dwunasta_gwiazdka Re: powroty(?) wasz punkt widzenia 17.09.05, 18:13
        byłam u niego :(
        nic z tego nie wynika :(
        powiedział ze nie ma czasu, że ma problemy, ze pisze te swoja prace
        dalej nic :( chociaż był miły

        najgorsze jest to ze JA SIE W NIM ZAKOCHAŁAM
        rozmawialiśmy i było tak jak wtedy :( rewelacyjnie, zajebi*cie, tak jak powinno
        być
        nie umiem o nim zapomnieć, nie chce o nim zapomnieć
        fuck
        :(((((((((((((((
        ;(((((((((((((((

        pozdrawiam
        może trzeba było was posłuchać i tam nie jechać :(
        • treugeber Re: powroty(?) wasz punkt widzenia 17.09.05, 20:28
          Hej posłuchaj, nie przejmuj się tym tak bardzo, trochę poboli i przejdzie –
          naprawdę :-)

          Miłość do drugiej osoby, choćby nie wiem jak mocna, niestety sama nie sprawi,
          że ten ktoś zacznie Ciebie tak samo kochać.. to jest smutne, lecz nic na to nie
          poradzimy. Być może kiedyś tej drugiej osobie się odmieni, zatęskni, zapragnie
          do Ciebie wrócić i znów się przytulić, może on sam musi najpierw się na kimś
          sparzyć aby do niego doszło ile stracił? Wyobraź sobie, co by było, gdyby on
          się tak zachował po 6 latach? Może to nawet lepiej, że właśnie teraz dostałaś
          od życia po „dupie”, że teraz wyszło szydło z worka.

          Chyba w takiej sytuacji dobrze jest się wyciszysz i popłynąć spokojnie dalej z
          nurtem, nie prowokować następnych spotkań, starać się o nim nie myśleć za
          dużo...Wiem, wiem, samemu jestem w podobnej sytuacji i nie cierpię opinii w
          stylu : „daj sobie siana i nic więcej nie kombinuj, bo samemu kopiesz sobie
          dołek”. Jednak coś w tym jest, gdyż też próbowałem namówić kogoś do powrotu i
          spotkały mnie w nagrodę same przykrości... choć każda sytuacja jest inna.

          Ty spróbowałaś zawalczyć i chwała Ci za to. Zawsze warto słuchać tego, co
          podpowiada serduszko, ale jednocześnie nie wolno stracić trzeźwego spojrzenia
          na życie. Wiadomo, są ludzie, którym łatwiej jest sobie z tym poradzić, inni
          będą przeżywać to dłużej. Ale jedno jest pewne - czas leczy rany. Przecież
          niebawem wszystko może się odmienić i będziesz szczęśliwa! Głowa do góry!
          pozdrawiam,
          treugeber
          • dwunasta_gwiazdka Re: powroty(?) wasz punkt widzenia 17.09.05, 23:48
            dzieki :)

            nawet nie wiesz jak bardzo bym chciała... nigdy tego nie czuam i nigdy tak nie
            miałam :( bardzo boli...
            wiem, że zawsze muszą chcieć 2 osoby - rozumiem to
            chcialabym tylko wiedzieć dlaczego on juz nie chce ??
            jestem wściekła bo czuje sie jak zabawka, najpierw zapewniał, przekonywał a
            teraz ... ;(
            naprawde sie zakochałam :(

            postaram sie juz nie mysleć, nie spotykac sie z nim i tego nie prowokować, nie
            dzownić, nie pisac maila i smsów :(
            boże jakbym chciała żeby on poczuł to co ja :(

            pozdrawiam
            trzymaj sie cieplutko (nie wiem jak u ciebie ale u mnie zimmmno i pada)
            • several_perceptions Re: powroty(?) wasz punkt widzenia 21.09.05, 12:04
              Oj, Gwiazdeczko,

              Przykro mi, że on się tak zachował, gdy pojechałaś....

              z jednej strony dobrze, że to zrobiłaś, bo nie będziesz się już zastanawiać "co
              by było gdyby" i okazało się, że to po prostu jest tchórz i tyle - bo jak już
              Ci w oczy niczego konkretnego nie powiedział, to już nie powie.

              z drugiej jednak strony - sama widzisz, że skutek jest taki, że cierpisz teraz
              bardziej; ale wierz mi, że to lepsze od oszukiwania się i zastanawiania, czy
              może jak się spotkacie, to się coś zmieni.

              Niektórzy ludzie już tak mają, że nie mają odwagi powiedzieć prawdy; ja
              osobiście wątpię, że skoro Ci dotychczas nie powiedział, to Ci nagle powie. Tak
              sobie gdybam, pewnie stwierdził, że to nie jest to i dla niego to skończona
              historia, a Ty ciągle nalegasz na ... kontakt, jakikolwiek by nie był...

              Swoją drogą: czy on daleko mieszka od Ciebie, często do niego piszesz, czy
              dzwonisz? Może troszeńkę przesadziłaś, o co nie łatwo (poczytaj sobie co Ci
              pisałam wcześniej o mojej lekkiej obsesji)

              Trzymam kciuki, żeby Ci się udało stracić trochę tego uzależnienia od jego
              wizerunku.. bo sama widzisz - zachowuje się jak kretyn, a Ty go kochasz (?!) -
              ale jego?, jego wyobrażenie?, jego zachowanie? ...

              Twoje słowa "jestem wściekła bo czuje sie jak zabawka, najpierw zapewniał,
              przekonywał a teraz ... ;(" - też się tak czułam, po prostu idealnie trafiłaś z
              tym opisem ... Wtedy - dla mnie to był koniec świata. Teraz mi jest wstyd, że
              byłam taka naiwna.

              Też nie wierzyłam, że czas wszystko zmieni, że cierpienie minie, dla mnie to
              było wszystko takie piękne i ważne, ale okazało się, że tylko dla mnie; nie
              miałam ochoty w ogóle na nic. Ale czas minął i teraz - pisałam Ci, spotkałam
              kogoś, kto naprawdę zasługuje na moje uczucie. Pamiętaj o tym, że starać się
              trzeba we dwoje, inaczej to nie ma sensu...

              Nie spotykaj się, nie pisz, nie dzwoń, nie smsuj, nic ... znajdź sobie coś
              zastępczego - pod jego imieniem na komórce wpisz swój numer (jakbyś w środku
              nocy miała ochotę mu posłać smsa albo puścić sygnał w ciągu dnia), pisz maile,
              ale je nie wysyłaj do niego (w skrzynce adresowej pod jego imieniem wpisz swój
              email)...

              za chwilę zacznie się rok akademicki - będziesz mieć mniej wolnego czasu i sama
              zobaczysz, że będzie lepiej (mnie w tamtym okresie uratowała sesja - i zdałam
              ją naprawdę dobrze, chciałam sobie udowodnić, że dam radę - i dałam). Ja w
              tamtym momencie stwierdziłam, że koniec z facetami i teraz tylko nauka i nauka.
              I zdało to egzamin... potem już spotkałam Tego Ktosia, więc zmieniłam zdanie
              odnośnie facetów ;-) - ale na to trzeba było trochę czasu i wcześniej bolało
              jak cholera. Bo bolało bardzo - do teraz pamiętam. Ech...

              Będzie dobrze, zobaczysz!

              A jak tam dzisiaj pogoda u Ciebie?!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka