Dodaj do ulubionych

A może jesteś przeklęty...

10.09.05, 20:05
Psuje Ci się komputer? A może jesteś przeklęty...




Są wśród nas ludzie, którzy w podejrzany sposób ściągają na siebie wirusy,
awarie sprzętu i tym podobne problemy. Niektórzy naukowcy są zdania, że to
wina ciążącej nad nimi... klątwy. Co ciekawe, nawet doniesienia producentów
sprzętu potwierdzają, że istnieje pewna grupa osób, które ciągle zgłaszają
się do serwisów gwarancyjnych mimo, że stosują się do zaleceń dotyczących
użytkowania sprzętu.


Co prawda pojęcie klątwy zniknęło z nauki około XVII wieku, wraz z
wierzeniami w bezgłowych ludzi żyjących w Indiach. Nie przeszkadza to jednak
w wysuwaniu przypuszczeń, że "przeklęci" rzeczywiście są wśród nas.

Czy wierzycie ze mozna kogos "przeklac"?




Obserwuj wątek
    • yoosh Re: A może jesteś przeklęty... 10.09.05, 20:11
      Popieram ta teorie-niezwykle rzadko cos u mnie nie dziala lub sie psuje :))))
      • alaaa6 Re: A może jesteś przeklęty... 10.09.05, 20:17
        yoosh napisała:

        > Popieram ta teorie-niezwykle rzadko cos u mnie nie dziala lub sie psuje :))))

        czyli ,
        wierzysz ze sa "przekleci"ludzie,
        ze ktos oblozyl ich klatwa?

        • yoosh Re: A może jesteś przeklęty... 10.09.05, 20:30
          Moze nie klatwa,lecz poswiadomie przyciagaja nieszczescia i odzwierciedla sie
          to w ich doswiadczeniach.Prawda jest to,co myslisz,ze jest prawda.:)
    • rybolog No, jestem przeklety... 10.09.05, 21:28
      do roboty wychodze tylnimi dzwiami, bo tak mnie przekleli ze nawet lisy leja pod
      moje frontowe drzwi.
      • vlad-srollovnik czemu sie żalisz? 10.09.05, 21:35
        czy jaja sobie robisz?;)
        • rybolog Re: czemu sie żalisz? 10.09.05, 21:40
          dzisiaj tylko sobie jaja robie:)
          • vlad-srollovnik Re: czemu sie żalisz? 10.09.05, 21:41
            to dobrze:) bo aż mną wstrząsnęło
            • rybolog Re: czemu sie żalisz? 10.09.05, 21:42
              Wstrzasniecie bylo moim dzisiejszym celem:)
      • alaaa6 Re: No, jestem przeklety... 11.09.05, 16:38
        rybolog napisał:

        > do roboty wychodze tylnimi dzwiami, bo tak mnie przekleli ze nawet lisy leja
        po
        > d
        > moje frontowe drzwi.

        a czy przypadkiem Twoja zaona ,nie ma w szafie futra z lisa?
        • rybolog Re: No, jestem przeklety... 11.09.05, 19:31
          Co Ty, nigdy z zyciu. Jestem zagorzalym przeciwnikiem wszelkiego rodzaju futer.
          Peleryna po moim dziadku (super przedwojenna robota) jeszcze dlugie lata jej
          bedzie sluzyla.
          • alaaa6 Re: No, jestem przeklety... 11.09.05, 19:42
            rybolog napisał:

            > Co Ty, nigdy z zyciu. Jestem zagorzalym przeciwnikiem wszelkiego rodzaju
            futer.
            > Peleryna po moim dziadku (super przedwojenna robota) jeszcze dlugie lata jej
            > bedzie sluzyla.
            a z czego jest ta peleryna?
            tzn.z jakiego materialu?
    • procesor Re: A może jesteś przeklęty... 10.09.05, 21:42
      niby nie wierze.. :)
      ale w pewnym gronie sama za czarownice uchodze.. :D

      a klątwa?
      niektórzy mówią że by była skuteczna ofiara musi wiedziec że została przeklęta -
      czyli mamy możliwość "samospełniającej sie" klątwy, nie czary lecz my sami sobie
      ją zamieniamy w rzeczywistość

      a tak przy okazji sama mam w rodzinie osobę która unieruchamia zegarki
      nie, nic sie niby z nimi fizycznego nie dzieje - nie spadają , nie uderza nimi,
      nie zalewa wodą, baterie OK - a zegarek przestaje chodzić, ot tak po prostu
      ma już ładną kolekcję :)
      • vlad-srollovnik ja tez mam dość 10.09.05, 21:45
        bałem sie kółka od jakiegos czasu jak cholera...

        miałem schizy

        ktos kogos walnął na trzezwo, kolega rozwalil sie po pijaku (na szczescie
        nikomu nie zrobił krzywdy i ma szanse na normalne zycie)
      • alaaa6 Re: A może jesteś przeklęty... 11.09.05, 16:47
        procesor napisała:

        > niby nie wierze.. :)

        tak chyba ma kazdy;)
        niby nie wierzymy w zabobony ,a boimy sie czarnego kota ,ktory na droge
        zamierza przebiec;)

        > ale w pewnym gronie sama za czarownice uchodze.. :D
        >


        > a klątwa?
        > niektórzy mówią że by była skuteczna ofiara musi wiedziec że została
        przeklęta
        > -
        > czyli mamy możliwość "samospełniającej sie" klątwy, nie czary lecz my sami
        sobi
        > e
        > ją zamieniamy w rzeczywistość


        to byloby nawet logoczne wyjasnienie,ale sa takie przypadki jak rodzina
        Kennedych..

        moj sasiad ktory nie ma dzieci ze swoja zona.

        Kiedys podobno kobieta ktora byla z nim w ciazy,ale nie byla dla niego
        odpowidnia kandydatka na zone..
        przeklela go mowiac..
        "obys wiecej nie mial dzieci"
        -dopowiadajac ze o niej i o tym dziecku on nigdy wiecej nie uslyszy.
        I tak sie stalo.

        czy to mozliwe?
        -ze wisiala nad nim klatwa?
        >
        > a tak przy okazji sama mam w rodzinie osobę która unieruchamia zegarki
        > nie, nic sie niby z nimi fizycznego nie dzieje - nie spadają , nie uderza
        nimi,
        > nie zalewa wodą, baterie OK - a zegarek przestaje chodzić, ot tak po prostu
        > ma już ładną kolekcję :)
    • zza_krzaka Re: A może jesteś przeklęty... 10.09.05, 21:51
      Mojej rodzicielce u mnie i tylko u mnie
      udaje się popsuć nawet szczotkę do zamiatania:)
      • vlad-srollovnik Re: A może jesteś przeklęty... 10.09.05, 21:53
        widocznie nie do tego stworzona
        • zza_krzaka Re: A może jesteś przeklęty... 10.09.05, 22:02
          To na pewno:)
          • vlad-srollovnik Re: A może jesteś przeklęty... 10.09.05, 22:03
            i wystarczy
        • chelseaa Re: A może jesteś przeklęty... 10.09.05, 22:09
          A ten kto rzuca klątwę , czy wszystko z nim w porządku ?, skoro wierzy w moc
          czegoś , co nie istnieje? Uważam że ,coś takiego jak klątwa nie istnieje.
          Natomiast istnieje sugestia , poddawanie się jej i próżność kogoś , kto
          wierzy , że ma moc wpływania na czyjś bieg życia .Powiało Ciemnogrodem.

          • vlad-srollovnik Re: A może jesteś przeklęty... 10.09.05, 22:12
            krem nivea;) i trwała ondulacja
    • jan_stereo Re: A może jesteś przeklęty... 11.09.05, 01:56
      Moim zdaniem klatwy rzucaja na nich serwisanci,zwłaszcza wowczas,kiedy
      gwaranacja na dany sprzet juz przeminie.
      • alaaa6 Klatwa Kennedych 11.09.05, 09:29

        Czy rzeczywiście klatwa ciazy nad slynna rodzina od chwili, gdy 150 lat temu
        opuscili Irlandie, by przeniesc sie do Ameryki?

        Zabojstwo prezydenta Kennedy'ego to tylko najslynniejszy dramat w ciagu
        morderstw, tragicznych wypadkow i przedwczesnych smierci naturalnych,
        nekajacych do dzis członkow rodu.

        Historia ludzi bogatych, wladczych i niezwykle inteligentnych, polaczonych
        nazwiskiem - przeklenstwem.
        • jan_stereo Re: Klatwa Kennedych 11.09.05, 16:14
          alaaa6 napisała:

          > Zabojstwo prezydenta Kennedy'ego to tylko najslynniejszy dramat w ciagu
          > morderstw, tragicznych wypadkow i przedwczesnych smierci naturalnych,
          > nekajacych do dzis członkow rodu.

          Czy przedwczesna smierc jest naturalna ?

          Szczerze powiedziawszy ludzie nie maja specialnie innego wyboru na kopniecie w
          kalendarz tak samo jak i słynny rod Kennedych.Ze starosci chyba mało kto
          wykorkowuje,stad wniosek,ze najpewniej wszyscy zyjacy sa naznaczeni
          klatwa,czyli podatnoscia na umieranie.
          • alaaa6 Re: Klatwa Kennedych 11.09.05, 16:33
            jan_stereo napisał:

            > alaaa6 napisała:
            >
            > > Zabojstwo prezydenta Kennedy'ego to tylko najslynniejszy dramat w ciagu
            > > morderstw, tragicznych wypadkow i przedwczesnych smierci *nienaturalnych,
            > > nekajacych do dzis członkow rodu.
            >

            *powinno byc...
            zreszta znajac historie tej rodziny ,latwo mozna byloby wpasc na to;((?

            > Czy przedwczesna smierc jest naturalna ?
            >
            > Szczerze powiedziawszy ludzie nie maja specialnie innego wyboru na kopniecie
            w
            >
            > kalendarz tak samo jak i słynny rod Kennedych.Ze starosci chyba mało kto
            > wykorkowuje,stad wniosek,ze najpewniej wszyscy zyjacy sa naznaczeni
            > klatwa,czyli podatnoscia na umieranie.


            postaraj sie jeszcze raz odpowiedziec..
            • jan_stereo Re: Klatwa Kennedych 11.09.05, 16:59
              Mniej wiecej orientuje sie w owych słynnych tragicznych wypadkach smiertelnych
              członków rodziny Kennedych i szczerze powiem ani jeden z nich nie wydał mi sie
              na tyle wyjatkowy( odbiegajacy od tysiecy wypadków jakie przydarzaja sie innym
              ludziom non stop) by przypisac tej rodzinie jakakolwiek klatwe.Spora czesc z
              nich wynikała ze zwyczajnej głupoty czy tez zadufania,ot co.
              • alaaa6 Re: Klatwa Kennedych 11.09.05, 17:04
                jan_stereo napisał:

                > Mniej wiecej orientuje sie w owych słynnych tragicznych wypadkach
                smiertelnych
                > członków rodziny Kennedych i szczerze powiem ani jeden z nich nie wydał mi
                sie
                > na tyle wyjatkowy( odbiegajacy od tysiecy wypadków jakie przydarzaja sie
                innym
                > ludziom non stop) by przypisac tej rodzinie jakakolwiek klatwe.Spora czesc z
                > nich wynikała ze zwyczajnej głupoty czy tez zadufania,ot co.

                To rzeczywiscie jestes wyjatkiem,i ich wyjatkowym "pechu" pisza nawet ksiazki.
                znasz inna rodzine ktora ma tyle nieszczesliwych wypadkow na swoim koncie?
                • jan_stereo Re: Klatwa Kennedych 11.09.05, 17:14
                  Sa masy takich rodzin tylko mało ktora jest tak medialna i to na przestrzeni
                  tak długiego czasu,stad miedzy innymi rodza sie legendy i mity,podaj mi zreszta
                  te tragiczne przykłady ktore sa takie niezwykłe,badz niewytłumaczalne,czy tez
                  uwidaczniajace ze to klatwa a nie zwykła smierc niesklatwiona.
                  • jan_stereo Re: Kilka prozaicznych przykładów 11.09.05, 17:23
                    Wydłubałem cos takiego dla zobrazowania lepszego;

                    Ted Kennedy przekreślił swe szanse na pójście w ślady starszego brata pewnej
                    letniej nocy w 1969 roku. Wracając z przyjęcia u znajomych, skierował auto w
                    nurt rzeki. Ted uszedł z życiem, na tylnym siedzeniu utopiła się jednak młoda
                    blondynka, pracująca w biurze senackim jego brata. Na przyjęciu Ted był sam -
                    bez żony i dwójki dzieci. Rozpętał się skandal, po którym Ted na kilka lat
                    zniknął z życia publicznego.

                    Wypadek, znany Amerykanom jako "incydent w Chappaquiddick", do dziś jest w USA
                    synonimem arogancji polityków. Rozpoczął on powolny upadek rodu Kennedych. Ted
                    zgłosił się bowiem na policję dopiero osiem godzin po wypadku, co uniemożliwiło
                    policji stwierdzenie, czy był trzeźwy, gdy prowadził samochód . Jego opowieści
                    o tym, jak próbował ratować kobietę, nie potwierdziły się. Policja nie znalazła
                    w aucie żadnych śladów takich prób.

                    Prezydent Kennedy i jego brat Robert zginęli z rąk zamachowców, bo ich
                    nowoczesna, a zarazem liberalna wizja Ameryki nie podzielonej wzdłuż linii
                    politycznych, ekonomicznych lub rasowych przeraziła ksenofobów i skrajną
                    prawicę.

                    Bratanek Teda Kennedy i syn prezydenta, John Kennedy jr, zginął w 2000 roku
                    wraz z żoną i szwagierką w katastrofie awionetki. Nie posłuchał rad
                    doświadczonych pilotów i mając niewielki staż w powietrzu wystartował w deszczu
                    i po zmroku.

                    Syn Roberta Kennedy'ego David Anthony zmarł w 1984 roku z przedawkowania
                    narkotyków, zaś jego brat Michael LeMoyne zginął pięć lat temu w wypadku na
                    nartach, bo zjechał z oznakowanej trasy. Policja prowadziła wówczas przeciwko
                    niemu dochodzenie o gwałt na nieletniej.

                    Tak mozna wymieniac dalej,ale o o czym to swiadczy,co najwyzej o tym,ze rodzina
                    Kennedych była wyjatkowo liczna,bogata i nie stroniła od zycia nie koniecznie
                    przezornego.Moge podac sporo tego typu przypadków z innych rodzin.Nie wiem ale
                    ja tu klatwy nie dostrzegam.
                    • alaaa6 Re: Kilka prozaicznych przykładów 11.09.05, 17:33
                      jan_stereo napisał:

                      > Wydłubałem cos takiego dla zobrazowania lepszego;
                      >
                      > Ted Kennedy przekreślił swe szanse na pójście w ślady starszego brata pewnej
                      > letniej nocy w 1969 roku. Wracając z przyjęcia u znajomych, skierował auto w
                      > nurt rzeki. Ted uszedł z życiem, na tylnym siedzeniu utopiła się jednak młoda
                      > blondynka, pracująca w biurze senackim jego brata. Na przyjęciu Ted był sam -
                      > bez żony i dwójki dzieci. Rozpętał się skandal, po którym Ted na kilka lat
                      > zniknął z życia publicznego.
                      >
                      > Wypadek, znany Amerykanom jako "incydent w Chappaquiddick", do dziś jest w
                      USA
                      > synonimem arogancji polityków. Rozpoczął on powolny upadek rodu Kennedych.
                      Ted
                      > zgłosił się bowiem na policję dopiero osiem godzin po wypadku, co
                      uniemożliwiło
                      >
                      > policji stwierdzenie, czy był trzeźwy, gdy prowadził samochód . Jego
                      opowieści
                      > o tym, jak próbował ratować kobietę, nie potwierdziły się. Policja nie
                      znalazła
                      >
                      > w aucie żadnych śladów takich prób.
                      >
                      > Prezydent Kennedy i jego brat Robert zginęli z rąk zamachowców, bo ich
                      > nowoczesna, a zarazem liberalna wizja Ameryki nie podzielonej wzdłuż linii
                      > politycznych, ekonomicznych lub rasowych przeraziła ksenofobów i skrajną
                      > prawicę.
                      >
                      > Bratanek Teda Kennedy i syn prezydenta, John Kennedy jr, zginął w 2000 roku
                      > wraz z żoną i szwagierką w katastrofie awionetki. Nie posłuchał rad
                      > doświadczonych pilotów i mając niewielki staż w powietrzu wystartował w
                      deszczu
                      >
                      > i po zmroku.
                      >
                      > Syn Roberta Kennedy'ego David Anthony zmarł w 1984 roku z przedawkowania
                      > narkotyków, zaś jego brat Michael LeMoyne zginął pięć lat temu w wypadku na
                      > nartach, bo zjechał z oznakowanej trasy. Policja prowadziła wówczas przeciwko
                      > niemu dochodzenie o gwałt na nieletniej.
                      >
                      > Tak mozna wymieniac dalej,ale o o czym to swiadczy,co najwyzej o tym,ze
                      rodzina
                      >
                      > Kennedych była wyjatkowo liczna,bogata i nie stroniła od zycia nie koniecznie
                      > przezornego.Moge podac sporo tego typu przypadków z innych rodzin.Nie wiem
                      ale
                      > ja tu klatwy nie dostrzegam.


                      a moze powiedz ,co musialoby sie zdazyc ,abys dostrzegl klatwe?

                      nie chodzi o jakosc ,ale o ilosc smiertelnych wypadkow w tej rodzinie..
                      moze ich charakter to tez jakies przeklenstwo?
                      • katarzyna_kkk Ala, kasa i sława uderzyły im go głowy 11.09.05, 17:36
                        • alaaa6 Re: Ala, kasa i sława uderzyły im go głowy 11.09.05, 17:50
                          Nie twiedrdze ,ze tak nie jest.
                          Ale jest wielu innych ktorym woda sodowa odbija,i zyja do poznej starosci.
                          • katarzyna_kkk to kwestia farta 11.09.05, 17:55
                            znam gościa, który jezdził albo pijany, albo nacpany średnio co 2 dzien i nie
                            stało mu sie nic poważnego i na szczeście nie wyrządził szkody innym. To nie
                            jest kwestia klątwy
                            • alaaa6 Re: to kwestia farta 11.09.05, 18:02
                              katarzyna_kkk napisała:

                              > znam gościa, który jezdził albo pijany, albo nacpany średnio co 2 dzien i nie
                              > stało mu sie nic poważnego i na szczeście nie wyrządził szkody innym. To nie
                              > jest kwestia klątwy

                              Moze go nikt nie przeklal?
                              Mojej kolezanki corka wsiadla raz do samochodu po pijaku i zabila czlowieka.
                              Wiem ze czesto byla krytakowana za swoje poprzednie postepowanie.
                              Padaly tez slowa ;
                              "ona zle skonczy"
                              moze te slowa tez byly wypowiedziane w "zla godzine"`?
                              • katarzyna_kkk nie ma mowy o klątwie 11.09.05, 18:08
                                po pijanemu zawsze jest ryzyko
                                • alaaa6 Re: nie ma mowy o klątwie 11.09.05, 19:06
                                  katarzyna_kkk napisała:

                                  > po pijanemu zawsze jest ryzyko

                                  naturalnie ze tak!
                                  ale czemu inni ryzykuja i wychodza z tego ,a inni nie?
                      • jan_stereo Re: Kilka prozaicznych przykładów 11.09.05, 17:45
                        alaaa6 napisała:

                        > a moze powiedz,co musialoby sie zdazyc,abys dostrzegl klatwe?

                        Pytanie pomocnicze,co to jest klatwa i kto ja rzucił ?
                        Klatwe dostrzegłbym gdyby pan/pani X rzuciła przed stu powiedzmy laty klatwe ze
                        ten i ten Kennedy zginie tak i tak,a to nastepnie by sie spełniło.Im wiecej
                        przypadków poprawnia by wytypowała ta osoba tym byłoby to bardziej
                        wiarygodne.Bo jak ja powim ze dany pijak sie zapije na smierc,to jeszcze nie
                        jest klatwa nawet gdy to sie zdarzy.


                        > nie chodzi o jakosc ,ale o ilosc smiertelnych wypadkow w tej rodzinie..
                        > moze ich charakter to tez jakies przeklenstwo?

                        Matko ,na przestrzeni niemal wieku przy tak licznej rodzinie i trybie zycia
                        układach,....to wcale nie sa jakies zawrotne ilosci.Sprobujmy inaczej,podczas
                        zrzucenia bomby w Hiroszimie gineły całe rodziny w 100%, w porównaniu z nimi
                        rodzina Kennedych to szczesciarze( bo wszyscy nie wygineli),ale nie mozemy
                        powiedziec ze to w wyniku klatwy Amerykanie zrzucili bombe.
                        • alaaa6 Re: Kilka prozaicznych przykładów 11.09.05, 17:56
                          jan_stereo napisał:

                          > alaaa6 napisała:
                          >
                          > > a moze powiedz,co musialoby sie zdazyc,abys dostrzegl klatwe?
                          >
                          > Pytanie pomocnicze,co to jest klatwa i kto ja rzucił ?

                          A skad wiemy ze nikt tego nie przepowiedzial?
                          Moze byla taka osoba.

                          > Klatwe dostrzegłbym gdyby pan/pani X rzuciła przed stu powiedzmy laty klatwe
                          ze
                          >
                          > ten i ten Kennedy zginie tak i tak,a to nastepnie by sie spełniło.Im wiecej
                          > przypadków poprawnia by wytypowała ta osoba tym byłoby to bardziej
                          > wiarygodne.Bo jak ja powim ze dany pijak sie zapije na smierc,to jeszcze nie
                          > jest klatwa nawet gdy to sie zdarzy.
                          >
                          >
                          > > nie chodzi o jakosc ,ale o ilosc smiertelnych wypadkow w tej rodzinie..
                          > > moze ich charakter to tez jakies przeklenstwo?
                          >
                          > Matko ,na przestrzeni niemal wieku przy tak licznej rodzinie i trybie zycia
                          > układach,....to wcale nie sa jakies zawrotne ilosci.

                          to podaj mi przyklad jakiejs innej rodziny ?

                          Sprobujmy inaczej,podczas
                          > zrzucenia bomby w Hiroszimie gineły całe rodziny w 100%, w porównaniu z nimi
                          > rodzina Kennedych to szczesciarze( bo wszyscy nie wygineli),ale nie mozemy
                          > powiedziec ze to w wyniku klatwy Amerykanie zrzucili bombe.

                          Hiroszima to chyba zly przyklad.
                          • jan_stereo Re: Kilka prozaicznych przykładów 11.09.05, 18:18
                            alaaa6 napisała:

                            > jan_stereo napisał:
                            >
                            alaaa6 napisała:

                            A skad wiemy ze nikt tego nie przepowiedzial?
                            Moze byla taka osoba.

                            Sama widzisz,nikt tez nie wie czy ktos taki to powiedzial i czy była taka
                            osoba,ale ludziom wcale nie były potrzebna dowody aby uznac ze to wszystko wina
                            klatwy.

                            Co do reszty.Praktycznie wszystkie rodziny mafijne( ktorym dane było dłuzej
                            pobyc w biznesie) opływaja w tego typu tragedie.
                            Ale niech bedzie konkretniej,nawet z mojej dalszej rodziny,moge wyliczyc cos
                            około 10 przypadków gdzie nastapił albo jakis wypadek smiertelny albo zapicie
                            na smierc badz wyladowanie w zakładzie psychiatrycznym lub jeszcze inne klatwo
                            podobne tragedie.
                            Sęk w tym,ze gdyby rodzina Kennedych mieszkała w Pruszkowie to nie byłoby
                            pewnie o nich nawet jedej ksiazki i calej tej opowiesci o klatwie.
                            Ludzie uwielbiaja opowiesci z dreszczykiem to i je otrzymuja albo na siłe sie
                            ich doszukuja.
                            • alaaa6 Re: Kilka prozaicznych przykładów 11.09.05, 19:13
                              jan_stereo napisał:

                              > alaaa6 napisała:
                              >
                              > > jan_stereo napisał:
                              > >
                              > alaaa6 napisała:
                              >
                              > A skad wiemy ze nikt tego nie przepowiedzial?
                              > Moze byla taka osoba.
                              >
                              > Sama widzisz,nikt tez nie wie czy ktos taki to powiedzial i czy była taka
                              > osoba,ale ludziom wcale nie były potrzebna dowody aby uznac ze to wszystko
                              wina
                              >
                              > klatwy.
                              >
                              > Co do reszty.Praktycznie wszystkie rodziny mafijne( ktorym dane było dłuzej
                              > pobyc w biznesie) opływaja w tego typu tragedie.
                              > Ale niech bedzie konkretniej,nawet z mojej dalszej rodziny,moge wyliczyc cos
                              > około 10 przypadków gdzie nastapił albo jakis wypadek smiertelny albo zapicie
                              > na smierc badz wyladowanie w zakładzie psychiatrycznym lub jeszcze inne
                              klatwo
                              > podobne tragedie.
                              > Sęk w tym,ze gdyby rodzina Kennedych mieszkała w Pruszkowie to nie byłoby
                              > pewnie o nich nawet jedej ksiazki i calej tej opowiesci o klatwie.
                              > Ludzie uwielbiaja opowiesci z dreszczykiem to i je otrzymuja albo na siłe sie
                              > ich doszukuja.

                              Ja tez nie jestem pewna ,
                              czy cos takiego jak klatwa istnieje,ale niektore przypadki wskazuja ze ,to
                              mozliwe;)
                              Ty jestes pewien ze Klatwy nie ma?
                              • jan_stereo Re: Kilka prozaicznych przykładów 11.09.05, 19:44
                                Ze klatwe mozna sobie na kogos rzucic to nie watpie,ale nie wierze w jej moc
                                sprawcza zwłaszcza jesli nie bierzemy tego powaznie,do Klatwy mam bowiem taki
                                sam stosunek jak do wilkołaków czy Baby Jagi.
    • kobieta_po_30tce Ja chyba dzisiaj przeklne... 11.09.05, 16:16
      tak mnie moje dziecko wkurza!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka