Dodaj do ulubionych

do AAA - Iwona

IP: *.3miasto.net 19.07.01, 12:16
Hej, przeszłam na nowy - nasz temat,

Dlaczego my sie rozstalismy - już się pogubiłam w analizach , niczego już nie jestem
pewna ( czy on sie po prostu boi, ale mnie jednak kocha a ta jego letniosc uczuc to tylko
pancerz obronny, czy tez to ja sie oszukuje, bo wolę wierzyć bardziej w jego strach niż w
brak uczuć ) - nic już nie wiem, a moja intuicja mówi mi tylko tyle, że do siebie pasujemy (
a jestem po dobrych paru związkach więc w miarę potrafię to ocenić. Co do twojej sytuacji -
to radzę Ci nie radzić się obcych ludzi , bo oni ocenią Twoją sytuację przez pryzmat
swoich doswiadczen a to prowadzi do porazki ( wiem cos o tym, bo doswiadczylam).
Kazdy czlowiek jest inny i ma inną zdolnosc odczuwania ( wrazliwosć ) - i nie można tu
przykładać tej samej miarki nawet do sytuacji podobnych , bo za kazdym razem są w nią
zaangażowani inni ludzie i dlatego za każdym razem jest ona zupełnie inna - słuchaj
siebie, tylko Ty znasz jego i potrafisz ocenić motywy jakimi się kieruje - ewentualnie
zawsze cenne są rady osób , którzy Was oboje znają i ocenią to obiektywnie a nie przez
pryzmat swoich doswiadczeń.
Obserwuj wątek
    • Gość: aaa Re: do AAA - Iwona IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 19.07.01, 14:17
      Witaj
      Owszem,masz racje,nie mozna oczekiwac zlotych rad od innych,ale takie
      obiektywne spojrzenie z zewnatrz obcej osoby tez moze byc pomocne.
      A wracajac do Ciebie-czegos tu nie rozumiem,piszesz,ze nie wiem co On wlasciwie
      czuje.A rozmawialiscie o tym??Tak szczerze.Podstawa kazdego zwiazku to
      szczerosc i rozmowa. Dlaczego tak sie stalo?Kto do tego dopuscil?
      Pozdrawiam Cie
      • Gość: iwona Re: do AAA - Iwona IP: *.3miasto.net 19.07.01, 14:55
        My rozmawialsmy już tak dużo, ze przestało z tych rozmów cokolwiek wynikać. Wszystko
        dlatego, że on nie wie czego chce, jak sam mówi jest jak sinusoida - raz za mną tęskni ,
        innym razem chce być sam i taki ciągle zmieniajacy się obraz nie pozwala mu się
        zdecydować na opcję związku na stałe - a ja z kolei nie chcę już dłużej "chodzić w
        ciemno" - no i wyszedł koniec.

        Co do Ciebie - to troche poczytałam o twojej historii w innym miejscu i znam związki ,
        które zbudowały swoje szczęscie na nowo, w nowych układach ( stare kończąc) i wszystko
        skończyło się b.dobrze . Wiesz co jest "smieszne", że Ty pisałas o braku pociągu
        fizycznego do męża jako o problemie ( zgadzam się z Tobą), ale mój były partner jako
        osoba b.wierząca pociąg fizyczny jaki odczuwał do mnie b.mocno, uważał za przeszkodę
        w związku - w wieku 34 lat poznal seks i przesłoniło mu swiat na tyle, że teraz pożądając
        mnie mysli, że to jest tylko to ( czy związek oparty tylko na seksie utrzymałby sie przez
        ponad rok- przy codziennym byciu ze sobą gdzie seks ( to za dużo powiedziane, bo
        mówiłam Ci , że on jest b,religijny więc raczej pieszczoty ) stanowił uzupełnienie - dla
        mnie zupełnie naturalne i wręcz cieszyło mnie to, że tak na siebie reagujemy, bo nie z
        każdym się to zdarza i próbowałam mu to tłumaczyć, że jest to raczej powód do radosci a
        nie do smutku, ale to jest chyba typ człowieka co szuka dziury w całym - no i wyszła
        dziura.

        słuchaj zadam Ci może banalne pytanie - czy Ty kochasz swojego męża ? i czy kochasz
        tego drugiego i jak?, co sprawia , że ich kochasz. spróbuj sama ocenić czego chcesz , za
        co ich kochasz ( a jak wypiszesz zalety jednego i drugiego ) -oceń i co jest dla ciebie
        ważniejsze ( jeżeli kochasz obu, bo jesli nie to sprawa jest prosta.

        pozdr,

        • Gość: aaa Re: do AAA - Iwona IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 19.07.01, 16:37
          Tak jak wczesniej wspominalam moj maz jest wpatrzony we mnie jak w obrazek a
          nie jet to zadne zauroczenie.Kocha mnie bardzo,nie wiem czy nie za bardzo,robi
          wszystko by bylo mi dobrze,wyrecza mnie,pomaga,spelnia moje zachcianki i
          swietnie gotuje.Mysle ze za bardzo nadskakuje nade mna.Tak wiec jest mi
          dobrze,niczego mn nie brakuje,czuje sie bezpiecznie przy nim(to tez
          b.wazne),wiem ze nie zawiedzie mnie,tego jestem pewna.Prawdziwy przyjaciel.No
          wlasnie przyjaciel.I tylko(czy az)ten jeden problem-sfera fizyczna.Kompletnie
          mnie nie interesuje seks w jego wydaniu.Wiem,ze boli Go moje wieczne udawanie
          ze cos mi jest i nie moge sie kochac,a ja nie chce tego robic myslac np.o
          plackach ziemniaczanych(na ktore mam teraz ochote).Czy Go kocham?Mysle ze na to
          pytanie juz posrednio odpowiedzialam.Jest dla mnie najwspanialszym przyjacielem
          pod sloncem,ale nieskonsumowane malzenstwo nie ma szans na przetrwanie.
          A teraz ten drugi.
          Staram sie nie zatracac rozumu w tym wszystkim i chyba mi wychodzi.Nie znamy
          swojego zachowania na codzien,zachowania w sytuacjach ekstremalnych(chyba
          dopiero wtedy poznajemy swoje prawdziwe oblicze).Nie mamy mozliwosci pobyc ze
          soba dluzej.A jak juz spotykamy sie to jestesmy tak soba wyglodniali ze przez
          pierwsze dni tulimy sie i kochamy i tulimy i kochamy i ......
          Uwielbiam jak mnie dotyka,caluje,glaszcze,zyje od spotkania do spotkania i tak
          juz prawie 1,5 roku.Czasem mam wrazenie ze zachowuje sie jak niepoprawna
          nastolatka zakochana po uszy w swoim ksieciu z bajki.Nie wiem czy potrafilabym
          teraz to skonczyc,chyba zabrnelam za daleko..
          • Gość: iwona Re: do AAA - Iwona IP: *.3miasto.net 20.07.01, 12:00
            Nie zazdroszcze Ci, masz sytuację trudniejszą niż myslałam. Nie wiem czy czytałas ksiązki paulo
            coehlo - "Alchemik" i " Siedziałam na brzegu rzeki Piedry ......" - jeżeli nie czytałas to przeczytaj
            szczególnie tą drugą - to jest cos o tym, że między innymi nie należy bać się podejmowania ryzyka (
            książka o miłosci), należy słuchać serca i nie bać się więc jeżeli serce ciągnie cię do tego drugiego
            to chyba trzeba by było zaryzykować - inaczej sie nie dowiesz , że w związku może być wspaniale
            bo może być przyjaźń + dobry seks . prosze napisz czy rzeczywicie brak pociągu fizycznego tak
            bardzo przeszkadza , czy jeżeli darzysz kogo przyjaźnia to nie ma szansy na wzbudzenie w sobie
            chęci na seks ( próbowałas?) - wiesz ja niby wiem, że seks jest ważny , ale jak ci mówiłam mój
            partner uważał wręcz odwrotnie i troche zachwiał tu moją pewnosć.
            • Gość: aaa Re: do AAA - Iwona IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 20.07.01, 14:17
              Witaj
              Czytalam ta ksiazke!! ale dosc dawno,nie bardzo pamietam przeslania.Wiesz,nie
              chce isc tylko za sercem,rozum tez jest wazny.Z jesden strony zostawiajac meza
              mam naprawde sporo do stracenia(cieply ,bezpieczny kacik).A z drugiej strony
              jak nie zaryzykuje z Nim,moge miec kiedys zal do siebie ze minelo mnie cos
              fantastycznego i niepowtarzalnego.Na razie czekam,nie wiem na co ale
              czekam.Moze na jakis ruch jednego lub drugiego,sama nie wiem.Problemem sa tez
              pewne przyziemne sprawy.Wiazac sie z Nim,ktos musi przeprowadzic sie a z tym
              wiaze sie wiele innych spraw(kupno,wynajem domu,zmiana pracy itd)
              A seks z mezem naprawde nie jest mozliwy brrrr

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka