Dodaj do ulubionych

do psychoterapeutów

21.10.05, 23:28
...przede wszystkim:) Niepsychoterapeuci też mogą zerknąć, co nas czeka...

www.pfp.org.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=52&Itemid=75
Obserwuj wątek
    • blue_a tu 21.10.05, 23:49
      w większej ilości "pacjenci" :P
      • turtlemock Re: tu 21.10.05, 23:58
        hmmm, nie ma personelu na tym oddziale?...
        • blue_a jesteś sam :) 22.10.05, 00:12
          wejdź proszę, na wątek u góry (mój) i pomóż...

          potrafisz
          • turtlemock Re: jesteś sam :) 22.10.05, 00:19
            Sam???! Arrrghhhhhh.... jak stąd wyjść?!
            • blue_a poczek@j 22.10.05, 00:26
              oknem? :)

              pogadaj ze mną :)

              co Cię skłoniło do pójścia na psychologię?
    • jmx ja tu czegoś nie jarzę.... 22.10.05, 01:21

      to znaczy, ze osoba nie po psychologii (tzn. nie będąca mgr psychologii) a
      posiadająca certfikaty, szkolenie etc. nie ma prawa wykonywania tego zawodu?
      dlaczego? Może lepiej tym się zająć niż zmianą całej ustawy, która miała być
      wprowadzona po to by różnej maści hochtaplerzy nie mogli
      prowadzić "psychoterapii" i gabinetów psychologicznych.
      • blue_a Re: ja tu czegoś nie jarzę.... 22.10.05, 01:26
        jmx napisała:

        >
        > to znaczy, ze osoba nie po psychologii (tzn. nie będąca mgr psychologii) a
        > posiadająca certfikaty, szkolenie etc. nie ma prawa wykonywania tego zawodu?

        nie chcę Cię urazić, ale co w tym złego?

        nie chciałabym mieć operacji (tfu, wypluć i odpukać) u chirurga z kursami, ale
        bez 6.letnich studiów...
        chyba, że byłby to nieodżałowany Znachor, wtedy mógłby mieć nawet amnezję ;)

        jako małolata naczytałam się o rebirthingu i trafiłam do "rebirtherki", dotąd
        chce mi się śmiać z jej pytań

        ona uważała, że jest psychologiem, po kursach przecież była i szkoleniach, a
        jakże :)


        > dlaczego? Może lepiej tym się zająć niż zmianą całej ustawy, która miała być
        > wprowadzona po to by różnej maści hochtaplerzy nie mogli
        > prowadzić "psychoterapii" i gabinetów psychologicznych.
        >
        • jmx Re: ja tu czegoś nie jarzę.... 22.10.05, 01:48

          Hm, to chyba zależy od tego co sie robi po tych szkoleniach i jakiego typu są
          to szkolenia. Żeby być psychoterapeutą z certyfikatem to i tak studia
          psychologiczne nie wystarczają. I z tego punktu widzenia trochę głupio by było
          gdyby ktoś nie po psychologii (a np. psychiatrii) mial ten certyfikat i nie
          mógł jednocześnie wykonywać zawodu ;).

          To wszystko wymaga dopracowania - np. ustalić ustawowo jakie kursy i szkolenia
          są dopuszczalne, jakie nie, co konkretnie można po nich robić, gdzie pracować,
          z kim a nie pisać dramatyczne odezwy "do narodu". Lepiej miec tę ustawę i ją
          nowelizować niż nie miec nic w ogóle bo to dopiero rodzi pole do nadużyć. Aż
          dziw bierze, że PFP na to nie wpadło...
          • blue_a Re: ja tu czegoś nie jarzę.... 22.10.05, 12:26
            Hm...

            psychiatra niech sobie pozostanie psychiatrą. Po prostu.
            • beatrix.szkrab Re: ja tu czegoś nie jarzę.... 22.10.05, 17:16
              nie tobie decydowac
          • turtlemock Re: ja tu czegoś nie jarzę.... 22.10.05, 16:59
            No to tłumaczę.
            1. Obecnie w Polsce mamy bardzo wielu psychoterapeutów, którzy nie mają magistra z psychologii - chociażby psychiatrzy, którzy oprócz tego, że przepisują tabletki jeszcze chcą zajmowac się psychoterapią. Szczerze mówiąc uważam, że merytorycznie sa zdecydowanie lepiej przygotowani (nierzadko) od studentów psychologii (chociazby jesli chodzi o umiejętności diagnostyczne).
            Dużo znakomitych psychoterapeutów nie jest psychologami (i u nas i na świecie) - oczywiście trudno by mi było zaakceptowac dajmy na to informatyka jako psychoterapeut, ale szereg kierunków humanistycznych przygotowuje do pracy psychoterapeutycznej całkiem dobrze.

            2. Studia (czy psychologiczne, czy inne) i tak nie wystarczają do bycia psychoterapeutą, bo psychoterapia to szczególnie praktyczny zawód, którego trzeba się uczyć w PRAKTYCE własnie (bazując rzecz jasna na wiedzy teoretycznej). Stad mnóstwo szkół psychoterapii podyplomowych - tu psychologowie i niepsychologowie są traktowani równo - i jedni i drudzy musza się uczyć tego samego.

            3. Z ustawą jest kłopot taki, że likwiduje prawo do wykonywania zawodu psychoterapii np osobom, które wyuczyły dziesiątki (jesli nie setki) przyzwoitych psychoterapeutów - no i jak ja mam się teraz czuć?

            Drugi kłopot: ja osobiście obawiam się, że jesli zostawi sie tą ustawę w spokoju, to poza tym, że wielu moich kolegów bedzie pracowac nielegalnie, zostanie ona odłożona na później i będziemy z takim gniotem żyli przez lata.
            Żeby było głupiej ta ustawa nic nie naprawi, ponieważ oszołomy proponujące ludziom rozmaite szkodliwe nieraz pomysły (słówko zwykle kończy się na ...ing) dalej będą radośnie uprawiać swoje działania, po prostu nie nazywając tego pomoca psychologiczną.

            Z drugiej strony ustawa jest tak nieudolnie sformułowana, że np. to co się dzieje na tym forum równiez może byc objęte groźba kary pozbawienia wolności (jeśli kto nie psycholog po stażu i odważy się odpisac komuś z nie daj boże radą jakąś) :):)

            I w końcu:
            4. PFP czyni duże starania, by doprowadzić do powstania ustawy o zawodzie psychoterapeuty - założenie jest takie, że psycholog a psychoterapeuta to niekoniecznie to samo. W tej ustawie proponowane są bardzo jasne kryteria jakie musi miec kompetencje psychoterapeuta. Jest tez zgodna z prawem Unii.
            • jmx Re: ja tu czegoś nie jarzę.... 22.10.05, 19:45

              No to przecież napisałam o tym (tylko krócej ;) i że zamiast ją pacyfikować
              trzeba dookreślić. Chyba, że PFP ma jakiś interes, żeby ustawy w ogóle nie
              było...?
              • turtlemock Re: ja tu czegoś nie jarzę.... 22.10.05, 23:14
                No przecież, że ma interes - jak ta ustawa wejdzie w życie, to połowa Federacji pójdzie siedzieć...:)

                Ale nie tylko o to chodzi. Generalnie ustwa jest do kitu i tyle. Osobiście wydaje mi się bardzo dziwne tworzenie prawa na zasadzie: zróbmy byle co, a potem się poprawi. No ale chyba tak już u nas jest. Tylko czy koniecznie trzeba się na to zgadzać?
                • jmx hihihi ;) 23.10.05, 03:05

                  połowa - coś Ty taki grozny ;)

                  Nie mówię, zeby tworzyc buble prawne ale by wprowadzic poprawki na bazie tego
                  co jest. Federacja ma zastrzezenie do jednego artykułu, wiec logicznym mi sie
                  wydaje porawic go a nie pisac cala ustawe od nowa. Warto tez pamietac, ze nie
                  ma i nie bedzie idealnej ustawy, ktora zadowoli wszystkich i bedzie bez
                  zarzutu...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka