Dodaj do ulubionych

Odszedłem - wyrzuty sumienia

    • qurde2 Re: Odszedłem - wyrzuty sumienia 02.12.05, 22:08
      mdlisz mnie ta swoja dobrocia, skoro bylo cie stac na odejscie,
      to spadaj z jej zycia, i zajmij sie nowa-stara panna, zyj i nie martw sie o
      nic...dopiero za 7 lat napisz tu cos, jak spotkasz ta swoja ObecnaByla, ze masz
      nawrot uczuc, i nie wiesz co zrobic, bo nie chcesz ranic tej obecnej.... oj,
      bredzisz zuczku
      • fruwajka1 Re: Odszedłem - wyrzuty sumienia 06.12.05, 21:02
        Ja Ci powiem jak to jest. Miałam do czynienia z takim jak Ty. (Moja pierwsza
        miłość). kiedy ze mną zerwał, nadal przysyłał mi kwiaty na Walentynki, prezenty
        na urodziny, odprowadzał mnie do domu, jakoś zawsze był "pod ręką", chociaż
        chodził już z innymi. Było ich w międzyczasie kilka. A ja głupia dałam się w to
        wciągnąć. Bałam się powiedzieć sobie "koniec", bo ciągle go kochałam, ciągle
        był blisko i nie miałam odwagi zrobić kroku w innym kierunku, by to go ode nie
        nie oddaliło. I dla niego to też było wygodne, bo każdą kolejną dziewczynę
        wypłakiwał w mój rękaw (to nie jest przenośnia). Do tego, w tym czasie zwierzył
        sie , chyba specjalnie, mojej koleżance,ze chociaż teraz jest z tą czy z tamtą
        to wie ,że kiedyś i tak będzie ze mną. Byłam dla niego więc takim pewnym
        portem, asekuracją na wypadek, gdyby wszystkie inne panny zawiodły. To na pewno
        wygodne wiedzieć ,że zawsze jest ten ktoś kto ocha i do kogo zawsze można
        wrucić , ale takie postępowanie jest nieludzkie.
        • fruwajka1 Re: Odszedłem - wyrzuty sumienia 06.12.05, 21:09
          Dodam,że dziś jest męzem mojej kuzynki i jego postępowanie niewiele się
          zmieniło w stosunku do mnie , choć ja mam już męza i dziecko. A jego mam
          głęboko w.. poważaniu. I żal mi kuzynki, bo ma z nim przerąbane.

          Przepraszam za orto w poprzednim poście: oczywiście wrócić a nie wrucić.
    • aulea Re: Odszedłem - wyrzuty sumienia 08.12.05, 19:52
      Ciekawe..
    • lakrimoza Re: Odszedłem - wyrzuty sumienia 09.12.05, 10:44
      Przeczekać:) czas leczy rany.
      • zamyslona8 Re: Odszedłem - wyrzuty sumienia 09.12.05, 22:00
        hmm, czytam, czytam i oczom nie wierzę, jak dużo jest tak podobnych sytuacji; a
        ja chcąc nie chcąc w jednej z nich. Też próbuję zapomnieć, bo co innego robić?.
        Jakiś czas temu też usłyszałam "zostańmy przyjaciółmi, bo nie potrafię pogodzić
        miłości do dziecka i miłości do Ciebie..., mimo tego, że Cię kocham"!!!
        kłamstwo, łgarstwo. Powiedziałam "STOP" - żadnych przyjaźni w tej sytuacji,
        żadnego ocierania jego łez, ja też się tu liczę!Żadnych telefonów i sms'ów - bo
        po co rozgrzebywać jeszcze świeże rany?Każdy ma prawo ułożyć sobie harmonijne
        życie, bez chuśtawek emocjonalnych, spowodowanych zachowaniami tej drugiej osoby
        i życzliwymi "gestami" współczucia.
        Czas leczy rany.
        pozdrawiam
        • bylla Re: Odszedłem - wyrzuty sumienia 11.12.05, 01:02
          ale jestescie dziwni! Z reguly mowi sie ze facet odchodzi i szybko zapomina o
          bylej. Tutaj jest sytuacja gdzie facet ma wyrzuty sumienia, a Wy go kopiecie!
          • dream_24 Re: Odszedłem - wyrzuty sumienia 11.12.05, 14:20
            Dla mnie to on jest żałosny! Nie przezyłas tego co czuje jego dziewczyna wiec
            nie weisz jak to jest. Wiesz Sternick niedobrze mi sie robi jak czytam te twoje
            mądre zdania. I to jest w tobie najgorsze wiesz o tym? Moj zostawił mnie po 6
            latach i tak samo jak ty czuł wyrzuty sumienia. Powód swojego odejścia również
            wyrażał tak ślicznie i opisywał co czuje itd. tez mówił ,że cierpi. Tak samo
            jak ty. Jeżeli naprawde tak cierpisz to masz za swoje! zadrwiłes z miłości,
            zadrwiłes ze swojej byłes dziewczyny będąc z nią przez 7 lat i zostwiając dla
            innej. To co robisz i to co robi mój były jest żałosne . Matrwisz sie o nią jak
            sie kochasz ze swoją obecna? dobre! Potrafie sie w czuc w sytuacje twoej
            byłej , wiem jak wygląda każda jej chwila z życia wiem co czuje jak wstaje
            codziennie rano i jak zasypia. I nie zycze tego nawet najgorszemu wrogowi. Zal
            mi ciebie , kropka w kropke jestes jak moj ex. Zal mi was!
            • nikosik Re: Odszedłem - wyrzuty sumienia 11.12.05, 14:52
              A nas Ciebie, jestes toksyczna! A co bys mówiła gydbys to Ty odeszła?
              Juz Ci mówie; miałam prawo,nie kochałam poza tym on był( wpisz co chesz)
              • dream_24 Re: Odszedłem - wyrzuty sumienia 11.12.05, 15:00
                Wiem ze mial prawo ! i bardzo dobrze ze odszedl jak jej nie kochał , tylko nie
                moge czytac tego jak on szuka tu pocieszenia i jak moj były ciagle do mnei
                dzwoni po to samo aby usłyszec ode mnie słowa przebaczenia. Jestem toksyczna?
                nazwałabym to inaczej... ale nie masz pojecia jak czuje sie osoaba ktora jest w
                takiej sytuacji. Kilka miesiecy temu miałam inne zdanie o moim byłym. Mimo ,ze
                odszedl to chyba chciałam mu nawet pomóc bo mysłalam ze jemu tez jest ciezko. I
                pozwoaliłam mu odejsc... bez zalu placzu po prostu nie odzywałam sie do niego.
                A to on niszczy moja równowage własnie lecząc swoje wyrzuty sumienia...
            • fruwajka1 Popieram 12.12.05, 17:24
              Kawał drania. Najpierw idzie za zwierzęcym instynktem, a potem udaje ofiarę
              losu. Może powinniśmy go pocieszać? Moim zdaniem nie zasługuje na to. To
              wzruszające,ze przed odejściem zrobił bilans zysków i strat. Potraktował tę
              kobietę jak nieopłacalny interes. A teraz co? Żal mu jednak tych zysków?
    • cheesey Re: Odszedłem - wyrzuty sumienia 11.12.05, 01:03
      Sternick: wyobraz sobie ja z innym w lozku, co czujesz?
      • kadka2 Re: Odszedłem - wyrzuty sumienia 12.12.05, 09:57
        no ale to jest normalne ze jej zal mimo ze nie kocha. Dlugo z nia bylo,
        troszczy sie jak o siostre! Przestance sie na nim odgrywac bo od Was ktos
        odszedl. gorzej by bylo gdyby przy niej trwal kochajac druga. Milosc nie
        wybiera!!! Moralistki ze az zle sie robi.
        • fruwajka1 Re: Odszedłem - wyrzuty sumienia 12.12.05, 20:24
          "Odszedłem. Po wielu tygodniach przemyśleń "za", "przeciw"."
          Miłość nie jest taka wyrachowana. Sternick jesteś draniem!!!
          • scept89 lampki kontrolne 13.12.05, 05:46
            fruwajka1 napisała:
            > "Odszedłem. Po wielu tygodniach przemyśleń "za", "przeciw"."
            > Miłość nie jest taka wyrachowana.

            Rozumiem ze Ty np masz na czole takie dwie lampki. O poranku sprawdzasz w swoim
            magicznym lusterku:
            zielona -> zostaje
            czerwona -> biore wszytkie graty i wychodze.

            Nijakich przemyslen to nie wymaga, nawet nie uswiadamiasz sobie co sie z Toba
            dzieje. Ot strzelil piorun zakochalam sie, walnelo drugi raz w poblizu ->
            odkochanie.

            W rzeczywistosci i jedno i drugie trwa w czasie. Zapetlasz sie myslowo dniami a
            czesto i tygodniami, obserwujesz wlasne reakcjie/emocje aby cos sensownego moc o
            stanie swoich uczuc powiedziec, szczegolnie kiedy o odejscia po tak
            dlugotrwalych zwiazkach chodzi. Podobnie wszyscy jakos tam racjonalizujemy swoje
            postepowanie -> odchodzimy od wad, podazamy za zaletami nawet jesli jedne i
            drugie sa glownie wytworami naszej wyobrazni.
            Podsumowujac: calkowicie niewyrachowane to mozna miec wzwody albo brak tychze
            ale nie o tym "wyznaczniku uczuc" tutaj piszemy.

            Wreszcie gdyby nasz bohater ot tak przypadkiem wypil jedno piwo za duzo, puscily
            mu hamulce, przespal sie z pra-byla/obecna dziewczyna i po jednej takiej nocy
            wyniosl z domu od 7-letniej (stazem...) dziewczyny to dopiero bylby zalosnym
            napalonym idiota co poza wlasnym rozporkiem niczego nie widzi, bynajmniej nie
            romantykiem co za prawdziwymi uczuciami dzielnie goni.


            • fruwajka1 Re: lampki kontrolne 13.12.05, 13:00
              Nie o lampki kontrolne tutaj chodzi. Sternick w jednym ze swoich postów
              napisał,że nowa - stara kobieta wywołała w nim bardzo gwałtowne uczucia. Ale
              też bardzo zależy mu na tej z którą był "bez uniesień". Jezeli podsumować
              całość tego co tu powiedziano, to wychodzi na to,że niestety poszedł "za
              wzwodem", a z drugiej strony chciałby aby wyglądało to na dojrzałą decyzję.
              Dokonał zatem bilansu stawiając na jednej szali uniesienia a na drugiej
              przywiazanie przyjażń, szczęście drugiej osoby, wspólne plany itd. I
              prezeważyły uniesienia. Dla mnie to niezbity dowód na to,że faceci myślą
              głównie penisami:))
              • scept89 Re: lampki kontrolne 13.12.05, 16:38
                fruwajka1 napisała:
                > Nie o lampki kontrolne tutaj chodzi. Sternick w jednym ze swoich postów
                > napisał,że nowa - stara kobieta wywołała w nim bardzo gwałtowne uczucia.

                i zapewne mogla, ufam ze ze wzwodem wlacznie. Nie wiemy co pod pojeciem
                (lozkiem?) "bez uniesień" siedzi, jednak nie wyobrazam sobie zwiazku opartego na
                "rutynowych czynnosciach uznawanych powszechnie za partnerskie" chocby reszta
                relacji byla OK+.
                Na jakiejs plaszczyznie wszelkie zmiany partnerow sa egoistyczno-hedonistyczne

                >poszedł "za wzwodem", a z drugiej strony chciałby aby wyglądało to na dojrzałą
                >decyzję.
                Odwrocmy sytuacje: z rzadka zaspokajana lozkowo dziewczyna ma tego dosc i
                odchodzi z bardziej czulym kochankiem. Ja nie nazwalbym tego mysleniem narzadowym.

                Nie zawsze sa to bialo-czarne podzialy w takich sytuacjach. Czasem jest to 100%
                egoizm jednej strony w pogoni za swieza skora, czasem poczucie tkwienia w
                bezsensownej sytuacji gdzie nasze potrzeby nie sa zaspokajane.

                > przywiazanie przyjażń, szczęście drugiej osoby, wspólne plany
                Obawiam sie ze z nikim nie jestesmy aby to ta druga strone uszczesliwiac. Kazdy
                z nas moglby zapewne znalesc troche ludzi na ktorych nigdy nie spojrzymy jako na
                potencjalnych partnerow a ktorzy to byliby z nami potencjalnie ogromnie
                szczesliwi dzielac z nami zycie, majac wspolne plany, ba bedac swietnymi
                przyjaciolmi.
                Bedac z kims jestesmy z nim dla siebie, to on ma w nas poczucie szczesliwosci
                wywolywac i dopiero po zaspokojeniu tegoz odplacamu mu/jej tym samym.

                >faceci myślą głównie penisami:))
                Gdzie tam. Choc oczywiscie wplywu penisa na historie nie nalezy tak calkiem
                ignorowac...
    • joanna.gr Re: Odszedłem - wyrzuty sumienia 13.12.05, 13:10
      A mnie w tym wszystkim niepokoi jedno:co to znaczy,ze zmarnowales jej zycie? W
      koncu wyrzuty sumienia maja gdzies swoje zrodlo,przypuszczam,ze przez te 7 lat
      zdazylo jej umknac wiele szans...Czy to kwestia "wpedzenia w lata", a co się z
      tym wiąze przekreslonych szans na dziecko itp? Bo jesli tak,nie wybaczy ci
      nigdy,co do tego nie ma watpliwosci. A na twoim miejscu-nie mowie tego
      zlosliwie-mialabym wyrzuty sumienia do konca zycia. Ale jesli to nie to, jesli
      wciaz jest mloda i ma wszystko przed soba...Bedzie szczesliwa, tylko to troche
      potrwa. Najlepiej,jesli nie bedzie musiala cie ogladac. I jeszcze mala,
      prywatna uwaga.Ze swojego doswiadczenia wiem,ze trudno zbudowac szczescie na
      czyims nieszczesciu.Ale o tym kazdy musi przekonac sie sam.Pozdrawiam
      • fruwajka1 Re: Odszedłem - wyrzuty sumienia 13.12.05, 13:28
        Już widzę te przemyślenia sternicka "za i "przeciw": Kurcze, dobrze mi tu, ale
        seks, seks, seks!! Mamy tyle wspólnych zainteresowań, ale seks, seks, seks!!!
        chętnie zrealizowałbym z nią nasze wspólne plany ale seks, dziki seks!! ta
        nowa top duże ryzyko, ale seks, seks,seks. Już wiem!! Idę do Jadźki ( taka faja
        pupcia), a z Krychą będe się nadal przyjażnił. w ten sposób będe miał i jedno i
        drugie. Co?? obrazona?? Nie wystarcza Ci moja przyjaźń?? No to się dobiłem! Idę
        się poradzić na forum cjak Cię udobruchać . Przestaniesz płakać , to na pewno
        się zgodzisz.
        • sternick1 Re: Odszedłem - wyrzuty sumienia 13.12.05, 13:52
          fruwajka1 napisała:

          > Już widzę te przemyślenia sternicka "za i "przeciw": Kurcze, dobrze mi tu,
          ale
          > seks, seks, seks!! Mamy tyle wspólnych zainteresowań, ale seks, seks, seks!!!
          > chętnie zrealizowałbym z nią nasze wspólne plany ale seks, dziki seks!! ta
          > nowa top duże ryzyko, ale seks, seks,seks. Już wiem!! Idę do Jadźki ( taka
          faja
          > pupcia), a z Krychą będe się nadal przyjażnił. w ten sposób będe miał i jedno
          idrugie. Co?? obrazona?? Nie wystarcza Ci moja przyjaźń?? No to się dobiłem!
          Idę
          > się poradzić na forum cjak Cię udobruchać . Przestaniesz płakać , to na pewno
          > się zgodzisz.

          Nie nakręcaj się tak kobieto, nie odgrywaj się za swoje niepowodzenia życiowe.
          Nie wymyślaj czegoś co nie miało miejsca. I nie sprowadzaj (tak - to TY
          sprowadzasz) tego wszystkiego co napisałem do spraw seksu, bo, zapewniam cię,
          nie one tutaj grały najważniejszą rolę. To twoja imaginacja podpowiada ci tak
          dzikie i głupie scenariusze.
          • fruwajka1 Re: Odszedłem - wyrzuty sumienia 13.12.05, 14:01
            No to może oświeć publikę co jest na tyle ważne by przekreślać tyle wspólnych
            lat, planów, przyjaźń itd. Nie odgrywam się też na Tobie za to co mnie
            spotkało, bo to co było moim udziałem uważam za uśmiech losu :) Jestem bardzo
            ciekawa,naprawdę. Może wreszcie zmienię zdanie o facetach. Tylko bez kitu i
            mydlanych oper proszę.
            • sternick1 Re: Odszedłem - wyrzuty sumienia 13.12.05, 14:06
              fruwajka1 napisała:

              > No to może oświeć publikę co jest na tyle ważne by przekreślać tyle wspólnych
              > lat, planów, przyjaźń itd. Nie odgrywam się też na Tobie za to co mnie
              > spotkało, bo to co było moim udziałem uważam za uśmiech losu :) Jestem bardzo
              > ciekawa,naprawdę. Może wreszcie zmienię zdanie o facetach. Tylko bez kitu i
              > mydlanych oper proszę.

              Napisałem przecież - nie kocham jej już. Cóż tu jeszcze tłumaczyć?
              • fruwajka1 Re: Odszedłem - wyrzuty sumienia 13.12.05, 14:10
                HMM.. no tak .. To proste..
                Jak penis w wzwodzie..
                • sternick1 Re: Odszedłem - wyrzuty sumienia 13.12.05, 15:40
                  fruwajka1 napisała:

                  > HMM.. no tak .. To proste..
                  > Jak penis w wzwodzie..

                  Hm, no tak, dla CIEBIE to jest tak proste jak penis w wzwodzie.
          • dream_24 Re: Odszedłem - wyrzuty sumienia 13.12.05, 14:10
            Wiesz Sternick ja jestem w takiej samej sytuacji jak Twoja była dziewczyna.
            Przechodze etapy tego rozstania.To jest jak choroba połączona z żałobą ( cos
            takiego , nie da sie tegoo opisać), chodzę do psychologa bo nie moge sobie sama
            z tym poraddzić. Najbardziej chyba z tym ,że moj były udaje teraz takiego
            dobrego , czułego ale tylko po to by sie oczyścić. Przez to ja wpędzam sie w
            dołki bo mówie o nim źle a nawet chyba zaczęłam ostatnio go nienawidzieć a on
            przeciez jest taki kochany bo mimo,ze nie che byc ze mna (jest z kims innym) to
            sie troszczy o mnie. Po jednym jego smsie dochodze do siebie kilka dni a pewnei
            on czuje sie spełnony jak go wysyła ( choć troche czuje sie lepszy).Nie lituj
            sie nad nią , podjąłes juz decyzje i nie wiem czemu sie oburzasz jak ludzie
            pisza Ci rzczy które nie są pochlebne o Tobie. Wiesz chba to wole byc w mojej
            sytuacji czyli porzuconej niz w Twojej. Współczuje Ci bo widze ,że bardzo sie
            z męczysz z tymi wyrzytami.
            • dream_24 Re: Odszedłem - wyrzuty sumienia 13.12.05, 14:15
              Jedno moge Ci napisać na pocieszenie ,ze lepeij ze teraz odszedłes niz po
              slubie . To chyba jedyne co mi przychodzi do glowy. Jeśli moge Cie zapytac to
              od jak dawna jej juz nie kochałes?
            • sternick1 Re: Odszedłem - wyrzuty sumienia 13.12.05, 14:23
              dream_24 napisała:

              Nie lituj
              > sie nad nią , podjąłes juz decyzje i nie wiem czemu sie oburzasz jak ludzie
              > pisza Ci rzczy które nie są pochlebne o Tobie.

              Na negatywne (napastliwe) oceny tego co zrobiłem byłem przygotowany. Oburzam
              się tylko gdy ludzie zaczynają pisać bzdury, jak fruwajka, lub używają wyzwisk.
              Także wkurza mnie taki oto stereotyp - facet porzucił, ergo nic go porzucona
              nie obchodzi; nie kocha jej, więc dlaczego niepokoi się jej losem, martwi o
              nią, mógł przecież nie porzucać; pisze o tym na forum - chce się wybielić,
              udaje szlachetnego, itd.
              • dream_24 Re: Odszedłem - wyrzuty sumienia 13.12.05, 14:40
                Stereotyp? Człowieku byłes z kims 7 lat,przestałes ją kochać i znalazłes sobie
                inna , w dodoatku swoją pierwszą miłośc .. to chyba jest jeszcze gorsze. Mogłes
                przestac kochac to zrozumiałe serce nie sługa ale masz za swoje chyba. Przykro
                mi ,że tak pisze ale chyba troche zmarnowałes jej zycie. Pisze troche bo Ona
                sobie da rade , zakocha sie na nowo ( my kobiety jestesmy jak trzciny ,
                odrastamy!!)) ale ona nie juz chyba nie bedzie chciała Cie juz znać !! I to
                Twoja kara o ile naprawde jesteś taki wrażliwy i naprawde też cierpisz.
              • dream_24 Re: Odszedłem - wyrzuty sumienia 13.12.05, 14:43
                Mam propozycje jak tak naprawde chcesz sie poczuc lepeij napisz na forum :
                Mężczyna. Tam będziesz dla nich bogiem! Ludzie tak piszą bo tak to wygląda z
                boku i w oczach innych ludzi.I musisz niestety z tym żyć!
                • fruwajka1 Re: Odszedłem - wyrzuty sumienia 13.12.05, 18:29
                  Sternick - co napisałam to moje:)) Ale tak od serca: odpowiedz sobie szczerze
                  kiedy dojdziesz do wniosku,że nie kochasz już swojej nowej - starej? :
                  a) kiedy skończy jej się flakonik feromonów
                  b) wyczerpie się konto w banku
                  c) zdegradują ją ze stanowiska
                  d) pojawia się zmarszczki
                  d) pojawi się nowa - nie stara atrakcyjniejsza na horyzoncie.

                  Odpowiedz sobie sam. mam tylko nadzieję,że żadna z tych odpowiedzi nie będzie
                  Twoją. W przeciwnym razie podtrzymuję kazde słowo napisane wcześniej. To o
                  draniu również.
    • ciiekawa Re: Odszedłem - wyrzuty sumienia 14.12.05, 11:14

      A pewnie! wszystkie te swiete oczekuja ze Sternick bedzie meczennikiem i z
      litosc zostanie przy bylej. Bedzie do konca nieszczesliwy a i ona tak samo!
      Najlepiej wedlug Was zyc w obludzie. Pewnie ze w zyciu sie krzywdzi ludzi -
      czesto jest to nieuniknione! byla zasluguje na kogos ktos ja kocha tak samo
      jak i Sternick. Na swiecie ciagle takie historie sie rozgrywaja. Mam wrazenie
      ze te atakujace zostaly zostawione i znalazly sobie kozla ofiarnego by sie na
      nim wyzywac za swoja "krzywde".
      • dream_24 Re: Odszedłem - wyrzuty sumienia 14.12.05, 11:19
        Nie nie o to nam chodzi , zeby on wrócił do byłej a nawet wprost przeciwnie!!!
        ma jej dać świety spokój , dość juz zpomieszał jej w życiu!!! Nie zrozumiaś nic!
      • cocagne Re: Odszedłem - wyrzuty sumienia 14.12.05, 13:04
        Zgadzam się z ciiekawą - przeczytałam całą dyskusję i odniosłam wrażenie, że
        90% zabierających głos uważa, że jak się człowiek z kimś zwiąże, to nie ma
        prawa takiej relacji zakończyć - z różnych względów.
        Zaznaczam, ze sama jestem w podobnej sytacji co autor wątku - ja też
        porzuciłam osobę, z którą żyłam 7 lat, bo uznałam, ze mam prawo do szczęścia.
        Ja z tamtym panem nie byłam szczęśliwa, czy w imię tego, ze on mnie kochał -
        miałam się "poświęcić", wyjść za mąż, urodzić dziecko i zgodnie z oczekiwaniami
        wszystkich naokoło "być szczęśliwą"???
        Mam prawo do szczęścia, mam prawo zakończyć związek, który uważam za nieudany.
        A że trwał 7 lat? Czasami tkwi się w czymś nie do końca uświadamijąc sobie, że
        nie tak ma wyglądać miłość i radość życia. Czasem zabiera to trochę czasu nim
        zbierze się człowiek w sobie i odejdzie. Ku korzyści obu stron, tylko każda
        uświadamia to sobie w innym czasie.
        pozdrawiam
        • isabelle7 Re: Odszedłem - wyrzuty sumienia 14.12.05, 13:53
          Kochanie jak czlowiek się zwiąże z miłości to jest z osoba dokońca:)
          Ale ja nie lubię jak kobiety napastuja panów, że porzuciła jak był z nią tylko
          miesiąc i nie mówił nigdy KOCHAM:) Zatem czemu ona taka ? złosliwa?

          Ja nie zostawiłabym kogos po 7 latach nawet 2 itd bo jak trwa się tyle i BUDUJE
          to co ma sie zostawiac WŁASNE SZCZESCIE?

          głupota
          • k7a7r7o7 Re: Odszedłem - wyrzuty sumienia 14.12.05, 15:13
            wiesz co sternick? przykro mi bardzo, ale nie wroze ci szczescia z nowa/stara
            kobieta. jak ktos juz madrze napisal, nie da sie budowac szczescia na czyims
            nieszczesciu. twoja nowa bedzie czula obecnosc bylej, bedzie sie bala... a ty?
            no coz. miales pewnie "prawo" ja porzucic, ale mysle, ze pospieszyles sie z
            cala reszta. powinienes byl dac sobie czas po rozstaniu nie bedac z nikim. i po
            tym czasie, jakbys nadal czul te swoje porywy namietnosci do starej/nowej, to
            bys z nia byl. ale zamiast dac sie wypalic do konca wszystkim uczuciom do
            bylej, postanowiles dac w leb tamtemu zwiazkowi i wskoczyc w nowy. i teraz
            jestes zdziwiony ze wszystko nie jest gladko i pieknie.
            • kk_24 Re: Odszedłem - wyrzuty sumienia 14.12.05, 17:39
              Zgadzam sie z Toba, sama byłam porzucona przez faceta i pozwoliłam mu odejść bo
              powiedział ,że nie ma nikogo innego a ze mna nie jest szczęsliwy.I jakoś sie
              trzymałam ale jak dowiedziałam sie, ze mnie oszukał , ze ma kogoś jednak
              poczułam sie podwojnie zgradzona , to najgorsze..... Bylismy ze soba 5 lat.
        • joanna.gr Re: Odszedłem - wyrzuty sumienia 14.12.05, 15:17
          Szkoda,że o prawach tego "Pana" nie pomyślałaś. Przez 7 lat zwodzić
          kogoś,zamiast ujawnić wprost,że się nie kocha. No proszę cie, można przez pól
          roku,rok zastanawiać się,czy to miłość,czy może nie,ale przez 7 lat??? Myślę,
          żer jednak dobrze, że uwolniłaś tego "pana" od siebie. Współczuje mu tylko,że
          ma wyjęte z życiorysu 7 długich lat.
          • k7a7r7o7 Re: Odszedłem - wyrzuty sumienia 15.12.05, 09:31
            joanna.gr napisała:

            > Szkoda,że o prawach tego "Pana" nie pomyślałaś.

            no wiesz, to nie tak do konca, w koncu to pan sternick jest teraz w nowym
            szczesliwym zwiazku, a jesgo ex siedzi sama w ich bylym wspolnym mieszkaniu
            (przynajmniej tak wynika z opisu). i to nie jest tak ze nie wspolczuje mu - ja
            tez kiedys porzucalam, ale staralam sie zniknac z zycia mojego faceta od razu.
            i po pol roku podziekowal mi za to, teraz sie przyjaznimy. za to teraz jestm w
            sytuacji odwrotnej, i dokladnie tak jak oliszka, uslyszalam nawet ze on ciagle
            mnie kocha (!!!) ale nie moze ze mna byc i potrzebuje czasu. potrzebowal - na
            wskoczenie od razu w stary/nowy zwiazek. tylko wczesniej postanowil sie
            mna "aopiekowac" i martwic sie czy nic mi nie jest. kiedy powiedzialam mu, co
            mysle o jego starym/nowym zwiazku i klamstwie, poczul sie urazony i juz sie nie
            opiekuje ;)
            ot, milosc.
            ja tylko tak naprawde mysle jeszcze o tej nowej sternicka. przemysl to dobrze,
            ten zwiazek i co w niego wnosisz, bo zerwanie go po jakims czasie i powrot do
            twojej jeszcze jakiejs ex jest (nawet jesli nie wyrazonym) podskornym lekiem
            twojej nowej kobiety. a nie chcesz unieszczesliwic jeszcze jej.
    • oliszka Re: Odszedłem - wyrzuty sumienia 14.12.05, 15:32
      byłam w sytuacji Twojej ex, teraz jestem w Twojej sytuacji... obie nie do
      zniesienia...wiesz powiem szczerze, że lepiej zniosłam tą pierwszą-lepiej być
      zostawiana niż zostawiać... ten kogo zostawiłam miał świetny sposób- brutalnie
      o niej zapomnij- to będzie najlepsze dla niej i dla Ciebie...
      nie rozumiem forumowiczów- człowiek pisze o problemie, nie zeby ktoś się nad
      nim litował ale żeby mu doradził jak przeżyc sytuację, w której się znalazł a
      spotyka się przede wszystkim z zbędnymi komentarzami- szczególnie, że to forum
      psychologia i oczekuje się pomocy w każdej sytuacji , pomocy a nie krytyki
      to co zrobiles już się nie odstanie
      carpe diem
      • fruwajka1 Re: Odszedłem - wyrzuty sumienia 14.12.05, 15:55
        Tak, Sternick, nie przejmuj się, dobrze zrobiłeś. Teraz masz nową kobietę, a
        jak za 5 lat stwierdzisz,że już jej nie kochasz to znajdziesz sobie następną i
        następną. Rozbudzisz w nich nadzieje, kazda zapewnisz o swojej miłości, a że
        miłość taka ulotna? Cóż poradzić.. Zostawiaj po sobie serca połamane jak drzewa
        po huraganie. Masz moje błogosławieństwo.
      • tomyorke Re: Odszedłem - wyrzuty sumienia 15.12.05, 09:18
        Jeśli było Ci źle to dobrze zrobiłeś, że zakończyłeś ten związek.Rozumiem Twoje
        wyrzuty,świadczą bardzo dobrze o Tobie. Święta będą trudne, ale potem będzie
        tylko lepiej. Kobieta nigdy nie odchodzi kiedy nie ma już zaczętego nowego
        związku.
    • oliszka Re: Odszedłem - wyrzuty sumienia 15.12.05, 09:24
      kobieta nigdy nie odchodzi kiedy jest dobrze i jest szczęśliwa, a że spotyka
      ludzi na swojej drodze to chyba nie jest zabronione....
      • tomyorke Re: Odszedłem - wyrzuty sumienia 15.12.05, 09:29
        Jasne, ze nie. Tylko to czy decyduję się na zdradę czy nie, pokazuje czy jest
        szmatą czy nie ;). Oczywiście piszę przy założeniu, że kobieta jest żoną
        • k7a7r7o7 Re: Odszedłem - wyrzuty sumienia 15.12.05, 09:33
          > Szkoda,że o prawach tego "Pana" nie pomyślałaś.

          no wiesz, to nie tak do konca, w koncu to pan sternick jest teraz w nowym
          szczesliwym zwiazku, a jesgo ex siedzi sama w ich bylym wspolnym mieszkaniu
          (przynajmniej tak wynika z opisu). i to nie jest tak ze nie wspolczuje mu - ja
          tez kiedys porzucalam, ale staralam sie zniknac z zycia mojego faceta od razu.
          i po pol roku podziekowal mi za to, teraz sie przyjaznimy. za to teraz jestm w
          sytuacji odwrotnej, i dokladnie tak jak oliszka, uslyszalam nawet ze on ciagle
          mnie kocha (!!!) ale nie moze ze mna byc i potrzebuje czasu. potrzebowal - na
          wskoczenie od razu w stary/nowy zwiazek. tylko wczesniej postanowil sie
          mna "aopiekowac" i martwic sie czy nic mi nie jest. kiedy powiedzialam mu, co
          mysle o jego starym/nowym zwiazku i klamstwie, poczul sie urazony i juz sie nie
          opiekuje ;)
          ot, milosc.
          ja tylko tak naprawde mysle jeszcze o tej nowej sternicka. przemysl to dobrze,
          ten zwiazek i co w niego wnosisz, bo zerwanie go po jakims czasie i powrot do
          twojej jeszcze jakiejs ex jest (nawet jesli nie wyrazonym) podskornym lekiem
          twojej nowej kobiety. a nie chcesz unieszczesliwic jeszcze jej.
          • amaterasu1 Re: Odszedłem - wyrzuty sumienia 15.12.05, 10:14
            k7a7r7o7 napisała:
            'ja tez kiedys porzucalam, ale staralam sie zniknac z zycia mojego faceta od
            razu.'

            I to jest chyba najlepsze wyjście.
            Niezależnie od tego jak się sytuacja ułoży, to dopilnuj, żeby dwie panie -
            stara i nowa, niezależnie od ich aktualnego statusu, nie musiały mieć ze sobą
            kontaktu.
            Inaczej to byłby czysty sadyzm.
            Pozdrawiam
        • optyma1 Re: Odszedłem - wyrzuty sumienia 15.12.05, 10:24
          tomyorke napisał:

          > Tylko to czy decyduję się na zdradę czy nie, pokazuje czy jest
          > szmatą czy nie ;). Oczywiście piszę przy założeniu, że kobieta jest żoną

          Święta racja. Jeśli mąż traktuje żonę jak szmatę, starą ścierkę, która do
          niczego się nie nadaje, jeśli ciagle opowiada jej, że najchętniej wyrzuciłby ją
          do śmietnika, a ona, wbrew wszystkiemu, chce jeszcze żyć, to czasem zdradza.

          Oczywiście byłoby zdecydowanie lepiej, gdyby ta szmata otrzepała się, dostała
          wiatru w żagle i dumnie załopotała na wietrze, ale nie zawsze jest to takie
          proste. Dlatego czasem zdradza.
    • oliszka Re: Odszedłem - wyrzuty sumienia 15.12.05, 10:00
      aaa szmata...no tak... jeżeli ktoś zdradził to faktycznie okropne i
      nieuczciwe...a jeżeli to żona hmmm koszmar
      zawsze jest powód, ludzie nie robią okropnych rzeczy bez podstawy, a związek to
      nie poświęcenie...
      cóż najważniejsze sternic, że nie rozkochałeś w sobie tej nowej kobiety i nie
      rzuciłeś jej dla starej ( przepraszam za określenie stara)
      • bba4 Re: Odszedłem - wyrzuty sumienia 15.12.05, 11:05
        przebrnelam z trudem przez ten tasiemiec..

        nic nowego nie powiem, dorzuce jedynie swoj glos... zostaw ja w spokoju i nie
        staraj sie jej pomagac,to tylko spoteguje jej bol...jesli placze, niech placze-
        placz oczyszcza,poplacze, wykrzyzczy sie i ktoregos dnia przestanie...

        Przeszlam przez cos podobnego i wiem co mowie,kazdy kontakt rodzi
        nadzieje,niekoniecznie na powrot, czasami sama nie wiedzialam na co, kazdy
        kontakt,to rozczulanie sie nad nia,czesto tlumaczenie,ze stalo sie tak czy
        inaczej nic nie da,z czasem to ogarnie i dojdzie do siebie...
        Poczatkowo chialam tej troski,tylko dlatego,aby ciagle byl,niezalenie od tego
        co powie,z czasem zaczelo mnie to meczyc, wiec podziekowalam.. okazalo sie,ze
        on ma wiekszy problem z wyzowleniem emocjonalnym niz ja, on potrzebowal
        kontaktu ze mna,tylo po to,aby sie upewnic,ze jest niezastapiony... mimo,ze
        zyczyl mi jak nalepiej,nowego faceta itd...,nie czul sie pewnie w nowym zwiazku
        wiec zostawial sobie furtke
        najbardziej rozwalil mnie tekst po okolo 3 miesiacach , wlasciwie zadnego
        kontaktu juz nie bylo: "dalismy sobie rade, przebrnelismy przez ten bolesny
        okres razem... parsknelam smiechem do sluchawki .. my... jakie my, nas juz nie
        ma od dawna, nie pochlebiaj sobie, oczyszczaj sie sam..."

        rozstajac sie mowil kocham cie ale... teraz to jego kocham sie mam gleboko w
        powazaniu, jego kontakt, obecnosc itd

        nie martw sie o nia, kobiety sa stabilniejsze emocjonalnie, silniejsze
        psychicznie,otrzasnie sie z tego, znajdzie sobie mezczyzne, ktorego pokocha
        jeszcze silniej niz ciebie, zamieszka z nim , urodzi dzieci, a sex bedzie
        nieziemski...
    • fajka13 Re: Odszedłem - wyrzuty sumienia 16.12.05, 18:06
      A ja mysle ze ty sternick cos sciemniasz-7 lat
      milosci,przyjazni,szacunku,wspolne mieszkanie i to ma byc zwiazek bez zadnych
      nadziei na przyszlosc??tak gdzies tu napisales.Do tego takie wyrzuty sumienia??
      No to istotnie zmarnowales jej zycie.Poczucie winy jest na miejscu no i brak
      radosci z nowego rowniez.Tak trzymaj!Oby dlugo!
      • ona250 Re: Odszedłem - wyrzuty sumienia 17.12.05, 23:50
        nie proponuj jej przyjaźni, teraz to ja tak zabolii..Sama wiem cos o tym bo
        mialam podobna sytuacje. Myslalam ze go zabije wtedy ze wscieklosci
    • pendragon_pl Re: Odszedłem - wyrzuty sumienia 26.12.05, 01:30
      Do wszystkich kobiet krytykujących sternicka w tym wątku!
      Nie rozumiecie, że jest mu po prostu przykro? Stało się, z takich czy innych
      względów ich zwiazek się rozpadł a decyzję podjął sternick. Ale nie to jest
      tutaj najważniejsze. Gdyby napisał, że nic go nie obchodzi to co obecnie czuje
      jego była dziewczyna z którą był siedem lat to na bank od razu pisałybyscie ze
      straszny z niego egoista i świnia bo jak moze go nic nie obchodzic to co jego
      kobieta (była) teraz czuje?
      Wniosek prosty, niezależnie jak by postąpił Waszym zdaniem i tak byłaby jego wina.

      Taka babska solidarność.

      Cholera jasna



      uniosłem się aż.

      Kurde
      • k7a7r7o7 Re: Odszedłem - wyrzuty sumienia 27.12.05, 15:36
        pendragon_pl napisał:

        > Do wszystkich kobiet krytykujących sternicka w tym wątku!
        > Nie rozumiecie, że jest mu po prostu przykro?

        Rozumiemy, rozumiemy, ale podjal decyzje i powinien byc swiadom konsekwencji.

        > Wniosek prosty, niezależnie jak by postąpił Waszym zdaniem i tak byłaby jego
        wi
        > na.
        >
        > Taka babska solidarność.

        Nie chodzi o babska solidarnosc. Chodzi o meskie myslenie (prosze wybaczyc
        stereotypy, ale jak juz rozmawiamy babskie/meskie...). Chodzi o to ze sternick
        porzucil jedna, ma druga, i chcialby zeby WSZYSCY byli szczesliwi. zeby ex
        otrzasnela sie jak najszybciej, a moze i znalazla szybciutko kogos nowego,
        sternick wtedy nie mialby wyrzutow sumienia. moze i by nawet pomyslal: "hmm,
        dobrze sie stalo, wyrzadilem jej nie krzywde, a PRZYSLUGE, bo ona jest teraz
        szczesliwsza". A tak sie nie da. Niech wie. powinien wiedziec. i przezyc to
        rozstanie w pelni, zamiast szukac latwiejszych rozwiazan.
        >
        > Cholera jasna
        >
        >
        >
        > uniosłem się aż.
        >
        > Kurde
        >
        >

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka