Dodaj do ulubionych

Co tak naprawde wplywa na nasz optymizm (poziom serotoniny?)

IP: *.sympatico.ca 29.09.01, 22:03
Mysle, z kazdy z nas chcialby byc zawsze szczesliwy. Przynajmniej bardzo
czesto czuc sie zadowolonym z siebie i z innych. To jest zwiazane z naszym
optymizmem. Nie tragizowac, nie narzekac, a patrzec na wszystko optymistycznie
i z nadzieja. Jak myslicie, co tak naprawde jest powodem ze czujemy sie
szczesliwi albo nieszczesliwi? Ja rzucam teze , ze jest to poziom jakiejs
substancji chemicznej w naszym organizmie. Czyli, ze "wszystko siedzi w naszej
glowie".Cos w tym jest, bo czasem patrze na ten sam problem krytycznie i z
brakiem optymizmu, a czasem z gleboka nadzieja , ze wszystko bedzie dobrze.
Obserwuj wątek
    • Gość: Rene Re: Co tak naprawde wplywa na nasz optymizm (poziom serotoniny?) IP: *.proxy.aol.com 30.09.01, 03:06
      Renka, serotonina inaczej tzw tez hormon szczescia, podobnie jak lecytyna (
      ktorej bardzo duzo jest w czekoladzie ) to zwiazki chemiczne, ktore
      odzialywujac na mozg, sprawiaja, ze chwilowa czujemy sie bardzo szczesliwi, ale
      nie mozesz utozsamiac tego krotkotrwalego stanu z optymizmem. Optymizm to jest
      zupelnie cos innego. A to, czy jestesmy optymistami czy pesymistami, zalezy
      chyba od przezyc juz we wczesnym dziecinstwie, tzn od postawy w stosunku do
      samego siebie, do najblizszego otoczenia i stosunku tego otoczenia do nas.
      Bo jak moze wyrosnac z dziecka optymista, jesli od malego truje mu sie, ze
      dziecko sasiada uczy sie lepiej, jest bardziej rozgarniete, a ty jestes tuman i
      nic z ciebie nie bedzie ! :)
      Takie cos powoduje, ze moze nawet na zawsze wytworzy sie jakas blokada i
      niepewnosc siebie.

      Pozdrawiam


      • Gość: RENKA Re: Co tak naprawde wplywa na nasz optymizm (poziom serotoniny?) IP: *.sympatico.ca 30.09.01, 08:58
        CZy stawiasz teze, ze patologia produkuje pesymistow? Gdyby tak bylo, dzieci z
        rodzin patologicznych nic w zyciu by nie osiagnely, a zostaja nawet
        prezydentami, lekarzami, prawnikami itp waznymi ludzmi.
        Ciekawi mnie, czy optymisci maja wyzszy poziom serotoniny niz reszta
        spoleczenstwa, i jak to sie ma do poziomow serotoniny u pesymistow. Jednym
        slowem szukam leku na stan ciaglej szczesliwosci .
        • Gość: jo Re: Co tak naprawde wplywa na nasz optymizm (poziom serotoniny?) IP: *.ciop.waw.pl 04.10.01, 10:14
          ...moj znajomy znalazl taki "lek" a teraz jest na odwyku
    • Gość: poziom Re: Co tak naprawde wplywa na nasz optymizm (poziom serotoniny?) IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 30.09.01, 11:12
      poziom jest tylko poziomem
      a co bedzie jak sie poziom przepelni
      dlatego masz raz pozytywne mysli raz negatywne
      ciekawe
      to tak jak z przyplywem oceanu raz jest raz go nie ma.
      prace na ten temat pisza ze to jest tylko 80%
      a co sie stalo z 20 % pozostalymi powodami ?
      odplynely z odplywem ?
      co my myslimy ?
      ze masz problem z czasem!!!!!!!!!!!!!!
      odpowiednie myslenie wytwarza w mozgu sybstancje 150 razy silniejsze niz Endorfiny.
      to jest nasza sila pokonywania problemow

      odpowiedni poziom



      Gość portalu: renka napisał(a):

      > Mysle, z kazdy z nas chcialby byc zawsze szczesliwy. Przynajmniej bardzo
      > czesto czuc sie zadowolonym z siebie i z innych. To jest zwiazane z naszym
      > optymizmem. Nie tragizowac, nie narzekac, a patrzec na wszystko optymistycznie
      > i z nadzieja. Jak myslicie, co tak naprawde jest powodem ze czujemy sie
      > szczesliwi albo nieszczesliwi? Ja rzucam teze , ze jest to poziom jakiejs
      > substancji chemicznej w naszym organizmie. Czyli, ze "wszystko siedzi w naszej
      > glowie".Cos w tym jest, bo czasem patrze na ten sam problem krytycznie i z
      > brakiem optymizmu, a czasem z gleboka nadzieja , ze wszystko bedzie dobrze.

      • Gość: renka Re:odpowiedni poziom IP: *.sympatico.ca 30.09.01, 22:29
        Zaintrygowale(a)s mnie tym poziomem.Co to znaczy ODPOWIEDNIE MYSLENIE ?
        Jestem zainteresowana ODPOWIEDNIM MYSLENIEM, bo chce czuc stan ciaglego
        szczescia.Poza tym , co masz na mysli z tym czasem? Czy , ze w niewlasciwym
        czasie nastepuje u mnie odplyw i w dodatku wiekszy niz potrzeba do utrzymania
        rownowagi psychicznej? Czy , ze mam za duzo lub za malo czasu i szukam zabawy
        psychologicznej? Poza tym nastepne pytanie: jakie substancje,lub jakiego
        rodzaju dieta, lub jakiego rodzaju myslenie pozwoduje wzrost poziomu
        (przyplyw) ?
        • Gość: poziom Re:odpowiedni poziom IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 02.10.01, 06:17
          Co to znaczy ODPOWIEDNIE MYSLENIE
          myslenie kategorjami dzialania z sensem w zyciu.
          wiekszosc pytan na tym bordzie nie ma sensu, albo sa glupie.
          Za kazda rzecza - slowem kryje sie obraz oraz mysl z tym zwazana.
          Mysl ma energie jej poziom zalezy od tego jak bardzo emocjonalnie sie z nia wiazemy.
          Mysl moze byc pozytywna lub negatywna.
          Skutki mysli moga doprowadzic nas do radosci lub choroby = nieszczescia.
          Odkrycia naukowcow sa tego samego typu co zadawane od dawna pytanie:
          co bylo pierwsze jajo czy kura.
          Chemiczne zwiazki w mozgu sa wynikiem naszych mysli.
          Dowodem na to sa endorfiny.
          Radze nie wdawac sie w filozowiczne dyskusje lub je wywolywac.
          Trzeba wybrac w zyciu odpowiedni poziom szczescia i do starac sie do niego dazyc.
          Ale to wielki osobny temat.

          odpowiedni poziom




          ość portalu: renka napisał(a):


          > Zaintrygowale(a)s mnie tym poziomem.Co to znaczy ODPOWIEDNIE MYSLENIE ?
          > Jestem zainteresowana ODPOWIEDNIM MYSLENIEM, bo chce czuc stan ciaglego
          > szczescia.Poza tym , co masz na mysli z tym czasem? Czy , ze w niewlasciwym
          > czasie nastepuje u mnie odplyw i w dodatku wiekszy niz potrzeba do utrzymania
          > rownowagi psychicznej? Czy , ze mam za duzo lub za malo czasu i szukam zabawy
          > psychologicznej? Poza tym nastepne pytanie: jakie substancje,lub jakiego
          > rodzaju dieta, lub jakiego rodzaju myslenie pozwoduje wzrost poziomu
          > (przyplyw) ?

    • Gość: niuniek Re: małpia radość IP: *.opole.dialup.inetia.pl 30.09.01, 11:51
      bardzo dużo tryptofanu prekursora serotoniny znajduje się w bananach, tak że
      chyba coś w tym jest
    • Gość: Rene Re: Co tak naprawde wplywa na nasz optymizm (poziom serotoniny?) IP: *.proxy.aol.com 30.09.01, 12:11
      Wydaje mi sie, ze caly problem nie sprowadza sie do zadnych procesow
      chemicznych zachodzacych w mozgu, lecz tkwi w podejsciu do zycia.
      Ludziom wydaje sie, ze jak osiagna swoj wymarzony cel, to wiecznie beda
      szczesliwi. Nieprawda ! Znam dobrze wiele bardzo wysoko postawionych osob, do
      prezydenta miasta wlacznie i nie moge o nich powiedziec, ze sa szczesliwi.
      Sa jedynie b.pewni siebie i co niektorzy mocno zarozumiali, ale tak samo jak
      inni czuja sie czasami bardzo nieszczesliwi.
      Moim zdaniem poczucie szczescia mozna osiagnac jedynie traktujac wszystko
      bardzo ambiwalentnie, nie patrzec na to KIM sa i co posiadaja inni.
      Czlowiek powinien sie wreszcie nauczyc cieszyc tym co ma i ze wogole zyje.
    • Gość: kwieto Re: Co tak naprawde wplywa na nasz optymizm (poziom serotoniny?) IP: *.ipartners.pl 30.09.01, 14:15
      Ja jak zwykle bede przeciw.

      Na moj optymizm wplywa jedynie moje podejscie do siebie i swiata.
      Nie rusza mnie ilosc slonca, cisnienie atmosferyczne, deszcz, jesien, zima, wiosna, lato -
      pod wzgledem szczescia jestem jak krowa - niezmienny.
      Dodam tylko, ze ostatnio zostalem zwolniony z pracy, rozstalem sie z dziewczyna, i
      jeszcze pare drobniejszych "katastrof" mi sie przydazylo - co zupelnie nie wplynelo na
      moj optymizm, czy poczucie szczescia - dziwne nie?
      • Gość: lili Re: Co tak naprawde wplywa na nasz optymizm (poziom serotoniny?) IP: *.kap.citynet.pl 30.09.01, 15:02
        Gość portalu: kwieto napisał(a):

        > Ja jak zwykle bede przeciw.
        >
        > Na moj optymizm wplywa jedynie moje podejscie do siebie i swiata.
        > Nie rusza mnie ilosc slonca, cisnienie atmosferyczne, deszcz, jesien, zima, wio
        > sna, lato -
        > pod wzgledem szczescia jestem jak krowa - niezmienny.
        > Dodam tylko, ze ostatnio zostalem zwolniony z pracy, rozstalem sie z dziewczyna
        > , i
        > jeszcze pare drobniejszych "katastrof" mi sie przydazylo - co zupelnie nie wply
        > nelo na
        > moj optymizm, czy poczucie szczescia - dziwne nie?

        kwieto , zdradz jak Ty to robisz?
        pol roku temu rozstalam sie z facetem, zawalilam zyciowe plany, teraz zawalam
        prace bo nie moge sie na niczym skoncentrowac zeby nadrobic powstale przez to
        zaleglosci, mam depresje w czesie nowiu, w czasie pelni wyje do ksiezyca, kilka
        dni bez slonca sprawia ze wygladam jak cien i tylko naswietlania w solarium
        ratuja, ...,eee ,moge wymieniac i wymieniac.
        Ale tak wlasciwie to i tak we mnie duzo optymizmu ;))
        • Gość: kwieto Re: Co tak naprawde wplywa na nasz optymizm (poziom serotoniny?) IP: *.ipartners.pl 30.09.01, 20:36
          To zapraszam na konsultacje (kwieto@it.com.pl) :")))

          A powaznie - sam nie wiem. Zdazylo Ci sie kiedys ucieszyc z tego, ze jeses? nie, ze jestes
          piekna/wspaniala/madra/inteligentna/bogata* , ale dlatego ze po prostu jestes? Albo
          dlatego, ze dzis wstalas z lozka? wymieniac mozna by dlugo. Ja sie przestawilem na
          takie podejscie stosunkowo niedawno, i od tego czasu jestem permanentnie szczesliwy
          (choc wole slowo zadowolony, bo "szczesliwy" kojarzy mi sie z euforia, a takiej nie
          odczuwam)

          * - wlasciwe podkreslic
    • Gość: fnoll Re: Co tak naprawde wplywa na nasz optymizm (poziom serotoniny?) IP: *.ds.uj.edu.pl 30.09.01, 14:46
      A ja nie chce byc zawsze szczesliwy - wystarczy mi poczucie bycia zywym,
      doswiadczajacym, zorientowanym w otoczeniu i zaciekawionym. Nie mam nic przeciw
      cierpieniu, frustracji itp. jesli tylko bede w stanie sobie z nimi poradzic, bo
      to przeciez ludzka rzecz borykac sie z przeciwnosciami. I uwazam, ze poza iloscia
      poszczegolnych neurotransmiterow (czy tez charakterystyka blon synaptycznych)
      liczy sie takze struktura sieci neuronalnej i nie bez znaczenia sa takze relacje
      interpersonalne i miejsce zajmowane w ekosystemie. Niektorzy dodaliby by do tego
      plamy na sloncu oraz wplyw ksiezyca, i chyba nie bez racji.

      I to jeszcze przeciez nie wszystko.

      Pooooozdro!


      Gość portalu: renka napisał(a):

      > Mysle, z kazdy z nas chcialby byc zawsze szczesliwy. Przynajmniej bardzo
      > czesto czuc sie zadowolonym z siebie i z innych. To jest zwiazane z naszym
      > optymizmem. Nie tragizowac, nie narzekac, a patrzec na wszystko optymistycznie
      > i z nadzieja. Jak myslicie, co tak naprawde jest powodem ze czujemy sie
      > szczesliwi albo nieszczesliwi? Ja rzucam teze , ze jest to poziom jakiejs
      > substancji chemicznej w naszym organizmie. Czyli, ze "wszystko siedzi w naszej
      > glowie".Cos w tym jest, bo czasem patrze na ten sam problem krytycznie i z
      > brakiem optymizmu, a czasem z gleboka nadzieja , ze wszystko bedzie dobrze.

      • Gość: kwieto Re: Co tak naprawde wplywa na nasz optymizm (poziom serotoniny?) IP: *.ipartners.pl 30.09.01, 20:38
        A mozesz mi to przelozyc na normalny jezyk? proooosze! :"))
        • Gość: fnoll Re: Co tak naprawde wplywa na nasz optymizm (poziom serotoniny?) IP: *.ds.uj.edu.pl 30.09.01, 21:28
          Gość portalu: kwieto napisał(a):

          > A mozesz mi to przelozyc na normalny jezyk? proooosze! :"))

          Spoko, brachu, nie mecz czachy! Po normalnemu to bedzie jakos tak:

          Bywa roznie. Rob swoje. Niezbadane sa wyroki boskie.

          Pooooozdro :\
          • Gość: kwieto Re: Co tak naprawde wplywa na nasz optymizm (poziom serotoniny?) IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 01.10.01, 09:56
            I teraz rozumiem! :"))))
            • Gość: fnoll Re: Co tak naprawde wplywa na moje terminy (jakosc sentencji?) IP: *.ds.uj.edu.pl 01.10.01, 10:24
              No i tak po prawdzie poczulem sie sprowokowany ta "serotonina" w tytule, mam
              alergie na zdania w stylu "milosc to tylko endorfiny", "depresja to brak
              slonca", "vilca cora dobra na wszystko", "jestesmy niewolnikami feromonow" i
              inne gazetowe uproszczenia. Dlatego zapragnalem nieco sprawe skomplikowac,
              takze w warstwie terminologicznej. ;-)

              pozdro
              • Gość: renka Re: wymijajace odpowiedzi IP: *.sympatico.ca 02.10.01, 05:31
                Nie jestem zadowolona.Nie dostalam odpowiedzi na moje pytanie od panstwa
                psychologow .Czy sa dane na temat poziomu serotoniny u pesymistow i
                optymistow.I dlaczego u jednych sa wieksze odplywy a u innych wieksze
                przyplywy? Czy ma na to wplyw ich pole magnetyczne? (Jak w przyplywach i
                odplywach oceanicznych).
                • Gość: kwieto Re: wymijajace odpowiedzi IP: *.ostroleka.cvx.ppp.tpnet.pl 02.10.01, 12:56
                  Po prostu nie interesowalem sie nigdy takimi badaniami! Wogole uwazam, ze wiekszosc
                  takich badan jest w stanie wykazac np. ze kolor wlosow zalezy od ilosci zjedzonego
                  zoltego sera, albo wypitej Coca-coli. Np. o psychotestach (ktorymi zabawiam sie
                  namietnie) w ktorych wychodzi mi niemal zawsze cos zupelnie przeciwnego do tego kim
                  jestem, moglbym ksiegi pisac!

                  Problem raczej nie dotyczy serotoniny, ale podejscia do swiata. Slynne pytanie "czy
                  kubek jest w polowie pelny, czy w polowie pusty". Wiem, ze potrafilem zachowac
                  optymizm przy totalnych kleskach i braku slonca (bo to pono wplywa na poziom
                  serotoniny).

                  Poza tym, czy szczescie musi byc euforyczne? Ja uwazam, ze euforia to co innego, a
                  szczescie to co innego. Ja uwazam, ze szczescie jest najblizsze okresleniu - "pogodne
                  zadowolenie". I zadna czekolada, czy inne slonce wplywu na to nie ma, i juz!
                  • Gość: Z Re: Nie zadane pytania IP: 192.168.0.* / 213.77.42.* 02.10.01, 13:47
                    Bardzo mi się podoba o tym słońcu, ale czy człowiek pracujący np. pod ziemią
                    nie może być szczęśliwy? Czekolada i inne katalizatory szczęścia, czy aby
                    rzeczywiście pomagają? Moim skromnym zdaniem, jedynie postawa życiowa powoduje
                    zmiany nastrojów. Sytuacje normalnego życia, czyli dom, praca, rodzina, brak
                    kłopotów finansowych powodują teoretycznie spokojne, szczęśliwe życie. Biorąc
                    pod uwagę poprzednie zdanie, utrata pracy, mieszkania i dochodów powinna
                    człowieka wpędzać na skraj czarnej rozpaczy. A jak to się ma do optymizmu? Albo
                    raczej do przekroju charakterologicznego persony. Ugruntowany pesymista
                    najchętniej usiadłby na środku autostrady i stwierdził, że i tak kiedyś
                    wszystko się skończy, więc po co przedłużać męki. Optymista wzruszy ramionami,
                    znajdzie nową pracę, dom itp. i będzie cieszył się kolejnym nie zmarnowanym
                    dniem.
                    Z optymistycznym pozdro
                    Z
                    • Gość: renka Re: moze to i prawda IP: *.sympatico.ca 03.10.01, 05:59
                      Nie ma recepty na szczescie,albo przynajmniej ci, ktorzy je maja nie chca sie
                      dzielic recepta na szczescie.
                      • Gość: Z Re: Recepta na szczęście. IP: 192.168.0.* / 213.77.42.* 03.10.01, 08:51
                        Nie, nie podwam Wam recepty. Dla każdego szczęście oznacza coś innego. A oprócz
                        tego większość osób mówiąc o szczęściu ma na myśli jakieś konkretne zdarzenia,
                        które chwilowo zmienią ich sytuację na przykład: wygrana w totka, wycieczka do
                        Egiptu, miesiąc leżenia na słońcu, własny domek, zakochanie się i setki innych
                        chyba marzeń. Więc chyba nie ma jednakowego pojęcia szczęścia dla wszystkich.
                        Gdyby każdy podał kilka "parametrów" określających jego szczęśliwość, myślę że
                        można by wybrać jakąś średnią. Tylko czy chcemy być średni? To chyba nie jest
                        dobra droga do szczęścia.
                        • Gość: kwieto Re: Recepta na szczęście. IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 03.10.01, 10:38
                          DLa kazdego szczescie to cos innetgo - i tyle.
                          • Gość: fnoll Re: Recepta na szczęście. IP: *.ds.uj.edu.pl 03.10.01, 11:05
                            A ja mysle, ze sa jednak pewne uniwersalne cechy szczescia. Na przyklad:

                            gdy patrzysz wstecz - nie odczuwasz przykrosci, do wielu minionych miejsc sie
                            usmiechasz
                            gdy sie rozgladasz - nie odczuwasz przykrosci, wiele miejsc cie przywoluje i
                            zaciekawia
                            gdy patrzysz naprzod - nie dopada cie lek czy troska, czujesz sie przygotowany

                            kazdy "jasno" przezyty dzien przybliza nas do takiego stanu ducha, kazdy
                            "ciemno" przezyty dzien oddala - nas aktualny stan jest jakby bilansem
                            przezytych dni

                            z tego wzgledu niebezpiecznym jest podejscie do zycia, gdy godzimy sie na
                            przykrosci w imie przyszlej nagrody - gdy juz dojdziemy do celu nasz bilans dni
                            "jasnych" i "ciemnych" sprawi, ze nie bedziemy potrafili sie juz zbytnio cieszyc

                            nie ma recepty jak zrobic dzien "jasnym" czy "ciemnym" - to odkrywa kazdy sam

                            ale idac kazdy swoja sciezka trafiamy jednak do podobnych, hmmm, stref
                            klimatycznych - i dlatego mozemy czuc wspolne klimaty!

                            tak na marginesie - o bilansie to by sie mogl chyba kwieto bardziej fachowo
                            wypowiedziec :-)))

                            pozdro

                            • Gość: kwieto Bilans? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 03.10.01, 12:32
                              Tak, Fnoll, szczegolnie, ze w bilansie stan aktywow i pasywow (ciemnych i dobrych
                              stron) MUSI wyjsc w sumie na ZERO (czyli posrodku) - to bardzo w stylu Zen,
                              nieprawdaz?

                              A na marginesie - osoba szczesliwa ma pewne cechy charakterystyczne, zgoda.
                              Lecz mi chodzilo o recepte na osiagniecie szczescia...

                              Storczykowo pozdrawiam
    • Gość: Aguś Re: Co tak naprawde wplywa na nasz optymizm (poziom serotoniny?) IP: 10.2.5.* / *.Elektron.pl 03.10.01, 13:40
      Nie wiem co wpływa, ale czasami wystarczy chcieć być szczęśliwym. A ja chcę
      całą sobą! I udaje mi się! Czego wszystkim życzę :)
      • Gość: renka Re: to jest recepta:wystarczy chciec! Hurra! IP: *.sympatico.ca 04.10.01, 07:50
        Wreszcie znalazlam! To CHYBA naprawde dobra recepta. Trzeba po prostu chciec
        byc szczesliwym!
        Dla mnie szczescie to wlasnie osiagniecie celu(ow), ale w sumie chyba
        najbardziej fascynuje mnie droga jaka wybieram,aby ten cel osiagnac.Musze
        chyba ciagle szukac tej drogi w labiryncie mojego zycia.To jakby nic
        odkrywczego, ale od pewnego czasu przesladuje mnie obraz lasu z szeroka
        droga , ktora pamietam z dziecinstwa.Konczyla sie ona na pieknej polanie ze
        strumyczkiem i niezapominajkami rosnacymi tam, i zrodelkiem.Wokol byl raczej
        juz nieznany las, w ktorym byly jakies mniejsze sciezki lesne.NIgdy tam sie w
        ten drugi las nie zaglebialismy z przyjaciolmi, wiec pamietam to jako dziwne
        troche i uroczyskowe miejsce.Czesto mnie ta polana przesladuje, jakby byla
        jakims symbolem w mojej podswiadomosci.Jednak nie mialam i nie mam odwagi
        wkroczyc na te nieznane i krete sciezki nieznanego lasu.Wiec znowu, jak mam
        szukac tej drogi, kiedy ten image w jakis sposob chyba mnie ogranicza?
        Panstwo psychologowie ,moze mala lekcja psychoanalizy mi pomoze?
        • Gość: Z Re: to jest recepta:wystarczy chciec! Hurra! IP: 192.168.0.* / 213.77.42.* 04.10.01, 08:56
          Tobie i psychoanaliza nie pomoże. Jesteś nieuleczalną romantyczką, poza tym
          wiesz już skąd się bierze szczęście, a i w kraju w którym jesteś bie masz źle.
          Więc głowa do góry i naprzód przez las na polanę. Może warto czasami sprawdzić
          czy w lesie nie ma czegoś ciekawego? ...
          • Gość: kwieto Taki sobie post IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 04.10.01, 14:40
            Wiecie, wczoraj rozmawialem sobie ze znajomymi, akurat rowniez zeszlismy na
            temat szczescia. No i wyszlo mi, ze nie potrafie im przekazac, o jaki rodzaj
            szczescia mi chodzi, kiedy mowie o szczesciu. Po wyjsciu znajomych, pomyslalem
            sobie i ukulem wlasna recepte na szczescie. Nie wiem na ile jest ona uniwersalna,
            ale jestem przekonany, ze moze ona pretendowac do roli wyznacznika ogolnego.
            Brzmi ona tak:

            Jezeli szczescie to jest cos, co trwa, nie przechodzac w "gorki" i "dolki", czyli jest
            uczuciem (emocja) stala, i ciagla* To wtedy im mniej reczy jest Ci potrzebne do
            szczescia, tym bardziej jestes szczesliwy

            * W ty przypadku szczescie zwiazane z miloscia, sukcesem, itd. trzeba wyrzucic, i
            albo okreslic inaczej, albo zdefiniowac druga, niezalezna definicje szczescia.
            Bylyby wiec dwa szczescia, powiedzmy szczescie A i szczescie B. Ja na wlasny
            uzytek upraszczam cala sprawe i emocje zwiazane z sukcesem czy miloscia
            nazywam "euforia" (choc nie jest to dokladnie to o co mi chodzi)
            • Gość: renka Re: Taki sobie post o szczesciu IP: *.sympatico.ca 04.10.01, 15:13
              Stan "nasycenia" uczuciowego .Ulotny stan przyplywu.Wysoki poziom
              serotoniny.Wszystko to ma sens, ale chyba jak wystepuje jednoczesnie w tym
              samym momencie.I od nas samych zalezy jak dlugo ten stan bedziemy utrzymywac.
              Bo jezeli nawet nastapi odplyw (moze nie z naszej winy) , to i tak wiemy, ze
              bedzie PRZYPLYW ! Hurra! A jezeli skoncentrujemy sie na uczuciach pozytywnych,
              dazac do stanu nasycenia (powiedzialabym wrecz blogosci), to jest to!
            • Gość: fnoll Re: za kwieto sprawa wykladzik IP: *.ds.uj.edu.pl 04.10.01, 15:55
              to o czym piszesz przypomina nic innego, jak prosty podzial na nastroj (mood brzmi lepiej) i emocje

              nastroj jest wzglednie staly, ma modyfikujący wplyw na postrzeganie/odczuwanie (a wiec zwieksza
              lub zmniejsza prawdopodobieństwo wystapienia konkretnej emocji, podkresla lub marginalizuje
              dane bodzce), mozna by go nazwac "bazowym pobudzeniem emocjonalnym" - jest skutkiem zarowno
              genetycznych predyspozycji (niestety tak to jest) jak i doswiadczen - zapewne, jak zwykle, glownie tych
              wczesnych, no i traumatyzujacych pozniejszych (wypadki, smierc bliskich, utrata dobr etc.)

              osoby bez krewnych cierpiacych na depresje i ktorym w dziecinstwie, a i potem niczego prawie do
              szczescia nie brakowalo beda zatem mialy sklonnosc do bycia w pozytywnym nastroju, dzieki ktoremu
              beda widziec wiecej plusow wokol i czesciej doswiadczac pozytywnych emocji

              emocja zas jest krotka, nietrwala, gdyz wiaze sie bezposrednio z danym spostrzezeniem, informujac
              nas o afektywnej wartosci obrazu ktory w danym momencie znalazl sie w centrum naszej uwagi -
              dotyczy to nie tylko postrzegania swiata zewnetrznego, ale i snucia planow, rozmyslan o przeszlosci i
              przyszlosci itp. generalnie kazdej naszej mysli towarzyszy emocja, nie zawsze wybijajac sie na plan
              pierwszy (bo gdy myslisz o rozwiazaniu zagadki wazniejsze sa bardziej "intelektualne" informacje, a
              gdy spotykasz w lesie dzika, ktory jest naturalnie zly, wazniejsze sa informacje "emocjonalne" ktore
              kieruja cie na najblizsze drzewo)

              z tego wzgledu doswiadcznie samych pozytywnych emocji byloby bardzo nieprzystosowawcze -
              emocje negatywne sa konieczne dla orientacji w swiecie i przezycia (unikania kar, zagrozen itp.)

              z nastrojem znowuz to jest tak, ze jako modyfikator naszego postrzegania moze nam robic dobrze, a
              moze i zle, za dobrze natomiast tez jest zle, bo jest tak:

              obnizony nastroj sklania nas do wycofywania sie, w uproszczeniu, a wycofywanie z poszczegolnych
              aktywnosci wcale tegoz nastroju nie poprawia - ekstremalnym wycofaniem jest gleboka depresja
              kliniczna, gdy chory nie robi po prostu nic i umiera; jednakze w lekko obnizonym nastroju oceniamy
              otoczenie bardziej trafnie niz w nastroju "optymistycznym"! co nie znaczy, ze lepiej nam sie wiedzie, oj
              nie - bo pesymisci sa faktycznie realistami, jednak lepiej przeceniac swoje mozliwosci i zewnetrzne
              okazje! (do odwaznych swiat nalezy)

              jest jednak drugie ekstremum, czyli euforia, nastroj znacznie podwyzszony, ze swoim szczytem
              zwanym mania - nie zycze nikomu tego rodzaju szczescia, choc wszystko jest intensywnie rozowe, a
              my sami wszechmocni, to jednak taki stan nie wychodzi nikomu na zdrowie

              szczescie zatem od strony nastroju byloby zapewne trwale lekko podwyzszonym nastrojem, tak na
              spokojnie, bez ekscesow - dobrym zabezpieczeniem takiego nastroju bylaby na przyklad wysoka
              odpornosc na stres (przewlekly stres zdecydowanie obniza nastroj), silne ego (czyli brak "konfliktow
              wewnetrzych" ktore tez moga nas powaznie rozregulowac), cos, co mozna ogolnie nazwac
              umiejetnoscia bycia w swiecie (unikanie przykrych bodzcow i odnajdywanie przyjemnych) i dziesiatki
              innych wymiarow

              od strony emocji zas szczescie, przy podwyzszonym lekko nastroju (aha, nie ma nastroju
              "obojetnego" czy "neutralnego") to takie bycie w swiecie, ze wiecej spostrzezen jest skojarzonych z
              pozytywnymi emocjami niz z negatywnymi

              czy wystarczy tylko chciec? nie sadze, oprocz chcenia trzeba jeszcze cos w tym kierunku zrobic,
              szczegolnie by sobie zapewnic stalosc szczescia - co juz nie jest takie proste

              z psychologicznym pozdrowieniem
              (mam nadzieje, ze nie czyta tego pani doktor od emocji ;-) )

              fnoll

              • Gość: kwieto Fnoll, zmuszasz mnie... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 04.10.01, 16:29
                ... zebym sie z Toba poklucil, a fe!

                zgadzam sie z Toba, jesli chodzi o to ze, cytuje:
                >>szczescie zatem od strony nastroju byloby zapewne trwale lekko podwyzszonym
                nastrojem, tak na spokojnie, bez ekscesow - dobrym zabezpieczeniem takiego
                nastroju bylaby na przyklad wysoka odpornosc na stres (przewlekly stres
                zdecydowanie obniza nastroj), silne ego (czyli brak "konfliktow wewnetrzych" ktore
                tez moga nas powaznie rozregulowac), cos, co mozna ogolnie nazwac umiejetnoscia
                bycia w swiecie (unikanie przykrych bodzcow i odnajdywanie przyjemnych) i
                dziesiatki innych wymiarow <<

                Z tym, ze:
                1. nie zgadzam sie, ze na optymizm w duzej mierze wplywa to, czy mielismy np.
                traumatyczne dziecinstwo, itd. Oczywiscie w pewnym stopniu tak jest. Jednak jest
                cos, czego nie potrafie wyjasnic - Ja na przyklad jestem przykladem niepoprawnego
                optymisty, a moje dziecinstwo, czy zycie obecne nie bylo uslane rozami - dobry
                psycholog znalazlby nie jedna traume - dlaczego jestem wiec szczesliwy?
                Powinienem byc alkoholikiem, narkomanem, palaczem (stres), i tak dalej, ale nie
                jestem!
                2. Zawsze reaguje warczeniem, jesli ktos mi mowi, ze dazenie do czegokolwiek, to
                ciezka praca, pelna wyrzeczen. (Wrrrrrr).Uwazam, ze chciec, to znaczy moc -
                wtedy to co robie sprawia mi przyjemnosc (na przyklad, chocby nie wiem jak
                wariacko to brzmialo, studia na SGH sprawialy mi duza przyjemnosc. O ich efekcie,
                czyli wyksztalceniu, dyplomie, potencjalnie lepiej platnej pracy, wogole nie
                myslalem). Jesli mam robic cos, co sprawia mi przykrosc, (czyli wyrzekam sie
                czegos), po to, aby w przyszlosci uzyskac szczescie (nagrode), to ja dziekuje - ten
                sposob dzialania/myslenia wprawia mnie w oslupienie! Jezeli wyrzekam sie
                czegokolwiek na drodze do sczescia, to znaczy to, ze postepuje wbrew sobie -
                inaczej nie postrzegalbym tego jako WYRZEKANIE SIE.

                Uf... to chyba wszystko :")))))))
          • Gość: fnoll Re: co jest w lesie? IP: *.ds.uj.edu.pl 04.10.01, 15:12
            Gość portalu: Z napisał(a):

            > Może warto czasami sprawdzić
            > czy w lesie nie ma czegoś ciekawego? ...

            na przykład leśniczego... :-))))))))) albo nimf leśnych - jak kto woli

            • Gość: renka Re: co jest w lesie? IP: *.sympatico.ca 04.10.01, 16:56
              Powiem szczerze, ze cos mnie blokuje przed wejsciem do tego ciemnego lasu. To
              jest nieznane.A ta droga jest szeroka i prosta. Z tym, ze meczy mnie to, ze
              tak naprawde nie wierze, ze tam w tym lesie moze byc cos interesujacego. Nigdy
              nie pomyslalam o lesniczym. Przeciez on zna kazdy kawalek tego lasu i kazda
              sciezke.Hurra! On jest kluczem! Boze, dzieki za to forum!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka