Dodaj do ulubionych

samobojstwo...wolnosc czy zamkniecie?

IP: *.mikolow.sdi.tpnet.pl 17.10.02, 16:18
zapewne kazdemu zdazylo sie myslec o smierci i co to jest po tej drugiej
stronie...a samobojstwie kiedys mysleliscie?? byliscie juz w miejscu na
ktorym pozostae jedna mysl "jak"?? ja to zrobic... a nawet w momencie kiedy
noz przylozony do reki (po ktorej juz plynela krew) sam sie wbijal pod
wplywem sily ktora dzialaliscie na nia?? wystarczylo jedno pociagniecie...
wiec dlaczego nie?? moze jeszcze jestem za slaby... moze jszcze mam troche
rozsadku...ale w krotce to moze sie skonczyc... bo i czemu nie, moze wlasnie
dopiero pozniej bede zyl?..bo w sumie teraz jestem zniewolony, a moze wolny??
wszystko mnie blokuje i zniewala, ludzie, spoleczenstwo...ja sam...a co
bedzie poznie? moze bedzie lepiej, a moze gozej, albo nie bedzie wogole...z
reszta czy my zyjemy czy umieramy??? bo meta aszego zycia co jest?? zycie?
chyba nie bardzo...smierc, a wiec dazymy do smierci, i cokolwiek nie zrobimy
inaczej nie bedzie...a czemu by tego nie przyspieszyc??... moze mnie ktos nie
zrozumiec...ale jak sie bedzie dziennie budzil z mysla ze ma dosc i nie chce
mu sie to moze wtedy do niego dojdzie..czy wogole mozna myslec o smierci
ciagle?? ja wiem ze tak...to jest jdna mysl z niewielu ktora jest ciagle przy
mnie...
Obserwuj wątek
    • Gość: Malwina Re: samobojstwo...wolnosc czy zamkniecie? IP: *.abo.wanadoo.fr 17.10.02, 16:24
      zyjac z ciagla mysla o smierci wydaje mi sie pieklem
      natomiast zyc ze smiercia za pan brat byloby lepiej
      (Imagine ! bez komentarzy bo cie w kajdany sexu zakuje !)
      • Gość: Imagine Re: samobojstwo...wolnosc czy zamkniecie? IP: *.unl.edu 17.10.02, 16:36
        Gość portalu: Malwina napisał(a):

        > zyjac z ciagla mysla o smierci wydaje mi sie pieklem
        > natomiast zyc ze smiercia za pan brat byloby lepiej
        > (Imagine ! bez komentarzy bo cie w kajdany sexu zakuje !)

        Ach jak Ty wiesz, kiedy ja czycham na posty. I zgodnie z rozkazem zwijam ryjek
        w trabke i nie komentuje. Choc... chcialbym sprobowac tych kajdanow, ale nie,
        milkne.
        Pozdr, Imagine.
    • Gość: kol5 Re: samobojstwo...wolnosc czy zamkniecie? IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 17.10.02, 19:29
      Uznaję teorię, że nie żyjemy raz.
      Więc skoro postanowiłeś się zabić, to miej świadomość, że w następnym życiu
      czeka Cię to samo. Ja na Twoim miejscu przetrwałabym, znalazłabym rozwiązanie
      problemów, po to by następne życie było takie jakiego zapragnę na koniec tego.
      Piękne.
    • kamfora Re: samobojstwo...wolnosc czy zamkniecie? 17.10.02, 20:46
      Piszesz, że ciekawi Cię, co "po" śmierci.
      Ona, prędzej czy później, sama przyjdzie, na każdego.
      A nie ciekawi Cię, co będzie jutro/pojutrze/za dziesięć lat
      tutaj, po tej stronie? Tego też przecież nie wiesz :-))
      • Gość: Nimrod samobojstwo...wolnosc czy zamkniecie? IP: *.mikolow.sdi.tpnet.pl 17.10.02, 21:27
        zawsze jest tak samo....hujowo...kazdego dnia jestem, wokol mnie przechodza
        ludzie, widza ale nie zauwazaja... zawsze to samo, nic sie nie zmienia, ta sama
        pustak we mnie...i nie od dzisia/wczoraj/przedwczoraj ale juz od lat...nie ma
        szczescia...nie ma prawdziwego zycia...a pustka tak wielka ze dziennei musze
        sie uspokajac aby cos komus nie zrobic...za co?? za to ze ja tak sie czuje...a
        to sensu nie ma...nic nie ma sensu...logicznej calosci..wogole nie ma logiki w
        zyciu...tacy ludzie jka ja nie powinni sie rodzic...aby...nie widziec i nie
        odczuwac tego calego zla wokolo....ja mam dosc, nie tylko sam dostaje, ale kidy
        widze te zlo w innych...poprostu mam dosc...jezeli zyjemy ciagle w kolko to
        dlaczego nie pamietamy poprzedniego?? to jak mamy wyciagnac doswiadczenie w
        tym....
        • zeglarz_ Re: samobojstwo...wolnosc czy zamkniecie? 17.10.02, 22:07
          Chłopie może to Ci pomoże: Jestem taki sam jak Ty ale ciągle widzę nadzieję
          że może być dobrze.

          Trzymaj sie
        • Gość: Wenus Re: samobojstwo...wolnosc czy zamkniecie? IP: *.lodz.dialog.net.pl 18.10.02, 00:53
          Poruszyłes poważny temat i bardzo dyskusyjny. Hmm... nie od dzis wiadomo ze
          ludziom wrazliwym zyje sie na tym swiecie GORZEJ, choc to oni sa wlasnie solą
          tej ziemi!!! Masz typowe objawy depresji i dobrze by bylo zebys poszukal
          pomocy, bo nieleczona depresja prowadzi do samobojstwa wlasnie. Samobojstwo nie
          jest zadnym wyjsciem z sytuacji, choc rozumiem desperacje ludzką i wierze, ze
          kazdy moze miec powod, zeby na zycie sie targnać. O samobojstwie kiedys
          myslalam, wiele lat temu, tez czulam, ze nijak nie pasuje do tej "ukladanki".
          Przeszlo mi jednak - wierze w karmę - nie chce po prostu wracac do czegos, co
          juz "kiedys przerabialam". Nic nie dzieje sie przypadkiem i kazdy z nas ma cos
          do wykonania na tym padole. Ja powoli odkrywam swoje przeznaczenie na "tu i
          teraz" i serce me "powoli" zaczyna sie radowac...... zycze Ci wytrwalosci w
          odkrywaniu pozytywnych stron zycia Nimrod, wierze, ze i Ty odkryjesz sens swego
          istnienia - byc moze jestes o krok od tego i zawieszenie w jakim sie znalazles
          ma Cie do tego tylko przygotowac. Duzo dobrego Ci zycze i nie badz zbyt surowy
          dla samego siebie. Nie probuj zmieniac otoczenia na sile - nie uda Ci sie.
          Zmieniaj to co mozesz - w sobie......

          P.S. Matka Teresa z Kalkuty na łozu smierci zapytana czy nie boi sie smierci,
          odpowiedziala: "Czego mam sie bac? Powrotu do domu?" Pieknie slowa, ale
          niech nie beda dla nikogo zachętą - kazdy z nas wroci tam skad przyszedl w
          odpowiednim czasie..... a tymczasem, dedykuję Ci piekne slowa Beaty Kozidrak:

          "Nie po to zjawiasz sie na swiecie, zebys sam dla siebie kwiaty rwal, zobacz
          ludzie wokol ciebie - kochaj, nie bedziesz sam". Czasem trudno o taki dystnans,
          zeby tak na to spojrzec, ale probowac zawsze mozna.

          pozdrawiam Cie cieplo
          • Gość: Nimrod samobojstwo...wolnosc czy zamkniecie? IP: *.mikolow.sdi.tpnet.pl 20.10.02, 14:23
            tez bym chcial zeby wszystko sie ulozylo...coz czasami chcialbym byc nie
            skomplikowany..wiem ze tacy ludzie istnieja, sam ich znam i w zasadzie duzo sie
            nie roznia odemnie..tylko inne podejscie do zycia...ludzie sa widza, ale nie
            zauwazja, sluchaja ale nie slysza...sa ale w zasadzie ich nie ma...kreca,
            oskarzaja, niszcza....nie wiem po co mam istniec w takim swiecie...przeciez to
            nie ma sensu, a jak cos tego nie posiada to zawsze sie z tej mozliwosci
            rezygnuje....proste nie? ale z drugiej strony, ludzie lubia byc
            bezsensowni...ale ja musze wiedziec po co? bo dla kogo nie mam, ani dla
            czego.... nie potrafie doprowadzac sprawd do konca...a moze to ma cos wspolnego
            z moim stanem...sepresja? chyba tak...juz to slyszalem kiedys i to nie
            raz...szukam pomocy ale nie zawsze wiem jak do niej sie zglosic, jak o nia
            poprosic...nie mam wiary, nie mam niczego...jednyne co mam to pustke w sobie...
            bol i zlosc...nienawisc na ludzi, za to ze sa i za to jacy sa...ja poprostu
            wysiade z tego "pociagu do nikad" dla kazdego jest inna stacja, a moze ja sobie
            moge sam ja wybrac? w koncu nie ja kupilem bilet ale ja moge zadecydowac...co
            mi to da? a czego nie da? bede wolny? chyba bardziej niz teraz jestem...JA MAM
            DOSC! ciaglej walki....z wszystkimi i wszystkim...na dodatek z samym soba,
            jestem zupelnie innym czlowiekiem, jestem tym kim bylem, ale czas, historia i
            ludzie wywarli na mnie taki wplyw ze musialem "nalozyc" skorupe, kogos innego,
            coz nie zaluje, tylko zeby moje zycie sie inaczej potoczylo... jedyna co mi sie
            podoba to to ze nie skrzywdzilem nikogo tak jak to lubia robic inni nie wszyscy)

            jak to jest? duzo osob twierdzi ze jest skrzywdzona przez innych? a wiec ktos
            jest tym krzywdzicielem?? nie wiem...nie chce mi sie nad tym
            zastanawiac..kolejna niedziela...zawsze wtedy jest najgozej...nie wiem czemu...
            • Gość: Wenus Re: samobojstwo...wolnosc czy zamkniecie? IP: *.lodz.dialog.net.pl 20.10.02, 15:25
              Każdy z nas zakłada w ciągu życia różne maski - jednych bardziej uwierają,
              innych mniej. Ci co chcą być szczerzy do bólu, zawsze autentyczni i prawdziwi
              muszą sobie zdawać sprawę, że zostaną wyrzuceni poza nawias społeczny. Rola
              outsidera, poczucie wyobcowania, niezrozumienia to cena jaką przyjdzie im za to
              zapłacić. Tylko niezwykle silne osobowości są w stanie to wytrzymać, a i tak
              kończy się to najczęściej popadnięciem w różne uzależnienia, bo nawet oni nie
              są w stanie znieść tej długofalowej izolacji. Każdy z nas potrzebuje ludzi,
              żeby żyć. Niestety a może na szczęście!
              Ten bunt w Tobie i niezgoda na przeciętność świadczy o tym, że trudno jest Ci
              się przystosować do życia, zaakceptować rzeczywistość taką, jaka jest. Masz
              problem, ale jak na razie widać wyraźnie, że cierpisz i nie dajesz sobie pomóc.
              Zakładasz, że terapia Ci nie pomoże, więc może coś, ktoś inny, ale trzeba mu
              dać szansę a przede wszytkim sobie.

              Rozumiem twoje "rozterki". Zrozumiem wybor. Zrobisz co zechcesz....

              Pozdrawiam serdecznie
            • kamfora Re: samobojstwo...wolnosc czy zamkniecie? 20.10.02, 16:13
              Gość portalu: Nimrod napisał(a):

              nie wiem po co mam istniec w takim swiecie...przeciez to
              > nie ma sensu, a jak cos tego nie posiada to zawsze sie z tej mozliwosci
              > rezygnuje....proste nie? ale z drugiej strony, ludzie lubia byc
              > bezsensowni...

              Nimrod, Twoje życie ma mieć sens dla Ciebie, tak samo jak
              każdy inny człowiek szuka sensu swojego życia dla siebie samego.

              To, że Ty uważasz, że życie jakiegoś Iksa ma większy sens niż
              Twoje - zupełnie temu Iksowi nie pomoże, jeżeli on swoje życie uważa
              za bezsensowne. Tak samo, jeżeli Ty uważasz, że życie czyjeś jest
              bezsensowne nie musi mieć wpływu na jego odczuwanie sensownosci
              (może mieć,ale nie musi)
              Ja uważam, że życie każdego człowieka ma sens - a więc Twoje też.
              Twoje życie ma sens dla mnie.

              Co musiałoby się zdarzyć, żeby Twoje życie miało sens dla Ciebie?
    • Gość: Nimrod samobojstwo...wolnosc czy zamkniecie? IP: *.mikolow.sdi.tpnet.pl 20.10.02, 17:33
      coz...dla mnie? zeby moje wlasne zyciemialo sens? to jest nie mozliwe bo zycie
      jest bezsensowne, a to ze dla ciebie moje zcycie ma sens...jest nie realne bo
      nawet nie wiesz kim jestem, nawet jesli bym dzis zginol to ty bys nie zauwazyl
      jutro ze brakuje osoby ktora dziennie mijach na chodniku, idac do pracy....
      wenus, tak uszanujesz moja decyzje...coz, ja jej jeszcze nie znam, jeszcze jej
      nie podiolem do konca... ja jestem "outsaideram" ale jak do tej pory nie
      popadlem w zadny nalog..owszemi czasami pije, ale nie dziennie i nie mysle caly
      czas o tym, "nie proboj zatopic smutkow w alkoholu, one swietnie potrafia
      plywac" tak tez podchodze do wszystkiego, mam mocna wole, ale jak wiadc
      zniszczylo mnie to wewnetrzenie...zbyt dlugo...

      co by sie musialo stac? nie wiem, nie mam celu w zyciu, nia mam w sumie
      niczego, zadnej bazy wyjsciowej z ktorej moglbym
      wracac...zadnej "dobrej/pozytywnej" bazy...ciagle startuje z tego samego punktu
      jesli sie wracam... staram nie, bo zawsze jest gozej, z reszta jest gozej z
      kazdym dniem..godzina a nawet min...widze ze zaczynam wysiadac...nie wiek dlugo
      to jeszcze wytrzymam, nie mam maski, j poprostu staram sie nie pokazywac
      znajomym jak sie naprawde czuje, ale czasami brakuje mi sil...jestesm szczery o
      bolu, ale mi to nie przeszakdza, za to przeszkadza to innym...a szkoda, bo to
      znacza ze spoleczenstwo lubi sie i byc oszukiwane... coz ja wole znac prawde...

      nie uwazam ze czyje zycie mam sens czy nie, to jest indywidualne poejscie, lae
      widze ile niektorzy maja szczescia, choc w sumie nie wiem czym oni na nie
      zasluzyli?? bo ich znam..i wiem kim sa i byli, jak i kim beda... bo skoro od
      tylu lat sie nie zmienili... to to jest juz nie mozliwe...
    • Gość: peja Re: samobojstwo...wolnosc czy zamkniecie? IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 21.10.02, 09:48
      stary, dlaczego myslisz o śmierci ?
      • Gość: Nimrod Re: samobojstwo...wolnosc czy zamkniecie? IP: *.mikolow.sdi.tpnet.pl 21.10.02, 22:37
        ....juz sam nic nie wiem...chyba musze sie zmienic....albo mnie to zabije, labo
        ja zbije kogos....zaczynam wpadac w szal...i powoli nie wiem co mam zrobic z
        tym wszytkim...zostalem odrzucony od wszystkich...przez rodzine, znajomych,
        kobiety....ludzi...a teraz nawet kumpel stwierdzil ze sie uzalam nad
        soba....................... a kiedy mi on pomogl??? nie, nie moge od niego tego
        wymagac... ona ma, on ma rodzine, on ma kobiete, z ktora prawdopodobnie juz
        zostanie....juz wiem chyba jaki byl moj blad...chcialem byc dobry dla ludzi i
        byc szczesliwy... ale to jest nie mozliwe, nie w tym swiecie.... teraz mam juz
        dosc...pozostaly dwie mozliwosci... ktoras z nich jest dobra.... powiedziano mi
        niedawno ze moge popelniac bledy, jesli nie jestem ich pewien (znaczy sie czy
        jest to blad) wiec sprobowalem... i HUJ!! omal nie zginolem...a szkoda... coz
        nie mozan miec wszystkiego, ale teraz cale zlosc i nienawisc wykorzystam, moja
        natura jest inna, ale ja potrafie sie do wszystkiego przyzwyczaic.... juz
        porpstu sam niew eim........ trace zmysly..... juz sie gubie....nie wiem, nie
        chce, bede?walka...warto?...jestem...nie
        chce.....kim??.....byt....egzystencjalizm.....AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA
        AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA

        JUZ NIC NIE WIEM...NASTEPUJE PUSTKA.......
        ....
        ....
    • wonderland Re: samobojstwo...wolnosc czy zamkniecie? 21.10.02, 23:57
      "kazdego dnia jestem, wokol mnie przechodza ludzie, widza ale nie zauwazaja...
      zawsze to samo, "

      Niezauważają?????? Przeciez JA cie zauważam! I Malwina, Imagine i kol5,
      kamfora, zeglarz, Wenus i peja!
      I pare osob jeszcze bedzie!:-)
      Wiem dobrze czym jest samotność w tłumie ludzi... więc jesli moge cos jeszcze
      od siebie dodać, to uwazam, ze troche zdrowego egoizmu własnego też moze pomóc.
      pozdrawiam Cie! (i mam nadzieje ze to zauważysz:-))
      • Gość: Nimrod samobojstwo...wolnosc czy zamkniecie? IP: *.mikolow.sdi.tpnet.pl 22.10.02, 00:19
        tak oni mnie zauwazyli...ale dopiero kiedy ich "zmusilem" (nie bierzcie tego
        doslownie, nie chce niepotrzebnych niuansow na ten temat), ja tez wiem, az za
        dobrze... egoizm?? to jest wlasnie cos czego nie posiadam..moze to jest moj
        blad?? nie potrafie byc egoista, i nie tylko ja to zauwazylem, ale i inni
        ludzie, ktorzy kiedys byli w mym zyciu... coz widac nie potrafie byc czlowiekim
        na miano tych czasow, ale czy moge cos z tym zrobic?? czy moge sie az tak
        zmienic.. czy ja sobie sam nie robie nie potrzebnych problemow??.. dokladam?
        ale po co? podobno utrudniam sobie zycie...slyszalem tak od kilku ludzi, i ze
        sie uzalam nad soba....i wiele jeszcze innych...malo dobrych, ale ja na to nie
        czekam, ale czy jest w tym calkowiat moja wina??
        • Gość: inka_sama a jesli?... IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 22.10.02, 00:39
          A jesli?...
          A jesli ty naprawde za dużo myslisz o sobie?
          Nie jestes egoista - a moż ejestes egocentrykiem? Net jest kulawym
          przekaźnikiem więc od razu dodam ż enie chce ci dokopywac tylko namówic do
          zastanowienia się nad taka możliwością?
          Nie wiem co robisz w życiu. Nie wiem co robi twoja rodzina - tobie.

          Agresja może byc w każdym z nas. Wkurzamy się na innych. Ale co NAM to daje?
          Tak naprawdę nic. Warto zainstalowac taki "dzwonek" w głowie. Ma zadzwonic jak
          się wkurzysz. Nie po to by ci przeszło. Tego się nie da tak od razu zrobić. Ale
          by przełączyc widzenie siebie na "obraz z zewnątrz". Co widzi człowiek który
          patrzy w takiej chwili na ciebie z boku?

          A jeśli bardzo ci źle - może rzuc się na głęboka wode i zrób jakieś wariactwo
          (z punktu widzenia swojego czy rodziny). Moż ebędzie to wyniesienie się za
          granice "w ciemno". Może zamknięcie sie w zakonie. Może zostanie bezdomnym.
          Może pomoc komus komu nikt nie poda ręki. Może zmiana płci )żartuje!).
          Nie wiem co cie może obudzic.

          A może po prostu sięgnij po książki traktujace o tym co w nas się dzieje i
          czemu. I z ich pomocą szukaj.
          Szukaj dystansu do swoich emocji. Samoświadomości.
          To pierwszy krok.
          i_s
        • wonderland Re: samobojstwo...wolnosc czy zamkniecie? 22.10.02, 00:52
          Wiesz... czytam co piszesz i wlasciwie nie wiem co ci napisać; (czemu wydaje
          mi sie ze twoje pytania kierujesz sam do siebie...?)
          I tak wiele moglabym tu napisać i zarazem nie wiem jak...
          Siegnęłam po książke i oto 1wsze zdanie jakie zobaczyłam:
          "...doświadczenie nauczyło mnie, jeśli tylko masz świeżą wode do picia i coś do
          jedzenia, nie ma powodów do narzekań"
          :-)
          pozdrawiam cie serdecznie!
          • wonderland Re: samobojstwo...wolnosc czy zamkniecie? 22.10.02, 00:56
            PS a ta książka to Dale Carnegie "jak przestać się martwić i zacząć żyć"
            pozdrawiam raz jeszcze
          • Gość: Nimrod inko i ty cudomwny swiecie IP: *.mikolow.sdi.tpnet.pl 22.10.02, 01:05
            tak wiele sam do siebie pytan zadaje bo sam chce na nie dopowiedzec...le widac
            nie potrafie, pokazuje sie wam, moze wy cos poradzicie....inko, wiesz ten
            pomysl z gleboka woda nie jest zly?? jak sadzisz do rzeki czy jeziora?? w sumie
            ja sie zastanwailem nad wykrwawieniem, poczyc jak zycie z czlowieka
            ulatuje...coz, ja potrafie sie wcielic w innych i jakos nic mi to nie daje,
            moze zle patrze?? nie wiem, staram sie i nic mi to nie daje...a pomagalem juz
            ludziom...ale coraz czescniej ludzie sa nieufni, i poprostu boja sie
            pomocy...cudowny swiat, heh dobrzy by bylo gdyby tak bylo, ale nie jest i
            szybko nie bedzie... coz, nie samym chlebem (ani woda) czlowiek zyje....heh
            slyszalem i czytalem juz o takich zachowaniach jak moje i choc mi samemu zle
            siebie ocenic to jest to cos na granicy depresji, tak podobne, ale tak
            dalekie.... dziwne, nie mam zlosci na ludzi, ale pamietam i nie jestem w stanie
            zapomniec. A kiedy proboje zyc, zawsze sie cos wali, nigdy nie jest dobrze,
            anie lub niszcze, alebo wogole nic mi nie wychodzi (najczesciej to ostatnie)....
    • olek13 Re: samobojstwo...wolnosc czy zamkniecie? 22.10.02, 09:35
      Drogi Nimrodzie,

      Przeglądając to forum, parokrotnie trafiłem na Twoje posty. Pozwolę sobie stwierdzić, że Twoje wypowiedzi przesiąknięte są poczuciem beznadziejności, niewiarą, że cokolwiek dobrego może Ci się przytrafić i wyraźnym oczekiwaniem, wręcz prowokowaniem do zdarzeń, mających zakończyć Twoje życie. Tyle widać z boku.
      A teraz pytanie: czy rzeczywiście tego chcesz? Bo zauważ - masz to, czego chcesz.
      Zdecyduj: czego chcesz naprawdę?

      Pozdrawiam serdecznie.
      • Gość: Nimrod samobojstwo...wolnosc czy zamkniecie? IP: *.mikolow.sdi.tpnet.pl 22.10.02, 16:41
        czego chce.....tego do konca nie wiem...jesli by sie zakonczylo moje zycie, nie
        mial bym nic przeciw...chcialbym oddac inym swoje zycie, jest tylu ludkow
        ktorzy cierpia w szpitalach, chca zyc, a nie jest im dane...gdybym mogl,
        zamienilbym sie z nimi...ale nie moge....coz marzenia? nasze chcecia sie
        spelniaja?? wiesz jakos tego nie zauwarzylem...nigdy....coz, moje wypowiedzi sa
        jakie sa, bo sa prawdziwe i ciagle wychodza z tego samego...ale zawsze troche
        inne, a beda podobne, bo ciagle ja je pisze...i ciagle wychodze z jednej
        bazy... coz..roznice sa, ale je cieko zauwazyc....nie jestem optymista, i nie
        oczekujcie ze nim zostane, chcialbym ale nie potrafie...nie wiem jak....i z
        czego sie tu cieszyc?? dobra, moze i jest, ale ja sobie tego nie potrafie
        wytlumaczyc, pokazac....i watpie abym sie zmienil....chce, ale nie moge...kazda
        mozliwosc jest dla mnie zla, albo innych ludzi....
        • olek13 Re: samobojstwo...wolnosc czy zamkniecie? 23.10.02, 07:48
          Gość portalu: Nimrod napisał(a):

          > czego chce.....tego do konca nie wiem...jesli by sie zakonczylo moje zycie, nie
          >
          > mial bym nic przeciw...chcialbym oddac inym swoje zycie, jest tylu ludkow
          > ktorzy cierpia w szpitalach, chca zyc, a nie jest im dane...gdybym mogl,
          > zamienilbym sie z nimi...ale nie moge....coz marzenia? nasze chcecia sie
          > spelniaja?? wiesz jakos tego nie zauwarzylem...nigdy....coz, moje wypowiedzi sa
          >
          > jakie sa, bo sa prawdziwe i ciagle wychodza z tego samego...ale zawsze troche
          > inne, a beda podobne, bo ciagle ja je pisze...i ciagle wychodze z jednej
          > bazy... coz..roznice sa, ale je cieko zauwazyc....nie jestem optymista, i nie
          > oczekujcie ze nim zostane, chcialbym ale nie potrafie...nie wiem jak....i z
          > czego sie tu cieszyc?? dobra, moze i jest, ale ja sobie tego nie potrafie
          > wytlumaczyc, pokazac....i watpie abym sie zmienil....chce, ale nie moge...kazda
          >
          > mozliwosc jest dla mnie zla, albo innych ludzi....

          Uważasz, że warto oddać swoje życie innym? Sądzisz, że inni są lepsi od Ciebie? A co powiesz na takie stwierdzenia: każdy człowiek jest cenną i wartościową istotą. Jest ważny i potrzebny, inaczej by go nie było. Każdy jest najukochańszym dzieckiem Boga.
          Przemyśl to, tak logicznie bez emocji. Zgadzasz się z tym?
          A co do tego, co potrafisz, a czego nie: jeśli nie potrafisz, to możesz się zwyczajnie nauczyć. Chcesz? (nie czy "chciałbyś", ale czy CHCESZ). Powiem Ci jak to zrobić. Tylko zdecyduj...

          Pozdrawiam serdecznie
          • Gość: Nimrod olek 13 odp IP: *.mikolow.sdi.tpnet.pl 23.10.02, 19:33
            chce, ale nie wiem jak, proboje zebrac o sobie informcje, ale nikt mi nie chce
            powiedziec, jak mnie spostrzega, ja sam siebie nie ocenie bo moge zle to
            zrobic...mi po prostu na zyciu nie zalezy, dlatego nie ma ono dla mnie zadnej
            wartosci i watpie zeby kiedys mialo
            • olek13 Re: olek 13 odp 24.10.02, 07:10
              Gość portalu: Nimrod napisał(a):

              > chce, ale nie wiem jak, proboje zebrac o sobie informcje, ale nikt mi nie chce
              > powiedziec, jak mnie spostrzega, ja sam siebie nie ocenie bo moge zle to
              > zrobic...mi po prostu na zyciu nie zalezy, dlatego nie ma ono dla mnie zadnej
              > wartosci i watpie zeby kiedys mialo

              Spróbuj oddzielić wolę od emocji. Czy świadomie rezygnujesz z życia, czy tylko Twoje emocje (niechęć, znużenie) Cię do tego nakłaniają? Pamiętaj, swoje emocje możesz zmienić. Potrzebe jest tylko zdecydowanie, akt woli, którego nikt za Ciebie nie podejmie.
              Jeśli się zdecydujesz, to znajdą się sposoby, aby tego dokonać. Zapewne będzie potrzebna pomoc kogoś, kto Ci podpowie, pokaże główne problemy i kierunki działania i wesprze. Zapewne ja tym kimś nie będę (no chyba, że mieszkasz w Płocku), ale znadzie się ktoś w pobliżu Ciebie.
              Potrzebna jest tylko decyzja - to musisz zrobić sam.

              Pozdrawiam serdecznie
    • Gość: ada Re: samobojstwo...wolnosc czy zamkniecie? IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 22.10.02, 16:52
      Czego oczekujesz od życia i od ludzi?
      • nimrod1 Re: samobojstwo...wolnosc czy zamkniecie? 22.10.02, 17:35
        a ty wiesz?? wiesz czego chcesz....czego pragniesz...masz cel w zyciu?? ja
        tylko chcialbym zeby byli inni, ale nie zmienie ich, a moze wlasnie to oni sa
        ci "dobrzy"?? nie wiem......oczekuje ze bedzie latwiej w zyciu, wsrod ludzi, ae
        to jest chyba nie mozliwe, wiec sie nawet tego nie spodziewam...
    • wonderland Re: samobojstwo...wolnosc czy zamkniecie? 23.10.02, 10:30
      Witaj Nimrodzie:-)!
      Czy ty wiesz, ze w tym co piszesz, widać jak na dłoni dwie sprzeczności?
      Bo z jednej strony życie jako takie jest jak piszesz - bezsensowne i jesli by
      sie zakonczylo moje zycie, nie mial bym nic przeciw..."
      A z drugiej - "chcialbym oddac inym swoje zycie, jest tylu ludkow ktorzy
      cierpia w szpitalach, chca zyc, a nie jest im dane..."
      Jak na moje oko to zycie dla ciebie MA JEDNAK jakąś wartość! skoro chialbys
      komus je podarowac... A ja nie wierze ze chcesz dać w prezencie byle bubel!:-)

      Ale najważniejsze jest to, ze swoim (nic dla CIEBIE) niewartym zyciem mozesz
      sie podzielić!
      Z ludzmi dla których zycie jest cenne, każdy dzien - z luźmi chorymi, lub
      umierającymi- którym trzeba pomóc w codziennych czynnośćiach,
      którzy potrzebują opieki albo tylko rozmowy...
      dla nich Ty będziesz cenny...
      A napewno są tacy w twoim mieście, w szpitalach, w hospicjach...
      Daj siebie tym ktorzy tego naprawde potrzebują.. Ale zobaczysz... to dziala tez
      w obie strony:-)
      ps. uwiez ze ja tez mialam kirdys takie mysli i odczucia. Kiedys zobaczyłam na
      ulicy dwie rumunki jak siedzą na mrozie w padającym sniegu, z niemowlakami na
      kolanach, jak karmią je piersią... poczułam wtedy smutek i bezsilność. I
      wściekłość, to ze tak byc nie powinno. Czulam sie tak tym bardziej, ze sama
      prowadzilam w wozeczku malego synka. Kobiety wiedza co to za uczucie...
      A wdomu beczalam ja bobr na te niesprawiedliwosc.
      Potem jednak wzielam z szafy moje swetry, kutrke i kocyki, troche jedzenia, i
      zanioslam im.
      Nie zamykaj sie na innych!
      To taka moja mała prośba:-)
      I uśmiechnij sie czasem tu do nas!:-)
      pozdrawiam!

      • nimrod1 samobojstwo...wolnosc czy zamkniecie? 23.10.02, 18:10
        tu nie ma sprzecznosci, dla mnie moje zycie nie jest wazne, dla mnie jest ono
        udreka...mi sie juz nie chce, a inni? chca zyc, maja zycie, rodziny, cele,
        odczuwaja...kochaja, ktos ich kocha...to dlaczego umieraja?? DLACZEGO?? ich
        zycie dla mnie jest warte...maja po co zyc...ja nie.....



        wiesz ja mam juz dosc smierci i cierpienia, choc moze masz racje...nie
        wiem...moze powinienem to zrobic, przejsc sie i zobaczyc..pomoc? a jak nie dam
        rady? znow sie okaze ze jestem nie pomocny, nie potrzebny...nie
        wiem...zobaczymy....

        mnie boli ze tak musi byc, tak jak opisalas i wiele innych rzeczy, smierci sie
        nie boje i nie przeraza mnie ona, ani nie smuci, bo to normalne...
        czasami sie usmiechac? coz sprobuje...... :| (kiedys, i tylko binarnie) :)
    • saana Re: samobojstwo...wolnosc czy zamkniecie? 23.10.02, 13:11
      przerabialam to kiedys
      i doszlam do tego,
      ze wybor zyc czy umrzec jest wolnoscia. Zawsze to mozna zrobic.
      Natomiast moment kiedy sie juz cos wezmie, ten ostatni przytomny jest
      najwiekszym uwiezieniem.
      Mysl o smierci obecna, wszyscy umrzemy i bez zastanawiania sie co po tamtej
      stronie, to wlasnie jest motywacja dla mnie do przezywania tego co jest teraz,
      bo nigdy nie wiem kiedy to sie skonczy. Mysl o smierci jezeli nie wywoluje
      depresji nie jest niczym zlym. A co po drugiej stronie, zazdroszcze czasem
      ludziom wierzacycm <Ci maja oparcie w religii. Ja nie wiem ale jak mysle ze to
      koniec i nic tylko proch to jakos nieprzyjemnie mi sie robi.
    • wonderland Re: samobojstwo...wolnosc czy zamkniecie? 23.10.02, 19:29
      Pozwol, że jeszcze raz powiem: Nie zamykaj się na innych!
      I spóbuj! Spróbuj się sobą podzielić z innymi!:-)
      Dlaczego ma ci się nie udać??? Nieudane proby sa przecież skladnikami sukcesu!
      :-)
      Nad smutkami tego świata mozna zaplakać i probować je naprawić.
      Więc nie mow ze nie masz po co zyć, proszę!
      A ze życie jest takie -coz, musisz i chciej sie z tym pogodzić! taka jest
      NATURA tego swiata...
      Ja tez nie boje sie śmierci, bo to jest jedyna pewna rzecz na tym świecie;-))
      Ale poki co cieszę sie nim, takimi czesto drobiazgami,ze nie masz pojecia:-)
      A ty nie cieszysz się z rozmów jakie tu prowadzisz??
      Nie czujesz wtedy, ze sa ludzie dla ktorych jestes wart ich zainteresowania?
      Pozdrawiam:-)
      • nimrod1 samobojstwo...wolnosc czy zamkniecie? 23.10.02, 19:41
        tak masz racje jest jedyna rzecza na swiecie ktora jest pewna...moge probowac?
        tak moge ale nie naprawie calego swiata, a tym bardziej ludzi, zeby nie byli
        takimi gnojami w stosunku do innych...jestem sprzeczny to fakt, nienawidze, ale
        chce pomagac...i troche tego jest, ale ja nie potrafie inaczej, a moze wlasnie
        bym chcial, bo czasami bol jet nie do wytrzymania i meczy, ja juz nie mam sil,
        ani sie wesprzec, ani nic, po co sie otwierac? moze sie boje ze ludzie nie
        zrozumiejaj mego problemu? moze jestem inny, i wlasnie to mnie boli i dlatego
        sie dystansuje.....bo dla nie ktorych beda to blachostki, ale nie dla
        mnie...nie da sie naprawic historii....a to bym musial zrobic, ja chyba nie mam
        prawa byc szczesliwy....a moze sam to sobie robie? moze zeczywiscie dramatyzuje
        i sie uzalam....ale moze jka by ktos poczul wszystko tak jak ja i wiedzial oraz
        slyszal to moze by mnie tak glupio nie oceniali...
        • wonderland Re: samobojstwo...wolnosc czy zamkniecie? 23.10.02, 22:10
          To prawda, calego swiata nie naprawisz, to poprostu niemozliwe.
          A nie znasz "kto ratuje jedno zycie to tak, jakby caly swiat ratowal"???
          Napewno znasz, napewno wiesz czego dotyka...
          I tak powinienes myslec, tak jak kazdy zreszta.
          A zrobić coś dobrego to nie zajmować się gnojami, tylko potrzebującym:-)
          Ja np nie oceniam ludzi powierzchownie, jesli moge staram sie widziec dobre
          strony kazdego czlowieka. A jesli ktos ewidentnie jest "gnojem" czy warto
          poswięcać takiemu choćby jedną myśl??? Nie! Bo PO CO??!!
          A to wlasnie stąd bierze sie ta twoja nienawiść do swiata.

          Jesteś inny, piszesz. KAZDY czlowiek jest inny! Ilu ludzi tyle dziwactw:-))
          A raczej roznic. Nic w tym dziwnego:-)
          Powiedz, czemu uważasz ze nie zaslugujesz na bycie szczęśliwym?
          I kto ccie "tak głupio ocenia"??
          Bo chyba nikt z tąd?
          Ja przynajm,niej nie zauwazyłam:-)
          I czasem pomyśl o sobie dobrze!
          pzdr
          • nimrod1 samobojstwo...wolnosc czy zamkniecie? 23.10.02, 22:50
            coz, moim znajomi, moj przyjaciel (i nie tylko,ale ci ludzie mnie nie znaja,
            nic o mnie nie wiedza....) stwierdzil ze dramatyzuje, ale ja mu nigdy nie
            powiedzialem nic co sie dzialo, ani za bardzo co mnie gryzie, bo i po co? moze
            sie tylko zmartwic, bo napewno go nie pocieszy mysl ze chcialem sie zabic i to
            nie raz....ze jestem zmeczony zyciem, narazie jestem w momence rozluzniania
            stosunoow z nim, widz ze on mi nie pomoze...coz ja sie nie martwie gnojami, ale
            tym co robia innym, to mnie martwi
            • wonderland Re: samobojstwo...wolnosc czy zamkniecie? 23.10.02, 23:54
              Skoro to twoj przyjaciel, to dlaczego on nic nie wie, co cie gryzie, ani co sie
              dzialo? Moze ja czegos nie rozumiem, moze przyjaźn meska ma jakies inne
              uwarunkowania, ale przyjaźn- skoro tak ja nazwaleś- zobowiązuje wrecz do czegos.
              Rowniez do tego, zeby dawala wsparcie!
              Powiem ci jedno, nawet jesli wydaje ci sie , ze twoja smierc nic nie zmieni,
              nikogo nie poruszy, bo (niby) ty nikogo nie obchodzisz, to mylisz sie , bardzo
              się mylisz!
              Mysle ze moj kuzyn rowniez tak myslal, czul sie opuszczony i niepotrzebny. A
              zycie ktore sie toczy swoim biegem niestety oddala fizycznie ludzi od siebie (
              zakladaja rodziny, rozjezdzaja sie itd) , ale nie mentalnie, bardzo czesto nie!
              I dlatego - odkąd to sie stalo- choc minelo juz tyle lat, jest pare osob, które
              do dzis tę bolesc po jego stracie w sobie nosza. Do dzisiaj. I pewnie do konca
              zycia.
              Zastanów sie nad tym.
              Swojemu przyjacielowi, ktory zyje w takiej niewiedzy, nawet nie dales SZANSY
              zeby ci pomogl.
              Dales ja komukolwiek?
              Oprócz nas... ale nas nie traktujesz powaznie. Chyba.
              • nimrod1 samobojstwo...wolnosc czy zamkniecie? 24.10.02, 15:58
                masz racje, nie dalem nikomu szansy aby mnie poznal, nie, pozwolilem sie poznac
                pewnej dziewczynie, ale ona...nie potrafila mi pomoc, a slyszalas
                powiedzenie : "kiedy sie smucisz, twoj przyjaciel rowniez sie smuci,a wrog
                ciesz" faktem jest ze ja raczej nie mam wrogow, ale po co mam smucic
                przyjaciela?? kiedy teraz widze, ze to juz mija, nie ma tak jak bylo, a wiem
                tez ze on moglby mnie nie zrozumiec, on nie jest tak zakrecony jak ja,
                jest "prostszy" (bez glupich skojazen) ale jest mu jatwiej, ja nie wiem jak on
                to zrobil...i nie potrafie byc taki jak on, a czesciowo bym chcial, nosic taki
                spokoj w sobie, zeby nic mnie nie dreczylo kiedy zasypiam...nigdy...ale byc tym
                kim jestem....a was zawsze bire powaznie, co ty sadzisz ze to wszystko jest
                jakims glupim zartem?? ze ja to wymyslilem?? wiesz jak tak sadzisz to moze
                lepiej nie pisz...bo ja rzeczywiscie potrzebuje rady...rozwazam wszystko na
                swoj sposob, ale biore was zawsze jak najbardzie powaznie.
                • Gość: Malwina Re: samobojstwo...wolnosc czy zamkniecie? IP: *.abo.wanadoo.fr 24.10.02, 16:03
                  przepraszam ze ja tak jak diabel z pudelka, ale czy mozesz mi powiedziec ile masz lat.
                  Nie dlatego zeby cie olac (bos mlody) albo opieprzyc (bos stary i glupi) ale zeby wiedziec czy masz duzo
                  za soba czy duuuzo przed...
                  • nimrod1 wiek???? 24.10.02, 16:16
                    a powiedz czy liczy sie wiek w latach czy doswiadczenie, jakie juz sie
                    wynioslo?? przezycia, charakter?? chyba to jest wazniejsze, niz wiek, bo wiem
                    moze byc odwrotnoscia czlowieka...powiezmy ze mam duzo za soba,a malo mi
                    zostalo, ale nie z powodu wieku, i co czyni to ze mnie? osobe stra wiekowo??
                    czas jak i wiek jest pojeciem wzglednym tak ze raczej nic ci nie da ta wartosc
                    liczbowa, ktora sami utworzylismy, aby "opanowac" czas, ujazmic go, ale to
                    tylko nam sie tak wydaje, chcemy poprostu cos wiedziec, znac, bo inaczej sie
                    tego boimy...
                    • malwinamalwina Re: wiek???? 24.10.02, 16:27
                      doba ma 24 h i nic na to nie poradzisz, mozna przezyc co mozna przezyc w danym czasie, nie wiecej ...
                      • nimrod1 wiek???? 24.10.02, 16:35
                        mozna nic nie przyzyc ,a mozna przezyc tyle co czlowiek przez 2 tygodnie lub
                        wiecej, to zalezy tylko od nas, albo innch, i zalezy od kiedy liczyc i wg
                        kogo :) wile mozliwosci, wiele rozwiazan.
            • Gość: inka_sama ty jestes swoim jedynym problemem IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 23.10.02, 23:56
              Nimrod - twoim podstawowym problemem jest to ż ety jestes skoncentrowany na
              SOBIE. Nawet jak chcesz cos zrobic dobrego dla innych - to juz myslisz że TY
              możesz zostać odrzucony, TY możesz zostac niedoceniony, TY sie poświęcisz - a
              to tylko "gnój" bedzie. W tym sens. Ja nigdy nie mysle o ludziach "gnój". Moge
              w chwili złości tak powiedzieć - ale wewnątrz mnie jest zaraz dzwonek alarmowy.
              I tu nie chodzi o dobre wychowanie. Tu chodzi o TWÓJ stosunek do świata i ludzi.

              Ty nikogo nie lubisz.
              Ani siebie ani ludzi.
              Kochaj bliźniego swego jak siebie samego. JAK SIEBIE. Ty siebie nie kochasz -
              nie lubisz nawet. I dlatego nie pomożesz nikomu - póki nie pomożesz sobie.

              A ty lubujesz sie w tym rozdrapywaniu ran. I traktujesz ludzi instrumentalnie.
              Czemu tak pisze? Bo sam napisałeś o przyjacielu: "widzę że on mi NIE POMOŻE
              więc przestanę się z nim widywac". Życie to nie prosty handel wymienny. Czasem
              dajesz komuś - a nie otrzmasz nic w zamian. Ale ktoś inny ci coś da. Żeby
              otrzymać nie możesz mieć dłoni zaciśnietych w pięści.

              Myślisz że ty jeden masz myśli samobójcze? NIe. Wielu na tym forum mam ogromne
              problemy. Wielu myślało i o takim rozwiązaniu. Ale nie epatujemy tym wciąż.
              Był tu taki co nie wykrzykiwał. Potem ktoś zanjomy napisał że on juz tu nigdy
              nie zamieści postu... I za niego się modlę teraz.

              Nie mów "taki jestem i już". Przyjaciel ci nie pomoże - bo tylko ty sam możesz
              zmienić siebie. Przyjaciel może ci tylko w morde dac żebys sie zmienił na
              fizys. I żebys zaczał myśleć że możesz się zmienić - ale nie chcesz. TYlko
              przyznaj się przed soba czego ty NAPRAWDĘ CHCESZ?
              Chyba nie wiesz....
              i_s
              • nimrod1 Re: ty jestes swoim jedynym problemem 24.10.02, 16:09
                zgodze sie z toba ale nie we wszytkim, tak nie nawidze siebie, a innych??
                zawiedli mnie na max i nie chce, a jednoczesnie oczekuje od nich czegos, dziwne
                nie? a teraz popatrz na to z mojej sutuacji...z tym ze ja nie mam tylko mysli
                samobojczych ale i czyny, taka jest roznica. nie napisalem (a jesli to sie
                walnolem) ze przyjaciel mi nie pomoze to przestanie wsie z nim widywac...nie o
                to chodzi, on sie ostatnio zmienil, ja rowniez, i juz tak nie pasujemy do
                siebie jak kiedys, ale nie mam ani jesmu ani nikomu za zle, coz tak juz bywa, a
                on mi w ryj nie da bo ja mam ciagoty rowniez mordercze, i nie mysle ze ja czeos
                nie bedze mial, nie o to chodzi, a jesli ktos jest gnojem to nim zostanie do
                konca, a wtedy dla mnie to nie czlowiekale zyby sobie u mnie na takie miano
                zasluzyc to trzeba sie postarac...mam taka zlosc w sobie ze najchetniej bm
                kogos/cos rozniusl i ciezko mi to kontrolowac, ale sie udaje...
                • Gość: inka_sama Re: ty jestes swoim jedynym problemem IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 24.10.02, 23:13
                  Krecisz się chyba w kółko.
                  Tobie jest chyba dobrze w tym stanie. Przyzwyczaiłeś sie że jak ja jestem be i
                  ludzie sa be - to jest wszystko jasne.
                  Wydaje mi się że póki cos cie w życiu NAPRAWDĘ nie trzepnie - to nie wyrwiesz
                  się z tego stanu. Chyba że jakiś psychoterapeuta ci pomoże. Ale watpie czy ty
                  wybierzesz się do takowego.
                  Piszesz że ludzie zawodzą cię. Podaj KONKRETNE przykłądy - kolega odbił ci
                  dziewczynę? Brat doniósł na ciebie do policji? zostałeś zgwałcony? wyrzucono
                  cie z pociągu? zmarła ci żona? jesteś ofiara mobbingu w pracy? zostałeś
                  potrącony przez samochód a sprawca zbiegł nei udzielajac pomocy - a ty jestes
                  teraz na wózku inwalidzkim? Ojciec cię bije od dzieciństwa?
                  Jak ludzie cie skrzywdzili?

                  Jeśli czujesz się staro to najprawdopodobniej masz jakieś 22-23 lata.... :)))

                  pozdrawiam
                  i_s
                  • Gość: Nimrod Re: ty jestes swoim jedynym problemem IP: *.mikolow.sdi.tpnet.pl 26.10.02, 10:04
                    moze zeczywiscie potrzebuje jakiegos "trzepniecia".....nie wiem...
                    zawodze sie?? coz moze sie usmiejesz, rodzina (cala) mnie juz dawno odrzucila,
                    nigdy mi nie ufali, auto mnie potracilo, a za kierownica siedzial moj brat i
                    zrobil to celowo bo nie mozna sie zatrzymac popatrzec na mnie i ruszyc prosto
                    we mnie, wszystkie laski z ktorymi bylem, byly ofiarami gwaltu...i do dzis sa
                    krzywdzone, ale jesli tylko moge to im pomagam, kilku pomogle tak naprawde i
                    jestem z tego zadowolony, ale do dzis mam to przed oczami, tak sobie potrafie
                    to wyobrazic, kiedy jedna z nich mi opowiedziala..i boli mnie to do
                    dzis...zaluje ze nigdy nie moglem jej pomoc...odrzucilem wszystkie dobre
                    uczucia, wszystko (jedna dziewczyna cos we mnie ruszyla, lae nie wiem co moge
                    sie p niej spodziewac...ani nie wiem co ona moze po mnie oczekiwac, a nie chce
                    jej ani dac nadzieji na cos co moze sie okazac niemozliwe, ale tego nie
                    wiem) ...mam tylko zlosc i agresje w sobie...dzieki rodinie potrafie jednie
                    nienawidzic samego siebie...po nie sprostowalem ich wymaganiom, nie bylem taki
                    jak chcieli, a ja sie nie "poddaje obrobce"...kiedys sie podapalilem, nawet do
                    lekarza nie poszedlem...pierwsza noc spedzilem z rekami w misce z woda, ale
                    zeby nikogo nie martwic, bylem gotow wytrzymac ten bol...

                    ludzie wykorzystuja swoja przewage przeciwko slabszym, ja na to nigdy nie
                    pozwalam, na moje nieszczescie, prawie nigdy nie jestem w centrum wydarzen,
                    najczesciej pomagam tylko ofiarom...a tak bardzo chcialbym kogos ochronic, nim
                    cos sie zlego stalo....tak bardzo mnie to boli, ze nigdy ni bylem tam gdzie
                    moglem byc potrzebny...nawet jesli przyplacilbym to zyciem....niewazne...

                    nie mam nic do nikogo, nie mam za zle, kazdy jest jaki jest, ale dlaczego w tak
                    okrutny sposob najczesciej?? bo co? bo tez ludzie?i co z tego?....o dla mnie
                    nie sa ludzie, ani cywilizacja...tylko zezwierzencenie
    • nimrod1 Re: samobojstwo...wolnosc czy zamkniecie? 24.10.02, 21:01
      i wy sie dziwicie ze ja nie nie potrafie inaczej....kurwa jaki ten swiat jest
      nie sprawiedliwy!!!!! jak ja go nie nawidze, nienawidze ludzi, siebie,
      nienawidze wszystkiego!!!!.....poprostu mam dosc, czy KURWA niektorzy juz nie
      dosc wycierpiali?????bog?? kim on jest? kogo szczerze? bo napewno nie tych co
      powinien...waira, tez znienawidzilem!! ale mi agresor podskoczyl....nie mial
      bym teraz skropolow, wyjsc na ulice dorwac takiego pedryla i poprostu
      zajebac...ale wtedy nie byl bym lepszy....ale jak tu zyc???? ja mam naprawde
      dosc... taki gniew...taki bol...wszystko co do mnie macie, ja wytrzymie,
      wszystko przetrwam, ale nie potrafie patrzec i sluchac krzywd innych ludzi, jak
      macie jakies problemy to wyrzuccie je na mnie!!! boicie sie?? ze co? ja sobie z
      nimi poradze?? nie bedzie wam przyjemnie??i wy sie dziwicie??? ja juz przetrwam
      wszystko...najwyzej sie zajebie, ja nie jestem wazny, ale jesli dacie innym
      szanse!!!!! szanse zyc...zyc normalnie...........
      • Gość: Maryla Re: samobojstwo...wolnosc czy zamkniecie? IP: *.opole.sdi.tpnet.pl 24.10.02, 23:23
        hm.... chyba sam nie wierzysz w to co mówisz.Mało masz swoich problemów
        chcesz jeszcze innych? daj spokoj. Proponuje cos innego.Usiadz spokojnie
        i pomysl.Sa na swiecie rózni ludzie ,ci źli ktorych spotykasz i
        ci lepsi ,ktorych jeszcze moze nie spotkałes,moze żyjesz zeby ich
        spotkać? Moze "coś" nie Bóg,nie strach,tylko "coś" zachowuje Cie
        przy ZYciu dla tej własnie chwili,dla jakiegos spotkania. Marudzę?
        byc moze..... spotkałam juz kogos kto mial podobny problem jak
        TY "swiat nie był dla niego" trzy razy próbował,i żyje.Jak to zrobił?
        Znalazł tego "dobrego czlowieka" Śmieszne? no cóz,on tez sie smiał, jak i
        po co miał zyc? brak pracy ,patologiczna rodzina ,zadnych szans a do
        tego depresja.Wiem co myslisz ,jemu sie udało i tu sie mylisz,on
        sie miota dalej,ale ma kogos bliskiego kto go wspiera,odzyskal wiare.
        Moze warto sie porozgladac a nie szukac noza? moze głowa do góry i
        nie po to zeby zacisnac pętle tylko zeby Cie ludzie zobaczyli,pokaz
        ze jestes i ze żyjesz, sadzisz ze zauważą Cie jak zawisniesz?
        nieeeeeee!!!!!! popłacza i zapomną.Daj sie zapamietać ŻYWY!!! tylko taki
        masz jakąś wartosc, a masz ja na pewno, bo kazdy ma.Dobra dobra,juz
        wiem Ty nie, a jednak masz, wiesz jaką? JESTES CZŁOWIEKIEM!!!!!
        Pozdrawiam i żyj!!!!!!!
        Maryla
        • Gość: Nimrod samobojstwo...wolnosc czy zamkniecie? IP: *.mikolow.sdi.tpnet.pl 26.10.02, 08:32
          tia...jestem czlowiekiem...fajnie...bo ja wlasnie ludzi nienawidze!!! moja
          wlasna sprzecznosc...trafiam na dobrych ludzi, ale najczesciej sa oni bardzo
          skrzywdzeni...za bardzo, jak mi o tym opowiadaj to krew sie we mnie burzy, a
          niektore z tych opowiesci widze caly czas, tak jak bym tam byl....i boli mnie
          to, a robie w roli outsaidera juz chyba za dlugo...kiedy mam jakos szanse byc z
          kims (moze i to by bylo cos powaznego) to ja ja marnuje...uciekam, boje sie??
          nie wiem, poprostu reaguje iracjonalnie, tak ja sie nauczylem przez wiele lat,
          i co mi na dzien dzisiejszy zostalo...i nie potrafie inaczej...
    • wiewior_szuka_kajzerki Kanal, po prostu kanal :((( 24.10.02, 23:29

      A najgorsza jest ta wilgoc. I przeciagi. :(((

      wiewior
    • wonderland Re: samobojstwo...wolnosc czy zamkniecie? 25.10.02, 01:00
      Nie mialam na mysli tego, ze nie dales sie nikomu poznać, ale to, że nie nie
      powiedziałes przyjacielowi o swoich samobojczych myslach i próbach!
      I dlatego pytalam, czy z kimkolwiek ze swojego "namacalnego" otoczenia sie tym
      podzieliłeś?
      Nie wolno tego ukrywać, bo wtedy jak ktokolwiek moze ci pomóc??? Skoro nawet
      nie wie, ze jest taka potrzeba!!
      I pamietaj:
      Z przyjacielem, smutek dzielisz na pół, a radość - pomnażasz!
      pozdrawiam
      • Gość: Nimrod samobojstwo...wolnosc czy zamkniecie? IP: *.mikolow.sdi.tpnet.pl 26.10.02, 08:40
        tak komus kiedys to powiedzialem, (otaczam sie raczej w "ciekawym"
        towarzystwie) wiec ta druga osoba mi opowiedziala o swoich...coz, jedna osoba
        powiedziala mi kiedys ze jak sie zabije to zrobi to samo, zeby mnie gnebic
        gdziekolwiek bede, ze wlasnie to zrobilem, ale ja nie wiedzac czemu,
        odepchnolem ta osobe, nie w zaden brutalny sposob, ani raniacy...mam nadzieje
        ze najlepiej jak umialem, mimo ze tego nie chcialem i nie chce...bo czesciowo
        tez nie wiem co mi kiedys odbije, a to mi sie zdaza czesto,a nie chce miec tak
        dobrej osoby na "koncie" ona juz dosc wycierpiala i mimo to ludzie wciaz ja
        rania, wczoraj doszedlem do ciekawej refleksji, ze to chyba ja bylem najgorsza
        rzecza ktora jej sie przydazyla...
        • Gość: Wenus Ja ci dam samobojstwo!............ IP: *.lodz.dialog.net.pl 26.10.02, 12:57
          Jesooooo, Nimrod! Mam Cie kopnąć w tyłek? :-) Tak porządnie, żebyś oprzytomniał
          i otrząsnął sie z letargu w jakim jestes??? Czy na prawde pomaga Ci
          to "kręcenie aię w kółko"??? Dlaczego nie powiesz sobie: "kurwa mać, mam siebie
          dość, mam dość tego bagna psychicznego, w którym sie taplam, ale CHCE NAPRAWDE
          POMOCY i zrobie wszystko, żeby sobie pomoc"!!!!! Pierwszy krok bedziesz mial w
          tedy za sobą - BARDZO WAZNY KROK!!! Jest tu duzo zyczliwych Ci osob, ale jak
          widzisz poza ogolnymi rozmowami i proba pocieszenia Cie NIKT NIE JEST W STANIE
          CI TU POMOC F A C H O W O!!!! Czlowieku zlituj sie sam nad sobą - przemysl
          spokojnie, postanow sobie i spotkaj sie psychologiem a jeszcze lepiej
          PSYCHOTERAPEUTĄ! Bo jak tego nie zrobisz, to znajde Cie i spiore Ci tylek na
          kwasne jablko :-))))))))))))))))

          pozdrawiam smutasie jeden ;-)
          • opty13 mialem sie tu nie wpisywac.... 26.10.02, 15:20
            ...ale stracilem cierpliwosc.
            Wiesz co Nimrod, szkoda mi.... wszystkich dziewczyn, ktore sie tu wpisaly (no
            moze facetow tez). Wszyscy chca Cie podnosic na duchu, a Ty sie biczujesz.
            Troche ton wypowiedzi sie zmieni, kiedy to zauwazysz, znowu sie trzepniesz
            biczykiem po pleckach.
            Ludzie z natury sa dobrzy, dobro w nich przewaza, a Ty widzisz tylko zlo
            dookolo. Pyskujesz tym ktorzy do ciebie reke wyciagaj, caly czas ja odtracasz.
            Chlopie, wyglada na to, ze (sorry za okreslenie), ani jaj, ani sumienia nie
            masz. Wez sie w garsc, pokaz sie z usmiechnieta geba i zobaczysz, ze na tym
            swiecie troche mniej zla bedzie.
            Chcialbys gasic pozary, ratowac ludzi, przed gwalcicielami i oprawcami chronic?
            Zaloz taki stroj z literka S na piersi, wiesz taki obcisly z pelerynka (nie
            wiem czy potrafisz latac), tylko musisz na krypton uwazac.

            Jesli szczerosc przez Ciebie przemawia, to ludziom mozna na rozne sposoby
            pomagac, ale najgorszym sposobem jest jeczenie i uzalanie sie nad soba bo
            innych tez w stany depresyjne wprowadzisz.

            Wbij sobie do glowy, ze nie jestes nieudacznikiem, bo to tylko Twoja nadmierna
            wyobraznia tak pracuje. Wbij sobie do glowy, ze nie tylko inni, ale i Ty mozesz
            miec pozytek z siebie.
            I wreszcie zabierz tylek sprzed komputera i wyjdz ludziom na spotkanie.
            Usmiechnij sie i zobaczysz, ze inni tez poczuja sie lepiej. To jest recepta
            ogolna, oszczegoly musisz sam zadbac. Jedno Ci powiem - to dziala. Polub
            siebie, pokochaj innych a swiat bedzie zbawiony.

            Pozdrowienia
          • Gość: Nimrod Re: Ja ci dam samobojstwo!............ IP: *.mikolow.sdi.tpnet.pl 28.10.02, 17:47
            uuuu juz sie boje...chocbym to raz by pobity....nic nowego, ale na
            terazpie "kopania w dupe" mozemy sie umowic, jesli bylo by ci lepiej,
            coz...poswiece sie.... smutasie jeden?? co to ma byc? co to ma znaczyc??....eh
            nie bede tego poddawal dyskusji...

            wiesz jest wiele mozliwosci na koleje przyszlosci, ja wlasnie tutaj rozwazam
            jedna z nich....ale moze macie racje....moze powinnienem....a jesli to nic nie
            da? coz zawsze sa inne mozliwosci....
    • wonderland Re: samobojstwo...wolnosc czy zamkniecie? 26.10.02, 19:10
      Ja też sie przyłączam do zdania Wenus - poszukaj fachowej pomocy. Jesli tylko
      chcesz, jesli ci choc troche zależy.
      A mysle ze powinno ci zalezeć, bo z tego co piszesz nie przechodzisz obojetnie
      obok ludzi skrzywdzonych. Więc czy nie warto???
      Co prawda ja nigdy z takiej pomocy nie korzystalam, ale wydaje mi sie, ze
      pomoglaby ci ona uporac sie z toba samym. Bo ty NAPRAWDE tego potrzebujesz.
      A wtedy bedzie ci latwiej nadal pomagać innym BEZ tego obciążenia, ktore w
      sobie nosisz.
      A smierc? - nie mysl o niej! Zgodziles sie ze mna przeciez ze przyjdzie do nas
      tak czy owak. Wiec jesli masz serce, zrob z niego uzytek poki mozesz!

      ps. Myśle ze najwazniejsze to nie być i nie czuc sie samotnym. Mam nadzieje, ze
      chociaz tyle mozemy tobie dać:-)
      pozdrawiam ciebie serdecznie!
      • Gość: Nimrod samobojstwo...wolnosc czy zamkniecie? IP: *.mikolow.sdi.tpnet.pl 29.10.02, 23:32
        chyba jestem zbyt szalony na jaka kolwiek pomoc...nie wiem :D ale by bylo jajo
        jak by tak bylo...ja jestem naprawde cholernie zakrecony.albo zbyt prosty jak
        do tego wszytskiego.....nie rozumiem prostych rzeczy albo sie nie chce do nich
        przyzwyczaic...wyszukuje glebszego sensu....ludzie sie mnie boja..uwazaja ze
        mam odchyly od normy....ale czy jest norma?? dla kazdego pewenie czym
        innym...nauczylem sie zyc jak zyje, przeszkadza mi to, z nikogo nie kpilem, kto
        sie wypowiedizla na moim watku, a wszystkie wypowiedzi traktuje powanie...a
        lanie watpie aby cos pomoglo...ja poprostu chyb ajestem za glupi jak na ten
        swiat...nie potrafie sie pogodzic z prostymi rzeczami... a najlatwiejsze rzeczy
        sprawiaja mi trudnosc i na odwrot...mysle....za duzo mysle...ale czasami z
        pozytywnym efektem, a czasami mi jakas szansa przepada bezpowrotnie....coz, tak
        to juz jest, najlepiej przystosowani przetrwaja...ale teraz sie nie toczy boj o
        fizyczne stworzenie czlowieka ale jego psychike...moja to juz chyb calkowity
        dol...dno....
        • Gość: Malwina Re: samobojstwo...wolnosc czy zamkniecie? IP: proxy / *.w.club-internet.fr 29.10.02, 23:59
          czasem sen daje dobre rezultaty :-)
          • Gość: Nimrod samobojstwo...wolnosc czy zamkniecie? IP: *.mikolow.sdi.tpnet.pl 30.10.02, 00:43
            napisze to co mam na mysli, bo zawsze tak robie...(jesli ktos uwaza ze moja
            wypowiedz jest obsceniczna, nie na miejscu czy cokolwiek innego, niech tak
            uwaza bo ma racje, ale ja poprostu czesto dzialam emocjonalnie)

            HUJA HUJA, zadnego snu, nienawidze spac!! a on i tak mi nic nie daje, bo
            czasami sie budze gorszym nastroju niz ide spac, czasami moje sny tak mnie
            kopia po dupsku ze nic jak sie pociac...
          • Gość: zdesperowana Re: samobojstwo...wolnosc czy zamkniecie? IP: *.teldom.pl 21.11.02, 07:36
            Właśnie. Nie wiecie może czy można dostać valium bez recepty?
    • Gość: Nimrod czy to ma sens... IP: *.mikolow.sdi.tpnet.pl 06.11.02, 21:20
      no wlasnie...ma ?? bo ja nie wiedze zadnego...poprostu zyjemy aby umrzec...a
      moze umieramy aby zyc?? nie wiem....bynjmniej dazymy do jednego...to dlaczego
      by sobie tego nie uproscic, nie przyspieszyc??..


      mam jeszcze jedno pytanie, a raczej prosbe aby to osadzic, kiedy opowiedzialem
      pewnej osobie ze mysle o samobojstwie, stwierdzila ze jesli to zrobie to zabije
      sie sama... tylko po to zby mnie gnebic gdziekolwiek pojde... jest mi bliska, i
      czasami sadze ze ja jej tez...no wlasnie, ale tylko czasami, bo czesto sie
      zdarza ze traktuje mnie jak powietrze...traktowanie typu "fajnie ze jestes, ale
      mozesz sobie isc bo jestem zajeta" he? ja nie rozumiem...albo sie obawia mnie,
      albo wogole zwiazku, labo tez bawi sie mna...nie wiem.

      wiem juz co jest moimi glownymi powodami, nie znam jeszcze wszystkich, ale
      napewno braki wiary (we wszystko, od boga, az po ludzi), i niska ocena (jak i
      samoocena)... coz dow ielu rzeczy dochodze sam...psychoanaliza wlasna.. :)
      ciekawe czy dobra...
      • Gość: gb Re: czy to ma sens... IP: *.toya.net.pl / *.toya.net.pl 06.11.02, 21:26
        Wiesz, nie zadałam sobie trudu żeby przeczytać całego tego kłębowiska myśli na
        Twój temat więc nie wiem czy ktoś Ci już radził żebyś przestał się roztkliwiać
        nad sobą i może zrobił coś dla kogoś innego, kto może stoi obok Ciebie i
        patrzy dużymi, okrągłymi ze zdziwienia oczyma i próbuje zrozumieć o co tak
        właściwie Ci chodzi?
    • kardiolog Re: samobojstwo...wolnosc czy zamkniecie? 06.11.02, 21:33
      Niektorzy walcza z choroba i dali by wszystko by moc zyc. Inni probuja sobie odebrac
      zycie, czesto skutecznie. Jedni plywaja jachtami, wydaja mln dolarow na przyjecia
      urodzinowe inni umieraja z glodu. Gdzie tu sprawiedliwosc?

      Zycie jest jedno. Nalezy je szanowac. Nie mamy prawa go sobie odbierac, nie mamy
      tez prawa odbierac go innym. Chyba gledze, sorry, ale zawsze melancholia i smutek
      dopadaja mnie gdy mowa o zyciu i smierci.

      Z drugiej strony mamy jednak prawo do decydowania o sobie, o swoim losie, mamy
      nawet taki obowiazek.

      Mysl pozytywnie a zobaczysz jak piekne i ciekawe moze byc zycie. Kiedys i ja bylem
      pesymista. Dzis kocham zycie, slonce, wode, lubie ludzi, jestem szczesliwym
      czlowiekiem, bgdyz odnalazlem w sobie potrzebe zycia. Na opozbawienie sie go
      nigdy nie jest za pozno, moze zatem przed popelnieniem aktu warto o siebie
      powalczyc?
      kardiolog
    • wonderland . 06.11.02, 23:06
      Nimrod, czemu zadajesz wciąż to samo pytanie??:-)
      Co tam, nie będę cie przekonywać, powiem tylko o sobie,
      Jeszcze dwa lata temu czekałam na pociąg.. niewiele juz brakowało..
      Czemu tego nie zrobilam? W pewnym momencie zobaczylam dwoje ludzi, mijali mnie,
      patrząc na mnie troche zdziwieni (sama w takim miejscu), i wtedy poczulam
      zazenowanie i smutek, (co moze komus wydac sie smieszne) ze będzie im moze
      strasznie, ze mijali mnie, ze moze cos mogli zrobic... nie wiem)
      A potem zaczelam myslec o innych ludziach ktorych nieodwracalnie zostawie..
      ze kogoś juz nie zobacze, nie dotknę itd
      Moze czasem trzeba doprowadzić sie do ostatecznosci? zeby wrócic.
      I mimo wszystkich okropnosci tego swiata, ktore mnie dołują, przerażają,
      przerastają,
      a ktorych z kazdym rokiem dostrzegam wiecej i wiecej,
      to pomimo tego (a moze wlasnie dlatego) z roku na rok czuje coraz wieksza
      potrzebę "bycia" na tym świecie.
      Na mnie tez przyjdzie czas, wiem to.
      A dzis ciesze sie często z bardzo malych radości:-) I tobie tez polecam.

      A ta osoba o ktorej wspominasz.. mnie sie wydaje ze jest taka, bo sama ma
      problemy ze sobą. I to napewno nie ma zwiazku z twoja osoba. Tylko z nia samą.
      Tak mnie sie przynajmniej wydaje, widzialam juz kiedys to.
      A najzwyczajniej w swiecie trzeba rozmawiac rozmawiac.
      A potem pomilczeć, poprzytulać...
      I znow rozmawiac.
      Niech sie poprostu cos dzieje!:-)

      Psychoanaliza wlasna chyba calkiem trafna, i to z uśmiechem na buzi;-)
      Tak trzymać!:-)
      pozdrawiam!
      • Gość: Nimrod Re: . IP: *.mikolow.sdi.tpnet.pl 07.11.02, 17:47
        tak...ja juz bylem w podobnej sytuacji...tez juz "czekalem" ale nie
        wrocilem..jestem w takiej sytuacji jakiej bylem...zadaje ciagle to samo pytanie
        bo nie otrzymalem jeszcze satysfakcjonujacje odpowiedzi..moze jej nie ma, i
        moze ciagle bede je zadawal... nie wiem ale chce sprobowac wszystkich
        mozliwosci, jakie moge wykorzystac (prawie) kiedys, siedzialem 4 godziny w
        sklepie (jeden z tych giga marketow) i siedzac na lawce poprostu
        plakalem....mialem tak dosc...


        a co do niej, hmm...ona moze nie wie czego chce, ale ja sie tym nie zrazam..ale
        ona nie chce rozmawiac...nie wiem dlaczego, aczkolwiek duzo mi o sobie
        opowiedziala i duzo o niej juz wiem... ale wszystko co mi opowiedziala, nie
        wiem czy jest tego wiecej..chcialbym wiedziec, chcialbym ja poznac, pomoc
        jej..ale ona czesto nie pozwala na to...boli mnie to, jest pierwsza osoba
        ktorej od dluzszego czasu dalem sie pozanc, moe nie do konca, ale nikomu w tak
        szybkim czasie nie dalem sie pozanc na tyle co jej...a ona...nie wiem,
        chcialbym zeby bylo dobrze, ale wiem ze zycie werfikuje nasze plany, bo kazdy
        decyduje za siebie...kazda decuzja ma wplyw na nasze zycie, a nie tylko nasze,
        ale my wplywamy na innych....zobaczymy jak to bedzie...
    • Gość: opolanka21 Re: samobojstwo...wolnosc czy zamkniecie? IP: 213.25.85.* 07.11.02, 18:14
      Byl czas, ze budzilam sie z mysla, aby ten poranek zaienil sie w noc, w ktorej
      sie ukryje i pozostane tak do konca. Mam za soba trudne dziecinstwo, ktore
      pozostawilo trwaly slad. Grunt to jednak zrozumiec motywy postepowania
      niektorych ludzi......Wlasnie....natura czlowieka jest to, ze chce sie znalezc
      w ramionach drugiego....Nie mam tu na mysli bynajmniej relacji kobieta-
      mezczyzna. Chodzi mi o niezwykla konstruktywna siele oddzialywania ludzi na
      wzajem. cdn
    • Gość: Aa Re: samobojstwo...wolnosc czy zamkniecie? IP: *.czestochowa.cvx.ppp.tpnet.pl 09.11.02, 16:23
      Doszłam do takiego momentu w życiu,kiedy pojawiła się przede mną ślepa
      droga,wysoki mur.Stanęłam przed nim beznadziejnie zagubiona.Biorąc kolejną
      tabletkę zapadałam się w spokój,strach odszed gdzies daleko.... lekarka z
      pogotowia powiedziała.."nie warto tego robic z powodu zadnego mężczyzny,nawet
      mężą,nawet po 30 latach małżenstwa.Nie jest tego wart! Dzisiaj wiem,że miała
      rację.
      • Gość: Nimrod samobojstwo...wolnosc czy zamkniecie? IP: *.mikolow.sdi.tpnet.pl 10.11.02, 10:00
        ja sie nie zabije dla kogos, ale jesli kiedys skrzywdze to to bedzie ostatnia
        rzecz jaka zrobie...nie wiem czy nie warto sie zabijac...

        ona jest strasznie nie zdecydowana, nie przeszkadza mi to ale chcialbym
        wiedziec czy bede z nia czy to tylko moja iluzja...nie wiem czy moge jej pomoc
        podjac decyzje, chyba nie, naprawde nie wiem co mam robic, i to mnie dobija i
        boli..ale dam jej tyle czasu ile jest to potrzebne, jesli by kogos kochala,
        odsune sie z drogi jej szczescia....mimo ze mi na niej zalezy...ale nie widze
        zeby aktualnie kogos kochala, czasami zdaje mi sie ze mnie...ale to szybko
        przybiera rzeczywistosc i widze ze raczej tak nie jest...nie wiem...ona tez...
        ale sie wjebalem....
        • Gość: gb Re: samobojstwo...wolnosc czy zamkniecie? IP: *.toya.net.pl / *.toya.net.pl 10.11.02, 13:01
          Jeszcze raz spróbuję. Są ludzie, którzy widzą i czują więcej niż inni,
          bardziej też się buntuja, aż do chęci rezygnacji z walki o miejsce w życiu.
          Popatrz tak, życie to jest gra, wypadniesz z niej, to pies z kulawa nogą o
          Tobie nie będzie pamiętał. Masz tu swoje miejsce i swoją rzecz do zrobienia,
          nie wykonasz jej , bedziesz musiał wrócić i zacząc od początku, czy to Ci sie
          opłaca?
          • Gość: Nimrod samobojstwo...wolnosc czy zamkniecie? IP: *.mikolow.sdi.tpnet.pl 10.11.02, 13:33
            masz duzo racji...jedno tylko, jak grac skoro sie nie zan zasad?? bo ja ich
            nie znam, z reszta chyba nikt...jak wrocic?? bo tego to juz nie zrozumialem,
            moge kiedys zauwazyc swoje bledy, a moze chodzi ci tu o reinkarnacje?? bo nie
            wiem co chciales dac tym slowem do zrozumienia...mam cos do wykonania?
            moze.... nie wiem, ale wlasnie dlaczego nie wiem? kto mi to nazuca lub co?
            wiem ze to dziwnie wyglada, ale ja nie chce negowac twoich slow, ale szarpia
            mna takie rozne pytania, watpliwosci...wile tego, jak juz mniej wiecej z soba
            sobie poradzilem, tak musze poradzic sobie jeszcze z innymi ludzmi, o co
            chodzi z nimi?.... nie wiem, moze sie dowiem, kiedys....
            • Gość: gb Re: samobojstwo...wolnosc czy zamkniecie? IP: *.toya.net.pl / *.toya.net.pl 13.11.02, 15:34
              Żeby się dowiedzieć, musisz żyć.
        • Gość: Aa Re: samobojstwo...wolnosc czy zamkniecie? IP: *.czestochowa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.11.02, 14:32
          Kiedyś myślalam,ze samobójstwo to tchórzostwo,potem,że odwaga.Dzisiaj wiem
          (odratowana)że to paniczny strach przed.....wszechogarniająca pustką,niską
          samoocena,a przede wszystkim ucieczka od problemów,ktore wydają się
          nierozwiązywalne.Swój czyn podjęłam po wizycie u psychologa,szukając tam
          ratunku.Zostałam wysłuchana.I tylko tyle.Wiem,że od psychologa nie wychodzi się
          z recepta wypisaną "zażywać 3 razy dziennie",a może nie wiem czego oczekiwałam?
          Cudu?Jedyne co z wizyty zostało mi w pamięci to "dyskretne " spoglądanie na
          zegar wiszący za moimi plecami...czy upłynął czas opłaconej godziny.
          • Gość: Nimrod samobojstwo...wolnosc czy zamkniecie? IP: *.mikolow.sdi.tpnet.pl 10.11.02, 20:07
            wlasnie, dlatego nie chce isc do zadnego "spejalisty" jakos sobie poradze,
            moze kiedys, moze ktos, moze gdzies....tego nie wiem i bede sie nad tym
            zastanawial bo to zwykla strata czasu... ale wlasnie jak sam/a piles/as na
            poczatku, jk sobie z tym poradziles/as?? w koncu wiem ze nie ma zlotego srodka
            na wszystko...ale moze wlasnie w tym jest cos?? a moze juz nie ma ratunku dla
            mnie...nie wiem ale poki jeszcze zyje szukam kazdej mozliwosci, kazdej galezi
            ratunku...a to o czym pisalas/es jest wlasnie po czesci ty co i mnie rowniez
            trapi...ciagle odtracenie...

            Outsider
    • Gość: Rozi Re: samobojstwo...wolnosc czy zamkniecie? IP: *.bytom.sdi.tpnet.pl 10.11.02, 23:26
      Jeśli człowiek jest w takiej desperacji to nie gada tylko to jest faktem.Czasem
      próba samobójcza wzmacnia psychike i zmienia spojrzenie na problemy.Pozdrawiam
      • Gość: Nimrod samobojstwo...wolnosc czy zamkniecie? IP: *.mikolow.sdi.tpnet.pl 11.11.02, 11:07
        aha...czyli mam sprobowac...znow.... a moze tym razem mnie nie odratuja...to
        jest pomysl...u mnie to chyba jest fakt..
        • Gość: Aa Re: samobojstwo...wolnosc czy zamkniecie? IP: *.czestochowa.cvx.ppp.tpnet.pl 12.11.02, 16:59
          Jesteś anonimowy wlasnie tutaj.Otwórz się.Pisz o wszystkim co Cię boli.To
          początek pomagania sobie.Przed Toba daleka droga.Otwórz się i zacznij dzielić
          się tym co najbardziej bolesne i skrywane w duszy,ale bądzw tym szczery.
          • Gość: Nimrod samobojstwo...wolnosc czy zamkniecie? IP: *.mikolow.sdi.tpnet.pl 18.11.02, 22:29
            zawsze jestem szczery.... ale nie potrafie sie chyba otworzyc, taki juz
            jestem, zamkniety osobnik...heh... nawet nie potrafie pomoc sobie, ani na
            pomoc sie otworzyc....niew wiem moe nie teraz....

            mam prosbe, napiszcie co was cieszy i czy zawsze odczuwacie takie uczucie
            przepelniajacego was szczescia..
            • przypadkiem Re: samobojstwo...wolnosc czy zamkniecie? 18.11.02, 23:58
              Gość portalu: Nimrod napisał(a):

              > mam prosbe, napiszcie co was cieszy i czy zawsze odczuwacie takie uczucie
              > przepelniajacego was szczescia..

              Cieszy mnie, że już nie odczuwam depresji.
              Martwi, że ona może wrócić.

              Cieszy, że mam ochotę na to i tamto.
              Martwi... no tak, zostawmy to :-)

              ITD.

              Wiesz co, śmierć jest nieodwołalna!
              To mnie zawsze powstrzymywało.
              Pzdr
              P.

              PS. "Przepałniające szczęście" to egzaltowany kawałek czegoś rzadkiego i
              dziwnego, jak się "to" ma, lepiej nie rozszczepiać, nie analizować, bo
              zniknie ;-)
              Z tęczą podobnie: lepiej patrzeć niż o niej gadać.
            • Gość: M. Re: samobojstwo...wolnosc czy zamkniecie? IP: *.net.external.hp.com 20.11.02, 10:17
              Samobójstwo? - zdecydowanie zamknięcie. Oczywiście z punktu widzenia człowieka
              bez poważnych problemów. Wydaje mi się, że lepiej jest posłuchać ludzi, których
              depresja nie przytłoczyła tak bardzo jak Ciebie. Człowiek nieszczęśliwy skupia
              się tylko na swoim nieszczęściu (nie staram się Ciebie "umoralnić", mówię o tym
              co uczą). To nie ma nic wspólnego z egoizmem. Najwidoczniej mylnie pojmujesz
              świat (nie powinienem tak pisać). I to jest złe - zobacz do czego Cię to
              doprowadziło. Nie wiem w jakim jesteś wieku, bo to by wiele wyjaśniło. Nikt nie
              da Ci złotej rady i recepty na udane życie. To musisz wybrać sam!!! Praca
              faktycznie ciężka jak cholera i wcale Ci nie zazdroszczę, ale z całego serca
              życzę Ci powodzenia.
              Nie napiszę Ci o przepełniającym mnie szczęściu, bo to nigdy nie trwa wiecznie
              (potem jest ogólne zadowolenie z życia). Mnie napędza w dużej mierze
              wściekłość. Idzie mi w tym całkiem nieźle - od niedawna jestem rasistą, ale
              krzyży palić nie zamierzam. Ty też nie zeświruj i innych sobie odpuść.

              Pozdrawiam.
              • Gość: Nimrod samobojstwo...wolnosc czy zamkniecie? IP: *.mikolow.sdi.tpnet.pl 20.11.02, 21:28
                bez obrazy ale wole byc w ciezkiej depresji jak to nazwales niz byc
                rasista.... taka opcja mnie nie pociaga, ani troche...wiesz wszystko co robie
                jest napedzane jednym, wlasnie moim smutkiem i zalem, oraz agresja i zloscia
                jaka sie przy tym wszyystki wytwarza, jednak zasmi jest to az nie do
                powstrzymania....ale jakos daje rade, jak narazie. a samobojstwo jest
                rozwiazaniem i to dobrym jak narazie zostaje przy tym dlaczego? nie dlatego
                zeby wam psiczyc badz cokolwiek zlego, nie, ja poprostu nie widze sensu, nie
                twierdze ze sens istnieje, ale moglby byc.. wiem nie ma zlotego srodka, ani
                recepty na szczescie, ale chce zobaczyc czy zycie w szczesciu jest mozliwe...
                i jak inni do tego doszli, moze "czesci skladowe" beda i do mnie pasowac, coz
                jak nie to przynajmniej wykorzystam kolejna mozliwosc..... zawsze cos.... juz
                dosc mozliwosci wykorzystalem, nie zaszkodzi i tej, ja nie mam narazie zadnego
                pomyslu na zycie.... a na jego koniec wiele....

                i hate myself & I want to die....
                • Gość: inka_sama Re: samobojstwo...wolnosc czy zamkniecie? IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 20.11.02, 22:01
                  A co jeśli samobójstwo nie jest wyjściem ostatecznym? Jeśli jest jakieś
                  później? Jeśli jest cos po śmierci?
                  Czy dalej byłoby to dobre rozwiązanie?
                  I nie chodzi mi o piekło i karę za samobójstwo wg pojęć religijnych - chodzi mi
                  o to że ten stan duszy zostanie ci na wieczność!!!
                  To dopiero jest piekło....
                  • Gość: Renka Re: samobojstwo...nasza droga przez zycie IP: *.home.cgocable.net 21.11.02, 00:55
                    Nimrod, a mnie sie wydaje, ze powolne samobojstwo popelniamy ZYJAC,my, ktorzy
                    sie stresujemy nawzajem kazdego dnia, w domu, pracy, w autobusie i tramwaju i
                    jemy nie to, co powinnismy.
                    Mysle, ze powinienes pracowac dla organizacji pomagajacej skrzywdzonym przez
                    los, nawet jako wolontariusz. To, ze nienawidzisz siebie i swojego zycia,
                    oznacza , ze masz do tego odpowiednio duzy dystans.Powoli go zmniejszysz,
                    czyniac rzeczy mile dla siebie i innych. Bycie milym dla znienawidzonego jest
                    prostsze, niz ci sie wydaje. Pomysl. Spojrz w lustro i powiedz sobie cos
                    milego :)
                    Od czegos trzeba zaczac:)
                • Gość: M. Re: samobojstwo...wolnosc czy zamkniecie? IP: *.net.external.hp.com 21.11.02, 09:36
                  Może nie wyraziłem się zbyt jasno. Nie radzę Ci żebyś nagle stał się rasistą :)
                  Poprostu podzieliłem się z Tobą tym co działa na mnie (tak przy okazji: nie
                  jestem zatwardziałym rasistą, najzwyczajniej w świecie nie lubię cudzoziemców w
                  Polsce). Piszesz, że nie widzisz sensu jakiegokolwiek i nie wiesz nawet czy on
                  istnieje. Co mnie uderza to to, że Ty się nawet nad nim nie zastanawiasz. A
                  jeśli to robisz, to najwyraźniej źle się do tego zabierasz. Znam Cię tylko z
                  wypowiedzi na forum, a w tych jest zero konkretów. Strasznie obijasz się o
                  abstrakcję, a faktyczny powód Twojego stanu może być strasznie przyziemny. To
                  świetnie, że nie podjąłeś jeszcze decyzji o samobójstwie, i że chcesz coś
                  zmienić w swoim życiu. Nie wiesz tylko jak i co. Zrozum: "Co powinienem zmienić
                  w swoim życiu, żeby wszystko się ułożyło pomyślnie?" - jest NAJWAŻNIEJSZYM
                  pytaniem jakie sam musisz sobie zadać. Nie czekaj aż samo się ułoży. Ty do tej
                  pory zadajesz sobie tylko pierwszą część tego pytania. Daj pożyteczny upust
                  złości, która w Tobie siedzi. Wyj do księżyca!
                  Osoby w depresji nie widzą nic poza swoim nieszczęściem, nie widzą też
                  rozwiązania swojego problemu. Nie musisz słuchać rad ludzi z forum, ale jeżeli
                  dobrze Ci życzą - przyjmij to za punkt zaczepienia. Przynajmniej zrób ten
                  wysiłek.

                  Pozdrawiam.
    • Gość: Nimrod samobojstwo...wolnosc czy zamkniecie? IP: *.mikolow.sdi.tpnet.pl 08.12.02, 10:15
      chyba juz oszalalem.... fajnie jest... potrafie plakac bez powodu a za 5 min
      sie smiac..rowniez bez powodu.... i tak w kolko, ostatnio mialem tak przez dwie
      godziny...nic nie rozumiem...wszystko to zapetlone...jedna wielka
      pentelka...ale staje sie wytrzymalszy na wszystko jest troche lepiej...ale mam
      coraz wieksze odchyly od normy... cos sie chyba ze mna zlego dzieje...nie
      wiem....wszystko sie tak jakos dziwnie "uklada" to wyglada tak jak by wszystko
      bylo czescia jakiejs ukladanki...my rowniez, ale to wyglada tak jak bys my byli
      klockami tej ukladanki, a bawilo sie nami dziecko...nie umiejac dopasowac to na
      sile, a jak sie znudzi, rzuca wszystko i znow wszystko sie burzy...wiem ze to
      jest norma i ze takie jest zycie, ale dlaczego te "klocki" mimo ze potrafia,
      nie lacza sie same, tzn. nie wibieraja ?? tylko leza bezczynnie i czekaja az
      sie nimi ktos pobawi....dlaczego ludzie ktorzy mnie znaja, mowia mi ze mam
      pecha, ze mam trudne zycie?? ja w to nie wierze, nie moze tak byc, bo czym bym
      zawinil ?? ze tak wlasnie jest?? nie nie...to jest niemozliwe...


      "Twardym trzeba byc, twardym jak stonka, a nie mietkim jak kaczucha"
      dobra ja jestem .... no wlasnie jaki? musze byc twardy, zeby inni mogli byc
      mieccy..
      [detacz]

      [d]
      • Gość: Malwina Re: samobojstwo...wolnosc czy zamkniecie? IP: proxy / *.w.club-internet.fr 08.12.02, 12:19
        odstaw kwasy !
        • Gość: Nimrod samobojstwo...wolnosc czy zamkniecie? IP: *.mikolow.sdi.tpnet.pl 09.12.02, 19:58
          tak pewnie dlatego ze mam zjazd po miesiecznym filmie na kraku...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka